Kraina Serciato

Krainy Serciato, o której będzie tu mowa, nie znajdzie się na żadnej mapie. Kraina ta jest położona w miejscu, którego to mężczyzna nigdy nie umiał sobie wyobrazić. Dlatego też, nie zaistniała na mapach. Serciato jest krainą niezmierzoną, bez końca i bez początku. Krainą, o której wiele się mówi w innych światach. Serciato słynie z tego, że kobiety tam mieszkające są bardzo mądre i nie wiedzą, czym jest cierpienie. Wiele mieszkanek innych światów marzy o tym, aby w niej zamieszkać. Ale nie wiedzą, jak mogą się tam dostać, albo wyobrażają sobie, że nie zostaną tam wpuszczone. Co wcale prawdą nie jest. Aby móc znaleźć swoje miejsce w Serciato, każda obca musi wypić Manari. Manari dostaje się od Starej Kobiety, która jest strażniczką przy wejściu do Serciato. A prowadzi tam tylko jedno wejście. Więc nikt, nigdy nie wszedł do Serciato, bez spotkania się ze Starą Kobietą. Stoi ona na straży Serciato od tysięcy lat. I tylko ona umie przyrządzać Manari. W jego skład wchodzi szczypta mądrościto i radościto. Napój nie służy również bez dobrościto. Lecz najważniejszym składnikiem Manari jest miłościto. Raz na tysiąc lat, Stara Kobieta zamyka wejście do Serciato. I udaje się na zbiory miłościto. Pola miłościto znajdują się przy domach innych Starych Kobiet. Stare Kobiety dzielą się chętnie miłościto z innymi kobietami, bo wiedzą, że dzięki pomocy drugiej i współpracy ich życie ma większą wartość. Stara Kobieta bardzo dba o Manari. Bardzo zależy jej na tym, aby każda obca wchodząca do krainy wypiła ten wyjątkowy napój. Stara Kobieta wie, że nie każda obca, jest przygotowana na wejście do Serciato. Obce przychodzą z różnych światów, a nie wszystkie światy żyją na podobnych zasadach, w jakich żyje się w Serciato. Istnieją światy, w których nie ma na przykład radościto. Stara Kobieta słyszała o tym, że istnieje świat, w którym nie istnieje miłościto. Co ją bardzo smuciło. Gdyby taka obca, ze świata w którym nie ma miłościto, weszła do Serciato, bez wypicia Manari, nie zrozumiałaby tego, co by zobaczyła. Stara Kobieta nie chciała narażać na to żadnej obcej.

W Serciato istnieje wiele różnych miast. A każde miasto ma swoją specyfikę. Najważniejszym miastem jest Kivinna. Dlatego, że znajduje się tam szkoła, do której trafia każda młoda mieszkanka Serciato. W szkole tej młode mieszkanki odkrywają i rozwijają swoje pasje. Gdy już zdobędą wiedzę na temat tego, jakie są, co je najbardziej interesuje, w czym najbardziej się odnajdują, gdy są już dojrzałe i mądre, opuszczają mury szkoły. Dyrektorka i specjalnie powołana rada kobieca, doradza opuszczającym szkołę Serciankom, w jakim mieście najlepiej będzie się im mieszkało. Specyfika miast polega na tym, że mieszkają w nich kobiety o podobnych zainteresowaniach. W jednym mieście mieszkają artystki, w drugim przyrodniczki, w innym ścisłowczynie. Często dzieje się też tak, że kobieta opuszczając szkołę, w tym samym stopniu wielbi dwa zainteresowania. Mieszka więc trochę czasu w jednym miasteczku, trochę w innym. Kolejno zostaje w tym, które najbardziej jej odpowiada. Najpopularniejszym stylem życia jest zamieszkanie w wybranym przez siebie miasteczku. Znalezienie w nim swojej życiowej partnerki. Założenie domu. I wspólne pracowanie na rzecz rozwoju danego zainteresowania. Kobiety z różnych miast lubią się odwiedzać i dzielić nowinkami z dziedzin, które są im bliskie. Życie w Serciato płynie spokojnie, a zarazem bardzo kreatywnie. Co rusz, któraś z mieszkanek odkrywa jakąś fascynującą rzecz tudzież zasadę dotyczącą jej ulubionego zainteresowania. Gdy wieść o tym dotrze do innych miast, radują się wszystkie Sercianki. Każda obca, której uda się dotrzeć do Serciato, zostaje tu na zawsze. Tak zachwyca ją ta kraina. Sercianki nie wiedzą, czym jest wojna, głód, kryzys, zarazy, gdyż nigdy żadna z tych plag nie nawiedziła tej krainy. O plagach tych słyszały tylko poprzez opowieści obcych. Najmądrzejsze mieszkanki wiedziały, że plagi te nie przekraczały granic Serciato, gdyż od razu były skazane na niepowodzenie. W krainie tej istniały tak niezmierzone pokłady dobrocito i miłościto, że żadna plaga by z nimi nie wygrała. Sercianki nie wierzyły w żadnego boga. Nie doszukiwały się żadnych bożków. Nie potrzebowały wiary. Dla nich całe stworzenie i istnienie było jasne i określone. Było faktem.

