Pierwszy raz

„Istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli”.
— Paulo Coelho

PIERWSZY RAZ

Rany, dzisiaj kończę 40 lat. Kiedy minął cały ten czas? Czy coś mi umknęło? Ile szans wykorzystałam? Czy gdybym zmieniła kilka rzeczy w swoim życiu, podjęła kilka innych decyzji – to czy byłabym tu, gdzie jestem teraz? Pytania, pytania… mnóstwo ich w mojej głowie. Rozglądam się po ciemnej Sali Balsamu. Tylu fajnych ludzi wokół mnie. Impreza z okazji moich 40-tych urodzin musi być huczna. Zaprosiłam wszystkich lub prawie wszystkich, którzy byli ważni w moim życiu. Sporo ich się zebrało. Muzyka gra i parkiet pełny jest wyginających się ciał. A ja szukam tej jednej, ostatnio najważniejszej. Coś zmieniło się w moim życiu, odkąd spotkałam ponownie Martę. Wiodłam spokojne i ustatkowane życie. Mąż, dwa koty i spore, przytulne mieszkanko. Dobra praca, żadnych problemów finansowych, żyć nie umierać… Pierwszy raz spotkałyśmy się z Martą 3 lata temu. Spotkałyśmy się na gruncie zawodowym. Już wtedy poczułam się w jej obecności nieswojo, ciągle o niej myślałam, coś mnie do niej ciągnęło. Wykorzystując zależność zawodową, przekazałam kontakty z nią do swojego pracownika i ucięłam naszą znajomość. Długo podnosiłam się z tej znajomości. Marzyłam, śniłam, tęskniłam. Ale czułam, że tak będzie lepiej. Ostatnio znowu się spotkałyśmy. Z mojej inicjatywy. Znalazłam ją poprzez portal „Nasza Klasa” i odnowiłam kontakt. Nie wiem, dlaczego to zrobiłam, coś mnie pchało w tym kierunku i po prostu musiałam to zrobić. No i oczywiście wszystko wróciło. Nie ma dnia, żebym o niej nie myślała. Czekam na każdy moment naszego kontaktu, na telefon, na mail. Zmieniło to, że nasze kontakty wyszły poza obręb zawodowej znajomości. Rozmawiamy o życiu, o pasjach, o codzienności. Zaprosiłam ją też na swoje urodzinowe przyjęcie i teraz wyglądałam jej niecierpliwie. Zbliżała się godzina 23 a jej nie było. Pewnie już nie przyjdzie. Ostatnio była jakaś smutna i zmęczona. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby zrezygnowała z mojej imprezki.
Podeszłam do baru po drinka.
- Poproszę wódkę z lodem i limonką – oparłam się o kontuar, uśmiechnęłam do barmana.
- Ale fajna impreza – ktoś przytulił się do mnie od tyłu. To była Beata, koleżanka ze szkoły, kumpelka moja i mojego męża. Należała do moich bliskich znajomych, zawsze mogłam liczyć na jej pomoc i wsparcie.
- No, i fajny klub – uśmiechnęłam się do niej – dobrze, że znam tych właścicieli, bo gdybym przyszła tak z ulicy, to cena byłaby zaporowa – roześmiałyśmy się. Z boku, tanecznym krokiem, podszedł do nas mąż Beaty, Robert.
- Co dziewczyny, tańczymy! Dosyć tego gadania, trzeba korzystać – złapał mnie za rękę i pociągnął na parkiet. Zaczęliśmy tańczyć. Było super, jak zawsze. Uwielbiam tańczyć i w tańcu zapominam o wszystkich problemach i smutkach. Akurat leciał jakiś letni przebój i wszyscy głośno śpiewali razem z wykonawcą. Nagle poczułam na swoich plecach czyjś wzrok. Odwróciłam się w tańcu i zobaczyłam Martę. Stała w wejściu do Klubu i patrzyła na mnie. Uśmiechała się. Wyglądała zjawiskowo w letniej, powiewnej sukience, ale jakoś tak smutno, że miałam ochotę podbiec i przytulić ją do siebie. Podeszłam jednak powoli, hamując narastające emocje. Patrzyła na mnie ciepło i przytuliła mnie do siebie.
