Akasha

Okazuje się, że trudno napisać bajkę…
Dlatego też poznacie moja prawdziwą historię.
Właściwie to już nie pamiętam, ile miałam lat, gdy po raz pierwszy usłyszałam ten głos:
- Witaj Kariro…- odezwało się to coś.
Początkowo pomyślałam sobie, że zwariowałam; w pokoju nikogo prócz psa i kota. Po chwili coś zamigotało w rogu, tuż przy oknie. W moim sercu zagościł lęk, przecież to nie mogła być prawda?! Przede mną stał stworek ni to kruk, ni smok, był jednak tak śliczny, że lęk zamienił się w zdumienie i coś jakby sympatię.
Znów odezwał się ten sam głos:
- Witaj, Kariro.
- Witaj - w mym głosie nadal dźwięczał strach.
- Nie bój się, jestem obserwatorem; twoim przewodnikiem do świata gdzie ty i tobie podobne kobiety czują się szczęśliwe.
- Nie bardzo rozumiem…- patrzyłam z niepokojem na gadającą postać.
- Powtarzam, nie bój się, moim zadaniem jest zabrać cię za twoją zgodą, oczywiście…
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zawirowało powietrze i zobaczyłam otwartą bramę. Świeciła z niej silna jasnozielona poświata, aż smokokruk przymrużył oczy. Jakaś determinacja przemówiła przeze mnie:
- Jestem gotowa, choć nie wiem, na co…
Światło i magia przenikały mnie na wskroś dając poczucie spokoju ale i smutku.
Przejście skończyło się tak szybko jak pojawiło a moim oczom ukazał się widok zapierający dech; dookoła wspaniały ogród z tysiącem różnobarwnych kwiatów, motyle, ptaki i jakieś takie maleńkie, latające postaci.
Na ścieżce przy wodospadzie o tęczowej barwie stały dwie piękne kobiety, jedna z nich delikatnym gestem odprawiła mego przewodnika. Stałam skamieniała i czekałam na rozwój wydarzeń.
- Witaj Kariro na naszej wyspie.
- Skąd znasz moje imię?! - rzuciłam nieco niegrzecznie.
- My wiemy wszystko, najdroższa przyjaciółko - odezwała się do mnie ciemnowłosa piękność.
- Nadal niczego nie rozumiem i szczerze mówiąc, zaczyna mnie to irytować.
- Wyjaśnimy to za chwilę, na razie chodź z nami.
Zawirowało, poczułam jak moje ciało opanowują rozkoszne wibracje i… znalazłam się w komnacie, tak, komnacie, gdyż pokojem nazwać tego miejsca nie mogłam;
Dookoła przepych, kute w złocie obicia, kryształy, cudowny kominek i zapach, który koił moje nerwy.
Kruczowłosa odezwała się pierwsza:
- Jestem Leila, a to Daphne. Ta druga skinęła tylko głową.
- To jest twoja komnata (zaśmiała się cicho, jakby odczytywała moje wcześniejsze myśli) tam masz łazienkę i czysty strój; wykąp się, za moment wrócimy.
- Czekajcie!! - wykrzyknęłam, ale już ich nie było.
Uwielbiałam przygody i często wpadałam w tarapaty, jednak to przerosło moje oczekiwania. Czułam się podekscytowana i jednocześnie przygnębiona faktem, że nic tu nie zależy ode mnie. Wzięłam jednak kąpiel i ubrałam się w ten przemyślny strój kapłanki lub też kurtyzany. Zdążyłam podnieść włosy, by spiąć je w kok, gdy Leila zmaterializowała się przede mną.
- Smaczny widok (przygryzła delikatnie dolną wargę) nic dziwnego, że nasza Królowa ciebie wybrała.
- Królowa?
Znów ten rozkoszny stan i stałam w dużej sali tronowej, gdzie na podwyższeniu siedziała kobieta tak piękna, że aż westchnęłam z podziwu.
