Jak z bajki

Za 7 górami, za 7 lasami, za 7 bajorkami żyła sobie królewna. Mieszkała w wielkiej i pięknej wieży, której bronił krwiożerczy i przerażający smok o imieniu Brytfanna. Czekała tam na swojego księcia z bajki, który miał przyjechać na białym koniu, oswobodzić ją i razem żyć długo i szczęśliwie. W wieży został zamknięty wraz z nią cały sztab służby. Znalazła się tam i niania Aleksandry. Była bardzo ponętną kobietą. Nosiła długie blond włosy i malutkie okulary dodające jej uroku. Prowadziły często rozmowy, dzięki czemu Aleksandra nie czuła się aż tak bardzo samotna. Królewna, odkąd skończyła szesnaście lat, mieszkała w tej wieży. Uczyła się astronomii, matematyki, fizyki, chemii, języka ojczystego, łaciny oraz studiowała prawo powszechne obowiązujące na terenie całego kraju. Raz w tygodniu przychodził również czas na lekcje ogłady i etykiety, jaka ją obowiązywała. Nie widziała rodziców od dawna. Nie miała wyboru, musiała tutaj zamieszkać, taka była kolej rzeczy. Kiedy była już w pełni kobietą, a jednocześnie panną na wydaniu, wyjechała, aby czekać na tego jedynego, którego jak nie było, tak nie było. Właściwie cieszyła się, że jeszcze nie przybył. Nie dla niej ślub, obowiązki małżeńskie, obcowanie z jednym mężczyzną. Nie tego pragnęła. Rozmawiała kiedyś z nianią na ten temat, niestety, ta wyśmiała ją i powiedziała, że wkrótce jej się to odmieni, bo przecież każda kobieta o tym marzy. O pięknym księciu z bajki na białym koniu. Czyż nie? Miała taką nadzieję.
W niedalekim królestwie co tydzień odbywały się spotkania mające na celu wyłonienie księcia z bajki, który miał się ożenić z księżniczką. Żaden spośród kandydatów nie miał pojęcia, jak wygląda księżniczka. Już drugi rok z rzędu król i królowa sprawdzali kandydatów, jednak żaden nie sprostał ani trochę ich wymogom. Byli brzydcy, mało wysportowani, nie umieli czytać i pisać, ani nie znali podstaw prawa. Jednak pewnego dnia przybył do królestwa rycerz. Miał piękną czarną zbroję. Jak się okazało później był biegły w naukach przyrodniczych, a prawo znał lepiej niż niejeden mecenas w kraju. Biegle posługiwał się pięcioma językami, w tym łaciną. Był wysportowany i wspaniale jeździł na koniu. Jego uroda zapiera dech w piersi. Niektóre ze służących próbowały podejrzeć go, aby ocenić jego „wielkość”, jednak żadnej nie udało się zbliżyć na tyle, aby ujrzeć go w pełni jego krasy. Jednak po tym, jak bardzo wypchane były jego spodnie, można było śmiało rzec, że naprawdę jest wielki. Był naprawdę przystojnym mężczyzną, niezbyt wysokim, aczkolwiek nadrabiał swoją pewnością siebie i elokwencją. Król i Królowa byli zadowoleni z wybranka. Wkrótce po ogłoszeniu nowiny miał wyruszyć w drogę. Na miejscu czekał go bój z krwiożerczym smokiem, a gdy uda mu się wyjść zwycięsko otrzyma rękę pięknej księżniczki. Król szepnął mu na ucho, że może na miejscu skonsumować ten związek. Zadowolony z tych słów ojca przyszłej żony zabrał ze sobą jedzenie na podróż, przywdział zbroję i pognał na koniu w stronę wieży.
Przed zmierzchem dotarł na miejsce. Przeszedł przez most i poszedł ku przeznaczeniu. Usłyszał dźwięk trąb i zobaczył smoka. Złapał on rycerza i pofrunął w dal.
- Wróci? – zapytała Aleksandra wpatrując się w znikający obraz smoka. – Zapewne. Nie wiem czy smok, czy rycerz, któryś na pewno – księżniczka westchnęła, wpatrując się w dal.
Smok wylądował niedaleko boru Leszkowskiego, położył rycerza delikatnie na ziemi. Rycerz wyprostował się i przemówił:
- Nie chcę cie zabić, smoku, jesteś stworzeniem boskim, nie mam prawa odbierać ci życia. Jednak jeżeli zmusisz mnie do tego, zrobię to, choć wiem, że sprawi mi to ogromny ból. Chcę poślubić księżniczkę i zrobić wszystko, co w mojej mocy by była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Więc proszę cię, abyś nie stawał mi na drodze.
Smok patrzył na niego, dumając przez chwilę i powiedział: - A więc dobrze. Niech się stanie według twojej woli , aczkolwiek przysięgam, że jeżeli jej zrobisz krzywdę czynem lub słowem, pożałujesz tego, że nie uśmierciłeś mnie. Jednak musisz wiedzieć o jednej rzeczy, to jest coś, co niestety, spowoduje, że ja unieszczęśliwisz.
– Co to za rzecz, smoku?
– To, że nie jesteś kobietą – westchnął i kontynuował – kiedyś przybiegła do mnie księżniczka Aleksandra i zdradziła mi swoją najskrytszą tajemnicę, choć nie powinienem, powiem ci to, ona kocha kobiety. Zdradziła mi, że pewnego dnia przypadkiem podejrzała swoją nianię nago, jej serce zabiło mocniej, wiedziała, co to oznacza. Długo z tego powodu szlochała. Nie potrafiła siebie zaakceptować. Nie krzywdź jej z tego powodu. Ona jest taka, nie zmienisz tego choćbyś nie wiem, jak bardzo tego pragnął.
– Smoku, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Tak między nami, czy nie moje rysy twarzy nie są kobiece, a głos niezbyt męski? Czy nie dostrzegasz wdzięku kobiecego we mnie? Jestem kobietą, smoku. Wiele przeciwności losu pokonałam, by dostać się tutaj. Sprawić, że poczuje się kochana i aby i mnie pokochała. Hildemara poinformowała mnie o tym, jaka jest Aleksandra. Uwierz mi, smoku, że niczego bardziej nie pragnę niż tego, by była szczęśliwa. Chcę by jej nigdy niczego nie zabrakło. Po to przybyłam. Jeżeli mnie nie pokocha i tak sprawię wszystko, by zaznała szczęścia u innej.
