Nadzieja124 - blog

Nadzieja124 To już chyba naprawdę koniec.
Nie da mi szansy naprawić tego wszystkiego, próbowałam każdego sposobu już chyba
Rada wszystkim na przyszłość: tak ktoś robi dla Was wszystko to tego nie schrzañcie, bo będziecie żałować do końca życia
Już chyba nie będę tu pisac, skoro nie ma już nadziei żadnej.
Za bardzo mnie boli wszystko, żeby nawet myśli pozbierać
 KOMENTARZE (11) 
smaku lubię to! ;)
2019-10-30 18:34
smaku Mam nadzieję, że Cię nie urażę i nie obrażę, nie o to by mi chodziło, oczywiste... ale Twoje opowieści zaczynają być tak genialne, że zaczęłam się śmiać, że czas mija, lata mijają, ja otwieram stronę, "a ta dziewczyna dalej pisze, że to już chyba koniec", mijają lata... i zaczęłam się śmiać, że to prawie, jak we wczorajszym komentarzu, że "tam w filmie, czy w książce nadal krew się leje, potwory, wszyscy umierają"... a opowieść płynie, latami... zawsze można przyjść, zobaczyć, poczytać, "co u tej dziewczyny, co codziennie od lat ma koniec"... ;)
2019-10-30 18:37
smaku "Dziennik pokładowy, 30 października roku pańskiego"... zapisy ostatnie... prawdopodobnie nic mnie już nie czeka, pole puste wszędzie, ciemno, mroczno, opary nie opadają, robi się chłodno, najpewniej został mi dzień, lub góra trzy życia, zobaczymy jutro, na razie muszę uciekać, wszystko mnie boli, za chwilę zaczną przychodzić... jak co noc... mam nadzieję, że dożyję jutra, jeśli tak, napiszę... [koniec zapisu, Dziennik pokładowy, roku pańskiego, noc... październik, jest chłodno]... ;)
2019-10-30 18:40
Nadzieja124 No to fajnie, że się dobrze bawisz.rnJutro nie będzie niczego nowego.rnŻeby Tobie się życie nie zrabalo czasem... To się przestaniesz tak śmiać
2019-10-30 18:55
smaku Nie śmieję się, tylko tak się wydaje, wiem, że jeśli ktoś naprawdę bierze udział w trudnych sytuacjach, to ma prawdziwy horror, jedynie z zewnątrz czasem wydaje się, że "ktoś ciągle gada o jakichś horrorach" i potem wszyscy się śmieją, że "ta pani tak ma, ciągle pisze opowieści grozy" i znowu śmiech - i NIKT nie zdaje sobie sprawy, że "ta pani" naprawdę jest w prawdziwym horrorze, tylko sobie oglądają, śmieją się i komentują, a tym czasem "krew się leje, potwory, ludzie umierają", ale weź wytłumacz ludziom, że to rzeczywistość! ;)
2019-10-30 19:38
fiorens Toś smaku dowalił, że jakieś nieszczęście można nazwać horrorem, w życiu bym nie przypuszczała, że to przełożysz na tak bzdurne fantazje z horrorów. Pośmiać sie można, ale z ciebie
2019-10-30 20:06
smaku Też się trochę zaczęłam bać, że mogłam coś głupiego powiedzieć, czego się nie powinno, i mówi się, że ktoś "przesadził trochę chyba"... a potem nie da się cofnąć, kiedy ktoś nagada głupot, wiadomo, jak to jest, oczywiste, hmm... no więc to dlatego zaczęłam się trochę bać, że mogłam przesadzić z omawianiem, co sobie czytam - bo te opowieści są bardzo ciekawie, ładnie napisane, to nie proste pisać ładnie, szczególnie o cierpieniu, o mrocznych chwilach, emocjach, a tu u Nadziei są bardzo ładne te wpisy, jak opowieści, dlatego trochę się zaciekawiłam, bo ładnie brzmią, więc to niecodzienne w sumie, hmm... potem reszta to tylko kwestia jak to widać ze strony Czytelnika, kogoś z zewnątrz. No i właśnie czasem wychodzi, że jedni oglądają świat innych osób, pozostając we własnym bezpiecznym, miłym, ciepłym, nie zdając sobie czasem sprawy, że ten świat, na który patrzą, to prawdziwy horror dla tych, którzy tam są naprawdę, opowiadając. O to mi chodziło. I teraz nie wiadomo, jak być w bezpiecznej relacji ze światem innych osób, żeby nie narobić problemów osobom w ich światach, bo jak wyżej, jedni oglądają, a inni naprawdę maja horror typu "krew się leje, potwory, ludzie umierają!" - a inni sobie oglądają i mówią czasem "niezły horror, ciekawe, co będzie w następnym odcinku"... ;) A postacie z horroru twierdzą: "świat