Grudniowe popołudnie

Zimne grudniowe popołudnie. Siedziałyśmy w jej pokoju wsłuchując się w piosenkę. Gwałtowną i szybką, zupełnie jak nasze uczucia. Moja kobieta długo patrzyła mi w oczy, a na jej ustach igrał delikatny uśmiech. Podeszła do mnie i usiadła obok. Dotknęła mojej szyi, delikatnie pocałowała w usta i zanurzyła dłonie w moje włosy. Bardzo lubiłam takie chwile. Dla mnie mogłyby trwać wiecznie. W końcu jednak rozległ się dzwonek telefonu, na który czekałyśmy. Odebrała i wyszłyśmy.
Wróciłyśmy późno. Nie było nas ładnych kilka godzin. Szumiało nam w głowach, efekt wina wypitego w towarzystwie jej znajomych. Zdjęłyśmy buty i weszłyśmy cicho po schodach do jej ciemnego pokoju. Obróciłam się chcąc zapalić światło, ale ona chwyciła mnie wpół i przyciągnęła do siebie. Pachniała winem. Musnęła językiem moje ucho.
- Teraz jesteś moja - wyszeptała.
Pocałowałam ją namiętnie, czując pod językiem jej słodkie podniebienie. Pchnęła mnie na łóżko i kontynuowała pocałunki. Mocne i pożądliwe. Z niebywałym pośpiechem. Była strasznie podniecona. W jej oczach widziałam dziki blask, który nie znikał pomimo moich oporów. Wiedziała, że dla mnie to miał być pierwszy raz. Bałam się. Krążyła dłońmi po moim ciele skrytym pod koszulką. Przywarła do mnie, a jej ręka powędrowała w dół. Dotknęła mnie delikatnie. To był bodziec zapalny. Mój lęk wziął górę, schwyciłam jej nadgarstki, przewróciłam na plecy i sama znalazłam się na górze.
- Nie rób tak - powiedziałam stanowczo.
Spuściła oczy i wyszeptała ciche "przepraszam". Wiedziała, że czeka ją długa droga, aby przekonać mnie do pójścia "na całość". Nigdy niczego się tak nie bałam jak jej. I pierwszego razu. Pomimo swojego młodego wieku miała spore doświadczenie. Onieśmielała mnie nawet w rozmowie. Obiecała zaczekać, ale nie spodziewałam się, że to okaże się dla niej aż tak trudne.
Pogładziła mnie po włosach i w końcu spojrzała mi w oczy. Była pijana, kolejny powód do odrzucenia, przynajmniej tej nocy. Nie spuszczałyśmy z siebie wzroku. Zrobiło mi się przykro widząc wyraz zawodu na jej twarzy, ale nie mogłam poradzić sobie z lękiem. Leżała na boku i przytuliła mnie.
- Nic na siłę, pamiętaj. Kocham cię i wiesz, że nie skrzywdziłabym cię - powiedziała. - Chciałabym, żebyś czuła się ze mną bezpiecznie.
- Rozmawiałyśmy już o tym - odpowiedziałam. - Czuję się przy tobie bezpiecznie i... I właściwie w ogóle o bezpieczeństwo nie chodzi...
Uciszyła mnie przykładając mi palec do ust. Doskonale wiedziała, że raz rozpoczęty wywód trwałby długo i nie prowadziłby do niczego. Głaskała mnie po plecach. Było mi dobrze. Leżałyśmy tak bardzo długo. Bez słowa. Wystarczał nam sam widok siebie nawzajem. Nie zwracałyśmy uwagi na czas. Ponoć szczęśliwi go nie liczą. Wyjeżdżałam dopiero nazajutrz, więc miałyśmy przed sobą jeszcze długie godziny spędzone razem.
