Trenerka

Zawsze lubiłam nauczycielki. Nie wiem, dlaczego, może porywał mnie ich głos, wzrok skupiony na swoich uczniach, a może po prostu fakt, że nimi były, tak mnie przyciągał…
Jak widać, sama zapragnęłam zostać jedną z nich, z takich czy też innych względów, zawód ten wydawał mi się emocjonujący a w dzisiejszych czasach można by nawet powiedzieć ekstremalny.
Z tego właśnie powodu wybrałam się do swojej starej szkoły w celu uzyskania ”pomocy”.
Kiedy przekraczałam mury tejże instytucji, znów cofnęłam się do czasów szkolnych, do tych wszystkich korytarzy, którymi przemieszczaliśmy się tłoczno każdego dnia, do natrętnego dzwonka i wszystkich przyjaciół z lat szkolnych, z którymi łączą mnie wspomnienia aż do dzisiaj.
Chyba nic się nie zmieniło, wciąż ten sam hałas, życie tutaj jakby toczyło się własnym, niezależnym rytmem odmierzanym co 45 minut głośnym dzwonkiem.
Atmosfera iście oświatowa - myślałam sobie kierując się ku sali gimnastycznej i śmiejąc się w duchu. Przecież jeszcze niedawno byłam uczennicą, pamiętam te schody, szkolny basen, salę sportową i wszystkich nauczycieli z mojego ulubionego przedmiotu - wf. A teraz już jako absolwentka, znów powróciłam tutaj nie tylko wspomnieniami, by w rezultacie stać się „ jedną z nich”.
Moja wizyta była wcześniej zapowiedziana, więc weszłam tym swoim zdecydowanym, pełnym nadziei krokiem do pokoju nauczycielskiego wf-stów. I ku mojemu zdziwieniu okazało się, że moja dawna Pani z wf, z którą się umówiłam, wyjechała na zawody a przywitała mnie za to pięknym uśmiechem drobna brunetka o ciemnych oczach. Jeszcze nic nie wiedziała o celu mojej wizyty, ale gdy tylko usłyszała, że chcę pójść w jej ślady, zobaczyłam błysk w jej oku.
A oczka miała śliczne, szczególnie, kiedy na mnie patrzyła, a ja wówczas przez zwykłą przekorność też nie spuszczałam z niej wzroku, wtedy ona zwykle się uśmiechała… lubiłam takie gierki… szczególnie z Nią.
Odwzajemniłam wtedy jej uśmiech w pokoju nauczycielskim i tak to się zaczęło. Od tego momentu stałyśmy się nierozłączne na sali gimnastycznej i częściowo poza nią. Przychodziłam codziennie, ćwicząc ambitnie wszelkie zalecenia mojej Pani „trener”. Ufałam jej wiedzy a ona moim umiejętnością. Poznawałyśmy się coraz bardziej, stawałyśmy się sobie coraz bliższe każdego dnia.
A ja się zakochałam w jej uśmiechu, oczach, w tym, jak na mnie patrzyła, mówiła.
Ponadto podobała mi się bardzo… kręciła mnie. Miała bardziej sportową niż kobiecą sylwetkę, co mi nie przeszkadzało. Ujmujący uśmiech, kobieca uroda i to coś, co sprawiało, że w jej pobliżu zawsze czułam podniecenie. Stanowiła dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie, jakaś niezgłębioną tajemnicę. Słuchałam jej poleceń jako podopieczna… ale w moich marzeniach to ja chciałam ją wiele nauczyć i pokazać.
A marzyłam o Niej często… o bliskości… o tym, jak chciałabym ją pieścić… smakować…
Była niesamowita Kobietą i dla mnie wzorem nauczyciela doskonałego, takiego, o którym zawsze myślałam, siedząc w szkolnej ławie.
Pociągała mnie fizycznie i psychicznie. Była świetna, bo kochała, to co robi i robiła to z pasją.
„Pani Kasiu” mówiłam do niej trochę jakby pieszczotliwie i myśląc o niej czule… łączyły nas wspólne imiona, pasja i zaangażowanie. Obie ambitne i konsekwentne, spędzałyśmy godziny na doskonaleniu elementów, które dobrze wykonane przeze mnie na egzaminie wstępnym, miały mi pomóc w zostaniu przysłowiowym” belfrem”.
Marzyłam o tym bardzo… ale chyba jeszcze bardziej o niej, moje myśli coraz częściej krążyły wokół samej Pani trener.