to podłe miejsce, ludzie są podli, źli, nieczuli, bez serc, bez ducha, jak kamienie i nawet ich nie porusza, a na dodatek się śmieją jeszcze, no szczyt, oczywiste..." - i jak ma się czuć osoba z horroru, kiedy na dodatek wszyscy się gapia i sobie o tym gadają, a potem wyłączą TV i wrócą do swoich spraw, zapominając, hmm... a potem za kilka dni ktoś zapyta: "a co u tej dziewczyny, co pisała, że to już koniec, że więcej nie napisze? Żyje? Przeszło jej, czy zdecydowała, że to już jednak tym razem na pewno koniec? Ktoś zna ciąg dalszy? Bo nie ma jej od kilku dni..." ;) Tymczasem... [Dziennik Pokładowy, 15 listopada roku pańskiego... myślałam, że to już koniec, miałam nigdy więcej tam nie napisać, ale jednak zdecydowała, że nie daruję tej piździe, co się śmieje i mówi, że to śmieszny horror, muszę być silna, za klika dni napiszę, że wszystko już mi przeszło, a ta pizda ma przejebane, kiedy wrócę na strony... napiszę jej taką opowieść, że będzie miała horror dopiero, ciekawe, co na to powie... mądralińska... takiej to dobrze... mogłaby uszanować innych, cipa jebana... ;)) Nie daruję jej... koniec zapisu, Dziennik Pokładowy, 16 czerwca 2020]... jutro na pewno nic nie napiszę, zdecydowane... :>
2019-10-30 20:50
Okocim Smaku Mnie wręcz przerazasz tymi bzdurami..
2019-10-30 21:07
Okocim Smak taka Jesteś to napisz coś madrego w krotszej wersji dasz radę.. zwróciłaš uwagę że dziewczyna ma ciężki czas w życiu.
2019-10-30 21:15
smaku OK, dobrze, przepraszam, wiem, bo rzeczywiście, że się nagadałam, bo lubię, ale co to ma do osoby, której nabazgrałam na blogu, hmm... powinnam przystopować z moimi opowieściami, szczególnie u innych, masz rację. Coś mądrego? Nie wiem, bo zależy jak jest problem, konkretnie? :) Bo rzeczywiście konkretnie to nie wiem nawet, hmm... :>
2019-10-31 17:06
smaku Czy to chodzi o to, że Nadzieja straciła kogoś, że ktoś ją opuścił i zerwał znajomość i potem to są efekty opisywane?
2019-10-31 17:08
Nadzieja124 30pazdziernik
Na polu zimno tak jak w mojej duszy, w moim sercu.
Nie ma już tego ciepła, które wypełniało kiedyś całą duszę.
Nie ma spokoju,nie ma niczego oprócz bólu i pustki.
Kiedyś byłam inna, lepsza, kiedyś miałam więcej serca w sobie, nie wiem,czemu się to zmieniło,nie chciałam się zmieniać a przynajmniej nie w tą stronę.
Może to przez wybory a może po prostu własną głupotę.

Mam mądra mamę,ona od małego powtarzała mi i bratu,żeby zawsze trzymać się pewnych zasad, bo one wychodza na dobre, zawsze.Wtedy też nie czułam się zbyt dobrze,miałam spadki nastrojów częste i pewnie też depresje,ale nie było aż tak źle,jak jest teraz.
Serce pociągnęło zbyt mocno do nieodpowiednich osób, rzeczy.(za to wszystko mam wyrzuty sumienia, za niszczenie innym życia i za inne błędy ,z tym, że system się to zagłuszać jak mogę, bo bym nie wyżyła z tym)
I tak ciężko teraz się z tego uwolnic, bo jednak się kogoś kocha,ale ma dość manipulacji,braku pozwolenia na własne zdanie, częstego słuchania jaka to jestem zła w większości,ale czasami dobra mimo wszystko.
Ale nikogo nie obwiniam,oprócz siebie.Sama się wpakowałam w takie życie,sama podokonywalam złych wyborów ,przez które cierpią moi najblizsi i na końcu też ja.
Kiedy człowiek nie ma możliwości wypowiadania własnego zdania przy najbliższej osobie i musi ukrywać emocje,płacz to staje się trochę chłodny i w pewnym stopniu obojętny,gaśnie w nim ogień,który się palił,ogień miłości,ogień dobroci i odbija się to na wszystkich.Nie warto żyć wbrew sobie po to,żeby ktoś inny był szczesliwy.Wiem o tym,tylko nie rozumiem czemu tak trudno zakończyć pewne rzeczy,skoro jest zły wpływ na obydwie strony.Tak ,są dobre chwile,ale cały czas siedzi w głowie,że głównie robię źle,że głównie jestem beznadziejna.Ja sama o tym wszystkim wiem.To,że ktoś mi powtarza to caly czas sprawia ,że mi tylko gorzej.
