Rękawiczka Rity Hayworth

Mężczyźni nauczyli mnie pragnąć kobiet.

Josef von Sternberg stwarzając Marlenę Dietrich błękitną jak anioł, z nogami dzielącymi świat linią horyzontu, nad którym jest sklepienie z dwiema kopułami powiek ugiętych pod ciężarem rzęs. Charles Vidor obcinając ramię Rity Hayworth czernią rękawiczki i wskrzeszając je powolnym zsunięciem materiału, by stała się bardziej naga niż jesteśmy rodząc się. Billy Wilder otwierając usta Marylin Monroe piosenką – wyznaniem wiary w miłość możliwą tylko raz – „…bo muszę mieć ciebie albo nikogo, więc mam dość miłości, więcej się nie zakocham, mówię jej adieu, niech więcej nie dzwoni…”.

Snop światła przecina zaciemnioną salę projekcyjną. Wirują w nim drobinki kurzu. Twoja twarz bieleje w jasności ekranu. Jeżeli para z filmu pocałuje się żegnając, zapytam czy zostaniesz ze mną do końca wieczoru. Jeśli ona mimo to go zostawi, powiem, że nie możesz odejść. Poruszam się w fotelu i trącam niechcący twój odsłonięty łokieć. Obejmujesz go dłonią, jakbyś chciała zatrzymać mój dotyk i uśmiechasz się nie odrywając oczu od ekranu.

Przecież nie lubisz filmów.

Z kina wychodzimy niby wracając z obcego świata. Zawsze, gdy zapalają światło mam wrażenie, że się budzę. Wchodzimy w zimny wieczór - śnieg z deszczem i niebo czarne z łuną świateł miasta. Lubię, gdy do mnie mówisz. Kiedy przechylasz głowę słuchając. Chcesz mnie odwieźć. Godzę się, choć to jedynie przeciągnie rozstanie. Miasto już dawno odkorkowane. Zatrzymują nas tylko czerwone światła. Włączasz radio i zajmuje cię przez chwilę łapanie uciekających fal. Mijamy moją ulicę nawet nie zwalniając. Wybucham śmiechem. Udajesz, że nie wiesz dlaczego.

Twój blok już śpi.

W windzie stajemy przed wąskim lusterkiem. Chcesz się odwrócić, ale zatrzymuję cię dłonią zwracając ci twarz do odbicia, gładząc policzek. Patrzysz. Przesuwam palce do pieprzyka przy uchu. Potem dotykam go czubkiem języka. Całuję. Zamykasz powieki. Delikatnie muskam wargami brzeg małżowiny i chwytam pocałunkiem mięciutki płatek ucha. Pochylasz głowę w moją stronę. Na brodzie czuję twój szorstki szalik. Obejmuję cię w pasie. Płoszy mnie światło zapalane na klatce. Pospiesznie wciskasz guzik. Winda rusza.

Poszukiwania klucza w czeluściach torebki. Czekam grzecznie i witam uśmiechem brzęczenie breloczków. Zgrzyt gwintu o wyprofilowane ząbki dławi dziurkę od klucza. Wchodzimy w ciemny prostokąt korytarza. Zamykam drzwi, potem chwytam rękaw twojego płaszcza. Odwracasz się i z nagłym przypływem czułości przywierasz do mojego całym ciałem. Całujesz mnie gwałtownie, uwalniasz z szalika i kurtki… zatrzymujesz moją dłoń w rozchyleniu płaszcza - pod podwiniętą spódnicą, gdzie się kończy wzór rajstop. Uspokajasz oddech z twarzą przy moim policzku. Odchodzisz na długość ramienia. Zostaje mi w rękach szalik pachnący wanilią i kawą.

Płaszcz zdejmujesz przechodząc przez pokój.

Zapalasz lampkę. Staję na progu. Patrzę jak zaciągasz rolety, zdejmujesz koc z tapczanu, poprawiasz poduszki i kołdrę. Na ścianie twój cień rysuje się miękką kreską. Śledzę wprawne ruchy rąk, kołysanie bioder. Oparta o ścianę zsuwam się do samej ziemi. Spoglądasz na mnie rozpuszczając włosy. Podchodzisz. Ustawiasz stopy między moimi. Wyciągasz ręce po moje dłonie i podnosisz mnie w górę do pocałunku. Twoje wargi nabrzmiałe jak dojrzały owoc pulsują przyjemnym ciepłem. A język podobny zwinnemu zwierzątku prześlizga się lekko przez barierę moich zębów, gdzie czeka go spotkanie z serdecznym bliźniakiem.

W skupieniu oddajesz mi szyję do pieszczot.

Rozpinam guziki przy kołnierzyku bluzki. Przesuwam dłoń niżej między miseczki stanika, do perełki dzielącej półkoliste koronki. Czuję twoje usta na skroni i palce we włosach. Dotykam brzucha i przesuwam rękę do pośladków. Przywierasz do mnie mocno. Czuję paznokcie na karku. Całujesz prędko, namiętnie, niecierpliwa jak wcześniej. Zamieniamy się miejscami. Nie zaprzestajesz pieszczot. Mocno przyciskam cię do ściany. Podciągam spódnicę i ująwszy udo, podnoszę je w górę. Oplatasz nogami moje biodra. Przytrzymuję cię niezdarnie. Oddychasz szybko. „Klucz” – szepczesz nagle.

