Kubek

Patrzyłam jej prosto w oczy, na wskroś duszy, w głąb tego, kim naprawdę dla mnie była. Nie zająknęła się nawet - wciąż paplała o swoich znajomych, którzy kupili nowy samochód, o bracie - kretynie, który został zwolniony z pracy, o irytującej modzie na fioletowe rajstopy, których nie mogła założyć, bo tak zimne barwy źle współgrają z jej aurą. Wciąż mówiła, a ja starałam się potakiwać w odpowiednich momentach i sprawiać wrażenie zainteresowanej. Zaciskałam dłonie na ulubionym kubku z herbatą i zastanawiałam się, kiedy naczynie pęknie. Wydawało mi się, że mój wierny towarzysz wieczornego filozofowania nad sobą i szybkich śniadań, w końcu się podda, ale trwał dzielnie na stanowisku - czułam jego twardą, gładką i ciepłą powierzchnię pod palcami - zwykle to wystarczyło, ale dziś „coś” było w powietrzu. „Coś”, co powodowało, że miałam gęsią skórkę na karku. To samo „coś” prowokowało mój język do oblizywania spierzchniętych warg. „Kurwa! Jeszcze chwila i mnie rozniesie”.
Zwróciłam uwagę, że drżą mi ręce i ściskam kolana nienaturalnie mocno. Wyłączyłam się na moment, koncentrując wszystkie siły na uspokojeniu oddechu. Bezskutecznie. „Kurwa, kurwa, kurwa!”. Nattie w końcu zauważyła, że przestałam słuchać, prychnęła tym swoim irytującym głosikiem i popatrzyła na mnie z niemym pytaniem na twarzy, jednocześnie nieznacznie wydymając pociągnięte błyszczykiem wargi. Zazwyczaj, w takich chwilach po prostu odwracałam wzrok, ale dziś nie byłam w stanie. Nie potrafiłam się do tego zmusić. Każdy ma jakieś granice, a moje właśnie zostały przekroczone. Zapamiętałam zdumienie pulsujące w jej źrenicach, gdy rzuciłam kubek na dywan. Pewnie miała ochotę powiedzieć coś o plamie po herbacie, którą powinnam od razu zaprać. Tylko, że nie miała szansy się odezwać. Podniosłam ją za ramiona z krzesła. Przesunęłam lekko, po czym popchnęłam na ścianę, przywierając do niej całym ciałem. „A zawsze tak narzekałam na mały pokój, nigdy więcej”. Nattie się bała. Po raz pierwszy nie potrafiła znaleźć słów. Wtulałam się w jej długie, kręcone włosy, napawając się ich zapachem. Zadrżała, gdy wysyczałam jej wprost do ucha to, co skręcało moje jestestwo od miesięcy.
- Jedna szansa. Możesz wyjść teraz... - przełknęłam ślinę. - Albo za kilka godzin, kiedy już zrobię z tobą to, na co mam ochotę. Podpowiem, że nie masz wiele czasu do namysłu.
Odchyliłam się do tyłu, wciąż przyciskając ją do ściany i obserwowałam twarz dziewczyny, zmieniającą się pod wpływem emocji, gdy uświadomiła sobie, co dokładnie mam na myśli. Wydawała się taka bezbronna, niewinna, osaczona. Coś przyczaiło się w intensywnej zieleni tęczówek - podniosła ręce, dotąd zwisające bezwładnie wzdłuż ciała i położyła na moich policzkach. „Więc to tak!” Warknęłam cicho, wprost w jej usta, a potem pocałowałam ją mocno - nie bawiąc się w żadne subtelności. Opanowałam się dopiero, kiedy poczułam smak krwi. Własnej krwi. Rozcięłam sobie wargi o jej zęby, co uświadomiło mi, że powinnam zwolnić i postępować odrobinę subtelniej. Odsunęłam się o krok i patrzyłam na zarumienione policzki, opuchnięte usta, już bez śladu makijażu, a potem utonęłam w błyszczącej żądzą zieleni i byłam pewna, że to, co robię, jest jednocześnie złe i dobre.
Podałam jej wciąż drżącą rękę, nawet nie zastanawiając się, co bym zrobiła, gdyby w tej chwili odwróciła się i odeszła, odrzucając moją grzeszną naturę, która właśnie niszczyła całkiem udaną przyjaźń. Powinnam czuć żal, ale nie potrafiłam, ponieważ napędzała mnie euforia, podniecenie i pragnienie, z którym walczyłam tyle czasu. Ominęłyśmy porzucony kubek i sporą plamę na dywanie - wydawało mi się w tamtym momencie, że Nattie jest bardziej zdecydowana ode mnie i nie pomyliłam się. Wykorzystując moment zawahania, pociągnęła mnie na łóżko tak, że wylądowałam na niej. I śmiała się - całą sobą. Starałam