A teraz siedzę między jedną praca a druga wylewajac część z lez, które jeszcze będą się lać przez drugi czas.
A z drugiej strony jest osoba,która mnie kocha za wszystkie zalety (nie wiem gdzie ona je w ogóle dostrzega) i mimo wad i nie próbuje mnie zmieniać i z którą mogłam być sobą jak była obok, która pozwalala mi na chwilę slabosci,której podobała się taka prawdziwa ja,bez żadnych masek i gier i ktora poświęciła dla mnie tak dużo, że nawet nie wyobrażam sobie jak dla tak złego człowieka można zrobić tak wiele.Jak o tym myślę teraz bardziej mnie to jeszcze silniej płyną łzy.
I teraz, kiedy pojawiła się mozliwosc,żeby być z nią ,ja zniszczyłam wszystko... Jak zawsze od wielu lat.
Jak stracę ją, to stracę już czesc siebie,bo stała się częścią mnie.
Nie wiem czy jest szansa odzyskać i nie wiem jak to zrobić,ale chcę, bo tacy ludzie zdarzają się raz na milion.
Tylko nie mam już sił ani pomysłów, nie ma we mnie życia,nie ma we mnie radości, szczęścia,żyje , bo muszę...
Ale nie chcę jej stracić, bo wiem, że to może być coś pięknego i trwałego i szczęśliwego.
Jeśli teraz ją stracę, to mogę nigdy nie odzyskać a potrzebuje jej, potrzebuje jak powietrza
 KOMENTARZE (0) 
Nadzieja124 Jestem skończona idiotka.
Niby zawsze o tym wiedziałam,ale dzisiaj się w tym utwierdziłam jeszcze bardziej.
Dzisiaj, kiedy właśnie pojawił się promyk nadziei na to,że może jednak będziemy razem to ja wszystko zniszczyłam,jak zawsze zresztą. Zawsze niszczę to, na czym zależy mi najbardziej. Czemu? Bo jestem głupia najgłupsza osoba na świecie.Serio.
Najgłupsza i dająca się manipulować cały czas. A mogłam mieć jeszcze szansę na dobre życie,na szczęście na zawsze, na bycie z to jedna wyjątkowa osobą, która kocha mnie i którą kocham ja. Tylko głupia jestem, że nie umiałam tego pokazać jak trzeba i w odpowiednim momencie podjąć właściwą decyzję, nad ktorej podjęciem myślałam już jakiś czas.
Teraz to chyba już koniec a mogłam mieć jeszcze na to jakiś wpływ jednak, choć wydawało się,że nie mam.
Zawsze wszystko niszczę, tylko jeszcze nie doszłam do tego, dlaczego.
Dlaczego mając przed sobą to co najlepsze ,zawsze wybieralam to ,czego nie powinnam, chociaż cierpiałam zawsze po tych wyborach?
Dlaczego nie mogłam zdecydowac wcześniej mądrze i rozsądnie i właściwie? Taka osoba jest jedna na całe życie, jak się tak trafi raz taka wyjątkowa to się powinno trzymać i nie dopuscic do tego, żeby odpuściła,żeby zrezygnowała.
Brak mi słów już, nie zasługuje na nią, jest za dobra, za kochana, za cudowna,za wspaniała...
To by było za piękne,żeby dała mi jeszcze szanse...
Tylko teraz, zrobiłabym wszystko inaczej.
Tyle błędów popełniam a tak rzadko się na nich uczę...
A kocham ją i wiem, że byłoby mi z nią tak dobrze jak z nikim innym na świecie.
Jej jako jedynej pokazałam prawdziwa siebie ,bez masek,bez kłamstw,taka jaka kiedyś siebie lubiłam,taka prawdziwa i ona jako jedyna pozwalała mi być sobą...
A teraz tu pisze, bo to jedyne miejsce , gdzie mogę przyznać się do mojej głupoty i wyrazić moje uczucia.
Próbuje zebrać myśli,ale z oczu już deszcz pada,więc ciezko mi to wychodzi .
Nie dociera do mnie to jeszcze, nie ducha to, że w tym momencie mozliwe,że straciłam ja na zawsze,bezpowrotnie
A to by dla mnie oznaczało największą pustkę i straszliwy ból.
Nie mogę , nie mogę jej stracić, jest dla mnie wszystkim
Ale chyba już za późno...
 KOMENTARZE (4) 
wojtek co zrobiłaś?