Po wydobyciu zapomnianego klucza z zamka wejściowych drzwi, wracam do pokoju.

Siedzisz w pościeli i pochylona rozpinasz paski butów. Kucam u twoich stóp, by uwolnić je z wąskich botków. Zsuwasz z ramion rozpiętą bluzkę. W ciepłym świetle twoja skóra połyskuje złoto. Ujmujesz moją twarz w obie dłonie i prowadzisz ku sobie kładąc się jednocześnie. Moje usta i język, nos i policzki na twojej szyi, ramionach przy granicy stanika. Unoszę się na łokciach. Zdejmujesz ze mnie sweter. Wkładasz dłoń za pasek spodni. Przesuwam się niżej - do wypukłości brzucha. Odrzucam zwiniętą spódnicę jak łachman. Uwalniam twoje nogi z ozdobnej siateczki rajstop. Dotykam majtek. Są mokre. Zaciskasz uda.

Stanik odrzucasz sama i naga rozpinasz suwak moich dżinsów. Wkładasz palce w szczelinę, napinasz materiał majtek zwijając i przyciągając go do siebie. Zdejmuję spodnie. Całujesz odsłonięte wargi sromu, materiał między nimi uwiera mnie coraz bardziej. Ledwie przesuniesz palec po tej wilgotnej granicy, a fala przyjemności zalewa mnie całą. Wygina nagły spazm.

Moje ciało jest pornograficzne.

Moje ciało jest autoerotyczne. Powtarza jak lustro odbicie twoich piersi, brzucha, bioder i ud. Staje między nami taflą pieszczot. Jak puste naczynie cytuje echem twoją rozkosz. Odwracasz się do mnie plecami, klękasz i wspierasz się na łokciach. Pyszczki twoich piersi stercząc, muskają poduszkę.

Kiedy pieszczę pośladki, poruszasz nimi rytmicznie. Gdy je całuję zbliżając twarz tam, gdzie się łączą, by przejść w wargi sromu - opuszczasz czoło do zaciśniętych dłoni i pojękujesz cicho. Tu, gdzie mój język spotyka przyjemną miękkość, bije słonawe źródło. Otwierasz się dla mnie i przygryzając wargi, unosisz głowę. Klękam między twoimi nogami. Przywieram biodrami do pośladków. Odgarniam ci włosy z karku i całuję szyję. Ujmuję dłońmi piersi drażniąc stwardniałe sutki. Chwytasz moją dłoń i prowadzisz do ust. Całujesz, liżesz, ssiesz i gryziesz palce.

Każę ci się podnieść.

Opierasz ręce o ścianę i prostujesz plecy, do których się przytulam. W dłoniach znów mam piersi. W ustach płatek ucha. Przesuwam palce do podbrzusza. Delikatnie, kilka razy, trącam obrzmiałą łechtaczkę. Odpowiadasz zduszonym szeptem. Wtedy jeden palec wsuwam głębiej, jakbym powoli rozchylając płatki, wkładała go do wnętrza wilgotnej róży. Za nim idzie drugi, potem trzeci - rytmicznie. Wszystkie razem. Coraz szybciej i głębiej. I głębiej, i mocniej. Coraz głośniej oddychasz, jęczysz coraz głośniej. Jeszcze szybciej. Gwałtowniej. Jeszcze raz. Jeszcze jeden. Wdech urwany. Dreszcz twój nagły. Teraz. Znowu. Tu.

Wcześniej pragnęłam kobiet znanych ze srebrnego ekranu.

Snop światła przecina zaciemnioną salę. Para z filmu umiera trochę przy każdym pożegnaniu – o tym mówi piosenka szumiąca w ścieżce dźwiękowej. Myśląc o tobie, nie uważałam przez dłuższą chwilę i nie rozumiem intrygi. Poruszam się w twardym fotelu. Nikt koło mnie nie siedzi.

Z kina wychodzę w wieczór, jakby wracając z dalekich krajów. Tramwajem pustym, przez senne miasto, nie licząc czerwonych świateł. Towarzyszy mi tylko wspomnienie dzisiejszego ranka. Kiedy, po krótkiej rozmowie, zanim podałaś mi dłoń, zsunęłaś uprzejmie z palców skórzaną rękawiczkę.
nat-u
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.35 /głosów: 46
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

narfa2009-04-03 00:36
ładne przejścia

only_here2009-04-03 20:09
dla mnie jeden z lepszych tekstów.... Hm... ale marzy mi się scena w kinie, na oczach tych wszystkich kobiet, o których fantazjuje główna bohaterka.

ekscentryczka452009-04-04 05:40
;-) subtelne i bardzo zmysłowe ;-)

czarnula22009-04-06 13:06
I o to właśnie chodzi:)

fefe2009-04-08 17:03
bardzo! te podróże z kina do siebie już odmienionej;)

heret2011-03-03 09:55
Piękne... unosi delikatnie w zmysłową podróż.

dioda19742012-03-18 20:37
Kompozycyjnie doskonale wyważone. Podróż wgłąb psychiki. Wewnętrzne przeżycia mocniejsze od samego aktu miłosnego. Rewelacja....

panacota2012-03-18 22:52
fascynacja Twoja przeniosła się na mnie , bo utożsamiłam się z narratorą. Dlatego wyrazy szacunku za warsztat.


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017