WIELE ZIM z cyklu BAJKI DLA INNYCH DZIECI

Agate
Dawno temu, gdy na świecie wciąż istniała magia, a bogowie przechadzali się między śmiertelnikami, nad brzegiem ciepłego morza żyło niewielkie plemię. Jego kobiety i mężczyźni wiedli krótkie, choć szczęśliwe życie łowiąc ryby, wychowując dzieci i oddając cześć swemu bogu.
- Dziękujemy ci za dar życia - powtarzali kapłani, gdy wierni składali w ofierze ryby złowione w morzu, plony zebrane z obsianych zbożami pól, owoce z drzew i zwierzęta wyhodowane wielopokoleniowym wysiłkiem.
Pewnego ciepłego wiosennego dnia, młoda dziewczyna imieniem Ta, Która Nie Lubi Zimy, poszła nad rzekę, aby uprać swoje ubrania, gdy zobaczyła poranioną, krótkowłosą kobietę w stroju wojownika, z mieczem wciąż przypasanym do boku, walczącą z prądem rzeki. Ta, Która Nie Lubi Zimy nie wahała się ani chwilę; wskoczyła do wody i uratowała nieznajomą. Opatrzyła jej rany najlepiej jak umiała. Okryła ją swą koszulą i na naprędce zrobionych włókach pociągnęła do chaty. Rozpaliła ogień, ugotowała z mięsa i warzyw pożywnej zupy, aby nakarmić uratowaną. Gdy wieczorem ranna otworzyła oczy ujrzała nad sobą zatroskaną, kobiecą twarz.
- Myślałam, że już się nie obudzisz. - Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy i napoiła ją słodkim rosołem.
- Gdzie jestem? - Spytała nieznajoma zachrypniętym głosem, rozglądając się podejrzliwie wokół.
- Jesteś w wiosce mojego plemienia, nazywają nas Krótkie Promienie. Ja jestem Ta, Która Nie Lubi Zimy.
- Krótkie Promienie. - Wyszeptała nieznajoma w zamyśleniu. - Dziękuję, że mnie uratowałaś, Nie Lubiąca Zimy. Ja jestem Ostatni Kamień. Czy mogę ci się jakoś odwdzięczyć? - Zapytała.
- Wystarczy, że szybko wrócisz do zdrowia. - Powiedziała Ta, Która Nie Lubi Zimy wskazując jej rany. - Nie warto tracić danego nam czasu na choroby. Sto dni, to wydaje się być dużo, ale czas szybko mija.
- Sto dni? - Spytała ranna.
- Tak, sto dni dane nam przez boga, aby cieszyć się życiem, wydać na świat dzieci, wychować je i odejść w pokoju. - Ta, Która Nie Lubi Zimy wydawała się zdziwiona, że kobieta zna jej język, a nie wie nic o wierzeniach jej plemienia.
- Rozumiem.- Powiedziała Ostatni Kamień, choć nie do końca pojmowała, o czym mówi jej wybawicielka.

Przez kilka następnych dni Ostatni Kamień leczyła swe rany pod troskliwą opieką Nie Lubiącej Zimy. Widziała, jak do jej nowo poznanej przyjaciółki przychodzili młodzi mężczyźni, prosząc, aby została ich żoną i jak odrzuca ona oferty ich wszystkich.
- Dlaczego nie przyjmiesz żadnego z nich? - Spytała w końcu, mając nadzieję, że nie narusza zbytnio prywatności Tej, Która Nie Lubi Zimy. Młoda kobieta spłonęła rumieńcem i pokręciła głową. - Nie chcę żadnego z nich, bowiem nie mogą dać mi tego, czego potrzebuję.
- A czego potrzebujesz? - Spytała Ostatni Kamień.
Nie Lubiąca Zimy uśmiechnęła się smutno. - Potrzebuję kobiety. - Powiedziała i wzruszyła ramionami. - Ale wiem, że w moim plemieniu i w moim pokoleniu nie ma takiej, która by mnie zechciała.
Skinęła głową w kierunku reszty wioski.- Ci mężczyźni o tym wiedzą, i mają nadzieję, że zdecyduję się na któregoś z nich. - Nie Lubiąca Zimy odwróciła się i zajęła składaniem już poukładanych ubrań. - Jest ktoś, kogo kocham, ale ona mnie nie przyjmie.
- Skąd ta pewność?
- Ona nie może mnie pokochać. - Wyszeptała Ta, Która Nie Lubi Zimy i nie powiedziała już nic więcej.

