smaku - blog

smaku Wpadłam dziś niechcący na naszym forum w jakieś Baśnie, hmm... muszę je sobie przejrzeć któregoś dnia, z ciekawości... najbardziej bym lubiła zboczone, o miłości, oczywiste... że na przykład idę sobie po lesie sama, we mgle, wieczorem, po południu, albo o poranku, obojętne kiedy w sumie, kiedy mam ochotę akurat, oczywiste...

... i nagle spotyka mnie jakaś nimfa śliczna, cała naga, a ja jestem wystraszona, co tu się dzieje!?...

... potem zza drzewa wychodzi druga goła panna, potem trzecia... ja się odwracam, a za mną już stoją trzy kolejne...

Potem to koszmar jakiś musi być... rozbierają mnie i gwałcą, korzystają sobie ze mnie, jak z lalki jakiejś, do swoich zabaw i przyjemności własnych, a ja nie mam nic do gadania...

... ale tak mnie owładnęło miłością i seksem, że nawet bym się nie broniła, tylko czekałabym, jak w transie, aż mnie zostawią i skończą...

... a najlepiej, żeby robiły mi tak, żebym nie mogła uzyskać orgazmów... widziałyby, że chyba zaczynam szczytować za chwilę i przestawałyby mi to robić... i potem od nowa, kiedy by zobaczyły, że już mi minęło i się cofnęłam z orgazmami znowu...

Gwałciłyby mnie całą noc i dzień, aż do następnego poranka, a potem bym się przebudziła i powiedziałabym:

- Ojej, moja głowa! Gdzie ja jestem!? Co tu się działo!? Czemu ja jestem w lesie!?...

kobiety-kobietom.com/basnie

... a potem zebrałabym się jakoś, zdziwiona, że jestem cała naga, pomiętoszona, jakby mnie ktoś zgwałcił, normalnie... i nie mogłabym uwierzyć, że to mogłaby być rzeczywistość, hmm...

Takie baśnie to bym lubiła w takim stylu...

Muszę to przejrzeć chyba, te strony o baśniach... może coś znajdę fajnego dla siebie...

Dla mnie bajki i opowieści to zawsze są scenariusze... żeby tak mogły się spełnić kiedyś w rzeczywistości, kurde... marzenia, Boże!...

Muszę kiedyś pójść na tę plażę w Chałupach, akurat zbliża się lato powoli, muszę planować wakacje... bo to jak z bajki, normalnie, trudno uwierzyć, że ludzie tak mogą sobie na golasa po plaży łazić i się wylegiwać... może ja też bym tak chciała?... muszę tam jechać! Zdecydowane... muszę spełniać moje marzenia, póki jestem młoda... w miarę, powiedzmy...

Muszę sobie zrobić listę marzeń do zaliczenia w tym świecie jeszcze, póki żyję, np.:

- jechać na plażę nudystów i być tam na golasa, jak inni, minimum przez godzinę... jak gdyby nigdy nic i jak bym była jedną z nich, po prostu...

- muszę nauczyć się chodzić na golasa po świecie na co dzień, etapami aby... do przodu... najpierw będę chodziła w biustonoszu i w majtkach, a będę zmieniała sobie stanik stojąc, przykładowo i nie zwracając uwagi na otoczenie, tak po prostu... majtki też... a niech się patrzą!... to ich problem, jeśli im coś się nie podoba, oczywiste....

- muszę jechać do Borów Tucholskich i na Mazury, bo jedna z koleżanek proponowała mi, żebym przyjechała do niej na rozbierane sesje i spacery...

- po ulicach, nawet w mieście, będę sobie chodziła w spódniczce, ale na pewno bez majtek! Absolutnie! Zdecydowane! ... i będę czasem niechcący zahaczała o coś, albo wiatr mi podwiunie i ktoś może zauważy, ale dostanie szoku, bo na pewno mu się tylko przewidziało, oczywiste... no bo jak kobieta mogłaby chodzić po dworze i to w mieście na dodatek, w spódniczce bez majtek, no więc właśnie... same przywidzenia, normalnie... ludzie mają na tym świecie wszędzie... szaleńcy...

- będę sobie chodziła w obcisłej bluzeczce, lub koszulce bez stanika, że będzie mi widać sutki aż, szczególnie kiedy się podniecam i coś mi się podoba, to aż jędrnieją, normalnie i to działa jak samonapędzające się ekstazy, jak dla mnie... bo widzę moje sutki naprężone pod koszulką, koszulkę aż rozpiera, normalnie, a ludzie się patrzą, a ja nadal zachowuję się naturalnie, jak zawsze, nie mając pojęcia, że się ktoś na mnie gapi, oczywiste... potem spoglądam co jakiś czas na swoje sutki i widząc, że są takie jędrne, duże, nabrzmiałe i rozpychają mi koszulkę i widać je bardzo, mimo, że koszulka nie pozwala widzieć, oczywiste... to wtedy aż mnie to normalnie podnieca i chciałabym sobie dotykać sutek i pieścić i ściskać... ale wiem, że w publicznych miejscach nie wolno tak robić, bo co by ludzie pomyśleli, oczywiste... i potem kiedy mnie to podnieca, to sutki znowu aż bolą, takie twarde się robią... no więc to działa jak samonapędzajcą się maszyna, że najpierw sutki mi jędrnieją i piersi robią się twarde i to mnie zaczyna podniecać, więc piersi i sutki jędrnieją mi jeszcze bardziej, a wtedy ja aż nie mogę wytrzymać z rozkoszy, normalnie... aż potem naprawdę czuję ból aż... ale wiem, że trzeba znosić dzielnie to cierpienie...

... potem zawsze aż zaczynam się oblizywać i wszystko zaczyna mi smakować, normalnie... na wszystko zaczynam mieć ochotę, zjadłabym coś, poszłabym gdzieś, porobiłabym coś... potem to godziny mogą mijać, jak we śnie... a oczy mi się robią jak senne... Boże, jakie to są rozkosze, kurde...

... a potem wracam do domu i mam zaliczone kolejne marzenia... Boże, jakie to jest rozkoszne! Kurde...

... a na karteczce czekają kolejne genialne marzenia na jutro... !

- będę się nachylała, żeby poprawić skarpetki w bucikach, że aż będzie mi widać majteczki, ale przy takich zabawach nie będę chodziła bez majtek, bo to by było obrzydliwe tak robić, tak bym nie mogła, oczywiste... nie jestem aż taka...

- będę chodziła po mieście i będę sobie pieściła piersi i sutki dla przyjemności, nie musząc myśleć o otoczeniu... ludzie może lubią takie sceny i widoki... nie specjalnie, ale tak odruchowo tylko, jak moja lektorka od francuskiego kiedyś, drapała się po cycku przy uczniach i nadal gadała coś, nie wiedząc, że wszyscy na nią patrzą... to ja też tak będę sobie robiła, powiem, że nauczyłam się na zajęciach francuskiego... a najbardziej to lubię sobie delikatnie dotykać sutek, tak lewo-prawo, lewo-prawo, albo góra-dół, itp. że takie dotykanie dłonią, palcami, jakby "trzepanie" sutek... i wtedy one mi jędrnieją i robią się twarde, to jest takie pyszne, że ojej, Boże! ... i wtedy aż mam marzenia, żeby mi poszło mleko z piersi, normalnie... z obu na raz, najlepiej... marzenia, kurde... nalewałabym sobie do kawki... w restauracji najlepiej... ciekawe, co by ludzie powiedzieli? Hmm... mówiłabym im, że "to dla dziecka"...

No i dużo innych marzeń...

Najważniejsze, to mieć listę konkretnych marzeń, i aby do przodu i odhaczać, oczywiste...

Zobaczymy ile zdążę w tym życiu... będę miała przynajmniej co opowiadać w baśniach potem... najgenialniejsze bajki to z reala są, oczywiste... wtedy bajki poruszają naprawdę, jak prawdziwe, oczywiste...
 KOMENTARZE (1) 
DzikaRoza lubię to! ;)
2022-05-04 21:08
smaku Przeglądam czasem wpisy na blogach, tak pobieżnie, żeby zobaczyć, czy coś ciekawego ludzie piszą, niektóre osoby pamiętam od dawna, bo zawsze coś fajnego, co akurat z reguły polubię, to nawet odpiszę, skomentuję...

"Po komentarzach i rozmowie można poznać się", tak mi się wydaje...

Po co mi kobieta super ładna, cycasta, uśmiechnięta, energetyczna, gadatliwa, etc. można by pisać w nieskończoność w sumie...

... kiedy nie miałabym co z nią robić w sumie, hmm...

... a poza tym ja wolę spokój i się wyspać, a nie gadać non-stop, bo by mnie głowa bolała i musiałabym uciekać odpocząć, oczywiste...

Przypomniał mi się mój własny komentarz do jakiejś piosenki, w której było dużo fajnych fotografii bardzo ładnych kobiet... ktoś napisał, że marzeniem było mieć, lub poznać chyba, nie pamiętam dokładnie teraz, a ja odpisałam, że to się tylko tak wydaje...

... no bo śliczne kobiety, jak marzenie, muzyka na dodatek robi klimat...

Można się zakochać na zawsze, normalnie...

... tylko że ładne, śliczne... muzyka gra... a potem koniec, hmm...

Jak poezja i sztuka, normalnie, hmm...

A gdyby mieć naprawdę spotkać, poznać, zacząć znajomość, to aż strach chyba na samą myśl, no bo o czym i co?... z obrazkiem ślicznym... hmm...

Strach, no bo ładna dziewczyna, jak marzenie, można sobie marzyć, że to może byłby raj... ale spotykając naprawdę, to strach, bo co potem robić z tym rajem? Gapić się? Hmm...

Chodzi o to chyba, co napisała niedawno u siebie na blogu jedna z użytkowniczek naszego forum, taki wierszyk dłuższy, że po co mi, po co mi, po co mi... ja wolę, ja wolę, ja wolę, lub chcę...

No więc właśnie... nie piszę akurat u tej użytkowniczki komentarzy, bo kiedyś mi skasowała moją odpowiedź / komentarz, więc zapamiętałam, żeby nie pisać jej, oczywiste...

... ale ten wierszyk jest fajny....

... a na dodatek wywołało u mnie myśl, że kobiety czasem pozostają w marzeniach - i to byłby wyższy poziom komentarza do tego wiersza, że wierszyk ładny, tak, jak piosenka i marzenia, hmm...

... ale co by było w rzeczywistym świecie, gdyby facet, lub "wspólnik" był tym wymarzonym, jak z poezji?...