W Mieście Artystek mieszkała Lupka, była to jedna z młodszych mieszkanek. Niedawno opuściła szkołę. A jej największym zainteresowaniem było robienie zdjęć innym Serciankom. Nie miała jeszcze swojego domu, nie spotkała również jeszcze swojej życiowej partnerki. Mieszkała w galerii, gdzie bardzo często Sarecianki organizowały różne wystawy, na które zapraszały mieszkanki całej krainy. To tego typu wystawy przygotowywała się właśnie Lubka. Jej marzeniem było zrobienie wystawy zdjęć mieszkanek, które przybyły do Serciato z innych światów. Byłaby to pierwsza tego typu wystawa w krainie. Lubka wiedziała, że przygotowując tę wystawę, dużo dowie się o innych światach, a jeszcze więcej o tym, w którym żyje. Aby zrealizować swój pomysł, Lubka wybrała się w podróż po krainie. Wcześniej, obdzwaniała swoje koleżanki ze szkoły, prosząc je o listę wszystkich obcych, jakie znają. Lubka trochę obawiała się tych wszystkich spotkań. Jedną z możliwości, jakie miała, było sfotografowanie obcych bez nawiązywania z nimi relacji. Cyknięcie kilku zdjęć i koniec. Lecz był to opcja najmniej ją satysfakcjonująca. Lubka chciała po prostu poznać te kobiety. Dowiedzieć się kim są. Jakie prowadzą życie. Jak wyglądają światy, z których przybyły. Jedną z największych obaw jaką miała, był strach przed nie znalezieniem wspólnego języka.