Następnego dnia Ostatni Kamień zobaczyła siwe włosy w warkoczu przyjaciółki i spytała, skąd znalazły się tam tak szybko.
- Och, westchnęła Ta, Która Nie Lubi Zimy, dziś jest mój trzydziesty piąty dzień. - I wróciła do pracy, jakby to wszystko wyjaśniało.

Ostatni Kamień wyszła przed chatę i popatrzyła na wioskę. Widziała dzieci, których nie było tam jeszcze przed kilkoma dniami, nagle posiwiałych dorosłych i nagle pojęła słowa przyjaciółki. Życie każdego człowieka z jej plemienia trwało sto dni, tak jak mówiła Ta, Która Nie Lubi Zimy. - Jak to jest możliwe? - Zastanawiała się Ostatni Kamień i spytała przyjaciółki.
- Nasz bóg w swej łaskawości obdarza nas setką dni i pozwala, aby każdy z nas przeżył je tak, jak zechce.
- Przecież to bardzo krótko.
- Może tak, ale wystarczy, aby znaleźć szczęście.
- Ty go jeszcze nie znalazłaś.- Powiedziała Ostatni Kamień, zasmucona nieszczęściem przyjaciółki.
- Znalazłam. Szczęście może przybierać różne formy, i nie musi się zjawiać w postaci kochanka lub kochanki, aby było szczęściem. - Myślę, że nie bez powodu to ja wyłowiłam cię z rzeki.
Ostatni Kamień popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i wszystko zrozumiała. Poczuła, jak jej twarz oblewa się rumieńcem. - Znasz mnie tylko kilka dni. - Powiedziała.
- Czasem to musi wystarczyć. - Stwierdziła Ta, Która Nie Lubi Zimy i zostawiła przyjaciółkę jej własnym myślom.

Przez kilka kolejnych dni Ostatni Kamień patrzyła, jak Nie Lubiąca Zimy zmienia się, stając się dojrzałą kobietą. Pomagała jej w pracy i podziwiała dłonie Tej, Która Nie Lubi Zimy, porównując je ze swoimi, nawykłymi bardziej do miecza i włóczni, niż do prac gospodarskich. Widziała, ją jak zajmowała się dziećmi swych sióstr, karmiła zwierzęta, łowiła ryby i gotowała. Z każdym kolejnym dniem coraz bardziej szanowała swą przyjaciółkę i wiedziała o niej więcej. Czterdziestego piątego dnia jej włosy stały się całkiem białe i był to dzień, gdy Ostatni Kamień zrozumiała, że to co czuje, stało się czymś więcej niż przyjaźnią i szacunkiem. I zapłakała, bowiem pozostało im zaledwie pięćdziesiąt dni, aby zaznać szczęścia.
Ta, Która nie Lubi Zimy chciała ją pocieszyć, nie wiedziała, bowiem, jaki jest powód jej smutku. Gdy go poznała, uśmiechnęła się, choć w jej oczach rozbłysły łzy. - Więc jednak znalazłam swe szczęście. - Powiedziała i objęła przyjaciółkę.
Ostatni Kamień pomyślała o okrutnym, niesprawiedliwym bogu, który dawał plemieniu mało, a tak wiele żądał w zamian. Jej serce zapłonęło gniewem.
- Powiedz mi gdzie mogę znaleźć waszego boga, a pójdę i zmuszę go, aby dał wam wszystkim więcej czasu.- Powiedziała.
- Nie można go znaleźć, jest wszędzie i nigdzie. Czasem odwiedza naszą wioskę, ale nie zrobił tego już od wielu pokoleń.
Ostatni Kamień wstała wypuszczając z objęć ukochaną i zaczęła szykować się do drogi. Założyła swój strój wojowniczki, zapakowała sakwę z żywnością, bukłak z wodą i przypasała miecz.
- Jeśli można go odnaleźć, zrobię to. - Popatrzyła w oczy Nie Lubiącej Zimy i zobaczyła w nich smutek. - Wrócę jak najszybciej. - Pocałowała przyjaciółkę i wyruszyła w drogę na wschód.