Wspólne spacery, przytulanie, muzyka... wspólne rozmowy przy świecach, restauracje, kawiarnie, dancingi, kurorty w lato na wakacjach, a w zimę "Careless Whispers", albo "Last Christmas", itp., hmm...

... a potem naprawdę co dalej?... hmm...

Kiedy by już trzeba wrócić do codzienności? Hmm...

No więc właśnie... jak z obrazkami pięknych dziewczyn z kalendarzy... super panienki!... śliczne, normalnie! Hmm... kto by nie marzył, jak raj prawdziwy na gotowe!... i jeszcze uśmiechnięte, na golasa całe!... raj!...

Piękno i sztuka!

I potem właśnie, hmm...

... a z niektórymi dziewczynami da się pogadać, albo piszą na blogu fajne komentarze, które da się polubić... i wtedy wiem, że to człowiek jakiś prawdziwy, który fajnie coś gada, opowiada, ma ciekawe podejście do świata i mogę to poznać, a nawet odpisać od siebie, co myślę...

... co jest prawdziwą znajomością z druga osobą?... to, co widać, czy to, co człowiek pokazuje od siebie ze swojego świata codziennego prawdziwego, pokazując jakim jest i jak żyje, kim jest, tak naprawdę, hmm... - wtedy można wiedzieć naprawdę i polubić, lub nie... no i właśnie...

I teraz powrót do myśli z początku niniejszego wpisu...

"Po komentarzach i rozmowie można poznać się", tak mi się wydaje...

Każda osoba na świecie ma swoje myślenie, swój świat... poznając drobne skrawki takiego świata z obserwacji, z rozmowy, z codzienności, wie się już bardzo dużo, a najczęściej prawie wszystko...

... a potem typowe problemy zawsze i niespodzianki, że na przykład:

- Wiesz, ja tylko taka jestem na zewnątrz, takie sceny widać... tak się tylko wydaje wszystko... tak daję się widzieć i poznać światu... ale tak naprawdę jestem zupełnie inna... wszystko co o mnie wiesz, to tylko pozory...

... no i wtedy to już jest lub zaczyna się, rozmowa prywatna, szczera, intymna, hmm...

... i wtedy znowu strach, że coś wszystko chyba za daleko zaszło, hmm... robi się niebezpiecznie, bo ktoś zaczyna się rozklejać i zwierzać, hmm... i znowu czasem trzeba grzecznie, szybko zbierać się do ucieczki... jeśli jeszcze jest szansa po takim epizodzie i nie jest za późno, hmm... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Zobaczyłam niedawno imię "Madziulka" i przypomniała mi się moja znajoma z Wrocławia, też miała na imię Magda. Myślałam, że może to ona, ale chyba nie, bo była trochę młodsza ode mnie. Myślałam, że będzie moją koleżanką, ale znikła kilka lat temu i nie wiem, jak jej szukać, kurde...

Wydawało mi się, że jest fajna... i nie zdążyłam jej poznać nawet.

Nie powinno tak się robić, bo teraz nie wiem, czy była fajna naprawdę, czy nie, bo skąd mam wiedzieć?... tyle, co pamiętam, to że tak, chyba... no i właśnie...

... to podobnie, jak pokazać komuś zdjęcie gołej dziewczyny, ale na bardzo krótko, może być ubrana nawet, ale ładna się wydaje na pierwsze spojrzenie, fajna, ciekawa, inteligentna może, ale to tylko na ułamek sekundy, ile można było zdążyć zauważyć cokolwiek, a potem nie ma, hmm...

I w sumie nie wiem, jaka była naprawdę...

Jedno jest pewne, że była prawdziwą osobą... chyba...

Z czasem wszystko zaczyna znikać, nawet z pamięci, hmm...

... a mogła się odezwać wcześniej, mijają lata, niedługo zapomnę zupełnie, hmm...

Szkoda...


... gdyby odezwała się dziś, albo jutro, to jeszcze byłoby co i o czym, ale za miesiąc, za rok... za 5 lat...

... lepiej chyba zapomnieć, oczywiste...

Napisała dla mnie wiekopomny wiersz, albo dla kogoś innego, nie wiem w sumie, ale tytuł brzmiał, jakby to o mnie było:

"Usta mego smaku"... - to najpiękniejszy tytuł wiersza, jaki w życiu czytałam... treści wiersza nie znam, nie pamiętam, bo chyba nie zdążyłam przeczytać nawet, zero w głowie mi zostało, naprawdę... jedynie tytuł, hmm...

... a bardzo, bardzo ciekawi mnie, co było napisane w tym wierszu, kurde... może kiedyś odnajdę ten wiersz... piękny tytuł, lubię to, oczywiste...

Może to nie było do mnie jednak, ten wiersz? Hmm... bo powinno być "Usta mojej smaku" chyba, hmm... a jednak poruszył mnie ten tytuł dogłębnie, że do dziś uznaję ten tytuł wiersza za tytuł wszech czasów, normalnie...

To podobnie, jak ktoś niedawno gdzieś napisał, "Tylko ty wiesz, jak smaku jesz, życie"... no pyszności, normalnie...

Można by dokończyć myśl, lub uzupełnić, uzyskując mądrość wszech czasów, oto:

"Do bram raju życia wiecznego podążać trzeba kierując się smakiem"... proste, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Niedawno był Dzień Kobiet, nawet prawie o tym zapomniałam, kurde. Nigdy nie oczekuję, że ktoś mi złoży życzenia, no bo kto?... w sensie, że trudno to określić w sumie... nie oczekuję od facetów, ale jednak będąc kobietą, mam swój Dzień, hmm...

Mogę sobie puścić chociaż piosenkę...

Najlepsze życzenia dla wszystkich Kobiet na świecie... i Dziewczyn...

... uśmiechu na co dzień, radości, szczęścia i spełnienia marzeń...

... żeby nigdy nie było problemów, że mogłoby się odechciewać żyć aż...

Najlepszego!

... z okazji 8 marca...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Napiszę dziś tutaj na blogu komentarz sprzed chwili pod jednym z postów u mnie na blogu, bo bardzo dawna rozmowa, a dopiero teraz zauważyłam, że ktoś mi odpisał...

... na samym końcu bloga jest ta rozmowa...

A propos wyzywania i określeń... że współcześnie wszystko się myli w chaosie jakimś...

Oto moja odpowiedź, możliwe, że ważna dla świata, kto wie? Hmm...

""pewną niewiastą" - no i właśnie to jest ciągły problem od jakiegoś czasu, że na facetów mówi się "to jakaś cipka", przykładowo, a na kobiety, że to faceci i potem wszystko jest pomieszane i człowiek zaczyna tracić rozeznanie, gubi znaczenia, etc. - ja na przestępców, którzy mnie denerwują swoja głupotą od razu mówię, że "to jakiś pedał, albo kaleka", przykładowo... ale ostatnio ktoś tu na forum coś napisał, że straciłam rozeznanie znowu, bo zarzucono mi chyba, że "pedałki" to dla kogoś innego znaczy kobiety wyzywane od pedałek, lub jakoś podobnie... i w końcu sama nie wiem co znaczy co?... "pedałek" to facet, który jest debilny i ślamazarny, obrzydliwy i kryminalny na dodatek, jak debilne, pedalskie dziecko. I mówiąc, że "to jakieś pedałki pewnie", ktoś na forum chyba zrozumiał, że ja mam na myśli kobiety jakieś i kobieta zaczęła bronić pedałków... - no pomylenie z poplątaniem!... może to chodzi o odmianę wyrazu? "Te pedałki", ale to oznacza facetów, chłopców-kaleków, a nie dziewczyny... no więc zupełny chaos określeń, hmm... ja jestem kobietą, to przyłazi jakiś debil i wyzywa mnie od "chłopów", przykładowo... no szczyt chamstwo i debilizm, oczywiste... jak można "olać" takich kaleków?... trzeba by ich oznaczać i traktować jako wirusy i usuwać po prostu, oczywiste... jeśli ja nie toleruję facetów, przykładowo, bo akurat tak mam z natury i akurat lubię tylko kobiety, to ktoś by mnie miał wyzywać od facetów? No pojebane to wszystko! Przysięgam... jakby same debile były na tym świecie... albo pedały, czyli na jedno wychodzi: debile. Proste, oczywiste... :)"

No i właśnie...

Najważniejsze w życiu to nie wyzywać nikogo, bo potem co można zrobić? Trzeba zajebać takiego, kto wyzywa, oczywiste... jak insekta - to oczywistości są, prawda?...

Z wyzywaniem (określaniem nazwami, itp.) jest tak samo, jak z wojną - kto zacznie, ten musi zginąć. Proste, oczywiste.

... a potem na dodatek ktoś mi zarzuca słowami, że "wiesz, lubiłam Cię Smaku, ale po tych brzydkich słowach i agresji zaczyna mi mijać" - no czy to nie jest chamstwo tak komuś napisać!? Nie dość, że bronię się przed skurwysynami wirusami jakimiś, to jeszcze przyłazi jakaś baba i łaskawie mówi mi, że ja używam brzydkich słów zajebując robactwo jakieś. No szczyt choroba jakaś! Oczywiste...

Ja jestem zawsze grzeczna i ładnie mówię zawsze, z natury, bo tak mam i taka jestem naturalnie... i nikogo nigdy nie atakuję, bo nie jestem nienormalnym wirusem jakimś, albo samobójczynią, oczywiste...

... ale kiedy wirus mi przyłazi srać, to zajebuję gorzej, od najgorszego skurwysyna tego świata, gorzej niż Szatan we własnej osobie - uczę w ten sposób rozumu, kultury, grzeczności... i zajebuję... robaków. Proste, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Dziś są walentynki, jak co roku i zawsze mam problem, bo powinnam składać życzenia moim znajomym, ale nie ze wszystkimi mam kontakt bieżący, a nawet gdybym miała, to cały dzień bym musiała przeznaczyć na wysyłanie życzeń.

Takie "musieć" to źle brzmi, oczywiście, bo każdy kontakt bez względu na okazję, odnawia życie człowieka, normalnie... człowiek wie, że na tym świecie są ludzie gdzieś nadal, a co najważniejsze nie anonimowi, bo to jakby nikogo nie było, tak naprawdę, ale właśnie konkretne osoby - to wielkie szczęście w życiu człowieka, że jest kogo zapytać "Cześć, co u ciebie?" - inaczej to koniec świata w pustce samotności istnienia bez celu, a w lęku i panice na dodatek, oczywiste...

