CiszyBezkres - blog

CiszyBezkres 💃🏼
 KOMENTARZE (5) 
Monifarma 😂😂😂 Musze to zapodac dziewczynom w pracy.... Moze zrobimy podobna akcje 😂😂😂😂
2020-10-20 22:49
CiszyBezkres Zachęcam😜Osobiście swoje odtańcowałam i mam niedosyt 💃🏼😂
2020-10-21 13:51
wakonda Ooo, jutro z dziewczynami w pracy zatańczę :)
2020-10-21 16:13
Nejomi80 Szalej, szalej i nie pytaj co dalej.....;))
2020-10-21 17:40
Radio_voice lubię to! ;)
2020-10-25 15:30
CiszyBezkres ~Ruminacja~
Jednym z częstszych sposobów reagowania na trudne sytuacje z przeszłości lub wspomnienia o nich jest ruminacja. To nawracające skupianie się na objawach własnego cierpienia oraz okolicznościach im towarzyszących, od których ciężko się oderwać. Ruminacje, to złe, powracające jak bumerang myśli i wspomnienia. Ten mechanizm opiera się na wleczącym się za nami „smrodzie” negatywnych przeżyć. Niektórzy potrafią szybko uporać się ze źródłem złych myśli i wspomnień robiąc w sobie porządek a inni którzy przypominają zbieraczy całe życie dźwigają ten plecak wypchany złymi myślami przemielonymi niezliczoną ilość razy czy bolesnymi wspomnieniami które nadal bolą.
Ciągłe skupianie uwagi na bolesnych wydarzeniach naszego życia utrudnia zachowanie emocjonalnej równowagi.
Co robić gdy zadręczają nas dokuczliwe myśli dotyczące bolesnego wydarzenia? Zastanów się kiedy złe myśli do ciebie powracają? Co te natrętne myśli, wspomnienia przywołuje, wyzwala? Nie żyj trudnymi, bolesnymi wspomnieniami, żyj dzięki nim. To kolejna życiowa bolesna lekcja. Przeczytaj tę książkę która została zapisana w twoim sercu. Wysłuchaj swoich bolesnych myśli, wspomnień, dopuść cierpienie do głosu, niech to wszystko co w tobie jest wyjdzie z Ciebie. Uczymy się popełniając błędy i często płacimy za te trudne lekcje własnym sercem zazdroszcząc drzewom ich drewnianych serc które nic nie czują. Wyciągnij wnioski z tego czego doświadczyłaś i idź dalej. Nie rozpamiętuj przeszłości, nie daj się wciągnąć w tą spiralę negatywnych doświadczeń z przeszłości które pochłoną całkowicie twoją uwagę.
Przeszłość nie istnieje. Jest tylko jej zapis w Twojej głowie, w formie wielozmysłowych wspomnień. To już minęło, to już jest za tobą, i zostaw to za sobą nie oglądając się wstecz. Patrz przed siebie, idź dalej. Nie marnuj swojego życia codziennie przerabiając bolesną przeszłości. Oderwij się od niej, nie przeżywaj i nie przeżuwaj tej krzywdy której doświadczyłaś w przeszłości ponownie. To już się skończyło, już tego nie ma. Uwolnij się od przeszłości, odnajdź siebie na nowo i odkryj swoją wewnętrzną dobrą energię która daje ukojenie, wycisza w tobie to wszystko co wzburzone. Złe myśli, złe wspomnienia sprowadzają burzę, i ten mały stateczek targany przez ogromne zalewające go fale tonie w emocjonalnym bólu. Ale Ty możesz obrać nowy kierunek rejsu, możesz wypłynąć z tej burzy, wydostać się z niej. Możesz popłynąć tam gdzie jest słońce, skupić swoją uwagę na kolorowej tęczy, cieszyć się życiem, tym wszystkim co przynosi każdy nowy dzień który jest darem.
Na swoją przeszłość możesz patrzeć z różnych perspektyw.
My widzimy tylko wycinek rzeczywistości, widzimy tylko okrojony fragment obrazu. Nasz punkt widzenia to tylko jeden punkt widzenia. Patrzenie tylko ze swojej perspektywy można porównać do patrzenia przez okno w swoim pokoju. Wiecznie w nim przebywając przez okno zobaczysz zawsze ten sam wycinek rzeczywistości. Wyjdź z tego pokoju. Gdy spojrzysz przez kuchenne okno zobaczysz zupełnie inny świat. Z salonu jest jeszcze lepszy widok. Wydarzenia z przeszłości możesz potraktować jako źródło bezcennej nauki, dzięki której może nie popełnisz w przyszłości podobnego głupstwa wpuszczając do swojego serca nieodpowiednią osobę. To wszystko czego doświadczyłaś doprowadziło Cię do tego miejsca w którym teraz jesteś. Ukształtowało Cię. Może jesteś ściętym drzewem które usycha, traci życiodajne soki. Może jesteś już wyschniętym pniem drzewa który stanie się głównym filarem podtrzymującym sklepienie jakiejś znaczącej budowli. Zamykają się jedne drzwi, a otwierają się inne. Idź dalej, patrz przed siebie. Płyń w stronę słońca.
Doświadczamy różnych krzywd z którymi nie potrafimy się pogodzić. Przechowujemy w sobie tyle destrukcyjnych, niszczących nas emocji, które unieszczęśliwiają nas. Możesz zmienić ramy rzeczywistości , możesz je poszerzyć. Nie musisz patrzeć przez okno swojego pokoju, możesz wejść na dach i dostrzec to czego dotąd nie byłaś wstanie zobaczyć. Można zmienić postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości, a zmieniając punkt widzenia możesz całkowicie zmienić emocje związane z jakimś wydarzeniem czy osobą . To Ty decydujesz czy chcesz się czuć dobrze czy źle.
Spójrz na swoje życie z innej perspektywy a uwolnisz się od emocjonalnego cierpienia.
Uwalnianie się od bolesnych wspomnień, złych myśli nie oznacza że się ich pozbędziesz.
To co się wydarzyło w naszym życiu jest częścią tego kim jesteśmy, kim się stałyśmy. Naszym zadaniem jest nabrać dystansu do tego co się nam przytrafiło – tak aby uwolnić się od negatywnego wpływu tych wspomnień. Nie dźwigać tego obciążającego nas plecaka wypchanego bolesnymi wspomnieniami. Przeszłość już nie ma znaczenia! Liczy się dokąd teraz idziesz. Liczy się twoja teraźniejszość. Jesteś artystką swojego życia, i możesz namalować na płótnie swojego serca zupełnie nowy obraz, kolorowy, urzekający. Nie chodzi o to, abyś zaczęła się oszukiwać. Nie zaczniesz, bo robisz to od zawsze! To jak postrzegasz daną sytuację rzadko kiedy ma odzwierciedlenie w rzeczywistości. Emocje malują co chcą bez żadnej kontroli, dopiero gdy opadają, cichną, świat zaczyna wyglądać inaczej. Można przechowywać w sobie złość, frustracje, gniew, stres albo można zadbać o to aby pojawił się w nas luz, relaks, spokój, wewnętrzny ład, równowaga. To wszystko zależy tylko od nas. Wybieraj to co dobre, zdrowe, traktuj siebie z miłością. Nie truj się bolesną przeszłością spijając z niej śmiercionośne soki. Pielęgnuj w sobie dobre myśli. Dobro przyciąga dobro. Zamiast martwić się, że szklanka jest w połowie pusta, warto docenić, że do połowy jest wypełniona.