Pierwszym miastem do jakiego się udała, było Miasto Kucharek. Tam właśnie była umówiona z Emi, dzięki jednej z jej szkolnych koleżanek. Jedyną rzeczą, jaką Lubka wiedziała o Emi, to to, że mieszka w Serciato już od kilkunastu lat. A jej życiową partnerką jest bardzo znana i ceniona w całej krainie kucharka Lina, autorka wielu poradników kucharskich. Lubka była umówiona na spotkanie u niej w domu.
- Jestem Lubka, przygotowuję wystawę ...
- Tak, wiem. Twoja koleżanka mi wszystko opowiedziała. Jakiego typu zdjęcia chciałabyś zrobić?- Lubka ucieszyła się, że nie musiała opowiadać Emi całej historii z wystawą, tylko od razu mogła przejść do konkretów.
- Chciałabym, aby były to zdjęcia zrobione na tle rzeczy, które otaczają Cię na co dzień - odpowiedziała zdecydowanie Lubka.
- To udajmy się do kuchni. To tam z Liną spędzamy najwięcej czasu. Co chwilę coś pichcimy, wymyślamy nowe potrawy. Przeszły więc do kuchni. Lubka bez zastanowienia zaczęła robić zdjęcia wszystkiemu, co widziała. Wyszukanym sprzętom kucharskim, warzywom na stole, różnego rodzaju zastawom, garnkom, wielobarwnemu czajnikowi ze zdobionym uchem. I krzątającej się na tym tle Emi. Była to największa kuchnia, jaką w życiu widziała. Mimo że sprzętów było tam wiele, wszystkie były w jakimś jednym, oryginalnym stylu, z którym Lubka spotkała się po raz pierwszy. Nagle jej uwagę przykuł stojący na blacie biały kubek.
- Skąd masz ten kubek - Zapytała zdecydowanie.
- Stamtąd - Odpowiedziała Emi.
-Skąd? - Powtórzyła się Lubka.
- Z tamtego świata - Odpowiedziała Emi.
- A jaki jest tamten świat? - Zapytała nieśmiało, odkładając aparat na stół.
- Dobre pytanie – Westchnęła - Jest inny. Nie chcę oceniać. Ale trochę taki lichy. Nigdy nie interesowałam się polityką, gospodarką, życiem społecznym tamtego świata. Na wiele pytań nie potrafię odpowiedzieć. W tamtym świecie nie byłam taka, jaka jestem teraz. Nie pracowałam. A moim całym życiem było gotowanie.
- A czy teraz też tak nie jest? - Zapytała bez obaw.
- Słowa zmieniają sens, jeśli odniesiesz je do różnych sytuacji. Wtedy gotowałam jedzenie dla mojej rodziny. A jest ona spora. Gotować lubiłam od dzieciństwa. Ale jak zaczęłam gotować dla mojej rodziny, z czasem nie było to już takie przyjemnie. Na początku było dobrze. Gdy dzieci były małe, a mąż tyle nie pracował, wszystkim smakowało. Gdy dzieci zaczęły dorastać. Wszystko powoli się zmieniało. Każdy zaczął mieć jakieś uwagi. Jeden chciał jeść to, drugi tamto. Co do mojego męża, mimo że łączyła nas wielka miłość, nie była ona tak wielka, aby przezwyciężyć rutynę dnia codziennego. Stałam się dla niego podawaczką, zmywaczką, ziemniaczarą - Tego trzeciego pojęcia Lubka nie zrozumiała. Ale nie chciała przerywać Emi w jej opowieści. W myślach pojawił się jej obraz mężczyzny, który siedzi przy stole z ogromną michą. A Emi nakłada mu ziemniaki z wielkiego gara.
- Rozmowa z nim kończyła się zawsze stałym stwierdzeniem, że myślał, że ugotuję coś innego. Przychodził po pracy bardzo zmęczony, więc go trochę rozumiałam. Po prostu nie miał siły na pochłaniające dyskusje. I niby co? I niby powinnam tak żyć, dopóki śmierć nas nie rozłączy. Niełatwo przyszło mi to zrozumieć. Tę całą sytuację, w której się znajdowałam.
- A jak tu się znalazłaś? - Zapytała Lupka.
- Chciałam, po prostu chciałam! W świecie, z którego przychodzę, mówią, że dobrymi chęciami to piekło jest wybrukowane.- Lubka znów nie nie zrozumiała. Pojęcie piekła było jej nieznane. - Ja się z tym nie zgadzam. Uważam za słuszne stwierdzenie, chcesz i masz! Żałuję tylko, że tak późno się zorientowałam, że chce. Linę poznałam kilka dni po przyjeździe do tego miasteczka. Zachwyciła mnie jej niezależność. Jest to wspaniała kobieta. Bardzo ją kocham. A każda chwila z nią spędzona jest dla mnie czymś najcenniejszym. Razem pracujemy. Wymyślamy nowe potrawy, wyszukujemy nieznane dotąd składniki. Wydajemy publikacje. Jeździmy na rożnego typu spotkania kulinarne. A moje życie jest teraz tak bogate, jak sok porzeczkowy w witaminy.
- A rodzina? - Lubka była bardzo tym zaciekawiona.
- Teraz gotuje obiady sama. - Lubka uśmiechnęła się. Nie miała już żadnych pytań. Całą drogę powrotną myślała o tym, co usłyszała od Emi. Nie spodziewała się, że tak może wyglądać inny świat. Że rodzina może funkcjonować tak dziwnie.

