Blogi Kobiety Kobietom

Jeśli chcesz blogować - stwórz swój profil

Nowe wpisy:

AniaMac Prawda potrząsnęła nią jak szmacianą lalką.
Wykręciła wełniane nóżki i rączki,
wyrwała niteczki szorstkich włosów,
podziurawiła ubranko, przebiła serduszko z waty,
wyszarpała z małej główki dwa czarne guziczki oczu,
Szmaciana laleczka stała się prawdziwą dziewczynką.
Fade NIHILISTKA

Łup! Dwumetrowy posąg runął na brukowany plac z łoskotem. Wokół wzbiła się chmura pyłu. Kamienna głowa odskoczyła od korpusu i pomknęła w głąb dziedzińca miażdżąc dwóch maruderów, którzy nie zdążyli w porę uskoczyć.
Rozwrzeszczany tłum nie zwrócił uwagi na tragedię, tylko rzucił grube liny i wzniósł tryumfalny okrzyk. Kiedy na cokół wskoczył mężczyzna, błysnęły szable. Gdzieś z tyłu wystrzelił pistolet skałkowy.
- Bracia – zawył brodacz. Zakrwawionymi łachmanami szarpnął wiatr. – Bracia – powtórzył, by uspokoić tłum. – Najmilsi moi bracia – podniecenie zamarło, wisiało w powietrzu niczym ostrze gilotyny. – Oto kres tyranii – wsparł stopę o resztki posągu. – Oto zgliszcza naszej niewoli! Nadchodzi czas sprawiedliwości, równości i braterstwa! Czas ludzi prawdziwie silnych! Nasz czas. Nasze rządy. Utnijmy głowę tyranowi…
- Tyranowi? – mruknęła do siebie kobieta w ciemnym płaszczu i poprawiła karmazynowy szal na twarzy. Uśmiechnęła się cynicznie. – Głowę. Anarchiści. Dawno nie widziałam tyle bałaganu.
Wychyliła się bardziej zza węgła. Plac zaściełały trupy żołnierzy gwardii cesarskiej i buntowników. Drugich było trzy razy więcej. Pokręciła głową z politowaniem.
- Egoista…Sprawiedliwość? Równość? Braterstwo? Puste definicje. Kolejny polityk, który pod pozorami altruistycznego idealizmu skrywa swoje prawdziwe oblicze.
Kobieta westchnęła ciężko. Gdzieś już widziała podobną sytuację. Tyran, rewolucjoniści, których przywódca wkrótce stanie się nowym despotą. Tylko po to, żeby następni mogli go obalić. I od nowa. Beznadziejne błędne koło śmierci.
Zamigotały pochodnie, świsnęły szable, kule z pistoletów skałkowych odrapały piękny fronton pałacu i tłuszcza rzuciła się do drzwi.
Jeszcze nim wszyscy weszli do środka, plac odbił echo najpierw krzyków w szamotaninie, potem ranionych ludzi.
Kobieta wsparła się o kolumnę po drugiej stronie placu i spokojnie obserwowała, jak szał popycha zapaleńców do brutalnego mordu. Oto w kaki sposób człowiek stawał się bestią. A mawiali, że daleko nam do dzikich zwierząt. Parsknęła śmiechem. Jesteśmy gorsi od zwierząt.
ropuszka Co to za moje cudowne odkrycie! Tak, tak, tak! zobacz film
fullofempathy - Odbiera ci m-mowę? - zapytała zaskoczona.
- O właśnie, tak jak tobie teraz. - odpowiedziałam wypinając język.
- Kasiu, ale powiedz mi tak szczerze, co o mnie myślisz? - oplotła całą sobą moją dłoń i położyła głowę na ramieniu.
- Postrzegam ciebie jako jędzę.
- Jędzę?! Wiesz co, teraz to przesadziłaś! - naburmuszyła się.
- Przecież wiesz, że żartuję! Lubię cię, nie umiem opisać dokładnie w jaki sposób, ale czuję, że jest to szczególne zainteresowanie. Podoba mi się w tobie sporo rzeczy, ale też nie mam przekonania do pewnych twoich zachowań i huśtawek nastroju.
- Masz na myśli to co ostatnio?
- Tak, dokładnie. Jesteś fajną dziewczyną, lecz to, w jaki sposób potrafisz rzucać pod wpływem emocji oskarżeniami, przyprawia mnie o chwile zwątpienia.