2019-10-29 20:51
Monteee oj, nie mów o sobie tak źle każdy popełnia błędy.
2019-10-29 21:24
Okocim Co zrobiłabys inaczej??
2019-10-29 22:25
Nadzieja124 Wszystko zrobiłabym inaczej.rnPrzede wszystkim skończyłabym dużo wcześniej relacje, która dla obu stron jest raniąca, więc bez sensu
2019-10-29 23:37
Nadzieja124 Dlaczego dusza tak płacze, dlaczego tak boli
Bez tej jednej, jedynej osoby,co serce goi?
Dlaczego tak ciężko jest przeżyć te dni
Kiedy dwie dusze rozdzielają oni
Czemu taki pech w życiu moim jest
Co nie daje żyć razem i szczęście mieć?
Dlaczego dwóch dusz połączyć znowu nie można?
I tak bez walki,z pustka w sercu pozostać?
To boli tak bardzo, boli niezmiernie
Żyć dalej w tym świecie bez niej jednej
Nie wiedząc , czy kiedyś się coś zmieni i czy znowu będziemy w objęciach wtuleni
Każdy dzień jest pelen bólu i płaczu
Jak długo jeszcze to znosić , jak długo żyć bez światła i ciepła w nocy?
 KOMENTARZE (0) 
Nadzieja124 Parę godzin temu zaczął się już 28 październik.
Co raz mniej sił u mnie z każdym dniem.
A dzisiaj to już apogeum bezradności, smutku i przeżywania.
Nie wiem, może po prostu muszę być sama do końca życia, bo już trace wiarę, że uda nam się kiedyś być razem a nie chce nikogo innego, chce ja. To wyjątkowy człowiek, tacy zdarzają się raz na miliard. Ona tak jak ja jest w stanie zrobić wszystko dla osoby, która kocha.A ludzie to z reguły tylko "ja,ja,ja"To smutne.

Ale w ogóle Co z tego, że dwoje ludzi się kocha, jeśli nic nie pozwala im żyć ze sobą?
Tak niewiele potrzeba do szczęścia a nawet tego nie można mieć.
Może po prostu odizolować się od wszystkich u trzymać na dystans i może będzie łatwiej. Tak samo boleśnie, no ten ból może się v na jakiś czas uda minimalnie zagłuszyć.
A potem udawać, że nikofo nie potrzebuje, chociaż ona jest dla mnie jak tlen...
 KOMENTARZE (9) 
smaku 28 październik? To chodzi o dzisiaj? Dzisiaj chyba jest 28? Ale czad... ta historia brzmi, jak z dawnych czasów, tajemnica smutnego domu gdzieś na moczarach, w odległych bagniskach i krainach w Transylwanii... chociaż to chyba Karpaty, góry jakieś, ale chodzi mi o klimat, powiedzmy... brakuje mgły, oparów, jęków i wycia po nocach i psa Baskerwilów. :) Lepiej nie wychodzić nocą na dwór, po różne tajemne siły i moce ciągną człowieka w pół-śnie, jak ducha i człowiek idzie przed siebie polami i ulicami, łąkami, stawami, jak ta Emily Rose, czy coś, z tego horroru... w halce nocnej, zimno, jak na jesieni, a ta prawie na golasa, na bosaka po polu, a potem stoi przy drutach i ciąga, i nie może przejść, hmm... ;)
2019-10-28 18:26
Nadzieja124 No bo moje życie to jedna wielka Mroczna historia
2019-10-28 22:09
smaku Pewnie jak wielu ludzi na świecie, tylko większość z nich znika w swoich światach pozostając nieznanymi nawet, nikt nic nie wie, tematy znikają, ludzie znikają, jedynie rodziny pamiętają, czasem wspominają krótko tylko, jako informację, że "i tak ciężko było, dawno temu", potem znika wszystko... tak znikają ludzie w nieistnieniu, świat nawet ich nie zna, ani nikt, hmm... a Ty możesz z ludźmi gadać przynajmniej i masz dostęp d Internetu. :)) i pisać opowieści w stylu Edgara Allana Poe, albo inne grozy jakieś, genialne klimaty, ja uwielbiam takie historie, od dziecka, najgenialniejsze historie, jak dla mnie, nawet na PC-tach najbardziej w takie gry lubiłam grać właśnie... :)
2019-10-28 23:21
Nadzieja124 Hah no dziekirnChoć wolałabym nie czuć tego Billy, który czuje i mieć happy end,
2019-10-28 23:29