 KOMENTARZE (9) 
_Niewidzialna88 lubię to! ;)
2020-10-19 21:40
Lady_G Szklanka jest do połowy upita.. :) zatem można zrobić dolewkę.. :)
2020-10-19 21:51
Lady_G A Ty Ciszo, Ty nie rozpamiętujesz?
2020-10-19 21:52
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-19 21:59
CiszyBezkres Wolę się uśmiechać jak jęczeć. Ileż można jęczeć?Lady czym się dzielisz? Co to za trunek? Chcesz mnie upić?
2020-10-19 22:21
Lady_G Kakao :) upić się nie upijesz, ale być może uśmiechniesz.. :) Bezgłośnie.
2020-10-19 22:57
CiszyBezkres Uwielbiam kakao. Trafiłaś w dziesiątkę 🙂
2020-10-19 23:03
Nejomi80 "Niezwykłe...przyjacielu- wiesz jak poklepać mnie po duszy, nie tylko po ramieniu."
2020-10-20 10:32
osho lubię to! ;)
2020-10-20 13:56
CiszyBezkres Ból emocjonalny.
Jak sobie z nim poradzić?
Zaakceptuj to co się w tobie dzieje i wyraź swoje emocje. Nie blokuj się na ten ból, nie odcinaj się od niego bo on nie zniknie. Nie uciekaj przed tym bólem. Ucieczka przed emocjonalnym bólem powoduje że jest się wewnętrznie naładowanym destrukcyjnymi emocjami, które chcą się wydostać na powierzchnie. Spróbuj nadmuchać balon. Jeśli nie przestaniesz dmuchać to balon pęknie. Podobnie jest z psychiką człowieka, ona nie wytrzyma tego napięcia. Aby sobie pomóc musisz spuścić z balonu powietrze. Aby uwolnić się od emocjonalnego bólu musisz pozwolić na to aby on się z Ciebie wydostał na zewnątrz. Może masz kogoś komu mogłabyś opowiedzieć o tym co przeżywasz, komu mogłabyś się zwierzyć? Szczęśliwi Ci którzy mają przyjaciół, którzy są przy nas zwłaszcza w tych najgorszych momentach naszego życia. Dzięki takiej bliskiej osobie możemy wyrzucić z siebie to z czym jest nam tak bardzo ciężko. To pomaga, daje ukojenie, to droga do uzdrowienia. Jeśli jednak nie masz takiej bliskiej osoby, a twój ból jest naprawdę bardzo silny, może nawet jest związany z jakąś traumą to możesz poradzić sobie z nim samodzielnie. Chodzi o to aby to wszystko co rozsadza Cię od środka wyszło z Ciebie. Zamiast powstrzymywać emocje których nie chcemy doświadczać ponieważ nas wykańczają. Zamiast tłumić w sobie to co boli, uciekać od tego , a co niewyrażone przejmuje nad nami kontrolę zżerając nas. Zamiast bronić się przed tym co zdaje się być silniejsze od nas samych, poddaj się temu co przeżywasz, nie walcz już z tym, cierp! Pozwól by Cię bolało. Płacz jeśli łzy cisną się do oczy. Ten ból emocjonalny już wychodzi z Ciebie razem ze łzami. Przebywaj w tym bólu, nie bój się go, zaakceptuj to że atakuje. Daj się pobić, i reaguj. Krzycz, płacz, wyrzuć to z siebie, przytul się do podłogi w swej bezsilności. Tak ten ból może powalić, on nie oszczędza, jest destrukcyjny, jego zadaniem jest Cię zniszczyć. Nie powstrzymuj się, nie wstrzymuj łez. Teraz wydaje Ci się że umierasz, że to koniec, że nie wyjdziesz z tego cało. To jest jednak droga do uwolnienia. Ten ból który w sobie nosisz będzie wychodził z Ciebie stopniowo, gdy tylko na to pozwolisz, aż zniknie całkowicie i poczujesz się lżej. Uwolnienie się od cierpienia emocjonalnego jest naprawdę możliwe. ~„ Człowiek nigdy nie pozbędzie się tego, o czym milczy, aby rozstać się z jakimś bólem, trzeba go wyrazić.” ~Janusz Leon Wiśniewski
 KOMENTARZE (7) 
2020-10-12 22:48
osho lubię to! ;)
2020-10-13 13:25
osho lubię to! ;)
2020-10-13 13:25
Bubblebum lubię to! ;)
2020-10-13 17:05
wakonda lubię to! ;)
2020-10-13 18:30
Monifarma lubię to! ;)
2020-10-14 08:27
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-10-18 17:06
CiszyBezkres Aleksytymik.

Aleksytymik nie dostrzega problemu w sobie, zawsze obwinia innych.
Osoby z aleksytymią nie dążą do tworzenia związków, ale biorą śluby czując podstawową ludzką potrzebę przynależności, która jest tak samo istotna, jak jedzenie i sen.
Pozostając w małżeństwie aleksytymicy mogą czuć się samotni i doświadczają trudności z komunikacją co obniża jakość związku. Co więcej zawsze dokonują bilansu zysków i strat, by mogli relatywnie łatwo rozpocząć lub zakończyć relację. Nie sądzą, że inni mogą spełnić ich potrzeby, ani nie starają się zaspokoić czyichś.
Aleksytymik jest zamknięty, zablokowany nie tylko na uczucia negatywne, może również być zablokowany na doznania pozytywne. Aleksytymik nie ma dostępu do przeżyć innych ludzi.
Osoba która doświadczyła długotrwałej lub ekstremalnej traumy, na jakiś czas lub na zawsze zostaje pozbawiona mechanizmów przywracających stan równowagi wewnętrznej. Zawsze już będzie czujna i będzie oczekiwała zagrożenia, niezależnie od tego, w jakiej znajdzie się sytuacji. Ta nadmierna czujność i wyczekiwanie zagrożenia sprawiają, że osobom tym nie starcza już uwagi do przyjmowania bodźców zwiastujących przyjemność i przeżycie emocji pozytywnych. Z adaptacyjnego punktu widzenia przeoczenie bodźca potencjalnie pozytywnego mniej kosztuje niż przeoczenie sygnału negatywnego.
Aleksytymik to zamrożony człowiek.
Aby przetrwać w sytuacji traumy osoba nie tylko „zamraża się” emocjonalnie, lecz także dokonuje wielu manipulacji na uczuciach. Tacy ludzie cierpią niekiedy na czasowy lub chroniczny brak dostępu do własnych uczuć.
Do powstania aleksytymii może dochodzić podczas przeżywania traumy np: zbliżającej się śmierci bliskiej osoby czy uczestnictwa w akcji wojskowej której celem było zlikwidowanie społeczności cywilnej. Do aleksytymii może dochodzić również podczas chronicznego narażania życia lub integralności psychicznej (przy braku możliwości rozładowania napięcia emocjonalnego); brak poczucia kontroli w sytuacji traumatycznej i możliwość utraty samokontroli, zwłaszcza w odniesieniu do gniewu i strachu; brak wsparcia i zrozumienia ze strony najbliższego otoczenia; brak perspektyw na radykalną poprawę sytuacji wywołującej silne emocje negatywne: strach, poczucie bezradności i przerażenie; oraz brak możliwości ucieczki z zagrażającego nam miejsca.