Miałam dosyć swojego Parkinsona. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu i zacząć płakać w poduszkę. Przecież Agnieszka prędzej czy później mnie zostawi, bo nie będzie chciała być z kimś takim jak ja. Kaleki powinny być dyskwalifikowane.

- Zwątpienia w co?
- W tą relację, czy ma ona sens, skoro z każdym dniem budujemy od podstaw zaufanie i wiadomo, że ono rośnie stopniowo. To wszystko wymaga czasu i cierpliwości. Odnoszę wrażenie, że nauczyłaś się działać emocjonalnie. - wróciłam się do auta po tabletki.

Aga szła za mną cały czas. Próbowałam słuchać jej słów, ale drżenie ręki nie pozwalało mi na niczym się skupić.

- Tak, to prawda. Bywam straszną histeryczką. Nie umiem nad tym zapanować.

Przerzucałam wszystkie graty jakie leżały na tylnym siedzeniu, byle by móc znaleźć swoją torebkę, która wpadła mi gdzieś pod siedzenie.

- Czy coś wydarzyło się w twoim życiu takiego, że bywasz podejrzliwa? - spojrzałam na nią zza ramienia.
- Byłam kiedyś w związku, bardzo długo. Ola była moją pierwszą miłością. Co prawda, nie doszło z jej strony do zdrady, ale flirtowała na moich oczach z innymi kobietami i sprawdzała moją cierpliwość, ciągle zrywałyśmy i wracałyśmy do siebie, kłóciłyśmy się wielokrotnie i mówiłyśmy sobie w złości wiele krzywdzących słów.
- Nie brzmi to jak love story. - odpowiedziałam stękającym głosem.
- Faktycznie, nie brzmi. Ola lubiła szargać moimi emocjami. Wydawało mi się, że czerpie z tego jakąś niepohamowaną rozkosz. Co ty robisz?
- Dawno temu się rozstałyście? Szukam swojej torebki. Muszę wziąć lek.
- Około półtora roku. Oczywiście nie mogło to być w zgodzie, bo korona by jej z głowy spadła. Pomogę ci.
- Czyli rozumiem, że ex jest twoim wrogiem? Nie trzeba, poradzę sobie.
- Wróg to za duże słowo. Po prostu nie znalazłyśmy porozumienia. Kasia, pozwól mi.
- Na co?
- Na to, żebym pomogła ci znaleźć torebkę.
- Nie trzeba, poradzę sobie. - wiedziałam, że to dla mnie nie jest takie proste.

Zaczęła szukać wbrew mojej woli. Po chwili ją znalazła. Mała podręczna torebka wpadła między siedzenie a drzwi.

- Dzięki, zaraz ciebie uważnie wysłucham, tylko wezmę to gówno. - rzuciłam zniesmaczona.
- O, nie wiedziałam, że gówno sprzedają w kapsułkach. - zachichotała.
- Tak, w dodatku powlekanych. - popiłam proszek wodą.
- Smaczne chociaż? Domyślam się, że tanie to na pewno nie jest. - skrzywiła lekko minę.
- Przepyszne, jak na gówno przystało.
- Dobra, Kaśka przestańmy gadać o gównie. Ja tu do ciebie poważnie, z sercem na dłoni, a ty o gównie.
- Sorki, staram się śmiać ze swojej niedołężności.
TomBoyGirls zaczynam od nowa...idę nową drogą,,,na nowo próbuje odnaleźć swoje szczęście u boku Twego....zaczynam nowe wyzwanie i idę na walkę z życiem....od nowa zaczynam żyć....bo nigdy nie jest za późno by rozpocząć życie na nowo...złapać oddech i iść w pogoni za marzeniami i szczęściem...nadal wierzę w miłość i że kiedyś ktoś taki jak ja ją odnajdzie.....wiedz idę idę przed siebie i tylko na przód....tak po prostu chcę zacząć od nowa ......
IAmNotAlone [link] Czasami życie przypomina właśnie taką wojnę, niestety...
lacc19 Jej sukces cieszy mnie nawet bardziej niż mój / Moja zdolniacha !
Słońce i miłość !
fullofempathy Wsiadłam do auta. Zamknęłam oczy i ciężko westchnęłam. Usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi od strony pasażera.

