6VII1945 - blog

6VII1945 Mija 50 lat od samobójczej śmierci Rafała Wojaczka.
 KOMENTARZE (1) 
Malkontentka Tak... niektórzy nigdy nie umrą, inni zaś nigdy nie nauczą się żyć, choć nigdy to wielkie słowo, wielkie jak twórczość Wojaczka.
2021-05-12 17:07
6VII1945 Minął rok i dwa miesiące od rzucenia palenia, a ja nadal tęsknię.
 KOMENTARZE (3) 
Malkontentka Zawsze można wrócić... nie pojmuję stanu, gdy tęsknota jest wyborem.
2021-05-07 04:57
Sapioseksualna lubię to! ;)
2021-05-07 09:31
Zarra Gratuluję wytrwałości.
2021-05-08 19:39
6VII1945 Jeśli chodzi o bieganie to udało mi się złamać 50min w biegu na 10km. Najszybsze 10km w życiu.
 KOMENTARZE (4) 
varicella no to szacuneczek. :-) (mi się udało przebiec dyszkę i nie umrzeć co przyjmuję jako sukces ;-) )
2021-05-02 00:56
FilippaEilhart lubię to! ;)
2021-05-02 19:29
Natalia_Romania lubię to! ;)
2021-05-02 20:38
Kiza1978 lubię to! ;)
2021-05-03 10:05
6VII1945 Minął dla mnie rok blogowania na kk.
Bardzo się zmieniłam.
 KOMENTARZE (0) 
6VII1945 Czasami nie mogę sobie odżałować niektórych raptownie, niespodziewanie urwanych kontaktów, niestety często bardzo krótkich, efemerycznych. Chociaż to, że kontakty się urwały, mówi samo za siebie, że znajomość nie mogła przetrwać, bo gdyby miała przetrwać, to by przetrwała, nie dałoby się jej rozerwać choćby siłą.
 KOMENTARZE (3) 
jasmine1981 lubię to! ;)
2021-04-29 23:41
slowemniejednym lubię to! ;)
2021-04-30 08:05
wojtek same się nie urwały. nic się samo nie dzieje. zawsze KTOŚ je urywa. albo jedna strona, albo obie na raz. ale samo to się na pewno nic nie dzieje, ani nie urywa.
2021-04-30 18:24
6VII1945 Ostatnio przeczytałam w książce Ingi Iwasiów - "Wszystko zależy od miłości". Brzmi jak zdanie, które można szybko przeczytać i szybko o nim zapomnieć, ale jednak jakoś mocno mnie uderzyło i nie mogę się z niego otrząsnąć, bo... bardzo mocno się z nim zgadzam, bardziej, niż bym chciała. Przystaję na jego miękkość, prostotę i oczywistość.
 KOMENTARZE (2) 
varicella lubię to! ;)
2021-04-20 21:59
slowemniejednym "Jedyną siłą jest miłość". To mi się sprawdza!
2021-04-30 08:51
6VII1945 Cztery miesiące mnie nie było i nawet tego nie poczułam. Zupełnie nic się nie działo przez cztery miesiące. Nieprawdopodobne. Chyba tylko lęk przed bodźcami mi urósł.
 KOMENTARZE (0) 
6VII1945 Four or five years ago
 KOMENTARZE (1) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-30 15:29
6VII1945 Izolacja to odebranie sobie życia bez traumatyzowania innych widokiem własnych zwłok. Żyjemy w innych ludziach. Żyjemy dzięki relacjom międzyludzkim. Życie to forma ekspresji, której odbiorcami są inni ludzie. Poznajemy same siebie w rozmowach z innymi ludźmi, odkrywając to, czego byśmy nie odkryły, nie rozmawiając.
 KOMENTARZE (4) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-30 15:28
jasmine1981 lubię to! ;)
2021-04-29 23:41
slowemniejednym lubię to! ;)
2021-04-30 09:35
Malkontentka lubię to! ;)
2021-05-07 04:58
6VII1945 I obiecuję, że Cię nigdy nie zapomnę.
 KOMENTARZE (1) 
Radio_voice lubię to! ;)
2020-12-20 06:42
6VII1945 Wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego pt. "Spojrzenie"

Nic nie powróci. Oto czasy
już zapomniane; tylko w lustrach
zsiada się ciemność w moje własne
odbicia - jakże zła i pusta.

O znam, na pamięć znam i nie chcę
powtórzyć, naprzód znać nie mogę
moich postaci. Tak umieram
z półobjawionym w ustach Bogiem.

I teraz znów siedzimy kołem,
i planet dudni deszcz - o mury,
i ciężki wzrok jak sznur nad stołem
i stoją ciszy chmury.

I jeden z nas - to jestem ja,
którym pokochał. Świat mi rozkwitł
jak wielki obłok, ogień w snach
i tak jak drzewo jestem - prosty.

A drugi z nas - to jestem ja,
którym nienawiść drżącą począł,
i nóż mi błyska, to nie łza,
z drętwych jak woda oczu.

A trzeci z nas - to jestem ja
odbity w wypłakanych łzach,
i ból mój jest jak wielka ciemność.

