Zakazany owoc

„Ukrywamy się przed światem, ukrywamy twarz, bojąc się, że ktoś zobaczy trudną miłość, wielką miłość Kto zabroni nam miłości, kto powstrzyma nas, odrzuceni w namiętności pokonamy czas. Pójdę pod wiatr… nie ustanę”

To nie ja wybrałam ją, ale to ona wybrała mnie, chociaż nie powinna tego robić. Zakazany owoc najprawdopodobniej smakuje najlepiej. Może to i prawda, w sumie sama się o tym przekonałam. Zmieniło to moje życie nie do poznania. Stało się to tylko jeden raz, jednak codziennie będę sobie o tym przypominać.
Mała, grupa 29 osobowa, studia dzienne, kierunek pedagogika z profilaktyką resocjalizacyjną. W grupie były prawie same dziewczyny, było aż, a może tylko dwóch chłopców. Grupa nieźle się ze sobą dogadywała. Pomagaliśmy sobie nawzajem, pracowaliśmy razem. Jedna z nielicznych grup na studiach. Zgrana jedność. Pierwszy semestr był ciężki, poznanie się, przekonanie komu można zaufać w pełni, a komu nic nie mówić, chociażby o tym, że wczoraj byłam w łóżku z piękną kobietą, która lubi ostry seks i eksperymenty z nim związane.
-„jak po wczorajszej nocy… przyznaj się, niezła była? Zrobiłyście to? Jak? No opowiedz…opowiedz… proszę.”
-„ty jak zawsze chcesz wszystko wiedzieć i wykorzystujesz to, że ja lubię o tym mówić.”
To prawda, uwielbiam opowiadać o moich zdobyczach, zwłaszcza tych, które po nocy były usatysfakcjonowane.
- „ok. ok., opowiem wiec: jak zawsze, najpierw nieśmiałe podchody, chociaż i ja i ona wyczuwałyśmy jak to się skończy. Kolacja w restauracji, świeczki, wino, rozmowy. Potem odwiozłam ją do domu. Już wysiadając z taksówki, patrzyłyśmy na siebie drapieżnie. Idąc po klatce schodowej, zaczęłyśmy się szalenie całować. Tuż przed drzwiami przystanęłyśmy na chwilę, by móc je otworzyć. Wparowując do domu, chwyciłam ją za jedną pierś, lekko ugniatając ją, czułam, jak jej sutek zaczyna twardnieć. Drzwi zostały zamknięte, już nie ma odwrotu… w sumie i tak tego nie chciałyśmy, nie chciałyśmy się wycofać. Całując ją, zdejmowałam z niej bluzkę, potem spodnie, była bez staniczka, wiec miała na sobie tylko dół. Ona nie była mi dłużna, też robiła to samo ze mną, tylko, że ja jak zawsze, nie miałam nic pod ubraniem, nie miałam żadnej bielizny, ani góry ani dołu. Jak zawsze byłam przygotowana do ewentualnych zdarzeń. Rozbierając się, znalazłyśmy się w sypialni. Już prawie całkiem nagie nie potrafiłyśmy logicznie myśleć. Podniecenie wzięło górę. Nasze języki, które tańczyły we wspólnym rytmie, szalały i pozwalały sobie na wszystko. Zaczęłam ją lizać po szyi, uszku, lekko sapiąc do niego. Dotarłam do jej piersi, sutki były już gotowe do pieszczot, które je czekały. Gdy dotknęłam językiem i wargami jednego z nich, stał się jeszcze twardszy niż był. Zniżyłam się jeszcze niżej, cały czas nie odrywając języka od jej ciała, zjechałam na dół. Znalazłam się tuż obok, nad jej skrywanym zakamarkiem, w sumie nie aż tak skrywanym, przykrytym tylko cienkim prześwitującym materiałem majteczek, których pozbyłam się bardzo szybko rozrywając je. Natalia, bo tak miała na imię, spojrzała na mnie ze zdziwieniem, ale widziałam, że spodobało się jej