Niewinna Janis Joplin

Kiedy stała się sławna - wspomina nauczycielka - opowiadałam uczniom o Janis dobre rzeczy. Pewnego razu po jej występie w telewizji spytali, czy ją widziałam. Zaprzeczyłam. - Nauczycielka pokiwała smętnie głową. - Na pewno by się pani nie spodobała - orzekli. Fragment książki Myry Friedman "Żywcem pogrzebana"


Port Arthur, miasto rafinerii ropy naftowej w południowo-wschodnim zakątku Teksasu. Sieć wiertni, wież, masztów i białych pękatych zbiorników do przechowywania ropy. Wokół zapach nafty. W dzielnicach mieszkalnych stoją w szeregu porządne, szalowane, bez wyjątku skromne domy. Ulice wiją się urzekająco, a całe miasto tonie w zieleni prześlicznych bujnych drzew, których korony splatają się, tworząc tunele chroniące przed morderczym słońcem. Ziemia jest tu jednak płaska jak stół. Wokół upał, miernota i nuda.

Państwo Joplin zamieszkali w domu pod Port Arthur po ślubie w 1936 roku. W tamtych czasach po drugiej stronie ulicy, przy której pod numerem 4048 stoi ich dom, ciągnęły się dzikie pola, a przemysł naftowy stwarzał najlepsze warunki życia, jakie można było wtedy znaleźć w kraju dźwigającym się z kryzysu. W pobliżu domu znajdowała się szkoła podstawowa, toteż uznali, że gdy tylko dorobią się na tyle, żeby powiększyć rodzinę, dzieci będą miały szkołę dosłownie o krok.

Pierwsza przyszła na świat Janis Lyn Joplin. Urodziła się 19 stycznia 1943 roku. Kiedy miała siedem lat, jej mama sfotografowała zastęp małych skautek, do którego należała córka. Bławatki, bo tak się dziewczynki nazwały, ustawiły się do zdjęcia przed szkołą, wśród nich Janis, wstydliwie schowana w drugim rzędzie. Kiedy mama patrzyła przez celownik, Janis nagle wyskoczyła przed szereg. Mama pstryknęła, Janis ukłoniła się głęboko z wdziękiem i wyszczerzyła zęby w uśmiechu.


Pani Joplin wspomina to zachowanie jako nietypowe. Nawet jeśli Janis coraz bardziej popisywała się elokwencją przy gościach, to nigdy nie musiała być w centrum zainteresowania. Nic wtedy nie zapowiadało jej późniejszego rozwoju. Była zwyczajną dziewczynką, której dzieciństwo przebiegało szczęśliwie, bez zgrzytów.

Urodziła się drobna i blada. Ważyła zaledwie dwa i pół kilograma. Rosła jednak szybko i zdrowo, toteż mając pół roku, siadała, a kiedy skończyła 11 miesięcy i tydzień, stanęła na nogi. Jej matka twierdzi, że jedyne wyjątkowe uzdolnienia demonstrowała w sferze ruchowej. Kiedy skończyła rok, dziarsko posługiwała się łyżką i widelcem. Już w wieku 11 miesięcy wolała pić mleko z kubka. - Kroiła i jadła jak dorosła - opowiada pani Joplin. - Nie brudziła się przy tym, dlatego moje przyjaciółki zapraszały nas do siebie, żeby pokazać, jak dobrze sobie radzi. Nie sprawiała kłopotów wychowawczych, bo nie była ani zbyt potulna, ani przesadnie żywa, toteż rodzice zapamiętali ją jako wesołą dziewczynkę.

Jej wczesne rysunki odznaczają się żywiołowością. Sama występuje na nich jako aniołek o blond włosach, z tym swoim niezrównanym, cudownym uśmiechem, jakby jej go przykleił wesoły duszek zwabiony rozszerzonymi ze zdumienia oczami.

Pod frontowymi oknami skromnego domu państwa Joplin w Griffing Park wisi girlanda równo przystrzyżonych roślin, tworząc niejako odwrócony gzyms. Rodzina mieszka tam, w jednej z lepszych dzielnic na przedmieściach Port Arthur, odkąd Janis skończyła sześć lat. Starannie utrzymany kremowy dom ocieniają drzewa.

Siedziałam w salonie rodziców Janis, przeglądałam stare albumy z wycinkami, a pani Joplin opowiadała mi o dzieciństwie córki.

