OGRÓD BIAŁO-CZARNYCH RÓŻ cz.6 - epilog

Alvea
(VI Czarna I Biała)

Widzisz... Tym razem idziemy obok siebie tym ogrodem...

- W końcu przyszłyśmy do tego ogrodu razem...
- Tak, ale to mój ogród...
- Nie lubisz przecież mojego oglądać... Za dużo w nim dla Ciebie chłodu...
- Tam jest śnieg... Czarne róże... Nie dziw się.
- No cóż... Jak przemyślenia przeszłości?
- Inne niż Twoje.
- No to oczywiste... Ale nie kochasz żadnej z nich już, prawda?
- Na swój sposób zawsze będę Je kochać i pamiętać. W końcu są częścią mojej przeszłości... Wiem, że były rany. Ale nie cofnę nic... I myślę, że nie chce cofać.
- Tak myślałam, że to powiesz...
- Czyny są ważne. Nie ufam już tylko słowom... W tym miałaś rację...
- Ja zawsze mam rację, że tak powiem, z przymrużeniem oka.
- Tak, tak...
- Ale mnie nie oszukasz... Zawsze będzie Cię bolało wspominanie ich. Wiem to.
- No i co z tego? Nie poradzę nic na to... Nie wiem. Może gdybym coś inaczej zrobiła...
- To znaczy, co? Nie pokochała? To niemożliwe chyba w Twojej sytuacji.
- Nie bądź cyniczna. Nie o tym mówię.
- Ach... Tak... Mówisz o postępowaniu, tak?
- Nieważne. Teraz już nieważne. Nie wiem, czy by to cos zmieniło. Chyba nic.
- Widać musiało tak być.

Czarna zauważyła, że spochmurniała. Ale cóż mogła Jej powiedzieć... Widziała ten zeszyt, który nosiła przy sobie. Wiersze. Pisze je od zawsze. Ale nie czytała ich nikomu, nie pokazywała. Może kiedyś pojawi się ktoś... Komu nawet zacznie je pisać, aby potem ofiarować?

- Pokaż mi je.
- Po co? I tak ich nie zrozumiesz.
- Pokaz mi te o Aniele.
- Masz.

Podała Jej.

- "znałaś Jej imię...
zachowanie...
obserwowałaś
każdy najdrobniejszy gest...
w każdym
szukałaś nadziei
widziałaś a może
chciałaś widzieć?
znałaś tylko to
co można zobaczyć
resztę dopisywałaś
sama...

kochasz...
osobę stworzona
w swojej głowie...

stworzona
przez samą
siebie."

- Wiesz, co ci mówiłam o czytaniu na głos.
- To o tej...
- Tak. Nie wypowiadaj się na ten temat, bo wiesz, że myślę inaczej.
- Dobrze... Ale fakt... Nie znałam jej. W sumie... Każdy chyba zakochiwał się tak w młodości - w niedosięgłych i nieodgadnionych celach.
- No cóż... Dla mnie było to dziwne... Nie chciałam Jej obrażać, mówiąc, że to chore, ale...
-...ale takie ja mam zdanie i przy nim będę pozostawać. Ale ważne, że kiedyś Jej przejdzie i zakocha się normalnie bez jakichś takich...
- Dobrze Jej życzysz... Cos takiego...
- Stwierdzam fakt. Niczego nikomu nie życzę, jeśli już to, żeby piorun go strzelił.
- Ech...
- Dobra. Następny.

"upadłe anioły
nie istnieją...

tak jak i 
nie ma
dobrych
diabłów...

upadasz
bo sama
podcinasz sobie
skrzydła...

podcinasz
je ze strachu
przed tym, co
mogłabyś stracić...

daruj nadziei to
ciągłe zabijanie...

one i tak
Ci na nowo
wyrosną...

nie ma fatum...

Przeznaczeniem
jest to, czego
się boisz...

pokochać."