- Pięknie przemawiasz, twoje słowa sprawiają, że ufam ci. Mam nadzieję, że wywiążesz się z tego, co powiedziałeś. Nie pozostaje nam nic innego jak powrócić do zamku. Jednak jest jedna rzecz…
- Tak?
- Król się bardzo rozgniewa, jeżeli Aleksandra nie będzie miała żadnego potomka… zacznie zadawać wiele pytań… sam rozumiesz.
- Nie obawiaj się o to, smoku, to wcale nie takie trudne jak się wydaje, król zyska wnuka, nie ma co do tego najmniejszych wątpliwość oczywiście, jeżeli Aleksandra zechce.
Smok kiwnął głową na znak, że rozumie – Niech stracę, wsiadaj na grzbiet – i pofrunęli z powrotem do księżniczki
Coś na horyzoncie zaczęło rosnąć i rosnąć, księżniczka zrozumiała, że smok wrócił, westchnęła zwracając się do niani – A więc przegrał, znowu będę czekać parę lat, aż zjawi się kolejny kandydat
Niania podeszła do okna i uśmiechnęła się – Zbyt pochopne wnioski wyciągasz, Aleksandro, przyjrzyj się smokowi dokładnie -
Zmrużyła oczy i nagle ujrzała rycerza ledwo trzymającego się na grzbiecie smoka, nie wiedziała czy się cieszyć, czy płakać. Jeżeli wyjdzie za niego za mąż nie będzie szczęśliwa, nie pokocha go.
Smok zniżył lot i delikatnie wylądował. Mefista była blada, chwiała się, aż w końcu złapała równowagę. – Następnym razem będzie lepiej – powiedziała z uśmiechem Brytfanna – Biegnij do księżniczki - Wstała i pobiegła do wieży, musiała pokonać 200 schodów, co nie należało do najłatwiejszych zadań biorąc pod uwagę to, iż jej zbroja nie należała do najlżejszych. Zasapana wpadła do komnaty. Niania uśmiechnęła się i przywitała z Mefistą – Witaj, strasznie długo ci to zajęło, myślałam, że się nie doczekam…
- No wiesz… czekały mnie po drodze spore wyzwania… król, królowa, walki ze smokami… ach, sama rozumiesz.
- Doskonale to rozumiem, to ja zostawiam was samych… powinniście się bliżej poznać – wyszła zamknąwszy za sobą drzwi. Mefista niepewnym krokiem podeszła do Aleksandry:
– Witaj, ja… Eee… wiesz teraz zostaniesz moją zoną, myślę, że powinniśmy się bliżej poznać… - księżniczka przestała wpatrywać się w dal i spojrzała na nią – Tak, wiem, muszę się z tobą ożenić – uśmiechnęła się smutnie.
- Czemu jesteś taka smutna? Czyżbym nie przypadł ci do gustu? Nie jestem zbyt urodziwy?
- Ach to nie to. Jesteś urodziwszy niż myślałam. Nie sądziłam, że przytrafi mi się ktoś równie urokliwy.
- A więc, o co chodzi, księżniczko? – przybliżył się do niej.
- Nie powinnam ci mówić… ale chyba nie jestem kimś odpowiednim dla ciebie. Nie zrozum mnie źle… ja po prostu nie chce, żebyś cierpiał z powodu, iż nie jestem w stanie zakochać się w tobie z wzajemnością. Gdy mieszkałam jeszcze w królestwie miałam wielu adoratorów, z niektórymi doszło do pocałunków i nie było to przyjemne. Nienawidziłam siebie za to, co robiłam. Miałam ochotę wymiotować. Ja po prostu nie mogę być z mężczyzną – upadła na kolana i zaczęła szlochać. Uklękła obok niej i przytuliła Aleksandrę – Nie płacz piękna, doskonale wiem, co czujesz, kiedyś też przez to wszystko przechodziłam - Aleksandra spojrzała na nią pytająco
– Przechodziłam? Jesteś kobietą?
- Tak się właśnie złożyło… twoja niania poinformowała mnie o tym. Ona kocha cię jak córkę i nie chciała, byś została skrzywdzona, więc oto jestem.
- Ale jak to możliwe? Jak ci się udało? To niemożliwe, że rodzice…
- Oni o niczym nie wiedzą i będzie lepiej, jeżeli nadal pozostanie to między nami, wkrótce odbędą się zaślubiny, potem wyjedziemy i będzie dobrze.
- Obiecujesz? – powiedziała ocierając łzy
- Obiecuję, o nic się nie martw. Przepraszam cię, ale sądzę, że najrozsądniej by było, gdybyśmy wyruszyły już teraz. Czekają na nas w zamku. Przygotowania do zaślubin już się rozpoczęły. Jeżeli uda się, powinniśmy dotrzeć niedługo.
- Tak szybko? Ach, w porządku. Zabiorę parę rzeczy i możemy wyruszać
- Ja poczekam na zewnątrz – pocałowała księżniczkę w policzek, delikatny rumieniec oblał jej twarz. Wstała i otworzyła drzwi. Mefista minęła się w drzwiach z nianią, uśmiechnęły się do siebie. Zbiegła na dół, by przygotować konia.
- Aleksandro i jak ci się podoba przyszły mąż? – zaśmiała się.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo mi ulżyło. Dziękuje ci, bez ciebie ach… nawet nie chcę o tym myśleć, co by się stało
- Podziękujesz mi później, teraz musisz szybko się spakować.
Po… godzinie była już gotowa. Mefista pocałowała księżniczkę w dłoń, pomogła jej wsiąść na konia i sama go dosiadła. Ostatni raz spojrzały na wieżę i pojechały ku zachodzącemu słońcu z nadzieją na nowe, lepsze, szczęśliwe życie.
Alegz
Data publikacji w portalu: 2009-01-14
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 2.44 /głosów: 9
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-01-24 14:59
Nuda.. totalna głupota...i brak wyobraźni...tak to jest jak się pisze hurtem....kurcze nie masz talentu....daj spokój..przecież możesz zmywać naczynia .....;-)