W gabinecie znajduje się obraz przedstawiający młodego człowieka bez twarzy. Namalowana na płótnie wyrazista, acz poszarpana sylwetka w dwóch odcieniach brązu i matowej szarości. Drugi obraz Janis wisi w innym domu w Port Arthur - utrzymany w ciemnych fioletach rozjaśnionych gdzieniegdzie kolorem lila i lodową, roziskrzoną bielą. Szalone pociągnięcia czernią kanciastej kreski zarysowują sylwetki dwóch kobiet, jednej w ubraniu, drugiej nagiej. Oba obrazy przykuwają uwagę. Janis zawsze dość niedbale wyrażała się o swojej sztuce. - Czytałam poezję i malowałam - mówiła, wzruszając nonszalancko ramionami.

Rysowała, odkąd potrafiła utrzymać ołówek w ręce. Pani Joplin załatwiła córce prywatne lekcje rysunku. Muzykalność Janis przejawiała się wyłącznie w tym, że w dzieciństwie usypiała się własnym śpiewem.

Od najwcześniejszych lat Janis przejawiała kipiącą inteligencję i nienasyconą żądzę działania. Nauczyła się czytać jeszcze przed pójściem do szkoły.

Janis miała sześć lat, kiedy przyszła na świat Laura.

- Była wobec Laury nad wyraz opiekuńcza - wspomina matka. - Zajmowała się nią lepiej ode mnie.

Janis od początku wybijała się w nauce, toteż w trzeciej klasie przeskoczyła rok wyżej. Jej brat Michael urodził się, kiedy Janis miała dziesięć lat.

Pani Joplin jednak pamięta, że Janis wymagała więcej troskliwości niż inne dzieci. - Domagała się więcej uwagi. - Najwyraźniej też rosły jej ambicje. Zależało jej, żeby wybijać się ponad rówieśników, czy to pod względem wzrostu, stopni, czy osiągnięć. - Nigdy z mężem nie wywieraliśmy na nią presji. W ogóle nie przypominam sobie, żebym ją poganiała.

Janis już w pierwszej klasie zaczęła pisać sztuki, które następnie wystawiała z kolegami. Ojciec zbudował jej teatrzyk kukiełkowy.

Matka podkreśla uporczywie, że Janis świetnie sobie radziła, że nie miała kłopotów z otoczeniem. - Nawet trochę się martwiłam - wspomina pani Joplin - że nie muszę jej w niczym poprawiać!

Tylko raz mieli przedsmak przyszłości. Janis obsesyjnie ssała kciuk. Nie oduczyła się aż do ósmego roku życia, kiedy jej ojciec uznał, że czas z tym skończyć. Uwielbiała pewną audycję radiową. Ojciec postawił jej ultimatum: albo przestanie ssać kciuk, albo koniec ze słuchaniem. Janis wpadła w szał. Wrzeszczała, kopała, krzyczała, piszczała, doprowadziła się do histerii. Nigdy przedtem nie urządziła im podobnej sceny.

Pan Joplin miał wyobraźnię. Często brał dzieci na pocztę, żeby pooglądały listy gończe. - Trochę to nietypowe zajęcie - sam przyznaje - ale przynajmniej zapewniałem im rozrywkę. Listy gończe nie stanowiły celu samego w sobie. Snuliśmy się po opustoszałym budynku i czytaliśmy o ludziach poszukiwanych za zbrodnie. Szukaliśmy niecodziennych miejsc.

- Włączaliśmy dzieci do wszystkich rozmów - mówi matka. - Prosiliśmy, żeby wyrażały swoje zdanie i poglądy na wszystkie sprawy.

Janis wspominała dzieciństwo niemal idyllicznie.

- Potem zawalił mi się świat! - jak to ujęła.

Była zdumiewająco naiwną, łatwowierną dziewczyną, ulegającą wpływom, gotową na wszystko, byle zadowolić innych.

Arlene Elster, ucząca się o rok wyżej od niej w liceum, przyznaje, że czasem wymyślały niestworzone historie, którymi bombardowały Janis, żeby jej dokuczyć. A ona zawsze im wierzyła. Karleen [jej przyjaciółka] śmieje się na wspomnienie "konkursów przeklinania", które Janis przegrywała.

- Chyba w dziewiątej klasie - wspomina Karleen - zaczęła wygłaszać własne opinie.

Kiedy wynikła kwestia integracji rasowej, Janis ją poparła. Wtedy było to w Port Arthur nie do pomyślenia. Do końca pobytu Janis w mieście ganiało ją dwóch chłopaków, wykrzykując, że jest "lalką czarnuchów".