W końcu zachciało mi się spać. Ziewnęłam i zamknęłam oczy. Wtedy jej oddech przyspieszył, a dłonie przeniosły się pod moją koszulkę. Spojrzałam na nią. Znowu błysk w oku. Bez słowa wsunęła nogę między moje uda i zaczęła nią rytmicznie poruszać. Poczułam to, przed czym tak się broniłam. Moje majtki zrobiły się mokre. Ona wykorzystała sytuację i pomknęła ręką w ich stronę. Jej oddech stawał się coraz szybszy. W końcu dotknęła zapięcia spodni. To teraz. Zaraz się zacznie, ale... Chciałam tego, teraz na pewno tego chciałam...
- Ręka. Zabierz rękę - usłyszałam własny głos.
Znowu to samo. Wstyd i strach mieszały się z namiętnością i zwierzęcym prawie pożądaniem. Górę brały zawsze nie te uczucia. Nienawidziłam się za to. Ileż związków rozpadało się w ten sposób... A ja nie chciałam jej stracić. Nigdy nie powiedziałam, że ją kocham. Co, jeśli ona mówiła to tylko po to, żeby zdobyć kolejną? Nie chciałam dać tej satysfakcji dziewczynie, dla której mogłabym się okazać wyłącznie trofeum do kolekcji. Nie mogłam bez niej żyć, ale zgoda na jej zasady wiązałaby się być może ze wstrętem do samej siebie.
Odsunęła się, pocałowała mnie w czoło i przymknęła powieki. Wodziłam opuszkami palców po jej ramieniu i patrzyłam, jak zasypia. Bardzo lubiłam ten senny spokój na jej ślicznej dziecięcej twarzy. Po chwili jej oddech uregulował się. Spała. I ja zamknęłam oczy. Przyłożyłam głowę do poduszki i poczułam oddech przesiąknięty winem. Ściany zawirowały. W końcu ja też zapadłam w sen.
Ocknęłam się kilka godzin później. Na dworze wciąż było ciemno.
- Trzecia - szepnęła mi do ucha przejeżdżając palcami po moich plecach.
Odwróciłam się do niej. Teraz już nie czułam wina. Patrzyła na mnie bystrym wzrokiem. Z powrotem złożyłam głowę na poduszce, a wtedy ona powoli polizała moje ucho. Przycisnęła dłonie do mojej skóry i po raz kolejny poczułam na karku jej przyspieszony oddech. Starałam się odwzajemnić pieszczoty, ale wiedziałam, że to znowu skończy się moim sprzeciwem. W pewnym momencie mocno chwyciła mój nadgarstek. Spojrzałam na nią zdziwiona i szarpnęłam rękę. Brak reakcji. Szarpnęłam jeszcze raz, i jeszcze, ale to nic nie dawało.
- Co ty... - nie dokończyłam.
Zaczynałam panikować. Co robić? Trzymała mocno, nie było szans na oswobodzenie. Poprowadziła moją dłoń w dół. Miała rozpięty rozporek. Byłam wyprężona jak struna, w mojej głowie pojawił się milion myśli o tym, co się stanie. Moja ręka nie znalazła się na dole bez powodu. Moja kolej. Nie mogłam pozbawić jej przyjemności. A przecież mogę nie trafić, mogę zrobić to za mocno, za lekko... Znałam kobiece ciało, wszak sama je posiadam, ale... To nie to samo!
Wciąż leżąc, wprawnym ruchem spuściła spodnie i majtki. W pewnej chwili znowu to poczułam. Już nie lęk. On gdzieś zniknął. Rozpłynął się. Tym razem to było samo pożądanie. Nigdy nie doznałam tak silnego uczucia. Mój apetyt rósł. Puściła mój nadgarstek i zostawiła mi tak znienawidzoną przeze mnie swobodę działania. Poczułam pod palcami soki. Ociekała nimi. Całymi litrami. Moje palce po prostu się ślizgały. Same znalazły drogę. Jej biodra rytmicznie się poruszały. Wraz z nimi tańczyły moje palce. Coraz szybciej. Leżałam na niej i czułam jej ciepło. Rozkosz... Wyczuwałam wszystkie te tak dobrze znane mi elementy.
- Mocniej... - jęknęła.