I czwarty ten, którego znam,
który nauczę znów pokory
te moje czasy nadaremne
i serce moje bardzo chore
na śmierć, która się lęgnie we mnie.
 KOMENTARZE (1) 
slowemniejednym lubię to! ;)
2021-04-30 08:12
6VII1945 Cytaty z książek, znalezione na facebooku, warte zapisania #1:
"(...) nigdy nikomu nie powiem "za moich czasów", bo żaden czas nie był mój, nawet kiedy go miałem".

Wojciech Kuczok "Gnój"
 KOMENTARZE (3) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-17 17:53
martyna1988 lubię to! ;)
2020-12-18 01:08
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-12-19 19:37
6VII1945 Moi sąsiedzi puszczają głośno muzykę. Czasem jest to nie do wytrzymania, ale zazwyczaj jest słyszalna melodia basów z góry. Dźwięki są miękkie, płynne, ciepłe i gdy tak wybrzmiewają to ja - jako przypadkowa słuchaczka - zaczynam czuć się częścią świata, w którym byłam nieprzewidziana, wszak sąsiedzi nie puszczają muzyki dla mnie. I w tej alternatywnej rzeczywistości, tej, w której jestem nieprzewidziana, myślę o tych wszystkich ludziach, z którymi bym się zaprzyjaźniła i z którymi bym się dobrze czuła, gdybym tylko na nich natrafiła. I jak zupełnie inaczej wyglądałoby moje życie.
 KOMENTARZE (4) 
K-passion lubię to! ;)
2020-12-16 22:12
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-12-16 23:06
pitu-pitu3 Idź zapytaj czy mają cukier! Albo herbatę
2020-12-16 23:16
slowemniejednym lubię to! ;)
2021-04-30 08:50
6VII1945 Przejdę przez młodość bez konstruktywnych wspomnień. A przynajmniej bez takich, jakie chciałabym mieć.
 KOMENTARZE (2) 
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-12-13 15:52
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-16 11:35
6VII1945 Upiekłam dzisiaj swój pierwszy chleb. Zrobiłam to w ramach zupełnego porzucenia przetworzonej żywności (a przynajmniej w jak największym stopniu). Chleb wyszedł ogromny i chrupiący, niestety minimalnie zbyt wilgotny w środku. Nie dziwię się, byłam niecierpliwa i mógł posiedzieć jeszcze kilka minut w piekarniku Następnym razem zaczekam i każdy następny będzie lepszy. Marzy mi się pieczenie chlebów z ogromną ilością ziaren i dodatków. Jestem z siebie dumna.
 KOMENTARZE (4) 
Lady_G lubię to! ;)
2020-12-12 10:58
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-12-13 15:52
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-17 17:54
slowemniejednym lubię to! ;)
2021-04-30 09:36
6VII1945 Tyle ludzi umarło dzisiaj. W różnym wieku. Noworodki, które dzisiejszego dnia, wzięły tylko jeden wdech, albo umarły na stole operacyjnym w czasie prób naprawienia ich wadliwych serc. Dzieci, które przeżyły tylko rok lub kilka. Nastolatki, które przedawkowały. Nastolatki, które popełniły samobójstwo. Nastolatki, które zostały zamordowane. Zamordowane w okrutny sposób. Wiem, że Ci teraz źle się czyta czytelniczko i Ci niewygodnie. I może przestajesz czytać. Ale jakaś nastolatka, która była w burdelu dziecięcym została zamordowana, bo już jest za stara na burdel dziecięcy, w którym była od 4 roku życia, bo została porwana. Umarła dzisiaj. A nawet nie zaczęła żyć. Nie mam nawet imienia, którym mogłabym ją nazwać, ale świadomość, że ona jest, że jest ich wiele, umierają teraz, w tej sekundzie, porusza mnie, przeżywam ich śmierć. Ich cierpienie. Może nigdy nie będę cierpiała tak bardzo jak one cierpią, będąc młodszymi ode mnie. I jest mi źle. Jest mi tak kurewsko źle. Tak bardzo, że jakbym stanęła z nimi twarzą w twarz, to bym się rozebrała i oddała im wszystkie swoje ubrania, drogie i ładne, których teraz nienawidzę. I oddałabym im swój laptop i telefon i gdybym mogła, to oddałabym im swoje dni, te których sama nie znoszę, a dla nich byłyby ukojeniem. Te dni w których leżę i mam zajęcia online i żrę smaczne jedzenie i się uśmiecham jak głupia. Oddałabym dni, których mi nie żal i te których mi żal i gdybym mogła wziąć na siebie gwałty, żeby ta mała dziewczynka miała już wolne i nie musiała tego przeżywać przez kolejne lata, to bym wzięła. I wiem, że to przerażające, ale tak bym zrobiła w tej sekundzie i nie zawahałabym się nigdy poświęcić siebie jak ktoś ma skrzywdzić dziecko i rozerwać jego narządy. I jakbym mogła sprawdzić, że ta dziewczyna, ta która teraz umiera, mogła się uśmiechnąć raz jeszcze, to bym zrobiła wszystko, żeby się uśmiechnęła, nawet jeżeli nie mogłabym zatrzymać jej śmierci, to chciałabym, żeby nie skupiała się na bólu, który jest za nią, tylko na tym jednym odłamku życia, który wywołał uśmiech w ostatniej chwili.
 KOMENTARZE (1) 
vratislaviensis Powstrzymałam się, żeby kliknąć lubię to, bo stwierdziłam, że to niestosowne. Przeczytałam i współodczułam.
2020-12-08 18:01
6VII1945 Nie ma dnia, żebym o niej nie myślała. I muszę zaznaczyć, że mówię to gorzko. Że to niekontrolowane tiki. Że nie ma jej od dawna w moim życiu. Że minęło dużo czasu. A jednak.
 KOMENTARZE (4) 
6VII1945 i płaczę. płaczę teraz, tak samo jak wtedy, chociaż jestem inną osobą.
2020-12-04 22:42
6VII1945 zupełnie egzotyczne uczucie. od miesięcy nie płakałam w ten sposób.
2020-12-04 22:43
dorota84 Może właśnie ten czas był potrzebny, żeby teraz łzy popłynęły właśnie w taki sposób...
2020-12-05 00:25
Bubblebum lubię to! ;)
2020-12-05 17:01
6VII1945 Czuję wielkie poruszenie każdym szczegółem swojego widoku z balkonu. Nie palę od 9 miesięcy, ale odruch wychodzenia na balkon w "chwilach papierosowych" jest zupełnie nie do powstrzymania. Po prostu chcę poczuć zimno, przyjrzeć się światłom - latarniom, oświetlonym oknom mieszkań, przesuwającym się reflektorom samochodów. Chcę się przyjrzeć szczegółom - kołyszącym się gałęziom rośliny na czyimś balkonie, kominowi, z którego sączy się dym. Dochodzę do przykrego wniosku, że palenie, choć toksyczne dla organizmu, zapewniało mi pewien rodzaj organicznego kontaktu z rzeczywistością - skupiało moją uwagę na szczegółach, na które się nie zwraca uwagi w swoim niepalącym życiu. Ludzie palący mają więcej okazji na zachwyt widokiem, światłem, ciemnością, temperaturą, w swoich odizolowanych od wszystkiego, niemalże intymnych sytuacjach, jakim jest palenie papierosów. Te kilka minut, odprężasz się i przyglądasz się architekturze, przyglądasz się współczesności, przyglądasz się samej sobie. Tak. Tęsknię. Dla mnie palenie nie było nigdy pustą kompulsją jak jedzenie słodyczy czy niezdrowego jedzenia. Przykro mi myśleć, że miałabym już nigdy w życiu nie palić. W tym momencie przerwa, kilkuletnia, przede mną przecież równie mocno poruszające i wymarzone maratony i ultramaratony w różnych zakątach świata i cały wachlarz innych sensorycznych przeżyć, których chcę doświadczyć "dla odmiany" od swoich dawnych nałogów. Ale sentyment pozostanie. I zawsze konflikt - gdy zacznę palić i będzie mi się źle biegało to znów będę się zadręczać tęsknotą za 20kilometrowymi biegami i przyrodą o świcie. Ech, to życie.
