jestbezpiecznie - blog

jestbezpiecznie Jestem utalentowana w śnieniu. Czuję się z tym fajna i wyjątkowa, choć głośno przyznam to tylko tutaj. Taki talent: produkcja wyjątkowych snów. Niezbyt fajnie jest, gdy przychodzą te trudne, smutne i negatywnie dziwne. Nie wierzę w znaczenie snów choć mój tata powtórzył mi sto czterdzieści razy, że jak zęby to smierć; że babcia wyśniła zębami każdy z czterech zawałów dziadka i śmierć ze trzech ciotek. I jemu jak śnią się zęby to może nie smierć ale coś bardzo, bardzo złego. Dzwoni do mnie wtedy i mówi, żebym na siebie uważała; mówię: AHA. Dzięki. „Będę na siebie uważać” czyli nie wiem co.
Zęby śnią mi się często ale wynika to raczej z nałogowego oglądania aparatów ortodontycznych i wad zgryzu. Przed, po, w trakcie, zdejmowanie, zakładanie, wycisk. Wspaniałości. Moje niegroźne uzależnienie, może powinnam wpisać w nałogi. Lubię krzywe zęby, przerwy i niektóre wady wymowy.
Lubię defekty pełnego, czystego uzębienia.
Dziś mój sen mnie bardzo zaniepokoił, tak, że ze swoją nerwicą cały dzień w pracy zastanawiałam się, czy wyłączyłam kuchenkę po jajecznicy, czy pani Basia sąsiadka zauważy dym wydobywający się z okna i ktoś uratuje Perutka uwięzionego w palącym się domu. Dopiero co brzuch przestał mnie boleć przewlekle, to znów zaczął przez ten pożar.
Hipochondria po pierwszym szczepieniu razy milion.
We śnie stał bardzo wysoki wieżowiec. Nowy chłopak mojej mamy powiedział jakiś czas temu, że dzieciństwo spędził na 12stym piętrze i przy dużym wietrze woda w szklance drżała bo budynek „musi pracować”. Przeraziło mnie to na amen bo w lękach wszystkich mam największy lęk wysokości, dlatego zawsze wybieram parter. Co to, na boga, znaczy, że budynek musi pracować? Przecie wiatr nie może ruszać budynkiem.
Ten we śnie się ruszał. W lewo, w prawo, w lewo, w prawo, coraz mocniej. Już na etapie delikatnego huśtania stanęło mi serce, a wieżowiec przechylał się coraz mocniej. Przechylał się w końcu jak motor na zakrętach podczas wyścigów sportowych, z jednego okna wypadł człowiek, potem z drugiego i trzeciego i nagle jak mrówki ludzie zaczęli wypadać ze swoich mieszkań, trzymał się samymi palcami parapetów jak tonącego Titanica. Lewo- prawie do ziemi, prostopadle, prawo- prawie się kładł. Pomyślałam, że oto tu przede mną dochodzi do katastrofy i że to zaraz jebnie na amen. I jebło.
Było mi niedobrze patrząc na huśtanie wieżowca. Chciałam uciekać, przypomniawszy sobie sceny z dokumentów o WTC, gdy ludzie uciekali przed wystrzeloną upadłym budynkiem chmurą pyłu, bałam się, że dostanę jakimś kawałkiem i umrę, żadna nowość, przechodząc przez pasy boję się, że to będzie akurat ta pechowa sekunda, że mogłam wyjść z domu sekundę wcześniej lub później.
No i jebło. Wiedziałam, że na trzy czte ry umarło wielu ludzi i od razu w głowie: ale co z psami? Trzeba ratować psy! Pojawiły się pojedyncze sztuki biegnące w panice przed siebie.
Nadal patrzyłam i nie mogłam uwierzyć, że oto na moich oczach… dalsza część snu jest zbyt drastyczna, by ją opisywać.
Chwieję się bardzo i choć nie czuję, że jebnę to boję się, że ten sen to właśnie oznacza. Był gorszy od snu ze zgniłymi jajkami (sennik: zawód, porażka) oraz tego o mojej aborcji w późnej ciąży (sennik: porażka w pracy, utrata dobrobytu)
Lepiej porozwiązuję krzyżówki.
 KOMENTARZE (1) 
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-12-02 18:04
jestbezpiecznie i waited for ya
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Raz w tygodniu mam ten sen.
Mogę go porównać do sarenki w łapach geparda. Ona leży z powyginanymi nóżkami, co jakiś czas próbuje wstać, kot bez większego wysiłku przyciska ją do ziemi, rozgląda się, dyszy. Zje ją za chwilę, jeszcze nie teraz. I nie udusi jej, nie zabije szybko, zacznie jeść rozrywając brzuch. To może być najdłuższy rodzaj śmierci. I zbliżenie na jej pyszczek- mam problem z czytaniem koni. Mają dziwne, martwe oczy.
Dziś miałam ten sen.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Keep me here
My heart is near
My love has gone away
Tell me true
My heart is new
My love has gone away
It"s okay
I know someday I"m gonna be with you
It"s okay
I know someday I"m gonna be with you
Speak to me
My heart is free
My love has gone away
Tell me true
My heart is blue
My love has gone away