smaku happy end, to w niezrozumiałym sensie jakoś brzmi, bo brzmi może, jak po jakiejś walce, czy coś? Gdzieś kiedyś z inna osobą rozmawiałam o drogach i ścieżkach i podobnie ja myślałam, a osoba inaczej trochę, a propos zaczynania i kończenia, że jedni myślą o zakończeniu, żeby zacząć, czyli jakby wyjście z jakichś krętych ścieżek, albo coś, jak z lasu pustego, żeby wreszcie wyjść, i właśnie o czymś podobnym chyba było, bo w życiu trudno mówić o "happy end", kiedy to oznacza koniec, czyli śmierć, hmm... i trudno to nazwać happy, chyba... :) Dokładnie ten sam problem chyba był w widzeniu świata i ścieżek, początków i końców. Chyba rozumiem właśnie, w jakim znaczeniu, hmm... bo to możliwe, że dlatego, że ja żyję sobie szczęśliwie i widząc nagle 'happy end', nie wiem, co to ma oznaczać, hmm... ciekawe to jest... czy śmierć, czy wyjście z jakiejś walki... hmm, no i właśnie, ciekawe... i potem wychodzi, że ludzie się nie mogą zrozumieć, ale przynajmniej ja się staram... ;)
2019-10-28 23:42
smaku Chyba rozumiem! Że jak ja uwielbiam takie historie ciekawe, mroczne, to ja widzę ze strony obserwatorki, czytelniczki, itp., czyli z zewnątrz, a ktoś jest postacią w tej historii, która ja czytam lub oglądam, hmm... ciekawe to jest. To dopiero musi być horror, być postacią w takiej historii, hmm... ratunku! :)
2019-10-28 23:44
Nadzieja124 To jest straszny horror, uwierz
2019-10-28 23:50
smaku No domyślam się właśnie, jak opowiadam, że dla mnie to tylko horrory oglądane z zewnątrz, że aż strach, potem po nocach czasem nie da się spać i człowiek ma traumę, ale za to naukę i pamięta, w razie czego w życiu, gdyby pojawiały się jakieś historie, czy sytuacje w życiu realnym. Uczyłam się na horrorach życia, od dziecka oglądam horrory i wszystko chyba już wiem, dlatego umiem sobie radzić w każdej realności, bo widziałam na filmach i w książkach czytałam, no więc dla mnie zostają przygody tylko, które już znam, więc się już nie boję niczego, proste... skojarzyły mi się książki pewnego profesora z Włoch, które też czytam od dawna, od szkoły średniej jakoś, powiedzmy, i on opisywał problemy relacji pisarz-czytelnik, hmm... coś w tym musi być, jak spacery po lasach fikcji, tylko że jedni tam wędrują i odgrywają swoje role w straszliwym horrorze dla nich, a ktoś tylko sobie ogląda lub czyta z zewnątrz i patrzy, jak na przygody i czy bohaterowi opowieści dadzą sobie radę, czy umrą, czy ich pożrą potwory, co będzie, ciekawe wszystko, oczywiste... no ale jednak zawsze można zamknąć książkę, wyłączyć TV i jak ma się dość, to inne przygody teraz. A tam w filmie, czy książce nadal ktoś walczy i krzyczy i krew się leje, hmm... ;)
2019-10-29 18:32
Nadzieja124 Najlepsze, że zawsze wszystko jest przeze mnie źle
2019-10-30 13:14
Nadzieja124 27 październik
To, że każdy dzień staje się dla mnie tylko gorszy i gorszy z jednej strony mnie przeraża a z drugiej śmieszy,ale to taki bezradny,histeryczny śmiech wołający o pomoc.Tylko znikąd tej pomocy nie będzie, bo nie może być, bo tylko jakiś cud musiałby się zdarzyć,żeby splesc znowu nasze dwa kochające się serca.
Cud,na który z początku naiwnie i szczerze liczyłam,ale z kazdym dniem tracę już wiarę w lepsze dni.
Każdy dzień jest mroczniejszy,ciemniejszy,wypełniony bólem, rozpaczą i cierpieniem.
Tak,tak się dzieje, kiedy bardzo wrażliwi ludzie pokochają a potem wszystko nagle się wali.Nie zostaje nic.Tylko zdjęcia i myśli i czasami kilka wiadomosci w telefonie,na które czekam dzień i noc.Czekam na nie też z resztka nadziei,że ujrzę tam treść:"Kochanie, możemy być razem!", albo chociaż :"jadę do Ciebie".
Każdy dzień staram się zmuszać do podsycania chociaż tej iskierki nadziei, mimo że wiem jak beznadziejna jest ta sytuacja.
Każdy dzień moje spojrzenie i ton głosu mimowolnie błaga o pomoc. Patrząc w moje oczy, podobno można wyczytać wszystko.
Czasami zastanawiam się co z perspektywy innych ludzi w nich widać.