 KOMENTARZE (3) 
dorota84 Łączę się w pragnieniu i podobnie przytulam te myśli do serca... Tylko o bieganiu jednak nieco mniej. Ale też tęsknię...i w tym chyba objawia się mój nałóg- wcale nie w ilości wypalanych papierosów, ale w jakości czasu z nimi spędzonego...
2020-12-01 00:17
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-12-01 14:36
mrocznaiskierka Ładnie napisane. Dodam, że aby zawiesić się na szczegółach trzeba mieć chwilę dla siebie, niekoniecznie z papierosem, nawet lepiej bez. Nie papieros jest przepustką do tego świata. On jest tylko pretekstem by zrobić sobie przerwę, wyjść na powietrze. Towarzyszem, którego nie potrzebujesz, bo szkodzi zdrowiu, nawet jeśli trucizna wydaje się czasem słodka. Mówię z perspektywy byłej nikotynistki, że się tak określę gwoli wyjaśnienia ;) P.S. Niedługo przestaniesz liczyć dni bez papierosa, bo wypełni je coś lepszego niż rakotwórczy dymek, chociażby upragnione przebiegnięte kilometry. Przestaniesz się obawiać wizji straty i pustki "popapierosowej", tęsknić za bajkowym wyobrażeniem życia z mieszankami tytoniu obleczonymi bibułką. Powodzenia w swoich postanowieniach.
2020-12-02 08:39
6VII1945 Właściwie nie wiem, czy wzruszające rzeczy (filmy, muzyka, książki, wiersze) są dla mnie dobre, bo rzeczy, które powinny sprawiać, że poczuje drgnienie, refleksje, poruszenie, uderzają we mnie tak mocno, jak młot, absurdalnie zwielokrotnione i zalewam się rzęsistym płaczem, płaczem rozedrganym, płaczem trudnym do zatrzymania, który rezonuje we mnie przez kolejne tygodnie. I nie wiem, czy taka wrażliwość jest pięknem czy przekleństwem.
 KOMENTARZE (2) 
patria Wrazliwosc to suka.
2020-11-28 20:42
jatylkonachwile Wrażliwość jest darem, nadwrażliwość przekleństwem.
2020-11-29 16:48
6VII1945 "Kiedy mnie już nie będzie, będę dla ciebie jeszcze jednym wspomnieniem, które pojawi się nieproszone, wzburzając twoje myśli, mieszając uczucia. I wtedy rozpoznasz siebie w tej kobiecie" - Fragment książki Jerzego Kosińskiego "Kroki". Książka mną nieco wstrząsnęła, pokazała mi nieznany dotąd sposób pisania.
 KOMENTARZE (0) 
6VII1945 Absolutną ikoną jest dla mnie Pani Parasolka, czyli znana, obecnie 81 letnia biegaczka, emerytowana lekarka, uczestniczka wielu maratonów. W zeszłym roku startowała w półmaratonie w kategorii kobiety w wieku 80-84 lata. Jestem pełna uznania i inspiracji. Chciałabym tak dbać o siebie, by osiągać to co ona w jej wieku. Więcej o niej: [link]
 KOMENTARZE (4) 
mrocznaiskierka Miło, że pokusiłaś się o taki dopingujący przykład i jednoczesne uhonorowanie tej niesamowitej Kobiety.
2020-11-15 16:02
onazamyslona lubię to! ;)
2020-11-15 16:10
victoryrose lubię to! ;)
2020-11-16 12:06
K-passion lubię to! ;)
2020-12-05 07:11
6VII1945 Najważniejsze to przestać chcieć, przestać marzyć.
 KOMENTARZE (16) 
Lady_G Jakbym czytała swój pamiętnik, 8 lat wstecz..
2020-10-31 18:10
CiszyBezkres Najważniejsze to stać się wdzięcznym za to co się ma, co się wydarza każdego dnia. Zachwycić się słońcem, budzącą podziw przyrodą. Zauważyć że każdy dzień jest cudem. Najważniejsze jest uspokoić swoje serce, przekonać je do tego aby nie karmiło się obciążającymi je myślami. Niezależnie od tego ile się ma lat, i w jakim jest się położeniu zawsze można znaleźć powód do radości.
2020-11-03 07:45
Lady_G Ciszo.. kiedyś przeczytałam dość nietypowy żart, a być może typowy sarkazm.. jestem wdzięczna za to co mam- mam depresję.. 🙂
2020-11-04 15:00
CiszyBezkres Problemem nie jest depresja. Depresja jest jedynie alarmem sygnalizującym że coś niedobrego dzieje się w twoim życiu. Depresja, smutek, lęki to jest termometr sytuacji życiowej. Podobnie jest z gorączką. Gorączka nie jest problemem, gorączka jest sygnałem, za gorączką ukrywa się jakaś choroba. Nie leczy się gorączki, diagnozuje się o jaką chorobę chodzi i próbuje się leczyć chorobę, gorączkę jedynie się zbija aby pacjent nie umarł. Jeśli wyleczy się chorobę to gorączka sama zniknie. Depresja zniknie jeśli wyleczy się to co się za nią ukrywa. Należałoby porozmawiać o twoim życiu, o twoich więziach i tam coś poprawić. Zatem dobrze że ogień parzy, gdyby nie parzył dalibyśmy się doszczętnie spalić. Depresja jest znakiem ostrzegawczym, być może znakiem za którym jest przepaść. Nie ma granic w oszukiwaniu samych siebie, nie ma takich głupstw których byśmy sobie nie wmówili jeśli mamy w tym jakiś interes. Im bardziej błądzimy w postępowaniu, tym bardziej głupiejemy w myśleniu. Jeśli rujnujemy samych siebie, zamiast powiedzieć sobie twardą bolesną prawdę i zacząć w końcu pracować nad sobą, zmieniać się to nie ma się czemu dziwić. Można też trwać w swoim niemądrym postępowaniu i dorabiać do niego usprawiedliwiające to postępowanie myślenie. Można sobie wmawiać że żyje normalnie, że to że nie jestem fair wobec kogoś jest zupełnie ok, że krzywdzę jest ok, że nie chce wybaczyć jest ok, że nosze w sobie nienawiść jest ok, że jestem złośliwa jest ok, że wykorzystuje innych jest ok, że kłamie jest ok, że zabijam swoje nienarodzone dzieci jest ok itd. Można siebie usprawiedliwiać i obwiniać innych. Można oszukiwać siebie aby nasze myślenie zgadzało się z naszym postępowaniem. W myśleniu potrafimy okrutnie oszukiwać samych siebie aby przez chwile poczuć się lepiej, uciszyć swoje sumienie i brnąć dalej w to co prowadzi nie tylko do depresji ale do samobójstwa. W pewnym momencie człowiek staje się tak obciążony że odebranie sobie życia wydaje mu się jedynym sensownym rozwiązaniem. Gdy oszukujemy się w swoim myśleniu to prawdę o nas samych wykrzykują nam nasze własne emocje. Nasze emocje które krzyczą prawdę o nas mogą nas ocalić. Depresja może nas ocalić. Nie ma dobrych albo złych emocji, to jest błędne nazywanie emocji. Emocje są albo bolesne albo radosne. Wszystkie emocje są pozytywne. Dlaczego? Bo niosą nam informacje o mojej sytuacji życiowej. Ta bolesna informacja emocjonalna może mi uratować życie. Mogę zorganizować obronę przed krzywdzicielem i mogę zorganizować