smaku - blog

smaku Dla tych, które znają język francuski... ostatnio znalazłam piękny obraz Safony, a na dodatek kupiłam sobie zbiór wierszy erotycznych po francusku, żeby zobaczyć, co piszą inni, jak, itd., wiadomo. Znalazłam wiersz o Safonie, potem znalazłam ten obraz, potem stwierdziłam, że to tak ładny obraz, pasujący do wiersza, że aż sobie wydrukowałam to zdjęcie, jako zdjęcie prawdziwe, takie, jakie się ma w albumach z wakacji, rodzinne, itp., przykładowo. Piękne zdjęcie wyszło. Włożyłam sobie do książki, jako zakładkę na wiersz o Safonie. Pięknie to się uzupełnia, ten wiersz i to zdjęcie, kurde, hmm... inne wiersze też są fajne...

Ten o Safonie jest taki (bo na zdjęciu wyszło zamazane trochę):

Paul VERLAINE, 1844 - 1896

Sappho

Furieuse, les yeux caves et les seins roides,
Sappho, que la langueur de son désir irrite,
Comme une louve court le long des grèves froides,

Elle songe à Phaon, oublieuse du Rite,
Et, voyant à ce point ses larmes dédaignées,
Arrache ses cheveux immenses par poignées ;

Puis elle évoque, en des remords sans accalmies,
Ces temps où rayonnait, pure, la jeune gloire
De ses amours chantés en vers que la mémoire
De l"âme va redire aux vierges endormies :

Et voilà qu"elle abat ses paupières blêmies
Et saute dans la mer où l"appelle la Moire, -
Tandis qu"au ciel éclate, incendiant l"eau noire,
La pâle Séléné qui venge les Amies.

Fajnie, że ktoś raz napisał i coś jest, inaczej by nie było nigdy, oczywiste. Ładne, bardzo mi się podoba ten wiersz, a z tym obrazem to normalnie kosmos, oczywiste.
http://66.media.tumblr.com/be8863b1ff4b789addfd1696526b4212/tumblr_punahphxo61urqw9ho1_1280.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Od jakiegoś czasu męczy mnie jedna myśl dość często, przypomina mi się ciągle i zaczynam mieć depresję coraz bardziej z tego powodu, bo czas mija, lata mijają, a chodzi o to, że najpiękniejsze dziewczyny są zawsze w młodym wieku, oczywiste. No więc kiedy przeglądam czasem stare kalendarze, sprzed 3, 5, 10-ciu lat, sprzed 20-tu nawet, potem oglądam stare filmy z lat 60-tych, potem zaczynam sobie przypominać kobiety z XIX wieku, z XVIII, potem po kolei, aż cofam się do starożytności, normalnie i tak wszystko leci mi i mija przed oczami w myślach, same wspomnienia gołych dziewczyn, które pamiętam... i właśnie największa depresja jest w tym, że nie każdą, którą pamiętam, widziałem na golasa, chociaż w kostiumie kąpielowym jakimś, albo w biustonoszu, w samych majtkach, to już byłby raj, oczywiste, nawet bym nie narzekała, że więcej nie widziałam, oczywiste. Hmm...

No więc to straszna tragedia zaczyna być dla mnie, bo tyle dziewczyn i kobiet znam, pamiętam, co mówić znajome, koleżanki, z dawnych lat, z niedawna nawet, etc., etc., zawsze każdą dziewczynę, którą widzę na tym świecie, chciałabym kiedyś zobaczyć nago, no przecież to jakiś genialny cud by był, jak jakiś raj, oczywiste, ale to NIGDY, ale NIGDY nie jest możliwe, oczywiste - jak we wczorajszym wpisie, podobnie, że z tego wynika, że raj jest nigdy nie dostępny dla człowieka, nie ma szans, oczywiste. Hmm... a tak niewiele by potrzeba było, żeby być w raju, no kurde.

Chodzi o to, że tylko żeby zobaczyć znaną sobie dziewczynę w biustonoszu, to przecież już jest raj prawie że zupełny, oczywiste. Co mówić zobaczyć w majtkach, a bez biustonosza, na przykład, hmm... no to, to jak wyżej pisałam, że to już ostateczny raj na Ziemi - zobaczyć znajomą sobie dziewczynę, czy kobietę, w samych majtkach, bez biustonosza, no kurde. Tylko tyle wystarczy, żeby był raj na świecie, hmm... kurde, jakie to denerwujące, no.

I teraz to, o czym na wstępie, że zaczynam mieć depresję ostatnio coraz częściej na skutek myśli, że czas mija, lata mijają i chodzi o to, że jeśli te wszystkie dziewczyny, które by się chciało zobaczyć nago, albo chociaż w samych majtkach, są coraz starsze, starsze i starsze i w końcu wyjdzie, że nawet potem nie wiadomo, czy byłoby po latach na co patrzeć, hmm...

Chociaż z drugiej strony, to inaczej chyba działa, bo znana osoba, nawet, jeśli byłaby staruszką, to jeśli się marzyło kiedyś, żeby tak móc zobaczyć bez biustonosza, albo nagą zupełnie, hmm... to potem i tak się pamięta i tak zostaje na zawsze już, no więc nie wiem... no ale jednak gdyby każda taka dziewczyna miała swoje zdjęcie, nago, albo bez biustonosza przynajmniej, na przykład, kiedy jeszcze była piękna i młoda, to przynajmniej byłaby to pamiątka na wieczność genialna, oczywiste - przecież po wiekach nawet, kiedy ktoś zobaczy zdjęcie kobiety sprzed wieków, to widać, że ładna, piękna, goła zupełnie, no to podnieca po wiecznościach nawet, co za różnica, czy starożytność, epoka kamienia, początki ludzkości, czy XXVII, czy XXXVI wiek naszej ery, w przyszłości, przykładowo, hmm... piękna kobieta zostaje na wieczność tak, jak ją się utrwali, że tak powiem, chociaż to chyba nie za bardzo odpowiednie słowo, hmm... tak, jak się ją widzi i pamięta potem, zostaje przez wieki i na wieczność, i wszystkie pokolenia ludzi z przeszłości, czy przyszłości, czy dziś, obojętne kiedy, oczywiste - mogą zobaczyć to samo, hmm...

No i teraz właśnie znowu a propos depresji wspomnianej, co mi się zaczyna zdarzać coraz częściej, kiedy sobie tak rozmyślam przy porządkach czasem... jak potem móc oglądać taką dziewczynę, którą się znało, kiedy nie zrobiła sobie żadnego zdjęcia ładnego, a potem jest już staruszką, hmm...

... i może tylko wspominać i mówić słowami:

"Kiedyś byłam taka piękna, młoda, zdrowa, kurde... ciało jędrne, piękne, zdrowe takie, cycki zdrowe, jędrne, tyłek miałam ładny, wszystko ładne, nogi, brzuch, biodra, włosy miałam piękne nawet, zdrowe, mocne, silne takie, jak jakaś suka zdrowa normalnie, no jak by nie było, byłam młoda, zdrowa, śliczna... a teraz co mi zostało... hmm... kurde, zagłada..."

No i właśnie... a wystarczyło sobie zrobić jedno zdjęcie chociaż, tylko jedno, i by się miało po latach potem i byłoby co pokazać, na co popatrzeć, powspominać, jaką się było ładną, młodą, na golasa, no kurde...

... wystarczyło zrobić sobie zdjęcie ot tak, jedno nawet tylko, na pamiątkę, schować, zgrać na kartę gdzieś, na pendrive, na dyskietkę, do szafy głęboko, albo nawet wydruk zdjęcia, jedno zdjęcie papierowe, zwyczajne wystarczyło mieć i schować między książki gdzieś, hmm... za 5, czy 10 lat się znajdzie niechcący i niedowierzanie... wystarczyło sobie zrobić raz takie zdjęcie, żeby mieć i zapomnieć... hmm...

No i właśnie... jeśli ktoś nie ma, to już nigdy nie będzie, hmm... kurde, jaka to depresja. Znowu chyba popełnię samobójstwo, jak wczoraj, hmm...

No kurde, zamiast raju, zostaje pustka i nicość, nic nie zostaje, Boże, jaka to wielka depresja, odechciewa mi się żyć...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Nie mam coś dzisiaj natchnienia na nowe, ciekawe pomysły, hmm... nic mi nie przychodzi ciekawego do głowy, ciekawe, hmm... chyba muszę odpocząć sobie po prostu, póki wakacje, muszę sobie zaplanować jakieś wakacje może, na jeziora w sierpniu, kurde, odpocznę sobie i połażę trochę, zanim jesień przyjdzie, chociaż gdzieś sobie pojadę na jakąś plażę, hmm... zobaczę, jutro sobie pomyślę, dzisiaj coś nie mam w ogóle natchnień żadnych, hmm... ok, chyba muszę się wyspać, a jutro może coś wymyślę ciekawego, zobaczę...

Przeglądam teraz trochę te strony tu o dziewczynach, i jednak coś mi zaczyna przychodzić do głowy, hmm... tu są wiersze, opowiadania, filmy, różne działy, nigdy tu nie klikałam jeszcze, ciekawe to jest bardzo wszystko, hmm... muszę to kiedyś wszystko przeklikać i przejrzeć, czad... ja uwielbiam akurat jakieś fajne, erotyczne opowieści, albo wiersze, co mówić pornosy, oczywiste... ale to nie jest proste napisać scenę, czy opowieść, która by podniecała, że aż by się mogło dostać orgazmów, oczywiste, hmm...

Ciekawe, czy ja bym umiała. Musiałabym pisać chyba o tym, co mnie by podniecało i na mnie działało, i skoro ja bym dostawała orgazmów od czytania jakiejś opowieści, no to może inne czytelniczki też, ciekawe, czy to tak działa, hmm...

Na przykład:

- Chciałabym, żebyś mnie całą wylizała. Rozbiorę się zupełnie do naga przed tobą i będę czekała i prosiła, żebyś mnie tylko całą wylizała i całowała.

- No to super, ale to genialne - bym odpowiedziała, oczywiste. Naprawdę?

- Tak, gdyby to było możliwe i nikomu byś potem nie powiedziała o tym, żeby to mogło pozostać naszą tajemnica prywatną...

- No to super, oczywiste. Taka zabawa to dopiero musi być czad, kurde! Ale czad, nie żartujesz?! Rozbierzesz się zupełnie do naga, zupełnie? I mogę na ciebie patrzeć sobie?

- Możesz sobie patrzeć, oglądać mnie, nawet dotykać, całować, lizać, co chcesz, tylko żeby mi nie zrobić krzywdy, dobrze?

- OK. Ale czad! Kurde... nie do wiary. Nie wierzę... to chyba jakiś sen! To jest prawdziwe, czy tylko mi się to śni?

- ... jak to widzisz, to twoja sprawa... może to sen, może rzeczywistość, tylko proszę mnie nie skrzywdzić, jeśli możesz, dobrze? Tak, jakby to było naprawdę, a nie tylko we śnie, OK?

- OK. Umowa stoi.

- No to dobrze... to co, mam się już rozebrać?

- Ale czad!

- Co, nie możesz uwierzyć?

- No jak mogę w to wierzyć, że za chwilę się cała rozbierzesz, normalnie, hmm... to jakiś sen chyba, no kurde, nie do wiary!

- No cóż... sen, czy nie...

- Dostałam orgazmów na samą myśl... zanim w ogóle. Jeśli ty naprawdę zamierzasz się rozebrać do naga, to ja już mam orgazmy normalnie. O Boże! To niesamowite uczucie! Jak jakaś magia, normalnie, Boże!

- A nic ci się nie stanie, kiedy zobaczysz mnie zupełnie nagą?

- Mam nadzieję, że nie, ale to taki stan i takie uczucie, że ojej, o Boże!... nie wierzę, że mi to zaproponowałaś i co? Naprawdę zaraz będziesz zdejmować ubranie?

- A co, mam się nie rozbierać? Wolisz nie?

- Kurde, żebyś wiedziała, jakie to uczucie, hmm... no jak można uwierzyć, czy nie?

- To ty nigdy nie miałaś jeszcze dziewczyny? Nigdy nie widziałaś nagiej dziewczyny?

- To nie tak... nie o to chodzi.

- A o co?

- No bo inne, to inne, ale to chodzi o ciebie, że jak można byłoby pomyśleć, że akurat ty. O to mi chodzi, no kurde. Rozumiesz, co mam na myśli?

- Inne są inne, a ja to co? Inna?

- No właśnie, no kurde. Sama pomyśl. A gdybyś ty o kimś kiedyś sobie myślała i wiedziałabyś, że nigdy nie może to być możliwe...

- No tak, możliwe...

- Wiesz, o co mi chodzi?

- Chyba tak. Że kiedyś mogłam sobie marzyć, czy myśleć, że jakie to genialne musiałoby być zobaczyć nago... kogoś... konkretnego... tak?

- No.

- I ja byłam akurat taka osobą dla ciebie?

- No to teraz chyba wiesz, o co mi chodzi?

- Hmm... no to ok. Chciałaś, marzyłaś, to masz... ok? Może być?

- Boże! :P

... no przykładowo taka historia to mnie podnieca, jak kosmos, normalnie. Przykładowo tylko, a propos opowieści erotycznych. Tak mi przyszło do głowy właśnie, no bo akurat mnie by to podniecało, oczywiste i to kosmicznie, normalnie, jak kosmos orgazmy ostateczne, no przynajmniej ja tak mam, no kurde.

Hmm... no tak, no więc przykładowo pomyślałam sobie, napisałam, mam swoje przyjemności pisząc, jak wyżej, że jakie to by było genialne, kurde, no kurde... hmm...

Ciekawe, czy inne dziewczyny też tak mają, jak ja, ciekawe to jest. Ja bym normalnie była w ostatecznym raju jakimś, gdyby móc tak sobie spotkać się z tymi dziewczynami, o których kiedyś myślałam, znałam, etc. - i żeby mogły tak właśnie, jak w tym opowiadaniu, przykładowo, hmm... no kurde, to jest dopiero orgazm miłość kosmos ostateczny, no kurde, hmm...