- Kasia, poczekaj...
- Na co? - spojrzałam na nią surowo.
- Jestem tobie winna przeprosiny. Nie powinnam była zbyt pochopnie ciebie oceniać. Nie wiedziałam, że taka sytuacja wydarzyła się tamtej nocy.
- Miałaś prawo nie wiedzieć, bo przecież nie wspominałam ci o tym, ale na litość Boską, dziewczyno, czy ja zakładam odgórnie, że robisz coś nie fair wobec mnie?
- Nie...
- Dlatego też nie jestem w stanie pojąć twojego sposobu myślenia. Wsiadaj i zamknij za sobą drzwi.
- Nie wiem czy mogę.
- Musisz.

Przekręciłam kluczyki w stacyjce. Kompletnie nie wiedziała dokąd ją zabieram. Byłam na nią wściekła za to, że jest tak podejrzliwa.

- Dokąd jedziemy?
- Zobaczysz.
- Ale...?
- Zobaczysz.
- Kasia?
- No co?
- Bo ja nie zamknęłam drzwi od mieszkania.
- No to biegnij i wracaj tutaj zaraz. - rzuciłam pospiesznie cofając auto.

Wróciła. Widziałam przerażenie w jej oczach.

- Może zacznij mi ufać zanim zaczniesz podejrzewać mnie o to, że wywiozę ciebie do lasu, zgwałcę i zabiję. - rzuciłam surowo.
- Skąd wiesz, że tak pomyślałam?
- Przecież widzę, że pękasz.
- Nie pękam.
- Pękasz.
- Wcale, że nie! - obraziła się jak dziecko.

Jechałyśmy w milczeniu. Minęłyśmy most Poniatowskiego, następnie Stadion Narodowy, Pragę aż wyjechałyśmy za miasto.

- Możesz mi w końcu powiedzieć, dokąd mnie wywozisz?
- Nas a nie ciebie, to po pierwsze, a po drugie bądź cierpliwa.
- Kaśka, to nie jest zabawne!
- Do cholery, uspokój się! Czy ja ci wyglądam na kogoś, kto zrobi tobie krzywdę?

Nie odpowiedziała. Ręka zaczęła mi dygotać na kierownicy. Czułam jej wzrok skierowany na nią. Po dłuższej podróży byłyśmy na miejscu.

- Poczekaj, gdzie my jesteśmy?
- Nad zalewem Zegrzyńskim. Nigdy tu nie byłaś?
- Nie, nie byłam.
- To teraz jest twój pierwszy raz. Najpierw ciebie rozbiorę, później zgwałcę, następnie zwiążę a później wrzucę do zalewu. Nie mamy tutaj zbyt wielu świadków, może jedynie dzikie kaczki, ale poza "kwa" nie są w stanie nic więcej z siebie wydusić. To jak? Zabieramy się do działania?
- Kaśka, przestań!
- Zobacz jak ty mi ufasz. Cokolwiek powiem czy zrobię w inny sposób niż sobie wyobrazisz, łykasz to jak wodę. Dlaczego? Nie masz podstaw, żeby podejrzewać mnie o jakieś świństwa.
- Tutaj jest całkiem ładnie.
- No jest, chodź na pomost.

Stałyśmy tak w milczeniu, patrząc się przed siebie. Powiewał ciepły, przyjemny wiatr. Agnieszka złapała mnie za drgającą rękę i odwróciła się w moją stronę.