Zdaniem pani Joplin to zacietrzewienie Janis i jej ostry ton wywołały takie oburzenie.

Jej matka miała absolutną rację. Gdyby córka uchodziła za ładną w oczach kolegów, gdyby z większą dyplomacją forsowała swoje kategoryczne stanowisko, wszystko dobrze by się skończyło. Ale stało się inaczej.

Janis weszła w konflikt z wrogim otoczeniem.

Wszyscy podkreślają odmienność Janis, która nie potrafiła się wpasować w model damy z Południa, co przejawiało się ordynarnymi manierami, buntem, ciągotami do roli błazna, wystawianiem się na wyzwiska, byle tylko dostrzeżono ją i zaakceptowano.

Już w dziesiątej klasie zaczęła się otaczać dziwnymi ludźmi. Z początku ciągnęło ją do najgorszych chuliganów w szkole.

Tary Owens z San Francisco i Jack Smith z Austin twierdzą, że pokusiła się wtedy o drobny flirt ze światkiem marginesu, bo szukała akceptacji w dowolnej grupie, która ją przyjmie.

Jack Smith wykłada historię sztuki na Uniwersytecie Teksaskim. Poznał Janis przy brydżu w siódmej klasie.

- Niech mnie licho, w kółku brydżowym Towarzystwa Dobroczynnego Kobiet! - Zaprzyjaźnił się z Janis. - Z pewnością nikt jej nie nakłaniał do uczestnictwa w tych ani w żadnych innych zajęciach. Lubiła ten klub.
Matka chciała, żeby córka dostosowała się do otoczenia i nie lekceważyła odtrącenia przez rówieśników. Rodzice, jak wspomina Karleen, pilnowali, co czyta, dokąd chodzi. Podobno kiedy Janis namalowała nagą postać na drzwiach szafy, kazali ją zamalować - no to zamalowała neutralnymi rybkami.

Do udręk dorastania doszły kłopoty z wyglądem, tak istotnym dla młodzieży. Z pulchnej dziewczynki Janis wyrosła na grubą, pryszczatą nastolatkę. W związku z tyciem córki pani Joplin wysłała ją na badanie tarczycy. Uznano jednak, że ma dobrą przemianę materii, i nie przepisano żadnych środków.

Pani Joplin wspomniała od niechcenia, że Janis utyła trochę w klasie maturalnej, ale poza tym była "śliczna". Nie potwierdzało się to w ocenie rówieśników. Janis musiałaby mieć niezachwiane poczucie bezpieczeństwa oraz niewyobrażalny wdzięk, żeby zrównoważyć brak urody. A ich nie miała. Ponadto jej zalety - inteligencja i talent - okazały się wadami w tępym monolicie Port Arthur.

Zanim Janis doszła do matury, znalazła sobie niszę w postaci grupy pięciu chłopców, do której należeli Jim Langdon i Dave Moriaty. Wedle norm Port Arthur uchodzili za odmieńców, bo zachowywali się jak nikt dotąd. Czytali książki spoza listy lektur, słuchali jazzu i dopuszczali się innych wybryków, w których Janis również uczestniczyła. Na przykład wspinali się na wieże ciśnień.

- To było nie do pomyślenia! - drwi Karleen.

Wspinali się na most Tęczowy, prawie sto metrów nad nurtami rzeki Neches. Wdrapywali się, na co się tylko dało, bo na dole było tak cholernie płasko. Za wszelką cenę chcieli się wybić!

Na Janis patrzyli innym okiem niż na jej koleżanki. Nie była ładna ani się nie mizdrzyła. Nie domagała się kurtuazji, wszystko przy niej uchodziło. Była po prostu "swojakiem" i żaden nie pomyślałby o niej inaczej.

- Była głośna jak diabli! - potwierdza Jim Langdon. - Kiedy szła na całość, nie znała umiaru. Bo kto to słyszał, żeby dziewczyna krzyczała: "P(...)l się, koleś!". Peszyła nawet nas.

Cokolwiek łączyło Janis z tą piątką, na pewno dostawała od nich minimum akceptacji. Chłopcy zdali maturę. Większość poszła do Lamar i Janis została sama. Karleen miała chłopaka i spędzała z nią mniej czasu. Janis przytyła. Okopała się w swoim buncie. Zaczęła ubierać się dziwacznie jak na gust Port Arthur.