Ciekawe, zaczynam chyba poznawać swoje przyjemności wymarzone... tylko że właśnie NIGDY, ale to NIGDY nie jest możliwe, hmm... ciekawe... z tego by wynikało, że raj nie jest dostępny dla ludzi, ciekawe... jakie to przykre, kurde, szlag nie trafi normalnie, hmm...

Zostają marzenia, no kurde, jakie to denerwujące, chyba popełnię samobójstwo...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Dzisiaj dzięki komentarzowi jednej z koleżanek tu na forum natchnęło mnie znowu, że jakie to musi być genialne mieć taką sukę do tresury, kurde, Boże, jakie to musi być genialnie przyjemne, hmm... nazwisko koleżanki mi tak natchnęło, chyba zawsze marzyłam właśnie o takiej dobrej, grzecznej, posłusznej, szkolonej suce, która by wykonywała wszystkie moje polecenia i uczyła się i robiła wszystko, co jest nauczona, jak lalka doskonała terminator taki, hmm... lalka szkolona, jak suka tresowana normalnie, kurde, ale to musi być genialne mieć taką sukę na własność, kurde... marzenia... może kiedyś sobie znajdę taką dziewczynę, zawsze, kiedy myślę o takich tresowanych, ułożonych sukach grzecznych, posłusznych, to mi od razu przychodzą do głowy te super wyszkolone psy germańskie, jak dobermany, przykładowo, hmm... właśnie te germańskie dziewczyny szkolone takie są najgenialniejszymi sukami do tresury, jak psy genialnie ułożone, te germańskie panienki typu sucze są najgenialniejsze, oczywiste, każdy pewnie zna, oczywiste... chciałabym mieć kurde takie stado kilku, czy kilkunastu takich suk do tresury, tylko żeby nie były zepsute przez innych właścicieli i jakiś rodowód chociaż, kynologiczny to się nazywa, jakieś dokumenty, że zdrowa suka, po badaniach, gotowa do tresury, szuka właściciela, który się zaopiekuje i dobrze poprowadzi, hmm...

Kurde, jakie to genialne... muszę sobie kiedyś kupić kilka albo więcej takich germańskich suk, one są najgenialniejsze... te germańskie panienki zawsze mi się najbardziej podobały, bo to widać, że zawsze gotowe do służenia i do szkolenia i tresury, kurde jakie to genialne sztuki są te germańskie suki...

Muszę pojechać chyba znowu do Wrocławia, bo tam kiedyś widziałam takie też, tam maja blisko do Niemiec, to może im się udziela, a Polki pewnie, hmm... mieszańce Polsko-Germańskie pewnie... jeszcze w Toruńskiem, albo w Bydgoszczy, lub w Poznaniu, tam też chyba te germańskie są gdzieś i łażą, szukają swojego Pana, który je wytresuje i będzie prowadził na smyczy...

Można im zawsze ufać, że jak mają swojego Pana, to innych zagryzą, jak suki zajadłe i po problemie, nikt ich nie dotknie nawet, oczywiste. Same się bronią, same zagryzają i idą sobie dalej, słuchają tylko właściciela, oczywiste... no i właśnie...

Kurde, muszę poszukać gdzieś takich ras, zawsze je zabierają na hostessy, albo do innych prac typu modelka, prezentacje, itp., bo mają ładna prezencję, jak suki zdrowe takie tresowane właśnie, hmm...

OK. Muszę sobie takie kupić, kilka chociaż na próbę... ciekawe po ile sprzedają takie zdrowe, młode, gotowe do tresury? Bo jak już ktoś przetresuje, to potem się nie bardzo nadają, oczywiste, hmm... tylko młode są nadające się, potem to nie ma po co w ogóle, bo to już czyjeś, jedynie na szmelc, oczywiste... zawsze muszą być młode, nie tresowane jeszcze, oczywiste... najgorsze, że potem trzeba się nimi opiekować do końca życia, hmm... bo nikt ich nie przygarnie przecież potem, jak miały już innego właściciela, hmm... trudne to trochę wszystko... ale rodzin, czy mężów też nie chcą nigdy, no więc nadają się tak, czy inaczej tylko na suki tresowane, na nic innego, oczywiste, hmm...

Ciekawe, muszę kiedyś kilka takich sprawdzić, co one o tym myślą, bo one są myślące też, tylko nie wiedzą co mają robić zawsze, hmm... dlatego szukają opiekuna, oczywiste... ciekawe...

Jeszcze mi przyszło do głowy, kiedy o tym rozmyślam, że takie suki do tresury chyba nie mogłyby mieć swojej Pani, tylko muszą mieć Pana, hmm... w grupie suk mogą być lesbijkami nawet, oczywiste, jednak potrzebują Pana, a nie Pani. Pani mogłaby je tresować pewnie, ale po tresurze musiałyby iść do swojego Pana, jako przygotowane i wytresowane suki, hmm... taka rasa chyba, że w grupie, póki są razem, to grupa dziewczyn, grupa suk, i mogą mieć treserkę nawet, oczywiste, ale docelowo muszą iść do jakiegoś Pana, inaczej wszystko bez sensu chyba, ciekawe, hmm...

Muszę to kiedyś przemyśleć, albo sprawdzić, albo zapytać takich suk, co one wiedzą lepiej na ten temat, ciekawe to jest bardzo, hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po kilku ostatnich komentarzach do mojej osoby, jako lesbijki, stwierdziłam, że muszę się nad tym wszystkim trochę zastanowić znowu, bo to chyba ważne, a i tak by kiedyś wróciło, oczywiste...

Rzeczy nie przemyślane w życiu i tak kiedyś muszą wrócić do przemyślenia, aż się je przemyśli i dopiero po problemie, ale nie wcześniej, oczywiste...

Akurat teraz mi zostało w pamięci, że właśnie będąc lesbijką, lub przynajmniej czując się lesbijką, wiedząc, czym jestem, lub chciałabym być, gdyby to było możliwe, tak naprawdę, hmm...

... pani psycholog też by mnie na pewno zapytała o to, przy okazji, na terapii, oczywiste...

[..]

- A czy nie myślała Pani na przykład, żeby w celu zrealizowania swoich marzeń, lub planów, chęci, wyobrażeń...

- Tak?

- ... przykładowo dokonać jakichś operacji, zmian w swoim organizmie, itp.?

- A czy to byłoby złe i powinnam się przyznać, czy nie?

- To zależy, proszę Panią...

- Ale nie zamknie mnie pani w psychiatryku?

- Ja jestem tylko, żeby pomóc w codziennych sprawach, poprzez rozmowę, omówienie spraw, które mogą być ważne, nie jestem od zamykania, zresztą to trzeba by iść do lekarza i skarżyć się na jakieś dolegliwości, a ja tylko z Panią rozmawiam o różnych aspektach Pani życia, jak na razie nie o dziwnych zachowaniach, które mogłyby być na przykład niebezpieczne dla Pani zdrowia lub życia...

- No tak... ale jeśli bym próbowała coś robić sobie, że to mogłoby być dziwne, lub niebezpieczne?

- Wtedy zależy, bo nie wolno robić sobie krzywdy, oczywiste, prawda?

- Tak... hmm...

- To jednak coś Pani chce ukryć, tak?

- Nie wiem, bo to zależy, proszę Panią... hmm... skąd ja mogę wiedzieć, czy Pani uzna to, co robię, za niebezpieczne, czy nie... bo to może być zboczone, przykładowo, albo chore i co wtedy? Pani mnie wyśle do psychiatryka?

- Ja nikogo nie wysyłam, możemy tylko rozmawiać i jeśli Pani to może w czymś pomóc, to mogę omówić w miarę merytorycznie z Panią sprawy, które Pani porusza, które są dla Pani ważne...

- Ale Pani zapytała...

- ... bo jest to jakby element w miarę dość możliwe, że związany z Pani marzeniami, czy myślami, o byciu lesbijką...

- Tak, że to logiczne w sumie i można o to zapytać, bo to oczywiste, że tak można myśleć czasem, tak?

- Tak.

- Hmm...

- Jeśli Pani nie chce, to nie musi Pani mówić, oczywiste...

- Dobrze. To powiem tylko, że jedna koleżanka, czy znajoma może raczej, z forum o lesbijkach...

- Tak...

- ... powiedziała mi, żebym sobie obcięła penisa i jaja i to wtedy byłby jakiś dobry wstęp do moich planów...

- I co? Jak Pani to odebrała i co o tym Pani sądzi? Odpisała Pani tej znajomej?

- Tak... napisałam... teraz nie pamiętam, ale, zapomniałam, ale nic złego i nie odczułam nic złego, tylko chyba się uśmiałam... bo dziewczynom to łatwo tak komuś nagadać, jakby się chciało zrobić na złość, szczególnie facetowi, więc mnie to rozśmieszyło bardzo, oczywiste...

- Tak... i co Pani o tym sądzi? Odetnie Pani sobie?

- No skąd! Przecież... a tak! Właśnie o tym jej napisałam na tym forum, tej znajomej, że właśnie muszę to przemyśleć, bo może to ma sens jakiś, jako istotny problem jakiś, bo rzeczywiście... i powiedziałam, napisałam znaczy się, że możliwe, że po co pozbawiać się tego, co mam dodatkowo, a może to może pomóc w miłości i we wszystkim, więc po co miałabym tak od razu, a potem już za późno i co wtedy? Hmm... a przecież póki się ma, to co mówiła ta znajoma, to przecież jest i się ma, a po odcięciu to co by potem było? To zawsze jest chyba jakaś strata, tak mi się wydaje...

- No tak... i co potem? Odpisała Pani znajoma?

- Nie, to tylko tak w rozmowie na blogu sobie rozmawiamy... powiedziałam, że muszę to przemyśleć...

- I co Pani o tym sądzi? Planuje Pani to zrobić?

- No skąd! No właśnie opowiadam jak to widzę... mówiłam...

- Tak... no to dobrze.

- A czy sądzi Pani, że powinnam sobie odciąć?

- To chyba nie jest wskazane, czy jakoś istotne, tak mi się wydaje, wie Pani. Sama Pani powiedziała i chyba może w tym coś być, rzeczywiście, nie wiadomo w sumie, bo to Pani powinna czuć i wiedzieć lepiej po swojemu, prawda?

- Tak, no to ja tak myślę właśnie, jak mówię... ale czasami, kiedy myślę, że mogłabym być prawdziwą dziewczyną i o tym rozmyślam... to zaczynam czuć taką przyjemność wtedy, że aż bym chciała naprawdę tak bardzo, bardzo, bardzo... Boże, tak bym bardzo chciała być prawdziwą dziewczyną...

- Hmm... i to tylko takie wrażenia, kiedy Pani o tym myśli?

- Tak...

- Hmm... i co wtedy? Nie myśli Pani, żeby sobie oderwać, odciąć, zmiażdżyć, lub jakieś uszkodzenia, żeby się pozbyć i usunąć, żeby zrobić pierwszy krok do bycia dziewczyną?

- Nie wiem, ale... czasami tak bym chciała...

- I wtedy Pani o tym myśli, żeby na przykład złapać się za jaja i za penisa i wyszarpać i urwać, przykładowo?

- ... ale to tylko takie chwilowe czasem myślenie... nie zamierzam tego zrobić, oczywiste, nie jestem głupia...

- Tak... hmm...

- A nie zamknie mnie pani w psychiatryku?

[..]

:D

... no to sobie dzisiaj pomyślałam... w przykładowej rozmowie z Panią psycholog, gdybym poszła na terapię, hmm... ciekawe...

Muszę to przemyśleć do następnej wizyty... nie wiem, czy by mnie wypuszczono z terapii po takich wyznaniach na terapii u Pani psycholog, hmm... muszę być przygotowana na takie sytuacje, oczywiste... ja swój rozum mam, nie jestem od tego, żeby mnie ktoś gdzieś zamykał, albo mi coś robił, czego ja bym mogła sobie nie życzyć, proste, oczywiste...

OK. Do następnej wizyty mam o czym myśleć... na przykład, czy lepiej urwać sobie jakoś, czy użyć jakichś narzędzi, jak nożyczki, żyletki, albo nie wiem, inne jakieś, hmm... ale nie wiem, czy to jest zdrowe tak robić, bo potem by mi leciała krew i nie wiem, czy by przestała, oczywiste... mogłabym nawet umrzeć, oczywiste... lepiej wolę nie próbować, Pani doktor mi powie w razie czego, oczywiste... sama wolę nie... bo potem bym miała szok... a ja się straszliwie boję szoków, bo potem mam stracha strasznie, Boże... już się boję aż, oczywiste... muszę zapomnieć... potem zapytam pani doktor, to mi powie...
 KOMENTARZE (1) 
Krystyna46 lubię to! ;)
2019-07-02 22:41
smaku Gdzieś na innym forum pytałam się pani psycholog, czy jestem zaburzona jakoś, jeśli mam uczucie lesbijki... i teraz zastanawiam się sama nad odpowiedzią, którą mogłaby mi udzielić pani psycholog, zanim mi odpowie, hmm...

... pewnie zapyta się mnie, czy jakoś to się objawia konkretnie w tym uczuciu, bo gdybym była normalną dziewczyną, no to wiadomo, jeśli akurat podobają mi się dziewczyny, a nie chłopaki, no to co poradzić i po co na dodatek, oczywiste - to byłoby jak wmawianie człowiekowi, że to, co lubisz, to masz nie lubić, a masz lubić inne i będzie ci wytłumaczone dlaczego, hmm... choroba ostateczna jakiegoś debilizmu ostatecznego, oczywiste...

... jeśli lubisz mleczko i najlepiej ciepłe z masełkiem, to lepiej nie, lepiej herbatkę z cytrynką, przykładowo, hmm...

