CZY UCZUCIA MOŻNA UDAWAĆ????????????????

Cafe dla wszystkich

Postprzez ~Emjotka~ » 30 cze 2006, o 10:55

plimpton322 napisała:to w końcu jaka jest różnica między emocjami a uczuciami? :wink:

Dla mnie uczucia są wypadkową wieeeelu emocji. Emocje to coś chwilowego, przejściowego... to ewentualnie można do jakiegoś stopnia udawać... ale uczucia? przecież to się da wyczuć, noooo...

Plimpek napisała:bywają jednak też sytuacje gdy owe uczucia udaje się również i w pierwszej kolejności przed samą sobą. wtedy jest się naprawdę bardziej przekonującym 8)

Albo wręcz odwrotnie... człowiek, który stara sobie wmówić, że czuje coś, czego tak naprawdę nie ma, wydaje się nieraz zaplątany, zagubiony...

Mistle napisała:Hmm... ale jesli juz wmowimy sobie jakies uczucie i uwierzymy, ze tak wlasnie czujemy, to czy w tym wypadku mozna mowic o udawaniu?... :scratch:

Punkt dla Ciebie, Mistle :wink: ... ciekawe co na to Plim odpowie :jezor:
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez plimpton322 » 30 cze 2006, o 20:29

MIstle napisała:ale jesli juz wmowimy sobie jakies uczucie i uwierzymy, ze tak wlasnie czujemy, to czy w tym wypadku mozna mowic o udawaniu?...


tu można by duskutować. ale na pewno można mówić o nieautentyczności.
swoją drogą, to dopiero trzeba być dobrym aktorem, by oszukać nawet samego siebie!

emjotka napisała:Dla mnie uczucia są wypadkową wieeeelu emocji. Emocje to coś chwilowego, przejściowego... to ewentualnie można do jakiegoś stopnia udawać... ale uczucia? przecież to się da wyczuć


emjotka, zdecyduj się :wink: podniesione ciśnienie itd to objaw czego, bo juz się pogubiłam... :?: jesteś niekonsekwentna:

Poniższe to fizyczne symptomy często towarzyszące emocjom (bądź będące ich przyczyną)

ale czy ma jakieś znaczenie przy próbie grania uczuć? [...]nie zagra się podniesionego ciśnienia


punkt dla mnie :jezor:
nie ma postępu bez herezji
Avatar użytkowniczki
plimpton322
super forma
super forma
 
Posty: 1589
Dołączyła: 1 paź 2005, o 23:00
Lokalizacja: Górny Śląsk

Postprzez ~Emjotka~ » 30 cze 2006, o 22:12

plimpton322 napisała:emjotka, zdecyduj się :wink: podniesione ciśnienie itd to objaw czego, bo juz się pogubiłam... :?: jesteś niekonsekwentna

Nie tyle niekonsekwentna, to piszę i mówię zwykle to, co myślę, a myśli mam "trochę" niepoukładane i chyba tylko ja się w nich nie gubię :wink: Podniesione ciśnienie to przeczyna/objaw emocji... emocje, które się na siebie nakładają prowadzą do powstawania złożonych uczuć, które są emocjami wyrażane... a więc wyżej wspomniane ciśnienie i mu podobne są ogólnie rzecz ujmując objawami emocji, ale w pewnym sensie też (pośrednio) uczuć... mam nadzieję, że tym raze zbytnio nie namieszałam :wink: ...
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez plimpton322 » 1 lip 2006, o 09:06

let there be light 8)
nie ma postępu bez herezji
Avatar użytkowniczki
plimpton322
super forma
super forma
 
Posty: 1589
Dołączyła: 1 paź 2005, o 23:00
Lokalizacja: Górny Śląsk

Postprzez Sigyn » 1 lip 2006, o 09:44

Jak tak teraz czytam, to źle odpowiedziałam na pytanie w temacie.. nie można udawać uczuć, można emocje.


Do kocica31:

pytasz mnie, czy jest to dla mnie powodem do dumy..

hm, tak jestem dumna z tego, że pokazuję tylko tyle i tylko to, co sama chcę.