to. Uśmiechnęłam się jedną stroną ust, pokazując ząbki, które za chwilę ugryzły wewnętrzną część uda. Jęknięcie, które wydobyło się z jej ust, jeszcze bardziej na mnie podziałało i zaczęłam bez protestowania lizać jej szparkę. Najpierw na zewnątrz, bawiłam się małym guziczkiem, który stawał się troszkę twardszy niż był wcześniej. Zniżyłam swój język do dziurki i nie czekając na zaproszenie, weszłam nim do środka. Czułam na nim jej soki, zapach, smak, który tak bardzo uwielbiałam. Wróciłam do zewnętrznego punkciku, ale tam, gdzie był wcześniej mój języczek, znalazły się moje palce. Weszły w nią bez żadnego problemu. Jej ręką spoczęła na mojej głowie. Wplotła się w moje włosy swoimi palcami, a ja zaczęłam pieprzyć ją coraz mocniej i szybciej. Zaczęła ruszać biodrami, wydawała dźwięki, które potrafi wydawać tylko kobieta. Gdy jęknęła po raz ostatni, poczułam na swojej ręce jej skurcze. Zmęczona położyłam się obok niej i usnęłam. W środku nocy obudził mnie dziwny odgłos dobiegający z drugiego końca pokoju. Zauważyłam, ze Natalii nie było obok mnie. Zaczęłam się rozglądać i zobaczyłam cień smuklej kobiety padający na jasną ścianę pomieszczenia. Popatrzyłam na osobę, która była „matką” swego cienia. Wyjmowała coś z szuflady, coś ciemnego i długiego. Obróciła się w moją stronę i podeszła do mnie. Chwyciła mnie za ręce, pocałowała i przywiązała do jednego końca łóżka. Długą wstążką przewiązała mi oczy, tak, żebym nic nie widziała. Niespostrzeżenie pocałowała mnie jeszcze raz, potem oddaliła się na moment i pocałowała w szyję, robiąc przy tym tam wielką malinkę, że nawet teraz ciężko jest ją ukryć.
-„tak, widziałam ją…” – uśmiecha się moja słuchaczka.
-„chcesz wiedzieć, co było dalej czy nie? Więc, zrobiła mi tę malinkę, a na mnie strasznie podziałała ta zabawa w panią i poddaną. To, że byłam już całkiem naga, dało jej więcej swobody. Miała dostęp do całego mojego ciała. Zaczęła błądzić swoimi dłońmi po nim, od czasu do czasu dając mi znać, że ma ostre pazurki. Przygryzałam dolną wargę, by dać jej do zrozumienia, czego pragnę, jednak sama tego nie zrobiła. Mogła bawić się mną tak długo, jak tylko chciała. W końcu nie wytrzymałam i szepnęłam, żeby weszła we mnie, a ta na to, że nie słyszy i… że nie wie, czego chce. Powiedziałam głośniej, powtórzyła, że nie wie, o co mi chodzi. Zrozumiałam, że mam ją poprowadzić przez to wszystko, więc powiedziałam jej, żeby mnie przeleciała teraz, tutaj, w tej chwili, żeby zaczęła mnie pieprzyć tak mocno, jak tylko potrafi. Posłuchała mnie i zrobiła dokładnie to, co jej mówiłam, szybciej, mocniej, wolniej, głębiej… doprowadziła mnie na sam szczyt wielkiej góry. Położyła się obok i chyba „zapomniała” mnie rozwiązać. Spytałam się, czy czegoś nie zapomniała, a ona na to, że nie i zaczęła wszystko robić od nowa. Dopiero po tym uwolniła mnie i poszłyśmy spać. Wstałam rano i wyszłam niespostrzeżenie z mieszkania. Może kiedyś ją spotkam jeszcze…”
-„łał. Ja nawet takiego czegoś ze swoim chłopakiem nie mogę przeżyć, a Wy podarowałyście sobie to wszystko w jedną noc, do tego nie znając siebie nawzajem, dlaczego Ty nie jesteś facetem…”