- Widzę, że ci się podobam, to dobrze. Podejdź zatem do mnie.
Jej głos choć cichy i niski dźwięczał w moich uszach jak niezapomniana melodia.
Podeszłam ostrożnie patrząc jej w oczy, które hipnotyzowały mnie, mówiąc: chodź moja jedyna, nareszcie.
Wyciągając do mnie rękę, powiedziała:
- Jestem Akasha, pierwsza czarodziejka.
- Akasha? Myślałam, że…
- Tak, ludzie przypisywali memu imieniu różne mity, nie zawsze miłe i dobre, podejdź już do mnie, tak długo czekałam.
- Nie rozumiem?
Nim się spostrzegłam, Akasha stała już na dole, trzymając mnie w objęciach.
- Wezwałam ciebie, ponieważ posiadasz moc wielkiej miłości, bo tam w ludzkim świecie nikt nie potrafił tego uszanować. Gdzie twoja samotność, wewnętrzna walka i poszukiwanie siebie skończyłoby się klęską a nawet śmiercią.
- Śmiercią?
- Tak, ale teraz chciałabym ci powiedzieć o naszym świecie i dlaczego tu jesteś:
Od wieków żyłyśmy tutaj na tej uroczej wyspie przyglądając się śmiertelniczkom, ich wyborom i poszukiwaniom. Za każdym razem, gdy znalazłyśmy magiczną kobietę, wzywałyśmy ją tutaj. A raz na sto lat wybieram sobie towarzyszkę życia.
- Momencik, weszłam jej w słowo, towarzyszkę?
- Tak, kobietę.
Ale ja przecież…
- Myślę, że na dziś koniec historii, teraz czas zacząć zabawę!
Klasnęła w dłonie i zewsząd wyszły przeróżnych ras kobiety, niosąc napoje oraz jedzenie. Zabrzmiała muzyka, światła nieco przygasły. Dwie młodsze kobiety wzięły mnie pod ramiona, posadziły przy stole, obok usiadła Królowa, głaszcząc mnie po plecach. W mojej głowie mętlik, to wszystko tak szybko się działo…
Kolacji właściwie… tak naprawdę to nie pamiętam, jakieś obrazy, strzępki rozmów. Byłam ogłuszona myślami „kim jestem, dlaczego, itp…”
Wydawało mi się, że w głowie słyszałam jeszcze jakieś obce myśli, które sondowały mnie i nadawały sens memu życiu.
Ranek powitał mnie świeżą bryzą. Wyjrzałam przez okno: dookoła bezkresna woda a ja na szczycie wieży. W mą duszę wdarł się lęk, czyżbym była uwięziona?
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Leili:
- Królowa czeka!
- Dlaczego jestem tu uwięziona?
- Uwięziona? - Leila zaśmiała się, ale tak sztucznie, że wpadła mi do głowy pewna myśl:
- Leila, czy z własnej woli wybrałaś takie życie?
- Wybrałam życie strażniczki, czy jak wolisz wojowniczki, w normalnym świecie byłabym nikim, niechcianą córką, obcięto mi prawie pierś, bym mogła strzelać celniej z łuku. Tutaj jestem cała i szczęśliwa.
- Nadal jednak wykonujesz polecenia.
- Nie mogę z tobą dłużej rozmawiać.
- Czy nie chcesz, a może boisz się swojej Pani?
- Akasha jest wielka! Jest wspaniałą Królową! Dała nam tą wyspę, gdzie żyjemy szczęśliwsze niż kiedykolwiek byśmy były.
- Skąd możesz wiedzieć, jakbyś żyła w rzeczywistym świecie?
- Sama zobaczysz…
Znów ten stan i stałam oko w oko z Akashą, którą otaczały migoczące światełka.
Gdy zmrużyłam oczy, owe światełka okazały się małymi skrzydlatymi postaciami, prowadziły ze sobą rozmowy, śmiały się, układały jej włosy, dopasowywały suknię.
- Usiądź obok, moja droga - Akasha wskazała coś świetlikom. Chichoczące maleństwa poderwały się do lotu i gdy usiadłam na stopniach tronu, wróciły dźwigając czarną kulę. Akasha wzięła ją do ręki. Kula zamigotała blaskiem i zrobiła się przezroczysta.