Jaki byłby najfajniejszy upominek walentynkowy tego roku, dla mnie?

Otóż niedawno zauważyłam, że jedna z naszych użytkowniczek zmieniła zdjęcie profilowe na jakieś nowe. Bardzo mi się spodobało. Od razu mam tyle marzeń seksualnych, że właściwie trudno myśleć o jednym życzeniu, lub upominku nawet, oczywiste, hmm...

Najpierw to bym chciała zobaczyć jak wszystko wygląda na tej fotografii, ale gdyby odsunąć te poły czarnej bluzeczki na boki troszkę, żeby tylko zobaczyć, czy tam jest stanik może, a może nie ma... a jeśli nie ma, to jakie śliczne piersi tam muszą na pewno być, kurde... marzenia...

... potem to tylko same marzenia erotyczne - już mi to nie minie teraz nigdy, oczywiste...

Zawsze tak mam, że co zobaczę jakieś ładne zdjęcie kobiety / dziewczyny, to potem przez wieczność tylko wspominam i myślę sobie, że w sumie nie dziwne, że w głowie mam od dziecka same filmy erotyczne potem...

... wystarczy zobaczyć jakąś dziewczynę, jakąś ładną fotografię, fragment nawet tylko, a potem to już na wieczność tylko filmy erotyczne mam w głowie...

To chyba jest prawdziwa miłość, coś czuję, hmm...

... będę tak marzyła wiecznie teraz, żeby tylko móc zobaczyć te śliczne piersi pod tą śliczną, czarną bluzeczką...

... a potem to ciekawe... wszystko ciekawe, oczywiste...

Kurde, miłość jest piękna, jak kobiety i dziewczyny, oczywiste...

Życzę całemu światu kobiet i dziewcząt spełnienia marzeń i samych pięknych fotografii i scen życiowych na co dzień, żeby wszystko było w życiu jak w marzeniach...

... sobie też tego życzę.

Bogu niech będą dzięki.

Amend.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Dziś na blogu jednej z koleżanek na naszym forum przeczytałam pytanie: "Czy ktoś potrafiłby rozkochać mnie w sobie?"...

Napisałam, że ja tak, to oczywiste. Gwarancja 100%, oczywiste.

No bo dla mnie wystarczy, że dziewczyna jest dziewczyną / kobietą, no to jak mogłabym nie rozkochać jej w sobie, kiedy ja kocham i uwielbiam? No więc właśnie...

Proste, oczywiste...

Jeśli jakaś kobieta lub dziewczyna na świecie czuje się niekochana i że nikt jej nie kocha, to ja na pewno kocham. I nie ma szans zaprzeczyć, bo kiedy ja kogoś kocham, to ktoś też mnie od razu kocha i dostaje orgazmów ze szczęścia miłości.

Prosta jest miłość. Oczywiste. Bo ja akurat nigdy nie kłamię, więc miłość jest zawsze szczera i prawdziwa.

No i proste... trzeba by znaleźć jedną kobietę na świecie, która mogłaby mnie nie pokochać i nie ubóstwiać - żeby móc zaprzeczyć mojej opowieści o świecie realnym miłości tego świata...

Nie ma szans znaleźć na świecie kobiety, która mogłaby nie czuć miłości do mnie, oczywiste... a to dlatego, że ja kocham, no więc jak mogę nie być kochaną z wzajemnością, oczywiste... no i proste...
 KOMENTARZE (2) 
NowakAnna 100% gwarancja, chce to zobaczyć w realu, taki żart 😁
2022-01-25 20:11
smaku Nie wierzysz? Kto nie wierzy, ten zobaczy. Kto wierzy, ten jest błogosławiony. Taki żart, oczywiście. ;)
2022-02-13 21:20
smaku Wiersze! ... widzieliście, państwo!? Wiersze! Poezja!... Śmieci! Śmieci! Śmieci!...

Stań na baczność bydlaku! Czego udajesz idiotę! Głuchy jesteś, czy tępy!?

Czego się krzywisz i chowasz!? Stań równo! Ty łamago! Nie rób uników!

Boisz się czegoś!?... powiedz całej klasie, ty zbóju, co żeś wypisywał po nocach w tych swoich... pamiętnikach... poezje! Widzieliście państwo!? Śmieci!!!

Do tablicy! Musisz napisać tysiąc razy kredą na tablicy "Jestem debilem!"... będzie ci to policzone w niezaliczone!... dostaniesz jedynkę!

Pokaże te śmieci... wiersze...

"Moja ukochana czeka na mnie... kiedy stąd wyjdziemy... uciekniemy razem..."

- Ucieczki ci się zachciewa! Ty bydlaku! Uciekinierze! Pójdziesz do klatki!

Komunistyczne dzieci nie miały łatwo nawet w Ameryce, hmm... ale przynajmniej są dobrze nauczone, odpowiedzialne, rozumne, dobrze wyszkolone, świadome... nikt nie podskoczy komunistycznemu dziecku, oczywiste...

Najważniejsze w edukacji, to dobra edukacja, dobrze zorganizowana, dobrze realizowana, zgodnie z wytycznymi z Ministerstwa, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio znalazłam genialną metodę na regulowanie swojej wagi. Otóż zauważyłam, że kiedy jem, to mi przybywa kilogramów. Wchodzę na wagę i widzę, ile ważę, proste, oczywiste.

Potem jem, piję dużo, jem, piję i wchodzę na wagę. Oczywiście 1 kg więcej, czyli musiałam zjeść i wypić 1 kg jedzenia i picia, proste, oczywiste.

Po nocy znika mi z organizmu 1 kg mniej, więcej.

Czyli metoda na większą wagę: zjadać i pić dziennie więcej kilogramów, niż tracę w nocy podczas snu, czyli np. jeśli tracę w nocy przez sen 1 kg, to w dzień muszę zjeść 2 kg, żeby móc przytyć, oczywiste.

Jeśli jem ledwo co, żeby nie czuć się głodna, to po nocy mam 1 kg mniej, oczywiste.

Z metody wynika metoda ogólna, że:

7 dni to 7 kg więcej LUB 7 dni, to 7 kg mniej.

Proste, oczywiste...

To chyba podobnie, jak dokładanie na szalę kilogramów - ile się doda, tyle się ma, a ile się zdejmie, tyle nie ma.

Proste! A nie mówiłam, że jestem genialna!

Bawię się w różne zadania teraz z tą nową metodą, że ustalam sobie wagę zamierzoną, np. 65 kg - będę grubasem niedługo, potem ustalę sobie 70 kg. Jeśli nie dostanę rozstępów, to potem zabawa w drugą stronę, czyli zadanie to mieć 40 kg.

A potem sobie popatrzę w lustro i pospaceruję i będę wiedziała, jaka waga daje mi dobre samopoczucie i poczucie wagi, lub lekkości, zależy co lepiej będę czuła dla siebie. No i wygląd, wiadomo, oczywiste...

Kiedy znajdę swoją idealną fajną wagę, to muszę sobie ją zapisać na kartce w pamiętniku, że moja idealna waga: [tu sobie wpiszę]...

... ale najpierw muszę się bawić i sprawdzać różne wagi w górę, a potem w dół... aż uznam sobie, która waga jest super. I gotowe.

Kurde, jaka ja jestem mądra!

Przynajmniej mam jakieś cele w życiu i zabawy i nie muszę mieć depresji. Depresja to straszny strach, że aż się boję na samą myśl, bo kiedyś miałam atak i normalnie myślałam, że umrę ze strachu, taka mnie depresja napadła, horror, normalnie, naprawdę. To nie są żarty, kurde!

Potem inne zabawy sobie jakieś fajne wymyślę... aby mieć co robić, to najważniejsze w życiu, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio stwierdziłam, że istnieją osoby na świecie, które są świadome swojej mądrości... uważają swoją mądrość za głupotę... czy to jest mądre? Hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio znowu przypomniała mi się genialna metoda na dobre samopoczucie... otóż wystarczy mieć łazienkę, gorącą wodę i prysznic i mydło i szampon...

Potem mydlę się i mydlę, cała jestem w pianie... a potem spłukuję wszystko i gładzę się, żeby czuć, że jestem śliczna i gładziutka...

... a przy okazji poznałam siebie, jak to u mnie działa, że żeby być naprawdę gładziutka i żeby mydło tak pięknie pieniło się samo wszędzie i spływało powoli, przyjemnie, to muszę się mydlić i spłukiwać dwa, albo trzy, albo więcej razy nawet...

I dopiero po którymś razie znowu mydlę się cała, ale calusieńka i cała jestem w pianie od mydła!... wszędzie piana!... zwykłe mydło!... a robi tyle piany! Boże, kurde! To jest takie przyjemne, Boże! ...

I wtedy w końcu wiem, że jestem aż gładka, normalnie... to się rozpoznaje chyba po pienieniu mydła, że od razu jest piana na ciele i można się gładko mydlić i pienić i spłukiwać...

... włosy też muszę myć kilka razy, aż potem widzę, że wystarczy kropelka szamponu i od razu sama piana wszędzie, piękna! ...

... no i wtedy już mija prawie godzina i ledwo żywa, zmęczona wychodzę spod prysznica...

... ale przynajmniej potem śpię, jak zabita, normalnie... Boże, jakie to proste przyjemności dnia codziennego, normalnie! Raj!
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio wpadłam na genialny pomysł, żeby nie bać się fotografii własnych.

Zawsze bałam się robienia mi zdjęć, bo boję się, że brzydko wyglądam i w końcu po latach przyszedł mi do głowy genialny pomysł!

Otóż... postanowiłam zrobić sobie bez przygotowania, bez makijażu, bez dobrego oświetlenia, zupełnie na od razu, setki zdjęć!

Przynajmniej nie będę się bała. Prosto w twarz, w lustrze, oczy, zbliżenie, z boku, drugim bokiem, z bliska, z daleka, potem cała postać mnie, potem miny robiłam różne, udawałam uśmiech śliczny nawet, dużo różnych, obojętne!

Potem pomyślałam, że przecież też chciałabym wyglądać tak ładnie, jak inne dziewczyny, które można zobaczyć w czasopismach, na internecie, na plakatach, w filmach, wszędzie - no to zaczęłam sobie robić fotki w staniku, bez stanika, w różnych ciuchach fajnych, na golasa nawet, wszystkie możliwe zdjęcia, jakie można by mi zrobić, ale wszystkie!

Mam już setki zdjęć! I przynajmniej mogę sobie teraz oglądać...