Uwielbiałam, kiedy podczas ćwiczeń dotykała mnie czasem, nieświadomie wzbudzając we mnie podniecenie. Wręcz nie mogłam się skupić na tym, co robię, stałam się nieuważna na Jej zajęciach i coraz gorzej mi to wszystko wychodziło.
Moja Kasieńka już zaczęła się martwić, że może źle dobiera ćwiczenia lub jestem już przemęczona i wspomniała coś o odpoczynku. Ale ja wcale nie chciałam odpoczywać… wręcz przeciwnie, nie chciałam przecież zawieść mojej Pani trener, ćwiczyłam jeszcze intensywniej… i jeszcze intensywniej zaczęłam o niej myśleć… marzyć… fantazjować. Kontakt fizyczny z nią w trakcie ćwiczeń jeszcze mocniej to potęgował.
Czasem, będąc tak blisko Niej, czując Jej zapach… miałam ochotę szepnąć na uszko, by nie przestawała mnie dotykać… lub zapytać czule, czy i ja mogę to zrobić.
Innym znów razem, będąc sam na sam w szatni, czy magazynie… zamknąć drzwi na klucz i pokazać Jej jak bardzo Ją pragnę… mhhh… zatopiłam się w marzeniach…
Zastanawiałam się też, jakby zareagowała na to, czy byłaby zaskoczona i kazała wynosić się, czy wręcz przeciwnie pozwolić mym pragnieniom dać upust… mhhh, ale by się działo… w zamkniętym pomieszczeniu tylko Ona i ja.
Przyznam, że męczyła mnie ta niepewność strasznie. Ale nie byłam na tyle odważna, by to sprawdzić. Nie… jeszcze nie teraz.
A czasu nie miałam zbyt wiele, by okazać uczucia mej wybrance… termin egzaminu wstępnego na moje upragnione studia zbliżał się nieubłaganie.
Ale nie to w tej chwili było dla mnie najważniejsze… ważniejsza była Ona- Pani Kasia, która tak bardzo zaangażowała się w moje starania o upragniony indeks, że chyba zależało Jej bardziej niż mnie, i wierzyła w moje możliwości ( oczywiście te fizyczne bo o erotycznych jeszcze nie miała pojęcia).
Moje myśli zaprzątała teraz Ona i nie potrafiłam już myśleć o niczym innym.
Moje fantazje w naszym wykonaniu były coraz śmielsze, a ja nieraz prowokowałam jakiś kontakt, dotyk czy chociaż spojrzenie, by mieć jakiś punkt zaczepienia i dać Jej do myślenia.
Tak bardzo mi na Niej zależało… i tak bardzo chciałam dać Jej rozkosz płynąca z seksu z kobietą.
„Skabie - myślałam, gdybym tylko mogła mieć Cię w swoich ramionach - pokazałabym Ci niejedno ćwiczenie akrobatyczne (erotyczne), którego jeszcze nie znasz.
Ostatni dzień przygotowań, okres, który przeżyłam bardzo dynamicznie, emocjonalnie. Był to dla mnie wysiłek nie tylko fizyczny, ale chyba przede wszystkim psychiczny. Wiedziałam, że już chyba nic więcej się nie zdarzy… a może się jej oświadczę? - wpadł mi do głowy szalony pomysł, albo powiem wszystko, o czym tak intensywnie marzę, tak po prostu? Różne miałam pomysły na zakończenie tego krótkiego, ale jakże pięknego dla mnie okresu przygotowywań do przyszłej roli belfra.
Kiedy dziś znów mnie dotykała podczas ćwiczeń, dreszcz przeszedł mi po plecach jak nigdy. Myślałam, że oszaleję… zapragnęłam Jej niesamowicie mocno.
Miałam ochotę wciągnąć Ją pod prysznic i „odwdzięczyć” za wszystko, co dla mnie zrobiła. W strugach lecącej po mnie wody wspominałam ten czas spędzony z Nią… ależ mnie kręciła… mam chyba dziś jakieś apogeum, myśląc o niej, strasznie się nakręciłam. Może to przez rozkojarzenie lub inny zbieg okoliczności, ale wychodząc z pod prysznica na mokrych kafelkach, skręciłam nogę. No nie! – wykrzyknęłam, ale w chwilę potem zobaczyłam w tym szansę na spełnienie swych najskrytszych marzeń erotycznych z Jej udziałem.
Pani Kasia, jak zwykle przyszła, a tym razem przybiegła zamknąć za mną drzwi i zobaczyła mnie siedząca na mokrych kafelkach z obolałą nogą… i niewiele się zastawiając, od razu nachyliła się nade mną. Mhhh, cudnie pachniesz, Skarbie… pomyślałam, wiedząc, że przed chwilką podobnie jak ja brała prysznic.
