Ślady ruchu lesbijskiego

Jeśli mówi się o ruchu lesbijskim w Polsce, tak naprawdę pozostaje mówienie o śladach nieistnienia, o odczytywaniu historii zapisanej białym atramentem na białym papierze, o nigdy nieopisanej przestrzeni.
Zresztą, zamiast mówić o ruchu lesbijskim, powinno mówić się raczej o lesbijkach, które próbowały działać w ramach organizacji gejowsko-lesbijskich w Polsce lub rozproszonych grup lesbijskich, bo do tej pory nie zaistniał jeszcze zorganizowany ruch lesbijski, co zresztą jest związane z nieobecnością ruchu emancypacyjnego kobiet na szeroką skalę. Dzięki Żelaznej Kurtynie szerokim łukiem ominęła nas druga fala feminizmu, a wraz z nią też ruchy wolnościowe i obywatelskie, na fali których powstawał ruch gejowsko-lesbijski w społeczeństwach zachodnich. Do tego dochodzi tak zwana polska odmienność kulturowa, na którą składa się przedziwny konglomerat "wartości rodzinnych", ogólna postawa społeczeństwa polskiego opisywanego przez socjologów jako "społeczeństwo nieuczestniczące" plus silna niechęć do poruszania w publicznym dyskursie praw grup mniejszościowych, tak żeby przypadkiem nie ucierpiały prawa większości. W takich warunkach dowód na nieistnienie ruchu lesbijskiego zostaje zgrabnie przeprowadzony. Poza tym pozostaje mówienie o śladach, bo tak jak w ogóle historii kobiet, historii lesbijek i prób ich organizowania się trzeba szukać z lupą w archiwach i umieć odnaleźć klucz do zaszyfrowanych informacji, skreśleń i pozamienianych zaimków. Kobiety zawsze kochały kobiety, ale historia lesbijskich doświadczeń pozostaje ukryta.

Poszukiwanie polskich śladów można rozpocząć od literatury. Jedną z pierwszych prób zapisania doświadczenia homoerotyzmu jest "Poganka" Narcyzy Żmichowskiej z 1846 roku, w której autorka ukryła autobiograficzny klucz, przyjaźń do Pauliny Zbyszewskiej. Izabela Filipiak wspomina też o innej powieści Narcyzy Żmichowskiej, "Biała róża" gdzie, jak to ujmuje, pojawia się pierwsza deklaracja miłosna uczyniona kobiecie przez kobietę. Filipiak wspomina też o sztuce Pauliny Kuczalskiej "Siostry" z 1908 roku, gdzie bohaterka Zosia postanawia wychowywać nieślubne dziecko jej ojca razem z Kobietą-Lekarzem. W końcu nie można zapomnieć o fenomenie kobiecych romantycznych przyjaźni, związkach lesbijskich z okresu, kiedy nie istniało jeszcze pojęcie "lesbijka", a wśród nich o związku? przyjaźni? Marii Konopnickiej z Jadwigą Dulębianką, które wspólnie spędziły dwadzieścia lat w Żarnowcu. Jest nawet polska wersja coming out novel, powieści o odkrywaniu siebie i dochodzeniu do własnej tożsamości seksualnej - "Przygoda w nieznanym kraju" Anieli Gruszeckiej, gdzie głównie pojawia się wątek niemożności odkrycia własnej tożsamości. Później są jeszcze odpryski i cienie, niedopowiedziane i skwapliwie przez krytyków pomijane wątki, i kilkadziesiąt lat milczenia, aż do lat 90., kiedy Izabela Filipiak dokonuje spektakularnego coming outu i staje się pierwszą oficjalnie piszącą lesbijką, pojawiają się opowiadania Ewy Schilling i zalew opowiadań na internetowych stronach lesbijskich, do których jeszcze wrócę. W sumie, jak to ujmuje Filipiak, literatura lesbijska to "istnienie-nieistnienie", byt literacki, fantomiczny (...) coś, czego nie ma (125 ha!art).