Możliwe, że to tylko moje wrażenie było zawsze, że jestem brzydka i nie chcę zdjęć, bo się sama siebie boję aż, a przynajmniej wstydzę, bo chyba nie jestem aż taka piękna zbyt. Przynajmniej w moim wrażeniu własnym.

... ale przynajmniej tyle sobie narobiłam tych zdjęć, że może mi minie... przynajmniej mam z czego wybrać najładniejsze, żeby nie straszyć ludzi, a przynajmniej mojego wrażenia, że sama sobie się niezbyt podobam na zdjęciach akurat...

No i wyszło, że niektóre są całkiem, całkiem... zamiast bać się zrobić JEDNEJ fotki... to narobiłam sobie setki i tyle... prosta metoda. Jestem genialna, a nie mówiłam?

Z setek zdjęć zawsze coś ładnego da się wybrać przynajmniej...

Teraz będę sobie codziennie robiła zdjęcia, tysiące!... a kiedy wybiorę najładniejsze, to ktoś powie: - Ojej! Jaka ty śliczna jesteś! No no!...

No i właśnie... muszę robić miliony zdjęć! Z miliona da się wybrać zawsze jedno przynajmniej piękne, oczywiste, hmm...

No i proste... a całe życie bałam się fotografowania mnie... niedługo zostanę modelką... muszę sobie jeszcze porobić dużo filmów... na golasa też... aż mi miną lęki...


Kiedyś zostanę modelką... zamiast się bać... jestem genialna!
 KOMENTARZE (1) 
margarita86 lubię to! ;)
2021-11-28 17:56
smaku Czasem zastanawiam się, czy jestem dziewicą... bo onanizuję się od dziecka, jakoś w szkole podstawowej zaczęłam, może w czwartej, albo piątej klasie, nie pamiętam dokładnie, czyli chyba by pasowało, że to się zaczyna czuć jakoś w wieku 12 albo 13 lat może, hmm... nie wiem, dokładnie nie pamiętam, przyznaję... w każdym razie całe życie się onanizuję, nawet różnymi przyrządami do tego przeznaczonymi, genialne to jest! Kurde... palcami własnymi, dłonią, dwoma nawet, sama sobie nie wyliżę przecież, próbowałam kiedyś, ale niestety, musiałabym chyba zapisać sie na balet, coś czuję, inaczej to nie ma szans, no sorry...

W każdym razie całe życie się onanizuję, chodzę sobie na golasa zawsze, kiedy akurat mam ochotę i mi się przypomni, nawet po dworze, wszędzie najlepiej, ale to nie proste, oczywiste... bo musi nikogo nie być w okolicy, oczywiste...

Całowałam się z innymi dziewczynami, nawet więcej pieszczot było różnych, no i właśnie...

Jedyny moment, kiedy mogłabym uznać, że straciłam dziewictwo, to kiedy byłam u lekarza, że aż się bałam, że to koniec świata, już nigdy nie będę dziewicą! Ale na szczęście lekarka była kobietą, to aż mi ulżyło i wszystko OK. Inaczej na pewno nie byłabym już dziewicą, oczywiste.

Jeśli kobieta sypia z facetem, albo maca się, całuje, itp. - no to już nie jest chyba dziewicą, prawda?

Chyba, że nie pokazała chłopakowi cipki i jej nie dotykał, no to może jakoś dałoby się to uznać, że jeszcze nadal jest dziewicą, no ale jeśli chłopak grzebie dziewczynie między nogami, no to sorry, to już chyba za późno, nie ma szans potem być dziewicą, oczywiste, hmm...

No i właśnie się zastanawiam, jak mam uznać, czy jestem dziewicą, czy nie? Bo żaden facet mnie nie dotykał nigdy, ani nie widział na golasa. Tylko dziewczyny mnie widziały i się kochałyśmy i bawiłyśmy, ale to chyba nie jest strata dziewictwa, prawda?

No więc właśnie... dopóki dziewczyna kocha się tylko z dziewczynami, to zostaje chyba wieczną dziewicą? Nie wiem, jak to się rozumuje. Czy ktoś wie, jak to sie uznaje zgodnie z biologią, albo prawem, czy coś? Naukowo jakoś? Bo to jest mój problem, żeby wiedzieć kim jestem. Dziewicą, czy już nie?

Czy ktoś się na tym zna? Bo inaczej do końca życia nie będę wiedziała, kurde... a nie chciałabym kłamać, gdyby ktoś mnie pytał... o to mi chodzi...
 KOMENTARZE (8) 
Owca7 Zgodnie z biologią, prawem, swoim sumieniem i wyrocznią w Delfach,mogę powiedzieć że jesteś jebnięty worem po mące. Że Ci się chce takie pierdoły wymyślać...
2021-11-23 07:43
szattynka Przyłączam się do wpisu Owca7
2021-11-23 18:49
smaku Dlaczego znowu jakieś wirusy wyzywają mnie od facetów? Co to za choroba umysłowa niektórych użytkowniczek? Ty Owca7 jesteś pedałem jakimś? A ty szattynka to drugi pedał jakiś? Co za wirusy wy pedały jesteście? Hmmm? Kaleki może jakieś? Czego potrzebujecie konkretnie, chłopcy debilni dwa? Macie cipki, czy dwa eunuchy może jakieś? Synki debilne! Należy się wytłumaczyć, dwa parszywce... (Owca7 i szattynka) - jakieś dwa pedałki pewnie. Warto oznaczyć, że wirusy. (!)
2021-11-24 00:51
Owca7 Ubawiłeś mnie. Prawda w oczy kole, co? :)
2021-11-24 00:54
smaku Czyli wirus jednak, jakaś "Owca7".
2021-11-24 00:57
Owca7 Ehe :)
2021-11-24 00:58
smaku Dopiszcie wszystko, co macie do srania (Owca7 i szattynka) i poczekam, aż skończycie - potem was pokasuję. Wirusy jebane jakieś znowu.
2021-11-24 00:59
Owca7 Nie podniecaj się, chłopcze. Ależ się wystraszyłam :)rnPomocy, zaraz jakiś zaburzony chłop, co sobie wkręca ze jest lesbijką, mnie pozamiata. Dobre, dobre :)
2021-11-24 01:02
smaku Ostatnie przykładowe opowieści erotyczne zaczęły mnie rajcować chyba, bo ciągle teraz myślę o innych super scenach pornos, ale jak wtedy opowiadałam, żeby nie musieć się męczyć przez całą książkę, żeby doczytać do jednej sceny fajnej tylko, to zaczęłam sobie sama pisać takie sceny...

To zaczyna na mnie tak działać, że znowu mam nową metodę na światłość orgazmistyczną, miód, orgazmy i ekstazy i przyjemności boskie, normalnie...

Tylko że trzeba mieć dobrą opowieść genialną jakąs najpierw, która by mogła zadziałać, oczywiste...

Przykładowo...

- Cipa ci się grzeje...

- Na pewno nie, tym razem nie dam się na to złapać.

- Nie? Za chwilę zobaczymy... jestem klucz...

- Jestem zamek...

- Dobra cipcia... grzeje ci się?

- Tak, grzeje mi się.

- Podoba ci się to?

- Bardzo.

- Czym jesteś?

- Jestem bardzo, bardzo niedobrą suką...

- Dobrze, śliczna cipcia... będzie z ciepie super cipa!

- Dziękuję, cieszę się bardzo, że będę super cipa...

- To dobrze... wiesz, że jesteś mi posłuszna?

- To oczywiste...

- To dobrze... grzeczna suczka...

- Bardzo lubię, kiedy tak do mnie mówisz...

- To bardzo dobrze... to dobry znak... będzie z ciebie śliczna, dobra, grzeczna cipcia... suczka, jak się patrzy...

- Bardzo się cieszę, kiedy mi tak mówisz. Bardzo chciałabym być śliczną, dobrą, grzeczną cipcią... jak się patrzy...

- A kiedy ci robię dobrze... wkładając palce do środka...

- Bardzo to uwielbiam...

- Podejdź... dobra suczka...

- Poszczekaj trochę...

- Hau hau...

- Biedna suczka, taka zlękniona... boisz się czegoś?

- Boję się, że mi zrobisz krzywdę...

- Nie obawiaj się. Jesteś w dobrych rękach... wierzysz mi?

- Tak.

- To dobrze... póki jesteś grzeczna i posłuszna, to jest z ciebie śliczna, dobra, grzeczna cipcia... jaką lubię...

- Bardzo się cieszę, że mnie lubisz...

- To dobrze... odwróć się tyłem... pochyl się...

- Ładna cipcia...

- Cieszę się, że ci się podoba...

- Teraz nie odzywaj się...

[..]

- Podobało ci się?

- Tak, bardzo.

- Czułaś przyjemność?

- Miałam orgazmy, aż mi stanęły sutki... nadal mi stoją...

- To dobrze, grzeczna, dobra cipcia... chcesz, żebym ci tak robiła dalej?

- Tak, bardzo proszę...

- Odwróć się przodem... otwórz buzię... śliczna, dobra cipcia... ładnie ci stoją sutki...

- Dziękuję ci, że ci się podobają...

- Za chwilę zobaczymy, jak działa na ciebie zimna woda. Cieszysz się?

- Bardzo się cieszę.

- To źle. Masz się bać i nie chcieć.

- Bardzo się boję i nie chcę...

- Czego nie chcesz?

- ... żebyś sprawdzała, jak na mnie działa zimna woda...

- Bardzo dobrze... grzeczna cipcia... dobra suczka, chodź idziemy do łazienki...

[..]

- Lubisz lodowatą wodę z kranu na swoich piersiach?

- Tak, uwielbiam...

- Pięknie ci stoją sutki... piersi robią ci się bardzo jędrne, sprężyste... są cudowne, wiesz?

- Ty wiesz lepiej... ja nie wiem...

- Śliczne... wiesz, będę ci polewała piersi przez trzydzieści minut... lodowatą wodą... lubisz to?

- Uwielbiam...

- To dobrze...

- Tymczasem włóż sobie dwa palce do pochwy... tak, dobrze... i onanizuj się powolutku, tak, jak zawsze to robisz... mamy dużo czasu, nie spiesz się... dobrze... grzeczna cipcia...

... no czy takie opowieści nie są genialne? :))

Na mnie to działa! Kurde... boskie! :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Żeby nie mieć depresji jesiennej i smutków zimowych, że kończy się świat i życie, muszę sobie robić nastroje wakacyjne na nowy rok... i planować jakieś wakacje aktywne, hmm...