- Spójrz, kochana, w swą przyszłość na ziemi… - zaintrygowana spojrzałam w kryształową kulę: zobaczyłam swe narodziny, dzieciństwo, dorastanie i śmierć, tak bliską i namacalną.
Przeraziłam się „to tak szybko, już zaraz…”
„Nie, to nie może być prawda, coś tu nie pasuje…”
Tysiące myśli i obrazów przemykało przez moją głowę. Opadłam bez sił na podłogę.
Akasha skinęła głową, latające stworki podniosły mnie i posadziły przy niej.
- Nie bój się, kochana, tutaj nic ci nie grozi. Zostaniesz ze mną, będziemy się kochać.
Maleńka postać siedząca za mym uchem powiedziała:
- Zapomniała tylko dodać, że pozbawi cię całej energii życiowej.
- Chciałabym się położyć, dość wrażeń!
- Ależ oczywiście, kochana - Akasha uśmiechnęła się lekko.
Zawirowało i byłam w pokoju. Znowu ten stan rozbicia, za oknem woda, a za drzwiami Leila i Daphne. Czyżby mnie pilnowały?
- Co tu robicie?! - byłam już mocno rozdrażniona. Dziewczyny patrzyły na mnie pustym wzrokiem.
- Szpiegujecie mnie?
- Królowa wysłała nas, by zobaczyć czy dobrze się czujesz, czy czegoś nie potrzebujesz.
Daphne mówiła to jakoś bez przekonania, tak automatycznie, że spojrzałam na nie uważniej; twarze bez wyrazu, oczy przymglone, usta zaciśnięte - zahipnotyzowane? Tu dzieje się coś dziwnego i chyba zupełnie innego niż Akasha stara się pokazać.
Trzasnęłam drzwiami, napuściłam wody i weszłam do wanny. Woda koiła, robiłam się senna…
Nagle poczułam czyjeś dłonie na udach, przestraszona, otworzyłam oczy, Akasha wynurzała się z wody, pałające żarem oczy i ten uśmiech…
- Co tu robisz?
- Moja piękna…
Jej delikatne dłonie gładziły moje ramiona i plecy, chciałam zaoponować, jednak jedno spojrzenie i zatraciłam się zupełnie.
Woda zwielokrotniała odczucia.
Byłam sama w pokoju, ciało nadal czuło gorące pocałunki i coś jeszcze… Byłam zmęczona, tak bardzo zmęczona.
Rano osłabiona jeszcze rozejrzałam się po pokoju; tace pełne owoców, słodyczy i mięsa. Po wieczorze natomiast żadnego śladu (a może to sen?).
Za drzwiami nikogo? Wyjrzałam przez okno: lazur, biel, delikatny wietrzyk. Mimo zmęczenia czułam radość i dumę.
Gdy chciałam opuścić pokój, Daphne stanęła w drzwiach.
- Pani cię wzywa.
- Daphne? Skąd się tutaj tak szybko wzięłaś?
- Królowa chce, byś do niej przyszła.
Zachwiałam się lekko i oparłam o ścianę. Daphne skoczyła, by mnie podtrzymać.
- Czy Królowa była tu wczoraj?
- Tak - odpowiedziałam zmieszana.
- To dlatego - odparła już beznamiętnie.
- Dlaczego co?
- Pospiesz się. Akasha nie lubi czekać.
Nagle mnie olśniło.
- Czy możemy tak po prostu się do niej przejść?
- No, nie wiem, mamy być natychmiast.
- To może odprowadzisz mnie z powrotem, chciałabym pooddychać świeżym powietrzem.
- Jeśli Królowa się zgodzi.
Wibracje i byłam w sali tronowej, gdzie panował większy niż zwykle zgiełk.
Akasha wskazała mi miejsce przy sobie.
- To przygotowania do zaślubin i ostatniego rytuału.
- Rytuału?
- Przy tęczowym wodospadzie, w niewielkiej kotlinie znajduje się jezioro nieśmiertelności, z którego wypijesz trochę wody.
- I będę nieśmiertelna jak wy?