obronę mnie samej przede mną samą, abym - „ nie była już doręczycielem samej siebie!” Im bardziej bolesna emocja, tym bardziej pozytywną role pełni w moim życiu. Emocje wykrzyczą mi prawdę o mnie, o moim postępowaniu, o mojej sytuacji, o moim sumieniu. Emocje próbują ratować mi życie. Próba ucieczki od bolesnych emocji jest niedojrzałym postępowaniem, to jedna ze skrajności . Wystarczy zrzucić na kogoś winę, poranić go, i wyciąć z życia i jeden problem z głowy. Łatwe, szybkie, częściowe rozwiązanie, a może jeszcze większe pogrążanie samego siebie? Co się ze mną wtedy dzieje? Podwójny dramat, po pierwsze nie dociera do mnie informacja że jest ze mną naprawdę źle, i trwam w tym co mnie niszczy czyli nie mam kontaktu z rzeczywistością do której mnie moje emocje próbują doprowadzić a ja się nie daje i zagłuszam w sobie to co bolesne. Po drugie wchodzę w uzależnienia szukając dla siebie ulgi , ponieważ to wszystko co ułatwia mi ucieczkę od moich bolesnych emocji uzależnia np. internet, przebywanie na KK od świtu do nocy, czy na innych portalach społecznościowych, gry komputerowe itd. Wszystkie formy ucieczki od bolesnych emocji powodują uzależnienia, a uzależnienia prowadzą do jeszcze większych dramatów pogarszających już i tak beznadziejną sytuacje życiową. To jest droga do przepaści, strategia samobójcza, dobijanie siebie, i gdy pojawia się depresja to najlepsze co mogło się przytrafić, bo to alarm który ostrzega przed zagrożeniem. Druga skrajność to podporzadkowanie się emocjom, czyli dokładnie odwrotnie do próby ucieczki od emocji. Tutaj nie uciekasz, a całkowicie poddajesz się temu co przeżywasz np. czujesz rozpacz i podejmujesz próbę samobójczą, płyniesz z nurtem emocji, wchodzisz w nie i pozwalasz im rządzić i niszczyć Cię. Jedna skrajność to zagłuszanie bolesnych emocji , druga skrajność poddawanie się bolesnym emocjom. To na czym polega dojrzałość? Dojrzałość polega na tym że świetnie wiem co przeżywam ale nie kieruje się emocjami. Wiem co przeżywam, że przeżywam złość do ciebie do siebie, jestem w kontakcie z moimi przeżyciami ale się przeżyciami nie kieruje, nie kieruje się złością, nienawiścią, rozgoryczeniem, agresją. Kieruje się miłością, odpowiedzialnością. Wyciągam wnioski z emocji ale one nie mają nic do powiedzenia w moim życiu. Przeżywam rozpacz która pcha mnie w jakimś kierunku, ale ja nie pójdę w tym kierunku. Zastanowię się nad swoim życiem, zastanowię się skąd się ta moja rozpacz bierze i zacznę zmieniać moje życie, moje postępowanie, moje więzi aby zacząć żyć tak że życie będzie mnie cieszyć a nie sprawiać mi ból. Wyciągam z tych przeżyć logiczne wnioski. To ja decyduje co zrobię z emocjami a nie emocje decydują co zrobią ze mną. Co robić w konfrontacji z bolesnymi emocjami aby się nie rozlecieć? Powinnaś się zastanowić co Ci te bolesne przeżycia mówią o twoim życiu. Trzeba zmieniać sytuacje życiową. Emocje nie są złe ani dobre, są radosne albo bolesne, informują nas o tym co się dzieje. Wysłuchaj swoich emocji, dopuść je do głosu, niech się wypowiedzą. Daj sobie czas na to aby się wyciszyć, uspokoić, złagodzić ból emocjonalny i zacznij zmieniać swoją sytuacje życiową. Te bolesne emocje które w tobie dominują mogą być wynikiem przeszłości. Teraźniejszość możesz mieć dobrą a mimo to możesz mieć potworne napięcie emocjonalne, ból, depresje. To może być wynikiem przeszłości kiedy ktoś Ciebie krzywdził . Jeśli teraz masz dobrą sytuacje życiową i depresje to jest to owoc krzywd doznanych albo w okresie prenatalnym w łonie matki, gdzie może któryś z rodziców nie chciał abyś się narodziła a potem po porodzie dalsza gehenna ,i w kolejnych etapach życia wiele krzywd których doznałaś. Sytuacja życiowa się poprawiła ale emocje sygnalizują tamte stany życia w których zostałaś skrzywdzona i te momenty twojego życia z twojej przeszłości są źródłem twojego obecnego cierpienia w dobrej sytuacji życiowej. Czyli ciągnie się za Tobą bolesna przeszłości. Co wtedy zrobić gdy koszmarna przeszłość wciąż boli, i stare rany co chwile się otwierają? Trzeba zamknąć przeszłość. Trzeba sobie jasno powiedzieć i uświadomić tą prawdę że wina leży po stronie krzywdziciela a nie osoby która została skrzywdzona. W sercu przebacz krzywdzicielowi, w sercu, i trzymaj się od swojego krzywdziciela jak najdalej aby nie miał dostępu do Ciebie i nie mógł wyrządzić Tobie jeszcze większej krzywdy. Wybaczając w sercu krzywdzicielowi uwalniasz się od niego i od doznanych krzywd. Wybacz również samej sobie jeśli obwiniasz się o to co się wydarzyło, bo przecież nie chciałaś niczyjej krzywdy i skup się na życiu- „ tu i teraz”. Depresja może być również wynikiem wyrządzonych komuś krzywd w przeszłości może nawet nie tak dalekiej. To są konsekwencje złego postępowania wobec drugiego człowieka. Depresja nie minie jeśli nie spróbujesz naprawić wyrządzonych krzywd. Zmiana zaczyna się od serca. Może powinnaś poprosić o przebaczenie kogoś kogo bardzo skrzywdziłaś? Jeśli więc obecne cierpienia biorą się z przeszłości w której kogoś skrzywdziłaś czasu nie cofniesz, tego co się wydarzyło już nie zmienisz ale możesz za to ze skruchą przeprosić i prosić o wybaczenie. Jeśli życie powinno cieszyć a nie cieszy i nie ma tu żadnych problemów z przeszłości czy w teraźniejszości to depresja jest wynikiem zaburzenia psychicznego, albo problemów hormonalnych niedoczynności albo nadczynności tarczycy. Można mieć nowotwór w ciele ale można mieć też nowotwór na psychice.
2020-11-05 15:04
6VII1945 Według międzynarodowej klasyfikacji chorób ICD-10 depresja jest chorobą, a nie objawem, czy jakiegoś rodzaju alarmem. Nie. Depresja to choroba, a jej kod ICD-10 to F32. Pozdrawiam.
2020-11-05 16:59
CiszyBezkres Owszem, depresja jest chorobą. Można mieć nowotwór w ciele ale można mieć nowotwór również na psychice. Nowotwory nie powstają z niczego. To nie depresja stanowi główny problem, a to co się za nią kryje- czyli wszelkie urazy które się nagromadziły na tle emocjonalnym, i nie tylko. Z czego powstaje rak? Z czego powstaje depresja? Właściwie postawiona diagnoza daje szanse na wyleczenie z depresji. Przy źle postawionej diagnozie choroba będzie nawracać. Leczy się to co się za depresją kryje, to co do niej doprowadziło. Depresja jest chorobą czyli poważnym stanem sygnalizującym o głębszych problemach z jakimi zmaga się osoba dotknięta tą chorobą a do których potrzeba dotrzeć, odkryć je, poznać. To tam u samego źródła rozpoczyna się leczenie. Nieleczona depresja może zakończyć się utratą życia. Tak jak gorączka może zabić podobnie depresja może zabić. Można zbijać gorączkę farmakologicznie podobnie depresje. Można dożywotnio faszerować się lekami. Lecz to nie depresja jest problemem samym w sobie lecz to co do niej doprowadziło. Jeśli nie sięgnie się do źródła problemu i nie uzdrowi przyczyn prowadzących do depresji to walka z depresją jest bezsensowna, ponieważ choroba tkwi o wiele głębiej. Za smutkiem, rozgoryczeniem, gniewem, cierpieniem emocjonalnym za tymi wszystkimi bolesnymi emocjami ukrywa się źródło problemu.