... jeśli lubisz sztukę, literaturę, humanistykę, przykładowo, to lepiej iść na studia inżynierskie, oczywiste - debilizm musi być ostateczny i ostatecznie wytłumaczony w sposób debilny ostatecznie, oczywiste...

... jeśli lubisz komputery, programowanie, sprawdzać jak coś działa, znajdować metody, zasady, jak coś działa i potem szukać prostych metod, żeby robić podobne rzeczy działające, itp. - nie wolno ci iść na studia informatyczne, ani na matematykę, inżynierię, ani żadne kierunki ścisłe, naukowe, nawet fizykę, chemię, biologię, zero, nic, zakazane, oczywiste. Jedynie literatura i kierunki humanistyczne, lub ewentualnie sztuka jakaś, lub garncarstwo, ale nie komputery, oczywiste...

Hmm...

... jeśli ja lubię tylko i wyłącznie dziewczyny, bo mi się podobają bardzo, od dziecka, no to powinienem zostać pedałem i rzygać non stop przez całe życie aż zdechnę od rzygania, oczywiste...

... ewentualnie, jeśli coś się lubi, to trzeba za wszelką cenę lubić inne coś, lub przeciwne, lub odwrotne, aż się umrze w rzygach i w samobójstwie, żeby uniknąć debilizmu i tego, czego się nie lubi, proste, oczywiste...

... jeśli czegoś się nie lubi, to należy tak się starać, aż się polubi, albo zdechnie w rzygach, proste, oczywiste...

Hmm...

OK, w każdym razie... wracając do pani psycholog, gdyby mi odpisała...

... mogłaby mnie zapytać, jak się objawia uczucie bycia lesbijką u mnie i czy to jest problem dla mnie jakiś, ewentualnie padłaby ze śmiechu i stwierdziła, że robię sobie jakieś jaja, za przeproszeniem, ale oczywiście nie wiedząc, bo można by zrazić i stracić pacjentkę, a nawet spowodować depresję lub samobójstwo u pacjentki, oczywiste... nie mogłaby się wyśmiewać ze mnie i musiałaby dochodzić sedna sprawy w sposób zawodowy sprawny i odpowiedzialny, oczywiste...

Hmm... no więc najpierw etapami...

- Czy Pan czuje się lesbijką? I w jakimś sensie, jeśli można spytać.

- No po prostu bardzo lubię dziewczyny i uznałam, że jestem lesbijką.

- Pan jet mężczyzną, więc w jakim sensie uważa się pan za lesbijkę? I jaki jest problem konkretnie?

- Chodzi mi o to, że uważam się za lesbijkę.

- No dobrze, a jaki z tym jet związany problem? Jeśli jakiś istnieje...

- No właśnie nie wiem...

- To po co pan do mnie przyszedł i mnie pyta?

- Nie wiem, chyba dla żartu tylko. Czy to jest jakieś przestępstwo?

- To zależy, proszę pana. Pan sobie żartuje, ale to kosztuje 80 zł. za godzinę.

- Wiem, proszę panią, ale ja lubię dziewczyny i skoro pani akurat...

- Pan nie może się ze mną umówić, bo mnie chroni prawo zawodowe.

- A po godzinach, prywatnie?

Ciekawe, co by wynikło z takiej terapii, hmm... bardzo ciekawe... w końcu to ja płacę, oczywiste... hmm... trzeba by próbować się jakoś dogadać i porozumieć i żeby nie było rozgłosu pewnie, najważniejsza dyskrecja i zaufanie, oczywiste...

Pozostanie jeden problem istotny dla nauki:

- co to znaczy czuć się lesbijką? I czy chciałabym być dziewczyną prawdziwą, czy pozostać facetem?

No i to jest problem, rzeczywiście... bo w sumie, hmm... lubię być facetem - jak miałbym kochać dziewczyny, będąc dziewczyną? Pewnie tak samo, jak lesbijka czyli, oczywiste, jednak wiedząc, że mogę kochać więcej i lepiej może nawet, niż lesbijka typowa, czyli jak kobieta, byłoby szkoda utracić to, co coś dodaje do miłości, która pozostaje ta sama, lesbijska, no ale jednak, hmm...

... trzeba by to określić naukowo, w jakim znaczeniu czuję się lesbijką?

Ciekawe, muszę to kiedyś przemyśleć... przed następną wizytą...
 KOMENTARZE (1) 
Tatyszka Hehe :-)
2019-05-30 18:45
smaku Dziś zastanawiam się chwilę, jak można normalnie myśleć na wizycie u pani psycholog, będąc lesbijką? Jeśli ja lubię dziewczyny i przychodzę sobie do jakiejś sympatycznej pani psycholog, to o czym potem? Że bardzo lubię dziewczyny i mogłabym każdą oglądać nagą i kochać i wszystko w ogóle, jak jakaś maniaczka seksualna, albo coś, etc. - miałabym o tym opowiadać, patrząc się na jedną z tych, o których opowiadam... hmm... no po prostu nie wiem, co potem... hmm... pani psycholog zapytałaby pewnie najpierw z czym pani przychodzi konkretnie, jaki jest problem, oczywiste i właśnie nie wiem, hmm...

- To co pani ode mnie chce tak konkretnie?

- Lubię dziewczyny - musiałabym odpowiedzieć, hmm... i potem nie wiadomo co dalej, kurde...

- A jaki jest problem? - no i by wyszło, że przychodzę, jak jakaś przestępczyni, bo bez problemu, kurde, rzeczywiście, zaczyna to być wszystko proste, kiedy się o tym myśli, hmm... no tak, oczywiste w sumie... nie wiedząc, po co przyszłam, sceny wyglądałyby jak z thrillerów typu o zabójcach kobiet, albo coś w tym stylu, innych maniakach, itp. - no przychodzi ktoś i po prostu twierdzi, że uwielbia dziewczyny, a jaki jest problem? Hmm... no i właśnie, kurde... i teraz widać scenę, nie wiadomo o co chodzi, a pacjentka twierdzi, że nie wie, jaki ma problem konkretnie, więc pani psycholog zaczyna się bać, a pacjentka nie zamierza wyjaśnić, po co przyszła, ale twierdzi, że naprawdę, ale to naprawdę uwielbia, po prostu uwielbia kobiety... i pani psycholog zaczyna się poważnie obawiać, czy za chwilę pacjentka nie stwierdzi, że czas gwałcić...

- A Pani ma jakiś konkretny problem, z którym Pani do mnie przychodzi, czy pani chciała tylko zakomunikować, że pani lubi kobiety? Czy to jest dla pani problemem, że pani lubi kobiety?

- Absolutnie! Wręcz przeciwnie, oczywiste.

- To z czym pani przychodzi, jaki ma pani problem, że przyszła pani na poradę do psychologa?

- Po prostu uwielbiam dziewczyny, a najbardziej te, które są mądre i znają świat i rozumieją różne rzeczy dobrze, co mówić takie mądre, wykształcone...

- Tak, a jaki problem?

- Po prostu najbardziej na świecie podniecają mnie wykształcone kobiety, które mają jakieś role konkretne, odpowiedzialne, zawody, jak przykładowo policjantki, żołnierki, pielęgniarki, panie doktorki... psycholożki...

- Tak i jaki jest problem?

- Najbardziej uwielbiam...

- A jaki jest problem?

... i tak w sumie mija godzina terapii na wizycie... hmm... ciekawe ile kosztuje godzina terapii? To musi być przyjemne, jak spotkanie w kawiarni, kurde... skoro kobiecie i tak stawia się kawę i opłaca za gościnę, hmm...

Muszę pomyśleć o jakichś ciekawych wizytach... może spotkam kiedyś jakąś miłą, sympatyczną pannę psycholog... może być mężatką, dla mnie bez znaczenia, oczywiste... liczą się uczucia... oczywiste, każdy wie...
 KOMENTARZE (1) 
shadow16 lubię to! ;)
2019-05-28 16:36
smaku Chwilami mam wrażenie, że czuję się, jak jakaś przestępczyni, przychodząc do młodych ludzi. Gadam, jak jakaś zwyczajna, normalna dziewczyna, młoda na dodatek, która dopiero poznaje sobie świat i planuje coś, żyje sobie jakoś, lubi ludzi i rozmawiać o czymkolwiek, o wszystkim, aby obojętne, oczywiste... liczy się, że jest z kim, to najważniejsze, oczywiste, a potem zaczynam się bać, czy nie jestem aby jakąś przestępczynią, bo wydaje mi się, że zachowując się wśród młodych naprawdę, czyli wiekiem, tak, jak oni, czując się taka sama, mogę wszystkich oszukiwać, hmm...

Pełno ważnych różnic jest zawsze w zależności od wieku, oczywiste, bo wystarczy pomyśleć, że dziecko 15 letnie dopiero w ogóle się uczy i poznaje, a planować życie będzie dopiero za 10 lat, oczywiste, 20-latka to dopiero młoda, dorosła osoba, która akurat właśnie zaczyna myśleć o przyszłości i o czymś sensownym na życie, oczywiste... potem 25-latka, to już wie, że albo się żeni, albo nie wiadomo, hmm... i zaczyna się tak, czy inaczej jakieś raczej poważniejsze coś planowanie, bo czas mija i za chwilę będzie za późno na planowanie życia, więc albo się zdąży i uda coś, albo koniec, nie wiadomo, hmm... jako 30-latka to w sumie albo się coś już ma w życiu swojego, albo to już koniec i śmierć, oczywiste... 35-latka to już wie, że to już koniec dawno i za chwilę albo depresja i śmierć, przed 40-tką (w tym wieku 100% osób popełnia samobójstwa i to objaw naturalny, oczywiste - bo to koniec planów na życie, proste, oczywiste), albo ostatni moment, żeby się pogodzić z planami, że na pewno nie ma szans i trzeba było wiedzieć 10 lat wcześniej, to można było sobie zaoszczędzić, więc zdecydować się na cokolwiek, aż do końca życia, absolutnie obojętne, aby stabilnie i bezpiecznie i koniec planowania i cieszyć się, jeśli się tylko uda aż do starości zachować jakieś spokojne życie, no albo koniec życia, czyli 40-tka, oczywiste.

Hmm... i teraz po tym wszystkim, dlaczego chwilami czuję się, jak jakaś przestępczyni - no właśnie dlatego, że ja akurat lubię dziewczyny i dla mnie to zawsze radość i przyjemność i przygody bieżące i zwyczajny kontakt z ludźmi, których lubię, czyli z dziewczynami, proste, oczywiste, hmm... no i właśnie - to najstraszniejszy horror, kiedy ktoś ma jakieś plany na życie, a przychodzi jakaś lesbijka, taka jak ja i ma swoje sprawy własne i sobie gada, rozmawia z innymi, opowiada o swoich wymysłach, zabawach, przygodach, planach, etc., hmm...

... no kurde... a ktoś musi w tym czasie bać się o swoją przyszłość, kurde to jest właśnie horror, a ja czuję się chwilami jakąś ostateczną przestępczynią, ciekawe... chyba mam dobre czucie własne, przynajmniej logiczne mi się to wydaje, kiedy o tym myślę, jak to rozumiem, hmm... kurde... ale to wszystko jest straszne, kiedy się myśli, no kurde... idę stąd... bo dostanę depresji... nie wolno mi myśleć o rzeczywistości... muszę żyć marzeniami i zabawami codziennymi i planami własnymi, codziennymi różnymi, które lubię i mam ochotę, wtedy jestem szczęśliwa, proste, oczywiste...

OK. Bo mnie straszna refleksja taka naszła chwilowa, kurde... hmm... kurde, jakie to straszne wszystko, kiedy się o tym myśli, kurde... idę stąd... muszę odpocząć od myślenia, bo zaczynam się bać, kurde, jakie to straszne, Boże...

Też gdybym przecież sobie jakoś ułożyła życie sensownie, to bym kurde nie miała traum i lęków kurde przez takie myślenie, hmm... kurde, jakie to straszne, muszę przestać myśleć, idę stąd, potem wrócę, bo dostanę depresji kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Znowu dziś pomyślałam, że to może i nawet ważne, jako ciekawe zjawisko może, które czasem może być dziwne, hmm... w każdym razie na tyle ważne, że znowu nawiążę do poprzedniego wpisu na blogu w komentarzach pod moim wpisem:

A propos podszywania się:

Ja się nie podszywam, jestem normalną, zdrową, inteligentną, nie powiem, że mądrą, bo to by był brak skromności, oczywiste... ale zwyczajną lesbijką, po prostu. Czemu miałabym się podszywać? W jakim celu? To byłoby chore jakieś i przeciwko sobie, czyli coś głupiego, albo kryminalnego nawet, nie oczywiste to jest? Hmm...

No i własnie, to ciekawe, dlaczego miałabym się podszywać? Jak uzasadnić logicznie lub filozoficznie, etc. jakkolwiek rozumnie, że ktoś podszywałby się pod kogoś - w jakim celu? Hmm...

Podszywanie się pod kogoś, to jest fałszerstwo i kryminał, za który idzie się do więzienia na dożywocie i na tortury dożywotnie, każdy wie, oczywiste. To jak morderstwo i to wielokrotne, jak ludobójstwo nawet - fałszować, kłamać, itp., oczywiste.

No więc właśnie... jeśli ktoś się podszywa, zmienia imię, nazwisko, podpisuje się jako ktoś inny, niż jest, albo potwierdza kłamstwo jako prawdę, mówi nieprawdę, etc., etc. - od razu na dożywotnie tortury, aż zrozumie, jakie są totalnie masakrystyczne i nieodwracalne konsekwencje kłamania, oczywiste.

No i właśnie... gdybym miała się podszywać pod kogoś innego - jaki mogłabym mieć cel? Chyba tylko jakiś kryminalny, więc powinno się mnie zabić, albo zmasakrować za coś takiego, oczywiste, bo jak wyżej opowiadam - wystarczy wiedzieć, jakie są straszliwe konsekwencje dla wielu i wielu na wieczność nawet - z jednego kłamstwa nawet, oczywiste...

