Okiem Matki

Agnieszka
Pamiętam dzień, w którym Ją urodziłam. Słonce przygrzewało jak w maju, chociaż był dopiero początek marca. Była taka śliczna. Miała po pięć malusieńkich paluszków w każdej rączce, i po pięć malusieńkich paluszków w każdej stopce. Niby oczywista sprawa, ale właśnie ta oczywistość wprawiała mnie w euforyczną zadumę nad darem życia. Kobieta na sąsiednim łóżku urodziła dzieciątko bez rączek. Na salę porodową zabrali ją dzień przede mną. Pamiętam, jak ją uspokajałam, miała takie makabryczne przeczucia - jak to matka. A może wcale nie ją uspokajałam i zapewniałam, że wszystko będzie dobrze, tylko siebie i człowieczka, który mieszkał we mnie. A potem był poród. Ordynarna położna narzekała, że znowu źle wygolona pizda... Bałam się, inaczej sobie to wszystko wyobrażałam. Myślałam, że wszyscy będą w patetycznym nastroju, bo oto Bóg zsyła nowe życie. Ze będą się uśmiechać i pomagać... Tymczasem w szpitalu traktowano mnie jak intruza, nieproszonego gościa, wroga nawet. Znalazła się jedna przemiła siostra, która pomagała mi w rzeczach, o których dotąd nie miałam pojęcia. Przybiegała do mnie na nocnym dyżurze, kiedy bolało i szeptała, że paluszek już wkrótce pojawi się na świecie. A potem kładła dłonie na moim grubachnym jak beczka brzuchu i masowała, jakby była ojcem. Z wdzięcznością patrzyłam w jej przemęczone, podkrążone oczy. Krotki sen, lewatywa, golenie, nacięcie krocza, ból, nie wiedziałam czy to, co się działo to sen czy jawa. I cisza. Paniczny strach, że coś nie tak. Klaps w pupkę mojej małej kruszynki i zbawienny płacz... I największa ulga, jakiej doznałam w życiu. Mój skarb przywitał świat swoim przejmującym krzykiem.
Moja córka siedzi po przeciwległej stronie stołu. Obok tej osoby. Kiedy spadł mi widelec i schyliłam się po niego, zobaczyłam pod stołem dwie splecione dłonie. Aż kostki palców zbielały... Strasznie się speszyłam .
- Może jeszcze surówki? - zapytałam i natychmiast poczułam, że się czerwienię...
- Tak, bardzo chętnie. Cały obiad jest przepyszny...
Nałożyłam tej osobie na talerz dokładkę. No, musiałam przyznać, że ta osoba miała apetyt - talerz rosołu, potem dwa schabowe, góra ziemniaków i dwie porcje surówki... Zamyśliłam się chwilę ze wzrokiem utkwionym w te osobę. Musiałam przyznać, ze spodziewałam się kogoś zupełnie innego, kiedy moja córka zaprosiła tę osobę po wielu rozmowach, bataliach, łzach na obiad. Wiedziałam, że jest kobietą , ale w wyobraźni widziałam krępego, spasionego mężczyznę z bandyckim wyrazem twarzy. A tymczasem ta osoba była zupełnie niepozorna - Boże drogi, gdzie ona to wszystko mieści? Na sekundę moje spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem córki... Chyba odgadła moje myśli, bo zrobiła minę, jakby mówiła "Ona tak zawsze", uśmiechnęła się. Podniosłam brwi tak, jak to robię, kiedy coś podziwiam.
Bałam się tego spotkania. Panicznie. To takie trudne. Moja córka kocha kobietę. Przyjęłam do wiadomości. Staczałam codziennie jedną bitwę z poczuciem winy, gniewem, wstydem i zazdrością o inne córki, które w pięknych, białych sukienkach, prowadzone przez ojców do ołtarza, wychodzą za mąż. Tyle mnie kosztowało samo oswojenie się z wiedzą o tym... Nie dopuszczałam do siebie oczywistego faktu, że któregoś dnia będę musiała stanąć twarzą w twarz z wybranką mojej córki. Noc przed tym dniem była katorgą. Wiedziałam, że nie mam innego wyboru... Albo dobrowolnie, przez własny upór stracę jedyną istotę na ziemi, która stanowi moją cząstkę, albo wykonam ten heroiczny wysiłek i spróbuje zrozumieć...
Zjawiły się dokładnie o czasie. Moja córka ubrała jeden ze znienawidzonych przez siebie strojów wizytowych. Zachciało mi się śmiać, kiedy ją zobaczyłam w takim szyku... Obie były strasznie przejęte. Trzęsły mi się ręce. Resztka sil udawało mi się utrzymywać chłodny dystans... Dziwne, tygodniami wyrabiałam w sobie niechęć do tej osoby i byłam pewna, że kiedy ją ujrzę, moje wyobrażenia o niej nie tylko się sprawdza, ale okażą się sto razy gorsze. Moja pierwsza myśl na jej widok była porażająca: "Ona ma dobro wymalowane na twarzy..."
Kiedy wychodziły niezdarnie je objęłam. Obie... I ze ściśniętym gardłem powiedziałam, że za tydzień będzie królik w potrawce... A potem widziałam załzawionymi oczyma przez okno dwa anioły wybiegające jak szalone z klatki, trzymając się za ręce.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »
  OPOWIADANIA AGNIESZKA  
  NOWE OPOWIADANIA  
  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

  NASZA TWÓRCZOŚĆ  

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016