2020-11-05 19:12
6VII1945 Odpowiadając na pytania: Rak powstaje z komórek nabłonkowych. Depresja powstaje z nadmiernego zwrotnego wychwytu serotoniny, dlatego stosuje się leki będące inhibitorami tego zwrotnego wychwytu. Gorączka to nie choroba. Gorączka jest skutkiem zmiany domyślnej temperatury ciała na wyższej, co w podwzgórzu wywołują gorączkotwórcze substancje nazywane pirogenami. W tej sytuacji organizm myśli, że jego prawidłową temperaturą jest np. 38 stopni Celsjusza i podwyższona temperatura jest objawem tego, że organizm walczy z chorobą. Gorączka jest objawem zdrowienia i pokonywania infekcji.
2020-11-05 20:26
CiszyBezkres Gorączka nie jest objawem zdrowienia i pokonywania infekcji a reakcją organizmu na wystąpienie stanu zapalnego, infekcji bakteryjnej bądź wirusowej. Gorączka nie zawsze jest objawem negatywnym, jednak korzystne działanie temperatury może zamienić się w działanie niekorzystne. Gorączka zamiast mobilizować organizm do działania, może go osłabiać i zagrażać życiu chorego. Gorączka sygnalizuje, że organizm rozpoczyna walkę z patogenami i niekoniecznie tą walkę wygrywa. Jak wiemy w takich sytuacjach wprowadza się antybiotykoterapię.
2020-11-05 20:51
6VII1945 Czym się różni "pokonywanie infekcji" od "rozpoczęcia walki z patogenami"? :D Bo dla mnie to jest jedno i to samo, a Pani napisała, że nie. Czemu? I dlaczego od razu proponuje Pani antybiotykoterapię w przypadku gorączki? Wiemy w jakich sytuacjach wprowadza się antybiotykoterapię? Na pewno? Bo z tego, co ja wiem, to przeważnie w infekcjach bakteryjnych. Jak sama pani napisała gorączka może być pochodzenia wirusowego, jak w naszym popularnym obecnie zakażeniu koronawirusem i na choroby wirusowe nie podaje się antybiotyków, bo antybiotyki nie działają na wirusy. Gorączka może być spowodowana też nowotworami, zakrzepicą żył głębokich i chorobami autoimmunologicznymi. Podawanie antybiotyków w nieodpowiednich sytuacjach także może mieć działanie niekorzystne.
2020-11-05 21:35
CiszyBezkres Na ringu stoi dwóch bokserów, rozpoczęło właśnie walkę. Skoro rozpoczęli tą walkę to nie wiadomo który wygra, tym jest rozpoczęcie walki z patogenami. Na ringu walczy dwóch bokserów jeden z nich ma przewagę, pokonuje swojego przeciwnika, tym jest pokonywanie infekcji. Zauważa Pani różnice? Różnica między rozpoczęciem walki z patogenami a pokonywaniem infekcji jest zrozumiała i nie potrzeba jej tłumaczyć. Dlaczego od razu proponuje antybiotykoterapię ? Gdyby to była infekcja bakteryjna to tak się leczy ludzi chorych. Gorączka może być pochodzenia wirusowego, i przy chorobach pochodzenia wirusowego nie podaje się antybiotyków. Jaśniej, przy walce z patogenami może być pomocna antybiotykoterapia a patogeny mogą być producentami zarówno bakterii jak i wirusów. Podsumowując. Rozpoczęcie walki nie jest tym samym co wygrywanie jej. Na temat depresji można wiele pisać i rozumieć ją jak koń który ma klapki na oczach i widzi tylko to co przed nim czyli fakt niezaprzeczalny że jest to choroba poważna która może zagrażać życiu. Jest to również choroba uleczalna. Leki działają jedynie na złagodzenie rozhuśtanych emocji które są tak silne że mogą całkowicie zdominować osobę chorą. Dlatego podaje się leki, aby wyciszyć emocje. Same leki nie wystarczą bo ta choroba to nie tylko choroba ciała która może je całkowicie wyczerpać, osłabić, to przede wszystkim choroba psychiki którą można porównać z rakiem, naroślą na psychice. Wyciszone emocje mogą ponownie dojść do głosu. Dlatego leczy się to co się za depresją ukrywa, to co te emocje wywołuje. To tam tkwi źródło problemu.
2020-11-06 07:58
6VII1945 Pani wiedza naukowa i medyczna jest bardzo wątpliwa, stąd też metafory i porównania są bardzo nietrafione i niezdarne. Niektóre rzeczy, które Pani pisze, są zwyczajnie wymyślone i śmieszą. Każda osoba, która studiowała medycynę, biologię, biotechnologię lub pochodny kierunek ze zrozumieniem od razu widzi rażące błędy w Pani posługiwaniu się terminologią. Nie wie Pani czym są patogeny. Patogeny nie są producentami bakterii i wirusów :DD Wirusy, bakterie, grzyby, pasożyty, a także takie cząsteczki takie jak priony są patogenami, czyli czynnikami wywołującymi chorobę. Więc, jak już to można na siłę powiedzieć, że patogeny produkują chorobę. I nie na wszystkie patogeny można podać antybiotyki ;) Co do gorączki, to może być też objawem alergii. I wtedy odczulamy, a nie podajemy antybiotyki. I wiele innych przykładów ;)
2020-11-06 11:13
CiszyBezkres Nie jestem lekarzem ani naukowcem i nie wiem wszystkiego. Skoro Panią rozbawiłam to jest w tym jakiś plus. Na całe szczęście Pani posiada zarówno wiedzę medyczną, naukową, psychologiczną i wie Pani wszystko. Wypadałoby pogratulować.
2020-11-06 11:57
6VII1945 Dziękuję ;) I polecam się na przyszłość, co prawda nie w zakresie psychologii i całej wiedzy o wszystkim, bo o tych tematach nie mam pojęcia i to przyznaję, ale o medycynie już mam i ją poszerzam :) Żeby wiedzieć wszystko wystarczy czytać. Powodzenia!
2020-11-06 12:04
6VII1945 Muszę dużo wiedzieć i obalać mity, za jakiś czas będę pracować jako lekarz i od mojej wiedzy będzie dużo zależeć.
2020-11-06 12:09
CiszyBezkres Dziękuje również:) Zauważyłam że nie ma pani pojęcia o psychologi a i sama psychologia jest niewystarczająca i nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, a od tematu depresji rozpoczęła się ta dyskusja. Niestety nie wystarczy czytać aby wiedzieć wszystko. Uczą nas bardzo nasze własne doświadczenia i dają większe zrozumienie tego z czym zmagają się Ci którzy cierpią. Nie polecam siebie :) Moja wiedza jest zbyt mała. Niemniej jednak wystarczająca, i są z tego dobre owoce. Powodzenia również!
2020-11-06 12:24
2020-11-06 16:18
6VII1945 nie mogę patrzeć