Hmm... chyba to ważne, tak mi się wydaje, oczywiste... bo może nie każdy jest świadomy co wynika z kłamania, hmm... a potem wieczne tortury zasłużone i słuszne, oczywiste...

(jedyne, co ktoś mógłby mieć mi za złe potem, ewentualnie, to że nie przyznałam się wprost jakoś gdzieś, informacyjnie, publicznie, że rzeczywiście może nie jestem kobietą, ale co to może zmienić? Lesbijka to lesbijka, oczywiste. Lubię tylko dziewczyny, a do facetów nic nie mam, 100% mnie nie interesują, bo nie jestem pedałem, proste, oczywiste, no i właśnie - jednak nawet nie przyznając się wcześniej, a potem spotykając się z koleżankami, nawet nie czułabym się jakoś zmieszana, czy coś, że mogłam coś skłamać i mogłyby być zdziwione, widząc mnie, oczywiste. Dopiero ich reakcja mogłaby być rzeczywiście jakby w szoku lekkim i niedowierzaniu, czy zaskoczeniu typu np. "Ty jesteś Smaku? Ta lesbijka? Wyglądasz, jak jakiś facet raczej. Ty nie jesteś dziewczyną?" - i co miałabym powiedzieć? Zaczęłabym się bać, że uznają mnie za kłamcę, oczywiste... straszne by to było, kurde, Boże, oczywiste... hmm.... no bo wyszłoby, że już mnie nie lubią i co wtedy? No trauma i przykrość, oczywiste... hmm... zagłada i potem płacz, bo przecież miało być tak fajnie, wywiady miały być, czy rozmowy znaczy się, inne ciekawe rzeczy, a wyszło, że jakaś trauma na wstępie od razu, hmm... no wiadomo, jak to jest, oczywiste... i potem jaka to przykrość, kurde, bym patrzyła za dziewczynami, tyle pięknych koleżanek miłych, sympatycznych, a na dodatek wkurzone na mnie i obrażone na maks odchodzą sobie planując zemstę ostateczną, przykładowo... no kurde, jakie to przykre, no wystarczy pomyśleć, oczywiste, hmm... a do tego jaki strach! Boże... że co teraz!? Hmm... nie jest tak?)

A druga trauma, to gdyby ktoś podobny do mnie stwierdził, że też może jest lesbijką, nie będąc kobietą, hmm... to dopiero trauma, na samą myśl zachciewa mi się rzygać, kurde mol, ble... zaraz rzygnę... no i właśnie, kurde... takie są potem efekty, no kurde no, hmm... trudne to jest wszystko w tym świecie, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Pomyślałam, że to może może się przydać wielu osobom na całym świecie teraz i wiecznie, hmm... żeby nie stało im się nic złego, a mogli nie zawinić, czyli nieświadomie umrzeć, hmm...

W ostatnim wpisie na blogu opowiadałam, a gdyby ktoś nie bardzo kumał o co chodzi i jak to działa, to tam dopisałam w odpowiedzi, w komentarzu, co może być ważne, żeby dużo ludzi nie umarło, oczywiste... zdrowie to bardzo ważna rzecz w życiu człowieka, oczywiste, co mówić życie, a co mówić dusza, no to już w ogóle, oczywiste, każdy wie...

oto komentarz, bardzo ważny dla wielu, to oczywiste. Staram się pomagać wszystkim zawsze, żeby potem mnie nikt nie winił, oczywiste., Zawsze jest potem moja wina, przyzwyczaiłam się, no ale kurde, ile można, oczywiste...

Oto w skrócie (ważne! medycznie i odwrotnie ważne dla osób zajmujących się pogrzebami):

"Co to znaczy "rozmowy kontrolowane"? Nie zauważyłam żadnych rozmów ani kontrol, jak jakiś pedał się onanizuje, albo zła dziewczyna, która mnie nie lubi, lub ma złe intencje i myśli o mnie (a nie powinna, oczywiste), to po prostu ślepnie, a potem umiera w zupełnym szoku utraty mózgu i duszy nawet - proste, hehe. :D
"

... przy okazji uzupełnię może informacyjnie dla pełnej wiedzy i nauki, jakby co, gdyby ktoś się ciekawił i mógł pytać o inne aspekty, no więc jeśli dziewczyna jest miła i lubi miłe, przyjemne rzeczy, i sobie o tym marzy i myśli i rozmyśla, a na dodatek ma orgazmy aż od tego wszystkiego, no to kurde, to jest dopiero miłość prawdziwa, no przecież działa, no to jak może nie być, oczywiste...

... no więc, jeśli jakaś dziewczyna ma fajne myśli i myśli o mnie, no to jak mogłoby mi się nie podobać, przykładowo, oczywiste... hmm...

No i właśnie... proste, no nie? Oczywiste chyba, każdy sam wie, no i właśnie. Ale niektórzy nie wiedzą, a potem ślepną i odwożą ich karetką, albo od razu na cmentarz, a rodzina pyta co się stało, wczoraj taka zdrowa, czy zdrowy, miał czy miała plany, a dziś trup, hehe... no tak już musi być, proste, oczywiste, haha... co ja mogę poradzić na przestępców? Oczywiste... każdy ma chyba tak samo, czy nie? Ja akurat tak, bo to oczywiste dla mnie, oczywiste. Ja jestem normalna, nie akceptuję mi przeszkadzania w jakimkolwiek zakresie, proste... oczywiste... no jeśli ktoś mnie wkurza, albo mi przeszkadza, no to tnę żyletka przez ryj i wolne, proste, oczywiste... hmm...

Jak ktoś mógłby nie reagować podobnie jak ja? Oczywiste...
 KOMENTARZE (2) 
andaluzja_ona dlaczego popierdolony facet podszywa się pod popierdoloną lesbijke? Ubaw po pachy
2019-05-08 14:59
smaku Ja się nie podszywam, jestem normalną, zdrową, inteligentną, nie powiem, że mądrą, bo to by był brak skromności, oczywiste... ale zwyczajną lesbijką, po prostu. Czemu miałabym się podszywać? W jakim celu? To byłoby chore jakieś i przeciwko sobie, czyli coś głupiego, albo kryminalnego nawet, nie oczywiste to jest? Hmm...
2019-05-23 21:41
smaku Cześć wszystkim, znowu dawno mnie tu nie było, weekendowo sobie przypomniałam. Przyszło mi do głowy, żeby napisać, co zauważyłam w swoim życiu ostatnio, co chyba wydaje mi się dobrym zjawiskiem, budującym i optymistycznym na przyszłość, hmm...

Otóż zauważyłam, że... hmm... jak to powiedzieć, żeby nikogo nie urazić, hmm...

Chodzi o to, że ja jestem lesbijką, uwielbiam tylko i wyłącznie dziewczyny, oczywiste.

No i teraz okazało się, że ciągle, od kilku lat, co jakiś czas opowiadają gdzieś w informacjach, czy w telewizji, wszędzie, na całym świecie w sumie, że ciągle umierają na dziwne objawy faceci, którzy nie lubią dziewczyn, hmm... po prostu pęka im głowa! Kurde, jakie to straszne i właśnie zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak jest i co się dzieje, hmm... bo potem znowu i tak, jak zawsze wszyscy będą mnie winić, jak za wszystko i zawsze, oczywiste... ale mniejsza z tym. Zaciekawiło mnie, jak to kurde może działać? Hmm... no fakty, to fakty, no kurde. Ja nie jestem zabobonna, ani religijna, oczywiste. Ja jestem rozumna osoba, oczywiste.

... no ale no kurde no... hmm...

OK. Liczy się efekt. Może to i bardzo dobrze nawet. Ja i tak lubię tylko dziewczyny, no więc w sumie co mnie to obchodzi. Proste, oczywiste. OK. Nie będę o tym myślała, po co sobie zawracać głowę...

... nie, żebym cieszyła się z czyjejś śmierci, czy dolegliwości jakichś, oczywiste, nie o to chodzi, to oczywiste, ja jestem dobrą osobą, a nie złą, każdy wie, oczywiste, chodzi mi tyko o to, że no kurde, no co mnie to obchodzi w sumie, oczywiste, każdy ma własne życie, każdy wie, oczywiste... no i tylko w tym znaczeniu, że jeśli umierają, to niedługo nie będzie problemów na tym świecie i zostaną same dziewczyny i ja no i na dodatek spełni się moje marzenie i plany o Raju na Ziemi, no kurde, czy to nie genialne? Hmm... tylko w tym znaczeniu mi się tak powiedziało, że "no i dobrze", ale nie, że się cieszę z czyjejś śmierci , oczywiste, to byłoby bardzo złe, nie wolno tak myśleć, ani życzyć nikomu, brońcie bogowie, oczywiste...

OK. Wytłumaczyłam się. Poza tym co ja mogę być winna, że ktoś umiera? No chyba każdy sam odpowiada za siebie, oczywiste.

OK. Ważne, że każdy ma swój los, no więc, co ja mogę. Tylko chciałam powiedzieć, że, hmm... no kurde co ja będę się tłumaczyć. No jak umierają, no to dobrze w tym sensie, oczywiste.

Bo jakoś w ten sposób zostanę ja i same dziewczyny w moim wyśnionym, najgenialniejszym świecie, no więc... skoro samo się realizuje, hmm... to jak mam się nie cieszyć? Oczywiste, a wyjdzie, że cieszę się z czyichś przypadków, że umierają, albo coś, hmm... OK.

Każdy wie, że nie to mam na myśli, nikomu nigdy nie życzę nic złego, a wręcz odwrotnie, zawsze powodzenia i wszystkiego dobrego i jedynie, każdy wie, oczywiste.

... a nie mówiłam, że jak ktoś nie jest dziewczyną, to nie powinien się onanizować? Haha... bardzo dobrze w takim razie. To uznam to jako naturalną nauczkę dla tych, którzy się nie stosują do moich rad. No i bardzo dobrze. Proste, oczywiste. Ha.

Trzeba było się nie onanizować. Proste. Bo ja nie lubię chłopaków. Proste, oczywiste. Mogę sypiać tylko z dziewczynami, czy to w rzeczywistości, czy we snach... jak to mówią, jak na górze, tak i na dole, prawda, oczywiste. Mówiłam, żeby nikt się nie onanizował myśląc o mnie, kiedy nie jest dziewczyną. Proste, oczywiste. To teraz mają karę. Ha... bardzo dobrze w sumie, nie mam się z czego tłumaczyć w takim razie no i super.

AmenDS`.

... bardzo dobrze. Wystarczyło się stosować, jak zawsze powtarzam. Proste, oczywiste... to nie moja wina. Oczywiste.

Jeszcze mi się przypomniało, że podobno niektórzy ślepną od onanizowania się. Dlatego kiedyś się mówiło ludziom "nie onanizuj się, bo stracisz wzrok". Chyba to prawda, hmm... ciekawe, czy przestępców można rozpoznać po wzroku? Hmm...

... mówiłam, żeby się nie onanizować, kiedy nie jest się dziewczyną, bo ja lubię tylko dziewczyny, proste, oczywiste... reszta, czyli wszystko, co nie jest dziewczyną - na pewno oślepnie, zniknie i śmierć, proste, oczywiste, hehe...

Oczywistości same, oczywiste... no i proste, hehe...

To nie moja wina, oczywiste... muszę się chyba jakoś bronić, czy to nie oczywiste? No i właśnie... proste...
 KOMENTARZE (2) 
AniaMac Rozmowy kontrolowane
2019-05-01 06:43
smaku Co to znaczy 'rozmowy kontrolowane'? Nie zauważyłam żadnych rozmów ani kontrol, jak jakiś pedał się onanizuje, albo zła dziewczyna, która mnie nie lubi, lub ma złe intencje i myśli o mnie (a nie powinna, oczywiste), to po prostu ślepnie, a potem umiera w zupełnym szoku utraty mózgu i duszy nawet - proste, hehe. :D
2019-05-05 21:40
smaku Patrzę na blogi w okolicach 8 marca i smutek, albo strach mnie obleciał normalnie jakiś, jakbym straciła poczucie rzeczywistości i prawdziwego świata normalnie.

Od kilku dni już się martwię, co ludzie powiedzą, że nic nikomu nie życzyłam na Dzień Kobiet, a co więcej, nawet na 14 lutego! Zupełnie, jakbym zapomniała o swoich koleżankach i znajomych, Boże!

To jak z oddaniem książki do biblioteki czasem chyba działa, że teraz się boję, że po terminie mogłyby być same straszliwe konsekwencje, Boże, kurde...

Nie wiem, co teraz mam zrobić.

Jedna córka, ta najulubieńsza, co sama chciała być, dawno mnie już pożegnała i powiedziała, żebym więcej jej nie męczyła...

Inne dziewczyny też, podobnie. Boję się teraz, że nikt mnie nie lubi, kurde, jakie to straszne, jak jakaś straszliwa samotność, normalnie, w wielkim, pustym, samotnym świecie, Boże!...

Nie mieć nikogo, to taka straszliwa trauma pustki, bezcelu i bezżycia, że normalnie... jak nieistnienie jakieś, albo dryfowanie w pustym kosmosie, normalnie, Boże... zawsze bałam się tych olbrzymich, pustych przestrzeni kosmosu, że jak ja bym potem wróciła do domu, Boże! Jakie to przerażające, oczywiste...

Nie wiem co teraz. Boję się nawet cokolwiek, jakbym była inna, poza światem i nikt mnie nie zna, normalnie, jakie to straszliwe uczucie, Boże!...

To chociaż żeby nie było, że w ogóle zapomniałam, czy coś, ja nigdy nie zapominam, oczywiste, dlatego właśnie, no i właśnie, oczywiste... hmm...

OK. To życzę na dzień św. Walentyny na 14 lutego i na Dzień Kobiet przy okazji, w jednym pakiecie, Wszystkiego Najlepszego!

Niech się święci Świat Kobiet! Na wieki wieków, teraz i zawsze, AmenDS`.

