Kraina Bajkolandii - historia odwiecznych wrogów

Za górami, za lasami, w krainie rzeki płynącej miodem i mlekiem, były dwa królestwa. Dwa rody, toczące od stuleci walkę o koronę Bajkolandii. Królestwo Pawiego Pióra miało swój zamek po lewej stronie lasu, zaś królestwo Złotej Nici po prawej. Przez las przepływała rzeka. Po środku był most. Był on granicą dwóch królestw w jednym kraju. Nikt , nigdy nie odważył się go przekroczyć.
Królestwem Pawiego Pióra rządziła Królowa Justyna. Miała ona 18-letnią córkę - Katarzynę. Prawą ręką Królowej była wiedźma - Jadwiga. Nazywali ją „Wroną”.
Królestwem Złotej Nici rządził Król Arkadiusz, znany z wielu wygranych bitew na terenie innych krain. Miał on córkę, 17-letnią Angelikę oraz syna, następcę trony, 19-letniego Karola. Młody następca tronu lubił bawić się czarami. Pobierał nauki u nadwornego czarnoksiężnika. Niestety, pod nieobecność nauczyciela, spróbował nowych czarów. Sprawiły one, że zamienił się w żabę. Młody książę walczył. Próbował porozumieć się z czarnoksiężnikiem. Nie udało mu się. W rezultacie czarnoksiężnik mający dosyć słuchania kumkania żaby, rzucił zaklęcie śmierci na żabę. Król stracił następcę tronu. Nie wiedział, co się stało. Podejrzewał swojego największego wroga, Królową Justynę o porwanie syna, by obalić królestwo. By zachować tradycję, musiał więc wydać za mąż córkę. Strzegł jej. Każdy swój krok księżniczka wykonywała w obecności straży.
Był piękny słoneczny dzień. Król Arkadiusz wyprawiał festyn. Miały być walki rycerzy. Strzelanie z łuku. Pokaz magii. Księżniczka Angelika wykorzystała, iż ojciec jest zajęty, i ukradkiem wyszła przez okno wieży. Wzięła konia i pojechała do lasu. Dotarła do mostu, którego do tej pory nikt nie przekroczył. Zeszła z konia. Weszła na most. Stała tam duża tablica z napisem: „Królestwo Pawiego Pióra. Wejście grozi ścięciem”. Księżniczka nie bacząc na napis, odstawiła konia bardziej w las. Zdjęła bogatsze szaty z siebie i przeszła most. Jej uwagę przykuł mało spotykany gatunek kwiatka: śpiewający dzwoneczek. Był to piękny różowy kielich, z długimi łodyżkami w środku. Gdy się nim ruszyło, wydobywały się dźwięki, tworząc melodię. Zapatrzona, nawet nie zauważyła, gdy podeszła do niej skromno odziana, lekko zabrudzona błotem, młoda dziewczyna.
- To śpiewający dzwoneczek. Kwitnie zawsze 13 dnia każdego miesiąca.
Wystraszona księżniczka wstała. Nie wiedziała, co robić. Bała się uciec w stronę mostu. Przypomniała sobie informację na nim. Spróbowała zachować spokój.
- Wiem. Znam ten kwiat z książek, lecz nigdy jeszcze go nie widziałam.
- Masz szczęście. Dziś jest akurat 13 dzień miesiąca. Już jutro go tu nie będzie. Jak Cię zwą?
- Angelika.
- To piękne imię. Wybacz mój niecodzienny strój. Nie wypada mi jako księżniczce w takim chodzić, ale lubię czasami pobyć zwykłym podwładnym.
- Jesteś księżniczką?
- Nie poznajesz mnie? Jako moja podwładna, powinnaś każdą moją rysę znać.
- Nie wychodzę często z domu.
- Rozumiem. Może się przejdziemy. Nasz las jest wspaniały.
- Nie śmiem odmówić, Wasza Wysokość.
I tak obydwie księżniczki spotkały się pierwszy raz. Chodziły po lesie. Księżniczka Angelika była zafascynowana znajomością przyrody księżniczki Katarzyny. W pewnym momencie księżniczka Angelika zahaczyła o wystające gałęzie starej wierzby i upadła. Katarzyna próbując ją podnieść, upadła wprost na nią. Spojrzenia młodych księżniczek zetknęły się. Księżniczka Katarzyna poddała się sytuacji i pocałowała Angelikę. Ta w panice odepchnęła Katarzynę.