Grunt to dobry klimat i dobre przygody, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czasem zastanawiam się jak móc znaleźć się w świecie, który pokazuje i opowiada piosenka, lub taniec, hmm...

Przykładowo Tango...

Hmm... to mocny taniec, szarpany, bystry, jakby osoby były ciągle napięte, w walce, spięte jakoś, gotowe do walki, hmm... do reakcji... muszą być sztywne cały czas...

... może żeby wejść do świata tanga, trzeba by być w mafii? Hmm...

... w świecie mafii, najpierw jest robota...

... potem jest nagroda, hmm...

... ciężka praca, wymaga skupienia i uwagi, hmm...

... trzeba iść do przodu... uważać... po krokach...

... każdy gest nieopatrzny... każdy krok... niepotrzebny, nieuważny... to szybko skok w bok znowu, unik i ucieczka...

... jak skradanie się przestępcy... krok po kroku... aby naprzód... musi być czujny... każdy jeden krok może oznaczać koniec...

... trzeba iść, do przodu... w bok... do przodu... w bok... do przodu... w bok... stop... chwila... można iść... obrót... w bok... inna droga... nie tędy... w bok... obrót... naprzód... teraz trzeba iść... ile się uda... do przodu, w bok... schować się... przeczekać... naprzód... można iść...

No droga przestępcy, normalnie, po nocy jakaś, hmm...

... a trzeba nadal iść... to nie bajka, nie zabawa... każdy krok liczy się... aby do przodu... do przodu...

... aż do końca...

... tak mi brzmi ta muzyka, normalnie, hmm....

... i do przodu... póki trzeba iść... i do przodu...

... aż się dojdzie... hmm...

Fajny klimat, lubię to, oczywiste...

Ta dziewczyna w klipie ma genialnie wymalowane ciemno rzęsy... super to wygląda, kurde... gdyby sobie rozmazała, to możliwe, że jeszcze piękniej i bardziej seksualnie by wyglądała, niż wygląda, hmm... ale to dopiero po tańcu, oczywiste... najpierw robota... potem nagroda, oczywiste, hmm...

Super taniec, super muzyka, super widoki, lubię to.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czasem zastanawiam się, co jest lepsze: długie opowieści, żeby doczytać jakoś, gdzieś w końcu jakąś fajną scenę erotyczną, czy krótkie i gotowe na od razu sceny erotyczne?

No bo pamiętam z dzieciństwa i z młodości, powiedzmy, że jeśli udało mi się znaleźć fajną książkę, w której była fajna scena erotyczna, no to potem wychodzi na to, że czytam całą książkę po to tylko, żeby sobie doczytać do tej sceny, bo taka scena erotyczna jest najfajniejsza w całej historii, oczywiste, hmm...

No i teraz zastanawiam się, czy jeśli na Internecie znajduję sobie krótkie historie, a od razu pornograficzne i mam gotowe - nie muszę czytać setek stron opowieści, bo od razu mam pornosa, no to co jest lepsze? Hmm...

Nie dość, że nie muszę kupować książek dla jednej sceny, typu:

- Czujesz mój palec. Kochasz mnie. Cipa ci się grzeje. Czujesz to? Powiedz...

- Tak, czuję.

- Jestem klucz. Jesteś zamek.

- Tak, jestem zamek. Ty jesteś klucz.

- Cipcia ci się grzeje. Prawda?

- Tak.

- Jak bardzo ci się grzeje?

- Bardzo...

- To dobrze. Masz ochotę, żebym cię przeleciała, włożyła ci palec głębiej?... dwa palce?... całą dłoń?

- Bardzo... bardzo bym tego chciała...

- Zrobić ci to?

- Tak, proszę...

- Jak prosisz?

- Bardzo proszę...

- Grzeczna dziewczynka. Jesteś grzeczną dziewczynką?

- Tak, jestem bardzo grzeczną dziewczynką.

- To dobrze. Lubisz, kiedy ci to robię?

- Bardzo.

- Odpowiadaj pełnym zdaniem!

- Bardzo to lubię, co mi robisz.

- To dobrze. Grzeczna cipcia. Jesteś grzeczną cipcią?

- Tak, jestem bardzo grzeczną cipcią.

- To dobrze. Rozbierz się do naga, zupełnie... dobrze, teraz stań tyłem. Pochyl się. Czujesz się dobrze?

- Tak, bardzo czuję się dobrze.

- To dobrze. Grzeczna, gorąca cipcia... ładna suczka jesteś, wiesz?

- Nie wiem tego.

- To dobrze... cipcia ci się grzeje?

- Tak, bardzo.

- Lubisz to, co ci robię?

- Tak. Bardzo lubię to, co mi robisz.

- Co ci robię?

- Wkładasz mi palce do mojej pochwy i wyjmujesz.

- Dobrze, grzeczna cipcia. Jesteś suczką?

- Tak, jestem suczką.

- Lubisz być suczką?

- Bardzo lubię być suczką.

- Od dziś będziesz uwielbiała być suką bardzo, bardzo niedobrą, która zasługuje tylko na kary. Rozumiesz?

- Tak, rozumiem.

- Powtórz kim jesteś od dziś?

- Od dziś jestem bardzo, bardzo niedobrą suką, która zasługuje tylko na kary.

- Lubisz być taką suką?

- Uwielbiam bardzo, bardzo być suką bardzo, bardzo niedobrą.

- To dobrze. Grzeczna suka.

- Nie jestem grzeczna suka. Jestem bardzo, bardzo niedobra suka.

- O, to zasługujesz na karę.

- Tak zasługuję tylko na kary.

- Cieszysz się z tego powodu?

- Tak, bardzo, bardzo cieszę się z tego powodu.

- Lubisz być niedobrą suką?

- Bardzo, bardzo uwielbiam.

- To dobrze. Grzeczna dziewczynka. Powiedz coś sama od siebie.

- Co mam powiedzieć?

- Coś miłego.

- Uwielbiam, kiedy mi to robisz.

- A co ci robię?

- Włożyłaś mi swoją dłoń do mojej pochwy i poruszasz.

- Dobrze ci?

- Bardzo...

- Jesteś bardzo niedobrą suką...

- Jestem bardzo, bardzo niedobrą suką.

- Dobra suczka... teraz się nie odzywaj.

... odwróć się do mnie przodem...

... pochyl się i wyliż mi cipkę... lubisz lizać mi cipkę?

- Bardzo lubię lizać ci cipkę...

- To dobrze. Liż i śliń...

No i tak dalej...

... to przynajmniej taka scena, dialog, od razu działa, o to mi chodzi, przykładowo...

No więc po co mam kupować książki, kiedy wystarczą takie krótkie, genialne scenki gotowe z tego, co najfajniejsze...

No więc właśnie, hmm...

Muszę chyba zacząć sama sobie pisać takie opowieści... bo to na mnie tak działa, że ojej, kurde... jakie to genialne, Boże!

Uwielbiam takie zabawy, to mnie tak podnieca, że aż tracę mózg, normalnie, chwilami, Boże, kurde... jakie to genialne!...

:)

... ślina, normalnie, Boże, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ponieważ jak na razie pociąg seksualny do kobiet mi nie mija, mimo, że lata lecą, to mam nadzieję i ufam, że tak mi zostanie na zawsze, jak od dziecka niezmiennie...

To jedyna metoda rozumna, żeby móc marzyć o raju kiedyś w przyszłości...

Inaczej po co komu istnieć w ogóle, kiedy nie ma po co żyć i nic nie cieszy? Oczywiste, hmm...

No więc jedyna nadzieja na raj i dobrą przyszłość wieczną, to że zawsze będę lubiła to wszystko, co lubię od dziecka - inaczej nie ma po co żyć, gdyby wszystko mi się przejadło w końcu i znudziło, oczywiste, hmm...

Nawet o raju nie miałabym po co myśleć, no bo w raju miałabym mieć to wszystko, co na tym świecie? No to na samą myśl odechciewa mi się żyć i istnieć, normalnie, kiedy wszystko by mi już zbrzydło, oczywiste...

No więc rozum wskazuje, że warunkiem raju jest to, że zawsze mam ochotę na to wszystko, co lubię, oczywiste.

Inaczej rajem byłoby TYLKO zniknięcie z istnienia, oczywiste...

Czasem cieszę się, że jestem taka mądra i umiem sobie wszystko sama pomyśleć... inaczej to by mi wmawiali inni... a mnie nie wolno oszukiwać, ja mam własny mózg, całe szczęście, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Trzy rzeczy mi dzisiaj przyszły do głowy, a propos rozmowy w Księdze Gości z jedną z użytkowniczek forum. Jedna rzecz została mi jako ciekawostka, nad którą muszę sama pomyśleć, jak to jest w rzeczywistości: "czym różni się facet od kobiety, która lubi kobiety?".

Druga bardzo ważna rzecz, to myśl, która zawsze przychodzi mi taka sama do głowy, że najbardziej od dziecka lubię w życiu "miłość i seks"... i chyba dlatego nigdy nie mogłabym się zdecydować na rodzinę, małżeństwo, stały związek, itp.

Możliwe, że to fajnie mieć własne dzieci, rodzinę, i mieć po co żyć w sumie, dla następnych pokoleń, dla historii rodziny, dla przyszłości, itp., hmm...

... ale to najpierw trzeba by sobie kogoś znaleźć, a to bardzo nie proste, żeby móc z kimś dzielić życie i świat na całe życie i na wieczność, tak naprawdę, oczywiste...

... poza tym ja akurat od dziecka uwielbiam TYLKO dziewczyny, kobiety... to miłość nieskończona, normalnie... nawet kiedy umrę i pójdę do raju, to będę pytała, gdzie tu jest świat tylko dla dziewczyn?... i mnie może poprowadzą i tam będą same dziewczyny, to będzie mój raj, oczywiste...

No bo ja uwielbiam miłość i seks, ale tylko kiedy widzę kobietę, no więc właśnie, hmm... sama ze sobą też uwielbiam być kobietą, uwielbiam się macać, gładzić, pieścić, uwielbiam się dotykać, jak lubię, po biodrach, po brzuszku, bo piersiach, lubię się sobą zajmować, jakbym się zakochała w swoim ciele własnym, normalnie... może nie jestem aż taka super atrakcyjna, jak inne kobiety na świecie, ale to nie zmienia mojego poczucia, że czuję się kobietą i to wtedy się czuje, jak miłość i seks, normalnie, hmm... boskie uczucie, być kobietą, jakby się było miłością i seksem, no więc właśnie, hmm...