Uff... przynajmniej coś... przynajmniej nawet jeśli będę sama w tym kosmosie, to wiem, czego chcę i do czego dążę. Proste, oczywiste...

Do napisania.

Ja.
 KOMENTARZE (2) 
AniaMac Lepiej późno niż później.
2019-03-14 04:33
smaku Dzięki, takie proste słowa, a jeśli istnieją, to wystarczają, uff... dzięki Bogu. To się wydaje może tylko, ale wystarczyłoby, że nie byłoby tych kilu słów 'lepiej późno niż wcale', a to oznacza totalną, zupełną pustkę i nieistnienie, oczywiste. Hmm... bardzo to ciekawe, refleksyjnie, kurde... ojej, wcale, to już zupełnie koniec, dobrze, że na dodatek tu jest 'później'. Ale to szczęście, dzięki Bogu, uff... wszystkie dobrego, dziękuję. Już nie czuję się samotna. Ale to genialne super uczucie, Boże. Czad. Mogę iść spać z tego wszystkiego, że znowu żyję, nie jestem sama, o Boże!... ale to trauma... ale to szczęście, kurde, kto nie wie, to nigdy nie zrozumie, oczywiste...
2019-04-30 22:31
smaku Tak się zastanowiłam chwilę dzisiaj, refleksyjnie... co by to było, jaki to wielki byłby strach i koniec świata, gdyby te Elfy przestały istnieć, nigdy więcej by nie przyszły, po prostu by nagle znikły i koniec, hmm... koniec świata, normalnie, po co byłoby żyć? Boże, jakie to straszne... nie daj Boże, wolę o tym nie myśleć, oczywiste...

Dla mnie te Elfy to tylko dziewczyny, oczywiste... może kiedyś odnajdę je w Raju, ciekawe, zobaczymy...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ale mnie tu nie było dawno, o kurde! Dobrze, że wszystko tu jest nadal, po latach, ale czad. Muszę przejrzeć wszystko, co tu się działo... ostatnio coś o kalendarzach sobie rozmyślałam, hmm... właśnie widziałam jakiś czas temu na poczcie różne kalendarze na 2019 rok i aż mi się żal zrobiło i bardzo przykro, bo takie ładne właśnie, na każdy miesiąc, albo dzień nawet, na cały rok, z obrazkami, że ładne obrazki są na każdej stronie, w Styczniu, w Lutym i tak do Grudnia i jeszcze okładka no i to genialne. Ja bardzo lubię takie kalendarze, cały rok potem mi wisi na ścianie, a potem chowam na pamiątkę, pełno już mam kalendarzy, z wielu, wielu lat, genialne są, oczywiste.

I właśnie patrzyłam sobie na kalendarze i tak mi się smutno zrobiło i strasznie mnie to zaczęło wkurzać, że nie mam swojego żadnego, chodzi mi o to, że sama bym mogła sobie taki zrobić i żeby tysiąc, albo więcej można było takich wydrukować gdzieś profesjonalnie i żeby wszyscy widzieli, że to moje i by mówili, że to piękne, proszę, o, jakie ładne, jaki piękny kalendarz... fajne by to było...

... najbardziej to zawsze marzę o kalendarzu z gołymi dziewczynami, oczywiste...

... na każdy miesiąc inna piękna panienka goła cała, no i to byłoby genialne, kurde...

I dlatego tak patrzyłam i mi smutno było, że rok się zaczął znowu, już styczeń, a ja nie mam znowu swojego kalendarza...

To jest bardzo denerwujące i frustrujące, tak się chyba mówi... strasznie denerwujące...

Muszę sobie postanowić, że na 2020 rok zrobię sobie tysiące kalendarzy... z pięknymi, gołymi dziewczynami i to będzie genialny kalendarz. Tak, muszę to zdecydować, bo inaczej znowu w styczniu bym miała smutek, jaka to depresja! Boże...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Dzień dobry wszystkim, chciałabym dzisiaj życzyć wszystkim koleżankom wszystkiego najlepszego na zbliżające się święta!

Nie wiem, czy będę tu jeszcze przed świętami, więc chciałabym mieć formalności z głowy, oczywiste, żeby potem nikt nie mówił, że zapomniałam, gdybym zapomniała, albo coś, oczywiste.

No więc dzisiaj sobie przypomniałam, no więc chciałam życzyć wszystkiego dobrego wszystkim.

Wszystkiego Najlepszego! I dużo zdrowia i radości i szczęścia i spełnienia marzeń i wszystkiego, co sobie kto życzy, to ja życzę, OK.

To na święta i na Nowy Rok od razu przy okazji i mam z głowy.

Fajnie, że tu moje konto jeszcze jest, tak sobie przypomniałam właśnie, super to jest. Fajnie, cieszę się, że tu mnie nie skasowali. Wiem, że nikt mnie nie lubi zawsze, to przynajmniej mnie tu nie kasują, cieszę się. Bardzo dziękuję wszystkim.

Już nie przeszkadzam, potem jeszcze może przyjdę, poczytać coś. Czad.

OK. To już uciekam. Najlepszego! Hej.

Ja.

P.S.

Mam nadzieję, że u wszystkich wszystko dobrze... oby. Mam nadzieję. OK. To już nie przeszkadzam. Dzięki. Do napisania potem. Później jeszcze coś napiszę, zobaczę.
 KOMENTARZE (4) 
Alias_Grace Dziękuję i nawzajem smaku :-)
2018-12-21 15:34
Albowiem Wzajemnie "smaku". :-) Samych przyjemności w Nowym 2019 roku. Oczywiste. ;-)
2018-12-21 22:30
rozmaryn1 Wszystkiego dobrego:)
2018-12-22 08:15
smaku Dzięki wszystkim, to bardzo miłe, że ktoś życzy, lub odwzajemnia i przynajmniej widać. Najgorsze, kiedy nikogo nie ma, pusto, nikt nie reaguje, nikogo nie obchodzi, w ogóle, zero... to już jest koniec wtedy, załamka i koniec, Boże... dzięki, wszystkiego dobrego życzę i dziękuję również, oczywiste. Super, że ktoś mnie lubi. Cieszę się bardzo. Tez dużo przyjemności życzę, dla wszystkich, oczywiste. Potem napiszę, co u mnie...
2019-02-04 23:01
smaku Ostatnio stwierdziłam, że muszę uporządkować swój świat... na początek, muszę zrobić porządki, potem będę wiedziała, co mam. Potem muszę zaplanować przyszłość - aż po wieczność, oczywiste. I żeby mieć pewność, że wszystko dobrze sobie poukładałam, że nawet gdyby coś, to i tak mam wszystko gotowe i co by się nie stało, to jestem szczęśliwa i bezpieczna, wiecznie na dodatek. Proste, oczywiste.

No więc... najpierw muszę zrobić porządki, szczególnie, że niedługo święta, będzie można spać, odpocząć, planować nowy rok na wiosnę...

Muszę wszystko uporządkować, zobaczyć co mam i robić nowy genialny plan, zanim będzie koniec roku.

Jestem genialna.

I jeszcze lista marzeń i planów na 2019 rok, żeby móc sobie odhaczyć, że zrobione, jak będzie kończył się 2019 rok, hmm...

To, co najfajniejsze, jakieś plany. Przykładowo chciałabym być na kalendarzu z gołymi dziewczynami, to moje marzenie. Na jakimś miesiącu w środku gdzieś, obojętne gdzie, aby nie na okładce, ani na początku, ani na końcu, byle gdzie, ale żeby gdzieś i to byłby genialny plan i uczucie, kurde...

Otwieram sobie kalendarz i patrzę, a to ja... tysiące ludzi na świecie ma ten kalendarz na ścianie, a ja tu jestem na jednej kartce i ludzie sobie mnie oglądają, Boże, jakie to genialne uczucie o tym myśleć...

Muszę na przyszły rok zapytać kogoś, czy nie wie, czy jakoś nie można by być na kalendarzu, raz tylko, żeby cały świat mnie kupił, a nie trzeba o tym opowiadać. Chodzi, żeby taki kalendarz zrobić, bo to musi być super marzenie, kurde, jakie to genialne. Potem do końca świata by wszyscy mówili, że tu na przykład jest ta panna, goła cała, proszę zobaczyć, jaka ładna... pewnie nawet nie wie, że ktoś sobie ogląda... - jakie to genialne uczucie wiedzieć, że ktoś by sobie mnie oglądał, całą gołą... Boże! Ale to genialne uczucie...

Muszę coś wymyślić, żeby to zrealizować. To jest super marzenie, a potem już przez całe życie nie da się cofnąć, hmm... cały świat będzie mnie znał, Boże!... ale dostałam orgazmów aż... ciekawe, czy to jest możliwe w ogóle, żeby spełnić takie marzenie genialne...
 KOMENTARZE (0) 
smaku W poprzednim wpisie w komentarzach wyszło, że to tak piękna opowieść, że aż zamieszczę swoją odpowiedź w rozmowie, jako część mojej filozofii egzystencjalnej.

Jak widać, w rozmowie zawsze można do czegoś dojść szybciej i od razu czasem, zamiast wiekami szukać, a to takie proste, wystarczyło pogadać i nagle gotowe, oto. No i kurde, czy to nie genialne?

Jaka to wielka różnica poszukując w życiu szukać samemu, a móc chociaż słowo zamienić z kimś innym, czy to nie genialne?

Oto:

[o wpływie tego, co się robi na co dzień i tego, nad czym się myśli, pracuje, etc. - na co dzień => na całą wieczność]:

"No pewnie, że wieczność, a jak inaczej? Raj jest wieczny przecież, a nie tymczasowy, oczywiste."

[o ciężkiej codziennej pracy z radością własną i szczęściem w nadziei oczekiwania na raj, na który samodzielnie trzeba zarobić swoją własną pracą i wszystkim, oczywiste]:

"Każdego dnia ciężko pracuję i modlę się o raj, który sobie szykuję. Każda minuta i godzina każdego dnia mojego życia jest pracą i modlitwą w celu zarobienia na raj, o którym marzę, oczywiste. Muszę być godna mnie przyjęcia, oczywiste i muszę to udowodnić ciężką, codzienną pracą i myśleniem prawidłowym, aż do mojej śmierci i wtedy w raju mi powiedzą, czy wystarczająco, czy za mało, czy źle i wtedy mi powiedzą, albo druga droga: zostanę Bogiem we własnym raju i mam od razu na gotowe, bo mój raj będzie gotowy, jak sama sobie go stworzyłam ciężką pracą codzienną wspomnianą, proste. No nie? :) Ja wszystkim pomagam, zawsze i wszędzie, gdzie bym nie była, jak widzę, że coś mogę zrobić, to zawsze pytam, czy pomóc i robię, co mi mówią i to radość moja własna zawsze, oczywiste. Tak już mam w naturze, bardzo lubię pomagać, oczywiste. Myślisz, że moją postać tworzy ktoś inny? Bardzo ciekawe. Trochę mnie to starszy, przyznaję, bo teraz nie wiem, czy ktoś mnie nie chce podrabiać mówiąc, że to ja kogoś papuguję, albo coś. Ja jestem dziewczyną, lesbijką, każdy mnie zna na całym świecie, oczywiste. :)
"

No i proste, hehe... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Mam dylemat filozoficzno-egzystencjalny, związany w linii prostej refleksyjnej dalszej z poprzednimi refleksjami, na temat Bogini i raju...

... bo jeśli już znajdę najgenialniejszą kobietę wszechświata i ona będzie poszukiwanym Bogiem wszechświata, stwórcą czyli, no to super.

Teraz żeby tylko mnie nie zabiła i żebym mogła sobie żyć w raju, oczywiste.

Ale dylemat bierze się stąd, że muszą być dwie drogi:

1. albo będę służalcem w raju Bogini wszechświata i będę sobie tylko mogła żyć w raju wśród innych pięknych kobiet na pięknych łąkach i w pięknych krainach

2. albo byłabym mężem mojej żony, czyli Bogini wszechświata, bo skoro jestem facetem, to bogini mogłaby nie być lesbijką, a na dodatek jak by stworzyła świat bez faceta? Oczywiste...

No więc to jest jakiś dylemat.

Muszę się zdecydować, porządkując refleksje filozoficzne.

Albo jestem lesbijką, albo jestem facetem.

Jeśli jestem lesbijką, to albo będę żyła w raju i tyle, albo będę żoną bogini wszechświata i byłyby to dwie kobiety, które byłyby stwórcami świata, hmm...

... albo jeśli jestem facetem, no to wtedy ma to sens logiczny jakiś, będąc mężem mojej żony, jesteśmy Super Bogami! Czad...

... albo jeśli jestem facetem i jestem tylko w raju, no to nie wiem, bo Bogini miałaby męża pewnie, więc musiałbym być w raju, czyli w pięknym świecie, ale pod rządami pary innych osób, hmm...

Kurde, zaczyna to być denerwujące...

To prościej:

- albo będę w raju tylko, u kogoś, w czyimś raju
- albo będę w swoim raju, jako Bóg z moją żoną

Hmm... wtedy moja żona musi być kobietą, bo to oczywiste.

No to mi zostaje wybór zawsze, oczywiste.

OK. Jakoś się to uda powoli uporządkować.

Dwie drogi:

1. albo będę w raju u kogoś
2. albo będę miała własny raj jako Bóg.

OK. Gotowe.

Koniec filozofii egzystencjalnych.

