KOBIETY KOBIETOM : OPOWIADANIA
DRZWI
pożądanie 2
... Wracasz z pracy do domu, jest późne popołudnie. Wchodzisz do Naszego mieszkania, spotykamy się na korytarzu, który jest długi , ale wąski, gdzie nie można przejść nie ocierając się o siebie. Nie mogę Cie wyminąć, patrzę
w Twoje oczy, widzę w nich blask, który mówi mi, że ciągle jeszcze masz na mnie ochotę mimo że kochałyśmy się cały poranek, spóźniając się do pracy. Chwytam Twoją dłoń drugą głaszczę Twój policzek, całuję Cię namiętnie, aby za chwilę przygryźć delikatnie Twoje usta tak, jak lubisz... Opieram Cie o drzwi, moje ręce błądzą pod Twoją koszulą, rozpinam ją, chcę zobaczyć Twoje nabrzmiałe piersi, całuje Cię ostro, by za chwilę zejść na szyję, szepcząc Ci coś do ucha, schodzę niżej...
Mam w ustach Twój nabrzmiały sutek, na drugiej jest moja dłoń, prężysz się pod moim dotykiem, czuję, że jest Ci dobrze, całuje Twój brzuch, patrzysz na mnie z góry, tarmosisz moje włosy, schodzę coraz niżej... ściągając Twoje
spodnie wraz z bielizną, całuję Twoje biodro, rozchylając powoli Twoje uda, klęczę przed Tobą, w powietrzu unosi się zapach pożądania... Jestem tam, mój język zwariował na jej punkcie, jesteś mokra aż do granic, Twoje
wargi są nabrzmiałe, podnieca mnie to bardzo... spijam z Ciebie cały nektar, nie mogąc nadążyć, dociskasz moją głowę, mój język wwierca się w Ciebie, czuję, że jesteś już blisko, jęczysz moje imię i mówisz: Kochanie,
jesteś boska. Zalewasz mnie lawiną, smakujesz niepowtarzalnie, chyba wanilią. Lubię Twój smak i zapach, sama myśl o niej mnie podnieca... odpływasz... urywa się Twój oddech, serce słychać na kilometr... spełniam się razem z Tobą, jest Nam obu tak...
Ciągniesz mnie do góry, nie mam siły wstać z kolan zafascynowana tym, co przed chwila przeżyłyśmy. Patrzę na Ciebie i widzę szczęście na Twojej twarzy, rozmarzone, szczęśliwe oczy. Wstaję, całując Cie namiętnie w usta, mowię: dziękuje Kochanie, byłaś cudowna. Przytulam się do Ciebie,czuję na szyi Twój oddech, szepczesz, cały dzień na to czekałam...
Mija długa chwila, zanim Nasze oddechy staja się spokojne, trwamy tak przytulone do siebie, bierzesz mnie za rękę, nie mówiąc nic prowadzisz do sypialni...
Data publikacji w portalu: 2008-11-02
« poprzednie opowiadanie
nastepne opowiadanie »