- Co Ty robisz? To, że jesteś księżniczką, nie oznacza, że możesz robić, co chcesz!
- Wybacz me przewinienie, ale nie mogłam się oprzeć twej wspaniałej postaci. Powiedz, skąd jesteś. Staram się poznać podwładnych, ale ciebie jeszcze tu nie widziałam.
W tym momencie księżniczki usłyszały głosy rycerzy przeszukujących las.
- Sprawdźcie tamtą stronę lasu. Księżniczka na pewno musi gdzieś tu być! Król Arkadiusz nas zetnie, jeśli mu córki nie przyprowadzimy przed jego oblicze, w całości!
Księżniczka Katarzyna słysząc te słowa, skojarzyła iż jest w towarzystwie córki największego wroga jej matki. Ona sama większej wagi do historii i wieloletnich poczynań swych przodków nie przywiązywała. Kochała świat. Ludzi. Zwierzęta. Rośliny. Podczas jednej z bitew straciła Ojca. Od tamtej pory patrzyła na wszystko inaczej. Marzyła o pokoju.
- Nie jesteś moją podwładną! Jesteś Angelika! Księżniczka z Królestwa Złotej Nici.
- Tak. Jestem księżniczką, a teraz pozwól, że wstanę i udam się czym prędzej w stronę rycerzy mego ojca, zanim ktoś zostanie stracony.
- Poczekaj! Kiedy znów cię ujrzę?
- Nie sądzę, by to był dobry pomysł. Wszak chciałabym. Choć czuję się nie swojo. Ojciec mnie pilnuje. Nie ruszam się nigdzie bez straży. Mój brat zaginął. Zostałam mu tylko ja. Król podejrzewa, że to wasza sprawka. Że twoja matka porwała mu syna i więzi. Muszę już iść. Będzie festyn. Ma przybyć książę Julian z królestwa Melodii i Smaku. Ojciec chce oddać mu moją rękę.
- Chcesz tego? Kochasz go? Czemu pozwalasz, by ktoś układał ci życie?
- Taka jest tradycja. I nie kocham go. Nawet go nie znam.
- Spotkajmy się tu jutro o wschodzie słońca. W tym samym miejscu, gdzie nasze usta spotkały się pierwszy raz.
- Dobrze. Niech tak będzie.
Księżniczka Angelika udała się do rycerzy. Zakradła się do konia, ubrała swoje królewskie szaty i wyszła na drogę. Rycerze uradowani widokiem księżniczki, zaprowadzili ją czym prędzej przed oblicze zagniewanego Ojca.
Król wyznaczył karę córce za nieposłuszeństwo. Miała dostać chłostę. I tak się stało. Przed festynem leżała, a Jej niania opatrywała rany po uderzeniach. Do komnaty zapukał czarnoksiężnik zwany często Melfiorem. Spojrzał troskliwym wzrokiem na młodą królową.
- Jesteś podobna do matki. Masz jej oczy i uśmiech. Do tego, tak jak i ona jesteś nieposłuszna. Uważaj, drogie dziecko. Może to twój ojciec, ale nie wiesz o nim wszystkiego. Jesteś zbyt młoda, byś mogła pojąć, do czego jest zdolny.
- Co masz na myśli, Melfiorze?
- Elżebieto... - powiedział do niani - wyjdź. Zostaw mnie wraz z tym dzieckiem w samotności. Zbliż się, Angeliko.
- Słucham.
- Twoja matka jak wiemy, kwestionowała rządy twego ojca. Próbowała rozmawiać. Bezskutecznie. Szczęście opuściło ją, gdy przy rycerzach podważyła jego decyzję.
- Co masz na myśli?
- Twoja matka nie zachorowała na grypę, i nie umarła. Ową śmierć wmówił ci ojciec.
- Co się więc stało? Chcę poznać prawdę.
- Twoja matka żyje. Jednak śpi. Tylko miłość i pokój w naszej krainie może sprawić, iż się obudzi.
- Jak to?