W długotrwałej sytuacji traumatycznej aleksytymik zniekształca odbiór rzeczywistości tak, aby możliwe było przetrwanie. Zamrożenie czucia lub wręcz jego zanik udaje się dzięki stosowaniu mechanizmu dysocjacji. Dysocjacja polega na czasowej drastycznej modyfikacji cech osobowości lub poczucia tożsamości w celu uniknięcia przykrych uczuć i myśli. Jej konsekwencją jest swoiste odrealnienie dramatycznej sytuacji, które chroni aleksytymika przed pełnym afektywnym jej przeżyciem. Rozszczepianie emocji i poznania może przejść w nawyk. Powoduje to odcinanie się od uczuć w ogóle czy też „analfabetyzm emocjonalny”. Osoba, która stosuje nawykowo ten mechanizm obronny, koncentruje się jedynie na percepcyjnych aspektach doświadczenia, co uwalnia ją od chaosu uczuciowego, ale znacznie zubaża poznawanie świata i siebie. W najlepszym wypadku ubocznym skutkiem takiego przetwarzania informacji jest fragmentacja doświadczeń autobiograficznych, co oznacza, że pamięć naszych doświadczeń przypomina fragmenty filmu, który nie został zmontowany. Dotknięty tym człowiek nie dysponuje – na poziomie świadomym – scenariuszem, który pozwoliłby te fragmenty połączyć w spójną całość i nadać im sens. W skrajnej postaci mamy do czynienia z amnezją. Taki sposób radzenia sobie z emocjami negatywnymi wywołuje uczucie pustki emocjonalnej i brak możliwości pełnego doświadczania emocji pozytywnych, takich jak szczęście i miłość. W życiu społecznym aleksytymicy mają problemy w dogadaniu się z pracownikami lub partnerem, ponieważ nie rozumieją ich emocji. Niezrozumienie uczuć skutkuje też brakiem empatii i trudnościami w interpretacji zachowań innych. Aleksytymicy nie potrafią nawiązywać i utrzymywać głębokich relacji z ludźmi. Ich związki partnerskie są z góry skazane na niepowodzenie, ponieważ nie mają zdolności wejścia w świat partnera i zrozumienia jego problemów. Każda dyskusja z aleksytymikiem kończy się przerzuceniem pełnej winy na innych, ponieważ sam nie jest on w stanie zrozumieć, jak on może ponosić odpowiedzialność za jakąkolwiek sytuację. Osoby te nie umieją też pojąć własnych uczuć, co sprawia, że mają małą wiedzę na swój temat i nie rozumieją przyczyn swoich decyzji. Przez to trudno im wytrzymać ze sobą. Aby poczuć ulgę i oderwać się od tego stanu, często wchodzą w uzależnienia. Jednym z takich uzależnień jest uzależnienie od gier. Możne to być również jazda samochodem bez celu, przed siebie dająca ukojenie. W życiu prywatnym uczą się na pamięć konkretnych schematów emocjonalnych, które wykorzystują w z góry ustalonych sytuacjach. Na przykład uśmiechają się zawsze, gdy inni się śmieją lub wiedzą, że ktoś skończył opowiadać dowcip. W głębi ludzie ci są smutni, przygnębieni i mają skłonności do stanów depresyjnych.
Okres dzieciństwa jest kluczowy dla naszego rozwoju i wszystko, czego wtedy doświadczymy, czy zostanie nam wpojone, będzie miało skutek w dorosłym życiu. Jeśli dziecko dorasta w rodzinie, w której nie przywiązuje się dużej wagi do nazywania i kategoryzowania emocji, spowoduje to jego późniejsze problemy dotyczące tej sfery. W wypadku, gdy rodzice skupiali się na rozróżnianiu poszczególnych emocji, ryzyko wystąpienia podobnych zazwyczaj jest mniejsze.
Ofiarami aleksytymii padają głównie dzieci wychowywane w sposób chłodny emocjonalnie. Takie, które pochodzą z rodzin o bardzo rygorystycznych zasadach, w których odstępstwa od normy były surowo karane. Przez wytworzony dystans mogły nie nauczyć się przywiązywania uwagi do emocji i okazywania uczuć. Powstrzymywanie dziecka przed okazywaniem emocji, szczególnie zaś słabości, może doprowadzić do „upośledzenia” emocjonalnego. Dziecko uczy się, że emocje i przeżywanie uczuć jest złe i sukcesywnie staje się oziębłe. Jednak nie tylko dzieci poddane surowemu wychowaniu mogą cierpieć na aleksytymię. Narażone są też dzieci, których rodzice są zanadto nadopiekuńczy. Rodzice izolują je od sytuacji wywołujących emocje. Dziecko nadopiekuńczo chowane nie ma wystarczającego treningu emocjonalnego. Wszystko mu się natychmiast podsuwa, więc niczego nie zdąży naprawdę zapragnąć. Nie musi nauczyć się tolerować negatywnych stanów, bo się do nich nie dopuszcza.
Aleksytymik wykazuje poważne problemy w funkcjonowaniu społecznym, np. nie potrafi dogadać się ze współpracownikami w pracy albo z partnerem życiowym; nie rozumie emocji swoich oraz cudzych; nie potrafi być empatyczny i interpretować reakcji osób z otoczenia; nie umie nawiązywać więzi międzyludzkich i ich podtrzymywać; winą za negatywne emocje obarcza otoczenie, gdyż uważa, że to, co na zewnątrz, sprawia, że czuje się tak, jak się czuje; ma trudności z wytrzymywaniem z samym sobą; wpada w nałogi które mają mu pomóc w rozładowaniu napięcia emocjonalnego, z którego nie zdaje sobie sprawy albo które spycha poza świadomość; demonstruje wyuczone schematy reakcji emocjonalnych (np. uśmiecha się), ale wykazuje ograniczoną świadomość związku mowy ciała ze sferą emocjonalną; może sprawiać wrażenie rzeczowego, opanowanego, racjonalnego człowieka z twarzą pokerzysty i algorytmicznym sposobem myślenia; nie wyobraża sobie szczególnie zdarzeń pozytywnych – jego świat jest smutny, szary i ponury ; źle funkcjonuje w zawodach wymagających kontaktu z ludźmi, jak psycholog, aktor, dziennikarz czy nauczyciel. Aleksytymik nie rozumie swoich negatywnych emocji, obarcza winą inne osoby i chce zrzucić odpowiedzialność na otoczenie, a to bezpośrednio niszczy wszystkie nawiązane relacje. W skrajnych przypadkach, kiedy osoba nie daje sobie rady sama ze sobą i nie potrafi radzić sobie z emocjami, następuje ich zupełne wyparcie ze świadomości. Wyparcie jednak nie prowadzi do ich zaniku, a to skutkuje brakiem rozładowywania napięć i niepokoju. Dlatego aleksytymik szukając możliwości rozładowania napięcia np. gra w gry komputerowe godzinami.
Aleksytymia to poważny syndrom zaburzeń obejmujący orientację we własnych emocjach. Skutkuje on poważnymi konsekwencjami w życiu społecznym i osobistym. Nie da się żyć bez emocji, kalkulować wszystkich syndromów i reakcji innych. Emocje są potrzebne, chociażby po to, by wiedzieć, jakie ma się preferencje, co się lubi, a czego nie. Aleksytymik musi nauczyć się wsłuchiwać się w swój umysł i właściwie nazywać bodźce z niego płynące. Dzięki temu będzie w stanie zrozumieć siebie oraz innych. Akeksytymik nie jest zdolny do empatii i dostrzegania uczuć innych ludzi. Nie potrafi nawiązywać więzi, jego partner będzie się czuł odtrącony, nierozumiany. W dodatku nie rozumiejąc swoich negatywnych emocji i nie wiedząc, co z nimi zrobić, aleksytymik ma tendencję do obwiniania partnera.  Bez emocji pozbawieni bylibyśmy drogowskazu umożliwiającego dokonywanie wyborów. Nie da się wszystkiego wykalkulować na zimno.