Rozmowa pewnie by się ciągnęła dalej, ale wykładowca już przyszedł do sali. W sumie to była wykładowczyni, okularki, młoda pani doktor. Siadłam jak zawsze na samym końcu, chciałam się troszkę przespać po „ciężkiej nocy”. Jednak chyba nie było mi to dane. Ciągle coś ta cała pani doktor chciała ode mnie. W sumie to były ćwiczenia, więc musiałam się odzywać lub robić, o co mnie prosiła. Wymęczyła mnie tym, może nawet trochę zdenerwowała, ale cieszyłam się, bo już za niedługo był koniec zajęć. Jeszcze pięć minut i wyjdę. Jednak wychodząc z Sali, pani doktor zatrzymała mnie przy drzwiach.
- cieszę się, że robisz postępy.
- dziękuję, pani doktor.
- może chcesz jeszcze czegoś ode mnie?
- w sumie, to już chyba wszystko, najbardziej to teraz chciałabym się rozluźnić i odpocząć
- to dlaczego tego nie zrobisz?
Mówiąc to, pocałowała mnie w usta, w sumie to tylko musnęła je lekko. Obróciła się, zamknęła drzwi, a ja odsunęłam się od ławki i podeszłam do niej. Patrzyłyśmy się na siebie tak przez krotką chwilę. Rzuciłam torbę, którą trzymałam na ramieniu, a ona zdjęła swoje okulary i rzuciła je na podłogę. Mój wzrok śledził sunący ruch okularów po gładkiej powierzchni. Tamta zaczęła się do mnie zbliżać i pocałowała mnie, wręcz rzuciła się jak zwierzę. Nie mówię, że mi to przeszkadzało, ale zazwyczaj to ja tak robiłam innym. Zaczęłyśmy się całować i cofać do biurka, aż dotknęłam swoją pupą kant mebla. Zaczęła mnie rozbierać, górę, dół, bieliznę, usiadłam lekko na biurku, pocałowała mnie, swoimi dłońmi błądziła po moim ciele, zaczęłam ciężej oddychać, zamknęłam oczy, poddałam się jej ruchom, jej „rozkazom”. Byłam „grzeczna” jak nigdy dotąd. Jej ręka ugniatała moją lewą pierś, druga znowu spoczęła na moim wcięciu w pasie. Palcami bawiła się już twardym sutkiem, uszczypnęła go, krzyknęłam, po czym zaczęła go lizać, pieścić językiem, potem zjechała na dół, kucnęła pode mną. Rozchyliła moje nogi. Jej głowa była między nimi, jej język… ach, jej język był cudowny, pieściła nim moje wnętrze a także ten najważniejszy punkt na ciele. Poruszałam biodrami, dając jej znać, ze już blisko, chciałam krzyczeć z rozkoszy, jednak nie mogłam, przecież to uczelnia, była wczesna godzina, za ścianą mógł mieć ktoś zajęcia. Oddech stawał się coraz to szybszy, zbliżał się koniec, wyczuła to idealnie, zmieniając ruchy języka na bardziej drapieżne i mocniejsze. Poczułam, jak moje ciało ogarnia jeden wielki skurcz, było mi tak błogo. Wstała, pocałowała mnie i szepnęła do uszka: „a teraz się odwdzięcz”. Jeszcze ciężko oddychając, uśmiechnęłam się sama do siebie. Obróciłam ją tak, że teraz ona była oparta o blat. Rozebrałam ją, całując przy tym każdy skrawek jej ciała, lekko przygryzając gdzieniegdzie, a później liżąc to miejsce. Zniżyłam się, zatopiłam się w jej soki, była już cała mokra, była już gotowa na wszystko, co tylko chciałam zrobić. Dotknęła mojej głowy i lekko uniosła ją do góry.
- poczekaj…
Zaczęła szukać coś w swojej torebce, po chwili znalazła to, czego szukała i wyjęła strap-on’a. Aż mi się w oczach błysnęło.
- załóż… i pieprz mnie tym.
Założyłam tak, jak prosiła, a ją „położyłam” na biurko, pocałowałam, w sumie to nie tylko jeden raz, całowałam ją parę razy. „Nim” przejechałam wzdłuż jej szparki, po czym weszłam w nią jednym, mocnym i głębokim ruchem. Jęknęła, odchyliła głowę do tyłu, to był niesamowity widok. Zaczęłam ruszać biodrami wchodząc i wychodząc z jej wnętrza. Jej lekkie krzyki, które powstrzymywała, współgrały z ruchami i odgłosami naszych ciał. Uprawiałyśmy sex, jakiego jeszcze nie przeżyłyśmy. Obie to wiedziałyśmy, obie byłyśmy tym podekscytowane. Moje ruchy stawały się mocniejsze i jeszcze głębsze, aż w końcu wchodziłam w nią cała. Jej falujące piersi dotykałam moimi rękami, palcami ugniatałam twarde sutki. Zaczęła się wić pode mną, wiedziałam, ze już niewiele jej trzeba, że to już niedaleko. Tak też się stało, jęk który wydała w tamtej chwili przeszył moje ciało na wskroś. Obie byłyśmy zmęczone, ale uszczęśliwione, ubrałyśmy się, pozbierałyśmy i wyszłyśmy.
Na drugi dzień nie było jej już w naszej uczelni. Przeniosła się do innego miasta, a mnie pozostały tylko wspomnienia, z którymi nigdy się nie podzieliłam i nie podzielę…
pippi89
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 2.71 /głosów: 17
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

enzymowka2009-04-04 18:29
no tak.. była nauczycielka, pora na panią doktor ;)

martita792010-06-23 13:33
Ach te wspomnienia,czasem tylko one nam zostają...

DZIULKA262010-08-04 10:29
Wy macie wspominienia a ja marzenia o takim seksie

olisad832011-11-13 10:56
Miałam też taką nauczycielkę na studiach. Ach . . . wspomnienia :)


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017