Znienawidzono ją jak najgorszą zarazę. W szkole ciskano w nią przedmiotami, wyszydzano, obrzucano wyzwiskami, z których najczęstszym było "świnia".

- Reagowała śmiechem, ale po powrocie do domu płakała - opowiada Karleen.

W ocenie pana Joplina wyglądało to tak, jakby Janis wyczuwała, czego koledzy nie lubią, i właśnie to robiła. Trzeba przyznać, że bardziej sprzyjano chłopakom z buntowniczej bandy. Przymykano oczy na ich wybryki, które uchodzą chłopcom, lecz żadną miarą dziewczynie.

A Janis łaknęła akceptacji zwykłych ludzi, chciała wierzyć w to co oni i ta wiara tkwiła w niej gdzieś głęboko.

- Widziałaś, do czego należała - emocjonuje się Jack Smith. Obok jej zdjęcia maturalnego w idiotycznej księdze rocznika znajdujemy pełen zestaw: Stowarzyszenie Przyszłych Pielęgniarek, Stowarzyszenie Przyszłych Nauczycieli oraz klub towarzyski pod nazwą Psi Lambda, dający gwarancję dobrych manier.

- Janis nie zapisywała się do nich, byle należeć. W pewnym okresie chodziła na spotkania i angażowała się z pełnym przekonaniem - mówi Jack.

Sytuacja pogorszyła się w klasie maturalnej. Matka namówiła córkę, żeby zapisała się na zajęcia z rysunku. Okazało się, że Janis jest jedyną dziewczyną w grupie. Zaczęto o niej mówić, że ugania się za chłopakami. Bardzo ją to ubodło.

Następnie wynikła sprawa wypadu do Nowego Orleanu. Rodzice nie wyrazili zgody. Janis nie miała zwyczaju kłamać, ponieważ jednak bardzo chciała posłuchać zespołów z Bourbon Street, oszukała ich. Powiedziała, że nocuje u Karleen, wzięła rodzinnego willisa i ruszyła z Port Arthur do olśniewającego centrum rozrywki.

- Włóczyliśmy się po mieście - wspomina Jim - a rano ruszyliśmy z powrotem.

Kiedy Janis była już zmęczona, za kierownicą usiadł iście rajdowy kierowca imieniem Clyde, który wpadł w poślizg i rąbnął w inny samochód. Musieli zaczekać na przyjazd policji. Chłopcy mieli po 18 lat, Janis półtora roku mniej.

Ponieważ Janis była "inna", uznano, że ma "zaszarganą reputację".

Później Janis przechwalała się swoją przeszłością i dawnymi ekscesami
seksualnymi. Wśród przyjaciół z Port Arthur nie znalazłam jednak żadnego potwierdzenia takich wybryków przed osiągnięciem pełnoletności.

- Była bardziej niewinna niż dziewięć na dziesięć koleżanek, które kończyły z nią liceum - twierdzi Jack Smith. - Byle cheerleaderka z ogólniaka ma na koncie więcej doświadczeń niż Janis.

Rodzice ostrzegali swoje niewinne dzieci, żeby nie kolegowały się z Janis.

A nauczyciele? Jej znajomi dają do zrozumienia, że ciało pedagogiczne nie przyszło z pomocą. Dla większości nauczycieli jej oceny, inteligencja, talent malarski nie miały znaczenia. Bez przerwy wzywano matkę do szkoły i proszono, żeby utemperowała córkę. A ona stała się jeszcze głośniejsza, bardziej opryskliwa.

- Kiedy stała się sławna - powiedziała mi jedna nauczycielka - i moi uczniowie słyszeli ją w telewizji, opowiadałam im o niej dobre rzeczy. Ale pewnego razu po występie Janis spytali, czy widziałam ją w telewizji. Zaprzeczyłam. - Nauczycielka pokiwała smętnie głową. - Oj, na pewno by się pani nie spodobała - orzekli.