- Wszystkie najlepszego Kasiu, spełnienia marzeń – lekko pocałowała mnie w policzek. Była taka ciepła i miękka, że miałam ochotę tak stać jeszcze długo i przytulać ją do siebie.
- Super, że przyszłaś. Już myślałam, że nie dasz rady… Brakowało mi Ciebie – uśmiechnęłam się do niej odsuwając na bezpieczną odległość. Jak zwykle zarumieniła się lekko, ale nie odwróciła wzroku.
- No coś Ty, nie mogłam nie przyjść. Przecież wiesz.
- Chodźmy coś zjeść albo jeśli wolisz to napijmy się czegoś. Masz ochotę na coś specjalnego?
- Niech będzie piwo – No tak, zapomniałam, że na smutki najbardziej lubi pić piwo. Zamówiłam dla niej piwo a dla siebie martini z lodem i limonką. Usiadłyśmy przy barze i w milczeniu popijałyśmy drinki. Podeszło kilka osób. Przedstawiłam im Martę, zagadnęli wesoło. Na chwilę odeszłam do stolika, przy którym siedzieli znajomi z pracy, ale nawet stamtąd wodziłam za nią wzrokiem. Chyba coś czuła, bo co jakiś czas odnajdywała mnie oczami i uśmiechała się z daleka. Była taka śliczna, taka daleka, taka niedostępna. Zrobiło mi się smutno.
- Kasiu, nie smuć się. 40 lat to nic strasznego – Elizka, sąsiadka z bloku, stanęła koło mnie i objęła mnie w pasie – Zaczynasz nowe życie, nowe wyzwania czekają na Ciebie za każdym rogiem. Wszystko będzie ok.- Uśmiechnęłam się do niej. Żeby wiedziała, o czym tak naprawdę myślę….
Zobaczyłam, jak któryś z kolegów z pracy pociągnął Martę do tańca i wirowali na parkiecie wesoło. Patrzyłam zachwycona z daleka. Też bym tak chciała z nią tańczyć w tej chwili. Jakby usłyszała moje myśli bo zaczęła machać do mnie ręką z parkietu, zachęcając do tańca z nimi. Ruszyłam do nich i za chwilę już wszyscy tańczyliśmy śmiejąc się i wygłupiając razem. O 24 wjechał wielki tort i musiałam zdmuchnąć te 40 świeczek. Oczywiście śmiechu było co nie miara, bo znajomi zrobili mi kawał i użyli świeczek, których nie da się zdmuchnąć w naturalny sposób. Wszyscy mi pomagali, ale i tak się nie dało. Wszyscy rzucili się na tort, który był przepyszny. Stałam razem z Martą i gawędziłyśmy sobie przy okazji o naszych ostatnich przygodach w pracy. Było mi z nią tak dobrze, że najchętniej już bym z nią wyszła. Gdziekolwiek, aby tylko być we dwie, same dla siebie. Tylko my.
- Kasiu, będę się powoli zbierała do domu – Marta uśmiechnęła się do mnie – odprowadzisz mnie do taksówki. Powinna zaraz podjechać.
- Jasne, szkoda że już uciekasz.
- Jutro z samego rana muszę być w pracy, mamy spotkanie sprzedażowe a jak wiesz szefowa nie lubi spóźniania. Wolałabym być w formie.
- Oczywiście, mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Wyszłyśmy na dwór. Było bardzo ciepło – to w końcu lipiec, środek lata. Czuć było w powietrzu deszcz. Poszłyśmy w kierunku głównej drogi, gdzie miała czekać na nią taksówka. Wiał lekki wiaterek, widziałam, że lekko drży. Nagle dotknęła mojej dłoni. Tylko musnęła. A ja poczułam, jak robi mi się gorąco, jak tracę dech i przestaję myśleć o wszystkim – myślę tylko o tym dotyku.
- Dobrze mi z Tobą – szepnęła. Wokół nas było mnóstwo drzew i krzewów, ciemno. Żadna latarnia po drodze się nie paliła. Nie widziałam jej twarzy. Szła lekko pochylona, jakby szukała czegoś pod nogami.