Może chciałabym mieć ładniejszy kształt pupy, bioder, że kiedy się sama gładzę i robię sobie przyjemnie pieszczotami, to chciałabym czuć bardziej przyjemną pupę, bardziej okrągłą, większą może, żeby to było aż seks, normalnie, hmm... no ale to, co mam, też działa super, jako seks, no więc właśnie... liczy się uczucie, a że mogłabym mieć jeszcze trochę przyjemniej i więcej może i lepiej jakoś wszystko, no to przynajmniej mam marzenia jakieś, że chciałabym, żeby piersi mi bardziej stały, jędrnie, sprężyście, żeby może były troszkę większe, bo gdybym mogła sobie czuć takie porządne, duże piersi, to mam orgazmy przyjemne na samą myśl nawet, że mogłabym mieć takie piękne, duże, genialne piersi, kurde, hmm...

... no ale mam takie, jakie mam i też mogę się czuć seksualnie, czując miłość, oczywiste...

Nigdy bym sobie nie powiększyła piersi w sposób sztuczny, ani czegokolwiek bym sobie nie zmieniła, bo ja muszę być zawsze 100% zdrowa i naturalna, jak miłość i seks prawdziwy, oczywiste... sztuczne, to na śmietnik od razu, bo to koniec natury i życia, oczywiste...

Hmm... i co jest ważne, co często mi przychodzi do głowy? - to określenie "miłość i seks", no bo w raju też będę tak chciała, jak tu na tym świecie, że to jest takie przyjemne wszystko, że ojej, kurde, Boże!...

"Miłość i seks" w sensie uczucia - nie jest łatwo to określić i zrozumieć, o co by mi chodziło, bo sama musiałam to jakoś przemyśleć, bo to nie proste. Bo ktoś kojarzy miłość z jakimiś cechami, wartościami, jakieś szczytne idee, poświęcenia, szacunki, inne jakieś coś, że ja to aż się boję, bo nie chcę, wolę uciekać od takich głupot, oczywiste... bo by mi kazali i wymuszali jakąś miłość, czyli że mam być wierna, oddana, szanować, poświęcać się, starać się coś, a kiedy nie mam ochoty, to też?... no więc to zaczynałoby być oszukiwanie, to lepsze samobójstwo, lub ucieczka od debilizmów, których nie chcę, oczywiste... to byłoby jak więzienie jakieś i wymuszanie na mnie, jaka mam być, czyli to nie ja, czyli do widzenia, niech inni sobie robią miłość tego typu, to nie dla mnie oczywiste... ja nie mogę być oszustką, bo to byłby grzech nawet, tak robić, oczywiste... i potem jak miałabym się tłumaczyć po śmierci, że mi kazali?... ja nie mogę kłamać, ja wolę radośnie i szczęśliwie iść do raju i mówić wprost, co lubię i co mi się podoba, ale kłamać to ja nie mogę, bo to oznacza śmierć i to byłoby chore kłamać, oczywiste...

No więc kiedy widzę na ulicy jakąś kobietę, to zawsze mam podobne myśli, że chętnie bym ją zobaczyła w samym staniku, w majteczkach... chętnie bym jej wylizała piersi, possała sutki... długo bym ssała, aż może by zaczęło lecieć mleko, normalnie... to moje marzenie poza tym, żeby móc tak długo ssać piersi kobiecie, żeby aż stała się mleczna - to jest marzenie mojego życia, normalnie, jak cud by to było, Boże, kurde... to jest dopiero miłość!... kurde... pyszności, Boże... miałabym potem do kawy codziennie świeżutkie mleczko, no kurde, jak raj marzenie, normalnie, hmm... ja też bym chciała być mleczna, żeby mi jakaś dziewczyna tak samo ssała sutki, że aż bym zaczęła puszczać mleko z piersi, normalnie... kurde, jakie to przyjemne marzenia, Boże...

itd. - co zobaczę kobietę na ulicy, lub gdzieś, to mam podobne myśli i marzenia... żeby móc zobaczyć na golasa, wylizać, pieścić się, dotykać, kochać się...

... a potem żeby można było zapomnieć, ubrać się, uśmiechnąć się, podziękować sobie i do widzenia, nie ma tematu, można zapomnieć... ale przyjaciółkami i znajomymi się zostaje... wiadomo, jak to w świecie, wśród ludzi, że aby sobie nie przeszkadzać wzajemnie zbytnio, każdy człowiek swoje sprawy w życiu ma, oczywiste... ale przyjaciółka, to przyjaciółka, znajome tak samo - zawsze można zadzwonić, napisać, zapytać co słychać... "... a nie masz może ochoty na seks... w najbliższym czasie jakoś? Jeśli masz czas i możesz... i nie zrobiłoby ci to problemów żadnych akurat..."... i zawsze można się znowu umówić, spotkać, no i super, wiadomo, jak to jest w życiu, oczywiste, hmm...

"Miłość i seks" to jest bardzo przyjemne uczucie... i to jest genialne, że zawsze mam po co żyć na tym świecie i o czym myśleć na po śmierci nawet, oczywiste, hmm...

Trzecia rzecz, która mi często przychodzi do głowy, to a propos moich ćwiczeń, że postanawiam sobie czasem, że mam zakaz orgazmów, więc mogę TYLKO dążyć do orgazmów, ale nie mam prawa szczytować, żeby móc odpocząć potem i zasnąć, rozładowana zupełnie, bezwładna, jak po kopnięciu prądem... nie ma szans, bo mam zakaz... mogę tylko dążyć do szczytowania, ale orgazmy mam zakazane, takie są zasady tego ćwiczenia, hmm...

No więc w związku z tym ćwiczeniem przyszło mi do głowy, że w raju będę miała zakaz orgazmów, bo w raju musi być wieczna miłość, czyli wiecznie będę musiała kochać się i kochać tylko i dążyć do orgazmów, ale nie ma szans uzyskać szczytowania, sorry...

... i z tego wyniknie, że będę zaspokajała wszystkie kobiety raju, jakie tam istnieją w raju, wieczna miłość, kobiety co chwila będą miały orgazmy i będą dziękować i będą padały na ziemię, żeby odpocząć, albo będą sobie odchodziły do swoich spraw innych jakichś w raju, a ja od razu zabieram się za następną kobietę, bo cały czas jestem podniecona seksualnie, wiecznie... więc zaspokajam następną kobietę i potem następną i następną... cały czas... i następną... kobiety mają orgazmy i odchodzą, a ja zabieram się za następną w tym czasie i następną, hmm... wieczna miłość, seks i raj, normalnie, kurde... marzenia, Boże...

No więc właśnie. Trzy rzeczy chodzące mi często po głowie, zawsze o tym samym. Przynajmniej je sobie zapisałam... bo to mi się nie zmienia nigdy, hmm...

I zostaje mi do przemyślenia kwestia "czym różni się facet od kobiety, która lubi kobiety?", hmm...

Facet chyba jest zawsze inną istotą, nie można mu ufać... zawsze skorzysta i pójdzie w swoją stronę i nic go nie interesuje, bo sobie skorzystał, hmm... zawsze istota chamska, inna, zła, na dodatek filozoficzna kretyńska, że będzie coś głupiego uzasadniał, opowiadał, tłumaczył, etc. - Spierdalaj ciulu zajebany! - tyle można powiedzieć facetowi i do widzenia. Proste. Amen.

... a gdyby chciał wracać potem, to każe się spierdalać i nie wracać, bo następnym razem zabiję, skoro nie rozumie. I ma się nie tłumaczyć, bo to wkurwia, jak od oszusta gadki męczące "na cele"... proste, oczywiste. Amen.

Czyli do widzenia! Won!... i tyle, hmm...

... no a z kobietą zawsze pozostaje się znajomą, przyjaciółką, nawet po wiekach można spotkać i uśmiechnąć się "O, cześć, co u ciebie? Jak miło!"... no i właśnie, hmm... różnica między facetem, a kobietą, hmm...

Jedna rzecz istotna jeszcze często mnie niepokoi, bo w raju będą same kobiety, ale nie wszystkie muszą być lesbijkami, hmm... to wtedy jedna z kobiet będzie musiała mieć wielkiego, pięknego penisa i zaspokajać kobiety, które lubią takie rzeczy i wtedy to będzie full pełny, genialny raj, hmm... która kobieta ma ochotę być porządnie wyruchana, ale porządnie, prawdziwie tak, fiutem, że aż się czuje, że się jest wyruchaną porządnie, no to wtedy w raju będzie taka jedna z pięknym, wielkim penisem i będzie ruchać, jakby była facetem... no i super.

Dzięki temu raj dla Kobiet wydaje mi się coraz bardziej prawdziwy, realny w sensie rzeczywistości możliwej do zaistnienia realnie, hmm...

Zobaczymy, etapami... aby do przodu, co dnia, do raju czyli...
 KOMENTARZE (5) 
Aniek lubię to! ;)
2021-10-22 13:33
Aniek Ahhh to byłby super raj :)
2021-10-22 13:33
Goldenheart Raj jest tylko jedenrnTen stworzony przez mniernA gdzie mnie nie ma rntam raj nie istnieje:)rnReszta to katusze i mordęgi po wiecznośćrnDo mojego raju mają wstęp tylko wybrańcyrnJedni na krótko,inni na dłużej a tylko nieliczni na zawszernTobie klucza nie dorobię niestety bo przykro to przyznać ale jesteś matołek po szkole i na dzieci masz zły wpływ bo nakierowujesz je żeby w życiu widziały tylko pieniądze i tym samym rezygnowały z raju który stworzyłamrnCzyli eliminacja samoistna
2021-10-23 16:16
Goldenheart Także zostały Ci tylko marzenia nie do spełnieniarnBez względu na to czy masz pisioka czy piskernOut na wieczność
2021-10-23 16:18
smaku Goldenheart, czemu tak uważasz, nie znając mnie nawet?... napyskowałaś na mnie i uciekłaś sobie? I co teraz? Co potem? Po co do mnie pyskujesz, obrażasz mnie i coś mi opowiadasz, jakieś filozofie własne dziwne, chore, zmyślone? Hmm... jak miałabym Ci pomóc w twoim raju?... szczególnie, że ty masz swój, a ja mam swój... czyli nie powinno być problemu, każda ma własny, prawda? To po co zapluwać czyjeś światy? W jakim celu?... i na dodatek zmyślenia... czemu zmyślasz i gadasz głupoty, nie znając mnie nawet? Jaki to ma cel w Twoim raju, kosztem mojej osoby?
2021-11-03 01:14
smaku Znowu dziś przyjemnie mi się zrobiło, bo wchodzę na nasze forum przez Googla, jak zawsze i zawsze widzę nazwę strony: "Jesteś lesbijką? To forum dla ciebie."... i aż mi się ciepło robi i miło, bo klikam, czyli potwierdzam, tak, jestem... to miłe, dziękuję... to coś dla mnie... od razu czuję się szczęśliwa, że jest tu coś dla mnie na tym świecie, oczywiste... to takie poczucie jak przyjście do domu, do przyjaciółek, do znajomych, do rodziny, normalnie...