- Wybacz mi moje zachowanie. Tak naprawdę to chciałam przeprosić ciebie już wcześniej. Bywam bardzo nieufna w stosunku do innych ludzi. Masz rację, gdy zaczynam panikować, to popadam w chwile skrajności. Jestem o ciebie zazdrosna. Masz swój świat, w którym chciałabym znaleźć swoje miejsce i być bliżej ciebie.
- Teraz jesteś blisko. Mam nadzieję, że ci się podoba.
- Dlaczego tak często milczysz?

Spojrzałam na nią. Miała lekko rozchylone usta. Jej palce oplatały moją dłoń łagodnie. Nie rozpraszało ją to, że cała się trzęsie.

- Czasami odbiera mi mowę, gdy na ciebie patrzę. Słyszałam już kilka razy, że mówię oczami, nie ustami.
AniaMac W ramach autoterapii, bo nie chodzisz do terapeuty,
W obawie, że tak jak i siebie oszukasz i jego, ale
Też i dlatego, że nie znając odpowiedzi podsuwasz niespójne dane,
Wypijasz butelkę miodu pitnego, ręce Ci się trzęsą, zakładasz słuchawki,
Starasz się nastawić psychicznie, muzyka już ryje korytarze w Twoich uszach,
Minutnik włączony, koleżanka łapie Cię za kolano, pierwsze 15 sekund,
Zdaje się być krokiem ku otwartości, myślisz, nie taki diabeł zły jak go malują,
Ale słyszysz słowa o utracie kontroli i nagle uczucia zostają wzburzone,
Ogromne pokłady awersji uwalniają się gdzieś z tyłu Twojej głowy,
Zaciskasz powieki co raz mocniej, ale to nie pomaga, dotyk staje się zbyt silny,
I mimo, że koleżanka rozluźnia dłoń, Ty spadasz w wielką ciemną otchłań,
Każesz jej przestać, zabrać rękę, nie wytrzymujesz nawet 28 sekund,
Uczucia uderzają ze wszystkich stron, głos Ci się załamuje,
Płacz wzbiera w Tobie, łzy nie powstrzymane toczą się po policzkach,
A Ty niczego nie rozumiesz, nie rozumiesz swojej reakcji,
Potrzebujesz wyjść na papierosa, odetchnąć, łzy płyną dalej,
Zdeterminowana chcesz powtórzyć sytuację, zmieniasz muzykę,
I nagle nie czujesz nic, Twój mózg wyłączył wszystkie receptory czuciowe.
Dlaczego?
zwykla_288 Przytul się do mnie

Jesteśmy tacy delikatni
Aż strach
Oczy z niebem i łąką
Chroni powieka z bibułki
Nóż wchodzi w brzuch
Łatwiej niż w chleb
A krew
Przy nieostrożnym ruchu kierownicy
Wyfruwa jak spłoszony ptak
Nasza płeć
Meduza wyrzucona na brzeg
Tylko przez chwilę wilgotna
Wszystko w nas
Jest bardziej kwestią czasu
Niż w przypadku cegieł
A nawet kruchego szkła
Kamień posiada nad nami
Druzgocącą przewagę
Więc przytul się do mnie
Tylko czułość idzie do nieba
IAmNotAlone "Mieszkańcy hrabstw Starwell i Providence ogarnięci strachem. [...] Na obszarach Księstwa Północy widziano nieznane stworzenia przypominające wyglądem ludzi. [...] Młoda dziewczyna zabita podczas zbierania liści na plantacji herbaty. Znaleziono tylko kawałek jej palca. [...] Dlaczego królowa nic nie robi? [...]"
Kiara rzuciła gazetę na piętrzący się w jej komnacie stos. Nie po raz pierwszy niezbyt optymistyczne wieści docierały do niej w ten sposób. Sama zarządziła, by dworzanie nie rozmawiali z nią o sprawach państwowych. Gazety wydawały jej się bardziej wiarygodnym źródłem i dlatego każdego dnia pod bramy jej pałacu dostarczano nowe wydanie "Proroka Zafirii." Nie pomagały jednak w rozwiązywaniu problemów spędzających sen z powiek młodej królowej.
- Ciągle to samo - Kiara mruknęła do siebie, zdejmując srebrny diadem z głowy.
Został wykonany przez jednego z najlepszych kowali w całej Zafirii. Zdobiły go kryształy w czterech kolorach - białym, niebieskim, zielonym i czerwonym - odpowiadające kolejno Księstwom Północy, Południa, Wschodu i Zachodu. Kiara lubiła na niego patrzeć, tak jakby w jego blasku mogły kryć się odpowiedzi na nurtujace ją pytania.