- Mnie też jest dobrze, kiedy jesteś ze mną – ujęłam jej rękę i zatrzymałam się. Stanęła. Stała bokiem tak, jakby na coś czekała, jakby nie była pewna, co powinna zrobić. Bałam się, że mi ucieknie. Delikatnie dotknęłam dłonią jej policzka. Wtuliła twarz we wnętrze mojej dłoni. Była taka jakaś bezbronna i uległa. Podniosłam jej twarz do góry i spojrzałam w oczy. Było ciemno, ale i tak widziałam, jak bardzo błyszczą jej źrenice. Czekała. Zbliżyłam usta do jej ust i delikatnie pocałowałam. Nie uciekła. Czekała. Ponownie ją pocałowałam, tym razem mocniej i głębiej. Miała ciepłe i miękkie usta, o których tyle marzyłam nocami i które zapraszały mnie do całowania, ilekroć się spotkałyśmy. Objęła mnie w pasie i przytuliła do siebie. Nie przestawałam jej całować, bałam się, że zaraz ucieknie albo że nie jest to prawda. Że to kolejny mój sen, tylko bardziej realistyczny. Odsunęłam się delikatnie od niej. Delikatnie gładziłam jej twarz dłońmi. Nie mogłam się nacieszyć tą chwilą.
- Tak długo czekałam – w końcu to ona odezwała się pierwsza – Myślałam, że nigdy tego nie zrobimy. - Zaskoczyła mnie tym wyznaniem.
- Gdybym wiedziała, już dawno bym to zrobiła – roześmiałam się cicho – żebyś Ty wiedziała, ile nocy nie przespałam myśląc o Tobie i Twoich ustach, i o tym, co mogłabym robić w danej chwili – Pomimo ciemności czułam, jak się czerwieni. Ponownie ją pocałowałam miękko i głęboko. Nasze języki tuliły się do siebie i pieściły namiętnie.
- Powinnam już jechać – spojrzałam w kierunku drogi i zobaczyłam taksówkę czekającą przy drodze.
- Tak, chyba już powinnaś jechać – odsunęłam się lekko od niej – Czy mogę do Ciebie jutro zadzwonić? Chyba powinnyśmy porozmawiać, prawda?
- Tak, koniecznie zadzwoń. Najlepiej po 14, to już będzie po tym spotkaniu i będę miała możliwość pogadać. – Pocałowała mnie lekko w usta i pobiegła do taksówki.
Długo patrzyłam za nią, jak odjeżdża, ciągle nie wierząc, że to o czym marzyłam ostatnimi czasy, zdarzyło się naprawdę. Uśmiechając się do siebie, wróciłam na swoją imprezę, gdzie już zaczęto mnie poszukiwać i niepokoić moim zniknięciem. Cała impreza trwała do samego rana, a ostatni goście odjechali o 8 rano. Wróciłam do domu i poszłam od razu spać. Byłam bardzo zmęczona. Cała adrenalina zeszła ze mnie i padłam jak długa w ubraniu. Spałam do 12 jak zabita. Leniwie otworzyłam oczy i przeciągnęłam się jak kot. W telefonie czekał na mnie SMS od Marty – „Czekam na Twój telefon, tak jak się umówiłyśmy”. Godzina wysłania – 10:00. Chyba wysłała go ze spotkania. Zrobiło mi się jakoś tak ciepło w okolicach serca, że nawet w takim momencie myślała o mnie. Wlazłam do wanny i moczyłam się chyba z godzinę. Włączyłam cichutko muzyczkę i leżałam w wodzie, marząc o Marcie, o jej ustach, oczach, dłoniach … .
O 14 wzięłam telefon i wybrałam numer. Wzięłam głęboki oddech.
- Marta, słucham – jej głos jak zwykle podziałał na mnie kojąco. Ciepły i niski, na wszystkich robił wrażenie. Proponowali jej nawet prowadzenie audycji w radio, tak bardzo się podobał wszystkim, którzy mieli szansę go usłyszeć.
- Cześć Marta, mówi Kasia – starałam się, żeby mój głos zabrzmiał równie uwodzicielsko. Niestety, moim zdaniem, daleko było mi do głosu Marty.