Takiemu człowiekowi wydaje się, że problem mają inni, bo czegoś od niego chcą, a ponieważ on nie wie czego, ma poczucie bycia dręczonym. Napięcie emocjonalne ma tendencję do kumulowania się i kolejna sytuacja wyzwalająca napięcie staje się czynnikiem spustowym gwałtownej, nieadekwatnej do bodźca reakcji behawioralnej. Człowiek zachowuje się impulsywnie z niezrozumiałych dla siebie przyczyn (niedostateczne akty poznawcze dotyczące faktu odczuwania napięcia i przyczyn, które je wywołały) i działa w zaskakujący dla otoczenia sposób („Zawsze taki spokojny, co mu się dzisiaj stało”). Nie kontrolując swoich zachowań (brak oceny poznawczej), odreagowuje nagromadzone napięcie często w sposób agresywny lub autoagresywny. Fragment ze zwierzeń ojca: „Nie wiem, czemu tak się zdenerwowałem, nic takiego syn nie zrobił, ale jak go biłem, to nie myślałem o tym, że go krzywdzę”. Posługując się obrazem, można wyobrazić sobie, że napięcie powstałe pod wpływem bodźca emocjonalnego zostało zgromadzone w hipotetycznym zbiorniku pamięci emocjonalnej, ale dopiero, gdy pojemnik został napełniony, pojawiła się reakcja behawioralna. Cena, jaką płaci się za aleksytymię jest wysoka. Koszty ponoszą też bliscy aleksytymika np. partnerka takiej osoby. Dlatego zanim zrobimy komuś prezent z własnego życia warto wiedzieć, że „ potrzeba wymiany myśli i uczuć jest naturalna, normalna, prowadzi do zdrowia. Jest Niezbędna! Buduje bliskość i oczyszcza. Są sytuacje, w których nie ma sensu brać wszystkiego na siebie, bo wiele rzeczy nie zależy od nas.”
 KOMENTARZE (0) 
CiszyBezkres Nie żyjemy tylko dla siebie. Nie żyjemy też tylko dla innych. Jeżeli człowiek potrafi kochać w sposób produktywny, kocha również samego siebie. Jeśli potrafi kochać tylko innych, nie potrafi kochać w ogóle. Żeby kochać produktywnie, trzeba rozstać się z chęcią zawłaszczania tej drugiej osoby, posiadania jej, dominowania nad nią, władania nią, wykorzystywania do własnych celów, mówienia jej co ma robić. Potrzeba nauczyć się akceptowania jej taką jaka jest, bez próby zmieniania jej, dostrajania do siebie, bez potrzeby wykorzystania jej, czy wyzyskania, zostawiania jej w spokoju gdy tego sobie życzy, dawania jej prawa do własnego życia, własnych potrzeb i własnych błędów. Bez oczekiwań. Bez żadnych warunków. Bezinteresownie. Odpowiedzialnie z troską. „Kochać to także umieć się rozstać. Umieć pozwolić komuś odejść, nawet jeśli darzy się go wielkim uczuciem. Miłość jest zaprzeczeniem egoizmu, zaborczości, jest skierowaniem się ku drugiej osobie, jest pragnieniem przede wszystkim jej szczęścia, czasem wbrew własnemu.”
~Vincent Van Gogh~
 KOMENTARZE (4) 
Zmieszana30 lubię to! ;)
2020-10-08 16:56
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-10-08 17:44
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-08 19:34
Monifarma Tak wlasnie....
2020-10-08 21:26
CiszyBezkres Zastanawiałam się nad bezinteresowną miłością, miłością która jest darmowa, która niczego nie oczekuje, na którą nie można zasłużyć. Wyobraziłam sobie dziecko, które ma maleńkie serduszko, które jest bezbronne. To małe dziecko jest najprawdziwszym cudem. Nie jest zdolne do wrogich emocji, ono nie potrafi ranić. Miłość nie potrafi ranić, nawet nie chce czyjejś krzywdy. Miłość cierpi gdy nie ma wzajemności. Miłość cierpi ale nie ustaje. Miłość nie potrzebuje zapłaty, nie znika gdy jest niegodnie traktowana. Ona po prostu jest albo jej nie ma. Już samo istnienie miłości w Tobie jest szczęściem, szczęściem tak często zagruzowanym przez emocjonalny ból. To że miłość może boleć, że można ją okaleczyć, próbować zabić nie ma wpływu na jest istnienie. Miłość jest wieczna. Świat bez miłości byłby niczym. Miłość nigdy nie szukała swego. Bez miłości każde działanie trafia w próżnię. Miłość nie chce pamiętać złego. Ona się nie zatrzymuje, nie stoi w miejscu, wciąż płynie. Miłość jest źródłem życia, nie odbiera życia. Miłość nie niszczy, a jest mocą w sercu. Jeśli nie masz miłości to co jest w twoim sercu? Każde serce jest zbiornikiem. Co my w tych zbiornikach trzymamy, co w nich przechowujemy? Urazy? Wrogie emocje? Nieopatrzone rany? To co trzymamy w zbiornikach jest naszym pokarmem. Jak to mówią- Jesteś tym co jesz. Skąd więc tą miłość której mi brakuje wziąć ? Gdzie ją kupić? Jak się o nią postarać? Chyba nie ma takiego sklepu w którym można zaopatrzyć się w miłość. Każda z nas pojawiła się na świecie ze zbiornikiem na miłość, każda ma serce. Każda również w dniu swoich narodzin miała pełen zbiornik. Takie małe maleństwo oczekiwane przez swoich rodziców, kochane zanim przyszło na świat już doświadczało wymiany miłości. Z czym teraz pójdę do ludzi jeśli mój zbiornik jest pusty albo zagruzowany ? Będę zachowywać się jak żebrak , wykrzykiwać - Kochaj mnie bo umieram, usycham, marnieję nie doświadczając miłości? Uratuj mnie? Człowieku, jeśli twoja studnia wyschła to zacznij kopać głębiej. Tam jest woda! Tylko studnia służy do tego aby inni mogli się z niej napić. Egoista zamknięty na samego siebie, w końcu straci swe bogactwo. Gromadzą, używają, wykorzystują, ranią, nakradną ile tylko się da i myślą że będą szczęśliwi, nie zdając sobie sprawy z tego że są nic nie warci, puści, że nic im nie pomoże to co czyimś kosztem zdobyli. Miłość to wymiana, tylko wtedy jest szczęśliwa gdy kocha, gdy działa. Miłość jest twórcza! Miłość ma moc stworzyć wszystko na nowo! Otwórz się! Jak to zrobić? Małe dzieciątko jest najlepszym przykładem. Kocha choć nikt go tego nie uczył. Przypomnij sobie co to znaczy kochać, co to znaczy żyć miłością. Spójrz na tych wszystkich ludzi którzy Cię otaczają. Podaruj swój uśmiech, podaruj krzepiące słowo, za darmo, zwłaszcza temu cierpiącemu człowiekowi, który może nie ma już sił prosić o cokolwiek. Tonący jest wstanie wciągnąć tego drugiego człowieka pod wodę aby ocalić siebie. Nie uratujesz siebie kosztem tego drugiego człowieka. Nie staniesz się szczęśliwy raniąc, krzywdząc, niszcząc ludzi. Nie zbudujesz szczęścia na czyjejś krzywdzie. W takim zbiorniku zamiast miłości jest smoła do której przyklejają się niewinne stworzenia myśląc że znajdą tam wodę. Jedynym rozwiązaniem jest podwinać rękawy, i zacząć kopać wgłąb siebie, tam jest woda. Jeśli zaś studnia została zagruzowana bo zwaliła się na Ciebie ruina nieudanego związku, to zacznij oczyszczać studnie, usuwając z niej urazy, destrukcyjne emocje, złe myśli, nieprzebaczenie to wszystko co nie pozwala Ci się uśmiechnąć w wolności serca zdolnego do miłości. Jesteś nie tylko kroplą w oceanie, ale oceanem w kropli. Urodziłaś się z tą zdolnością kochania w sposób bezinteresowny i nieskończony. Masz w sobie miłość która uzdrawia.
