Espresso

Usiadła obok jak gdyby nigdy nic. Jakby nawet nie zauważyła mojej obecności, jakbym była zlana z powietrzem, które wypełniało cały gmach uczelni. W powietrzu czuć było zapach kawy i cynamonu. Zapach dochodzący z obok zaraz położonego uczelnianego baru. Zamówiła jedno podwójne espresso i zajęła jedno z wolnych miejsc przy stoliku obok. Miała na sobie lekką bluzkę o bardzo kobiecym kroju i delikatnym materiale, prawdopodobnie z organtyny. Materiał ten ma to do siebie, że widać przez niego przy dokładnej obserwacji praktycznie każdy szczegół, który skrzętnie chciałoby się ukryć. Ale nie, nie ona. Ona nie miała pewnie nic do ukrycia. Z nienaganną starannością założyła nogę na nogę, a spódnica o nierównomiernie wyszytych brzegach wręcz spływała jej na krągłe i wyprofilowane łydki. Nietrudno było się domyśleć faktu regularnych ćwiczeń fitness przez ich właścicielkę. Rozłożyła gazetę i poprawiwszy długie kasztanowe, lekko falowane włosy, zagłębiła się w lekturze. Widać było, iż nie czeka na nikogo. Robi sobie swoistą przerwę od pracy, zajęć…
Spostrzegłam tematykę lektury właścicielki boskich łydek. „Zadra” – pismo feministyczne a na pierwszej stronie jak wół wielkimi literami „Lesbianizm – wczoraj i dziś – studium przypadków” str. 22. Udało mi się wyczaić, choć nie było to łatwe z powodu nachylenia czasopisma, że nasza właścicielka właśnie pochłania pięknymi, dużymi, brązowymi oczami właśnie ów artykuł. Jakież było moje zdziwienie a jednocześnie zachwyt, że tak piękna kobieta może być… I siedzi tuż obok… Na wyciągnięcie dłoni. Prawie wydaje się, że czuję jej oddech…
Zauważyła mój bacznie obserwujący ją wzrok, czym bardzo mnie zażenowała. Poprawiła opadający pukiel loków na policzek i serdecznie się uśmiechnęła. Wtedy wewnątrz mnie moje jestestwo krzyknęło: ach i och… Klatka piersiowa zaczęła unosić się z częstotliwością ponad przeciętną i zapewnie spłonęłam gorejącym płomieniem. Czułam, jak mój policzek się wręcz zapala… Myślałam, że nigdy mnie nie zauważy, dlatego pozwoliłam sobie na taką „bezczelność” w obserwacji, przecież siadając, w ogóle mnie nie zwróciła na mnie najmniejszej uwagi. Spojrzałam raz jeszcze, kiedy zanurzała usta w maleńkiej filiżance. Moje ciało ogarnęła słodycz, kiedy oczy chłonęły moment oblizywania warg z pozostałości cierpkiego smaku kawy… Mmmm, ile bym dała, by być teraz tą filiżanką, przez ułamek sekundy poczuć smak tych słodkich ust.
Czułam, jak zanurzam się w swoją podświadomość... jak zwykle w takich chwilach, każdy zakamarek mojego umysłu sięga do swej cudownej broni i wytacza najcięższe z dział... moją wyobraźnię. I tylko ułamki sekund dzielą mnie od zmiany miejsca, czasu, przestrzeni. Już nie siedzę na krześle w barze, nie jestem obecna na uczelni. Nie ma mnie nawet wtedy, kiedy jest tu i teraz.
Widzę siebie wpatrującą się w nieokreślony punkt na horyzoncie. Jest noc... Upajam się lekką bryzą powietrza igrającą z mymi włosami. Czuję delikatny dotyk obu dłoni na biodrach, obejmujących mnie potem całą. W tym samym momencie przez ciało przebiega nagły dreszcz, kiedy przytula się swoim ciałem do moich pleców. To ona... Jej zapach powoduje mimowolne zamykanie powiek przy każdym wdychanym powietrzu. Kiedy unoszę głowę, aby móc poczuć go jeszcze mocniej, jej usta dosięgają mej szyi... wodzą w dół i w górę niczym windą do nieba... Żołądek podchodzi mi wręcz do gardła, ściska mnie w środku tak mocno, iż nie bacząc na nic i na nikogo zrobiłabym to... Powstrzymuje mnie jednak rzeczywistość... Ale fala słodyczy jest tak silna, że nie wytrzymuję... Pragnę chociaż na chwilę zasmakować jej ust. Czuję się jak narkoman, który wmawia sobie, że nie weźmie całości, że skosztuje tylko odrobinę a potem już koniec.. Oszukuje sam siebie jak ja teraz...