- Cześć Kasiu, dobrze, że dzwonisz – poczułam, jak uśmiecha się, mówiąc to do telefonu – Jak skończyła się impreza? Długo jeszcze balowaliście?
- Ostatni goście wyszli o 8 – roześmiała się. Słychać było, że ma dobry humor, że jest odprężona, jakaś inna. – Trochę pospałam, wzięłam kąpiel i jestem jak nowo narodzona. Może byśmy się dzisiaj spotkały – Aż sama przestraszyłam się swojej propozycji, ale jakoś tak naturalnie mi to przyszło.
- Sama miałam to zaproponować. Może byś przyjechała do mnie, nigdy u mnie nie byłaś, zobaczysz tę zieloną kanapę – W głosie Marty słychać było lekką niepewność.
- Jasne, fajnie. Bardzo chcę zobaczyć tę kanapę, nawet mi się kiedyś śniła – oczami wyobraźni zobaczyłam mieszkanie Marty. Nigdy tam nie byłam, ale zawsze jakoś je sobie wyobrażałam i ciekawa byłam, jak ma się moje wyobrażenie do rzeczywistości. – To będę u Ciebie o 19, dobrze?
- Tak, 19 jest Ok. Będę czekać, mam dobre winko, to sobie wypijemy. Do zobaczenia.
***
Było kilka minut po 19, kiedy stanęłam pod jej drzwiami. Trochę się denerwowałam, ręce mi się spociły i było mi strasznie gorąco. Podniosłam rękę do dzwonka, kiedy nagle otworzyły się drzwi.
- Czułam, że jesteś za drzwiami – w drzwiach stała uśmiechnięta Marta. Wzięła mnie za rękę i wciągnęła do środka. Lekko musnęła moje usta pocałunkiem – Witaj.
Weszłam do środka onieśmielona. Rzadko mi się to zdarza, ale naprawdę to czułam. Nie wiedziałam, co powiedzieć, co zrobić. Rozejrzałam się ciekawie po mieszkanku. Nie było duże, ale urządzone z gustem. Na środku dużego pokoju królowała zielona kanapa. Od razu zrobiło mi się weselej i poczułam się dużo pewniej i bezpieczniej. Ciekawe dlaczego? Nauka o kolorach zapewne umiałaby odpowiedzieć na takie zapytanie. Z kanapy widać było kuchnię, w której właśnie teraz krzątała się Marta. Otwierała butelkę czerwonego wina. Ubrana była zwyczajnie, w dżinsy i biały podkoszulek, miała jeszcze mokre końcówki włosów, więc chyba niedawno brała prysznic. Wyglądała tak seksownie i pociągająco, że nie mogłam oderwać od niej wzroku. Chyba zauważyła, że na nią patrzę, bo lekko się zaczerwieniła i nieśmiało uśmiechnęła. „Raz kozie śmierć” pomyślałam i szybko podeszłam do niej. Wyjęłam jej z rąk butelkę i odstawiłam na stół. Patrzyła, jak zaczarowana co robię. Objęłam ją i przytuliłam do siebie. Nasze usta w naturalny sposób odnalazły się i całowałyśmy się coraz bardziej namiętnie. Oparłam ją o blat kuchenny. Moje usta ześlizgnęły się na szyję – cichutko jęknęła i wygięła całe ciało. Moje ręce dostały się pod koszulkę i delikatnie pieściły jej brzuch. Przesunęłam je w kierunku piersi – nie miała stanika – więc miałam ułatwione zadanie. Delikatnie objęłam obie piersi, musnęłam kciukiem najpierw prawy sutek a następnie lewy. Jęknęła jeszcze głośniej. Spojrzałam na jej twarz. Miała przymknięte powieki, ale na twarzy widać było, jak bardzo jest podniecona. Wyjęłam jedną rękę i kciukiem przesunęłam po jej wargach - lekko je rozchyliła i delikatnie dotknęła go językiem. Ponownie zaczęłam ją całować, głęboko i namiętnie. Pocałunek nabierał pasji. Czułam, jak zaczyna się we mnie gotować, jak pragnę coraz bardziej jej smaku, dotyku, zapachu. Zaczęłam rozpinać w pośpiechu jej spodnie. Szarpnęłam do dołu i zdjęłam, nie przestając jej całować. Miała śliczne koronkowe czarne majteczki. Dotknęłam jej przez te majteczki