Większość absolwentów szkół średnich Port Arthur idzie do college'u stanowego Lamar w Beaumont, wyższej szkoły obsługującej cały region. Córy tej ziemi kształcą się na nauczycielki i pielęgniarki, a synowie przygotowują do pracy w przemyśle naftowym. Tak wyglądają perspektywy życiowe przeważającej większości mieszkańców Port Arthur i, przynajmniej do niedawna, jak to ktoś ujął: "Nienawidzili oni wszystkich, którzy chcieli czegoś innego".
Myra Friedman, 17-09-2005
Data publikacji w portalu: 2005-09-17
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

Ynkah2005-09-21 19:56
Janis żyje!!Była boska-jeśli mozna to tak okreslić;)

Jenny202005-09-26 21:30
Janis jest cudowna, czytałam jedną jej biografię, słucham namiętnie jej piosenek, teraz koniecznie muszę zdobyć tą książkę. Posłuchajcie "Little girl blue" w wykonaniu Janis a na pewno się w niej zakochacie ;)

uem2005-10-02 23:18
Janis jest super mam 13 lat ale uwielbiam jej piosenki!!! DODA NIECH SIĘ CHOWA ZE SWOIMI(NIE MOŻNA NAZWAĆ NAWT TEGO PIOSENKA) UMPA UMPA JANIS JEST GENIALNA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIech ktoś powie inaczej!!!!!....a mnie popamięta. ;)

NACHOS2005-10-04 13:22
dzisiaj mija 35 rocznica śmierci janis.... KOCHAM JĄ!!!!!!!!!!!!!!!! inaczej nie da sie tego wyrazić! JEST ZAJEBYSTA!!!!!!!!!!!!!!!

maja2005-10-04 22:35
Janis. A w warszawie za miesiac Marianne Faithfull. Bedzie czad!

Walkiria2005-10-11 15:10
Hmmm Doda a Jenis to troszke kiepskie porównanie;) No cóż Jenis jest wielka i była wielka. Szkoda, że ludzie kochają ludzi dopiero jak umrą. Czy tak powinno być? hmmmm

iwona2006-01-02 15:01
Ja dużo o niej słyszałam i bardzo ale to bardzo chciałabym miec jej piosenki wiec BARDZO prosze tych któży ja także kochają o przeslanie choc paru utworów z góry wielkie dzieki!!!!

kornae2006-01-31 22:05
........... niepowtarzalna, cudna, cholernie inteligentna.. ale jakże samotna! ............. cała Janis!

mark2006-02-04 21:47
Mam juz troche latek, ale bylem w Port Arthur w Texasie dosc dlugo i udalo mi sie osobiscie rozmawiac z Janis sąsiadami bo samego domu p. Joplin juz nie ma, mam sporo zdjec z tych miejsc a tak wogole czesto jestem w Houston i tam tez Ją pamietają. Pozdrawiam Mark

PituS2006-02-26 11:30
od niedawna zaczelem sluchac takiej muzuki i zakochalem sie w niej czy ktos moze podac mi jeszcze jakis innych wykonawcow ktorzy wykonywali taka muzyke jak Janis !! Bym byl badzo wdzieczny !!! Janis jestes boska !! :*

Madzik2006-05-23 20:00
Mam dwie plyty Janis ale nie mam z Pearl i reszty, jakby ktos mial jakies mniej popularne to prosze przeslac. Bardzo mi zalezy

nature2006-11-03 21:49
kocham Janis ...iuważam ze żyłą wtedy kiedy powinna nie wyobrażam sobie jej w innych czasach ...czasami myśloe co by było gdyby zyłą nadal czy by się sprzedała tak jak inne wielki gwiazdy..niewiem inie obchodzi mnie to uielbiam ja za jej muzyke nie mogę powiedizec jaka była bo czytaęł tylko jej biografi ...nie znałem jej jak pewnei wszyscy tutaj ale jest mi tak bliska jak mało która osoba jaką znam ...!

madzia19872007-02-01 16:07
jesli ktos znajdzie czas na przeslanie pare utworow bede bardzo wdzieczna dziekuje

tomek2007-04-29 11:52
...

ROMAN2007-07-06 14:10
Cudowna dziewczyna o przepięknym głosie. Szkoda.

loooooooooosa2007-09-22 21:41
nic dobrego z janis.....

mania2007-12-02 13:09
janis byla jest i bedzie w naszych sercach.... tacy ludzie - nigdy nie umieraja

Natalia2009-06-17 19:07
mi sie bardzo podobala "zywcem pogrzebana" fantastycznie wciaga, mozna wrecz "uslyszec smiech janis"... fascynuje swa charyzma.."zywcem.." swietnie ukazuje jej tragiczne, smutne zycie..


Dopisywanie opinii, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  NAPISZ DO NAS!  

Masz pomysł, chcesz coś opublikować w dziale muzyka? Napisz: info@kobiety-kobietom.com


NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!


Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016