 KOMENTARZE (1) 
Xyzzx lubię to! ;)
2021-08-26 22:58
jestbezpiecznie Take me back to the night we met.
 KOMENTARZE (3) 
Jasana lubię to! ;)
2021-08-26 02:11
Xyzzx lubię to! ;)
2021-08-26 04:57
girlinthebox1 Lubię !
2021-08-26 10:04
jestbezpiecznie Przypadkiem wczorajsze filmy stały się idealnie skomponowanym tryptykiem, zupą z moich bolączek, wad i dziwnego losu. Przypadkiem, bo akurat dawno niewidziany znajomy wiózł mnie z psem do kardiologa; jest montażystą, lubimy podobne filmy i jako jedyny wiedział, że mój tatuaż-nawias to logo Nimfomanki von Triera. Przekrzykujemy się wymieniając kolejne filmy aż w końcu padło na
1. „Wstyd”
Miałam kiedyś na DVD, kupione od pana ze straganem w centrum. Nie wiem, czy takie stoliki z DVD jeszcze stoją bo dawno nie byłam na mieście. Z kilka lat- prócz strajku w zeszłym roku nie wiem jak wygląda centrum miasta. Zanim jednak obejrzałam Wstyd zdążyłam go sprzedać na psim bazarku z dochodem dla moich podopiecznych- i chyba nawet wymyśliłam sobie, że dodam go do ulubionych po samym opisie i nieprzychylnych recenzjach (nie, że film był oceniony słabo ale przeczytałam kilka negatywnych, płytkich ocen czując jakby mnie oceniono- więc bronię się na wszelki wypadek)
Nie lubię tego typu slow motion ale przecież chodzi o to, że jest to spory kawałek mnie- a siebie też nie lubię więc wszystko się zgadza. Męczy mnie ten rodzaj ciszy, inny od skandynawskiego minimalizmu, jego surowego, bladego spojrzenia i mroźnego oddechu; bo zawsze mówię: lubię, jak w filmie są dwie osoby, które mało mówią, nic się nie dzieje a średnio co trzy minuty mam wbity nóż w serce przeplatany z tym w plecy; i boli boli boli jeszcze kilka dni po. „Wstyd” boli ale nie jest klimatem, który lubię, jest jednak bardzo o mnie. Niekoniecznie o seksie, na pewno o nałogu i wstydzie z nim związanym. Paraliżującym, przeszywającym wstydzie, patrzeniu prawdzie w oczy, co ostatnio coraz gorzej mi wychodzi; decyzji o rujnowaniu sobie życia byle tylko nie zbliżyć się do człowieka, do dobrego człowieka, do kogoś, z kim mogło by się udać. Wolę hetero mężatki, które podczas orgazmu obiecują wszystko i w oczach ich błyskają takie fajerwerki, że idę w ogień na smierć, na zawsze.
Coś miłego, coś na życie, które zazwyczaj składa się z rachunków, obiadów i zębów do leczenia? Nie, żadnego seksu z rokującymi ludźmi.
2. „Ciała”
Dawno nie parsknęłam tak śmiechem- na widok dziewczyny, która ma odbyt w miejscu ust i na odwrót. Wkłada sobie rurkę w majtki i wlewa lejkiem rosół i pierdzi buzią zdmuchując świeczki na urodzinowej zupie. Kolejny film o wstydzie, akceptacji i jej braku. Chłopak, który nie chce mieć swoich nóg i zrobi sobie każdą krzywdę, byle tylko ich nie mieć.
Cała ja.
Otyła dziewczyna płacąca za seks niewidomej prostytutce (czy to określenie jest poprawne politycznie? Czy nie umniejsza?) która jednak nigdy nie daje się dotknąć bo kto by chciał dotykać otyłe ciało. Znam to zamknięcie na sześć spustów, że za nic w świecie NIE i już. Ciekawe, na czym bym się zatrzymała mając nieograniczone pieniądze na poprawianie urody, albo nie tyle poprawianie co zmianę- zmianę wszystkiego, przeobrażanie się w innego człowieka.
Facet, który jest w stanie pokochać tylko „nienormalny” wygląd- kobietę z naczyniakami na twarzy, ale ona nie chce być kochana za swoje naczyniaki, rzuca go; facet odnajduje miłość w dziewczynie z odbytem w miejscu ust, ona na to pozwala (zazdroszczę, ja bym nie pozwoliła, nie pozwalam).
Mój odbyt w miejscu ust jest nie do zaakceptowania- tak sobie wymyśliłam. Tak jak dziewczyna bez oczu przykleja sobie w ich miejsca różowe brylanty i następuje koniec świata, gdy ktoś jej te brylanty kradnie, a ona zostaje z łysą skórą pod brwiami, w pełnym słońcu, w świetle brzęczących jarzeniówek wystawiona na ocenę świata- a ocena świata przecież jest najważniejsza.
Dodatkowo motyw koszmarnego braku akceptacji rodziców.
Ojciec kupuje córce maskę jednorożca, żeby ludzie nie widzieli jej twarzy.
Matka wyzywa chłopaka, który nie chce mieć nóg od idiotów. Nienawidzi go szczerze i ta niechęć z ekranu wgryza mi się w głowę niczym moja matka za młodu; tu przechodzimy do przypadkowego filmu
3. „Niedzielna choroba”