- Dopóki bitwy między dwoma królestwami się nie skończą, będzie śnić. W dniu, w którym go ośmieszyła, twój ojciec kazał rzucić na nią czar. Jako czarnoksiężnik naszego dworu musiałem wykonać rozkaz króla. Twoja matka jest w dawnej swojej komnacie. Zamknięta. Klucz ma tylko twój ojciec. Uważaj więc na swoje czyny, bowiem następnym razem król może zażądać czegoś innego.
I tak Melfior zdradził księżniczce tajemnicę króla. Księżniczka znienawidziła ojca. Czarnoksiężnik wyszedł a ona zaczęła przymierzać suknie na festyn. Miał przybyć przyszły mąż. Ubrała najładniejszą, jaką miała. Udała się do ojca, nie dając po sobie poznać, że zna prawdę. Zasiadła u jego boku. Festyn się rozpoczął. Angelikę jednak festyn nie interesował. W jej sercu rosła nienawiść. Marzyła o zemście. Po festynie król przedstawił córce księcia. Widać było, że księżniczka wpadła mu w oko. Przyszły król Melodii i Smaku poprosił o rękę Angeliki. Władca Złotej Nici zgodził się. Jeszcze tego samego dnia król ogłosił zaręczyny i ślub za 7 dni. Serce Angeliki jeszcze nigdy nie było tak pełne gniewu. Położyła się do swego łoża i zasnęła.
Nowy dzień. Na okienku usiadły dwa wróbelki. Zaczęły śpiewać. Księżniczka się obudziła. Ubrała i uciekła do lasu jak poprzedniego dnia. Czekała już tam na nią księżniczka Katarzyna. Obydwie radowały się swoim widokiem. Angelika nie wiedziała do końca, co to za uczucie. Uszczęśliwiały ją chwile, gdy Katarzyna dotykała jej dłoni bądź policzków. Ciesząc się swą obecnością, nie zauważyły przechodzącej sarenki. Nagle sarenka zamieniła się w człowieka. Była to wiedźma Jadwiga.
- Mam Cię, księżniczko. Taka zdrada! Królowa kazała mi cię śledzić, zaniepokojona Twym wczesnym wyjściem. A ty tu, w towarzystwie wroga?
- To nie wróg. To księżniczka Angelika. Ani ona, ani ja nie jesteśmy winne grzechów naszych przodków. Więc poprzestań na słowach już wypowiedzianych i nie mów nic więcej.
- Twój ojciec nie pochwaliłby tego zachowania.
- Nie waż się wspominać mego ojca. Idź do mej matki i przekaż, że będę na dworze za dwie godziny. Chcę z nią pilnie porozmawiać. Nie waż się jej nic mówić. Ja przekażę te nieszczęsne dla niej nowiny.
- Według życzenia, Księżniczko.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Czy w naszych lochach przebywa syn Króla Arkadiusza?
- Nic mi o tym nie wiadomo. Czemu padło to pytanie?
- Brat Angeliki zaginął. Możliwe, że ma matka wzięła go w niewolę.
- Tak nie jest. W naszych lochach obecnie przebywają tylko złodzieje.
- Czy możesz więc jako wiedźma, rzucić swymi kośćmi i zapytać je, gdzie jest książę?
- Jeśli księżniczka ma takowe życzenie.
Wiedźma wyjęła kości. Rzuciła na ziemię, zadała pytanie, posypała jakimś magicznym pyłkiem, po czym nie wiadomo skąd, pojawiła się bańka. W niej był obraz młodego księcia zamieniającego się w żabę. Angelika w tym momencie poznała los brata. Wiedźma spojrzała na nią. Uśmiechnęła się lekko spod swojego wielkiego nosa. Powiedziała, że czar śmierci można zdjąć. Tym bardziej, jeśli dana osoba nie jest w swoim ciele. Dusza wciąż żyje. Wiedźma machnęła różyczką i na jej drugiej dłoni pojawiła się mała fiolka. Podała ją i powiedziała, że wystarczą 3 krople, by książę powrócił do życia i swojej postaci. Nim Angelika zdołała spytać o swą Matkę, wiedźma zamieniła się w ptaka i odleciała. Księżniczki spojrzały na siebie. Katarzyna, nie będąc obojętną na wdzięki Angeliki, podeszła i kładąc swe dłonie na jej ramionach, delikatnie ją pocałowała. Angelika się zarumieniła. Oddała pocałunek. Legły we dwie w lesie, wśród magicznych kwiatów, które czując miłość, zaczęły grać. Księżniczki oddawały się sobie po trochu. Nie wiedziały dobrze, co robią. Szły za głosem serca, które mówiło „Kocham”, „pragnę”. I tak księżniczki posiadły się wzajemnie. Skradły sobie skarb, który miały oddać przyszłym mężom. Wróciły przepełnione radością do swych królestw i komnat. Katarzyna spotkała się z matką. Wyjawiła prawdę o swym wyjściu. Królowa ku jej zdziwieniu, nie ukarała jej. Nie była też zagniewana. Podeszła i przytuliła swą córkę.