 KOMENTARZE (2) 
Zmieszana30 lubię to! ;)
2020-10-08 16:59
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-10-08 17:42
CiszyBezkres Kierujemy swoim życiem, opierając się na tym, co uważamy za dobre dla siebie. Rany które zadajemy, rany które zadają nam inni często są skutkiem ich potrzeby troszczenia się o siebie. To nie zawsze jest świadoma chęć zranienia nas. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że troszczenie się o swoje potrzeby i pragnienia w sposób niewłaściwy, agresywny, rzec można egoistyczny rani tą osobę która jest blisko nas a której potrzeb nie uwzględniamy, na której obecność stajemy się ślepi. W takim zachowaniu nie tylko nie ma miłości do tej drugiej osoby, ale brakuje w nim również empatii, tej umiejętności wczuwania się w emocje drugiej osoby. Czy taka osoba rani z rozmysłem? Raczej nie uświadamia sobie tego że postępuje niewłaściwie, kierując się upośledzonym spojrzeniem na rzeczywistość. To spojrzenie jest zakłócane przez czynniki zewnętrzne wywierające silny, agresywny wpływ na sferę emocjonalną takiego człowieka, wprowadzając go w stan zagubienia, wewnętrznego zmącenia. Jest takie mądre powiedzenie- Nie czyń niczego w gniewie, nie czyń niczego w złości, nie czyń niczego jeśli nie masz równowagi emocjonalnej bo popełnisz błąd. Nie wszyscy potrafią jednak przeczekać czas wewnętrznego wzburzenia, i dają się ponieść destrukcyjnym emocją dokonując złych wyborów nie licząc się z konsekwencjami. Potrzeba zdać sobie sprawę z tego że nie zawsze jesteśmy ośrodkiem zachowań i myśli innych ludzi, że nie jesteśmy odpowiedzialni za to co w takim człowieku się dzieje. Osoba zraniona również w sposób emocjonalny może postrzegać całą zaistniałą sytuację. To są naturalne ludzkie emocje które się pojawiają, które sygnalizują że dzieje się coś złego, uruchamiając w nas mechanizmy obronne. Czy reagujemy w sposób dojrzały konfrontując się z pojawiającymi się w nas trudnymi intensywnymi emocjami? Właściwym zachowaniem będzie postawienie zdrowej granicy, działanie w swoim najlepszym interesie, odcięcie się od takiej osoby która rani. Przebaczenie jest również bardzo dobrym rozwiązaniem. Przebaczenie daje Ci otwartą drogę do tego abyś poczuła się w sobie dobrze, abyś strząsnęła z siebie te wszystkie emocje które zaburzają twój wewnętrzny spokój. Nie musisz odpłacać tym samym, nie musisz zniżać się do tego samego poziomu. Nie musisz się truć wdychając spaliny niszczących emocji. Jest różnica między przeżywaniem urazy, pragnieniem rewanżu, a odczuwaniem bólu zranienia, który minie gdy rany się zagoją. Nieuporządkowane, irracjonalne, wrogie myśli, uczucia czy zachowania względem osoby którą uważam za krzywdziciela działają niszcząco na mnie samą, dlatego warto się nie tylko od tego powstrzymać, lepiej całkowicie się od tego odciąć, odebrać temu kontrolę. Przecież nie jesteś złym człowiekiem, to po co się karmić czymś co mi na zdrowie nie wyjdzie. Dieta nie jest zła. Zamiast być częścią problemu stajesz się rozwiązaniem. Ze wszystkim da się coś zrobić i ważne jest to, aby nie stać w miejscu a szukać dróg wyjścia. To wszystko co Cię blokuje, co Cię trzyma na uwięzi, co nie pozwala Tobie iść do przodu można pokonać. Popełniamy błędy, dokonujemy złych wyborów i pozostają konsekwencje które wpływają na nasze życie, na naszą wewnętrzną kondycję. Choć to wydaje się niemożliwe aby mucha zdołała się wygrzebać z lepkiej smoły w którą wpadła, to jest to rzeczywiście niemożliwe dopóki z niej nie spróbuje się wygrzebać. Ale Ty jesteś silną kobietą, a to nie koniec świata. To rzeczywiście przykre doświadczenie, traumatyczne doświadczenie gdy widzi się tyle zwierząt porzuconych w schroniskach. Ludzie zwierzętom gotują taki los, ludzie ludzi krzywdzą ratując samych siebie. Tonący wciągnie Cię pod wodę aby siebie ocalić. Czy rzeczywiście zostałaś porzucona? Może zostałaś uwolniona? Może odzyskałaś wolność? Każda z tych osób która porzuciła swojego pieska nie zasługiwała na miłość tego zwierzaka. Dobrze że są na tym świecie ludzie decydujący się na adopcje. Co trzyma twoje serce na uwięzi? Nieprzebaczenie? Żal? Gniew? Rozpacz? Przejdź na dietę, zmień swoje menu. Zacznij zdrowo się odżywiać. Zadbaj o ciszę i spokój serca. Wyjdź z tego co przeżywasz, zostaw negatywne myśli, uprzedzenia, wątpliwości o które się rozbijasz jak statek o rafę. Nie krzywdź samej siebie. To ma tylko taką władze nad tobą jaką sama temu nadasz. Jeśli postanowisz dziś przejąć ster życia, i zmienić kierunek rejsu to odnajdziesz szczęście prędzej jak myślisz. Dopuść to szczęście do siebie. Nie skupiaj się na tym co złe, przestań narzekać. Przejdź na dietę! Sięgnij po radość, uśmiech, obudź w sobie wdzięczność bo każdy dzień jest darem. Dziel się sobą z innymi. Stań się dla innych inspiracją. ~ „Lecz gdy przyjdzie myśl, że żyć nie warto, Ty ocieraj cudze oczy, Chociaż Twoich nie otarto”. ~ Maria Konopnicka
 KOMENTARZE (3) 
Lady_G lubię to! ;)
2020-10-07 18:31
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-07 21:39
Nejomi80 Już prawie przeszłam...adaptacja trwa ;)
2020-10-08 17:44
CiszyBezkres Mosting nazywany bardziej zaawansowaną formą ghostingu. Dochodzi do niego w momencie kiedy moster/ oprawca porzuca partnerkę bez konkretnego wyjaśnienia z jednoczesnym nagłym zerwaniem kontaktu. Co jest podłożem mostingu? Podłożem mostingu jest psychopatia, socjopatia, sadyzm, może to być świadoma chęć sprawiania cierpienia, ale może to być również niedojrzałość emocjonalna.