Córka odnajduje matkę po 30 latach nieobecności. Jej matka odeszła, gdy ona miała 8 lat. Córka nie skończyła szkoły, dużo pali, w między czasie była uzależniona od heroiny. Matka stworzyła sobie nowe, bogate życie ze znanym biznesmenem, nową, udaną córkę i nawet rasowe psy. Córka prosi matkę o 10 wspólnych dni w jej starym domku w górach.
Jest to rodzaj takiej prawdy w oczy, takiej bliskości, że nawet nie umiałam płakać- zrobiłam to nieporadnie, cicho, bez ładunku. Strzelanie pustakami. Widok zbliżających się ciał matki i córki spowodował, że zczołgałam się w łóżku w miejsce nóg, skulona, jak zwinięty papierek- śmieć. Nie wiem, co mi się wtedy dzieje w sercu ale trzeba to szybko wymieść „Wstydem” - jakimś nałogiem, zamówić pizzę i zjeść całą w dziesięć minut do bólu brzucha, powyrywać koniczynki z ogródka do bólu rąk, seks też jest ok, ale …. „Ciała” nie pozwalają na taki przypadkowy.
Polecam.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Rzuć między nas.
Dodam ale nie posłucham, nie będę sypać ran solą, jak kiedyś. Upodobania się zmieniają.
 KOMENTARZE (1) 
Lady_G lubię to! ;)
2021-08-15 09:56
jestbezpiecznie Że pojechaliśmy polonezem nad wodę, co było częste w dzieciństwie, jednak teraz jako dorosła kobieta, choć ciężko przechodzi mi to przez usta: i dorosła i kobieta; uginająca się, zgarbiona, opuszczająca wzrok pod ciężarem spojrzenia taty, stawiająca stopy do wewnątrz, z włosami nieadekwatnymi: bo kobieta powinna mieć długie blond i duże cycki. Ja akurat odrastające na etapie z dupy więc jeszcze gorzej niż te zazwyczaj, od lat: łysa albo krótkie. Ze łzami w oczach lub lekkim odruchem wymiotnym witał mnie przez większość życia, z pytaniem: po co znów to zrobiłaś? Czasem zupełnie nie pamiętałam, że chodzi o włosy więc przez dwie sekundy byłam przerażona, co znów zrobiłam? A nie, znów włosy obcięłam. Czasem w tym momencie odwracałam się, wychodziłam, zazwyczaj udawałam, że nie słyszę. Czasem się kłóciłam. Rzadko.
Tym razem miałam włosy trochę odrośnięte, mam taką wizję, że na starość będę mieć długie, siwe włosy do pasa i pierwszy raz w życiu zaczęło mieć to dla mnie znaczenie : chronić włosy, niech nie wypadają. U fryzjera byłam kilka razy w życiu i zawsze mówiłam: niech się pani nie stresuje, jakby co, obetnę się na łyso.
Bo nie lubię stawiać ludzi w niezręcznej sytuacji, a chodziłam do osiedlowych pań Grażyn, które z przerażeniem słuchały moich instrukcji: tu grzywka, tu tak na chłopaka, tu łyso do skóry; bo tych modnych salonów się wstydziłam.
Cycki nadal mam małe, brzydkie, ciało miękkie w tym negatywnym znaczeniu bo on ani jednego dnia nie opuścił z ćwiczeniami, nie pamiętam koloru pasa w karate ale jak byłam mała ubierałam się w jego kimono i udawałam Bruca Lee, jego największego idola. Miał też takie kimono czarne, ze stójką, zapinane na milion materiałowych guziczków. I nunczako, którym robiłam sobie krzywdy naśladując żółwie ninja.
Nie rozebrałam się bo mam brzydką skórę. Barki do środka, zakryć klatkę i w ciszy dreptać za tatą w stronę wody, w koszulce i spodenkach do połowy ud, w klapkach.
Okazało się, że zejście jest bardzo strome, na górze jest wbity metalowy pręt a na nim wisi łańcuch sięgający prawie na sam dół- zejść można łatwo, zsunę się, ale wejście będzie wspinaczką. I jak z tymi bagażami, napojami, prowiantem? Jak z powrotem wejdzie mój pies, który, z przerażeniem się nagle zorientowałam, pływa już daleko na dole w wodzie? Może mam do niego to samo patologiczne podejście: chodź tu, nie poradzisz sobie, prąd cię porwie, utoniesz! W ramach argumentu: przecież się martwię.
Nie zgub kluczy, nie zbij szklanki, daj, nie umiesz, nie nadajesz się do kung fu- masz za grube kości; piłka nożna nie jest dla ciebie, do tego trzeba być sprawnym, znowu przytyłaś? Znów schudłaś? Wyglądasz jak chora, jak kościotrup; w tych spodniach wyglądasz grubo, nie to co Magda, moja szkolna przyjaciółka, chudzieńka i piękna, z długimi włosami i dużymi już wtedy cyckami. Nigdy nie było „normalnie”- zawsze za-mało-za-dużo. No i co Ty sobie znów z twarzą zrobiłaś? Na widok rozdrapanej skóry, i że rozpaczliwe próby zakrycia jej włosami powodują, że zwracam jeszcze większą uwagę na swoje czoło. Wychodziłam więc do sklepu latem w szaliku, czapce, kapturze i ciemnych okularach. Wcale bym się wtedy nie obraziła na obowiązek noszenia maseczek, choć i dziś jest mi z tym całkiem dobrze.