Po spotkaniu z Emi, Lubka bezpośrednio jechała do kolejnego miasta. Miasta kobiet, które dbały o usługi publiczne. W Serciato nie było żadnych partii, polityki. Tu świadczyło się po prostu usługi na rzecz mieszkanek całej krainy. Nie było żadnego prawa własności i nie toczyły się spory o to, co do kogo należy. Nie było sądów, policji, służb bezpieczeństwa. Nie było agresji, a nocą w parku spotkać można było jedynie kochające się kobiety. W Serciato istniało jedynie coś takiego jak Centrum Podstawy, którego funkcją było zajmowanie się tym, co służyło wszystkim, czyli zarządzaniem środkami na edukację, zdrowie, środowisko, komunikację i innymi podobnymi. W Centrum tym pracowała Liza. Jej praca polegała na tworzeniu dróg, zlecała ich projektowanie, wynajmowała fachowczynie do ich budowy, czuwała nad ich budową.
-Tu tak dobrze wszystko się układa - rozpoczęła rozmowę Liza, zaraz po przywitaniu się z młodą fotografką. -Jestem tu kilkanaście dni i nie mogę się nadziwić. Jak tu wszystko, tak prosto, a tak genialnie działa - Lubce bardzo podobał się zachwyt Lizy, ale nie do końca go rozumiała. Mieszkała w Serciato od urodzenia. I wszystkie rzeczy, którymi się ona zachwycała, otaczały ją od zawsze. Są dla niej tak normalne, jak dla czytelników tej historii dziurawe drogi.
- Chciałabym zrobić Ci zdjęcia na tle miejsca, które lubisz tu najbardziej - oznajmiła.
- To chodźmy do Sali, w której mamy zebrania z dziewczynami z innych działek.
W Centrum nie pracowało wiele kobiet, a te które pracował były znakomitymi fachowczyniami w swoich dziedzinach. Wiele swojego czasu pracowniczki Centrum spędzały na rozmowach i konsultacjach planowanych działań z zainteresowanymi mieszkankami. To, co miały do powiedzenia Sarecianki, było dla pracowniczek Centrum ważne, często też stawało się rozwiązaniem na wiele pytań. Liza powoli wrastała w to Centrum. Mimo, że pracowała tu zaledwie kilkanaście dni. Sala w której znajdowały się dziewczyny była duża i przyjazna. Lubka od razu zrozumiała, dlaczego Liza lubiła spędzać tu czas. Zaczęła robić zdjęcia, prowadząc równocześnie rozmowę z Lizą. Wszelkie obawy co do zadawania przez nią pytań zniknęły już na początku spotkania.
- A co tu Cię tak zachwyca? - Zapytała szybko.
- Ojeju. Nie wiem, od czego tu zacząć. To jak żyjecie, myślicie, pracujecie, mieszkacie, kochacie się. Wszystko. Dosłownie wszystko. Miejsce, z którego przybyłam jest całkiem inne. Nieprzychylne kobietom, które mają coś do powiedzenia i chcą coś zmienić. W tamtym świecie byłam polityczką, ale taką, niestety, nie w pełni, bo nie byłam facetem. Na co dzień otaczała mnie głupota i ignorancja. Faceci nie traktowali mnie jako partnerki do pracy. Dla nich byłam panienką, z którą można poflirtować. Nie byłam traktowana poważnie. Dlatego, że nie miałam jaj pomiędzy nogami. Nie miałam poparcia w swoich poglądach, bo to co było ważne dla mnie, nie było ważne dla nich. A inne kobiety poprzeć mnie nie mogły, bo w polityce kobiet prawie nie ma. Nie było kolorowo. Cała ta gra polityczna była nie do zniesienia. Na początku miałam nadzieję, że dużo uda mi się zrobić dla kobiet z tamtego świata. Samemu można osiągnąć wiele, ale nie wszystko. W szczególności, gdy gra się o coś, co nie dotyczy tylko Ciebie samej. Kobiety ze świata, z którego przybyłam, za mało dbają o swoje. Matki świata. Najpierw dobro dla tych, co wkoło, mężów, dzieci, a potem, choć na to nigdy czasu nie starcza, dobro własne. Kobiety są bardzo wytrwałe, odporne dlatego mogą więcej cierpieć. Dom, rodzina, czasem jakaś praca, byle obiad zdążyć ugotować na czas. Broń Cię, Panie Boże, polityka. Jak kobiety mogą pchać się do polityki? One się na tym nie znają, uczą ojcowie swoje córy od dzieciństwa. To, co mówię, spotkałoby się w moim świecie z ogromną krytyką. Zaraz by mówili, że to nieprawda. Że kobiety powinny być polityczkami. Że wręcz władze to wspierają. Ale tu nie chodzi o wsparcie, tu chodzi o mentalność. Kobiety powinny się bardziej domagać, mięć większy głos we wszystkich sprawach, ale jeśli same nie będą o to się starać, to przecież żaden facet za nie tego nie zrobi. Było to jedno z ważniejszych założeń, które mi przyświecało, gdy byłam polityczką. Ogólnie, była to trudna gra. Wiem, że kiedyś to tam się zmieni, pozycja kobiet znaczy. Przepraszam, że Ci tak marudzę, ale widzę, że jesteś tym szczerze zainteresowana.
W tym momencie do biura weszła grupka kobiet. Były to pracownice Centrum.
- Muszę już uciekać, mamy zebranie. Mam nadzieję, że zdjęcia wyszły dobrze. Czekam na zaproszenie na wystawę - Liza się pożegnała i poszła na zabranie. Lubka miała mętlik w głowie. Zrobiło jej się smutno. Wolnym krokiem zmierzała do hotelu, myśląc o tym, co usłyszała. Nie mogła tego pojąć, że kobiety z innych światów mają taką niską pozycję. Czyżby kobiety z innych światów były jakieś inne? Zastanawiała się Lubka. Czego im brakuje, że życie nie układa mi się tak jak mieszkankom Serciato. I o co w ogóle z tymi facetami? Co to za łosie? Dlaczego kobiety tak im się poddają? Może są inaczej zbudowane? Przecież nie, te które przybyły do Serciato, są takie same jak my. Coś musi na nie wpływać, że jak są tam, to mają więcej oporów, ograniczeń. To nie życie w pełni musi być dla tamtych kobiet naprawdę przykre. Lubka czuła, że musi zrobić sobie kilkudniową przerwę. Wszystko przemyśleć, przejrzeć zdjęcia. Wróciła do galerii. Spotkała tam grupę kobiet z miasta psycholożek przygotowujących wystawę. Tematem wystawy były emocje. Lubka pomagała w przygotowaniach. Co zbliżyło ją do autorki wystawy? Okazało się, że artystki świetnie się rozumieją. Spędzały z sobą bardzo dużo czasu. Wiele rozmawiały. Lubka dzieliła się z En swoimi spostrzeżeniami wyniesionymi z rozmów z kobietami z innych światów, a En opowiadała jej o świecie emocji, który tak ją fascynuje. Po kilku dniach spędzonych z En, Lubka kontynuowała swoją podróż. Odwiedziła jeszcze wiele miejsc i rozmawiała z wieloma kobietami z innych światów. Większość opinii o światach, z których przybywają, jest do siebie zbliżona. I krytykowały to, co tam się działo.