[Od autorki: Uprzedzam - nie wiem, co z tego wyjdzie 😁]
Afrah Willow:) Zadziwia mnie ta dziewczyna coraz bardziej:) I like it;) zobacz film
fullofempathy Zawsze, gdy zaczynają się bezpodstawne pretensje i sceny zazdrości, kobiety zaczynają mnie do siebie zniechęcać. Tracą pewność siebie i świadomość swojej wartości, którą dostrzegłam wcześniej niż zdały sobie z tego sprawę. Lubię kobiety niezależne, pewne swojego zdania, które nie robią problemów o byle co. Twierdzę, że pewne kwestie w życiu są proste i można by rozwiązać je bez zarzucania podejrzeń chociażby o zdradę.
Ignorowałam wiadomości od Agnieszki przez cały dzień. Co jakiś czas tylko słyszałam wibrowanie telefonu, gdzie zasypywała mnie SMS-ami, których nawet nie chciało mi się czytać. Zostawiłam je na sen. Przewertowałam około 20 wiadomości z pretensjami, ocenami, podejrzeniami, prośbami o odpowiedź, kilka nieodebranych połączeń, później znów pretensje, fala jakichś bezsensownych wyrzutów, wypominanie, że nie zrobiłam czegoś tak, jak ona sobie to wyobrażała. I w sumie mogłabym tak wymieniać raz po razie, ale schemat był taki sam - gradacja emocji od wzlotów po dołki, tylko dlatego, że wróciłam do swojego domu zamiast spędzić noc u niej. Zadzwoniłam nazajutrz rano. Nie odbierała telefonu, więc nagrałam się jej na pocztę głosową.

- Cześć, potrzebuję z tobą porozmawiać w cztery oczy. Jeśli masz czas dzisiaj po pracy, to przyjadę do ciebie i wyjaśnimy sobie wszystko, co napisałaś mi w wiadomościach. Daj znać, czy chcesz i możesz. Czekam.

Nie czekałam długo na odpowiedź. Napisała, żebym przyjechała wieczorem. Zjawiłam się u niej punktualnie. Zdjęłam płaszcz i poluzowałam guzik w kołnierzu sukienki, który utrudniał mi swobodne poruszanie szyją. Widziałam jak nerwowo chodziła po salonie. Bez pytania usiadłam w fotelu.

- Napijesz się czegoś? - zapytała.
- Tak, może być woda mineralna.
- Miałam na myśli wino.
- Wolałabym porozmawiać na trzeźwo.
- Dobrze, w takim razie co masz mi do powiedzenia?
- Jeśli uraczysz mnie szklanką wody, to ci powiem. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.

Usłyszałam ciężkie westchnienie. Stanowczym gestem postawiła mi przed nosem szklankę. Zamoczyłam usta i zaczęłam swój monolog.