- To jedyna możliwość byś mogła pozostać.
- Czy to…
- Nie! To jest nieodwracalne! - Akasha podniosła głos, już nie był zmysłowy.
Zaraz uspokoiła się i dodała:
- Przecież chcesz być ze mną, prawda?
Oczyściłam umysł, coś podpowiadało mi, że Akasha umiała czytać w myślach.
- Naturalnie – nie wypadło to przekonywująco.
Akasha patrzyła na mnie przenikliwie, czułam w mojej głowie, jak coś obcego prześlizguje się pozostawiając niemiłe uczucie. Przywołałam wspomnienia z poprzedniej nocy. Akasha widocznie uspokojona przytuliła mnie.
- Czego pragniesz, najdroższa?
- Spaceru.
- Tak po prostu?
- Tak, chcę pospacerować po ogrodzie i nacieszyć się naturą.
- Dla ciebie wszystko - klasnęła w dłonie.
Daphne stała, gotowa by mi towarzyszyć.
- A ty? Dlaczego nie przejdziesz się ze mną?
- Muszę dopilnować jeszcze kilku spraw, gdy czas pozwoli dołączę do ciebie.
Spacerowałam! Daphne kroczyła za mną jak duch. Chciałam dowiedzieć się jej historii.
- Daphne?
Żadnej reakcji z jej strony, upadłam celowo na ziemię. Kobieta rzuciła się, by mnie podtrzymać. Oczy miała ożywione, musiałam wykorzystać okazję.
- Daphne, dlaczego Leila już z nami nie chodzi?
- Była zbyt rozmowna - Daphne rozejrzała się z niepokojem dookoła.
- Daphne, czego się boisz? - próbowałam utrzymać jej uwagę na sobie.
Podniosła mnie z trawnika, widziałam, jak zaczyna się zmieniać.
- Daphne! Proszę skup się na mnie, tylko na mnie, pomyśl, że potrzebuję twojej pomocy, musisz być tutaj. Słyszysz tylko mnie!
Zamrugała i przetarła oczy, spojrzała na mnie zupełnie przytomnie.
- Jesteś czarownicą? - Daphne była przestraszona.
- Znam się na psychotronice, usiądźmy proszę.
- O co chodzi, Karira?
- Jaka jest twoja historia?
Skonfundowana wierciła się w miejscu, patrzyła w niebo, wzdychała, wreszcie odpowiedziała nieco nieśmiało:
- Byłam szczęśliwym królewskim dzieckiem, więc miałam wszystko, czego potrzebowałam. Niestety, oczekiwano, że wyjdę za mąż, urodzę następcę tronu. Był nawet natrętny kandydat. A ja jakoś nie lubiłam mężczyzn. Wtedy pewien stworek sprowadził mnie, poczułam się dobrze.
- Co widziałaś w kuli?
- Drzewo wawrzynu.
- Nie rozumiem…
- Nieistotne, okazało się, że co innego widzisz… - Daphne zamilkła nagle i rozejrzała się dookoła, zaraz dodała :
- Gdy pijesz ze źródła nieśmiertelności, widzisz inną prawdę, niestety, przemieniasz się i to kończy dawne życie, pozostaje tylko smutek.
- Królowa tworzy iluzję?
- Żyjemy w iluzji, bo tak jest łatwiej.
- A prawda?
- Prawda jest taka, że nic już nie możemy zmienić. Nie można wrócić, gdy spróbowało się tęczowego strumienia.
- Gdybym chciała wrócić przed inicjacją…
Daphne poderwała się z ziemi, Akasha patrzyła na nią złowrogo.
- Daphne, Daphne… Miałaś szansę naprawić swój poprzedni błąd - Akasha zaczęła unosić rękę.
Daphne krzyknęła:
- Początek drogi, przewodnik!
Na moich oczach zmieniła się w drzewo.
- Jaki błąd miała naprawić Daphne?
- Już raz komuś chciała pomóc, ale nie tym razem.
- A ty stworzysz iluzję i będziemy żyły długo i szczęśliwie - w mych słowach czaił się jad.
Akasha zaczęła mnie hipnotyzować, poczułam obcą siłę, która mąciła myśli