Normalne relacje nie kończą się w ten sposób. Jeśli żadna z partnerek nie jest psychopatką, zawsze można odnaleźć drogę do porozumienia, zdrowego rozstania. Moster znika, tak jakby nigdy nie istniał w życiu porzuconej osoby. Najczęściej pojawiające się diagnozy to brak empatii, nieodpowiedzialność i niedojrzałość emocjonalna. Wydawać by się mogło, że jeżeli dorosły człowiek decyduje się na związek, z założenia powinien być dojrzały i powinien wiedzieć czego chce. Ale po co się konfrontować i brać odpowiedzialność za swoje decyzje i zachowania, skoro można zwyczajnie wykasować kogoś z życia. Wijesz się z bólu i tęsknoty, nie wiedząc, co tak naprawdę się stało. Dlaczego wasz związek zakończył się w tak nagły i w tak okrutny sposób? Obwiniasz siebie, a w głowie pojawia się natłok pytań. Co z tobą nie tak? Odpowiem : nic, wszystko z Tobą w porządku, z Tobą , a nie z tą drugą stroną. O ile samo rozstanie zawsze jest dziełem dwojga ludzi, tak jak budowanie związku jest sumą działań dwóch osób, o tyle tak bezmyślna forma zakończenia relacji to już domena ludzi niedojrzałych emocjonalnie, często zaburzonych psychicznie. Monsterami są osoby niedojrzałe do głębszych relacji. Takie, które innych ludzi traktują dość przedmiotowo i instrumentalnie. Przyczyn może być wiele: od trudnego dzieciństwa i deficytów w okazywaniu miłości, po skrajnie narcystyczne wykorzystywanie kogoś do podbudowywania poczucia własnej wartości. Takich ludzi jest niestety coraz więcej. Potrzebują atencji, uznania, chcą przeglądać się w czyichś zakochanych oczach, równocześnie będąc pustymi w środku, bez specjalnych uczuć, z całą miłością skierowaną jedynie do siebie. Dojrzała emocjonalnie osoba, zdrowa psychicznie potrafi wziąć odpowiedzialność za to, co mówi i co robi drugiemu człowiekowi. Liczy się z nim i szanuje go. Ale monster dojrzały nie jest, utknął na poziomie dziecka, nastolatka i jest to osoba którą w łatwy sposób może sterować np. mamusia która najlepiej wie jak powinno wyglądać życie jej dziecka i co dla niego najlepsze. Czyli zamiast konfrontować się - znika, gdy już zaspokoi swoje potrzeby, pragnienia zwyczajnie wykorzystując, okradając swoją ofiarę. Czy osoby, które w taki sposób postępują, wymagają terapii? Jeżeli tak, to jakiej? 
Takie osoby potrzebują terapii, bo nie potrafią prawidłowo zbudować relacji z drugim człowiekiem ani w niej trwać. Powodzenie psychoterapii zależy jednak od tego, czy osoba ma realną potrzebę zmiany. Sytuacja wyglada beznadziejnie gdy ten problem dotyczy samego psychoterapeuty który powinien pomagać ludziom a ma problem z samym sobą będąc mosterem. Dlaczego ludzie, którzy stosują mosting, najczęściej nie mają wyrzutów sumienia i od razu po porzuceniu prowadzą normalne życie towarzyskie i zawodowe, zapominając o istnieniu partnera, którego porzucili, podczas gdy ich ofiara miesiącami albo latami wygrzebuje się z tych bolesnych zranień? Nie do końca jest tak że moster nie ma wyrzutów sumienia, on je umiejętnie zagłusza często stosując mechanizm wyparcia i przeniesienia. Np. Matka wyżywa się emocjonalnie na swoim niewinnym dziecku które katuje, które może nawet próbować zabić tylko dlatego że pokłóciła się ze swoim partnerem. Ile takich dzieci ląduje na śmietniku. Inny przykład: partnerka wyżywa się emocjonalnie na swojej partnerce nie radząc sobie z tym czego doświadcza, oskarża ją o to czego ona nie zrobiła projektując kłamstwa, traktuje ją jak największe zło próbując usprawiedliwić swoje postępowanie, i robi tak dlatego że jej mama nie akceptuje jej wyborów, jej orientacji, wzbudzając w niej poczucie winny. Według porządków miłości para nawet po rozstaniu stanowi pewien unikalny system charakteryzujący się ważną zasadą: jeśli jedna osoba tłumi swoje uczucia, to druga niejako podświadomie przejmuje je na siebie. Dlatego często jedna strona bawi się w najlepsze, a druga, porzucona, cierpi i zwija się z emocjonalnego bólu. Wydaje się, że w przypadku mostingu największą rolę odgrywa brak empatii. Co to oznacza, jeżeli ktoś jej nie ma bądź ma ją w jakiś sposób upośledzoną?
 Zdarza się że monster to osoba bardzo zamknięta w sobie, mająca problem z wyrażaniem tego co się w niej dzieje, i aby sprostać oczekiwaniom bliskich będzie wypierać z siebie prawdę robiąc dobrą minę do złej gry, aż w końcu pewnego dnia pęknie. Osoba z upośledzoną empatią ma problem z tym aby wczuć się w emocje innej osoby, inni mało ją obchodzą, wykorzystuje ludzi do własnych celów. Natomiast całkowity brak empatii to domena psychopatów. Jak pomóc osobie, która stała się ofiarą mostera? Nie ma lekarstwa na złamane serce. Potrzeba dać sobie czas, całą uwagę skupić na samej sobie, troszczyć się o siebie jak o najcenniejszą istotę na świecie. Ważne jest aby nie myśleć o mosterze źle, bo złość nas do niego przywiązuje, jak miłość. Najlepiej starać się w ogóle o tej osobie nie myśleć, zamknąć drzwi przeszłości i patrzeć przed siebie, ciesząc się każdym nowym dniem który ma tyle do zaoferowania.
Po takiej życiowej lekcji kobieta staje się mocniejsza, bardziej świadoma siebie i swoich potrzeb. Najlepiej wyciągnąć wszystkie potrzebne wnioski i we własnym tempie ruszyć w dalszą wędrówkę. Z wdzięcznością! Bo moster swoim zniknięciem robi przecież miejsce nowej, a może tym razem naprawdę wielkiej miłości. Zjawisko to jednak należy traktować jako przemoc psychiczną. Monster powinien uzmysłowić sobie że jeśli nie zdecyduje się na terapie będzie nadal niszczył ludzi. Terapia pozwoliłaby już nikogo nie krzywdzić, a na pewno nie w tak okrutny sposób. Szczera rozmowa powinna być podstawowym przykazaniem każdego związku.
Być może sumienie mostera za jakiś czas da mu o sobie znać. Da na pewno znać wszechświat. Ten nie znosi braku równowagi i uważam , że wszystko prędzej czy później do każdego z nas wraca. Jakie plony zasiejesz, takie zbierzesz w przyszłości.
 KOMENTARZE (6) 
AnnaMaj No cóż, sama prawda, niestety. :(
2020-10-05 11:01
vratislaviensis Ciekawe.
2020-10-05 19:49
Monifarma Karma nie śpi.
2020-10-05 22:40
wakonda Karma wraca...
2020-10-07 15:44
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-07 21:39
Nejomi80 Czyżbyś trafiła w 10tkę....zdecydowanie tak :)
2020-10-08 17:41
CiszyBezkres Czasami ludzie ranią.
Są tak omotani własnym bólem,
że zadają ciosy nie do zniesienia tym, którzy ich najbardziej kochają.
Taka jest chyba miłość, da się sama skrzywdzić nie chcąc skrzywdzić kogoś kogo pokochała.
Ktoś kto naprawdę kocha, będzie pragnął szczęścia tej drugiej osoby, tego aby w jej życiu wszystko ułożyło się dobrze.