... i wiem, że tu same miłe dziewczyny, jak ja... jak miłość, normalnie, hmm...

Jak mogłabym się nie czuć miło i przyjemnie? No więc właśnie, hmm...

Tak niewiele wystarcza do poczucia szczęścia, że się jest u siebie:

"Jesteś lesbijką? To portal dla Ciebie." - bardzo dziękuję, bardzo się cieszę, wchodzę... ale czad!... no jak nie mieć miłych uczuć od razu, będąc u siebie, wśród samych swoich, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Dziś przeżyłam szok, bo znikł Facebook i nagle uświadomiłam sobie, że gdzie bym miała znajomych na Internecie, gdyby znikł Facebook? Hmm...

Facebook jest dla mnie jak forum publiczne świata, że wiem, że idę sobie "do miasta" i mogę rozmawiać z kim chcę na całym świecie...

... i nagle nie ma Facebooka, hmm...

To gdzie mam się spotykać z ludźmi i rozmawiać na różne tematy, gdzie mam odnaleźć moje znajome, ludzi, generalnie, których znam? Hmm...

Naszą Klasę niedawno usunęłam, bo mi się znudziła i tam nie było ludzi chyba, a poza tym to niemieckie coś było, więc bałam się, że germańcy wszystko ukradną, jak żydzi, typowe, oczywiste... więc usunęłam konto i po problemie, proste, oczywiste...

... no i dopiero kiedy nie ma Facebooka, nagle przypomniałam sobie, że przecież mam konto na naszych stronach dla kobiet... i aż mi przywróciło rozum i cały świat!, normalnie...

... no bo gdzie bym miała szukać ludzi i znajomych, gdyby znikły fora internetowe? Hmm...

Chyba muszę sobie założyć gdzieś jeszcze jakieś konto, w razie czego, gdyby nasze forum znikło, Facebook by znikł, wszystko by znikło z istnienia, to muszę mieć jeszcze jakiś zapasowy świat gdzieś chyba, w razie czego, hmm...

Muszę to przemyśleć zawczasu, bo potem zawsze jest za późno, kiedy wszystko znika, oczywiste, hmm...

Dobrze, że tu nic nie znikło na razie, uff...

~~

Hura! Wymyśliłam genialną metodę, żeby zawsze mieć swój świat na Internecie i znajome - żeby nie stracić poczucia rzeczywistości z powodu znikania świata i ludzi... bo to straszny strach, kiedy znika świat i ludzie, oczywiste...

No więc zamiast zakładać sobie gdzieś konta na forach społecznościowych, to muszę przemyśleć własne forum jakieś - przynajmniej moje forum nie ma prawa mi nigdy zniknąć, hmm... chyba, że zniknie w ogóle Internet, no to wtedy sorry, hmm... to wtedy znajdę inne metody, oczywiste... założę sobie własny Internet, przykładowo, proste, oczywiste, hmm...

OK. Już nie mam traumy. Zawsze muszę wszystko sobie przemyśleć, żeby się nie bać w razie czego...

No to etapami, w punktach:

1. Muszę mieć własne forum, gdyby znikły wszystkie fora społecznościowe na całym świecie.

2. Muszę mieć własny Internet, gdyby znikł Internet na świecie.

Super. Do zrobienia... punkty 1 i 2.

... teraz mogę spać spokojnie, że nie zniknie mi świat nagle...

Muszę mieć wszystko bezpieczne w życiu, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Muszę sobie zapisać, że ten patent na zakaz orgazmów jest genialny! Otóż codziennie żyję sobie w ekstazach i w przyjemnościach, chodzę zaspana, jakbym była naćpana, nie mam już wpływu na niektóre swoje gesty nieświadome, bo cokolwiek robię, cokolwiek mówię, myślę, etc. - to wszystko ma wyraz i gest seksualny, ale nieświadomie! Po prostu idę zwyczajnie, jak co dzień sobie i nagle dopiero uświadamiam sobie, że mój chód musi być chyba seksualny, mimo, że idę zwyczajnie, jak zawsze, po prostu... to jednak biodra i tyłek mi się ruszają jakoś inaczej, bardziej kobieco, jeśli coś robię dłońmi, to bardziej delikatnie, z gracją, powolniej, przyjemniej jakoś tak, ale nie specjalnie, nie myślę o tym - po prostu cokolwiek robię, to wydaje mi się, że wszystko ma gest seksualny jakiś, hmm...

Paluszkami inaczej coś robię, inaczej biorę szklankę do ręki, inaczej używam noża, sztućców, wszystko stało się powolniejsze, spokojniejsze, bardziej zaspane...

... świat płynie pięknie, powolnie i spokojnie jakoś tak... dniami i nocami, hmm... tygodniami... jakbym była we własnym świecie, zawsze jakoś tak u siebie w domu, gdziekolwiek bym szła czy była... z kimkolwiek bym rozmawiała, to jednak jakby we śnie trochę, hmm...

Boję się trochę, że zaczną mnie ludzie widzieć, jako jakąś naćpaną prostytutkę, lub coś, hmm... ale zobaczymy, może tak nie wyglądam, mam nadzieję, hmm...

... po prostu staram się jak zawsze być sobą, miła, grzeczna, uprzejma, wszystko naturalnie i zwyczajnie, jak zawsze, robię w życiu...

... a jednak ciągle czuję seks, kurde... to jest tak genialne, przyjemne uczucie, że kurde... Boże... często się ostatnio oblizuję bezwiednie... co chwila prawie, hmm... boję się, że usta mi się zrobią jakieś zaślinione, duże, soczyste aż, od tego lizania warg co chwila, hmm... potem zacznie mnie szczypać nad wargami pewnie aż, hmm... muszę uważać i nie oblizywać się zbyt często, kurde...

To chyba są wszystko naturalne efekty tego, że cały czas mam przyjemnie, czuję miłość i przyjemności ciągle... a nie mam prawa mieć orgazmów! To zakazane absolutnie i na zawsze! - bo tak sobie postanowiłam i zdecydowałam.

Zobaczymy, co będzie za miesiąc... tym razem postanowiłam, że na pewno już nigdy, wiecznie, nie mam prawa mieć orgazmów... będę cały czas i codziennie, wiecznie i non-stop czuła miłość i seks i to mi nie minie teraz, mam nadzieję, zobaczymy, hmm...

Oby mi tylko coś nie padło na mózg, to byłby lęk czasem... mam nadzieję, że wszystko będzie OK. Zobaczymy... gdyby ktoś mi zwrócił uwagę, że dziwnie się zachowuję, lub coś, to zapytam: - A czemu pan pani tak mówi? Co się stało? - i wtedy ktoś, kto mnie obraża, musi się wytłumaczyć, cham skurwysyn jebany, oczywiste... no i proste, oczywiste...

No bo jak można komuś zwracać uwagę, że ktoś dziwnie się zachowuje, oczywiste, hmm... przecież zachowuję się normalnie zawsze... znam się na kulturze i zachowaniu, wiem co można, a czego nie, jak być grzeczną, etc., oczywiste...

... i nagle ktoś miałby mi zwracać uwagę, że co? Że niby wyglądam, jak naćpana, czy co? To miłość tak działa może... nie podobają się moje gesty, palce, dłonie, włosy może? O co chodzi?... no i właśnie...

Przecież zawsze jestem w miarę czysta, zadbana, nie śmierdzę, normalnie gadam z ludźmi, wszystko OK, zwyczajnie, jak zawsze... może to tylko mój lęk, bo boję się czasem, że ktoś mi coś powie na ulicy, lub w sklepie, itp., że dziwnie wyglądam, albo coś... każdy powinien zajmować się swoim wyglądem, a nie czyimś, oczywiste... nigdy się nie wyróżniam przecież, chodzę po świecie, jak inni ludzie, nie ma szans mnie wyróżnić w tłumie i odróżnić od innych ludzi dookoła, oczywiste...

Hmm... może to tylko moje lęki, no bo kurde cały czas chodzę w ekstazach i seksie, normalnie, sama miłość, to jest tak genialny stan i uczucie, że kurde, Boże... i mi nie mija... mam zakaz orgazmów! To najważniejsze w tym ćwiczeniu...

Zobaczymy, co będzie za miesiąc... robię się senna... muszę się położyć... znowu będę się pieściła całą noc... albo chwila moment i zasnę pewnie, jak zwykle, hmm... kurde, jakie to miłe i przyjemne wszystko... Boże!...

Chyba muszę się jeszcze wykąpać, ale na samą myśl mam aż orgazmy prawie, bo wiem, jak to działa, kurde... za wszelką cenę nie mam prawa mieć orgazmów, Boże!... muszę być silna... dam radę... kurde, jakie to przyjemne wszystko, Boże...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Napisałam sobie na blogu post, ale zanim skończyłam, to zamknęło mi przeglądarkę i cały komentarz straciłam. Jakie to denerwujące! Kurde...

... i teraz miałabym pisać od nowa to samo?... ja zawsze piszę raz, kiedy coś opowiadam, lub z kimś rozmawiam... drugi raz, to byłoby chore, powtarzać, co już napisałam, hmm...

Odechciało mi się opowiadać, bo wszystko już opowiedziałam i znikło, kurde...

Hmm... mam to gdzieś... drugi raz nie będę gadała tego samego. Do widzenia.

~~

Mogę sobie teraz tylko w skrócie to samo zapisać, od nowa, co już wcześniej napisałam, ale po co?... liczyła się opowieść... a teraz mi się odechciało opowiadać drugi raz to samo, hmm...

To jakby w kawiarni gadać pięć minut, coś opowiadać, a rozmówca mówi:

- Słucham? Możesz powtórzyć?

- Ale co konkretnie?

- Wszystko, bo nie słuchałam zbytnio, przepraszam...

- Mam opowiadać przez kolejne pięć minut to samo, co przed chwilą?