Włożyłam trzeci palec. Z jej ust wydobyło się westchnienie rozkoszy. Przycisnęła mnie do siebie. Wciąż jęczała. Strasznie mnie to podnieciło. Dołożyłam czwarty palec. Spojrzała na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Przyspieszyłam. Znacznie. Pisnęła. Wbiła paznokcie w moje plecy. Jej biodra poruszały się tak szybko, że przestałam nadążać. Szybciej, coraz szybciej... Wyginała się w zawrotnym tempie. Krzyczała. Głośno. Mocniej... Poczułam zaciskające się mięśnie na moich palcach. Zamknięte oczy i rozchylone usta... Opadła wyczerpana na poduszkę. Jej oddech powoli się wyrównywał. Osunęłam się obok i spojrzałam na moją dłoń niezbyt wiedząc, co z nią teraz zrobić. Moja kobieta rozchyliła powieki, lekko się podniosła i powoli oblizała moje palce. Wszystko bez słowa.
Byłam tak mokra jak ona wcześniej. Marzyłam o tym, żeby pozbyć się majtek, które można już było wykręcać ręcznie. Ona o tym wiedziała. Delikatnie zdjęła ze mnie koszulkę i rozpięła czarny stanik. Nagle rozpięła też mój rozporek.
- Zdejmij spodnie.
Komenda.
- Nie - stanowczo odpowiedziałam.
- To sama zdejmę.
Nonszalancja w jej głosie przestraszyła mnie. Jedną ręką chwyciła moje dłonie, drugą zsuwała spodnie. Nie sądziłam, że jest tak silna.
- Nie, proszę... - jęknęłam.
Wyciekało ze mnie coraz więcej soków. Zdjęła mi majtki. Spróbowałam zaoponować jeszcze raz, ale zdawała się mnie nie słyszeć.
- Milcz - rzuciła surowo, patrząc mi w oczy.
Zupełnie jakby wiedziała, w jaki sposób mnie podniecić. Przestałam prosić, aby zabrała ręce. Włożyła we mnie palec. Brutalnie. Miała zaciśnięte zęby. W jej oczach widziałam szaleństwo. Poczułam w sobie kolejny palec i jeszcze jeden... Zagryzłam mocno wargi. Cudownie... Dołożyła następny. Zabolało. Pisnęłam, ale nie zabrała go. Przygryzłam wargę i poczułam smak krwi. Zlizała ją końcówką języka nie zaprzestając poruszania palcami. Już nie bolało. W pewnym momencie poczułam... Co właściwie poczułam? Chciałam więcej i szybciej. Natychmiast. O niczym innym nie myślałam. Mocno poruszyłam biodrami. Zrozumiała znak. Wyjęła palce i po chwili wepchnęła je we mnie na nowo. Szybciej, mocniej. Bez przerwy. Nie panowałam nad sobą. Wiłam się w absolutnej rozkoszy i jęczałam. Poruszała palcami tak zwinnie, tak gładko... Przycisnęłam ją do mego nagiego ciała. Szczytowałam. Krzyczałam jak nigdy. Mocniej, szybciej...! Wygięłam się, wyprężyłam i krzyknęłam po raz ostatni. Po moim karku spływała stróżka potu.
- Kocham cię - szepnęła mi do ucha zabierając rękę.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam.
Jesteśmy razem do dziś.
Tycha
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.29 /głosów: 17
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-04-03 08:51
Hm....podobało mi się..życzę wam wielu takich doznań....:-)

martita792010-06-24 13:17
To coś jak ja z moją hetero kumpelą,cóż nawet one czasem zmieniają drużynę...i to nie bez przyjemności

Torch2010-11-07 23:36
:)) naprawdę fantastyczne, gratuluję!!

angiee342010-11-08 13:01
warto było przełamać barierę..;)piękne opowiadanie:)


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017