 KOMENTARZE (3) 
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-09-27 19:08
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-09-28 05:43
kaffe_ lubię to! ;)
2020-09-28 06:03
CiszyBezkres Cisza jest przestrzenią, w której możemy nawiązać naprawdę głęboki kontakt ze sobą, jest przestrzenią do zmian. W ciszy zaczynamy dotykać co istotne, bez zniekształceń. Stajemy przed sobą takie jakie naprawdę jesteśmy.
W ciszy nie ma pustki, jest w niej mnóstwo emocji, myśli, pragnień, wspomnień. Cisza jest bierną aktywnością. Cisza nie jest łatwa, wymaga zatrzymania galopującego umysłu, który produkuje milion myśli ciągnących nas w różnych kierunkach, prowokując nas do działania. Szukamy różnych aktywności które zagłuszają nas, bo wtedy jest nam łatwiej uciec od siebie, od tego co się w nas dzieje. Jeśli nie zaczniemy słuchać samych siebie, jeśli nie będziemy spędzać czasu ze sobą. Jeśli będziemy od siebie uciekać, to stracimy szanse na uczynienie naszej przyszłości lepszą i nic się nie zmieni. Ugrzęźniemy w martwym punkcie i będziemy przypominać ćmy lecące do światła, komary spijające krew, muchy które ugrzęzły w sieci pająka. Nic tylko usiąść i płakać a może znajdzie się ktoś kto się ulituje i wyrwie nas z tej niedoli. Nie chodzi tylko o to aby Tobie było dobrze, chodzi również o to aby innym z Tobą było dobrze. Wejdź w głąb siebie, zejdź do swoich najciemniejszych zakamarków. Odkryj swoje mechanizmy obronne które nie rozwiązują twoich problemów a je potęgują. Tkwimy w niezdrowych schematach które nam szkodzą, które wpływają na nasze zachowanie, niszcząc nas i nasze życie. W sposób nieświadomy posługujemy się mechanizmami które powinny nas bronić przed lękiem, cierpieniem, frustracją a wyprowadzają nas na manowce. Poznanie mechanizmów którymi się posługujesz pomoże Ci zrozumieć siebie, to z czym się borykasz, pomoże Ci również odkryć te wydarzenia z przeszłości z powodu których zaczęłaś się nimi posługiwać.
Jeśli w dzieciństwie twoją codziennością było tłumienie w sobie uczuć, bo były one lekceważone to przeniosłaś to w życie dorosłe i możesz mieć problem z wyrażaniem tego co czujesz, obawiając się braku zrozumienia, odtrącenia . Praca nad sobą zaczyna się od małych kroczków. Każdy sportowiec potrzebuje rozgrzewki. Znajdź swój sposób na to aby te uczucia z siebie uwolnić, aby najpierw zacząć je zauważać, nazywać a w następnej kolejności wypowiadać. Jeśli w dzieciństwie zdeptano twoje poczucie wartości , to przeniesiesz to w życie dorosłe i będziesz się czuć gorszą od innych. Będziesz niepewna siebie, możesz nawet popaść w perfekcjonizm uważając że tylko wtedy gdy dasz z siebie wszystko staniesz się coś warta. Gdy na świat przychodzi dziecko to w oczach kochającej matki jest ono najwartościowszą istotką na świecie. To maleństwo nie musi nic robić aby było wartościowe, ono jest niesamowite. Ty również jesteś kimś wyjątkowym, odkryj swoją wartość, uznaj ją. Nie musisz nikomu udowadniać że zasługujesz na cokolwiek. Zasługujesz na wszystko co najlepsze tylko i wyłącznie z tego tytułu że istniejesz. Jeśli wychowałaś się w rodzinie dysfunkcyjnej to bardzo często w życiu dorosłym wejdziesz w rolę psychologa, opiekunki, pielęgniarki, pomocy społecznej. Dlaczego? Aby zagłuszyć swój własny ból, aby zagłuszyć tą pustkę powstałą w dzieciństwie, braku uwagi, czułości, opieki, wsparcia. Wchodząc w związek będziesz starać się za dwoje, angażować za dwoje. Będziesz tą która ratuje, pomaga, wspiera, wszystko dźwiga i cierpi nie doświadczając wzajemności. Mimo to będziesz żywic nadzieje że to się zmieni, jeszcze więcej będziesz od siebie wymagać czekając na cud. Ale nic się nie zmieni dopóki nie uświadomisz sobie że ten mechanizm splątał cię i uwięził . Nie widzisz w tym wszystkim siebie, nie rozumiesz że potrzebujesz bardziej pomocy od tych którym pomagasz. Jeśli nie zaznałaś poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie to możesz przejawiać potrzebę panowania, rządzenia, kontrolowania i ta osoba która jest obok nie wytrzyma presji i zacznie się coraz bardziej oddalać aż w końcu ucieknie czując się osaczoną. Akceptacja jest szlachetną formą miłości tej drugiej osoby, i jest przeciwieństwem władczych zapędów wypływających z egoizmu. Każda siłowa próba zmiany drugiego człowieka, dostrojenia go do siebie jest przeciwna miłości. Jeśli ktoś będzie się chciał z nami zestroić to zrobi to sam bez naszej pomocy. To tylko przykłady. Chodzi o to aby odkryć te schematy w których ugrzęzłyśmy i uwolnić się z nich. Chodzi o odkrycie tego co trzyma nas na uwięzi. Będziesz mogła pozrywać te linki którymi jesteś splątana i poczujesz się sama ze sobą lepiej. Odzyskasz siebie i to całe bogactwo z którym pojawiłaś się na tym świecie w dniu swoich narodzin.
-B.Sz.-
„Dlaczego żyjesz jak mysz, skoro los dał Ci serce lwa?”.
– Brendon Burchard-
 KOMENTARZE (6) 
AniaMac lubię to! ;)
2020-09-23 19:32
Monifarma lubię to! ;)
2020-09-23 20:12
kaffe_ lubię to! ;)
2020-09-24 23:10
Anabel74 lubię to! ;)
2020-09-25 22:43
Intrygujaca33 lubię to! ;)
2020-09-25 22:59
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-09-26 19:23
CiszyBezkres Próbujemy chłonąć piękno istnienia. Brać dobro przy nadarzającej się okazji. To wszystko co z zewnątrz do nas dociera może nas ubogacić. Ale jeszcze bardziej może nas ubogacić to piękno które jest w nas samych gdy wydobędziemy je z siebie, gdy je w sobie odgruzujemy. Schodzimy wgłąb samych siebie i odkrywamy w sobie np. miłość którą możemy się dzielić , podobnie jest z dobrem. Dzieci nie muszą się tego uczyć, wiedzą jak korzystać z tych darów w które każdy z nas został wyposażony. Ty jesteś słońcem i świecąc możesz ogrzewać mnie gdy jest mi zimno. Masz też w sobie dobro. Nie potrzebujesz go od kogoś brać ale nie zaszkodzi gdy weźmiesz jeśli ktoś chce się nim z Tobą podzielić. Gdy przychodzimy na ten świat jesteśmy niemowlętami , istotami kochającymi bezwarunkowo, otwartymi, ufnymi, niezależnymi od otoczenia. Rodzimy się wszyscy z umiejętnością kochania bez warunków. To nasza naturalna dyspozycja. W okresie dzieciństwa każde zakłócenie w przepływie miłości doświadczane jako opuszczenie, odrzucenie, upokorzenie blokuje naszą prawdziwą naturę i zawęża możliwość jej wyrażania w dorosłym życiu. Wypracowują się w nas mechanizmy obronne spowodowane bólem którego chcemy uniknąć, od którego chcemy uciec. Te mechanizmy są naszymi narzędziami radzenia sobie z życiem, ludźmi, sytuacjami. Blokujemy się na miłość, na jej odczuwanie i wyrażanie. Może wychowałaś się w rodzinie która nie zaspokajała twych potrzeb emocjonalnych? Może w dzieciństwie byłaś pozbawiona prawdziwej troski, wsparcia? Może nie zdołałaś zmienić rodziców w ciepłych, czułych opiekunów? Może panicznie boisz się opuszczenia? Może przywykłaś do emocjonalnego chłodu w rodzinnym domu? Może brałaś na siebie zbyt dużą odpowiedzialność obwiniając siebie? Może oceniasz samą siebie niezwykle nisko nie wierząc że zasługujesz na szczęście? Może uważasz że musisz zapracować na to aby być kochaną? Może nie zaznałaś poczucia bezpieczeństwa? Może nie umiesz się obejść bez cierpień bo cierpienie od zawsze było obecne w twoim rodzinnym domu? Może ciągnie cię do ludzi trudnych, niedostępnych, i wplątujesz się w skomplikowane, chaotyczne historie miłosne? Może wydarzyło się w twoim życiu coś bardzo złego i nie potrafisz sobie przebaczyć żyjąc w poczuciu winny?