alegz2009-01-25 17:15
odpowiedziała bym ci coś chamskiego, ale nie zamierzam zniżać się do twojego poziomu

Adna2009-01-25 17:36
a może ekscentryczka sama coś tu opublikuje, paru wnikliwych czytelników się znajdzie..;)

alegz2009-01-25 23:03
Adno jestem jak najbardziej za! Ja bardzo chętnie przeczytam =]

narfa2009-01-26 16:51
A ja bym raczej nie zachęcała tej osoby do pisania;-).

narfa2009-01-26 16:51
A ja bym raczej nie zachęcała tej osoby(ekscentryczki45) do pisania;-).

Dino2009-01-30 21:22
a ja mam pytanko;D Co z tym potomkiem? ogólnie alegz masz bardzo fajne teksty, za każdym razem mam ubaw podczas ich czytania;D

Irminka172009-02-02 21:04
"Jednak po tym, jak bardzo wypchane były jego spodnie, można było śmiało rzec, że naprawdę jest wielki" PRZEPRASZAM DROGĄ AUTORKE ALE CZYM TAK TE SPODNIE BYŁY WYPCHANE? RÓŻNE NIESMACZNE MYŚLI MAM W GŁOWIE PRZEZ TO I PROSZE O ICH EWENTUALNE ROZWIANIE XD

alegz2009-02-03 18:59
Potomek miał być w kontynuacji, ale nie ma weny i kontynuacji również :) dzięki Dino ^^ Były wypchane skarpetą :P droga Irminko :) niczym więcej :P

Irminka172009-02-05 18:25
hihi :) uffff :) Dziekuje już jestem spokojna XD a swoją drogą ,ciekawe czy czasem prała te skapretki ;))))

alopecosa2009-03-19 20:54
Czekała tam na swojego księcia z bajki, który miał przyjechać na białym koniu, oswobodzić ją i razem żyć długo i szczęśliwie - ona , on i koń :) czaily sie by zobaczyc jego wielkosc? moze meskosc? bo z tego co jest dalej to ponoc jest niezbyt wysoki... wiec ta wielkosc ... jest zenujaca -lubisz "wielkie" ? a dzieci mialy z tego dosiadania razem konia :)


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016