- Kochana córko! Odwagę masz wielką, by stanąć przed mym obliczem i obnażyć się z prawdy. Nie ukażę cię jednak, bo nie mam za co. Miłość to piękny kwiat. Postać przybiera różną. Zdradzę ci sekret odwiecznego sporu między królestwami naszej krainy. Nasze królestwa jeszcze 100 lat temu żyły w zgodzie. Rządy były wspólne. Panujący w tamtych czasach Król Złotej Nici przyłapał swą córkę na akcie miłości, lecz nie z mężczyzną, tylko z kobietą. Była to twoja prapraprababcia - Księżniczka Magdalena. Król w owej chwili wydał sąd. Skazał na ścięcie swą córkę jak i twoją babcię. Udało się naszemu królestwu odbić Magdalenę. Zapisaną tradycją bowiem było, że w momencie wspólnego przewinienia członków królewskiego rodu, każdy każe swego krewnego. Musieli więc oddać nam Magdalenę. Aleksandra została ścięta. Król obwiniał nasze królestwo. Powiadał, że Magdalena sprowadziła na jego córkę to nieszczęście. Chorobę. Zaczął z nami walczyć o granice krainy. Od tamtej pory nikt tych granic nie przekroczył. Oby twe szczęście trwało, córko, wiecznie. Uważaj jednak, albowiem Król Arkadiusz jest nieobliczalny. A ja umarłabym, gdybym cię straciła.
- Dziękuję, Matko. Twe słowa dodają mi otuchy. Udam się teraz na spoczynek do swej komnaty.
Poszła. Angelika w tym czasie szukała żaby, którą był Jej brat. Nie mogła jednak jej znaleźć. Natknęła się na czarnoksiężnika. Opowiedziała mu wszystko. O bracie. O Katarzynie. Melfior przeraził się. Wiedział, że z tego nie będzie nic dobrego. Nie, gdy dowie się Król. Angelika zostawiła mu fiolkę. Prosiła, by czym prędzej odnalazł Księcia, Żabę. Melfior udał się do miejsc, gdzie lądują zwierzęce zwłoki. Bowiem to tu porzucił żabę, po rzuceniu czaru. Nie znalazł. Udał się do komnaty, gdzie próbował czarami znaleźć położenie księcia. Dni mijały. Katarzyna i Angelika spotykały się każdego dnia na granicy królestw. Cieszyły się każdą sekundą intymności wśród przyrody. Katarzyna opowiedziała Angelice historię ich królestw. Nastał dzień ślubu. Angelika chciała się przeciwstawić swemu ojcu. Poprosiła Katarzynę, by czekała w południe z rycerzami na moście. Księżniczka chciała bowiem poślubić nie księcia Juliana, lecz księżniczkę Katarzynę. A tylko bowiem w królestwie Pawiego Pióra miały takową możliwość. Dostały błogosławieństwo od Królowej. Angelika ubrana w białą suknię udała się do kościoła. Ojciec dumnie prowadził córkę do ołtarza. Oddał rękę Julianowi. Gdy ksiądz zaczął czytać przysięgę, księżniczka odwróciła się.
- Nie! Nie wyjdę za księcia Juliana ani za żadnego innego.
Król wstał. Spojrzał gniewnym wzrokiem.
- Córko! Powstrzymaj swój język, zanim wypowiesz słowa, które mogą cię słono kosztować.
- Królu! Ojcze! Zgnij. Niech brama szatana się o ciebie upomni w dniu Twego sądu.
- Jeszcze raz upominam cię!
- Wydaj ten rozkaz! Wiem, ojcze! Wiem, że ma Matka żyje.
Tłum rycerzy, pozostałych królów innych krain, jak i podwładnych wzburzył się.