nie mogę patrzeć na budynki w oddali bez bólu,
żalu, że nie poznam nigdy treści światła w ich oknach.
 KOMENTARZE (0) 
6VII1945 Chyba najbardziej przykre uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczałam przez dłuższy czas, jest poczucie, że jestem obrzydliwa dla ludzi wokół. Potrafię to wyczuć, mimo że chciałabym nie potrafić. Czuję to w ich spojrzeniach, gestach, tonie głosu i sposobie traktowania. W słowach pisanych w wiadomościach na komunikatorach, w samej sekwencji tych słów, w samych niuansach kontaktów internetowych. Czuję się gorsza, słabsza, brzydka, obrzydliwa. Wstydzę się siebie, zmiany przychodzą mi z trudnością. Od lat coraz bardziej zapadam się w sobie i wycofuję, a jakiekolwiek próby wychodzenia ze swojej strefy komfortu kończą się obezwładniającą falą stresu i poczucia, że to było niepotrzebne i męczące. Po co ja tu? Po co ja światu?
 KOMENTARZE (1) 
Lady_G Hmm.. skoro jesteś to jesteś potrzebna, choć może nie widzisz, w tym wszystkim sensu. Nie wiem skąd taka przyczyna, ponieważ Cię nie znam, ale może ciut zawyżasz swoją słabą samoocenę.. masz jednak rację to musi być jedno, z tych najbardziej przykrych uczuć.. 🤗🌷
2020-10-27 16:25
6VII1945 Zakupiłam dzisiaj swój pierwszy rower szosowy i tym samym jestem gotowa na przyszły sezon triatlonowy :D
 KOMENTARZE (2) 
Lady_G lubię to! ;)
2020-10-12 17:35
wakonda "Jadę na rowerze, słuchaj, do byle gdzie. Rower mam, posłuchaj, w taki różowy jazz". I elegancko :)
2020-10-12 18:23
6VII1945 7 miesięcy bez nikotyny, 7 miesięcy bez dziewczyny, 7 tygodni przepracowałam w swojej pierwszej legalnej pracy na pełen etat, bardzo ciężko. Jestem z siebie dumna.
 KOMENTARZE (3) 
wakonda Brawo Ty! Tak trzymaj, powodzenia :)
2020-10-03 14:49
AniaMac Wow! Jesteś super! 😁
2020-10-03 20:17
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-10-05 19:50
6VII1945 Jestem pod ogromnym, niekończącym się wrażeniem tego, jak kobiety radziły sobie w przeszłości.