Życie poprzez różne wydarzenia w kontakcie z innymi ludźmi do których się zbliżyliśmy będzie prowadziło nas do zmierzenia się z tym co nas zablokowało. Życie będzie prowadziło nas w głąb nas samych do wydarzeń które nas zagruzowały, do poznania mechanizmów obronnych którymi się posługujemy. Błądzimy , dążymy do upojenia się tym co mogą nam dać inni. Próbujemy zapchać nasze dziury powstałe w dzieciństwie, dziury niezaspokojonych emocjonalnych potrzeb, dziury braku akceptacji, opuszczenia, krytycyzmu odbierającego poczucie wartości, dziury poczucia winy, braku poczucia bezpieczeństwa, dziury spowodowane emocjonalnym cierpieniem. Tych dziur jest w nas sporo. Każdy coś ma, nie ma ludzi bez dziur. Nie umiemy kochać, ale szukamy miłości. Nie umiemy zadbać o innych, a potrzebujemy aby ktoś o nas zadbał. Nie umiemy być blisko, a potrzebujemy aby ktoś był blisko nas, aby był dla nas, aby się nam poświecił. Próbujemy zapychać w sobie dziury przy pomocy tych którzy pojawiają się w naszym życiu. Chciałybyśmy brać , zdolne jesteśmy nawet popaść w obsesję która może zawładnąć naszymi uczuciami i zachowaniem które prowadzi do wymuszania od innych tego czego nam brakuje. Potrzebujemy innych bo mamy w sobie niezaspokojone braki, dziury emocjonalne, głód. Nie rozumiemy wzajemności, równoważności. W relacjach pozostajemy w roszczeniu, nie dostrzegając tego że jesteśmy na drodze która coraz bardziej rujnuje nas i tych których miałyśmy przecież kochać . Ale czy my potrafimy kochać ? Mamy przecież tą zdolność w sobie, ale ona jest w nas zagruzowana. Wszyscy mamy skrzydła i możemy latać ale ani nie widzimy tych skrzydeł ani nie umiemy się nimi posługiwać . Przywykliśmy do pełzania zakładając przeróżne maski, odgrywając różne role w których tkwiłyśmy w dzieciństwie. Nie udało ci się zmienić matki która okazywała ci chłód emocjonalny i nie zmienisz partnerki , to nie jest twoje zadanie. Chcielibyśmy dostać miłość z zewnątrz bo czujemy pustkę, samotność . Ale z pustego wiadra nie nalejesz wody. Nie nalejesz jej również do dziurawego wiadra. Co więc nam pozostało?
Napotykane kamienie nie są twoimi przeszkodami , można zrobić z nich schody. Najpierw jednak potrzeba odgruzować siebie, poznać siebie, dotrzeć do tych kamieni, mechanizmów które zagruzowały w nas zdolność do miłości. Te kamienie dobrze jest ułożyć na bok aby z nich zrobić schody dzięki którym będziemy się wspinać wydobywając z nas samych to czym możemy podzielić się z innymi. Jeśli nie odnajdziesz szczęścia w samej sobie nie będziesz miała nic do zaoferowania tej drugiej osobie. Świadomie czy nie będziesz zdolna jedynie krzywdzić samą siebie i tych którzy są blisko.
Jesteś dla samej siebie najcenniejszą istotą, najdrogocenniejszym skarbem. Nikt nie da Tobie więcej od tego co Ty dasz sobie samej. Jeśli nie pokochasz siebie bardziej od gonienia za miłością w innych to nie staniesz się do tej miłości zdolna. Czy akceptujesz siebie? Czy masz do siebie cierpliwość? Czy potrafisz ze sobą przebywać w samotności? Czy sobie wybaczyłaś?
Słońce nie uzależnia swojego mechanizmu działania, dawania ciepła od tego co otrzyma z zewnątrz. Spróbujmy czerpać same z siebie aby mieć się czym dzielić . Odgruzujmy w sobie miłość która swieci jak słońce, ona w nas jest. Postaw na swój rozwój ! Postaw na rekonwalescencję! Nie zmienisz przeszłości, ale możesz uczynić piękniejszą swoją przyszłość. Zmień samą siebie i własne życie. Nie szukaj kogoś kto Cię uszczęśliwi, bo to jest interesowne i krzywdzące. Nikt nie musi się zmieniać po to abyś Ty się dobrze czuła. To Ty się zmień! To czy będziesz szczęśliwa zależy tylko od Ciebie. Rozwijajmy w sobie zdolność kochania w sposób dojrzały, gdzie nie myli się zauroczenia, podniecenia, ekscytacji, przedmiotowego traktowania tej drugiej osoby która mogłaby zapchać dziury w nas z miłością, bezwarunkową miłością.
-B.Sz.-
„Miłość bezwarunkowa istnieje w każdym z nas. Stanowi naszą najgłębszą część. Nie jest aktywnym uczuciem, a raczej stanem. To nie “kocham Cię” z tego lub innego powodu ani “kocham Cię, jeśli Ty mnie kochasz”.
To miłość bez powodu, miłość bez celu. To po prostu siedzenie w miłości, miłość, która obejmuje krzesło i pokój oraz przenika wszystko wokół. Umysł myślący jest wygaszony miłością.”
-Ram Dass-
 KOMENTARZE (8) 
AniaMac Zapraszam do kontaktu 🧐😍
2020-09-21 19:25
hellnation lubię to! ;)
2020-09-21 19:43
Monifarma lubię to! ;)
2020-09-22 09:19
vistiss lubię to! ;)
2020-09-22 16:37
Nieoczywista lubię to! ;)
2020-09-22 23:30
kaffe_ lubię to! ;)
2020-09-24 23:10
Anabel74 lubię to! ;)
2020-09-25 22:49
Nejomi80 lubię to! ;)
2020-09-26 23:26

Witaj, Zaloguj się

CiszyBezkres w portalu

Archiwum BLOGA

Ostatnio komentowane:

info UFA
smaku Chyba muszę zacząć zwiedzać na jesieni te wszystkie kluby, bo zawsze sobie planuję gdzieś pójść, posiedzieć, wypić kawę, piwo, zapalić, ale nigdy nie można się zdecydować i zapomina... opinia dodana 2020-10-18 00:30:44
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Nie oglądaj się w stronę Sodomy - Vidal Gore
to nie ja maciekaczarnecki to jakis inny filipkosiba pozdrawiam
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020