Ze starą torbą podróżną zjechałam na dół. Pogoda była taka jak dziś: upalnie ale całkiem pochmurno, żadnego słońca a jednak oczy musiałam mrużyć, znów zastanawiając się, kiedy będę mogła wziąć kawałek wolnego na badanie dna oka i okulary bo coraz słabiej widzę. Plaży nie było, była czarna gleba jak w moim ogródku, pomieszana z pomarańczowym gruzem. W ogródku natrętnie wydłubuję te kawałki cegieł ale po każdym deszczu wyłażą nowe. Jak ślimaki.
Mój pies pływał w te i we w te a ja szłam wzdłuż betonowej ściany, starając się zachować równowagę bo zejście do wody było coraz bardziej strome, a potem przeszło w rozkopaną na dwa metry głębokości ziemię, mokrą, czarną, zastanawiałam się jakim cudem mamy tu rozłożyć ręcznik w delfiny i jak ma do nas dołączyć pies, skoro ta konstrukcja może w każdej chwili się zawalić a woda była na tym odcinku wyjątkowo niespokojna (spadniemy, umrzemy).
Odwróciłam się szukając spojrzenia taty, nie było go więc trochę się wyprostowałam, rozluźniłam buzię; na „plaży” byłam tylko ja i ratowniczka w rękawkach dziecięcych i klapkach Kubota i wszystko na niej było granatowe a ona sama chuda. Siedziała schowana w kącie nie patrząc na wodę. Musiało jej być tu bardzo nudno i ciężko. Popatrzyłyśmy na siebie i zawróciłam, znów ostrożnie omijając rozkopy. Teraz już zobaczyłam z daleka tatę, który do wszystkiego przygotowywał się godzinami więc i teraz spędził za dużo czasu wypakowując rzeczy z poloneza: parasol, parawan, płetwy, sprzęt do nurkowania, czasopisma. Pamiętam z dzieciństwa, poprawienie slipów-pływaczek oznaczało gotowość do wypoczynku.
Pies nadal w wodzie: w prawo i w lewo, w prawo i w lewo.
Tata skrzywił się na to, co zobaczył bo nie lada wyczynem było zjechanie z góry z tymi tobołami. Z piasku wystawało coś, coś wyglądało na książkę, schyliłam się i wykopałam ogromne wydanie krzyżówek. Trochę wypełnionych, w większości nie. Obok leżał długopis na kilka kolorów: co się pstrykało te sprężynki i kolor się zmieniał, od biednego zielonego po biedny czerwony. Zabrałam jedno i drugie, przyda się, dam tacie, lubi.
Ostatnio ciągle śnią mi się trudne sytuacje: wspinaczki, uciekający środkiem ulicy pies, topiący się pies, czołganie się ciasnym korytarzykami w piwnicy wśród jeszcze bardziej utrudniających gęstych rurociągów; dużo stękania, przeciskania się, wicia, braku oddechu.
Tym razem łapiąc się trawy i łańcucha wdrapywałam się z powrotem na górę. Obok mnie przemknął pies, bez problemu kilkoma skokami znajdując się na szczycie. Uf. Przeżyjemy. Zdziwiłam się, że tego dnia jest taki odważny; w poprzednim śnie raptem kilka godzin wcześniej uciekał przede mną autostradą, zrobił kupę na środku ulicy, samochody trąbiły, wymijały go a on po wszystkim dalej biegł w panice przed siebie, jak zdarzyło mu się kilka razy na jawie.
Obudziłam się przy tej wspinaczce z jakąś tęsknotą nie do opisania. Tata, wakacje, dzieciństwo? Przecież wcale nie było dobrze, skąd ten mój wieczny sentyment do przeszłości, jaka by ona nie była? Do techno melodyjek, które przecież wiem, że są słabe, i nawet wspomnień nie mam z nimi jakichś wyjątkowych. A wbijają się igiełką najcieńszą w sam środek serca.
 KOMENTARZE (4) 
malgosia108 lubię to! ;)
2021-08-08 23:41
girlinthebox1 Podoba mi się sposób w jaki piszesz.
2021-08-10 23:10
irarocka lubię to! ;)
2021-08-14 12:00
irarocka lubię to! ;)
2021-08-14 12:00
jestbezpiecznie 0.52-1.05 kocham.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Jednak coś mnie jeszcze cieszy. Odebrałam książkę „Antynatalizm. O niemoralności płodzenia dzieci”. Brakuje mi „i zwierząt” w tytule ale zadowalam się tym, co jest. I te naklejki z logo! No dawno się tak szeroko nie uśmiechnęłam.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie moja ulubiona piosenka erotyczna.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie za pierwszym razem nie weszło, za drugim się zakochałam i zatęskniłam za przepłakanymi z zakochania nocami
 KOMENTARZE (1) 
patria lubię to! ;)
2021-07-09 20:08
jestbezpiecznie call me by your name.
 KOMENTARZE (1) 
girlinthebox1 Lubię, nawet bardzo!
2021-07-07 18:20