Już zaczynałam sobie wyobrażać, jak namydla swe piękne ciało żelem do kąpieli, ale Jej pytania o to, jak się czuje wyrwały mnie z tego kontekstu.
Oczywiście, stwierdziłam, że boli mnie bardzo i do tego jeszcze uderzyłam się w głowę upadając na kafelki (chyba naprawdę upadłam na głowę myśląc, że się uda) - ale przynajmniej mam, jakby co, wytłumaczenie, że moje zachowanie jest spowodowane uderzeniem w głowę – pomyślałam.
Zaczęła oglądać moją nogę – mhhhh znów Jej dotyk tak podniecający, gdy próbowała pomóc mi wstać. Byłam mokra od kąpieli, więc i Jej koszulka za moment stała się wilgotna…
Ona miała wilgotną koszulkę… a ja wilgotną…
Dostałyśmy się tylnym przejściem na basen, stamtąd przetransportowała mnie do swojej kanciapy i położyła na stercie rozrzuconych tam materacy. Wykorzystując ten moment, przechyliłam się nieco i niby to całkiem przypadkiem, by mogła w rezultacie upaść na mnie... kładąc się… marzyłam o tym od dawna… tak blisko… zapragnęłam Jej tu i teraz… wiedziałam, że nie ma już odwrotu. Idąc za ciosem, pocałowałam Ją delikatnie… muskając… mhhh czekałam na tą chwilę… smakowała cudnie. W obawie przed Jej rekcją nie zamieniłam całusa w namiętny pocałunek, choć ledwo się powstrzymałam… byłam jak napięta struna… chciałam wreszcie Jej języczka posmakować. A Ona… spojrzała tylko na mnie słodko… inaczej niż zawsze… zaczęłam coś mówić-tłumacząc: „Pani Kasiu… ale ja…”. „Ciii: usłyszałam… ja wszystko wiem… obserwuję Cię…”. „ Ale jak to?” - zapytałam nie dowierzając Jej słowom.
„Jestem belfrem” - uśmiechnęła się tak ujmująco, że ledwo powstrzymałam się od kolejnego ataku na Jej słodkie usta… - „wiem wszystko o Twoich uczuciach do mnie… o Tobie szczególnie - jesteś bowiem moją ulubioną uczennicą, wyjątkową i od razu się zorientowałam, gdy tylko widziałam i czułam, jak reagujesz na mój dotyk. Wybierałaś zawsze najtrudniejsze warianty ćwiczeń, bym tylko musiała Cie asekurować wymuszając tym samym moją bliskość, czysto fizyczny kontakt. Podniecało mnie to tak mocno jak Ciebie… a numer ze skręconą nogą znam, bo sama tak kiedyś zrobiłam, kochając się jak Ty w nauczycielkach… a teraz pokaż mi, czego nauczyłaś się przez ten czas…”
Te słowa podziałały na mnie jak wystrzał do startu, myślałam, że zwariuję z podniecenia… od razu przejęłam inicjatywę kładąc Ją na plecy a następnie przykrywając swoim rozpalonym ciałem.
Zrzuciłam szybko Jej i tak mokra koszulkę… jednym ruchem odrzuciłam także stanik... powróciłam do ust… o których tak marzyłam, całowałam ją delikatnie… nasze języki wreszcie się spotkały… dotarłam do szyi również smakowitej jak usta… zaczęłam muskać ją czuje z jednej i drugiej strony zostawiając znak w postaci malinki.
Teraz Jej piękne piersi falowały w moich dłoniach, pieściłam je okrężnymi ruchami i włączyłam w to mój wilgotny języczek. Najpierw delikatnie smakowałam sterczące sutki, by za chwile wgryźć się w nie i zacząć ssać. Czułam, jak moje podniecenie rośnie w zaskakującym tempie. Polizałam jeszcze jakże lubiane miejsce pomiędzy piersiami i skierowałam się niżej w okolice jej umięśnionego, płaskiego brzuszka. Koniuszkiem języczka penetrowałam pępek sprawiając, że stał się cały mokry od mojej śliny. Zajęłam się ściąganiem króciutkich szortów, jakie nosiła, czym doprowadzała mnie do obłędu. Moim oczom pojawiły się śliczne majteczki mocno opinające Jej ujędrnione pośladki… pieściłam zmysłowo tą cudną pupcię. Nie mogłam już dłużej czekać i zmysłowo zębami ściągnęłam jedyną rzecz, która zakrywała Jej skarb. Mhh