Rano po godzinie snu po całej nocy pracy udało się nie myśleć może 2 godziny w trakcie snu, bo to tyle mogłam się nim na ieszyć. Obudziły mnie podświadomie myśli i już nie dały zasnąć.
Znowu panika i ból i bezradność.
Potem zajęcia a na nich już totalne wyczerpanie emocjonalne. Teraz wracam sama w tramwaju i myślę o tym, jak pięknie by było po prostu zasnąć i już się nie obudzić, nie czuć tego okropnego bólu w środku, który nie pozwala mi funkcjonować. Nie mieć świadomości tego, że może nigdy życie nie pozwoli nam być razem albo nawet, jeśli kiedyś pozwoli, to ona nie będzie już taka sama, że da się zmienić temu wszystkiemu a to było by straszne.
Myślałam nawet, żeby zamówić dwie obrączki, jedna z grawerem:"zawsze będę Cię kochać i czekac" a druga bez, żeby wtedy, gdy się spotkamy, ona mogła dać mi ją z wygrawerowanym napisem od siebie a dopóki jesteśmy oddaleni o tyle kilometrów, żeby po prostu trzymała je dwie, żebysmy symbolicznie mogły być chociaż razem.
Tylko coś mnie powstrzymuje od zrobienia tego, nie wiem, może czasami myśl, że to bez sensu albo niepoważne, ale serce i tak chce to zrobić.
A ja, ja po prostu jej potrzebuje obok, bo wraz z każdym dniem w mojej dusza umiera jakaś cząstka, cząstka życia
 KOMENTARZE (3) 
Etna86 To co napisałaś jest bardzo smutne, bo cierpienie jest okropne i chyba każdy z nas je w życiu poznał i wie jak smakuje.... ale też bardzo piękne bo miłość jaką masz w sobie daje ci wiele siły. Pozdrawiam
2019-10-27 18:19
Homoland5 Znam to beznadziejne uczucie, znam ten ból... Na początku jest ciezko, a ból paraliżuje każdy ruch... Z czasem przyzwyczaisz się do jego obecności... Z czasem będzie łatwiej egzystować... Z czasem też zrozumiesz, że walka kiedy tylko Ty kochasz to tylko pogłębianie cierpienia... A jeszcze później, że poświęcenie siebie i swojej dumy to masochizm...
2019-10-28 00:12
Nadzieja124 Ona też kocha, po prostu sytuacja nie pozwala
2019-10-28 02:51
Nadzieja124 Miałam pisac tylko raz dziennie,ale leżę teraz w łóżku ze łzami w oczach i wyjątkowo potrzebuje wyrzucić z siebie te emocje teraz. Myśli obudziły mnie ze snu,z jedynego czasu, w którym mogę nie czuć bólu, który rozpiera moja duszę tak mocno, jakby miała zaraz dosłownie pęknąć.
W głowie zdążyło nabrać się już tyle myśli a serce rozrywa tęsknota.
Niedawno doszły 2 smsy, które dostarczają mi chociaż wiedzy o tym, że ona żyje i że pamięta o mnie.
W swoim życiu spotkałam dużo ludzi i u większości widać brak głębszych emocji, obojętność, postawę "jak nie ten, to następny" i oni naprawdę mają takie myślenie.Ja naprawdę tego nie rozumiem. Przecież są tacy, których nie da się zapomnieć , zamienić, przestać kochać, żyją w sercu do końca życia, oni poruszają taka najwrazliwszą strunę w duszy tym, jacy są, co są w stanie poświęcić i jak mocno potrafią kochać. Takich ludzi jest przeraźliwie mało, ale ja miałam szczęście poznać takiego człowieka. To jest niesamowite jak ze zwykłych wiadomości, bez spotkania można twarzą w twarz można złapać taka nić porozumienia, która z czasem zamienia się w grubą linę i człowiek zdaje sobie sprawę jak wiele go łączy z tym człowiekiem, podobny charakter, podobne hobby, podobna chec walki i przede wszystkim narastające z czasem silne uczucie, które cały czas się pogłębia. Potem , kiedy następuje spotkanie po tej całej wymianie wiadomości, nie można się rozstać. Chce się zatrzymać ją na zawsze przy sobie, troszczyć się , zasypiać razem i kochać całym sercem przez całe życie.
A potem, w jeden ułamek sekundy sypią się wszystkie wspólne plany, przez jedną sytuację, przez jedną rzecz, przez sytuację życia niezależna od żadnej z nas.
I zostaje tylko nikly,najmniejszy z możliwych promyk nadziei na zmianę sytuacji, na to, żebysmy mogły znowu być razem i zostać ze sobą do końca.