Co teraz?
 KOMENTARZE (6) 
Kiza1978 Ty znowu zamulasz😝
2018-11-20 20:54
smaku To bardzo istotne refleksje filozoficzne mające wpływ na całą wieczność! :)
2018-11-20 20:55
Kiza1978 Całą wieczność powiadasz😱
2018-11-20 21:15
rozmaryn1 Smaku, to może Ci dac wytchnienie: weź się za robotę, ogarnij mieszkanie, ugotuj obiad. Wyręcz mamę.rnP.s. jeszcze nie rozszyfrowalam, która z nas tworzy postać "Smaka", ale czuję w kościach, że jest to jedna z użytkowniczek. Facet nie mógłby pisac w ten sposób. ;)
2018-11-22 06:53
smaku @Kiza1978: No pewnie, że wieczność, a jak inaczej? Raj jest wieczny przecież, a nie tymczasowy, oczywiste.
2018-11-22 23:27
smaku @rozmaryn1: każdego dnia ciężko pracuję i modlę się o raj, który sobie szykuję. Każda minuta i godzina każdego dnia mojego życia jest pracą i modlitwą w celu zarobienia na raj, o którym marzę, oczywiste. Muszę być godna mnie przyjęcia, oczywiste i muszę to udowodnić ciężką, codzienną pracą i myśleniem prawidłowym, aż do mojej śmierci i wtedy w raju mi powiedzą, czy wystarczająco, czy za mało, czy źle i wtedy mi powiedzą, albo druga droga: zostanę Bogiem we własnym raju i mam od razu na gotowe, bo mój raj będzie gotowy, jak sama sobie go stworzyłam ciężką pracą codzienną wspomnianą, proste. No nie? :) Ja wszystkim pomagam, zawsze i wszędzie, gdzie bym nie była, jak widzę, że coś mogę zrobić, to zawsze pytam, czy pomóc i robię, co mi mówią i to radość moja własna zawsze, oczywiste. Tak już mam w naturze, bardzo lubię pomagać, oczywiste. Myślisz, że moją postać tworzy ktoś inny? Bardzo ciekawe. Trochę mnie to starszy, przyznaję, bo teraz nie wiem, czy ktoś mnie nie chce podrabiać mówiąc, że to ja kogoś papuguję, albo coś. Ja jestem dziewczyną, lesbijką, każdy mnie zna na całym świecie, oczywiste. :)
2018-11-22 23:42
smaku Pomyślałam sobie, że jeśli każdego dnia coś nowego, następnego wymyślę i sobie określę, raz na zawsze, albo chociaż ogólnie, ale jednak kierunek drogi sobie wyznaczę właściwy, to szybciej skończę...

No więc w kwestii, że Bóg-Kobieta musi być piękna, oczywiste... chociaż w sumie nie wiem, w jakim znaczeniu, bo jeśli ma być ładna, to od razu się myśli, że musi mieć ładne ciało, cycki, twarz, włosy, nogi, brzuch, tyłek, wszystko, oczywiste...

... tylko potem się myśli, że jako nie człowiek, a duch, albo coś, no to kurde nie wiadomo po co to wszystko niby, hmm...

Po co Bogu nogi, ręce, twarz, cokolwiek? Hmm... no kurde, i od razu problem na wstępie, no kurde, to nie wiadomo właśnie już potem, wszystko byłoby głupie chyba, no kurde...

... to po co mi taka Bogini? Kiedy nie mam czego lubić, ani kochać, no kurde, ani twarzy, ani ciała, ani cycków, nic, zero, pustka, no kurde, nawet bezrozumny by stwierdził, że to chyba głupie musi być coś, oczywiste, no bo co niby można by lubić? Hmm...

No to już nie wiem teraz, no i kurde... hmm...

... no jeśli nie mogłabym zobaczyć kobiety, którą miałabym kochać, to co niby miałabym kochać? Głos?... hmm... no to musi mieć piękny głos w takim razie, oczywiste... hmm...

I co z tym głosem teraz niby? Trzeba by jej słuchać, albo coś, nie wiem, kurde... hmm... trudne to zaczyna być...

Na świecie realnym wszystko jest prostsze, oczywiste...

Szukając najgenialniejszej kobiety na świecie, wystarczy sobie zrobić listę tego, co się lubi najbardziej i gotowe, oczywiste...

... a jako duchy? Szukając bogów, Bogini, etc.? Nie za bardzo wiadomo, hmm...

Trzeba by założyć, że duchy też wyglądają jak ludzie, to wtedy może tak, hmm...

No to wtedy znowu powrót do tego, co ostatnio myślałam, że najgenialniejsza kobieta, czyli Bogini, musi być:

- piękna
- mądra
- nieśmiertelna
- wiecznie żywa, aktualna, zdrowa, w pełni sił i wszystkich cech idealnych genialnych własnych zawsze, codziennie i wiecznie, hmm...

No tak. I teraz tak, to może tak by się dało.

Czyli: duchy muszą być jak ludzie - to musi być warunek.

Dopiero teraz można szukać idealnego ducha, czyli Bogini.

OK. To dobry pomysł.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Szukając od jakiegoś czasu cech kobiety, która mogłaby być Bogiem, czyli idealna, ostateczna kobieta, że lepszej nie da się znaleźć nigdzie i nigdy we wszechświecie, oczywiste...

... powoli zaczyna mi się kształtować przynajmniej jakieś zastanawianie, jak to może być, przynajmniej po konkretach, zastanawiając się, hmm... a nie po ideach prostych, typu "najdoskonalsza" - i co z tego wynika niby, oczywiste, czyli jaka? Nie wiadomo, oczywiste... no więc trzeba szukać, wait... ciekawe...

No to po kolei:

- musi być ładna, czyli co z tego wynika
- musi być mądra - to co z tego wynika
- musi być nieśmiertelna, to oczywiste
- musi być zawsze piękna i młoda i wiecznie żywa, aktualna, nigdy nie zmęczona, nigdy nie "zużyta", czyli wiecznie utrzymane cechy doskonałe idealne, oczywiste...

Hmm... no tak, ciekawe, co więcej?

Może to już koniec poszukiwań? No kurde... nic mi nie przychodzi do głowy więcej w sumie, ciekawe... hmm...

Trzeba by teraz sobie obmyślać szczegóły tylko, jak może wyglądać, jak może myśleć, co by zrobiła w jakichś sytuacjach, jak by reagowała, co by decydowała, co by mogła planować, marzyć, etc.

Trzeba by to znowu po konkretach jakoś przemyśleć sobie, ciekawe... jak sama sobie znajdę idealną kobietę, to sobie ją sama stworzę i potem mogę sobie sama szukać, czy taka istnieje, czad, ale jestem genialna!

... a potem mi powie, że nie jest lesbijką! I co wtedy? Hmm... kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Poszukując ostatnio w myślach, a potem szukając gdzie się da, jakichś wzorców, idei, pomysłów, żeby określić cechy, jak mogłaby wyglądać i jaka mogłaby być Bogini Wszechświata, ale nie typu, jak w tych opowieściach mitologicznych, że aż strach, jakaś rodzicielka tylko, bez rozumu pewnie, bez świadomości, bez ludzkich cech zupełnie, jedynie rodziła, jak maszyna w sumie, kosmiczna jakaś - tak to brzmi, kiedy się czyta te opowieści mitologiczne, że na początku był chaos, czyli wszystko porozwalane, nieuporządkowane, latało gdzie chce, samo, bez żadnego kierunku nakreślonego, wskazanego, czy coś, byle gdzie, wszystko byle co...

... i potem niby jakaś matka, Gaia, czy jeszcze wcześniej ktoś, zaczęła rodzic istoty podobne do ludzi potem, jakichś bogów, potworów, inne istoty, biologiczne jakieś pewnie same, wypładzała z siebie, jakby była olbrzymią maszyną kosmiczną płodzącą co chwila jakieś istoty i zapładniająca całą planetę, albo pełno planet, w całym kosmosie - straszny strach to czytać, w tych mitologiach, ze względu na te pierwsze chaosy, strach, jak w galaktykach, oczywiste...

... straszne te opowieści z początków kosmosu, nie ludzkie jeszcze, oczywiste... jakieś produkcyjne po prostu, jakby świat się zapełniał istotami żywymi, biologicznymi, czy coś...

... potem dopiero jakieś walki między tymi potworami i inne jakieś zdarzenia, etc. => aż została jakaś rasa ludzi w miarę, od Zeusa potem już było po ludzku na świecie...

... i zostało aż do dziś od wtedy... podobnie jakoś chyba, jak było kiedyś, normalny świat, znany wszystkim czyli, oczywiste...

I teraz:

gdzie tu jest Bóg, lub Bogini? Hmm...

Muszę odnaleźć w tym, co się da znaleźć we wszechświecie:

JACY są bogowie? Bóg Kobieta, czy facet, nie wiadomo w sumie, oczywiste...

... w każdym razie, jacy muszą być, gdyby istnieli? Hmm... ciekawe...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po wczorajszej refleksji, na temat jaka musiałaby być Bogini Stwórczyni wszechświata, ta, o której od wieków ludzie opowiadają i szukają, nazywając Bogiem, Stwórcą, innymi określeniami, jedni mają wielu bogów, inni mniej, inni twierdzą, że na pewno musi być tylko jeden bóg, potem szukają przez wieki jaki może być taki Bóg, który stworzył świat...

Mijają wieczności... cywilizacje...

... dla mnie akurat jakikolwiek bóg nie byłby żadnym czymkolwiek, co by mnie mogło interesować, ze względu, że ja lubię tylko kobiety, oczywiste...

... no więc zajmowanie się tematami zupełnie poza moimi zainteresowaniami, ale absolutnie 100%, byłoby chorobą jakąś umysłową, oczywiste...

No więc, zakładając, że Bóg jest Kobietą... dopiero teraz jest w ogóle o czym i co i można się zacząć zastanawiać i zainteresować chociaż cokolwiek, oczywiste... inaczej to co i o czym w ogóle i jakim prawem na dodatek, etc., oczywiste...

No więc dla mnie Bóg, jeśli by nawet istniał, no to musiałby być Prawdziwą Kobietą, najgenialniejszą we wszechświecie, oczywiste...

I teraz dopiero jest się o co starać, oczywiste... inaczej to do widzenia i tematy znikają zupełnie, oczywiste...

Hmm... no i teraz jaka to musiałaby być kobieta? Kurde... aż od razu dostaję ekstaz i wizji i rozkoszy na samą myśl, Boże, kurde...

... no jeśli poznać najgenialniejszą kobietę ludzką na świecie, że można by tylko marzyć przez wieczność, pieśni, poezje pisać, śpiewać, malować, tworzyć, błagać, skomleć, a i tak niedostępna nigdy, oczywiste... ale żeby chociaż nie zapomniała, żeby zobaczyła, wiedziała, żeby może jakoś chociaż zapracować, żeby móc mieć nadzieję, że kiedyś przyjmie do raju do siebie, kiedyś, Boże, kurde...

... no nic innego by nie zostawało na świecie człowiekowi, tylko aż do śmierci, od urodzenia starać się, ciężko pracować, pomagać innym, być dobrym, sprawiedliwym, wszystko robić tak, żeby móc mieć nadzieję, że Bogini Wszechświata zauważy, małego robaka na ziemi, który się stara i bardzo mu zależy, bo bardzo uwielbia kobiety... i wszystko robi, żeby tylko go nie zabić i gdyby pozwolić wejść kiedyś, za wieki nawet całe, do Raju, żeby móc mieć udział w boskim świecie...

No kurde, jak inaczej człowiek może w ogóle marzyć o czymkolwiek, szczególnie o wieczności, czy to nie oczywiste?...

No więc... hmm... tak, to chyba jedyny sposób, żeby w ogóle o cokolwiek móc się starać w tym świecie, trzeba mieć nadzieję, że Bóg jest Kobietą, genialną, najfajniejszą i najgenialniejszą, najperfekcyjniejszą, najidealniejszą, we wszystkim, co możliwe, na całym świecie bożym, jaka tylko może istnieć, ze wszystkimi cechami, które tak najbardziej się uwielbia w kobiecie, oczywiste...

... no i teraz dopiero można zacząć myśleć o wieczności, o nadziei, o planach na życie po śmierci, etc. Oczywiste...

A najgorsze, jakby nie istniał żaden Bóg, który mógłby zapewnić człowiekowi wszystko to, o czym marzy... hmm...

Muszę to przemyśleć... ale jakie to genialne uczucie pomyśleć, że gdzieś tam, w zaświatach, w raju, czeka taka genialna kobieta, która na dodatek jest Bogiem i Stwórcą i wszystko umie, rozumie, wie, a do tego jest kurde taka genialna, cycasta, piękna, wszystko genialne, że no kurde...

No takiego Boga to tak, kto by nie chciał mieć takiej kobiety, no kurde, wystarczy pomyśleć, oczywiste...