Kładę tutaj nacisk przede wszystkim na dawne czasy, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej i nie był tak przyjaznym, zaawansowanym technologicznie, medycznie i społecznie miejscem. Kiedy kobiety nie mogły jeszcze głosować, nie umiały czytać, nie chodziły do szkół, nie wychodziły zbytnio z domu. Tak było jeszcze dwie dekady temu! Potrafiły wyglądać czysto i schludnie na co dzień, a nie miały podpasek, ani tamponów, ani nawet automatycznych pralek. Same wyglądały czysto i jeszcze cały dom wyglądał czysto, łącznie z domownikami i wszystkie posiłki były przygotowane. Przecież to jest ciężka fizyczna praca na cały dzień. Jak można o tym nie myśleć i nie podziwiać tych wszystkich kobiet z przeszłości każdego dnia? Nie miały wiedzy, leków i takich warunków w domach, jak mamy teraz, a potrafiły odbierać w domu porody lub przeciwnie, lecz jeszcze trudniej – robić aborcje. W domu, mając gorącą wodę i podstawowe produkty. Można znaleźć setki dowodów na to, że kobiety w przeszłości były nieskończenie zaradne, inteligentne, a przede wszystkim niesamowicie wytrzymałe i odporne. Jednocześnie radziły sobie ze skrajną opresją i patriarchatem w najgorszym wydaniu. I wytrzymały to! Niesamowite.
 KOMENTARZE (1) 
Lady_G Zgadzam się.. cały czas zastanawiam się i podziwiam, jak te kobiety radziły sobie w dawnych czasach..
2020-10-12 17:51
6VII1945 ***

