REMEMBER THE BEAUTY BEHIND THE PAIN

Absinthe
Remember the woman inside the small lost child...

Co mi pozostaje, to napisać, ale o kobiecie, której nie znam. Zdarza się. Nic w tym bardziej czy mniej szczególnego. Prosta rzecz - imaginacja. Prosta rzecz - wyobrażenie. Kobieta marzenie. Uosabia wszystko to, czego mi samej poskąpiono, czego w chwili obecnej jeszcze dosięgnąć nie mogę, bądź przymioty czy przedmioty, które najprawdopodobniej nigdy nie będą dla mnie osiągalne...

Teoria kobiety. Bez dosłowności, a jednak zmysłowa. Pozbawiona wiarygodności, a jednak przekonująca. Banalna, a jednak niestandardowa. Kobieta - ostateczność, której żaden gest nie jest przypadkowy. Kobieta - porozumienie, której każde słowo stanowi o ewidentnej słuszności jej przekonań. Kobieta - dziecko, której bezpośredniość nie razi, a słodka arogancja nie dziwi.

Małe dziecko zamknięte w ciele kobiety... Nie jest świadoma wszystkiego tego, czego doświadcza, a jednak czuje. Nie pojmuje tego ogromu kobiecości. Nie pojmuje potencjału własnego ciała. Jej samej zdaje się obce. Na próżno obmyśla kolejne sprośne plany przywołania własnej seksualności do życia. Żyła niegdyś? Chyba wówczas, gdy była jeszcze mniejszą dziewczynką o właściwym jej ciele dziewczynki... Teraz tylko wyobrażenie kobiety, jaką wypadałoby się stać. Jakiej oczekują mężczyźni. Oni patrzą na nią. A jej nic po tym.
Zbyt piękna, by nie czynić nic. Zbyt młoda, by nie dzielić się własnym pięknem. Czyżby czuła, że coś traci? I mimowolnie, wbrew własnemu wyobrażeniu na własny temat, przechodzi jej przez myśl "Ciało jest ogrodem duszy"... Zatem wypada z nim coś czynić. Stara się nie postępować pochopnie. Dla siebie zawsze można uczynić wyjątek. Długie kąpiele w blasku świec, aromatyczne olejki, migdałowe balsamy i słońce, słońce, słońce... Słońce zawsze stanowiło dla jej skóry źródło największej przyjemności. Marzy o miłości na otwartej przestrzeni, gdzie byłoby tylko Słońce, ona i odbicie jej samej. "Duszo mojej duszy! Wyjdź z tej przeklętej wody!" - tak wołał do swojego lustrzanego odbicia Narcyz... Ona przegląda się w twarzach innych kobiet.
Lecz to stanowi tylko tę piękną stronę jej duszy. Jak dziecko bywa bowiem podła, okrutna i złośliwa. Bywa, że w ciągu dnia zezłości ją jakiś drobiazg. Bywa, że cały ogrom drobiazgów pogubionych gdzieś na przestrzeni kilku tygodni, miesięcy, lat runie na nią znienacka. Wobec nikogo chyba jednak nie wykazała więcej złośliwości aniżeli wobec samej siebie. Najpewniejszym celem zawsze jest ciało. I celowo nie uszkodziła go nigdy dotąd. Zabawa w żyletki czy inne drobiazgi zawsze wydawała jej się żałosna. Cała rzecz spełnia się w niemożliwym. Pomaga jej w tym szminka, kilka cieni, nadmiar tuszu na rzęsach, kilka tandetnych dodatków i bielizna przeznaczone na te szczególne okazje sam na sam. Tak poleciła jej ekspedientka a ona potraktowała to nazbyt dosłownie.
Sam na sam... Tylko ona i ona - ta po drugiej stronie lustra. Gdy widzi, jak cierpi, wówczas jest tego pewna. Nic nie stanowi bardziej o spokoju duszy, jak cierpienie ciała... Szeroką czerwoną wstążką obwiązuje nadgarstki, a jej końcom pozwala swobodnie spływać aż do podłogi. Kładzie się na chłodnych łazienkowych kafelkach i zamyka oczy. Przykłada linie wstążki do swojego ciała, manipuluje tak, by mogły wolno okrążyć całe jej ciało. Oczyma wyobraźni widzi smugi krwi na udach, brzuchu, piersiach... Jej twarz nie wyraża nic. Z pozoru spokojna, wstaje, spogląda w lustro. W pośpiechu pozbywa się bielizny. Dobywa ciemnego flamastra i naznacza wszystkie te miejsca na swoim ciele, których nienawidzi, wszystkie te, które uczyniły ją tym, czym teraz jest - produktem. W ten sposób niszczy piersi, biodra, podbrzusze... One nauczyły jej tych wszystkich zachowań, one uczyniły ją niewolnikiem własnej płci. Ze złości zaczynają jej cieknąć po policzkach łzy, wycierając je, rozmazuje makijaż.
- Dziwka!... Spójrz na siebie... Wyglądasz jak ostatnia dziwka!...
Nie jest już piękna. Nie jest już kobietą. Żaden mężczyzna nie może jej takiej pragnąć. Co innego gwałt. Teraz każdy już mógłby używać, a jej nie sprawiłoby to różnicy. Czy nie do tego sprowadza się cała rzecz? Słyszy - dziwka, dlaczego więc miałaby się nią nie stać? Jedyne, co zdołało ją zbliżyć z mężczyzną to nieudolna próba stosunku okupiona najpierw stresem i uczuciem, którego nigdy już nie chciałaby doznać ponownie, a następnie załamaniem. Byłby idealny dla wielu. Nie dla niej. To niemożliwe. Ale w mniemaniu osób, które będą chciały ją za taką uważać, zawsze już pozostanie dziwką. Więc oto jest. Nie zastanawia się, co może stracić, a co zyskać. Jest taką, jakiej chcieli. Ona. Ostatnia.