cóż to był za widok… przeciągnęłam dłonią po Jej łonie…. była wilgotna… mocno wilgotna… jęknęła… była tak podniecona… wpiłam się znów w jej usta, tym razem już mocniej… namiętnie. Nasze języki tańczyły… ściągnęła mi koszulkę i zaczęła pieścić moje piersi… mhh lubiłam to… chwilę potem nie miałam już na sobie dolnej części bielizny… usiadłam na Niej… uff, ależ poczułam wilgoć… i nie mogąc się, opanować zaczęłam poruszać biodrami w wiadomym celu… podobało się Jej, bo przyłączyła się do tego zmysłowego kołysania biodrami… byłyśmy jak w amoku… zatraciłam się w tym tańcu naszych gorących ciał… szeptałam jej do uszka różne cudne rzeczy, sama dostawałam dreszczy, słysząc Jej odpowiedzi. Zsunęłam się z Niej, lekko rozchylając jej uda… zaczęłam całować ich wewnętrzną część… od góry do dołu i od dołu do góry… Jej ciało prosiło, bym i TAM zaczęła całować… ale nie… jeszcze nie… teraz… chciałam doprowadzić ją do granic rozkoszy… włożyłam rękę w Jej gorący rejon rozkoszy i gładziłam delikatnie na przemian wykonując różne ruchy, z dołu do góry i odwrotnie, zataczałam okręgi a Ona walczyła o każdy centymetr bliżej Jej skarbu… kręciła się niespokojnie… wiła… całe Jej ciało krzyczało… bym zagłębiła się w niej, jęknęła ponownie, aż mi się gorąco zrobiło… drapała mnie czule po szyi, plecach, kiedy ja koniuszkiem paluszka zataczałam granice jej wejścia… coraz mniejsze i mniejsze… aż wreszcie znalazłam się w środku… najpierw wolniutko a za chwilę coraz szybciej i szybciej… Nasze ciała mokre były od podniecenia, ślizgałyśmy się na materacach, na których leżałyśmy… włożyłam na chwilę drugi palec, krzyknęła… drapiąc mnie agresywnie po plecach… wyszłam z Niej, by ponownie zagłębić się w Jej ciepłym wnętrzu mym wilgotnym języczkiem… ach, cóż to była za rozkosz… smakowałam Ją długo muskając zewnętrzne sfery muszelki, ssałam doprowadzając do drżenia całe Jej ciało… jęczała już bez opamiętania… trzymałam Jej ręce mocno na przegubach niczym kajdanki… nie pozwalając Jej na zbyt wiele, torując sobie tym samym drogę do Jej spragnionego wnętrza. Rozchyliłam nieco muszelkę… i zagłębiłam się do reszty w Jej sokach. Była taka mokra… niesamowicie… włożyłam palec, potem drugi… wykonując ruchy posuwiste… coraz szybciej i głębiej poruszała się w rytm moich palców… wiła się jak szalona coraz to kierując moją ręką… reagowałam na każdy Jej gest, spełniałam każdą Jej zachciankę… po chwili dołożyłam jeszcze raz języczek… moje ruchy skoordynowane, miękkie… cała płynęła a ja razem z Nią… coraz głębiej zatapiałam się w Niej… czułam, że za chwilę będzie ten moment…TAK! TAK SKARBIE - krzyczała… WŁAŚNIE TAK… NIE PRZESTAWAJ, PROSZĘ... nie zamierzałam i za chwilę poczułam ścisk na mych palcach, rozkoszne pulsowanie na mym języku… uff
Przyszłam do  Niej po weekendzie… pochwalić się, że egzaminy przeszłam pomyślnie… w białej koszuli, opaszce zawiązanej w krawat i czarnym żakieciku uwydatniającym pięknie me kobiece walory… z różą w ręku… podziękować za wszystko…
- Jestem z Ciebie dumna – oznajmiła - wiedziałam, że Ci się uda… a mój egzamin również zdałaś… celująco…
- Wszystkie swoje uczennice tak egzaminujesz? – zapytałam.
- Nie, tylko te wyjątkowo uzdolnione - odpowiedziała z uśmiechem i chwytając za rękę poprowadziła pod prysznic, popychając lekko na ścianę, do której poprzez mokre kafelki przykleiłam się… a Ona przylgnęła do mojego ciała „ależ wybrałam cudowny zawód!” pomyślałam…
sprint
Data publikacji w portalu: 2009-03-31
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.71 /głosów: 31
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