;p
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez kocica31 » 1 lip 2006, o 21:46


A to akurat nie ma nic wspólnego z tematem postu który zamieściłam :lol:
jakość nie ilość ma znaczenie
Avatar użytkowniczki
kocica31
natchniona foremka
natchniona foremka
 
Posty: 310
Dołączyła: 10 paź 2004, o 23:00
Lokalizacja: warszawa

Postprzez franca » 1 lip 2006, o 22:25

mania_zet napisała:
franca napisała:jasne, ze uczucia można grać.


a jaki to ma sens ???
zagadzam się, że na dłuższą metę się nie da, nikt w 100% i 24 godziny na dobę nie kontroluje swoich odruchów, myśli itd .....

być może szukuje się do rozstania i bada teren ???

sens?
pewnie nie ma.
ale tak się dzieje i raczej nikt tego nie zmieni.

moim zdaniem jak się chce to można udawać 24/7 i nikt tego nie pozna.
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 2 lip 2006, o 02:28

franca napisała:moim zdaniem jak się chce to można udawać 24/7 i nikt tego nie pozna.

Powodzenia :lol: ... błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli . . .
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez franca » 2 lip 2006, o 10:21

~Emjotka~ napisała:
franca napisała:moim zdaniem jak się chce to można udawać 24/7 i nikt tego nie pozna.

Powodzenia :lol: ... błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli . . .

a co z tymi co widzieli więc wiedzą?
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 2 lip 2006, o 13:06

franca napisała:a co z tymi co widzieli więc wiedzą?

Skąd wiedzą, skoro mówisz, że nikt nie pozna? :wink:
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez plimpton322 » 2 lip 2006, o 13:36

Wy sie chyba rozmijacie w temacie. jak droga budowana z dwóch końców równocześnie, która siłą rzeczy staje się autostradą. jak dla mnie to za szeroko, nie nadążam 8)
nie ma postępu bez herezji
Avatar użytkowniczki
plimpton322
super forma
super forma
 
Posty: 1589
Dołączyła: 1 paź 2005, o 23:00
Lokalizacja: Górny Śląsk

Postprzez franca » 2 lip 2006, o 14:21

~Emjotka~ napisała:
franca napisała:a co z tymi co widzieli więc wiedzą?

Skąd wiedzą, skoro mówisz, że nikt nie pozna? :wink:

mówię o tych, którzy kłamią.
oni chyba wiedzą, że to co mówią i co pokazują nie jest prawdą.
i widzą, że ten, którego okłamują nic o tym nie wie.
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 2 lip 2006, o 14:30

Z jednej strony podziwiam Twoją pewność siebie, zaprawdę... :jezor:

i widzą, że ten, którego okłamują nic o tym nie wie.

Skoro uważasz, że można udawać, to skąd masz pewność, że ten okłamowany nie udaje jedynie, że nie zauważa, że nabija się go w butelkę? :wink:
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez plimpton322 » 2 lip 2006, o 14:32

i pewnie na tej zasadzie mamy jednak tyle trwałych małżeństw i związków :mrgreen:
nie ma postępu bez herezji
Avatar użytkowniczki
plimpton322
super forma
super forma
 
Posty: 1589
Dołączyła: 1 paź 2005, o 23:00
Lokalizacja: Górny Śląsk

Postprzez franca » 2 lip 2006, o 18:59

~Emjotka~ napisała:Z jednej strony podziwiam Twoją pewność siebie, zaprawdę... :jezor:

i widzą, że ten, którego okłamują nic o tym nie wie.

Skoro uważasz, że można udawać, to skąd masz pewność, że ten okłamowany nie udaje jedynie, że nie zauważa, że nabija się go w butelkę? :wink:

1-pierwotny kłamca.
2-pierwotny oszukiwany.
co jest dowodem, że można kłamać jak chodzi o uczucia.
2 wie, że 1 ją okłamuje ale z kolei 1 nie wie, że 2 wie bo zachowywałaby się w takim wypadku inaczej.
ale nie sądzę, że 2 siedziałby cicho wiedząc co robi 1.
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 2 lip 2006, o 19:11

franca napisała:co jest dowodem, że można kłamać jak chodzi o uczucia.

Jeśli człowiek da się nabrać na takie udawanie, to jest to dla mnie dobitnym dowodem, że więzy uczuciowe między udającym a oszukiwanym są jakieś takie... wybrakowane... niedokończone... a w temacie chodzi chyba o ludzi NAPRAWDĘ sobie bliskich... przynajmniej tak mi się wydaje...