jestbezpiecznie Gdy poznaję nową osobę chciałabym nic nie mówić tylko puścić jej piosenkę. I ona by wiedziała, albo by nie wiedziała i nie musiałabym się męczyć udawaniem normalnego człowieka i nie musiałabym wchodzić w rolę błazna/duszy towarzystwa jak to ddd mają tylko puścić piosenkę, popłakać w głos jak jeszcze nigdy (no dobra, kiedyś tak, kiedyś łatwiej było sobie pozwolić na potoki łez) a potem zjeść pizzę czy coś i spojrzeć w oczy i ona by wiedziała i ja bym wiedziała i przez jeden wieczór poczuć się jak wtedy w Międzyzdrojach, gdy brodzę jeszcze dziecięcymi stopami w zimnym wieczornym morzu i rzucam kamienie-żabki a w tle dziadek-niemowa w swoim czerwonym kapelutku i babcia, która zamykała buzię tylko podczas spania, a i to nie zawsze było pewne.
Bez tego nie umiem odetchnąć.
Bez poczucia dziecięcych stóp w morzu, wieczorem, przy zachodzie, a wracając do pensjonatu Kasia XII (już zburzony) minąć ten sklepik z lodami, na kilka metrów pachniało wafelkami i goframi, którymi kiedyś się zatrułam bo zjadłam ich chyba z dziesięć a babcia mówiła „jedz,jedz, zdrowa śmietanka” i wracałam zawsze dwa razy grubsza, na buzi całkiem okrągła jak od cyrkla.
 KOMENTARZE (2) 
Malkontentka lubię to! ;)
2021-07-02 12:08
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-07-02 20:56
jestbezpiecznie najbardziej lubiłam inny świat, inny niż ten, w którym zasypiałyśmy po seksie nr 1. ten, w którym budziłam się o drugiej w nocy a Ty nadal byłaś- zapominałam, że to jeszcze tylko kilka godzin, że rano może być koniec na dwa dni, tydzień, trzy miesiące lub jak ten ostatni- na zawsze; przy kolejnym wspólnym zasypianiu pytałyśmy się siebie: jak mogłyśmy bez tego żyć? Z zapewnieniami, że nigdy, nigdy więcej. Te drugie w nocy, gdy zakątek Twojej szyi odbierał mi powietrze, gdy budziłam się z mokrym kolanem przytkniętym do Twojej pupy i póki nie zasnęłam mogłam żyć w tym świecie, w którym istniała tylko jedna, zaspokojona razy milion potrzeba: żebyś była blisko, wymieszana z moim ciałem dokładnie w tej konfiguracji.
Rzadko o tym pamiętam. Tak jak nie pamiętam już zapachu stóp mojego Tego psa, tak wspomnienie o Tobie blednie, nijaczeje wbrew woli. Czasem sypiam z Twoim duchem, budzę się o drugiej w nocy i on jest, czasem w majakach wydaje mi się, że to tamten świat i znów przez chwilę wszystko jest dobrze.
Bardzo, bardzo rzadko.
 KOMENTARZE (4) 
patria lubię to! ;)
2021-06-15 22:15
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-06-17 21:39
6VII1945 lubię to! ;)
2021-06-18 16:14
6VII1945 Piękne, naprawdę.
2021-06-18 16:14
jestbezpiecznie to się tak z wiekiem robi, czy tylko mi, czy akurat moje istnienie trafiło na czas umierania świata i to już niedługo? że emocji brak, żywego ducha, krew zastygła, obraz starej zardzewiałej łazienki z rurami na wierzchu, klejąca podłoga pod wanną a morderstwa tu dokonano jakieś osiem miesięcy temu. nawet nie śmierdzi, nawet nie gnije. tylko wzięło umarło i leży. sny już nie te, jak coś pamiętam to tylko niesmak w ustach, niepokój taki ledwo ledwo.
zachwycam się tylko łapkami psa.
 KOMENTARZE (3) 
CiszyBezkres lubię to! ;)
2020-11-08 07:46
Monifarma lubię to! ;)
2020-11-08 09:59
_Niewidzialna88 lubię to! ;)
2020-11-08 16:03
jestbezpiecznie Leciało bardzo w tle, gdy jechałyśmy samochodem. Patrzyłam przez okno, może trochę obrażona, na nicość pod postacią pól i lasów z przerwami na panie prostytutki. Już niedaleko do maka. Te proste melodyjki wgrywają mi się w tył głowy i zostają na zawsze, nieważne jak bardzo są słabe. Soundtrack do naszego mikrokawałka.
 KOMENTARZE (2) 
6VII1945 lubię to! ;)
2020-10-27 08:50
_Niewidzialna88 lubię to! ;)
2020-11-05 13:10
jestbezpiecznie Jakaś przewolna, kobieca wersja tej piosenki leciała dziś w galerii. Nie mogę jej znaleźć więc wklejam najbliżej leżącą. Zakupy zawsze kończą się tak samo- nie dość, że ich nie lubię to jeszcze zawsze poleci kawałek, który mnie rozczłonkowuje w środku. Że coś tam w tle, prawie nie słychać a nagle dociera. Kupiłam co musiałam nim pozamykają wszystko i wróciłam jak najszybciej. Jedzenie, sprzątanie, film. Wolne.
 KOMENTARZE (6) 
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-17 16:31
Tyn Nie wsłuchałam/wczytałam się nigdy wcześniej w tekst piosenki. Chcę odmienić to samotne życie. Chcę wiedzieć czym jest miłość. Chcę poczuć (wreszcie) czym ona jest. Bardzo chcę.rnLet's talk about love. Porozmawiamy?
2020-10-17 20:45
She_ lubię to! ;)
2020-10-17 21:30
Monifarma lubię to! ;)
2020-10-20 22:27
Radio_voice lubię to! ;)
2020-10-22 22:25
_Niewidzialna88 lubię to! ;)
2020-11-05 13:10
jestbezpiecznie but i live in a hologram with u