Zamknęłam szczelnie umysł, pozostawiając na zewnątrz rozkojarzenia.
Sama stworzyłam iluzję podporządkowania, przybrałam pozycję manekina i czekałam, Akasha przeszywała mnie wzrokiem, wreszcie spokojniejsza wzięła mnie za rękę.
Byłam w pokoju, za drzwiami nowe strażniczki, mimo zadawanych pytań dziewczyny nie drgnęły. Nie miałam wyboru, wskoczyłam na parapet, liczyłam, że mimo wysokości woda zneutralizuje uderzenie.
Zimna toń przywróciła aktywność, zaczęłam płynąć odkrztuszając resztki wody.
Nie znałam drogi, nie wiedziałam, jak odnaleźć przewodnika, postanowiłam płynąć do najbliższego lądu.
Nagle coś dotknęło mojej ręki, znieruchomiałam przerażona, uzmysłowiłam sobie, że w głębinach może czaić się coś niebezpiecznego.
Z wody wyskoczyła postać, robiąc nad mą głową salto.
- Syrena?
- Witaj Kariro.
- Ty też znasz moje imię?
- Sława wyprzedza.
- ??
- Oparłaś się Akashy, uciekłaś. Później opowiem resztę, teraz trzeba cię schować, szukają po całej wyspie, pewnie zaraz pojawią się wiwary.
- Wiwary?
- Niebezpieczne zwierzęta, którymi rządzi wyłącznie Akasha. Wyglądają jak ludzie, jednak jak się zmienią, bardziej przypominają nietoperze.
- Są iluzją?
- Stworzyła je z kurzu i błota, płyńmy, czas nagli!
Obejrzałam się; w dali majaczył złowieszczy kształt zamku. To dodało mi sił.
Musiałyśmy kilkakrotnie nurkować - wiwary krążyły po niebie.
Gdy przybyłyśmy na miejsce, byłam tak zmęczona, że syrena przybierając ludzką postać, zaniosła mnie do domku na drzewie.
- Jutro dowiesz się wszystkiego, śpij spokojnie, straże wystawione.
- Dziękuję…- Zamilkłam zawstydzona.
- Mam na imię Aphro. Sprzeciwiłam się Akashy…
Dalszych słów nie słyszałam, zasnęłam.
Ranek przywitał chłodem. Wyszłam na zewnątrz, cisza, tylko kilka kobiet siedziało wokół kamiennego stołu, żywo o czymś dyskutowały.
Aphro spojrzała na mnie z uśmiechem.
- Chodź do nas Kari, czekamy.
Gdy schodziłam na dół, uświadomiłam sobie, ze mam czyste i suche ubranie… Policzki pokrył rumieniec.
Kobiety uściskały mnie serdecznie. Ich ubrania choć czyste, nosiły znamiona czasu.
- Witaj Kari - odezwała się najstarsza z nich;
- Jestem Eva, to Anastasia, Amiee i Gertruda, Aphro znasz.
- Jesteście syrenami?
- Aphro na pół nią jest, my nie – zaśmiała się.
- Banitki?
- Raczej czarodziejki uciekinierki, ukrywamy się, bo rozzłościłyśmy Królową wątpliwościami, poza tym stała się okrutna. Ciebie z czasem pozbawiłaby energii i porzuciła dla nowej wybranki.
- Szukała was, by się zemścić?
- O wielokrotnie, zapomniała jednak, że my również tworzyłyśmy wyspę, a nasz wspólny talent daje nam niewidzialność.
- Jesteście pierwsze?
- Raczej te drugie, ale w piątkę sobie z nią radzimy. Są jeszcze młode wojowniczki, które odeszły wraz z nami.
- Jestem zatem bezpieczna?
- Niestety, wszędzie cię szuka a ma kilka asów w rękawie.
- Masz na myśli sztuczki, magiczne wiwary?
- To także. Są jeszcze wyszkolone oddziały Leili, szybkie i niezwykle dokładne.
- Ale Leila i Daphne zostały skrzywdzone.
- Dotarły więc do prawdy, co im zrobiła? Może czar się cofnie.
- Daphne zmieniła w drzewo, Leila zniknęła.
Gdy trwała nasza rozmowa, kilkanaście dziewcząt dosiadło się, by posłuchać.
Eva wykonała ruch głową i na stole pojawiła się księga.
- Jest nas za mało, by ruszyć na zamek. Jest jednak przepowiednia, jeśli wybranka oprze się Królowej i wróci do domu, Akasha straci swe moce, odwrócą się jej czary.
- A co z Akashą?- spytałam mimowolnie
- Gdy straci swój dar, będziemy bezpieczne. Uwięzimy lub ją wygnamy.
- Jak mam się wydostać z tej wyspy?
- Pomożemy ci, pojedziemy do wodospadu. Dziewczęta znalazły twojego przewodnika.
- Ale Akasha może tam czekać.
- Prawdopodobnie, dlatego musimy się przygotować.
Na te słowa dziewczęta rozeszły się na różne strony.
Aphro drżąca została przy mnie.
- Boisz się Aphro?
- Gdybym nie uciekła, teraz pływałabym w oceanie.
- Skąd wtedy rybi ogon?
- Część zaklęcia mnie uderzyła i gdy tylko zetknę się z normalna wodą, zmieniam się w syrenę.
- To dość niewygodne?
- Szczególnie, gdy chcę się wykąpać,- zaśmiała się, choć nie było jej do śmiechu.
Wojowniczki wróciły prowadząc ze sobą dziwne zwierzęta objuczone jakby były końmi. Czarodziejki zebrały się wokół stołu nucąc jakąś inwokację.
Eva wskazując stół, powiedziała:
- Usiądź, proszę, otoczymy cię ochronnym zaklęciem, pomoże na ewentualne urazy, przed magią cię nie uchroni, bądź zatem ostrożna.
Położyły mi dłonie na ramionach, poczułam lekki zawrót głowy.