Promyk tak nikły, że łzy same zaczynają strumieniami cieknąc po policzkach, jakby same one zdawały sobie sprawę z beznadziejności sytuacji...

Choćby znowu ja zobaczyć, wtulić się, popatrzec głęboko w oczy i wyczytac z nich te gorące uczucia. Choćby znowu siedzieć obok bez dystansu setek kilometrów i rozmawiać szczerze wszystkim, choćby na chwilę, dopóki życie nie pozwoli być razem...

Tak przeraźliwie leżeć z otwartymi oczami w tej ciemności, która odzwierciedla tą straszna sytuację, że w takich momentach naprawdę docenia się istnienie światła.
Okropnie być samej w domu wieczorem, m wszystkie myśli prowadzą w jednym kierunku i chcą przekonać, że nigdy się nic nie zmieni, że już wszystko tak zostanie...
 KOMENTARZE (4) 
Whynot87 Doceniaj póki więc możesz i ten kontakt istnieje.rnŻyj tą nadzieją bo ona umiera ostatnia. rnMoże Tobie nikt nie zryje mózgu pisząc brytalnego sms "wygenerowanego automatycznie", że pogrzeb juz był.
2019-10-26 19:49
Nadzieja124 Bardzo bardzo mi przykro...rnDo takiej sytuacji też mało brakowało...rnTrzymaj się mocno!
2019-10-26 20:17
Whynot87 Zanim zatracisz się bez końca upewnij się,że to nie jest wykorzystanie Twego serca.
2019-10-27 15:00
Nadzieja124 Z tym zatraceniem to już za późno.... Kocham ją jak nikogo nigdy
2019-10-27 16:48
Nadzieja124 26pazdziernik... Zaczął się kolejny,ponury,szary dzień w moim mieście.
Umysł czasami stara się wytłumaczyć sercu,żeby pogodzić się z tym jak jest, zapomnieć,próbować żyć wyłaczajac emocje,uczucia.
Jasne,można tak zrobić,ale tak robi wiekeszosc, jeśli tak zrobię,to nie będę sobą.Ja taka nie jestem, ja walczę, walczę do ostatniej kropli nadziei,żeby nie stracić tego,co najważniejsze.
Ludzie mówią:"odpuść", "nie czekaj","znajdzie się ktoś inny" , ale ja nie chcę nikogo innego, chce tylko ją, jej piękny uśmiech, piękne oczy i ciepłe objęcia.
Od wczorajszej nocy było tyle myśli, żeby napisać do niej, ale jest wykończona, nie mogę przecież tak cały czas jej męczyć, lepiej troche poczekać, aż będzie miala siły i czas, żeby napisać.
Nie możemy nawet ze sobą rozmawiać, tylko pisać i patrząc każdy dzień w telefon widzę tylko kilka wiadomości, które muszą mi narazie wystarczyć, żeby przeżyć.
Być odseparowanym od człowieka, którego się kocha jest straszne, kto nie przeżył czegoś takiego, nie zrozumie... To nie jest też zwykły człowiek. Ona jest wyjątkowa. Są ludzie, których się nie zapomina i którzy pozostają w sercu na zawsze. Ona jest w stanie zrobić dla mnie wszystko, jest inna i się nie poddaje.
W sumie to jesteśmy podobne w wielu rzeczach
Dwie podobne dusze, które się kochają i którym życie nie daje być razem.
Dwa światy, jedna miłość,jeden cel.
Jak go osiągnąć, kiedy cały świat jest przeciwko i nie widać nadziei?
 KOMENTARZE (5) 
Okocim lubię to! ;)
2019-10-26 14:31
Okocim Walcz na ile starczy Tobie sił.. Masz wielka duszę. myślę że poradzicie Sobie z tym co teraz się dzieje.Powodzenia:)
2019-10-26 14:43
Nadzieja124 Dziękuję, mam nadzieję że przyjdzie dzień kiedy to się zmieni, kiedy życie nam pozwoli być razem.Pozostaje mi tylko czekać i nie dawać jej zapomniec
2019-10-26 17:18
devise Okej, zaczyna mi się podobać ten narastający fatalizm. Nie mogę się doczekać, jutrzejszego wpisu! Howgh!
2019-10-26 17:30
Sweet-lips lubię to! ;)
2019-10-30 20:38
Nadzieja124 Są w życiu takie sytuacje, że nie widać z nich wyjścia, choćby człowiek patrzył na nie z każdej strony i jego głowa parowała od różnych pomysłów. Czasami jest aż tak źle, że potrzeba cudu.Tak też jest ze mną.
Mówią, że trzeba uwolnić emocje z głębi siebie i przelać je na papier, podobno to w jakimś stopniu pomaga. Nie wierzę w to zbytnio, ale zawsze można spróbować, więc teraz, dzisiaj,25 października próbuje.