tracę nadzieję. z nadzieją moją jest tak, że nawet jak ją całkiem stracę wypalę głupia trawy razem z mostami, podepczę po całości pogorzelisko, watę szklaną zrobię z ulubionego kubka; to ona nagle znikąd bez powodu się pojawia. wystarczy flesz, jedna nuta, piosenka z którą nie miałyśmy nigdy wspólnego, która nawet by Ci się nie spodobała, której nie wytrzymałabyś dziesięciu pierwszych sekund (a ja tam cały wszechświat umieścić zdążyłam nim usta otworzyłaś), wystarczy spojrzenie z półprofilu obcej kobiety, grzywka taka jak kiedyś miałaś; rodzaj starzenia się buzi. Twoja się zapada, moja obwisa tworząc tłuszczowe wałeczki; jednak prawie każdemu rysy się wyostrzają, przypominają rodziców, którymi zazwyczaj nie chcemy być. nie daj boże głos usłyszę, paznokieć zobaczę to już, już historia pisze się na nowo, scenariusze kosmiczne, filmy które razem musimy obejrzeć, kolejna piosenka, której nie polubisz więc mi zrzeknie mina, posmutnieję, zmarszczę albo uniosę brwi w kolejnym, setnym niedowierzaniu na widok odległości, która nas dzieli. na horyzoncie pusto, we mgle w dodatku. prawo lewo stopy szum przypływających i wracających fal co zakrywają na chwilę moje brzydkie stopy. ten szum, ta szarość, ta samotność.
źle się czuję. powtarzam to od dwóch miesięcy już zamiast „cześć, dzień dobry” i na pewno na każde „co tam”. iskrzy mi w głowie na myśl o czterech jutrzejszych lekarzach, u każdego trzeba się rozebrać, każdy jest zagadką. przy obcych ludziach mam ochotę odgrywać role- przez chwilę mogę być kimś innym. dlatego dałam ogłoszenie o leżeniu pod kołdrą- potrzebuję ciepłoty ciała przy moim ciele, dłoni na czole, rozgrzeszenia, otwartych pachnących ust. w ciszy, niezbyt późno bo szybko padam zasypiam. a moje pierwsze z kimś zaśnięcia są pełne drgań, majaków, koszmarów. i trochę mi głupio, że takie pierwsze przytulenia prawie romantyczne a ja nagle jęk przerażenia lub drgnięcie (że spadam, wiadomo). z drugiej strony szybko zasypiam bo się rozpadam zapadam w czyimś ciele w kobiecie. teraz Perutek tylko w nogach gdzieś niewygodnie się usadawia, przekładam go kilka razy w nocy bo zabiera trzy czwarte kołdry. postanowiłam spać pod dwiema- bardzo szybko nauczył się zagarniać obie. dostaję od niego dużo. bo K. z demencją coraz częściej gubi kupę i już nie wchodzi na łóżko. chyba, że prosto z ogródka jak pada deszcz- wytrzeć łapy?
w takim hologramie żyję. wywalam nadzieję na bruk na zbity pysk. już niczego więcej nie chcę przecież tylko znajomego z każdego milimetra ciała. z nowymi zmarszczkami nowymi kilogramami.
halo ciele z moich migających punktów w głowie!
 KOMENTARZE (1) 
piekna_noc87 lubię to! ;)
2020-10-17 16:31
jestbezpiecznie so close, so far, so banał
na ponure samotne wieczory
 KOMENTARZE (3) 
Monifarma Ólafur Arnalds - lubie
2020-10-05 23:24
jestbezpiecznie A wiem, od Ciebie wzięłam :)
2020-10-06 15:17
Monifarma 😊
2020-10-07 07:56
 KOMENTARZE (1) 
Monifarma lubię to! ;)
2020-10-04 09:29
jestbezpiecznie Przeoczyłam. Dziś pod dwiema kołdrami.
 KOMENTARZE (1) 
Monifarma To juz? W takim razie ja tez 🙁
2020-10-02 21:47
jestbezpiecznie Las w deszczu, psy, którym deszcz nie przeszkadza i ja jeden wielki zawrót głowy.