Odezwałam się pierwsza:
- Ze słów Akashy wywnioskowałam, że była już podobna próba?
Eva smutno odpowiedziała:
- Straciłyśmy wtedy dwie przyjaciółki; czarownica zmieniła je w kamień.
- Byłyśmy słabsze - dodała przepraszająco Gertruda.
- Co było dalej?- zadrżałam z niepokoju.
- Zamknęła bramę, nim wybranka przeszła, zabrała ją ze sobą, nie wiemy, co z nią zrobiła.
- Jeśli przekroczę bramę, odzyskają dawną postać?
- Tak zapisano w księdze. Ruszajmy już, po drodze zapewnie czekają nas niespodzianki.
- Czego mam się spodziewać?
- Wszystkiego Kari, wszystkiego.
Wsiadłyśmy na kudłate wierzchowce, wszystkie byłyśmy podekscytowane i wystraszone.

Zaczęła się podróż.
Po jakiejś godzinie jazdy przypomniałam sobie o istotnym szczególe, Anastasia uśmiechnęła się czarująco mówiąc:
- Twojego przewodnika trzyma w zaklęciu Aphro. Możemy uwolnić go tuż przed bramą, inaczej Akasha zahipnotyzuje groka i po sprawie.
- Skąd wiesz, co pomyślałam?
- Jestem czarodziejka, zapomniałaś, zresztą, ty również posiadasz moc.
- Czarodziejką? Ja?
- Pamiętasz, jak Akasha próbowała czytać ci w myślach a tarot?
- To była zapora mentalna… Chyba rozumiem.
Z rozmowy wyrwał nas krzyk Amiee.
- Zaklęcie! Szybko!
Kobiety wzniosły ręce nad głową szepcząc coś niezrozumiale. Wojowniczki zeszły ze zwierząt głaszcząc je i przemawiały cichym głosem, zrobiłam to co one.
Jedna z dziewcząt szepnęła cicho:
- Nie ruszaj się, nie odzywaj, cokolwiek by się działo.
Nad drzewami zrobiło się ciemno, stado wiwar przeczesywało okolicę. Zniżyły lot tak, że momentami czułam ich skrzydła nad głową.
Zamknęłam oczy.
Po chwili wszystko ucichło. Anastasia, bledsza chwiejnym krokiem podeszła do Evy.
- Osłabił nas „płaszcz nieśmiertelności”, odpocznijmy trochę.
Kiedy jadłyśmy, czarodziejki wyjęły misternie zdobione buteleczki, z których każda wypiła po łyku.
Patrzyła zafascynowana na przemianę. Widać było, jak wracają im siły, zaróżowione policzki, lśniące oczy,
Kiedy schodziłyśmy ze wzgórza, czekało na nas stado wiwar, wilkołaków, kilkadziesiąt wojowniczek i sama Akasha. Otaczało ich silne światło lecz nad głowami formowały się czarne chmury.
Czarodziejki wysunęły się przed nas, zaczęły lekko unosić się nad ziemią.
Zawirowało powietrze i nim spostrzegłam, spadł na nas grad kamieni; Eva i jej towarzyszki odbiły je z powrotem. Tak raz po razie.
Wilkołaki, wije i wiwary wyjąc okrutnie, ruszyły w naszą stronę.
Część dziewcząt uzbrojone w tarcze, miecze i łuki wyszła im naprzeciw.
Aphro podeszła do mnie niosąc sporawy worek.
- Kari, musimy iść, wykorzystamy zamieszanie.
- A co z nimi? Co się z wami stanie?
- Będziemy walczyć aż przejdziesz. Musimy dotrzeć, nim czarodziejki osłabną.
- Wierząc księdze, odzyskacie wolność?
- Mam taką nadzieję, weź to, proszę.
Aphro oddała mi swój flakonik.
- Wypij, gdybyś osłabła a może w twoim świecie na coś się przyda…
Aphro przytuliła się do mnie, usta złączył pocałunek.