Lubka rozpoczęła przygotowania do wystawy, o pomoc poprosiła nową koleżankę, z którą związała się tak mocno, że przygotowywanie wystawy bez niej nie miałoby sensu. Wychodziło na to, że się zakochała. Była tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd. I wiedziała, że En odwzajemnia jej uczucia. Podczas przygotowań Lubka długo myślała o tym, co jej dały te wszystkie rozmowy z kobietami z innych światów. Pewna była, że teraz bardziej kochała Serciato. Nigdy nie myślała, że jest to tak idealne. A to, że jest szczęśliwa na co dzień nie jest normą w innych światach. Cieszyła się też, że odnajdywały tu szczęście kobiety z innych światów. Że Serciato istnieje i spełniają się w nim ich wszystkie marzenia.
Teki Meki
Data publikacji w portalu: 2009-01-17
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3 /głosów: 12
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

ekscentryczka452009-01-23 18:02
O matko ta Lubka to jakaś nie rozgarnięta idiotka..."niesamowite przygody Lubki" co za "fascynujący" tekst a jak one się rozmnażały ?...znowu teoria dzieworództwa...a może gdzieś tam bank spermy był....Jednym słowem: bez wódki nie razbiosz.....a jak była jakaś co interesowała się wszystkim i wolała romanse to mieszkała pomiędzy miastami....hm...Ok...tej autorce podziękujemy...*

alopecosa2009-03-19 15:24
obszerne opisy jakis kucharek i bylych polityczek..... myslalam ze jak bede czytac te tasiemce to beda mialy jakis sens-ze po cos sa napisane... niestety... to tak jakby pisac na inny temat a na koniec zeby juz miec to za soba dodac dwa zdania i miec z glowy to katorge. mocno przeslodzony tekst. zycie w spoleczenstwie jest zle i okropne a kiedy wyroznisz sie-zostajesz lesbijka jest cudownie. no nie bardzo:) w taka basn to zadne dziecko by nie uwierzylo. poza tym te swiaty ... kucharki w jednym artystki w drugim...a czyz nie kocha sie roznic? nie mozna wpychac wszystkich do jednego wora tylko przez zainteresowania. ciekawe ile masz lat ... moze to tlumaczyloby twoja naiwnosc


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017