Piękno i miłość - bestia

Mogę wam opowiedzieć pewną historię, ale pod jednym warunkiem. Uwierzcie w jej istnienie nie tylko na tych kartkach, ale także wiele lat temu w prawdziwym życiu...

Dawno, dawno temu za siedmioma rzekami i siedmioma lasami, wśród najwyższych gór mieszkała zła wiedźma. Kobieta ta miała troje dzieci: zuchwałą i samolubną Anastazję, piękną i dzielną Kleopatrę, oraz jednego, ale za to bardzo okrutnego syna Adama, który miał odziedziczyć po niej tron. Pewnego dnia Wiedźma zawołała do swej komnaty córkę Kleopatrę.
- Kleopatro, choć jesteś bardzo piękna, twe serce jest zbyt dobre. Nie będę takiego człowieka trzymać pod swym dachem. Musisz coś dla mnie zrobić, inaczej wyrzucę cię z mego pałacu, gdyż nie zasługujesz na piękną komnatę, łoże i codzienne posiłki. Jesteś zbyt dobra - W oczach pięknej młodej kobiety pojawiły się łzy. Dech zaparło jej w piersiach i z wielkim wysiłkiem szepnęła:
- Powiedz matko, co mam dla Ciebie zrobić.
- Wyjedziesz z gór, pokonasz długą drogę do Miasta Chłopów. Musisz przekonać ich, aby przeszli na moją stronę. Inaczej zginiesz bez dachu nad głową i pożywienia.

Wraz ze świtem u podnóża zamku pojawiła się Kleopatra. Jej długie włosy bezwładnie opadały na ramiona a oczy delikatnie połyskiwały w świetle. Kobieta zagwizdała donośnie i kilka chwil później Słychać było galop podbiegającej kobyły. Dama zarżała głośno na widok swej pani i obie ruszyły w kierunku lasu.
- Jak tylko stracimy z oczu zamek, to pofruń, mój skarbie. Bardzo nam się spieszy - Szepnęła do swojego konia.
Droga była długa nawet na grzbiecie konia, który umiał latać.

Wiele dni później, nocą ukazało się duże miasto, bardzo ubogie. Kleopatra zsiadła z konia i szybkim krokiem zmierzała w kierunku zabudowań. Miasto było zupełnie puste a jego mieszkańcy pogrążeni w głębokim śnie. Z każdą chwilą zdawało się, jakby było coraz ciemniej i ciszej. Koło studni zamigotała delikatna postać kobiety. Przestraszyła się i delikatnie starała się wycofać, ale jej ciekawość była silniejsza.
- Kim jesteś? – zapytała niska, pełna strachu blondynka.
- Witaj. Jestem Kleopatra.
- Nic mi o tobie nie wiadomo. Chyba, że jesteś córką tej okrutnej Wiedźmy.
- Tak, ale nie odchodź, nic ci nie zrobię! – Kleopatra prawie krzyknęła.
- W takim razie, po co do nas przybywasz? - W oczach Kleopatry pojawiły się łzy.
- Nie płacz. Proszę, nie płacz. Jestem Rut. Ja... Ja chcę Ci pomóc... - Rut przytuliła nieznajomą.

Kleopatra opowiedziała jej swoją historię. Powiedziała o strachu i o swym dobrym sercu. Rut może i była wieśniaczką, ale wcale niegłupią i doskonale umiała rozróżnić złe serce od dobrego. W ciągu tych kilku chwil kobiety stały się sobie bardzo bliskie. Postanowiły, że Kleopatra wróci do domu i powie swej matce, że wszystko załatwione i całe miasto chce, aby to ona zawładnęła krainą. Rut natomiast uda się do szamana i opowie mu dokładnie to, co się stało. Mieszkańcy Wioski będą udawać, że stoją po stronie zła i przemocy.
- Dziękuję – szepnęła Kleopatra.
- Boję się, że stanie Ci się coś złego w drodze powrotnej. Dzisiejszej nocy nastaje moment, gdy raz na sto lat budzi się smok. Lepiej omiń ten ogromny las, pełen gadających i przerażających drzew.
- Nie martw się o mnie. To niemądre.
Przed oczami kobiet pojawiły się pierwsze promienie słońca. Trawa była pokryta rosą, a po policzkach Rut i Kleopatry płynęły łzy.
- To mój mały przyjaciel. Weź go, proszę – Rut wyciągnęła ze skórzanej torby małego chłopca. Małego jak paluszek. Chłopiec przetarł oczka i zatrzepotał drobnymi skrzydełkami – Pójdziesz z Kleopatrą. Gdy dolecicie na miejsce, daj mi znać – Zwróciła się do chłopca i spojrzawszy na nową przyjaciółkę mówiła dalej – On posiada magiczny pył, który leczy rany i pozwala przemieszczać się z zawrotną prędkością z jednego miejsca w drugie. Będzie cię chronił, a gdy będziesz już bezpieczna w domu a Wiedźma uwierzy w twe słowa, Bratek zniknie z twojej kieszeni i znów znajdzie się u mnie. Będę spokojna, że jesteś cała i zdrowa.