się wszystko zapamiętać, każdą cenną sekundę tego, że byłam chciana. Całowałam delikatną skórę na jej szyi, całowałam policzki, nos, a ona wyginała się w kierunku moich ust i to było tak piękne i podniecające, że zastanawiałam się, czy naprawdę może być coś dalej, coś więcej. Jednak było. Czekało w każdym rozpiętym guziku koszuli, którą dałam Nattie na urodziny, czaiło się w mojej czarnej bluzie z kapturem, rzuconej w kierunku krzesła. Uśmiechnęła się słodko, gdy okazało się, że znów nie założyłam stanika. Tymczasem ja mogłam podziwiać pełne piersi, osłonięte czarną koronką. Czułam, że pocą mi się dłonie.
Podniosłam niepewnie rękę i w końcu odważyłam się dotknąć. Delikatnie, koniuszkami lodowatych jak sama śmierć palców. Westchnęła, gdy przejechałam kciukiem po jej prawym sutku, który stwardniał pod wpływem pieszczoty. Emocja. Potrzeba. Instynkt. Znów się na nią rzuciłam, całując mocno i bez wyczucia. Gdzieś rozpłynęło się wahanie, gdy kładłam obie dłonie na piersiach, o których marzyłam wielokrotnie - w snach i na jawie. Chwilę później, stanik podzielił los mojej ukochanej bluzy. Nattie próbowała osłonić się przed moim głodnym wzrokiem, ale nie miałam zamiaru na to pozwolić - wiedziała, jaka jestem i czego może się spodziewać. Wiedziała doskonale. Zdejmowałam spodnie, klęcząc nad nią, wgryzając się w kształtne ramię, bledsze nawet od mojego. Przez moment zastanawiałam się, czy jednak nie zostać w majtkach, ale grałam o wszystko albo nic, więc półśrodki nie były wskazane. Kąsałam na granicy bólu i przyjemności. Gdy jęknęła, zacisnęłam zęby ostatni raz i odsunęłam się. Wstałam i rzucając ubrania na podłogę, pozwoliłam jej patrzeć na swoje zbyt szczupłe ciało. Na bliznę na udzie. Na siniak zdobiący kość biodrową. Taksowała mnie wzrokiem, od góry do dołu, a potem spojrzała mi w oczy i oblizała wargi.
- Chodź do mnie - wyszeptała, wyciągając rękę w moją stronę.
Nie musiała powtarzać dwa razy.
Prawie zerwałam z niej spodnie. Rozbierałam ją niecierpliwymi dłońmi, pieściłam spojrzeniem, dotykiem, ustami. Kiedy wreszcie była naga, przytuliłam się i zaczęłam wodzić palcami po jej brzuchu, kierując się do góry, na delikatnie zarysowane żebra. Rozmyślnie drażniłam się z narastającym w nas obu pożądaniem. Wzdychała cicho za każdym razem, kiedy udawało mi się odnaleźć szczególnie wrażliwy punkt. Rozchyliła nogi, w nieśmiałym, ale wyraźnym zaproszeniu, które zignorowałam, wiedząc, że przepadnę tam z kretesem. Kiedy ssałam na zmianę jej sutki, zaczęła mnie błagać i jęczeć tak głośno, że nie mogłam już usłyszeć swoich myśli. Nattie złapała pasma moich włosów i pociągnęła mocno w dół, pięknie pokazując, czego ode mnie chce. Któż by się temu oparł? Czułam wilgoć między swoimi nogami i niemal bolesne pulsowanie - wiedziałam więc, co przeżywa i postanowiłam tego nie przedłużać. Przynajmniej nie bardziej, niż to konieczne.
Uniosłam się na rekach, spojrzałam jej w twarz, starając się zawrzeć w tej jednej chwili całą czułość, jaką we mnie wzbudziła. Wtedy Nattie wyszeptała moje imię, wciąż zaplątana boleśnie w potargane włosy. Uśmiechnęłam się drapieżnie, a ona opuściła ręce, uwalniając moją głowę i jednocześnie podsuwając się na łóżku w kierunku wezgłowia. Gdy rozłożyła szeroko uda, w całkowitym geście oddania, pomyślałam, że marzenia jednak się spełniają - ułożyłam się wygodnie między najpiękniejszymi nogami, jakie kiedykolwiek widziałam i złożyłam subtelny pocałunek na jej podbrzuszu.
Z każdym ruchem języka, zgranym z pieszczotą zręcznych dłoni, napinało się całe jej ciało. Jęczała, oddychając ciężko. Krzyczała zagubiona w pożądaniu, drżąca oczekiwaniem, a ja byłam na granicy obłędu. Wtedy usłyszałam magiczne słowa.
- Tak! Tak! Już, już, juuuuż!