- Dobrze słyszycie. Moja Matka żyje. Wasza Królowa żyje! Ten oto Król, mój ojciec, w dniu, kiedy jego żona, moja Matka a Wasza królowa, przeciwstawiła się mu, wydał rozkaz rzucenia na nią czaru: samotnego snu. Leży w pałacu w swojej komnacie. Zamknięta pod kluczem!
- Jak śmiesz! Do lochów z nią!
Rycerze byli zdezorientowani. Królowie zdziwieni. Tłum szalał.
- Wybaczn Julianie, lecz nie pojmiesz mnie za żonę. Me serce, jak i ciało, należą do kogoś innego. I... Ojcze! Nie jest to żaden mężczyzna! Jest to kobieta! Księżniczka Katarzyna z królestwa Pawiego Pióra, córka Królowej Justyny.
- To wróg.
- Czyj? To nasze królestwo zawiniło przed laty! Dobrze słyszysz, Ojcze! Znam tą historię! Kocham Katarzynę i zamierzam ją poślubić. Chcesz mnie ściąć? Proszę bardzo! Ale obiecuję, że na twoje rządy spadnie klątwa!
- Grozisz mi?
- Nie grożę ci, Ojcze! Obiecuję! A teraz wybaczcie. Przyszła małżonka na mnie czeka!
Angelika wybiegła z Kościoła. Złapała konia i ruszyła w stronę lasu i mostu. Król nie został obojętny. Wraz z rycerzami ruszył w pościg za córką. Angelika dotarła na miejsce. Podeszła do Katarzyny. Złożyła na Jej ustach pocałunek. Podarowała pierścień, który dostała od Matki jako dziecko. Wyszeptała: Kocham Cię. Katarzyna odpowiedział tym samym. Rycerze Pawiego Pióra sięgnęli do mieczy. Stanął bowiem przed nimi Król Arkadiusz.
- Nie pozwolę ci odejść, Córko! Jeśli gdziekolwiek pójdziesz to tylko na mych warunkach.
- Nie, Ojcze. Nie jestem twoją córką. Byłam jako małe dziecko. Teraz już nie jestem.
W tym momencie dojechał z martwą żabą w sakiewce Melfior. Zszedł z konia. Stanął z boku, nie wiedząc, czy może się wtrącić. Nie chciał jednak rozlewu krwi. Koło czarnoksiężnika wylądował ptak. Zmienił się w człowieka. Była to wiedźma Jadwiga. Za rycerzami stanęła Królowa Justyna. Król miał dość tego widowiska.
- Jeśli w tej chwili nie staniesz u mego boku córko, zginiecie obydwie.
- Jeśli tak zapisane jest w niebiosach , niech tak będzie.
Król zamachnął się mieczem w stronę księżniczek. Rycerze jednak zaczęli ich bronić. Król wydał rozkaz i jego rycerze także ruszyli do ataku. W ten sposób król mógł podejść do księżniczek.
- Nie pozwolę, by to tak się skończyło, córko!
Usłyszał czyjś krzyk. To rycerz Pawiego Pióra biegł za jego plecami do ataku. Król się odwrócił. Zaczął walczyć. Potem z drugim, z trzecim. Powalał jednego za drugim. Król tak się wczuł w walkę, że przypadkowo, gdy się odwrócił, pchnął mieczem w plecy swą córkę, przebijając jej serce, oraz stojącej naprzeciw niej ukochanej. Nastała cisza. Rycerze przestali walczyć. Królowa krzyknęła. Król padł z zakrwawionym mieczem na kolana.
- To nie tak! To nie miało się tak skończyć!
Król zrzucił swe odzienie, by powstrzymać krwawienie z rany córki. Królowa trzymała w rękach swoją córkę, on zaś swoją. Księżniczki umierały. Wzrok miały skierowany na siebie. Starały się dosięgnąć swych dłoni, ale udało im się resztkami sił złapać palcami. Wypowiedziały słowa miłości, po czym skonały.
Melfior w tym momencie, wyjął żabę. Nalał jej do ust 3 krople czarodziejskiej mikstury i położył na drodze. W parę sekund żaba odżyła. A książę Karol wrócił do swej postaci. Nie wiedząc, co się dzieje, spojrzał w stronę nauczyciela, Melfiora i powiedział, że od dziś koniec z magią. Czarnoksiężnik wskazał mu palcem, aby się odwrócił. Gdy to zrobił, padł na kolana.