Kobiety padły sobie w ramiona. Po chwili bez słowa Kleopatra wsiadła na Damę, a Rut udała się w kierunku miasta. Dni mijały. Tęsknota rosła. A sprawy toczyły się aż za dobrze. Zła wiedźma uwierzyła swej córce a szaman zgodził się na udawanie posłuszeństwa wiedźmie. Było to Miastu Chłopów bardzo na rękę, gdyż mieli już dość wojen. Z tak potężną Wiedźmą nie sposób było wygrać.
- Szamanie! Szamanie! Ja pojadę do Wiedźmy i przekażę jej prezenty od nas. Upieczemy chleb i damy jej najlepsze skóry. Ona musi myśleć, że jest dla nas najważniejsza! Że jest naszą królową! – Rut wpadła jak oszalała do namiotu szamana.
- Spokojnie. Myślę, że to bardzo dobry pomysł, ale skąd ten pośpiech i te nerwy?
- Och... Tak jakoś. Zależy mi na pokoju - Szaman uśmiechnął się i polecił strażnikom przygotować konie i prezenty.

- Nieźle to sobie wymyśliłaś - szepnął Bratek do ucha Rut - Twoja tęsknota jest dla mnie niepojęta. Ty jej nie znasz.
- Siedź cicho! - odburknęła kobieta.
Gdy kilka dni później Rut stanęła przed ogromną bramą potężnego zamczyska okrutnej Wiedzmy, jej serce zabiło mocniej. W oknie stała Kleopatra i machała do niej z uśmiechem na twarzy. Stara Wiedźma była tak zbulwersowana nędznymi podarkami, że wrzuciła je do rzeki, po czym stwierdziła, iż nie można się spodziewać niczego więcej po takich wieśniakach. Ale nie to było ważne. Serca dwóch kobiet tego ranka połączyły się na nowo. W delikatnym uścisku, w szepcie i oddechu. Pod cieniem wielkiego dębu ich usta spotkały się. Serca zabiły już tylko dla siebie i myśli zawirowały gdzieś wysoko, wśród gwiazd. Dni mijały, tęsknota w chwilach rozłąki rosła, a miłość stawała się coraz większa. Kobiety spotykały się, kiedy mogły, widywały na misjach pokojowych, dniach ziemi, świętach, w urodziny oraz imieniny Wiedzmy. Bywały chwile, gdy nie widziały się tygodniami. Tylko Bratek był pośrednikiem między nimi, ale co można przekazać małemu stworkowi ze skrzydłami motyla? Jak przekazać mu czuły uścisk, delikatny pocałunek i cichy szept „Kocham cię”. Wraz z nadchodzącą zimą Kleopatrze i Rut co raz trudniej się było spotkać. Wioska przygotowywała się do zimy i pracy było co nie miara.
W tym samym czasie Kleopatra czuła się bardzo samotna. Tęskniła za bliskością i miłością. Chodziła na długie spacery do zaczarowanego lasu. Widziała orszak Króla i jego wojsko. Przygotowywali się do wojny z ogrami, albo po prostu polowali na zwierzęta. Kleopatra siadała między gałęziami starej jabłoni i przyglądała się dokonaniom wojowników. Pewnego dnia przysłuchała się rozmowie dwóch żołnierzy.
- I jak księżniczka? Zgodziła się na spacer tego wieczoru???
- Nie – odpowiedział ze smutkiem w oczach wysoki mężczyzna – jest taka piękna, ale jeszcze żadnemu mężczyźnie nie dała się uwieść. Nawet na balach nie tańczy, choć król się o to wścieka.
- Ja słyszałem od syna kucharza, że księżniczka całowała się ze swoja przyjaciółka z sąsiedniego królestwa.
Kleopatrze serce zamarło. Czy to możliwe, aby księżniczka kochała kobiety tak jak ona? Czy to możliwe, żeby wiedziała jak to jest pragnąć kobiecego ciała?
Noc dla córki wiedzmy była bardzo długa. Pełna myśli. Pełna planów jak dostać się do zamku i porozmawiać, choć przez chwilę z księżniczka.

