Luba
A Ty...
w snach przychodzisz do mnie,
cichutko skradasz się na palcach
by Morfeusza nie zakłócić snu,
obejmujesz mnie swoim ramieniem
tuląc do siebie oddajesz mi spokój,
ciepło serca twego które grzeje jak żar.
pocałunkami obsypujesz moja śpiącą twarz,
jest mi tak dobrze...
posłusznie oddaję się sennym marzeniom..
wiem, że nastanie świt,
różanopalca Iris, zabierze mi twoje dłonie
i znowu tęsknić będę do Luny,
by powróciła ze swoją poświatą,
pokazała drogę do snu, oddała marzenia.
A Ty....
znowu przyjdziesz cichutko, jak co noc,
by utulić mnie do snu serca szeptem
i ciepłem twojego oddechu
Bogowie
Kocham, czy mówić mam?
Czy tęsknić i milczeć!
Samotność to serca ból,
przed miłością przestroga.
Marzenia się spełniają...
Nie tym, co klęczą
błagając o życie,
nie zdobędę tego, co czuję,
Psyche mąci jak w tyglu,
kocham, pragnę i chcę,
o.. Wenero do Ciebie się kłonię
prosząc z oczu leje łzy,
wyobrażenie, marzenie,
w tym pragnieniu zostaje
Patrzę na życie,
Erosie, daj mi moc,
przeżyć, choć jedną taką noc,
żeby serce zemdlało,
żeby Amor dotknął serce mocno strzałą,
kocham całą sobą,
ale to chyba za mało
Erotyk?
O, mój Aniele
ja nie chcę zbyt wiele,
chcę patrzeć na nagie Twe ciało,
bo dajesz mi chwile,
rozkoszy nieziemskiej,
kochania co smutki wygasza.
Gdy pieścisz me ciało
z rozkoszy aż jęczę
i pragnę, by trwało to wiecznie.
W ekstazie wciąż krzyczę,
chcę więcej i więcej,
bo jedna to dla mnie za mało.
Jak kochać?
Jak kochać to kochać
to duszę oddawać
i życie tej drugiej osobie,
Jak odejść to odejść
i cierpieć w ukryciu,
bo wiem, że nic już nie zrobię.
Bo życie to jedna
i wielka godzina,
od ciebie zależy co zrobisz,
czy spełnisz marzenia,
przeżyjesz wspaniale,
czy marnie
z chwilami zwątpienia.
Więc nie bój się marzen
i nie bój się kochać,
bo życie należy do ciebie
lecz staraj się
dobroć swą oddać drugiemu,
a skonczy się Twoje cierpienie
Data publikacji w portalu: 2005-01-28
« poprzedni wiersz
następny wiersz »