- Agnieszka, znamy się dość krótko, a co za tym idzie, nie wiemy o sobie zbyt wiele. Nie wiem jak spędzasz czas wolny i z kim, ale jeśli chcę to wiedzieć, to zwyczajnie ciebie o to pytam...
- Kaśka, ty mnie o to nie pytasz, dlatego, że wszystko przyjmujesz jako pieprzony suchy fakt, tak jak bym wiecznie czekała na ciebie w swoim mieszkaniu!
- Proszę cię, nie krzycz na mnie i pozwól mi dokończyć. - spojrzałam na nią z pełną powagą.
- Dobrze, przepraszam.
- Masz rację, że zadaję mało pytań i często przyjmuję informacje jako suche fakty. Nauczyłam się żyć bez dociekań i oczekiwań. Nie było to łatwe, ale pewnego dnia stało się to możliwe. Nie każdy to rozumie i jestem tego w pełni świadoma, że dla ciebie mogę zachowywać się dziwnie.
- Tak, zachowujesz się co najmniej dziwnie.
- Dziwnie, czyli jak twoim zdaniem? Nie tak, jak sobie to wyobraziłaś?
- Przeginasz!
- Ja przeginam? Wypisywałaś do mnie wiadomości z jakimiś pretensjami z kosmosu, gdzie można było zwyczajnie o coś zapytać. Nakręciłaś się sama na jakieś dziwaczne akcje z mojej strony.
- A może to prawda?
- Skoro uważasz, że to prawda, to po co raz obrzucasz mnie lawiną złości, a później piszesz mi jaka jestem wspaniała, przepraszasz i prosisz o kontakt?

Zamilkła i spuściła głowę w dół. Kontynuowałam.

- Nie zawsze mam czas i siłę się odezwać. Nie chcę też w ten sposób powiedzieć, że jest to dla mnie jakąś trudnością, tylko po prostu nie ślęczę przed telefonem czy komputerem cały czas. Niekiedy jadę autem i skupiam się na drodzę. Proste czynności życiowe wymagają odłożenia telefonu na bok.
- Ale ty się nie odzywałaś do mnie przez cały dzień!
- Dlatego, że sama sobie wymyśliłaś tą kłótnię.
- Wymyśliłam? A niby dlaczego? Zostawiłaś mnie samą w mieszkaniu, gdy byłam gotowa na seks z tobą. Jesteś zimna i cyniczna!
- Dobrze, jestem zimna i cyniczna. Intuicja podpowiedziała mi, że powinnam udać się do domu i dzięki temu pomogłam mojemu bratu i jego narzeczonej. Tamtej nocy zostałam ciocią Kacpra córeczki. Szukaj dalej powodów i epitetów, aby oceniać mnie zbyt pochopnie. - Zabrałam swój płaszcz i trzasnęłam drzwiami. Nie obchodziło mnie to, czy za mną pobiegnie. Chciałam zostać sama, zimna i cyniczna.
Fade Ot, krótko. Co myślicie? Przy okazji - to niesprawiedliwe, że nie da się utworzyć od niektórych słów porządnie brzmiących żeńskich odpowiedników ;)

Wieża poznania

Koń stanął dęba na krawędzi urwiska z kwikiem. Karmazynowy płaszcz jeźdźczyni załopotał na pustynnym wietrze. Uspokoiła rumaka delikatnym dotykiem na szyi. Zwierzę parsknęło, nerwowo przebierając kopytami, jakby wyczuwało niepokój właścicielki.
Kobieta zaciągnęła się zapylonym powietrzem, przetarła oczy i poprawiła maskę na twarzy. Spojrzała w dół, ku martwej dolince.
Czarna wieża odcinała się wyraźnie na tle zbrązowiałej od słońca, spękanej ziemi, która już od lat nie poczuła ani kropli wody. Gdzieniegdzie uschnięte drzewka wyciągały błagalnie powykręcane konary w stronę nieba, jakby zastygłe w niemym prośbie.
Oto cel – pomyślała, a na wąskich wargach zatańczył uśmieszek. – Wieża poznania. Nareszcie.
Wiatr wzmógł się i rzucił w nią salwą drobnego piasku. Kobieta zmrużyła oczy, naciągnęła mocniej kaptur. Płaszcz tańczył z furkotem na coraz silniejszym wietrze. Ze wschodu nadciągały ciemne chmury, które bezwzględnie pożerały błękit południowego nieba. Nadciągała burza.
- Nah! – jeźdźczyni uderzyła ostrogami w boki czarnego rumaka, a nad nią zamknęła się kopuła piaszczystej zamieci.

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017