Ja uważam miłość za najważniejszą wartość, nic nie jest od niej ważniejsze, wartościowsze, nic tak bardzo nie cieszy człowieka i nie daje powodów do życia jak robi to miłość.
Bez niej człowiek nie żyje, nie oddycha, dusi się. Może starać się przekonywać siebie, że jest mu bez niej dobrze, ale to nieprawda. Tylko prawdziwa miłość daje człowiekowi szczęście i satysfakcję.
Wydaje mi się, że najmocniejsze i najbardziej udane związki powstają z przyjaźni, z niezliczonych, wspólnych godzin i rozmów o wszystkim. Dlaczego? Bo człowiek zakochuje się wtedy w człowieku, którego poznał od każdej strony, który jest sobą i nie musi udawać nikogo innego i ta druga ukochana osoba to wszystko akceptuje i to jest najpiękniejsze w tym wszystkim.
A co ze mną? Tak jest właśnie w moim przypadku, tak też kocham, tylko ja jestem odseparowana od osoby, która stała się dla mnie wszystkim, od osoby, która pokochała mnie pierwsza i była w stanie zrobić dla mnie wszystko...
I nie wiem kiedy i czy będzie jeszcze możliwość być razem, nie wiem kiedy będę mogła chociaż ją spotkać , zobaczyć jej piękne oczy, uśmiech i móc przytulić i namiętnie pocałować , pokazując jak bardzo się stęskniłam. Nie wiem nawet czy będę mogła to kiedyś zrobić.
Teraz nie mogę nic, po prostu czekam, każdego dnia pozostaje mi tylko czekać i starać się przeżyć każdy ranek, dzień i noc bez niej...
Będę starać się pisać codziennie na pamiątkę, żeby, jeśli kiedyś będzie nam dane być razem, mogła ona przeczytać o tym co czułam i jak starałam się przeżyć dla niej każdy dzień
 KOMENTARZE (9) 
devise Miłość nie jedno ma imię. Rozumiem, że miłosne zawody przyczyniają się do depresyjnych epizodów w życiu człowieka... I w takich momentach z pomocą przychodzi matematyka (a wszyscy po szkole mówili, że się nie przyda)! Na świecie około 10 minut temu było 7,739,376,978 ludzi. Szymborska twierdziła, że "nic dwa razy się nie zdarza", ale przy tej liczbie ludności i wydłużającym się czasem życia przeciętnego człowieka miłość pewnie może. :) Statystycznie przewidywana długość życia w Polsce to 82 lata dla kobiet. To jest 29909,5 dni (wliczyłam lata przestępne :P). Czemu maksymalizować ten czas na oczekiwanie, skoro można poszukać gdzieś w głębi miłości do siebie. Miłość to istotny element życia, ale nie spłycajmy jej jedynie do wymiaru między kochankami. Love yourself. Peace.
2019-10-25 10:59
Nadzieja124 Rozumiem, ale ja jestem osobą, której to nie wystarcza, która potrzebuje drugiej osoby do tego żeby było mi dobrze. Ja potrzebuje jej po prostu, lepiej dwóm niż jednemu
2019-10-25 11:42
Monteee nie wyobrażam sobie, że ktoś jest dla mnie wszystkim. Ponieważ jeśli ją stracę to co? zawali się mój świat? Nie, trzeba żyć i umieć kochać przede wszystkim siebie. Nie egoistyczną miłością, ale żyć w zgodzie ze sobą samym. Inaczej zawsze będzie poczucie pustki i czekanie że ktoś tą pustkę wypełni.
2019-10-25 22:27
wojtek kochacie się ale nawet się nie widujecie? miłość to dbanie o drugą osobę. jeśli tego nie ma to nie ma miłości, są tylko fantazje o miłości. a to nie to samo. i nie wyobrazam sobie jakie to mogą być przeszkody w Polsce w 21 wieku do tego aby 2 osoby które chcą być razem były razem? nie ma takich.
2019-10-26 09:14
Nadzieja124 Niestety są i ta przeszkodą jest akurat przerażająca i niezależna od nas.
2019-10-26 17:19
malgosia108 jedyną przeszkodą jest ubezwłasnowolnienie lub więzienie.
2019-10-27 12:56
Nadzieja124 Jeszcze jest coś podobnego
2019-10-27 17:46
MaudMagdalena Małżeństwo! To połączenie obu rzeczy wspomnianych powyżej ;)
2019-10-28 07:58
Sweet-lips lubię to! ;)
2019-10-30 20:35

Witaj, Zaloguj się

Nadzieja124 w portalu

Archiwum BLOGA

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019