szukam cię w miejscach których nigdy nie odwiedziłyśmy.
w odbiciu lustra wypratuję nieznanej siebie - przecież
gdybyś tu była to byłabym kimś innym a nie tą

krwią skrzepniętą pod paznokciami.
 KOMENTARZE (5) 
Frezja13 Dokladnie👍👍👍👍👍
2020-09-23 13:36
Frezja13 lubię to! ;)
2020-09-23 13:36
Agata_1 lubię to! ;)
2020-09-23 14:10
jestbezpiecznie Jezu, jakie...
2020-09-24 18:24
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-09-28 10:33
6VII1945 ***

gdy ktoś chwyta gwałtownie klamkę publicznej toalety
czuję się jakby łapał mnie za gardło. sprzedawczyni
w sklepie odzieżowym pyta, czy może pomóc i chciałabym
żeby pomogła, ale mówię

że się tylko rozglądam.
 KOMENTARZE (1) 
Mogetylkomarzyc lubię to! ;)
2020-09-23 10:31
6VII1945 W nawiązaniu do mojego postu z 28 maja bieżącego roku, w którym ogłosiłam, że zapisałam się na półmaraton (21km) - dziś udało się to zrealizować. Swój pierwszy półmaraton przebiegłam w 2h9min00s. Bardzo lekko poniżej oczekiwań, ale wybaczam sobie, bo to przecież mój debiut i najważniejsze, że nie wydarzyła się żadna kontuzja. Jestem bardzo zadowolona. :)
 KOMENTARZE (4) 
AnnaMaj Brawo Ty! :)
2020-09-06 17:45
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-09-06 17:52
beta488 lubię to! ;)
2020-09-06 20:44
Zmieszana30 Super! Ja w październiku planuję taki debiut🙂
2020-09-06 21:43

Ostatnio komentowane:

info HAH
Galindia Muzyka klubowa w Hell to klimatyczne miejsce. Polecam. opinia dodana 2021-05-06 13:41:16
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2021