Wędrowała przez pustkowia. Aby nie stracić rachuby dni, co dzień nacinała skórę na przedramieniu. Lecz choć wędrowała już dwadzieścia dni i widziała wiele dziwnych rzeczy, nie znalazła siedziby boga Krótkich Promieni. Dwudziestego piątego dnia usiadła nad brzegiem rzeki i zapłakała, wiedziała bowiem, że nie zdąży wrócić do wioski przed śmiercią przyjaciółki.
Gorące łzy spadały na ziemię u jej stóp. Błoto, które powstało z jej łez zmieszanych z ziemią, nagle zaczęło się burzyć i oto stała przed nią stara, choć piękna kobieta, w burej sukni przetykanej kolorami jesiennych liści.
- Czemu płaczesz, Dziecko? - Spytała. I Ostatni Kamień opowiedziała jej o swej miłości i swej wędrówce, o złym bogu, którego szukała, pytając jednocześnie, kim jest niezwykła nieznajoma.
- Jestem Boginią tej ziemi. Przywołałaś mnie pozwalając, aby twe łzy spadły na ziemię. Niewielu pozwala dziś, aby to się stało. Mogę dać ci to, czego pragniesz, mogę sprawić, aby plemię mogło żyć tak długo jak inne plemiona, lecz to wielka prośba, a wielkie prośby wymagają wielkich ofiar. Co zechcesz oddać mi w zamian? - Ostatni Kamień namyślała się tylko chwilę.
- Możesz wziąć moje życie. - Stara kobieta pokręciła przecząco głową.
- To musi być coś cenniejszego.
- Cóż może być cenniejszego od życia? - Pomyślała Ostatni Kamień i wtedy zrozumiała, że miłość tej, Która Nie Lubi Zimy, jest dla niej warta więcej niż życie i po raz kolejny zapłakała. Lecz mimo łez powiedziała, Weź miłość mej ukochanej. Bogini skinęła głową.
- Tak, to jest prawdziwa ofiara. - I widząc łzy, wciąż spływające po twarzy młodej kobiety dodała. - Spełnię jeszcze jedną twą prośbę, tym razem nie będę żądać ofiary, lecz nie możesz prosić o zwrot jej miłości.
Ostatni Kamień namyślała się tylko przez chwilę. - Chcę abyśmy były w tym samym wieku, ja i Ta, Która Nie Lubi Zimy. Bogini dotknęła jej dłoni.
- Żegnaj Ostatni Kamieniu, pozwól łzom spaść na ziemię, jeśli zapragniesz poprosić mnie o coś.

Znikła, a Ostatni Kamień spojrzała zdziwiona na swe dłonie i pochyliła się nad wodą, aby ujrzeć swe odbicie. Jej krótkie włosy posiwiały, twarz pokrywała siateczka zmarszczek, dłonie stały się dłońmi starej kobiety. Ostatni Kamień westchnęła i wyruszyła w drogę powrotną do wioski Krótkich Promieni.
Gdy była już blisko, usłyszała śpiew, a kiedy podeszła bliżej, zobaczyła ludzi tańczących z radości. Zapytała o powód święta i usłyszała, że nagle, z dnia na dzień, ludzie przestali się starzeć, a świątynia ich boga stopiła się z ziemią, na jej miejscu zaś wyrósł sad pełen przepięknych drzew owocowych. Ostatni Kamień uśmiechnęła się przez łzy i poszła odszukać przyjaciółkę. Zastała ją przy przygotowywaniu posiłku. Niezauważona, przez długą chwilę patrzyła wzruszona na drobne, pokryte zmarszczkami dłonie zajęte pracą. Na lekko pochylone plecy starszej kobiety, białe jak mleko włosy, jej powolne ruchy.
- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy. - Odezwała się Ostatni Kamień. Starsza kobieta spojrzała na nią ze zdziwieniem. - Skąd znasz moje stare imię, nieznajoma?
- Poznałam je dawno temu, gdy obie byłyśmy młode. - Ostatni Kamień usiadła przy palenisku, pragnąc się rozgrzać, a Nie Lubiąca Zimy podała jej kubek ciepłego napoju.
- To musiało być bardzo dawno temu, bowiem cię nie pamiętam. Poza tym noszę dziś inne imię. Nazywają mnie Wiele Zim, chociaż ta, która nadchodzi będzie mą pierwszą. Jak zwą ciebie?
- Jestem Ostatni Kamień. Starsza kobieta zamyśliła się na długą chwilę. - Znałam kiedyś kobietę o tym imieniu, lecz ty nie możesz być nią. Byłaby dziś młodą kobietą, nie staruszką jak ty czy ja.
Ostatni Kamień uśmiechnęła się smutno, lecz nic nie odpowiedziała przyjaciółce. Wiele Zim poprosiła ją, aby pozostała w jej chacie i Ostatni Kamień zgodziła się. Przez wiele dni pracowała przy boku przyjaciółki, czując, że kocha ją coraz bardziej. Czasem w nocy, leżąc samotnie na swym posłaniu, miała wrażenie, że nie wytrzyma ani chwili dłużej, że opowie wszystko przyjaciółce, lecz nie zrobiła tego.