sprint2009-04-09 07:40
Hmm otrzymje głosy ale nie wiem od kogo....i za co konkretnie?? :PP Może jakaś wzmianka na ten temat drogie Panie:) Pozdrawiam

tygryzek72009-04-13 14:36
Takie prawdziwe... Dzięki :) Miło...

TakPoProstu2009-05-04 10:02
Z nie do końca zrozumiałych powodów wzruszyło mnie Twoje opowiadanie. Pomimo tego, iż jest to opowiadanie o zabarwieniu erotycznym, czytając…ogarnęła mnie dziwnego rodzaju nostalgia. Dziękuje za to wzruszenie i pozdrawiam.

tonight72010-12-27 19:54
uff wciągające przeczytałam jednym tchem ;Dd liczę na więcej ;))

kobra932011-01-25 15:22
Super! ;) Zajebiscie wciagajace i takie mrrrr ....

analka912011-04-05 18:29
5, booskie opowiadanie. :))

NeedYouNow2011-04-05 21:00
zajebiste opowiadanie po prostu brak słów :)

Sheela2011-05-07 22:37
Świetne opowiadanie, zakończenie super. Ja też kochałam się w swojej trenerce w liceum... dla mnie Twoje opowiadanie bardzo realistyczne :) pozdrawiam ciepło

ktosia_olsztyn2011-08-13 21:00
kto z nas nie podkochiwal sie w nauczycoielkach:)

nietakaostatnia2013-10-17 16:51
hmmm, to gdzie się odbywają te ćwiczenia?


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Na jej rozkazy - CHAUDIÈRE A.D. i CALIGO A.
Słabo. Dobrnęłam do 20 strony mało się przy tym nie topiąc w nadmiarze nic nie wnoszących słów. Żałuję,...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017