No, tutaj troszkę mnie nie jest.
- Kto powiedział, że składam się tylko z siebie? Tylko dobrej?
- Nikt. Ale ludzie wciąż łudzą się, że można być tylko złym albo tylko dobrym.
- Wiem. Coś jeszcze czytasz czy mogę zabrać i iść?
- Gdzie Ty chcesz iść? Kot śpi. Cicho. "jak zbłąkany w szarym lesie labiryntu serca elf błąkasz się w swoich korytarzach tęsknoty i smutku za Nią.... wciąż widzisz te Jej zielone oczu i ten uśmiech... taki dziwny" No i znowu ta Zielonooka.
- Ekhem...
- " upadasz i wznosisz się
na przemian wciąż
raz rozpacza bijąca
od Ciebie promieniami
bladego księżyca
a raz bladym
słońcem
pojawia się
uśmiech...

mówisz: to
przeznaczenie

nie ma dla
Ciebie nic i 
nikogo

mówisz: fatum

ale czy jest
właściwie tak
jak mówisz?

czy też tak
właśnie
chcesz myśleć?

sama nie wierzysz
w swoje słowa...

boisz się...

boisz się uwierzyć
w cokolwiek...

...zawsze już
na samym
początku...

...czujesz, że
Ją stracisz."

No ja nic nie mówię, ale wierzysz tak w Jej strach?
- Wyobraź sobie, że tak. Wiem, powiesz, że naiwne, głupie itd. Ale wierzę. Ja też się bałam nie raz, wiesz o tym. I nie chciałam takich sytuacji, do jakich doszło. Nie mam wpływu na uczucia - niestety.
- No, Jej trudno było to zrozumieć, gdy się dowiedziała. Pamietasz przecież... "Jak mogłaś?..”
- Coś jeszcze?

- "siedzisz sama
wciąż patrząc
na to zbite
lustro nieba...

przygladasz się
odłamkom
Jej nieważnym
już listom
sprzed tysięcy
dni...

oglądasz odłamki
lustra rozpaczliwie
szukając w nich
choć ziarna
nadziei

przejdź na
drugą stronę
i przestań tym żyć

ona to zabiła"

Co za naiwność... Życie przeszłością jest bez sensu... Ona tym żyła od samego początku. Nie widziałaś tego? Cały czas mówiła o Niej...
- Widziałam, ale wiesz... Głupia nadzieja nadal żyła. Nie potrafiłam jej zabić. Nie umiałam. Daj mi te kartki.
- Pokażesz je komuś?
- Po co?
- Jak to, po co? Pytam... No nie wiem... Ukochanej?
- Nie sądzę... żeby ktoś chciał to czytać. To żadna sztuka. Pisze tak, jak mnie natchnie. Niech sobie będą dla mnie. Nikomu nic po ich przeczytaniu. Zresztą... Jak ktoś będzie, to nie będę pisać.

W mgnieniu oka na dłoniach Czarnej znalazł się kot. Szła w milczeniu obok i głaskała go. Po chwili dała go Białej. Wiedziała, że poprawi się Jej nastrój, gdy usłyszy mruczenie kota. Wiedziała, że w Jej sercu teraz szaleje smutek i miesza się ze wspomnieniami. Oczy były teraz ciemne... Puste... Odleciała myślami daleko. Czarna czuła złość... Parszywy Anioł... Myślała. Dama Pikowa... Czarna widziała tylko w nich winę.

Biała nie obarczała nikogo winą, jeśli już, to siebie w chwilach Wielkiego Smutku... Tłumaczyła sobie, że widać tak musiało być. Nie zrobi i nie poradzi na to już nic. Wszystko się zmieniło. Nawet Ona. Nie patrzy już tak ufnie na miłość. Nie zaufa już słowom. Ludziom. Nie tak łatwo. Dwie głębokie rany z przeszłości zawsze będą krwawić i ranić na nowo - może z czasem trochę mniej, ale nie znikną. To nie była złość... Nie zerwała przecież z tych powodów kontaktu z żadną.

To One mogą się odsunąć. Bo niełatwo Jej zapomnieć taki ból. Czarna może je zranić. Tak. Może, bo nie chce, by ból Białej dotarł do korzeni Jej serca. Ale to już bez znaczenia. Nocą znów we śnie przyjdzie Meren Re. Znów ujrzy postać bez twarzy...