2 wie, że 1 ją okłamuje ale z kolei 1 nie wie, że 2 wie bo zachowywałaby się w takim wypadku inaczej.

A jeśli nie zachowywałby się? czemu sprowadzasz wszystko do schematu? gdyby życie było tak łatwe... jeśli po jakimś czasie 2 wyrzuci wszystko 1, to 1 może się bronić, stwierdzając, że skoro 2 czuł się oszukiwany i nie zakomunikował o tym, to też nie był wobec niego fair... powtarzam po raz któryś, że nie mówimy tu o ludziach, którzy np. pracują razem ze sobą, a o dwóch osobach, bardzo silnie ze sobą związanych... i u takich osób udawanie uczuć nie miałoby szans powodzenia, bo to, co między ludźmi się tworzy, pozwala genialnie odczytywać emocje tej drugiej osoby, wtedy nie ma szans na przekłamanie... tak samo, jak dziecko wyczuwa emocje rodziców (przypomina mi się dyskusja o tym wątku założonym przez Szaraczka), tak samo w zdrowym, dojrzałym związku partnerzy wyczuwają swoje emocje, uczucia ... wsio...

ale nie sądzę, że 2 siedziałby cicho wiedząc co robi 1.

A ja nie sądzę, że 1 próbowałby grać, gdyby kochał 2...
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 2 lip 2006, o 20:29

Osobiście wydaje mi się, że jeśli ktoś udawał od samego początku, to hmmm.. jakby to powiedzieć.. CIĘŻKO BY BYŁO TO ZAUWAŻYĆ. Bo te "fałszywe" zachowania byśmy odbierali jako te "prawdziwe" i na odwrót. Chyba w miarę logiczne?

Wydaje mi się, że uczuć nie można udawać, bo są tym, co.. no właśnie, MY czujemy. Siebie ciężko okłamać.

Ale zachowanie czy emocje można kontrolować. Można udawać, że na kimś nam zależy, kogoś kochamy.. albo na odwrót. Że nam wisi i powiewa.

I wydaje mi się, że właśnie to "kontrolowanie zachowania", dzięki któremu inni "odczytują" nasze uczucia jest .. hmm.. w temacie. Potrafiłabym udawać, ze na kimś mi zależy, kiedy tak naprawdę mi ta osoba wisi. Potrafiłabym udawać, ze mi na kimś NIE zależy, nawet jeśli jest odwrotnie. Potrafiłabym się rozpłakać czy udawać smutną, cieszyć się wtedy, kiedy chce mi się ryczeć, nie oglądnąć się za siebie, panować nad odruchami i etcccc... i tak, jestem z tego dumna ;| Wydaje mi się, że jeśli jesteśmy w stanie kontrolować "to, co jest na zewnątrz" to... nie wiem, jakiego słowa użyć, więc powiem coś zbliżonego: mamy większą niezależność.

To jest na temat? Czy znowu nie to? ;p
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 2 lip 2006, o 21:24

Sigyn napisała:Osobiście wydaje mi się, że jeśli ktoś udawał od samego początku, to hmmm.. jakby to powiedzieć.. CIĘŻKO BY BYŁO TO ZAUWAŻYĆ. Bo te "fałszywe" zachowania byśmy odbierali jako te "prawdziwe" i na odwrót. Chyba w miarę logiczne?

Gdyby ktoś od początku udawał, to między tym dwojgiem ludzi (bo umówmy się, że mówmy o jakiejś parze... to by się tyczyło tematu i było sporym ułatwieniem)nie byłoby związku emocjonalnego pozwalającego wyczuć prawdziwe bądź udawane emocje... a udawanie przed kimś na dobrą sprawę zupełnie obcym nie jest żadnym problemem... pod tym, że można udawać przed kimś, kto nie jest nam bliski i nie zostać rozszyfrowanym, mogę się podpisać wszystkimi czterema kończynami...

I wydaje mi się, że właśnie to "kontrolowanie zachowania", dzięki któremu inni "odczytują" nasze uczucia jest .. hmm.. w temacie.

Kontrolować swoje zachowanie jest raczej w stanie każdy dojrzały, samoaktualizujący się człowiek :limo: ...

