Ocena:

/głosów: 18
Zaloguj się, aby ocenić!
Czytelniczki i Czytelnicy z początkiem lutego otrzymali nową książkę, opowiadającą o pewnych lesbijkach i ich związkach. Jest to już kolejna pozycja, która obejmuje te "nasze" tematy czy wątki. Trzeba przyznać, iż książek zawierających wątki gej-les, a szczególnie les, mamy już na rynku sporo. Czy działa tu zasada "papier wszystko zniesie"?
Powieść ma wiele zalet. Napisana jest żywym, nowoczesnym językiem, dialogi są realistyczne. Czyta się ją dość szybko, oczekując dalszych wydarzeń czy finału przygód spotykających bohaterki. Na pierwszym planie mamy związek Miłki i Doroty, które wspólnie wychowują dzieci Miłki z poprzedniego związku hetero (niesamowicie pozytywny były mąż Marcin) – Sławkę i Bożkę. Jesteśmy świadkami ich dynamicznych relacji, układania związku, sytuacji intymnych, seksu (opisanego dość naturalnie), przyjaźni. W tle – kobiece Manify, parady, przemoc wobec kobiet, relacje i problemy w pracy, homofobia – czyli to, co nas otacza na co dzień. A to wszystko okraszone lekką nutką poetyckości i nierealności. Mamy też różnorodność typów les – i te bardziej femme, butch, nienormatywne postaci. Według mnie książka nadaje się po prostu do sfilmowania – w przeciwieństwie do wspomnianego wysypu książek, polskich filmów z wyrazistymi wątkami gej czy les mamy jak na lekarstwo.
Na koniec spostrzeżenie. Autorką książki jest zdeklarowana… heteryczką. Brawa za wczucie się w tematykę! Oraz zagadka: czy akcja dzieje się w Poznaniu, Warszawie, czy też Poznaniowarszawie?
Moja Les - fragmentYga
Data publikacji w portalu: 2010-04-01
| Bla_bla | 2010-02-17 00:48 |
| Zapowiada się sympatyczna lektura na zimowy wieczór i Pani Zofia dobrze odrobiła lekcje :) |
|
| behemotka | 2010-02-25 17:10 |
| mnie się nie podoba, takie pitolenie o dupie marynie. niestety, wolę ambitniejszą literaturę. |
|
| deanbm | 2010-02-26 13:28 |
| Ja tez się rozczarowałam. A zakończenie ? Autorka chyba zostawiła sobie furtkę na drugą część. |
|
| witch75 | 2010-02-26 18:00 |
| Zapowiada się fajnie, scena awantury - jakby żywo wyjęta z normalnego życia;-) Na pewno przeczytam. |
|
| pigula73 | 2010-03-02 04:39 |
| Wczoraj kupiłam w Empiku i wieczorem od razu przeczytałam. Nie jest to "literatura wysokich lotów", ale czy nasze życie, to zawsze Wersal? Normalna powieść, na chłodny, mile spędzony wieczór. Wiele scen... bardzo znajomych. Po prostu, samo życie...
Ogólnie, polecam... jako lekką, branżową literaturę.
Zakończenie... nie mogłam zasnąć. Łepetyna pracowała, nad ciągiem dalszym... Zgadzam się z Deanbm... pozostawiona furtka na następną część. |
|
| anolka | 2010-03-02 06:46 |
| Z racji tego że czytam dużo i w zasadzie wszystko, niewiele książek mnie dziwi albo irytuje. Ale jednak- tym razem wyjątkowo. Dawno nie czytałam czegoś, mówiąc krótko, tak słabego. Autorka nie pokusiła się nawet o zmianę imienia jednej z bohaterek...szczerze- nie polecam. |
|
| grazyna.los | 2010-03-02 11:45 |
| Dla mnie przede wszystkim FATALNE jest zakonczenie. Nie zdradze go tu, zeby nie wkurzyc tych dziewcyzn, ktore jeszcze nie czytaly ksiazki, ale na litosc boską, dawno juz minely czasy kiedy powiesci lesbijskie konczyly sie w ten sposob. Takie zakonczenie to mogl napisac najgorszy homofob, po prezeczytaniu ostatnich stron omal nie zwymiotowalam. Ohyda i idiotyzm. I denerwowal mnie tez nachalny styl a la Witkowski, taka nieznosna maniera. |
|
| Snow | 2010-03-04 21:27 |
| Cóż... szczerze mówiąc książka nie ujęła mnie swoim polotem i finezją, a wręcz rozczarowała. Spodziewałam się czegoś dużo lepszego. A zakończenie? Jak dla mnie klapa. |
|
| trauma | 2010-03-10 21:11 |
| gniot nad gnioty |
|
| mazurek987 | 2010-04-11 10:48 |
| Świetna, inteligentna lektura! Szkoda, że tylko oczytani docenią nawiązania i parodie innych książek. Nie rozumiem,dlaczego piszecie o "pozostawionej furtce na następną część", gdy główna bohaterka ginie?
Gdy ktoś chce się czegoś więcej dowiedzieć o "Mojej les", polecam ciekawy wywiad z autorką:
www.przystan-literacka.pl/index.php?show=2974 |
|
| Absolut6na9 | 2010-04-17 16:51 |
| Trudno mi jednoznacznie ocenić tą książkę. Z jednej strony nie spodobała mi się konwencja językowa. Przez skojarzenia z wojną polsko-ruską narratorka objawiła mi się jako łysy Borys Szyc i potem było już tylko gorzej. Z drugiej strony autorka książki zawarła w niej dużą dawkę "książkowej" wiedzy o lesbijkach co może być cenne dla tych, którzy lesbijek nie znają. Dla mnie nuda, ja już czytałam nasz portal.
Nie przebrnęłam, skoczyłam do zakończenia, ponieważ dresiara o twarzy Borysa już na wstępie zaznaczyła, że kogoś chętnie by sprała, końcówka mnie nie zdziwiła. A furtki na ciąg dalszy, tak jak moja poprzedniczka w opiniach, nie widzę. I dobrze. |
|
| deszczowa-noc | 2010-06-10 13:28 |
| Koszmar. skojarzenie z Masłowską, którą bardzo cenię, owszem, jest: miałam wrażenie że autorka bardzo nieudolnie usiłuje naśladować jej styl, kompletnie go nie czując. Mazurku, dobre nawiązania literackie to raczej aluzje, a nie ciągłe rzucanie tytułami. To raczej irytuje.
Również nie przebrnęłam - przeczytałam sto stron i stwierdziłam, że to i tak za dużo. Co zdarza mi się naprawdę rzadko. |
|
Dopisywanie opinii, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu
Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!