slowemniejednym - blog - Czerwiec 2021

slowemniejednym Hamuję się.
Rozłączam pospiesznie. Po grzecznym pożegnaniu. Naciskam czerwoną słuchawkę, przerywam sobie w pół „paaaaa”.
Bezkochanie. Beztęsknienie. Bezsłowie. Bezczucie.
FwB. Classic.
Jak pięknie nam się udało. Tyle ponad zwykłą przyjaźń. Tyle bezdechów, zachłyśnięć, głaśnięć, muśnięć. Moja dłoń głaszcze Twoje włosy. Twoja dłoń na moim policzku. „Przytulenie jest najlepsze” - mówisz. Mówisz i masz, moje ramiona niekruszące się ciasto. Ty w moich ramionach, bolesny dysonans. Boli, chcę Ci móc szeptać banały. Pusto wykrzykuję rozkosz. Bezgłośnie odmieniam „kocham”, „kochanie”, „kochana”. Nie możesz usłyszeć, nie możesz się domyśleć.
Jest luz. Jest cool. Żadnego wkręcania. To nie ma przyszłości, po co sobie fundować jazdy.
 KOMENTARZE (3) 
6VII1945 lubię to! ;)
2021-06-25 23:00
Bubblebum lubię to! ;)
2021-06-26 22:39
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-06-29 19:13
slowemniejednym "Nie rozumiem, jak możesz mówić, że mnie kochasz. Nie znasz mnie prawie”.
Spróbuję Ci to opowiedzieć. Nie „wytłumaczyć”, bo z miłości się tłumaczyć nie będę, ale „opowiedzieć” właśnie.
Dla mnie nie jest ważne ile się znamy. Tak na marginesie – wcale nie tak mało. Mamy okruszki wspomnień, wspólnych sprzed lat. Mamy tysiące liter w mejlach, słów w rozmowach, wespół odpowiadamy za nadaktywność przysadek i potoki oksytocyny. To nie jest wcale takie nic.
Ale dobrze, masz rację, niech będzie że Cię nie znam.
Spotkałam Cię. Ponownie. Zatrzymałam się, zastygłam w tej chwili. Widzisz mnie? Stoję na górskiej ścieżce, czas to wiatr, muska moją skórę, on jest w ciągłym ruchu, ja stoję jak wryta, wmurowana, oniemiała Tobą. Nasze wspólne godziny mijają, są jak obłoki, przenikają przeze mnie. Zanikam we mgle naszych spotkań. Mgiełka wilgoci osadza się na mnie, czuję ją, wącham jej zapach, smakuję oblizując krople z warg – to kolejne doświadczenia Ciebie. Wracasz do siebie, znów jestem sama, mgła odpływa. Mrużę oczy od jaskrawości naszych paradoksów. Czekam aż znów utonę.
I tak sobie trwam, od dnia naszego spotkania. Czas, wspólne chwile nic nie zmieniają. To nie jest tak, że Cię poznaję i coś ewoluuje, rodzi się czy też umiera. Nie dodaję punktów za Twoje zalety, nie odejmują za wady. Patrzę na Ciebie i widzę Cię dokładnie taką, jaką jesteś. Nic mi w Tobie nie przeszkadza, nie uwiera, nie irytuje. Jesteś poza wszystkim, wyjęta za nawias moich ocen. Mam dla Ciebie morze czułości, wyrozumiałości. Możesz wszystko, ja zrozumiem, zaakceptuję, wytłumaczę, przytulę, przyjadę, zadzwonię.
Bo to Ty.
Mówiąc „kocham” próbuję nazwać swoje uczucia, zamykam w jednym słowie to, co we mnie budzisz: wzruszenie, podziw, tkliwość, żądzę, bezwarunkową akceptację. Nie kocham Cię ani za coś, ani pomimo czegoś. Po prostu kocham Cię. To nie wynik dodawania wspólnych doświadczeń, nie logiczny wniosek, nie funkcja czasu, nie suma kalkulacji i przemyśleń. Moje „kocham Cię” to jedyne wytłumaczenie moich absurdalnych zachowań i nieprzemyślanych, niebezpiecznych emocjonalnie decyzji. Ja tego też nie rozumiem, ja to czuję, jestem wobec tego bezbronna.
To jest.
Wiesz, obudziłam się któregoś ranka i bang! Patrzę, a na środku pokoju stoi różowy jednorożec. Nosz kurwa dziwne, ale jest i co mi pani zrobisz?
 KOMENTARZE (4) 
Zmieszana30 lubię to! ;)
2021-06-13 23:39
MaudMagdalena lubię to! ;)
2021-06-14 10:36
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-06-29 19:14
AniaMac lubię to! ;)
2021-07-14 23:38
slowemniejednym Dajesz mi butelkę, z zaznaczoną linią. „Tylko, kurwa, nie przelej” - mówisz. Napełniam. Drżą mi ręce. Przelewam oczywiście. Odlewam. Celuję, cyrkuluję, pod światło patrzę, czy równo z kreską, czy aby nie za dużo, czy kapkę, kropelkę aby nie za mało. Stabilizuję poziom, wstrzymuję oddech. Jest. Równiusieńko, perfekcyjnie tyle, ile chciałaś.
„Pamiętaj, to jest „2 go”, do wzięcia, na wynos”, powtarzasz po raz enty. Ma być lekka, ma nie ciążyć. Ma się przydać, ugasić pragnienie. Użyteczność bez balastu.
Wypełniam Cię miłością. Do zaznaczonego poziomu, wedle Twojego życzenia. Skapuję, z zagryzionymi wargami, kropelkami, aby nie za dużo. Trudno nauczyć się tak skąpić, tak trudno nie wykipieć. Mogłabym zatopić Cię w moim kochaniu. Każde nasze spotkanie szkoła chytrości w miłości. Uczę się nie mówić „kocham”, „tęsknię”. Nie wolno przelewać. Nie, nie budujemy więzi, pamiętam. Nie przyzwyczajamy się do przytuleń do zdrobnień. Nie kupuję kwiatów. Nie mówię Ci, jak jesteś piękna w moich oczach.
Jak już serce podchodzi mi pod gardło, jak ze wzruszenia brakuje mi głosu i nawet nie Twoje „Jestem na chwilę, pamiętaj” nie pomaga przełknąć czułości, wtedy piszę, ulewam na ekran kochanie.
Popiszę. Popłaczę trochę. Posłucham smętów. Jak wypiję piwo to i kurwami porzucam, pięścią losowi powygrażam. Tobie też się oberwie, najgorsze co potrafię o Tobie powiedzieć: „Głuptas!”.
Nie pozwalasz się kochać.
 KOMENTARZE (6) 
6VII1945 lubię to! ;)
2021-06-11 18:03
6VII1945 Fajne :)
2021-06-11 18:03
rozmaryn1 lubię to! ;)
2021-06-12 12:07
Bubblebum lubię to! ;)
2021-06-12 17:11
Kiza1978 Wolniej czytam.Warto.Piękne ujęte... I znowu poczytam. :)
2021-06-12 18:00
Nieoczywista lubię to! ;)
2021-08-03 19:27

Witaj, Zaloguj się

slowemniejednym w portalu

Ostatnio komentowane:

80kobiet Eva Green
carreau A moim skromnym zdaniem dupy nie urywa. :p opinia dodana 2021-09-24 14:13:54
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Widoki Londynu - Woolf Virginia
Jest książka a nie ma opisu

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2021