Hmm... chyba muszę tak sobie ustalić moją wiarę i dopiero teraz mogę myśleć rozumnie, inaczej to wszystko szmelc, oczywiste... zobaczymy, co z tego wyniknie, z takiego myślenia. Czy odnajdę Boga, czyli Moją Kobietę najgenialniejszą z marzeń we wszechświecie, hmm... ciekawe, potem powiem, jak znajdę, muszę szukać, wait...
 KOMENTARZE (5) 
nadiaaaa Ja mam taką jedną :) nazywa się Ewa:) jest Bogiem bo nie bała się zgrzeszyć i dzięki niej powstał ten świat :D
2018-10-31 21:23
smaku No tak, to jakaś droga poszukiwań, rzeczywiście. Ja szukałam ostatnio po mitologii greckiej, egipskiej, innych, ale zawsze zaczyna się gdzieś u bogów kosmicznych, z chaosu ktoś się wyłonił, bo wcześniej nie mają wspomnień, ani zapisków, żeby ktokolwiek istniał. O Gai czytałam, o jakichś pramacierzach, matkach pierwszych kosmosu i bogów, i aż się bałam, tego kosmicznego nastroju, że to o wielkich bogach coś, tytanach, olbrzymach, cyklopach, wielcy ludzie jacyś, jak bogowie, czuć kosmos normalnie, aż strach... jak w tych programach o kosmosie typu "Sonda", galaktyki, podróże międzygwiezdne, pusty kosmos, itp., kiedyś. Dopiero od Zeusa widać ludzkie historie, zwyczajne, że można odetchnąć, że to już jakiś raj, prawdziwi ludzie, życie, słońce, woda, wszystko normalne, a do tego piękne nawet, Afrodyta, nimfy, pełno pięknych bogiń, kobiet, służek, etc., itp. Dopiero tu człowiek przestaje się bać i widać coś pięknego i normalnego, ludzkiego, uff... :)
2018-11-04 21:41
smaku Ewa nie może być bogiem, bo nie dość, że to jakaś grzesznica, to każdy wie, że została stworzona przez kogoś innego, no to co to za bóg? Rzecz raczej, nierozumna na dodatek, jak lalka jakaś, do zabawy i rozmnażania, albo coś. :) Oczywiste...
2018-11-04 21:43
nadiaaaa Czasem się tak zdarza,że uczeń przerasta mistrza :D i tak jest właśnie z Ewą :D
2018-11-04 23:00
smaku Możliwe, filozoficznie, generalnie może jest to możliwe, w kwestii przerastania. Jednak Bóg jest z zasady tej idei czymś, co jest ostateczne, no więc nie ma szans tego przerosnąć, oczywiste. Wszystko, co istnieje, musi być poniżej, mniej doskonałe, a bardziej doskonałe nic nie może być, więc jedyna możliwość realna, to być takim, jak Bóg, czyli zrównać się, więcej się nie da, oczywiste. Wynika to z zasady tej idei, z definicji. Jednak z tego, co pisali w tych księgach mitologicznych o Księdze Rodzaju, czy któraś z tej serii, Ewa była zwykłą kukła, zrobioną z kawałka tego drugiego, na żebrze ją zrobiono, lub na czymś, obojętne w sumie, jednak na bazie skrawków tego drugiego, lub pierwszego, który był stworzony przed nią. No więc była tylko dla zabawy dla tego pierwszego, żeby nie czuł się smutny i samotnie i żeby miał towarzysza, a na dodatek jako innej płci, udało się pogodzić dwa zyski za jednym zamachem, bo nie dość, że mieli co robić w tym swoi raju, to jeszcze mogli się rozmnażać i tworzyć sami nowe podobne do nich, no więc Bóg miał spokój przynajmniej potem i nie musiał sam wszystkie robić, puścił dwoje i potem zaludniali świat sami no i proste, można iść na kawę i odpocząć, świat sam się już potem może kręcić i wolne, uff... oczywiste... no więc potem ta kukła umarła i następne pokolenia tak samo i następne i tak do dziś, no więc gdzie tu bóstwo jakieś? Zwyczajne, bezrozumne na dodatek, czy to nie oczywiste? :)
2018-11-06 20:36
smaku Zastanawiam się czasem, kim bym była, gdybym miała być boginią... czy panną Afrodytą, czy inną jakąś, nie znam innych bogiń w sumie, hmm... gdyby Bóg był kobietą, to kim bym była?... ciekawe, gdzie szukać jakiegoś wzoru, lub podobieństw, żeby móc odnaleźć siebie pośród rzeczy znanych, lub stworzonych na świecie... jaka bym była, będąc Bogiem? Hmm... ciekawe, muszę odnaleźć siebie pośród rzeczy, lub idei znanych światu... żeby móc się porównać i wiedzieć, jaka jestem naprawdę, pokazując innym na przykładach... ciekawe co świat pokazał dotychczas, kiedy mnie nie było, zanim przyszłam znowu, po wiekach, dzisiaj...

Cieszę się, że znowu jestem na tym świecie... tyle pięknych, mądrych i pracowitych córek widzę wszędzie, gdzie nie spojrzę na całym świecie, jakież to piękne... muszę zrobić porządek... obiecałam ludziom przed wiekami, że kiedyś przyjdę i zobaczą mnie twarzą w twarz, a nie w przypowieściach... no więc jestem...

... podoba mi się tu... kiedy widzę tyle pięknych córek mych, jakież to piękne... czas na porządki... chyba tu zostanę dłużej tym razem...

Ja. Wszyscy myśleli, że jestem facetem. Kto by pomyślał, że Bóg jest Kobietą, hehe... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio zastanawiam się, ile to trzeba mieć cierpliwości do swoich córek i ile siły, żeby przetrwać i nie zostać zeżartą... żywcem... z miłości najpewniej, oczywiste.

Zauważyłam, że dziewczyny mają największą rozkosz swojego istnienia tylko wtedy, kiedy mogą kochać swojego tatusia - nie ma większej, ani piękniejszej i zupełnej i wiecznej miłości, niż do swojego ukochanego tatusia, oczywiste.

Nie wiem, czemu tak jest, ale kiedyś to zrozumiem na pewno.

Taka miłość kobiety do swojego taty jest wieczna, od urodzenia, po wsze czasy, wiecznie i zawsze taka sama piękna i niesamowita, Boże Święty...

Wiedząc, że ma się swojego tatę zawsze i wszędzie, wiecznie przy sobie, lub gdzieś, że można wrócić, jak z podróży, czy z wakacji, z przygód różnych, nawet po wiekach...

... a tata się uśmiecha i wita córkę marnotrawną "witaj córko, jak się masz, po latach, jak pięknie dziś wyglądasz" - nie ważne, ile czasu minęło, oczywiste, mogą wieczności całe nawet, oczywiste, niczego to nie zmienia dla taty, oczywiste... zawsze szczęśliwy i uśmiechnięty, że znowu widzi swoją ukochaną córeczkę, całą i zdrową, no cóż może być piękniejszego w miłości tatusia do córeczki swojej, każdej jednej z osobna i do wszystkich, jakie posiada, oczywiste... no kurde, czy to nie oczywiste, Boże... ależ to piękna, wieczna miłość... chyba nie istnieje inna tak wielka i prawdziwa, pełna i zupełna, a na dodatek wieczna, kurde... dzięki Bogu, czyli Mnie... jakie to piękne... Boże...

Ta miłość jest najpiękniejsza, oczywiste... tak mi się wydaje, bo tak czuję... nie mogłabym opuścić moich córek, nigdy, wiecznie, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Refleksja mnie dzisiaj naszła, na skutek czyjegoś komentarza... hmm...

To tak zawsze działa, jak ma się kontakt przyjacielski z drugim człowiekiem, a nawet odwiedziny rodziny tak działają, bo wtedy jest jakby "gość w dom" i włącza się światło od razu, jeśli ludzie się lubią i znają i wtedy czas jest gdzieś, ale się go nie bardzo liczy, czy zajmuje się czasem, bo dzieją się wydarzenia aktualne, prawdziwe, życie teraz, które się dzieje, no więc dopiero potem patrzy się na zegarek "o kurde, która to już godzina?", oczywiste... trochę, jak z oglądaniem telewizji, jeśli człowiek się zaciekawi, to zapomina o wszystkim i bierze się udział w tym, co się dzieje na ekranie, więc całego świata nie ma, bo człowiek jest zajęty tym, czym jest i niczym innym, oczywiste... a mijają godziny... i dopiero człowiek się budzi, "ojej, która jest godzina?"... - to tak zawsze działa, oczywiste, naturalne chyba... jak na zajęciach w szkole - tak samo, albo w pracy, itp. - bieżące rzeczy, które się dzieją i w których bierze się udział tak powodują... że można czuć się jak poza czasem, w wydarzeniach, w innym świecie, a potem znowu w innym, po wyjściu, oczywiste... hmm... to chyba naturalne, tak już jest, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Naszła mnie dziś taka ciekawa myśl refleksyjna, hmm... nazwało mi się to zjawisko, o którym pomyślałam "córki marnotrawne". Coś z jakichś opowieści mi się kojarzy dawnych, jakieś baśnie, podania, czy legendy, czy coś...

... ciekawe, że wszystkie córki, dużo, nie wszystkie, oczywiste, mają jakoś tak w naturze, że z takim fochem mądrościowym zawsze żegnają się z różnymi osobami, w tym nawet często ze swoimi rodzicami, twierdząc bardzo dorośle i odpowiedzialnie, że "dziękuję, miło było poznać, nie musicie więcej do mnie dzwonić, pytać, pisać, pamiętać, zajmować się, dzięki, do widzenia, hej"... - wiele córek chyba tak się żegna ze swoimi znajomymi, w tym z rodziną wyruszając w swój świat, drogami swoimi... stają się dorosłe... same... hmm...

Potem wracają po jakimś czasie i pytają, wiedzą że, głupio im, ale...

... oczywiste, że...

... mają nadzieję, że...

... no tak wyszło, bardzo im przykro, zrozumiały swój błąd...

... hmm...

Biedne córeczki, zawsze je bardzo kocham i czekam wiecznościami, aż przyjdą i zapytają, czy jeszcze je kocham i pamiętam, po latach, hmm...

No cóż... nie ma to jak miłość rodzica do dziecka, oczywiste... jakie to piękne... kocham wszystkie moje córki, wiecznie, oczywiste... nigdy nie zapominam, jak bym mógł, oczywistości...

Ja. Tatuś.

=========

Przypomina mi się teraz, po latach, ile córeczek mnie już żegnało, hmm...

Jedne każą mi spierdalać od razu wprost, drugie starają się jakoś inaczej, inne próbują, żebym sam zrozumiał i znikł, bez mówienia mi, żebym spierdalał, inne mówią, że gdyby miały pewność, że ich nie opuszczę, ale ze względu, że mam dużo innych córek przy okazji, potem inne się boją zanim by zaczęły w ogóle, rozmyślając, czy by się dało, żeby nie musieć odchodzić i mi mówić o tym, że muszą, bo, inne twierdzą, że gdyby wcześniej wiedziały, to, inne wolą mnie wyzywać i sprawdzać przez wieczność, czy na pewno się nadaję, kochając je nawet, kiedy wyrażają do mnie ciągle, tylko i jedynie i wyłącznie swoją nienawiść i odrazę, nigdy nie opuszczając, nigdy się nie przyznając, dopóki nie zniknę, a potem cierpią, że za późno i nawet nie zapytały, a mogły chociaż zapytać, inne nie wiedzą, jak mi powiedzieć i starają się mnie nie urazić i cierpią i próbują zniknąć bez pożegnania, żeby w razie czego wytłumaczyć się, kiedy je znajdę, że oczywiście nigdy mnie nie opuściły, tylko miały dużo spraw w tym czasie... inne proponują mi, żebym znalazł sobie inne obiekty zainteresowań... inne twierdzą, że już im wystarczy i nie potrzebują więcej... inne twierdzą, że więcej nie chcą się ze mną spotykać, obserwując już wiecznie potem, co u mnie... z daleka... nigdy nie opuszczając, planując w myślach... zawsze zaprzeczając i będąc wkurzoną za takie słowa, oczywiste, inne chciałyby mnie zabić i mieć spokój, inne wolą wymyślać dla mnie kary, inne twierdzą, że poczekają, mają czas, inne wymyślają sposoby jak zrobić, żebym zaczął się o nie starać, a nie żeby one o mnie, inne by chciały, ale nie mogą, więc cierpią i muszą żyć z tym wiecznie, mając nadzieję, że kiedyś, jakoś, najwyżej w innym życiu, inne decydują, że zanim umrą, to i tak mi powiedzą, żeby mieć spokój przed śmiercią chociaż i umrzeć szczęśliwą, inne by, gdyby, ale, poza tym, a nawet gdyby, to ale może, jednak, poza tym, ale jednak marzyć można, oczywiste, inne, inne, inne, inne, inne, etc.

... i tak ile kobiet, dziewczyn, tyle sposobów, żeby nie mieć ze mną nic wspólnego za bardzo, jednak żeby tylko mnie nie stracić i żebym ich nie opuścił, ani nie powiedział, że ich nie znam, bo to byłoby jak śmierć ostateczna, oczywiste, koniec świata, oczywistości...

... no i tak kurde przez wieczność...

Boże, jak ja kocham moje córki i ich starania... wiecznościami... genialne są moje córki, to straszliwie olbrzymia radość mieć tyle genialnych córek, które tak bardzo się starają... przez wieczność... jak mógłbym ich nie kochać wiecznie, oczywiste...