Dokładnie w tym samym czasie, piętro niżej w komnacie Wiedzmy pojawił się Hikekad. Hikekad był pradziadem Bratka tyle, że miał zupełnie inną magiczną moc. Potrafił wiele wyczytać z ludzkich oczu. Wpatrując się w człowiecze źrenice, znał nie tylko jego myśli, ale także uczynki i ważne wydarzenia z życia tego człowieka.
- Gdzie ty byłeś tyle czasu? Twoja magiczna moc jest mi niezbędna a ty nagle znikasz jakby nigdy nic!!! – w zamku można było usłyszeć okrutny i przerażający krzyk Wiedzmy.
- Ależ królowo, ważne sprawy miałem do załatwienia!
- Co jest ważniejszego ode mnie? – Wiedźma uderzyła Hikekada z całej siły, aż wylądował na ścianie i delikatnie się z niej osunął.
– Spójrz w oczy najstarszej z moich córek. Mam złe przeczucia co do niej! – Powiedziała Wiedźma spokojnym głosem.
Następnego dnia przy śniadaniu zebrało się całe zamczysko wraz z Hikekadem. Chodził on niezauważony po stole i zerkał nieśmiało na Kleopatrę, aż w końcu przystanął i spojrzał jaj głęboko w oczy.
Kilka chwil później Wiedźma wiedziała już wszystko. Wiedziała o podstępnym planie i o miłości jej córki do wieśniaczki. Zdenerwowana wbiegła do swej komnaty, zatrzasnęła za sobą drzwi i wyciągnęła ręce do góry, cicho szepcząc: „Gdy tylko jedna z was zwątpi w czar waszej miłości... Gdy tylko jedna z was przestanie kochać... Umrzecie... Umrzecie obydwie...”
Tego wieczoru Kleopatra postanowiła udać się do pięknego zamku królewskiego tuż za ogromnym lasem. Gwizdnęła na swego konia i chwilę później była już w drodze.
- Po prostu tam wejdę i powiem prosto z mostu, że chce się widzieć z księżniczka, że ją pozdrawiam i... i... To chyba tyle. Prawda, Damo? – zwróciła się do swojego konia, który na znak cichutko zarżał.

Kleopatra podjechała pod królewski zamek, przekazała swe pozdrowienia groźnie wyglądającym strażom i wcale się nie zdziwiła, gdy po chwili w ogrodzie pojawiła się księżniczka, by porozmawiać z nieznajomą. Lęk Kleopatry przed brakiem porozumienia był zbędny. Kobiety dogadywały się znakomicie. Bardzo szybko się zaprzyjaźniły. Spotykały się niemal codziennie w wielkim lesie, a wieczorami wysyłały sobie listy przez królewskie gołębie pocztowe.
Dni mijały. Rut poważnie zachorowała. Nikt w wiosce nie wiedział, co się dzieje tej drobnej, małej, ale, jakże pracowitej dziewczynce. Tylko Bratek patrzył w księżyc i łkał każdej nocy. Wiedział dokładnie, co dolega jego pani. Spotkał się kilka dni temu z Hikekatem. Słowa pradziada krzyczały w jego głowie. „Czar zaczyna działać. Miłość umiera”. Bratek wiedział o tym, że to córka Wiedzmy przestaje kochać, a miłość Rut rośnie.
- Księżniczko, czy mogłabym pożyczyć twego gołębia? Chciałabym wysłać list do Rut. Bo ja... Ja już jej chyba nie kocham – Zapytała Kleopatra księżniczkę na środku ogromnej polany pełnej kolorowych kwiatów.
- Oczywiście, że tak! - Na ustach księżniczki pojawił się skryty uśmiech. Chwilę później te drobne usta połączyły się w delikatnym pocałunku z ustami Kleopatry.

Następnego dnia w południe wieśniaczka otrzymała list. Po jej policzkach spłynęły łzy. Dech zaparło jej w piersiach. Zdawało się jej, że świat wiruje dokoła. Nie było już jej miłości. Nie było już nic.... Ostatnie tchnienie Rut poprzedziły słowa „Chce już o niej zapomnieć. Zapomnieć na wiek”. Jej oczy zamknęły się w śmiertelnym dotyku. Bratek w rozpaczy rzucił się na ciało swej pani. Chwile później otarł łzy i wyciągnął ze skórzanej torby nóż Rut. Popatrzył na swą dłoń, podciągnął rękawy . Przejechał po swej cienkiej skórze ostrym nożem. Krew potoczyła się strumieniem na ciało Rut.
- Żyj... Żyj, moja pani. Me życie jest niczym. Bądź już zawsze szczęśliwa.
Gdy Bratek oddał swe życie Rut, ona delikatnie poruszyła się, wzięła głęboki oddech.
W tym samym czasie, zgodnie z przepowiednią, Kleopatra straciła życie w ramionach Księżniczki. Osunęła się bezwładnie na jej delikatne ręce i zamknęła już na zawsze swe piękne i błyszczące oczy.
Kilka miesięcy później Rut siedziała na skraju lasu. Patrzyła w księżyc. Ubrana była w wojowniczy strój, a za nią rozciągały się namioty wojsk. Wojna z Wiedźmą rozpoczęła się po śmierci Kleopatry i trwa do dnia dzisiejszego. A oprócz piękna w sercu Rut nikt jeszcze nie zagościł.