Podobne nieistnienie dotyczy też egzystencji lesbijskiej, czy to na poziomie organizacyjnym, dyskursu publicznego, czy też prywatnym. Dostępne modele kobiecości - Matka Polka, względnie kobieta upadła nie pozostawiają wiele przestrzeni dla lesbijki, która siłą rzeczy na wpisanie się w model Matki-Polki-Żywicielki nie ma szans, a niekoniecznie uśmiecha jej się bycie kobietą upadłą, femme fatale. Zresztą, wbrew własnej woli jest właśnie w takie ramki wtłaczana, bo miejscem, gdzie dosyć silnie zaznacza się obecność lesbijek są strony pism pornograficznych skierowanych do heteroseksualnych mężczyzn, gdzie pożądanie lesbijskie to intensyfikacja pożądania kobiecego, które z kolei nabiera wartości i uzasadnienia dopiero w spojrzeniu mężczyzny. Kobieta może być tylko przedmiotem pożądania, a nie jego podmiotem. Takie zaś pożądanie kobiece, które nie uwzględnia mężczyzny jest nieistotne i marginalizowane, choć czasem staje się niebezpieczne, bo zagraża oczywistości pożądania heteroseksualnego. Ta oczywistość prowadzi też do postrzegania orientacji seksualnej jako nieistotnej zmiennej przez same lesbijki - polska lesbijka co najwyżej "lubi" kobiety, z tą jedną, wybraną, najchętniej chciałaby spędzić resztę szczęśliwego życia za drzwiami szczelnie zamkniętej sypialni, do samego końca przekonując otoczenie, a zwłaszcza siebie nawzajem, że ani ona, ani jej partnerka lesbijkami jednak nie są. Przypomina mi się zadziorne hasło z koszulki znalezionej w jednym ze sklepików nowojorskiej Greenwich Village "I'm not lesbian, but my girlfriend is" (nie jestem lesbijką, ale moja dziewczyna nią jest), które w lokalnych warunkach kulturowych należałoby przepisać na "Nie jestem lesbijką, a moja dziewczyna tym bardziej". Potrzeba samookreślenia się pod względem orientacji seksualnej postrzegana jest jako niepotrzebny radykalizm i "afiszowanie się" z byciem lesbijką. Zresztą, życie w atmosferze niedomówienia, w której na przykład dwie kobiety mieszkające razem mogą być co najwyżej współlokatorkami, siostrami albo aseksualnymi istotami, "starymi pannami", jest postrzegane jako rozsądna strategia przetrwania.

Niewidoczność, przynajmniej na krótką metę, daje wytchnienie od problemów związanych z dyskryminacją, ale z drugiej strony ustanawia zakaz mówienia o ewentualności pożądania lesbijskiego. W dosyć ciekawy sposób realizuje się ten zakaz w przestrzeni publicznej, gdzie na fizyczną bliskość mają przyzwolenie kobiety heteroseksualne, ale nie dają sobie takiego przyzwolenia same lesbijki, z obawy, że zostaną rozpoznane jako dewiantki, kobiety nienormalne i niemoralne. Zawłaszczenie lesbijskiego pożądania przez heteroseksualne kobiety odbywa się w mnóstwie kobiecych rytuałów, wystarczy wspomnieć klasyczny chyba już motyw dwóch dziewcząt uczących się na sobie lepszej techniki pocałunków a nowe umiejętności zamierzających wykorzystać oczywiście w heteroseksualnym kontekście, czy też obrazek z imprezy, na której z widocznym entuzjazmem męskiej publiczności eksperymentują ich partnerki, ale entuzjazmu zdecydowanie brak dla (najczęściej nie zaproszonej) lesbijki i jej dziewczyny. Niewidzialna lesbijka migocze czasem w dyskusji na temat na przykład związków partnerskich, ale najczęściej jako obiekt do oswajania pojawia się gej lub działacz gejowski. Działaczce lesbijskiej jest o tyle trudniej, że jej miejsce zdefiniowane jest poprzez wykluczenie. Duży problem z lesbijkami ma polski ruch feministyczny, który od pytań o ewentualną orientację seksualną działających tam kobiet ucieka w działalność na rzecz "wszystkich kobiet", które mają to do siebie, że przynajmniej na pozór odznaczają się stuprocentową heteroseksualnością. Działaczce lesbijskiej nie zawsze jest też do końca po drodze z działaczami gejowskimi. Po pierwsze, zdecydowanie liczebnie przegrywa, ruch lesbijsko-gejowski ma przede wszystkim liderów a nie liderki, poza tym z własnego doświadczenia wiem, że głos liderek podnoszących kwestie typowo lesbijskie jest o wiele mniej słyszalny niż głosy dotyczące kwestii, które powinny zajmować wszystkich, czyli zbyt często wyłącznie homoseksualnych mężczyzn.