- Coś Ty ojcze zrobił? Co z ciebie za król?
- Synu! Wiedziałem, że to oni cię więzili!
- Nikt mnie nie więził. Przez pomyłkę użyłem nie tego czaru i zamieniłem się w żabę. Byłem cały czas na zamku. Melfior mnie szukał. I znalazł. Byłem wśród słomy w jednej ze stajni. Skąd się tam wziąłem, nie wiem. Powiedz! Zadowolony jesteś ze swoich rządów? Zabiłeś mi siostrę!
- Nie chciałem! Nie słuchała mnie! Chciałem ją tylko powstrzymać przed hańbą!
- Hańbą? Jaką hańbą, Ojcze! Miłość nie jest hańbą!
- Masz rację synu. Jednak w tej chwili moja postawa nic nie zmieni.
Królowa spojrzała na króla gniewnym wzrokiem. Wybaczyła mu jednak. W tej chwili z nieba przyleciały dwie małe wróżki. Jedna czerwona, druga żółta. Miłość i Radość. Takie nosiły imiona. Unosiły się na swych małych skrzydełkach nad ciałami księżniczek. Skierowały wzrok w stronę rodziców.
- Władza zaślepiła was. Teraz straciliście swe dzieci. Pamiętajcie! Miłość istnieje w każdym z nas. W każdym pod inną postacią! Jeszcze dziś ma być postawiony nowy most. Most łączący wasze królestwa. Nie oddzielający. W tym oto miejscu ma stanąć pomnik na cześć nowych królowych krainy Bajkolandii. Wy zaś, Królu i Królowo, usuniecie się z rządów. A oto nasz dar dla was i przyszłości krainy...
Wróżki zaczęły latać wokół ciał księżniczek. Najpierw Miłość, potem Radość. Nagle z nieba spadł silny promień słoneczny wprost na księżniczki. Zaczęły się unosić. Wróżki znikły, a ciała dwóch królewskich córek legły delikatnie na zakrwawionej trawie. Nagle obydwie otworzyły oczy. Spojrzały na siebie. Uściskały się. Pocałowały. Królowa Justyna zdjęła koronę i położyła na głowie córki. To samo uczynił ze swoją Król Arkadiusz. Rodzice czule przytulili swe dzieci i wypowiedzieli słowa miłości.
W tym czasie w królestwie Złotej Nici, przebudziła się żona Króla Arkadiusza, Królowa Elżbieta. Król przypomniał sobie o klątwie. Poprosił córkę, by z nim pojechała do zamku. Podał jej klucze. Otworzyła drzwi długo zamkniętej komnaty. Stała tam, pełna życia Matka Angeliki. Król padł na kolana. Wyznał żonie miłość. Przeprosił i prosił o wybaczenie. Żona czule go objęła i pocałowała. Angelika opowiedziała wszystko matce. Dostała od niej błogosławieństwo.
Następnego dnia stał nowy most. Przy moście pomnik dwóch nowych królowych. Tego dnia zebrali się tam wszyscy ludzie z całej Bajkolandii. Po środku, przy pomniku stanęła Angelika z Katarzyną i ksiądz, który udzielił im ślubu. Królowa Justyna płakała przez całą ceremonię, zaś Król Arkadiusz tulił się do żony, wciąż przepraszając za swoje czyny. Angelika i Katarzyna złożyły przysięgę małżeńską, założyły pierścienie i żyły długo i szczęśliwie w swych ramionach.
Ps. Ich panowanie zapoczątkowało nową erę królewskich rządów.

KONIEC
melodiazycia
Data publikacji w portalu: 2009-01-14
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.43 /głosów: 14
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-01-25 19:21
Króla powinni wykastrować i kazać mu zjeść własne jaja...ale to baśń i tak się skończyła jak się skończyła...Podobało mi się... na tle innych wypadłaś nie źle...i doczekałam się sceny erotycznej co mnie bardzo cieszy...jest nawet zmartwychwstanie..mogłaś jeszcze opisać noc poślubną ;-) ale dobre i to...daję ***

karolcia87mua2009-02-02 02:48
super naprawde mi sie podobalo


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017