Historia jednego egzaminu

Nie tak dawno temu i całkiem blisko żyła sobie… Sara, Sarenka, Samiuteńka. Tak się nazywała, tak się w duchu dookreślała. W dżungli miasta niełatwo znaleźć pokrewną duszę, zwłaszcza gdy w przyblokowym garażu zamiast nowej fury stoi latająca miotła, a półki w kuchni miejsce mąki i cukru zajmują czarodziejskie mikstury, oczy traszki i skrzydła nietoperza. Los czarownicy. Ech… Ale nie ma co narzekać – pomyślała Sara – ja mam przynajmniej laptop i miesiąc urlopu, a moje poprzedniczki – lepianka w lesie i czarny kot (wersja optymistyczna), wyrok śmierci (wersja pesymistyczna).
Życie współczesnej wiedźmy zobowiązuje. Szkolenia, obowiązkowe szczepienia przeciwko urokom, kremy na kurzajki… Ale i pozytywne strony. Za nic nie odmówiłabym sobie spa na szczycie Łysej Góry – uśmiechnęła się na same wspomnienie – gorące źródła, maseczki z błota, wegetariańskie przysmaki jak np. świeże wodorosty. Ale w tym roku nie jest tak łatwo z wolnym czasem. Sarę czekał EGZAMIN. I to nie byle jaki. Co 100 lat każda szanująca się czarownica musi stanąć przed komisją, która przedłuża jej lub nie koncesję na czary. I stulecie właśnie upływa, o czym przypomniało jej pismo z Urzędu Weryfikacji Jakości Pracy Czarownic. Nasza bohaterka postanowiła skrupulatnie przygotować się do egzaminu. Od jego wyniku zależało nie tylko jej dobre imię, ale i perspektywy pracy naukowej (w magii doświadczalnej – jej odwiecznym koniku!).
Nadszedł czas próby, spotkania z Wielką Komisją. Egzaminatorkami były: Straszna Greta (niegdyś Niewinny John), Martha (jak zwykle w garniturze) i Klotylda (w nieodłącznych różach). I tutaj niespodzianka! Dziś Sara nie będzie odpytywana z historii czarnej magii czy wiedźmiologii stosowanej. Jej zadaniem będzie uwolnienie księżniczki więzionej od stuleci przez złego smoka. Oczy naszej bohaterki mało nie wyszły na wierzch ze zdziwienia. Ale zadanie to zadanie! Zdziwienie ustąpiło miejsca ekscytacji. Nareszcie prawdziwe zadanie, a nie tylko wkuwanie i odpytywanie. Wróciła do domu, po drodze poczyniwszy przydatne zakupy: GPS, „czołówka”, sprzęt do wspinaczki i wielofunkcyjny scyzoryk ( z nieodłącznym korkociągiem – bo choćby nie wiem, co się działo, zawsze jest czas, by napić się dobrego czerwonego wina). Początek wyprawy: jutro, co świt… Po księżycowej nocy nastał poranek… Wiedźma ruszyła w drogę. Pokonała parę przejść dla pieszych, dziur w czasoprzestrzeni i chodnikach. Za „wylotówką” ze stolicy za pomocą czarodziejskiego pyłu znalazła się u podnóża szklanej góry. Na każdym kroku czekały ją pułapki, a to zatrute strzały, a to kontrola z Fiskusa. Po wyczerpującej wspinaczce znalazła się pod murami zamku, w którym przetrzymywana była księżniczka. Gdy szturmem chciała wywarzyć drzwi wejściowe… Nagle uchyliły się. Smok, który okazał się smoczycą, zaprosił ją do środka. Sara, nieco oszołomiona, weszła. Jej oczom ukazał się stół, a na nim - filiżanki do kawy i domowe ciasto. Hmm… dziwne – pomyślała Sara. Zamiast walki na śmierć i życie wcinam szarlotkę, ale gdzie jest… wtedy w drzwiach pojawiła się księżniczka zadziwiająco zadowolona jak na lata więzienia. Sara natychmiast poderwała się z miejsca. Księżniczka uspokoiła ją ruchem dłoni i usiadła obok. Trzy kobiety przy dębowym stole. Zapadła cisza. Księżniczka rozpoczęła:
- Chyba należą ci wyjaśnienia. Niepotrzebnie przebyłaś tą długą drogę. Nigdzie się stąd nie ruszam. Kochamy się.
- Ale – chciała o coś zapytać czarownica.
– Taaa, ciągle te bzdury o porwaniu – odezwała się w końcu smoczyca.
- Sama uciekłam – rzekła jasnowłosa panna, kładąc swoją dłoń na łapie towarzyszki. - Miłość nie wybiera. - I co na takie argumenty miała powiedzieć Sara. Nici z odbicia księżniczki, nici z wykonania zadania. Zresztą – patrząc na ich miłośćm trudno byłoby zrobić coś, by je rozdzielić. Wróciła więc do Komisji. Gdy opowiadała jej szczegóły wyprawy, Martha rzekła tylko: - Paragraf 66. Pozostałe czarownice pokiwały tylko głowami ze zrozumieniem.
- Co? – zapytała adeptka magii.
- Raz na jakiś czas księżniczka i jakiś smok lub smoczyca zakochują się w sobie. Gdy ma to miejsce w świetlnym roku, żadne prawo boskie czy ludzkie nie może ich rozdzielić. I tak stało się w tym przypadku. Siła wyższa. Zadanie wykonane – usłyszała w odpowiedzi.
Sara nie posiadała się z radości. A jednak się jej udało! Chyba zasłużyła na nagrodę. Może międzygalaktyczne kino?! Ciekawe, co dziś wieczorem robi ta ruda z naprzeciwka?
Petis
Data publikacji w portalu: 2009-01-19
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 3.18 /głosów: 22
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