Marzy mi się projekt, dzięki któremu uda się dotrzeć do tych, które działały na przekór niemożliwości, na razie pozostają mi krótkie, jednozdaniowe notki w nielicznych zresztą opracowaniach poświęconych historii polskiego ruchu lesbijsko-gejowskiego, którego początek datuje się na koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Pojawiają się szczątkowe informacje o takich lesbijskich grupach, jak Lambda Bilitis, która działała na początku lat 90. w ramach warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Grup Lambda, czy też Stowarzyszenie Kobiet "Labrys", które powstało po rozpadzie lesbijskiej grupy "Safo" istniejącej w ramach Lambdy-Kraków. Pośród porozrzucanych wysepek i niezapisanych historii, czas już chyba na lesbijskie "Niech nas usłyszą", które przywoła historię, jakiej nigdy nie opowiedziano.


BIBLIOGRAFIA:

Adamska, Katarzyna: Ludzie obok. Lesbijki i geje w Polsce, Toruń 1998.
Cuber, Marta: Les-silent-story. O polskiej prozie lesbijskiej (nie tylko najmłodszej...), w: "Ha!art", 1(14) 2003, s. 118-121.
Kulpa, Robert; Warkocki, Błażej: Poszukiwanie lustra. Z Izabelą Filipiak o lesbijkach i literaturze lesbijskiej rozmawia Queerujący Podmiot Pytający, w: "Ha!art", 1(14) 2003, s. 118-121.
Mizielińska, Joanna: Lesbianizm w Polsce- pomiędzy świadomością a jej brakiem, w: "Furia Pierwsza", nr 1(1997).
Walczewska, Sławomira: Damy, rycerze i feministki, Kraków 1999.
Anna Gruszczyńska
Data publikacji w portalu: 2005-03-29
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

nałka2005-03-31 13:13
Mam wrażenie, że ten tekst był juz publikowany, w każdym razie mi jest znany sprzed kilku lat. No i oczywiscie Dulębianka miała na imię Maria, a nie Jadwiga!

Joey2005-04-01 16:18
"Działaczce lesbijskiej nie zawsze jest też do końca po drodze z działaczami gejowskimi" Masz rację. Jeszcze do niedawna uważałam, że da się wypracować jakąś wspólną drogę - dziś wiem, że chyba nie bardzo :-( Najgorsze jest jednak, że walka z homofobią i praca dla homoseksualistów w organizacjach rozdzielonych płciowo nie ma sensu ze względów politycznych i psychologicznych.

niewiedza1234562005-06-01 11:38
Jasne, że literatura lesbijsa istnieje od lat, ale mm pytanie, kiedy dostanie się ona z metkami na mój wydział polonistyki na UW, mmiejmy nadzieję, że za 120 lat................

Rudewredne2005-06-27 08:50
Poprawka: Lambda Bilitis działała w ramach Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Grup Lambda.

krysia2005-09-06 08:04
W moim otoczeniu lesbijki ,lub kobiety postrzegane jako lubiace inne kobiety nie sa tak krytycznie oceniane jak zwiazki panów. Nie należy sie tylko afiszowac swoją innościa.Otoczona jestem koleżankami ,żadna znich nie jest lesbijka ,ale nie znajduje w stosunku do siebie żadnej krytycznej uwagi. Nawet przypadkowo poruszane tematy inności na ogół nie znajdują krytyki milosci kobiety do kobiety. To jednak jest inna sprawa - kobiety na ogół lgną do siebie, poprzez podobną psychikę i problemy kobiece. Kobieta jest dyskretniesza w stosunkach i nie widuje sie widoczków "filmowych" gejów na kilometr znaczonych swoją odmiennością No tak ale jest problem dominacji pary lesbijskiej.Jestem raczej a nawet napewno "żoną" w zwiazkach a nie wiem jak odbierana jest kobieta "mąż". Ona ze swoja inicjatywą być może "odkrywa" sie i może spotykać sie z niechęcią koleżanek. Napewno akceptacja wsród osób wykształconych jest zdecydowanie duża,a u innych szczególnie głeboko wierzących prawie zerowa. Wzrost wykształcenia pomoże zmieniac tendencje. Widać to wsród studentek, gdzie " zakochanych w sobie kobiet" jest duża.

dianas3kawka  dianas3kawka@o2.pl2007-10-21 02:29
Samo lesbijstwo jest przepiękne. Doświadczyłam zaś brutalnego potraktowania mnie jako partnerki. Gdzie są standardy zachowań ludzkich?


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  NAPISZ DO NAS  

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do Dagi!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  
  MANIFA ARCHIWUM  

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016