Potrafiłabym udawać, ze na kimś mi zależy, kiedy tak naprawdę mi ta osoba wisi.

Potrafiłabyś... a zrobiłabyś tak? byłabyś w stanie w tak podły sposób, świadomie zranić innego człowieka?

Potrafiłabym udawać, ze mi na kimś NIE zależy, nawet jeśli jest odwrotnie.

Patrz wyżej . . .

Potrafiłabym się rozpłakać czy udawać smutną, cieszyć się wtedy, kiedy chce mi się ryczeć, nie oglądnąć się za siebie, panować nad odruchami i etcccc... i tak, jestem z tego dumna ;|

Co innego jednorazowe rozpłakanie się, kiedy jesteśmy weseli, czy panowanie nad swoimi ruchami przez jakiś krótki czas... a co innego robienie tego często i nieprzerwanie... ja kiedy mam ochotę, to płaczę, kiedy chcę się roześmiać w głos, to to robię, nie działam wbrew sobie... udaję emocje naprawdę sporadycznie, dla czyjegoś dobra... praktycznie prawie nigdy... bo skoro mam ochotę się śmiać, to wiem, że muszę to zrobić, żeby czuć się dobrze... bawienie się w płacz, śmiech, itd. dla jakiegośtam celu, jest dla mnie czymś zupełnie nienaturalnym... nie tyle oszukiwaniem innych, co próbą oszukania samego siebie... i nie wiem czy pojmę kiedyś, jak można być z tego dumnym...

Wydaje mi się, że jeśli jesteśmy w stanie kontrolować "to, co jest na zewnątrz" to... nie wiem, jakiego słowa użyć, więc powiem coś zbliżonego: mamy większą niezależność.

Jestem jak najbardziej za stwierdzeniem, że czujemy się bardziej niezależni, kiedy jesteśmy w stanie kontrolować "to, co jest na zewnątrz" ... tyle, że dla mnie oznacza to jedynie to, czy ja jakieś emocje dobitnie pokażę czy nie, czy zachowam je tylko dla siebie... udawanie emocji to dla mnie zupełnie inna działka...
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 2 lip 2006, o 23:52

Wiem, ze każdy "dojrzały i etc" człowiek jest w stanie panować nad swoimi emocjami.

Co do udawania miłości: nie, bo po co mi to? Sama siebie bym wkopała.. na dodatek jeszcze "niewinną" osobę ;)

Co do udawania obojętności: byłabym w stanie. Jest to mniej żałosne od biegania i proszenia o zwrócenie uwagi. :P

Zgadzam się z tym, ze taki związek nie byłby jakiś .. "specjalny". Ale takie też są. I chyba można to wziąć pod uwagę?

Co do tego z ryczeniem, śmianiem się i częstotliwością: nie popłakałam się jeszcze nigdy przy innym człowieku (pomijając całe dzieciństwo, kiedy to się ryczało z powodu stłuczonego kolana ^^ i jedną sytuację ;) ), gdy ktoś mnie, nazwijmy to "rani" to potrafię się uśmiechnąć, nie kręcą mi się łzy w oczach, nie używam tego często, bo NIE JEST MI TO POTRZEBNE. Ale uważam, ze czasami, robienie czegoś nawet wbrew swojej "woli" czy jak to nazwać (nie chcę powtarzać cały czas wyrazu EMOCJE), jest całkiem przydatną umiejętnością, z której można być dumnym.

I fakt, niezależność daje przede wszystkim to, jak bardzo okażemy daną "emocję". Ale to też w pewnym sensie udawanie. Prawda?
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 3 lip 2006, o 00:03

Sigyn napisała:I fakt, niezależność daje przede wszystkim to, jak bardzo okażemy daną "emocję". Ale to też w pewnym sensie udawanie. Prawda?

Dla mnie udawaniem jest tylko okazywanie czegoś sprzecznego z tym, co czujemy :wink: ...
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 3 lip 2006, o 00:11

Mówisz, że możesz kontrolować to, jak bardzo coś pokazujesz..

powiedzmy, że.. nie mam jakiegoś specjalnego pomysłu, więc wielka prośba- nie łapać mnie za słowa i nie szukać słabych punktów w samym przykładzie ;)- powiedzmy że ktoś z Tobą "zerwał". Stoi sobie przy Tobie, uśmiecha się i mówi, że to już koniec, ma Cię dosyć, etc etc etc.. masz ochotę ryczeć, ale.. no nie wiem, mówisz "szkoda", odwracasz wzrok i sobie idziesz.