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Kiedyś na podobnym portalu poznałam Karolinę lat prawie 30. Może nie do końca dobrze pamiętam ale miała popełnić samobójstwo, jeśli do trzydziestki nie napisze książki. Wydawała mi się bardzo dorosła i z wyglądu była starsza niż ja teraz mając więcej. Taka z portretu dawnego malarza, może trochę młoda wdowa. Ubierała się całkiem na czarno, miała czarny płaszcz, lekką nadwagę i chodziła zawsze od strony ściany- a chodziłyśmy Starówką więc pamiętam jej spuszczoną głowę na tle starówkowych kolorowych kamienic. Gdy wybłagałam w końcu pierwsze spotkanie zastrzegła, że nic nas nie połączy bo mam te siedemnaście lat. Zakochana w jej pisaniu zgodziłam się na wszystko, bylebym mogła zobaczyć ją na żywo. Ja miałam dżinsową kurtkę wstyd się przyznać w czyje i jakie teksty powypisywaną markerem; więc szłyśmy chodniczkiem letnim zmierzchem gdy świat miał jeszcze jakiś zapach, wybrała maleńką kawiarnię-antykwariat na herbatę. Wstydziłam się bardzo. Miała długie włosy- mój fetysz do dziś. Z buzi niezbyt ładna ale przyciągająca, patrząca spode łba czarnymi oczami. Nie wiem, czy dobrze pamiętam ale pod koniec któregoś spaceru w tunelu na tej Starówce wzięła mnie za kurtkę i zbliżyła się do mnie buzią na trzy centymetry. Mimo słabego oświetlenia widziałam jej żyłki na czole bo koloru była wyjątkowo bladego, taka anemiczna. Zapytała, czy chcę się całować a ja chciałam przecież. Nie pamiętam tego całowania, nie pamiętam jej smaku, zapachu, może była z tych nieużywających zupełnie nic- nie pamiętam konsystencji ani jaka była w dotyku. Nie pamiętam o czym rozmawiałyśmy. Wracając już w ciemności przejeżdżał obok nas samochód, zwolnił, nagle wysunęło się z niego kilka męskich głów. Zaczęli krzyczeć do mnie „Roman, to Ty? Dobra fryzura!” bo miałam blond irokeza, bo ubrana byłam zupełnie jak chłopak. Jechali tak blisko i wolno kilkadziesiąt sekund, po braku naszej reakcji zwyzywali od lesb (że my) a potem od pedałów (że ja)- widać światowe chłopaki, obeznane- i było mi bardzo wstyd, takie upokorzenie przy dziewczynie, która mi się kosmicznie podobała i przy której chciałam wypaść fajnie.
Uwikłana dziś w poplątanych, niezrozumiałych dla mnie relacjach szukam wytchnienia w dawnych ludziach. Bez zobowiązań, bez następstw i powracającej karmy poleżałabym w pachnących pudrem i płynem do płukania piersiach; przylgnęła do ubranego ciała na więcej niż półtorej godziny i żeby nie chciano ze mną seksu. Żebym mogła się popłakać z całych sił bez tłumaczenia, dlaczego, bo jestem ostatnią osobą na świecie, która wie, dlaczego; żebym mogła zacisnąć dłoń na dłoni i głaskać to ciało bez podtekstu, otwartymi ustami leżeć w czyichś włosach. Po wszystkim podziękować. Moje chcenie przywiodło na myśl Karolinę, choć może w ogóle nieadekwatnie. Ta dziura, którą ludzie wypełniają sobie nałogami, pasjami, złymi i dobrymi uczynkami ma u mnie kształt kobiety.
 KOMENTARZE (4) 
roshen lubię to! ;)
2020-09-26 16:45
Eryczka21 lubię to! ;)
2020-09-27 17:21
varicella lubię to! ;)
2020-09-27 21:10
Radio_voice lubię to! ;)
2020-09-28 22:13
jestbezpiecznie strzał w dziesiątkę. krwi i serca. no serio
 KOMENTARZE (4) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2020-05-26 21:24
Monifarma lubię to! ;)
2020-05-26 22:18
She_ lubię to! ;)
2020-05-26 23:18
life123 lubię to! ;)
2020-10-30 22:32
jestbezpiecznie tak sobie pomyślałam, że mogłabyś założyć całkiem lewy profil. nazwać się jakaś Julia Bielecka albo jakaś Higher Love. dodać na profilowe lewe zdjęcie lub takie ukryte, że leżysz na kanapie w tajemniczym pomieszczeniu owinięta cała od stóp do głów (?) kocem, nikt tego miejsca nie rozpoznaje i że jesteś po prostu jakąś osobą ze świata. A ja bym Cię oznaczała na zdjęciu z psami, że: spacer z: Higher Love. I komentowałabyś mi różne rzeczy z tego lewego profilu i byłabyś po prostu całkiem innym, wolnym człowiekiem, mogącym wklejać serduszka pod zdjęciem lub miłosną piosenką dziewczyny. że też nie wpadłam na to wcześniej- byłby punkt do prawiezwiązku w tych dziwnych latach 2000+
Zaręczyny z:
Ja z: (osoba tyłem w kapturze)