Nadal liżąc, ssąc i lekko podgryzając, wsunęłam w nią dwa palce. Czułam, jak się na nich zaciska, jak wszystko wewnątrz niej pulsuje i niemal sama zawyłam z powodu narastającej frustracji. Zerknęłam na twarz Nattie i wiedziałam już, że zawsze będę ją pamiętać właśnie taką - dziką, wolną, pozbawioną zahamowań. Podniosłam głowę, odrywając usta od jej łechtaczki i łapiąc z trudem powietrze, zaczęłam rytmicznie wsuwać i wysuwać palce. Napawałam się widokiem jej dłoni szarpiących histerycznie pościąganą narzutę. Podziwiałam linię łuku, w który się wygięła. Poczułam coś na kształt dumy, której towarzyszyła dziwna zazdrość.
- A ja? A ja? - dopominało się moje ego. Miałam mokre uda, płonęłam ogniem niespełnienia. W końcu nie wytrzymałam i sięgnęłam dłonią między własne nogi. Nie potrzebowałam wiele. Podczas, gdy jej głos brzmiał niemal nieludzko, ja zatopiłam się w ciszy. Nie wiedziałam nawet, czy ona wie, że zaraz do niej dołączę. Nie obchodziło mnie, co się stanie. Udało mi się otworzyć oczy i spojrzeć na moją kochankę. Wreszcie! Leniwie rozchyliła powieki i uśmiechnęła się lubieżnie, gdy zobaczyła, co robię. Nie byłam już w stanie tego zatrzymać. Doszłam milcząc, nadal zatopiona w jej wnętrzu. Wnikałam, przenikałam, znikałam.
Po chwili patrzyłam na swoje dłonie i nie mogłam uwierzyć. Oblizałam zachłannie obie, wychwytując wyraźne różnice w smaku. Nie odważyłam się odezwać. Klęczałam z zamkniętymi oczami, gotowa na wszystko. Bałam się, że najmniejszy szept spłoszy sen. Bałam się, że gdy otworzę oczy, będę znów sama. Zniknie zapach jej rozgrzanego ciała i perfum, których używała na co dzień. Jednak, ona już zachłannie sięgała do mych ust, przytulając się mocno. Bezgranicznie szczęśliwa oplotłam ją ciasno rękami, czując jej palce prześlizgujące się po moim karku.
- Czekałam na ten dzień... Na ciebie, na to wszystko - szepnęła.
Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku, ginąc gdzieś w jej potarganych włosach. Nattie pogłaskała mnie po plecach i zaczęła kołysać się łagodnie - doskonale zdawała sobie sprawę, że to mnie uspokoi - znała każdy mój sekret. Od dzisiaj, naprawdę każdy.
Wtedy coś sobie uświadomiłam. Miała w zwyczaju patrzeć na moją twarz i zagryzać dolną wargę. Często dotykała mnie niby przypadkowo, choć wcale nie była niezdarna. Opierała głowę o moje ramię, gdy razem oglądałyśmy filmy czy słuchałyśmy muzyki. Zdarzało się, że na spacerze splatała swoje palce z moimi - wmawiałam sobie skutecznie, że to taki prosty, przyjacielski gest. Byłam głupia i bardzo ślepa. Chciałam coś powiedzieć, ale nie znalazłam odpowiednich słów. Miałam sterylnie czysty umysł, wyprany z myśli. Równie pusty, co ukochany kubek, porzucony na dywanie pod wpływem chwili uniesienia. Uśmiechnęłam się delikatnie, omiatając pokój szybkim spojrzeniem. Naczynie wciąż leżało na podłodze w plamie z herbaty. Dostrzegłam coś pięknego w tym, jak padało na nie światło zachodzącego słońca, podkreślając intensywny odcień żółtego i nagle wiedziałam. Po prostu.
- Nattie, ja cię... nie nienawidzę...
Roześmiała się cicho i przytulając się mocniej, odpowiedziała:
- Wiem.
AngelDream
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.47 /głosów: 32
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

narfa2009-04-03 00:53
:-)

ekscentryczka452009-04-03 11:43
brawo....;-)

Bette_692009-04-03 13:18
Fajne :) gorące :) Podoba mi sie - gratuluję :)

Chyna  laskowska_anna@o2.pl2009-04-05 19:21
Em.. No cóż. Pisz więcej.

nieasertywna2009-04-07 22:08
Bardzo, bardzo *****

tygryzek72009-04-13 15:02
wow... :) :*

witch752009-04-23 13:54
Namiętne, że aż strach;-) Super.

CROISSANT2011-08-12 12:46
Muszę przyznać, że to był kubek całkiem dobrej, gorącej napitki, która zadziałała na moją wyobraźnię. Rozsmakowana, czekam na dolewkę. A autorce należy się „odznaka z ziemniaka”.

iksigrekzet2012-11-01 20:17
fajna lektura na jesienny wieczór :)


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016