No nic... refleksyjnie... moje córki są genialne, po co ja miałbym żyć na tym świecie, gdyby nie one, oczywiste... no nic, idę sobie... poczekam, aż może jakaś się przypomni i coś będzie chciała, uwielbiam coś dawać moim córkom, kiedy do mnie przychodzą, oczywiste...
 KOMENTARZE (4) 
nadiaaaa Nie wiem czy się zorientowałeś ale to portal w większości dla lesbijek i w dupie mamy Twoje wywody . Możesz napierdalać całą wieczność A i tak nam to lata. :) Adios,arivedderci arivedderci Roma sajo nara:D Brzmisz w ogóle jak jakiś pierdolnięty były mąż kobiety która woli kobietę od Ciebie albo jak zdesperowany chłopak z tego filmu sala samobójców:)
2018-10-22 23:32
smaku Ja też jestem lesbijką, informuję o tym zawsze i wszędzie i nigdy się z tym nie kryję nikomu i w ogóle, oczywiste. Każdy na świecie wie, że jestem lesbijką i jak ktoś pyta, to ja zawsze mówię od razu wprost, potwierdzając, że to oczywiste i każdy wie i mnie zna przecież, oczywiste, jak może być inaczej w ogóle, czy to nie oczywiste, po co ktoś się pyta w ogóle, oczywiste. Jestem lesbijką, to oczywiste. A Ty nagle mi mówisz, że to portal dla lesbijek i pytasz, czy zauważyłam? A po co ja bym tu była, gdybym nie była lesbijką? Musiałabym być chora na mózg, albo nie wiem, no w sumie są różne cele zawsze, oczywiste? Moje wywody to moje wywody, nikt nie musi się ciekawić, oczywiste, ale jeśli mówisz, że wiele osób, kobiet czyli, w liczbie mnogiej, ma moje wywody tam, gdzie mówisz, to aż mi się dobrze robi na samą myśl o tym, o Boże. :P To jest moje szczęście dopiero, kurde. Cieszę się, że dziewczyny lubią sobie moje wywody wykorzystywać na takie przyjemne rzeczy. Chyba jestem na właściwym portalu, ale czad. Dzięki. :P. A na dodatek mogę tak przez wieczność, o Boże! :P No i mówiłam, że kiedyś odnajdę swój Raj Prawdziwy Wymarzony. Nawet nie wiesz, jakie to dla mnie szczęście móc dowiedzieć się od osób, na których mi zależy, że tak właśnie czują, kurde. To jest właśnie realizacja marzeń i szczęście wieczne, Boże. :p W kwestii latania, to nie wiem jak to lata, ale potem mi pokażecie, mam nadzieję, to musi być piękny widok. Aż mam wizje znowu. Piękne to jest. :) Wszystkie drogi prowadzą do Raju, jak to mówią czasem. Ja już swój znalazłam, teraz wszystkie będą szły do mnie, żebym im otworzyła bramy, tak? :) Ale to dopiero raj... spełnienie marzeń. :) Nie wiem, jak brzmię, nie znam się na brzmieniach własnych aż tak, hmm... przyznaję... może masz rację, nie wiem, nie widziałam tych filmów, muszę kiedyś obejrzeć. Ja zawsze staram się być dla moich dziewczyn i żon i córek, jak miła, czuła, mądra, wyrozumiała i dobra lesbijka, żeby mnie lubiły i kochały. Oczywiste. :p
2018-10-23 20:35
nadiaaaa Lecz się:) chociaż nie wiem czy ktokolwiek był by w stanie Ci pomóc:) jedynie chyba tylko żona tak samo jebnięta jak Ty:)
2018-10-23 21:09
smaku Masz rację, nie istnieje nikt, ani nic, co mogłoby mi pomóc, bo to ja muszę pomagać wszystkim. Nie istnieje nikt, ani nic, co miałoby rozum wystarczający, żeby móc próbować mi pomóc, szczególnie, kiedy nie potrzebuję, a ci, którzy by chcieli pomagać, muszą mieć udzieloną, żeby odzyskać rozum i świadomość, oczywiste. Proste... :) Moja żona mogłaby nie polubić takiego określenia i co wtedy? Jak miałabym to tłumaczyć? Że moja córka ma takie słownictwo z natury i to dlatego, ale nie miała na myśli obrażać mojej żony, oczywiste? :) Hmm...
2018-10-25 20:42
smaku W te jesienne, smutniejsze chwilami dni, kiedy widać, że cała natura i przyroda odchodzi w nieistnienie, jakby umierało wszystko i znikało, koniec życia normalnie i świata całego... początek końca... niedługo przykryje się wszystko śniegiem i zamrze w bezruchu i w nieistnieniu, zmrożone nicością...

... zastanawiałam się, jak miło spędzić ten ciekawy czas... jesień jest w końcu bardzo ciekawym okresem życia przyrody, hmm...

Wiem, co będę robiła w te jesienne dni, a przede wszystkim wieczory...

Najpierw muszę się przygotować... muszę mieć lustro... śliczną, piękną czyściutką łazienkę, porządek w pokojach, wszystko umyte, piękne, wyczyszczone, jak nowe, odkurzone, zamiecione... potem zajmę się meblami, szufladami, szafkami, będę sobie przeglądała, układała, przypominała... muszę na nowo odkrywać swój własny świat i wszystko przeglądać, przypominać i układać... hmm...

... i chwilami sobie myśleć, marzyć... a nawet Planować...

Najbardziej genialne w moim życiu są moje marzenia...

... a najgenialniejsze są te, które sobie sama zaplanowałam, żeby je zrealizować w rzeczywistości...

A szczyt ekstaz normalnie, to kiedy mi się udaje i mogę odhaczyć, że zrobione... ależ to genialne, Boże...

... potem mam co wspominać i przeżywać na nowo, to samo, pamiętając, że przecież to prawdziwe, najpierw marzyłam, potem zaplanowałam jak, znalazłam sposób, a potem zrobiłam, hmm... to jest kurde dopiero genialne, Boże...

Kiedy długo sobie o czymś rozmyślam, a potem myślę, jak to zrobić w realności... to już mam aż orgazmy na samą myśl, oczywiste...

... a otem jak się okazuje, że próbuję to robić naprawdę, to aż mam chwilami dreszcze i zadyszkę, że to się dzieje naprawdę, Boże!... jakie to genialne...

... no po prostu uwielbiam swoje sprawy, co mówić marzenia, co dopiero, kiedy je sobie planuje i realizuję, kurde, jakie to genialne, Boże...

Teraz ostatnio przychodzą mi bardzo zobaczone marzenia same właściwie... aż się boję i mam dreszcze, że potem będę sobie o tym myślała i robiła, kurde, ale to są uczucia, Boże... jak w jakimś śnie, albo bajce normalnie, a wszystko realne! No kurde, Boże Święty!...

Teraz mam w planach m.in.:

- chodzić na golasa po domu, cały dzień i całą noc i dopóki nie wyjdę na dwór, to muszę być na golasa - takie sobie postawiłam zadanie - właśnie to jest genialne uczucie w realizowaniu marzeń, że na przykład trzeba sobie postawić jakieś zadanie, jakiś plan, konkretnie i potem wiedzieć, że musi się to samemu sobie zrealizować i to jest genialne uczucie, Boże...

... przykładowo napisałam sobie na kartce, że postanowiłam, że będę po wejściu do domu od razu automatycznie rozbierać się natychmiast do naga i w domu mogę być TYLKO nago, oczywiste... nie mogę być w ubraniach, proste...

... no i to jest dopiero genialne uczucie, kurde, Boże... jak ktoś nie wie, jak to działa, to nie ma co tłumaczyć nawet, oczywiste...

I teraz aż mam dreszcze ciągle, gęsią skórkę, Boże, kurde... takie genialne uczucia ciągle, że aż mam chwilami zadyszkę, piersi mi się robią twarde aż i całe ciało mi aż cierpnie od tego, nie wiem, czy to ze strachu, czy z emocji, ale Boże, to jest takie genialne uczucie i wrażenia, że potem jak mi minie, to muszę znaleźć nowe zadania ciekawe sobie, kurde jakie to genialne, Boże... jest tyle ciekawych pomysłów w świecie do zrobienia...

Najpierw muszę się bawić tym zadaniem, aż mi minie i przejdzie nie będę czuła orgazmów od tego, co robię, Boże... wtedy znaczy, że to już na mnie nie działa i się przyzwyczaiłam jako coś normalne...

... nie mam czasu się nudzić normalnie, a do tego to jest wszystko takie genialne, że jakbym była w Prawdziwym raju! Bo to jest realne! Kurde!

Wszystko, co sobie wymyślę i wymarzę, to muszę to jakoś zaplanować i zrealizować, a myśli mam takie genialne, pełno! Tylko muszę etapami, zapisuję sobie na karteczce i potem robię, genialny czad.

Mam nadzieję,że nikt nie pomyśli, że jestem jakaś chora, albo zboczona, kurde... to powiem, żeby sami się leczyli, czubki, oczywiste...

Ale to genialne, kurde... jak wychodzę z domu, to dopiero mogę się ubrać, wcześniej nie, oczywiste.

Zadanie jest proste, opisałam sobie rozumnie prosto, że:

1. Jak wchodzę do domu, to od razu muszę być goła, wszystko zdjęte od razu i wolne,uff... gotowe.

2. Nie mam prawa ubierać w domu, ani nosić żadnych ubrań, rzeczy na sobie, nic, zero 100%. Proste.

3. jak wychodzę z domu, to się ubieram i dopiero mogę wyjść, ale dopiero przed drzwiami, przed samym wyjściem mogę się ubrać i od razu na dwór. Inaczej nie wolno i nie wolno oszukiwać, oczywiste.

No i proste. Jeszcze nadal mam ciągle takie genialne uczucia od tego pomysłu, że jeszcze na mnie działa, genialne to jest. Ciekawe, kiedy mi minie, Boże...

... potem wymyślę sobie inne, nowe zadania, ale to jest genialne, Boże...

Gdybym miała dużo czasu i życie wieczne, to bym ciągle sobie tak wymyślała nowe pomysły, kurde... może nie umrę za szybko, może jeszcze mam dużo czasu. Ile żyje jeden człowiek średnio? Pisali gdzież, że 80 albo 120 lat. Nie wiem, czy to nie za mało dla mnie... muszę coś potem wymyślić, żeby to przedłużyć troszkę, potem zobaczę jak to działa, wait... hmm... ja nie chce umierać... bo nie zdążę wszystkiego wypróbować...
 KOMENTARZE (1) 
Yanina lubię to! ;)
2018-10-18 23:46
smaku Moje córki biedne muszą ciężko pracować. Liczą się efekty, ważne, że pracują, oczywiste. Zawsze im ufam, że uczciwie robią, co trzeba, jak miały powiedziane... czas nie gra roli, oczywiste. Liczy się miłość i uczciwość i ciężka, wspólna, codzienna praca w celu dobrym, oczywiste...

Bardzo kocham moje córki. Jestem z nich dumna... mam nadzieję, że one też tak czują. Będę musiała po nie iść niedługo, tak długo pracowały, hmm...

Zobaczymy, czy się ucieszą, kiedy mnie zobaczą, po latach... hmm...
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3e/Danaides_Waterhouse_1903.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku A propos tych luster ostatnio i różnicy między odbiciem świata, a światem realnym, znowu mi się przypomina samo wszystko z tych magicznych obrazów, co jakiś czas temu oglądałam. Same magiczne opowieści w obrazach, genialne to jest. To jakieś tajemnice na pewno.

Ta pani na przykład jest w połowie chora już od cieni i ciemności. No właśnie to jest ciągle problem ludzki, nie tylko kobiet chyba, żeby zrobić tak, że jak w marzeniach, tak i w świecie realnym. Jak w lustrze, tak i w rzeczywistości.

Zawsze jedno nie jest takie, jak drugie, zawsze coś nie tak, nie dokładnie, zawsze coś by się chciało poprawić, zmienić, etc., oczywiste.

Jak dwa lustra, albo dwa światy, które robią magię realności jak raj dopiero, kiedy są takie same i odbijają się nawzajem, tożsamo wzajemnie, jako to samo, hmm...

Jeśli marzenia są takie, jak realność, no to wtedy jest światłość spełnienia, normalnie.

Inaczej błądzenie po cieniach świata marzeń...

... i błądzenie po cieniach świata rzeczywistego...

... a nigdy nie może spotkać jedno drugiego, żeby były tym samym, spotykając się jednocześnie, jakie są, tym samym będąc, hmm...

Bardzo to ciekawe i magiczne jakieś chyba, genialne to jest, lubię o tym czasem sobie myśleć, jak to działa, czad...
http://www.thecultureconcept.com/wp-content/uploads/2011/04/Detail-Woman-Weaving-John-Williams-Waterhouse1.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Zauważyłam, że mam całkiem inne, niż inni, podejście do życia, świata i tego, co ciekawe, ładne, piękne, a może i wartościowe nawet.

No dla mnie wartością są rzeczy, które lubię, inne nie bardzo mają jakąkolwiek wartość dla mnie, oczywiste. Chyba, że odwrotną, czyli aby się pozbyć, żeby nie istniało i nie przeszkadzało wartościom, które są dla mnie istotne jedynie, czyli te, które lubię, oczywiste. Hmm...

Ja w życiu zauważyłam, że poszukuję wartości pozytywnych, miłych, dobrych, ciekawych, interesujących jakoś mnie, no muszę coś lubić i wtedy mogę to cenić, oczywiste. Inaczej wszystko jest dla mnie bez wartości, oczywistości, hmm...

Wiem, że niektórych rzeczy nie trzeba lubić, a jednak są wartościowe, nie mam akurat przykładu, nie przychodzi mi do głowy akurat, no ale na pewno są takie rzeczy, hmm... rozumiem, że tak może być, że czegoś się nie lubi, a ma to wartość i jest ważne, bo coś. Może tak być chyba, oczywiste. To tak, jakby nie lubić chodzić do szkoły, a jednak ma to wartość. Tak, to dobry przykład, tak sądzę. Tak, przykładowo, właśnie o to mi chodzi, że czegoś się nie lubi, a jednak to ma wartość no i właśnie. No to OK. Już rozumiem.

No więc na przykład ta piosenka jest ładna, więc dla mnie jest ona wartościowa. Proste, oczywiste.
 KOMENTARZE (4) 
Masbetter lubię to! ;)
2018-09-28 22:22
Masbetter Jak to mówią: nie to ładne - co ładne- tylko co się komu podoba:) zgadzam się w Stu procentach :)))
2018-09-28 22:23
smaku Tak, to prawda. Ja się cieszę, i to jest szczęście, że podobają mi się rzeczy, które nie są złe, bo czasem ludzie mają upodobanie do brzydkich obiektywnie rzeczy, do złych, do różnych złych rzeczy i lubią to. To byłby horror, oczywiste. Dlatego to moje szczęście, że wiem, co lubię i na dodatek to, co lubię jest ładne i dobre nawet obiektywnie, bo da się opisać, opowiedzieć, uzasadnić, wyjaśnić, a nawet zanalizować naukowo, że to naturalne i oczywiste i zdrowe czyli, zgodne z naturą dobrą. To jest szczęście, inaczej bym się bała, że lubię coś, co nie jest dobre, więc mogłabym się bać, że jestem inna, lub chora. To byłby horror, oczywiste.
2018-10-01 22:45
smaku Ale co do treści tej piosenki, to zależy jak to rozumieć w sumie, he. :)) Ja przynajmniej widzę naturalne piękno prawdziwej kobiety w słowach tej piosenki, że która by nie chciała taka być, oczywiste.
2018-10-01 22:47

Ostatnio komentowane:

lesbijka Łódź. Przyjazna psycholożka
smaku Dzień dobry, chciałabym zapytać, jeśli można: jaka jest moja orientacja, jeśli jestem lesbijką i czy byłoby to oszukiwanie kobiet, gdyby mnie zobaczyły i stwierdziły, że jestem facetem?... opinia dodana 2019-05-27 21:18:35
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019