Jak każda baśń tak i ta domaga się morału. Chcecie go poznać? Bądźmy szczerzy. Miłość to nie bajka i nigdy nią nie była. Po za tym nigdy nie wiadomo, kiedy naszym przyjaciołom przyjdzie oddać za nas życie.

KONIEC
Pierożek
Data publikacji w portalu: 2009-01-14
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.69 /głosów: 13
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

pati1912902009-01-20 11:59
jak zawsze swietny styl;)

mowieniee2009-01-20 15:17
strasznie mi się podoba :) tylko tak dalej ;)

_tygrys_  tygrys-jus@wp.pl2009-01-22 19:55
.....bardzo ładnie. przyjemnie się czyta,,,działą na wyobrażnie,,,i nie mydli nam oczy .Bo jak wiadomo życie to nie bajka,,,nie baśń ani fraszka,,,,choć czasem Ją przypomina. A pozatem,,,,lubimy czasem marzyć,,,

olczan2009-01-24 10:53
jak zwykle mojaq kochana sandra wie jak opowiedziec waqzne rzeczy w niesamowity spocob.kocham cie:*

olczan2009-01-24 10:53
jak zwykle mojaq kochana sandra wie jak opowiedziec waqzne rzeczy w niesamowity spocob.kocham cie:*

ekscentryczka452009-01-25 10:43
Nie wiem skąd te zachwyty...przecież to dno....ten styl po zawodówce...masakra...a niektóre fragmenty to śmiech rozpaczy...np. nie martw się o mnie...to nie mądre ha ha ha.albo to....trawa była pokryta rosą...ale odkrycie hi hi....a zawrotna prędkość i gwizdnęła..o matko!!!!!!!!!!!!... i jeszcze te Ogry ze Shreka (to już brak wyobraźni i w dodatku plagiat)...Twoje koleżanki klakierki tak samo niedouczone jak ty...Nie masz kobieto talentu za grosz..ale masz za to za mało klas co widać "gołym" okiem...Nie pisz..nie pisz i nie znęcaj się na ludźmi co umieją czytać...A cha i jeszcze ten twój morał...blaszany bębenek ma więcej mądrości niż twoja łepetynka.....a wiesz ,że na betonie kwiaty nie rosną ;-)))))))))))))))))))))) twoja baśń ma takie walory literackie i przesłanie ja zdechły szczur nadający się na wiwisekcję... dobra rada ucz się i czytaj, czytaj,czytaj...to nie boli..ha ha ha..Tej grafomance podziękujemy!!!!!!!

Francine2009-01-25 14:22
mnie się tam podobało... Tylko szkoda, że nie było happy endu :(

Pierozek2009-02-03 12:38
Dziękuje za każdy głos i każdą opinie, za krytyke rówiesh :) A pisać będę dalej choć by nie wiem co! A co do szczęsliwych zakończeń to wybaczcie, ale to jest prawdziwa historia i ja jako Rut czekam na dalsze wydażenia i na szczeście, które znów mnie dopadnie a jak dopadnie to dopisze happy end. :*

patibaloo2009-02-04 14:45
Nie wiem skąd pomysły w Twojej głowie. Piszesz, że z życia.. Podziwiam naprawdę. Baśń piękna..

alopecosa2009-03-19 18:13
od razu rzuca sie w oczy pewien fakt... wiedzma jest krolowa i ma 3 dzieci... nietypowa wiec to wiedzma. mozna bylo napisac np zla krolowa,lepiej by brzmialo. powtorzenia - corka ma "zbyt dobre serce" i po chwili znow "jestes za dobra" czytelnik koduje to za pierwszym razem "Nic mi o tobie nie wiadomo. Chyba, że jesteś córką tej okrutnej Wiedźmy" zaprzecza samo sobie na koncu : nigdy nie byla nigdy nie wiadomo blablabla mala rada nigdy:) nie wierz ze przyjaciel odda za Ciebie zycie:) inaczej zginiesz marnie


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016