Obejmie... Szepnie, że przybędzie, że pozna Ją. Że czeka.

Czarna nie oddała Jej wszystkich stron z słowami pisanymi ręką duszy... Zostawiła dwie... Poczekała, aż Biała usiądzie z śpiącym już kotem na trawie... Rozwinęła papier.

- To koniec. Nie zaufam już tak łatwo... Nigdy. Nie zniosłabym znów...
- Tak, wiem... Mam kilka słów... Co do Anioła...

"upadły aniele
nie patrz w te
elfie oczy...

nie pytaj, co
czuje...

nie płosz jej
pytaniami o to
co myśli...

nie pytaj co
ukazało zwierciadło
kryształowej wody...

na jej lustrze
były tylko iskry...

nie wie, co będzie...

wie i czuje
to, co w oczach
możesz ujrzeć...

nie patrz...
odwróci wzrok...
gdy zechcesz
patrzeć...

boi się?
wstydzi?

- wiesz co czuję

nie mów ze
to nieznane Tobie...

ta spokojna
tęsknota za nią
z małym
niewidzialnym
uśmiechem nadziei
na ustach

- znane to...

- nie mów
nie nadawaj
temu nazwy

niech pozostanie
moją magią."

- Taka była prawda. Nie wiedziała o tym. Do czasu.
- Przy Damie Pikowej to tylko ucichło?
- Nie wiem, teraz już nie wiem. To było. Przeszło. Wiem, że kochałam szczerze, ale nie powiem Ci, od kiedy do kiedy i jak bardzo. Wiem, co czułam i chciałam tę miłość dawać. Nic więcej.

Pojawiły się łzy... Jak zawsze na samo wspomnienie gorzkich dni. Serce można tylko ofiarować. Niby każdy to wie, ale nie zawsze można to zrozumieć... Bo któż rozumie, gdy kocha, że ktoś od Niego tej miłości brać nie chce? Ludzkie. Nikt nie chce kochać tak, że nikt tego nie odwzajemnia... Nikt nie chce przecież tęsknić za kimś, kto Jego tęsknoty nie rozumie. Powie, nie kocham i każe odejść, zniknąć - nie chce nawet o tym wiedzieć czy pamiętać. Dlatego, że nie potrafi odwzajemnić? Albo to tez strach...

- "dziwny lęk
zagościł
w Jej sercu...
przeplata się
z mgłą nieznanego
dotąd uczucia
zwierciadło wody
nie ukazuje Jej
przyszłości...
przeszłość zginęła
w zapomnianych
snach...

serce i dusza
opleciona
nieznaną magią
o potężnej
sile...

szepcze wciąż
widzę jej twarz

...kocham Cię."

Kogo?
- Meren Re.
- Nie znasz Jej jeszcze przecież.
- Ale mam nadzieję...
-...i zapewne masz rację. Spotkasz.
- Będzie, co ma być.

Czarna usiadła obok. Położyła na trawie kartki zapisane atramentem. Za ciepło tutaj... Zbyt dużo się tej magii unosi w powietrzu... Zaraz pójdzie do swego ogrodu... Do swej zamarzniętej komnaty...

- Wierzysz w Przeznaczenie?
- Nie wiem, Biała. Może.

Ze wschodu zawiał srebrzysty wiatr... Cichy szum rozległ się wśród płatków róż... Zaszumiał biały ogród. Potem czarny. Kot z Jej kolan wstał i zamiauczał przeraźliwie. Rozpoznał ten cień... Srebrzysta sylwetka kobiety... Podbiegł. Uniosła go. Postać bez twarzy ucałowała Jego czoło.

- I znikasz... Jak zjawa ze snu... A serce zaczyna Cię wkrótce potem szukać... Nigdy nie odnajduje.
I znów pozostawiasz coś w grymasie małego uśmiechu. Że jesteś... Że czekasz...

Ja też czekam na Ciebie. Już od zawsze.

Poczekam. Lecz czy warto?
Data publikacji w portalu: 2007-07-07
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »
  OPOWIADANIA ALVEA  
zoo
  NOWE OPOWIADANIA  
  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

  NASZA TWÓRCZOŚĆ  

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016