Dwie młode wojowniczki wskazywały drogę.
- Nareszcie ogród i wodospad!
Aphro wyjęła groka i nakazała:
- W mocy mej pozostajesz, mocą mą się kierujesz, otworzysz bramę, by przeszła, na powrót zapieczętujesz.
Zielona iluminacja zalała polanę.
Obejrzałam się, na wzgórzu trwała potyczka. Aphro przesunęła mnie do bramy.
- Bądź zdrowa, kochanie, pamiętaj o nas.
Na polanę wbiegła Gertruda.
- Wchodź szybko, Eva słabnie!
Gdy wchodziłam, na bramę spadła ogromna wiwara.
Poczułam, jak tracę grunt pod nogami.
Brama zniknęła, a ja siedziałam na podłodze w pokoju. Pies i kot patrzyli na mnie jakoś dziwnie.
Minęła godzina!?
Zaśmiałam się , ale sen. .
Gdy wstawałam, z kieszeni wypadła buteleczka. Z wrażenia na chwilę straciłam oddech.
- Będzie mi was brakowało.
W rogu pokoju zamigotało zielone światełko, jednak nic się nie stało.
Byłam smutna, pocieszał mnie fakt, że były wolne.

Jakiś czas później na przyjęciu spotkałam kobietę. Na jej widok zamarłam, a z ust wyrwało się:
- Grecka bogini.
Iris słysząc te słowa, uśmiechnęła się do mnie. I byłyśmy już „MY”.