- Tak, proszę, tak mnie dotykaj, pragnę Cię, nie przestawaj. Czuję, jakbym płonęła. Proszę, nie przestawaj… - jęczała przez zaciśnięte zęby.
Włożyłam dłoń w majteczki i zaczęłam masować delikatnie. Wygięła się jeszcze bardziej, jakby pomagając mi dostać się do zakamarków jej ciała, ukrytych głęboko przed światem. Ściągnęłam jej majtki i posadziłam ją na blacie. Nie przestając całować, schodziłam coraz niżej. Ssałam piersi – raz jedną, raz drugą. Następnie zjechałam na brzuch i coraz niżej. Rozłożyła nogi, żeby pomóc mi dotrzeć do najważniejszego miejsca. Kiedy musnęłam je językiem – znowu jęknęła. Objęła moją głowę rękami i przysunęła bliżej do siebie. Wiedziałam, już czego pragnie. Zaczęłam ssać i pieścić językiem jej muszelkę. Jęczała coraz głośniej i głośniej. Włożyłam jej jeden palec a zaraz potem drugi i posuwałam delikatnie, nie przestając pieścić językiem.
- Mocniej, proszę mocniej. Już nie mogę – jęczała coraz bardziej.
Nagle poczułam, jak zaczyna się trząść, zacisnęła nogi na mojej głowie. Tak, czułam to też w jej wnętrzu. Orgazm, jaki nadszedł, był jak wybuch gejzeru. Krzyczała i wiła się po blacie, ale ja nie przestawałam. Lizałam i ssałam coraz mocniej i mocniej. Nagle krzyknęła, wygięła się w łuk i zastygła nieruchomo. Delikatnie przesunęłam dłoń na jej piersi i zakryłam dłonią jedną z nich. Podniosłam się i przytuliłam ją do siebie. Spojrzenie miała nieprzytomne. Pocałowałam ją delikatnie – oddała pocałunek. Zaczęłam więc całować mocniej – wracała do rzeczywistości. Oddawała pocałunki z pasją. Poczułam jej dłonie na pośladkach – czyżby odkryła także i moje ciało…
- Było cudownie – wyszeptała, jak już oderwałyśmy się od siebie – Nie wiedziałam, że to takie niesamowite przeżycie. – Nigdy nie czułam tego, co poczułam z Tobą. Chyba sporo straciłam w swoim życiu – roześmiała się wesoło. – Musimy chyba zająć się Tobą, prawda… ale to będzie pierwszy raz dla mnie, więc weź, proszę, poprawkę na umiejętności – spojrzała mi zalotne w oczy i pocałowała głęboko w usta. Ciekawe, co by pomyślała, gdyby wiedziała, że dla mnie to był też pierwszy raz?
Bette_69
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.35 /głosów: 17
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-04-03 11:01
Miłość nie polega na patrzeniu sobie w oczy a patrzeniu w jedną stronę.....;-) bilateralne ujęcie tematu...fajne...;-)

Adna2009-04-03 20:44
fajny pomysł... dziewczyny..:D

Adna2009-04-03 20:45
ach to jedna autorka obydwu..

Fumei2013-02-12 23:06
Podniecajace:-)

ogienzwoda2013-02-12 23:51
podniecające :)

Beygia2013-02-16 18:08
to naprawdę piekne, dobrze napisane opowiadanie. Już kilka lat temu wrzuciłam je sobie do ulubionych i czasem wracam do niego częściej niż do innych opowiadań, które tam zgromadziłam. Niezwykła delikatność rodzącego się związku między dojrzałymi, ustabilizzowanymi życiowo kobietami, które nie odrzucają nadarzającej się okazji spróbowania miłości pewnie każda poraz któryś z kolei z tą właściwą dla nastolatek ciekawością i bez obawy o inność tego uczucia. Piękne i tylko mi szkoda że ja tak daleko jestem od takich sytuacji.


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016