ale-niech-słowo-kocham-jeszcze-raz-usłyszę
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie z samym sobą nie mam nic wspólnego
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie "Time makes us sentimental. Perhaps, in the end, it is because of time that we suffer.

He came. He left. Nothing else had changed. I had not changed. Yet nothing would be the same. As I sat there working on transcriptions at my round table in the morning, what I would have settled for was not his friendship, not anything. To look up and find you there. For the day will come soon enough when I’ll look up and you’ll no longer be there.

If he knew, if he only knew that I was giving him every chance to put two and two together and come up with a number bigger than infinity. This felt special. Like showing someone your private chapel, your secret Haunt. This is where I dreamed of you before you came into my life. I wanted him to remember the morning on Monet’s berm when I’d kissed him not the first but the second time.

Can’t stand the silence. I need to speak to you. Grow up. I’ll see you at midnight. “I’m so glad you came”.

“Call me by your name and I’ll call you by mine.”

For you in silence, somewhere in Italy in the mid-eighties. I wanted someone to look through his books one day, open up this tiny volume of Armance, and ask, Tell me who was in silence, somewhere in Italy in the mid-eighties? Just two words “Cor cordium, heart of hearts”.

Are you sorry I came? I’d hold you and kiss you if I could.
- Me too

Light of my eyes, light of the world. That’s what you are. This was the best person I’d ever known in my life. I had chosen him well. We had found the stars, you and I. And this is given once only. You are my homecoming. When I’m with you and we’re well together, there is nothing more I want.
Don’t let him have a life other than the life I know he has with us, with me. Don’t let me lose him. Whom else would I ever be able to call by my name?

There is a spot on via Santa Maria dell’Anima that I revisit every time I’m in Rome. I’ll stare at it for a second, and suddenly it’ll all come back to me. I had just thrown up that night and on the way back to the bar you kissed me. That kiss is still imprinted there, thank goodness. It’s all I have from you. This and your shirt. I call this shirt “Billowy,” you wore it on your first day here, it has more of you than me.

“I remember everything.”

If you remember everything, I wanted to say, and if you are really like me, then before you leave tomorrow, or when you’re just ready to shut the door of the taxi and have already said goodbye to everyone else and there’s not a thing left to say in this life, then, just this once, turn to me, even in jest, or as an afterthought, which would have meant everything to me when we were together, and, as you did back then, look me in the face, hold my gaze, and Call Me by Your Name."
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie śpię. męczę się. pobolewa. chodzę czworakiem. oglądam dziwne rzeczy. robię kroplówki ze smutnych melodyjek. lato ucieka wrześniem. jeszcze zdążam na ostatnie słońce w lesie. patrzę, wyobrażam sobie dużo, tak dużo, że wpadam na miejskie przeszkody. nie sprzątam nałogowo. tęsknię. martwieję. opór.
rzeczywistość wstaje i kładzie się za mnie. ja gdzieś obok, nie nadążam, nie sklejam, nie rozumiem. nie pękam. zadanie na co dzień : nie pękać, nie puszczać. umyć się. dotrzeć od punktu A do B. i wrócić. wetknąć się w kołdrę.
 KOMENTARZE (0) 
jestbezpiecznie Mela idealnie pokazuje leżącą codzienność poza pracą i psimi sprawami-natłokami. bo praca, spanie, bolą stawy, codziennie okazuje się zupełnie nagle godzina 23. ciężko się oddycha szarym powietrzem, jak można produkować kolejnych ludzi na ten zniszczony świat? egoizm milion. nawet ręka na głowie, palce we włosach, głowa na kolanach, wszystko już inne, z roku na rok coraz mniej prawdziwe, coraz bardziej zakurzone, nieczułe, ze świadomością za chwilę końca. doczołgać się. paraliż przysenny. znów rano, ciemno. terapie jedna druga szesnasta. i terapeutka starsza o dziesięć lat. nagle.
 KOMENTARZE (3) 
korsyka lubię to! ;)
2018-12-17 17:59
koliberka lubię to! ;)
2019-04-13 09:21
Poranna__Kawa lubię to! ;)
2019-08-25 16:54

Ostatnio komentowane:

lesbijka KIM SĄ TZW. SINGIELKI+?
shv69 Singielka z wyboru jest ok, gorzej jak partner wbrew jej woli taką ją uczyni. Potrzeba dużo czasu, by dostosować się do nowej sytuacji. Byłam w takim potrzasku, teraz wiem, że mogę... opinia dodana 2021-10-26 22:42:16
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Widoki Londynu - Woolf Virginia
Jest książka a nie ma opisu

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2021