Przyszła zima. Pewnego dnia Wiele Zim rąbała drewno na opał, gdy skaleczyła się w dłoń. Zapłakała, a jedna z jej łez, zmieszana z krwią padła na ziemię. I oto stała przed nią Bogini w białej sukni, przyprószonej śniegiem.
- Witaj, Ta, Która Nie Lubi Zimy. O co chcesz mnie prosić? - Starsza kobieta patrzyła zdziwiona na Boginię, lecz nie wahała się wygłaszając swą prośbę.
- Chciałabym znów umieć kochać, tak jak wtedy, gdy byłam młodą dziewczyną. - Bogini uśmiechnęła się słysząc tę prośbę. Ujęła dłonie staruszki w swoje i uleczyła ranę w jej sercu. - Stanie się tak, jak prosisz.

Wiele Zim wróciła do swego domu, czując, że jej serce jest otwarte po raz pierwszy od bardzo dawna. Przy palenisku siedziała Ostatni Kamień szyjąc ciepłe, zimowe ubranie. Wiele Zim uśmiechnęła się, wiedziała bowiem jak przyjaciółka nie lubi szycia. Ostatni Kamień podniosła na nią wzrok i to, co Wiele Zim w nim zobaczyła rozpaliło płomień w jej sercu. Zobaczyła w nim miłość, oddanie, pożądanie i prostą radość rozkwitającą na jej widok.
- Dziękuję ci Bogini, że otworzyłaś mi oczy. - Wyszeptała przypominając sobie odejście przyjaciółki, jego powód i usiadła obok niej, aby opowiedzieć jej o spotkaniu z Boginią. Z każdym kolejnym słowem jej opowieści, przybywało łez w oczach Ostatniego Kamienia i uśmiechu na jej ustach.
Ta noc była dla nich równie niezwykła, jak dla wszystkich innych zakochanych. Może nawet bardziej, bowiem tak wiele oddały, aby znów kochać.

Zajęte sobą, nie poczuły na sobie wzroku Bogini, która przybyła, aby dowiedzieć się, jak Wiele Zim wykorzysta swój dar. Uśmiechnęła się, zadowolona i pozwoliła, aby każdy namiętny szept i miłosne wyznanie odejmowały lat dwu zakochanym kobietom. Ranek, gdy nadszedł, zaskoczył je obie i uradował wspaniałym podarunkiem, jaki otrzymały z rąk Bogini; pełnią dojrzewającej kobiecości. Radowały się obietnicą wielu wspólnie spędzonych lat i każda w głębi swego serca dziękowała Bogini za jej dary.
Powiadają, że plemię Krótkich Promieni dalej mieszka nad brzegiem tej samej rzeki. Wiele Zim nie pozwoliła, aby poświęcenie przyjaciółki i jej zasługi dla plemienia zostały zapomniane. W nowej świątyni wybudowanej na cześć Bogini ziemi znalazła się mała figurka przedstawiająca Ostatni Kamień, która odważyła się poświęcić tak wiele, aby jej ukochana i jej lud mogły żyć tak długo jak inni ludzie.

Wiele Zim i Ostatni Kamień przywołały Boginię jeszcze tylko jeden raz, prosząc, aby pobłogosławiła ich związek dziećmi. Bogini wypełniła ich prośbę i w odstępie roku, najpierw Ostatni Kamień, a potem Wiele Zim, urodziły córki. Podobno nie było w plemieniu Krótkich Promieni mądrzejszych i piękniejszych dziewcząt. Tak jak ich matki, miały moc wzywania Bogini swymi łzami, lecz nie czyniły tego bez potrzeby. W każdym kolejnym pokoleniu pochodzącym od Słonecznego Poranka i Mrocznego Wieczoru, rodziła się przynajmniej jedna córka zapewniając ciągłość kobiecej linii.
Słyszałam, że ich potomkinie wciąż żyją wśród nas, rozpoznając się bezbłędnie po zawsze lekko załzawionych oczach, i że ciągle posiadają moc wzywania Bogini.
Gdy następnym razem będziesz płakać, pozwól, aby Twe łzy padły na ziemię. Może Ty także masz tę moc i Bogini pojawi się na Twe wezwanie?
Data publikacji w portalu: 2010-09-08
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017