„Teraz wiem, że miłość kryje magię tylko wtedy, gdy pozbawiona jest iluzji.”
Karira
Data publikacji w portalu: 2009-01-14
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 2.58 /głosów: 12
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-01-23 21:08
Jaki chłam.!!!!!!!!!...parapet..znam się na psychotronice..zapora mentalna..z ust mi się wyrwało Grecka bogini..i byłyśmy już MY...co za banały....błagam nie pisz..nawet nekrologów..bez talencie...a może więcej klas by się przydało ?..hm.no nie wiem czy pomoże ale gdzieś cudów trzeba szukać.......jedna *

f0sa2009-01-24 16:40
ekscentryczko, "BEZTALENCIE" pisze się razem - może Tobie również "więcej klas by się przydało"? :DDDDDDD

karira2009-01-25 09:13
dziekuje za mile slowa

irika2009-01-25 09:23
fane zupelnie,ekscentryczko cos wszystko krytykujesz a beztalencie hm pisze sie razem popracuj nad soba, Kari pisz dalej i niczym sie nie przejmuj

magg2009-01-28 12:00
Akasha - królowa potępionych i pramatka wampirów - to chyba od Anne Rice? A tak w ogóle to nie przesadzaj z dialogami. Baśń to nie dramat.

Dino2009-01-31 20:06
Zgadzam się z magg co do Akashy, ale dodatkowo dopowiem, że ja oglądałam, a także czytałam "królową potępionych" i widzę tutaj dużo skopiowane. Może i świetny tekst, ale zbyt dużo zapożyczone z książki: scena w wannie, obietnica wieczności, czytanie w myślach... Spróbuj coś sama wymyślać. Ale ogólnie podoba mi się:)

karira2009-02-02 16:04
istotnie zapozyczylam imie Akasha bo podobalo mi sie jego brzmienie jednak nie czytalam krolowej wiec nie bardzo wiem co zapozyczylam,dziekuje jednak ze nareszcie sie komus podobalo bo po ekscentryczce zlapalam dola

Dino2009-02-03 13:08
No to możesz sobie powiedzieć, że masz prawie taką samą wyobraźnię jak Annie Rice;D A tak na serio oglądnij sobie film pod tym samym tytułem;) Scena w wannie boska. Jedynym minusem jest to, że głównym bohaterem jest facet;D

irika2009-02-03 21:27
wiem ze nie czytala tej ksiazki ja natomiast tak i nie widze az takich pobobienstw a tak serio mnie sie bardziej podoba tworczosc Kariry bo jest o kobietach niech jeszcze cos napisze ale takiego basnio fantasy

karira2009-02-03 21:36
kroniki akashy to mentalny przekaz natury,daphne to mitologiczna nimfa ktora nie chciala za meza apollina i zostala zamieniona w wawrzyn (sama chciala) leila byla prawie amazonka uciekla wladczyni amazonek hipolicie ,bajka ma zawierac rozne mity?troche teraz mi glupio bo zapozyczylam tez mitologie ale zrozumialam ze tak ma byc.dzieki Irika

marlena19902009-03-13 16:25
Akasha... królowa potępionych, jeden z pierwszych wampirów. Wiesz tak na przyszłość to nie powinnaś zakładać, że ludzie nie czytają książek. Przy kronikach twoja baśń jest niczym. Może jak nie będziesz ściągać od innych w taki sposób( w taki perfidny sposób- nawet imie było to samo) to twoje baśnie tudzież cos innego będzie lepsze.

ninu  jacek2808@onet.eu2009-04-01 15:30
miłość kryje magię tylko wtedy,gdy pozbawiona jest iluzji - nie rozumiecie tego ?

Elbereth2009-04-23 11:07
Akasha to imię tak szeroko wykorzystywane w opowieściach, książkach, filmach, że samo w sobie ma już zbyt wiele znaczeń aby można było powiedzieć, że używanie go we własnym utworze jest zabronione. Czepianie się o to autorki jest delikatnie mówiąc na siłę i niesmaczne.

forlana2009-05-25 16:54
bardzo fajna bajka :)

Kama19852016-01-26 01:15
Pisz dalej a krytykujących osób nie słuchaj. Pisz dla siebie a ja z miłą chęcią poczytam. Buziaki


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017