Teraz jednak rozporządzając swoim ciałem wedle własnego uznania, zdaje się już być poza nim. Pozbywa się go. Cielesność nie może już o niej stanowić. To ona ją naznacza, nakazuje milczeć, to ona czyni ją taką, jaką chciałaby ją widzieć. To ona pozbywa się tego, co niegdyś uczyniło ją tym, czym teraz jest. Należy do siebie, nie do poniżających spojrzeń, sprośnych dowcipów, wulgarnych porównań, czy nachalnych dłoni, na które wszędzie może się natknąć...
Gdy złość mija, wówczas zaczyna rozrastać się w niej pustka, ogrom smutku, którego nie potrafi już oddać. Przywiera całym ciałem do lustra, całuje je. Myśli o tej kobiecie, której tak bardzo pragnie, a której wciąż spotkać nie może. Miewała kobiety, wszystkie jednak na ten sam alkoholowy sposób. Gdy ostatni raz całowała ciemnowłosą nieznajomą w clubie, straciła przytomność. Bynajmniej ekstaza nie była tego przyczyną. Sama sobie wydaje się śmieszna. Przecież nigdy nie była desperatką. Nie wie, co znaczy kompromis. I możliwe, że właśnie dlatego skazana jest na samotne wieczorne seanse miłosne w zaciszu własnego pokoju...
Przestała już być pięknym wyobrażeniem. Teoria kobiety to wciąż tylko forma. Okazuje się, że prawdziwa jej natura jest dużo bardziej rzeczywista, a co za tym idzie - rozczarowuje. Już nie piszę o imaginacji - Kobiecie Marzeniu. O niej stanowią pozory - seksapil, elokwencja, pewność spojrzenia, swoboda gestów czy smukła sylwetka, gładkie nogi, lśniące włosy. Może zmieniać siebie oraz wszystko i wszystkich wokół, ogół ludzki jednak zawsze pozostanie ten sam. A przed sobą nie ma ucieczki.
Data publikacji w portalu: 2005-03-13
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017