To też jest w pewnym sensie udawanie. Albo nie zrozumiałam tego, co napisałaś..
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 3 lip 2006, o 00:18

Przykład rozumiem... ale ja bym ryczała... w takim przypadku bym ryczała... :wink:
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 3 lip 2006, o 00:20

Mówiłam, że nie mam weny na przykład xD Ale tak mniej więcej, łatwo zrozumieć ;)

Osobiście: byłabym bliżej zrobienia tak, jak napisałam wcześniej ;)

Sorx za offtop ^^
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez franca » 3 lip 2006, o 11:32

~Emjotka~ mnie nie przekonasz, że nie można udawać uczuć i emocji bo można.
wiem to.
widziałam setki razy takie przypadki.
tyle.
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez ~Emjotka~ » 3 lip 2006, o 11:48

Jeśli ktoś nie potrafi odczytywać emocji, to uda się przed nim wszystko... widocznie miałaś (nie)szczęście widzieć setki takich przypadków :wink: ...
Kada izgovaram reč Ništa,
stvaram nešto što se ne smešta u bilo kakvo nepostojanje.
Avatar użytkowniczki
~Emjotka~
super forma
super forma
 
Posty: 4591
Dołączyła: 14 wrz 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 3 lip 2006, o 14:00

franca napisała:~Emjotka~ mnie nie przekonasz, że nie można udawać uczuć i emocji bo można.
wiem to.
widziałam setki razy takie przypadki.
tyle.


Uczuć się nie da udawać.. bo chyba one są "dla nas". Emocje to to, co pokazujemy na zewnątrz. Zachowanie, który mogłoby być "przejawem uczucia" też można udawać. Ale uczucie..? Wydaje mi się, że nie..
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez franca » 3 lip 2006, o 15:25

Sigyn napisała:Uczuć się nie da udawać.. bo chyba one są "dla nas". Emocje to to, co pokazujemy na zewnątrz. Zachowanie, który mogłoby być "przejawem uczucia" też można udawać. Ale uczucie..? Wydaje mi się, że nie..

mnie wydawało się, że w tym temacie pytają o to Czy uczucia mogą być na pokaz ? .
i w tym wypadku słowa "na pokaz" zastąpiłam (wydawało mi się, że większość zastąpiła) słowem "udawać".
oczywiście siebie samych nie oszukamy.
nawet gdybyśmy wmawiali sobie coś bardzo długo i starali się w to w końcu uwierzyć.
ale innych można oszukać.
dziecko przerostu formy nad treścią.
Avatar użytkowniczki
franca
uzależniona foremka
uzależniona foremka
 
Posty: 945
Dołączyła: 10 paź 2005, o 23:00

Postprzez Sigyn » 3 lip 2006, o 16:20

Ozczywiście, że można oszukać innych :D
.:: I wanna hurt you just to hear you screaming my name ::.
Avatar użytkowniczki
Sigyn
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
 
Posty: 161
Dołączyła: 15 cze 2006, o 23:00

Postprzez kocica31 » 5 lip 2006, o 10:46

Sigyn napisała:Ozczywiście, że można oszukać innych :D




ZAWSZE BYŁAM SZCZERA DO BÓLU WIĘC POWIEM TAK

DRAŻNISZ MNIE BARDZO :evil:
jakość nie ilość ma znaczenie
Avatar użytkowniczki
kocica31
natchniona foremka
natchniona foremka
 
Posty: 310
Dołączyła: 10 paź 2004, o 23:00
Lokalizacja: warszawa

Postprzez Pcheła » 5 lip 2006, o 10:59

Kocie spokojnie, nerwami nic nie wskorasz...
[img]http://img183.imageshack.us/img183/1600/1yesitisnoitisntmq2.gif[/img]
Avatar użytkowniczki
Pcheła
super forma
super forma
 
Posty: 1599
Dołączyła: 24 sie 2003, o 23:00
Lokalizacja: Galway

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Rozmowy przy szarlotce

Kto przegląda forum

Przeglądający ten dział: Aniamila, Bing [Bot] i 2 gości