starshine2009-01-19 16:52
"a to zatrute strzały, a to kontrola z Fiskusa" - dobre :]

Adna2009-01-19 22:21
:D

ekscentryczka452009-01-23 17:37
Nie nie nie nie nie !!!!!!!!!!!!!!!! koszmar..zawszę mówię po co palicie te wszystkie zioła i wciągacie kreski...a ta ruda z na przeciwka....co to miało być... Matrix dla ubogich...daję * bo nie mam zera w mojej buchalterii....

Francine2009-01-25 14:46
Księżniczka + smok? Trąci mi tu z lekka zoofilią...

zuz@  zuza@les.art.pl2009-01-25 20:34
:)

baluk2009-01-28 00:59
Pomysł ciekawy, z realizacją poszło Ci gorzej ;) Musiałabyś podrasować to trochę (konstrukcja, słownictwo, budowanie napięcia-nie ma go wcale niestety). Ale pomysł dobry.

Irminka172009-02-01 12:18
Masz coś do rudych ekscentryczko45 ?? XD Fajne dajcie spokój :)

owieczkaa2009-02-14 04:58
Faktycznie, umiarkowana realizacja pomysłu, choć temat nośny.

marinnaWR2009-02-14 10:15
"Raz na jakiś czas księżniczka i jakiś smok lub smoczyca zakochują się w sobie. Gdy ma to miejsce w świetlnym roku, żadne prawo boskie czy ludzkie nie może ich rozdzielić." to naturalne:) smok lub smoczyca i pokrzepiające słowa: żadne prawo...

Elbereth2009-04-23 11:09
No dobra.. kontrola z fiskusa mnie zabiła XD ;)

dobra232009-06-01 09:07
:) FISKUS mnie rozbawił do łez

oskaypsylon  durza7@o2.pl2011-01-12 21:23
ale masz posrane w banimala..XD :D śmiechłam ale zdrowo i pozytywnie

Mopowa2011-08-22 07:08
Ma tak samo na imię jak ja. Przypadek?

SoulNamedMusic2011-09-03 17:12
Faktycznie Fiskus powala xD Opowiadanie całkiem fajne i ciekawe :) Nie mam pojęcia co oznacza 'czołówka', ale każde środowisko ma swój język ;)

lingwistka2011-09-04 00:38
Według Wikipedii czołówka, inaczej latarka czołowa, to latarka mocowana bezpośrednio na czole lub kasku za pomocą specjalnych pasków.

greenscrew2014-04-22 14:32
haha suuuper pozytywnie zakręcone opowiadanie :D Jak nabardziej mi się podoba. Masz niebanalne poczucie humoru - nieźle się ubawiłam :D

carmi692014-04-22 15:39
5ka za rudą z naprzeciwka;)


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017