Odwracam twarz, by móc napotkać jej usta, skierować ze swej szyi wprost na moje. Jakbyśmy miały wręcz przypadkiem wpaść na siebie niepostrzeżenie. Zamknęłam oczy i delikatnie rozchyliłam wargi... Poczułam tę cudowną miękkość jej warg. Ścisk w żołądku nasilał się, fala gorąca przeszła przez moje całe ciało. Odchyliła głowę, jej włosy gładziły mnie po policzku. Gorący koniuszek jej języka wślizgiwał się w me rozchylone wargi. Wyruszył na poszukiwanie mojego. Kiedy się spotkały, rozpoczęły namiętny taniec, wiły się i pulsowały, ich gorące powłoki zdały się płonąć z każdym ruchem. Usta ściskały się niczym zwężające ścianki. Miałam wrażenie, że się zatapiam w tym wszystkim, unoszę ponad samą siebie. Wirowałam... Szalałam... Wilgotniałam, chciałam wejść w nią, być nią… Nasze języki wyśpiewywały wspólną pieśń... Chłonęłam jej smak, ona mój… w duchu śpiewałam z rozkoszy. Wystarczyła mi tylko namiętność tego pocałunku. Kiedy na moment oderwałam się od niej, miałam zamglone oczy i brakowało mi oddechu...
Poza sobą słyszałam jakby odgłos zza chmur... Jakby ktoś wołał, pytał czy dobrze się czuję. Nagle coraz głośniej i głośniej... Te głosy, czy słyszę i czy mogę wstać... Ale przecież ja stałam. Fakt, że ledwo trzymałam się na nogach w jej towarzystwie ale... Próbowałam się rozejrzeć. Nadal czułam, że jest przy mnie, ale jakby inaczej. Zapach jej perfum cały czas pieścił moje nozdrza. Oczy jakby przejrzały, obraz zdawał się z rozmazanego przechodzić w coraz bardziej wyraźny. Ujrzałam jej twarz, ale jakby z perspektywy człowieka leżącego. Z jej ust wydobywał się dźwięk o odcieniu troski:
- Czy mnie Pani słyszy? Zemdlała Pani. Czy mnie Pani słyszy?
- Tak....tak... – udało mi się wyjąknąć. Choć myślałam, że to nie są moje słowa – tak... Szkoda, że to był tylko sen...
- Proszę?
- Nie, nic...
Usiadłam.
- Może zawieźć Panią do lekarza?
- Nie dziękuję, nic mi nie jest. – Nic mi nie jest, Boże, jak to brzmi. Właśnie, że mi jest. Dopadło mnie zauroczenie Panią chciałabym teraz, Panią zabrać w ramionach do domu. Zamknąć w czterech ścianach i całować, całować i...
- To może odwieźć Panią do domu? – ona była cały czas nieustępliwa. Wyczuwałam w jej głosie taką matczyną troskę i odpowiedzialność. Jakbym dostała przypadkiem od niej w twarz, a teraz czuje się winna...
- Nie, nie… Dam sobie radę. Naprawdę, dziękuję.
- To... hmm… może... zaproszę Panią do siebie na kawę? Dobrze to Pani zrobi. Nie może Pani teraz zostać sama. Tak! Myślę, że to dobry pomysł!
Chyba mnie oświeciło. Moja wyobraźnia znów płatała mi figle. Widziałam nas tuż przy futrynie otwartych do mieszkania drzwiach, w których pocałunków nie było końca. Jeszcze czułam ten cudowny smak jej ust. Pragnęłam wykrzyczeć na całe gardło głośne TAK ale powstrzymałam się i wysiliłam na niechciane – tak...
Po dwóch godzinach i nie, nie wcale nie filiżance kawy, ale kilku lampkach czerwonego wina, przekonałam się, że smak jej ust jest tak samo boski jak ten, którego doświadczyła moja wyobraźnia. A dziś doświadcza każdego poranka, popołudnia, wieczora i nocy...
Ildis
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.48 /głosów: 25
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

zaz222009-04-04 20:22
:)))))) opowiesc jak z bajki

madziazne2009-04-05 06:57
boskie , zmysłowe, kobiece :)

venia2009-04-19 21:22
sliczne, glebokie, delikatne w swej tresci!

estrella-blanco2010-08-06 00:23
pomysłowa konstrukcja opowiadania i za to duży plus.


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

  KONTAKT  

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

Ostatnio komentowane:

news Prawa kobiet a Koran
vesania olicadiablica ma całkowitą rację. Szkoda że w Polsce nie mówi się o tym głośno, Użalamy się nad tym jaki ciężki los mają imigranci z krsjów muzułmańskich a zupełnie pomijamy to, jaki... opinia dodana 2017-01-14 16:00:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2016