- No bo akurat nie słuchałam, o czymś innym myślałam...

- No tak...

... i to byłby koniec znajomości z chamką ostateczną, oczywiste...

No bo jak można na dodatek tak komentować to, że się nie słuchało... to po co my jesteśmy w tej kawiarni...?

- Słucham?...

- Nadal nie słucha... no co za chamstwo!...

Hmm...

... taki jest efekt, że napisałam opowieść, to, co chciałam opowiedzieć u siebie na blogu, a nagle wszystko mi znikło... i teraz miałabym pisać ponownie to samo? To byłoby chore, oczywiste... do widzenia...

~~

Zapiszę w punktach, w skrócie, bo to może być ciekawa metoda na wieczne przyjemności, to może innym dziewczynom się przyda... nie tylko opowieść była ważna, ale informacje w opowieści, no więc właśnie...

To niech będzie... powoli mi przechodzi zdenerwowanie... kurde...

Otóż wymyśliłam, że skoro w raju jest zawsze wieczna miłość i przyjemności na co dzień, to w raju nie wolno mieć orgazmów! Orgazm powoduje, że człowiek spada na dno, pusty, zniknięty, nieistniejący, jak śmierć... znikają sensy, znaczenia, chęci, wartości, wszystko znika... zostaje odpocząć i zapomnieć wszystko, jakby to była śmierć... nie istniejąc zupełnie...

Orgazm, to jak RESET systemu, hmm... - możliwe, że to zdrowotne dość dla organizmu, no ale...

... skoro w raju jest wieczna miłość, rozkosze i przyjemności, non-stop, no to mając nagle orgazm, wypadłoby się z raju pewnie, hmm...

Czyli wniosek naukowy byłby taki, że nie wolno mieć orgazmów! Trzeba robić sobie dobrze, pieścić się, przeżywać wszystkie możliwe przyjemności i rozkosze, jakie istnieją i uda się znaleźć w świecie dla siebie... ale nie wolno mieć orgazmów!... zakazane!...

I wtedy można wiecznie dochodzić do orgazmów, ale aby tylko nie mieć orgazmów, bo to byłby Koniec wszystkiego!...

Lepiej uciekać, nie ruszać się, zostawić wszystko, szukać sposobów na uniknięcie orgazmów, żeby tylko orgazm się nie pojawił, bo to byłby Koniec, oczywiste...

No więc właśnie... to ćwiczenie jest bardzo genialne, bo godzinami można mieć przyjemności seksualne, że aż prawie dostaje się orgazmów, ale nie wolno! mieć orgazmów... zakazane! - to bardzo ważne wiedzieć, że cokolwiek by się działo, to nie wolno mieć orgazmów! Orgazmy są zakazane absolutnie! To jest najważniejsza zasada raju, ostateczna najwyższa zasada!

... i wtedy można wiecznie przeżywać rozkosze i cierpienia, że nie można uzyskać orgazmów... że jeszcze trochę, jeszcze odrobinkę, jeszcze troszeczkę... jeszcze tylko chwilka, odrobinka, chwila moment i za chwilę już będą orgazmy... i wtedy trzeba szybko uciekać, żeby tylko się nie zdarzyły orgazmy, bo to byłby Koniec... jak śmierć, sorry...

Dlatego ta zasada jest najważniejsza w raju: NIE wolno mieć orgazmów, wiecznie!... amen.

Cokolwiek by się działo, najważniejsze w raju, to nie mieć orgazmów... i wtedy zostają wieczne ekstazy i rozkosze i przyjemności boskie, kurde... pyszności...

Będę musiała ćwiczyć, aż się nauczę... znowu, jak kiedyś, będę się czuła Bogiem, normalnie!... kiedyś już robiłam takie ćwiczenia i po 30 dniach czułam się Bogiem... cała świeciłam, jak Bogini, potem byłam ciągle senna, zaspana, z oczami, jakbym cały czas uprawiała z kimś seks, non stop, całe dnie i noce...

... a nadal nie wolno mieć orgazmów, żeby odpocząć wreszcie, oczywiste... nie ma szans, taka kara... lepiej cierpieć i płakać... ale aby tylko nie mieć orgazmów! - to najważniejsze, jak śmierć i życie, oczywiste...

Lepiej wstać z łóżka, założyć ubrania i zapomnieć i pójść do codziennych zajęć... i wtedy po całym dniu można sobie przypomnieć, że rano udało się!... zamiast skończyć orgazmami, to przerwałam przyjemności prawie w ostatniej chwili... wstałam, ubrałam się i zaczęłam zwyczajnie dzień...

... i potem z czasem to tak genialnie działa, że chodzę, jak senna po świecie, jakby zmęczona, ale seksualnie, że jestem miła, dobra, grzeczna, senna, spokojna, szczęśliwa... potem całe dnie się oblizuję co chwila... a wiem, że mam absolutny zakaz orgazmów! Już wiecznie!...

... więc lepiej w ogóle nawet nie pieścić się i nie zbliżać do orgazmów i zapomnieć... niż nagle mieć niechcący orgazmy, oczywiste...

... potem znowu mi się przypomina i zaczynam się pieścić, że znowu już mam prawie orgazmy... ale mogę tak godzinami nawet... że mam przyjemności i rozkosze godzinami non-stop!...

... aż jestem zmęczona i wiem, że lepiej przestać i zapomnieć...

... najważniejsze, to żeby skończyć pieszczoty i przyjemności i zapomnieć, ale żeby absolutnie na pewno nie mieć orgazmów! - to najistotniejsza zasada... nic innego się nie liczy, tak naprawdę, oprócz jednego: nie wolno mieć orgazmów, bo to oznaczałoby Koniec, no i sorry...

Rok temu chyba 60 dni mi się udało... potem musiałam zrobić sobie RESET w końcu, bo zaczynałam być tak zmęczona, że bałam się, że mi padnie na mózg coś... potem po orgazmach znowu byłam normalna i zdrowa, hmm...

Muszę kiedyś zbadać naukowo to ćwiczenie i zjawiska... żeby wiedzieć, jak to jest i jak działa naprawdę... i czy lepiej mieć orgazmy, czy nie?...

... pewnie to zależy, czy komuś udaje się na co dzień żyć spokojnie, sennie, ospale, czy codzienność nie pozwala, hmm... - jeśli ktoś ma obowiązki i zadania i musi być świadoma, zdrowa, bystra, aktywna na co dzień, no to nie ma szans na takie ćwiczenie, sorry...

Orgazmy to jedyna metoda na RESET systemu, żeby móc mieć poukładany mózg i rozum i być w rzeczywistości, oczywiste...

... ale jeśli komuś się udaje nie mieć orgazmów... jak wyżej opowiadam, to naprawdę zaczyna się żyć w raju... to genialne uczucie, Boże!

Gdybym miała koleżanki, to byśmy się pieściły, robiły sobie dobrze razem... a potem ubieramy się i zapominamy... i potem aż ciało się napręża, można być jak z gumy, albo coś, że czuję się sztuczną lalką, normalnie, zmienia mi się poczucie własnego ciała, że czuję się seksualna, rozgrzana, sprężysta, jak gumowa jakaś, a to jest tak genialne uczucie, że Boże! Kurde... to jest tak przyjemne! Boże!

... czuję się, jak sztuczna rzecz, sztuczna lalka seksualna, normalnie...

... no i wtedy trzeba pamiętać, żeby nie mieć orgazmów... bo wtedy Koniec - wraca się do szarego, pustego świata z powrotem... bez wartości i bez znaczenia, tak naprawdę, jak śmierć, szarość i bezznaczenie zupełne... - ale przynajmniej wraca rozum i myślenie rozsądne i poczucie realnego świata zwyczajnego na co dzień...

... jednak nie mając orgazmów, czyli kończąc pieszczoty, zanim miałyby się pojawić orgazmy - ciągle czuję, jakby zbierały się we mnie te wszystkie przyjemności i miłość... a jednak nigdy się nie rozładowują... nie znikają... czyli jakbym stawała się Seksualnym Bogiem, normalnie! Kurde, to jest takie genialne uczucie, Boże... czuję się świetlistą miłością aż, seksem i jakbym była sztuczna, normalnie!... jak guma, czy coś... sztuczna lalka gumowa - to chyba dobre określenie - to jest genialne uczucie, Boże...

Rok temu wytrzymałam 60 dni... teraz postanowiłam wytrzymać już wiecznie, na zawsze. Zobaczymy, czy mi się uda...

To musi być też genialne ćwiczenie, że z koleżankami można robić sobie podniety seksualne, ale dotąd, aż się czuje, że lepiej już przestać, bo mogą zakończyć się orgazmami... i wtedy można się rozejść, wrócić do swoich spraw... a za jakiś czas znowu...

... ale najważniejsze, żeby nie mieć orgazmów.

Zakaz orgazmów - to będzie najwyższa, ostateczna i najważniejsza zasada raju. Proste, oczywiste. Amen.

... inaczej Koniec... sorry...

To bardzo nie łatwe ćwiczenie... dochodząc do orgazmów, raczej nie ma szans się cofnąć... a jednak trzeba... trzeba się nauczyć. Nie podchodzić zbyt blisko, lepiej zostawić, zapomnieć, aby tylko nie mieć orgazmów - to najważniejsze, jak życie lub śmierć. Amen.

Zobaczymy, czy mi nie padnie na mózg, kiedy wytrzymam 90 dni bez orgazmów...

Za to w Raju będę mogła kochać się na co dzień ze wszystkimi dziewczynami, non-stop, wiecznie... i następna i następna i następna... wiecznie... non-stop... a orgazmów nie mam prawa mieć - mogę tylko dążyć... wiecznie. Amen.

To będzie zasada Raju. Amen.


Inaczej Koniec... sorry...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Może ja jestem komunistką i to szanowaną nawet, za to, między innymi, że absolutnie nie akceptuję kaczek, katolików (pomijając wsie, oczywiście), solidarności, itp. robactwa - bo nie akceptuję robactwa, złodziei, oszustów, pasożytów, filozofów, debilów, co zamiast siedzieć cicho pod opieką lekarzy, to drą mordy na dodatek i całe wieki próbują "przejąć władzę", jak jakieś debilne dzieci, lub kaczki, oczywiste...

... poza tym ja zawsze mówię prawdę wprost i nie ma szans, żebym kłamała, bo ja jestem komunistka, rozumny człowiek inteligentny świadomy, po prostu, oczywiste...

... to jednak w XXI wieku, kiedy zobaczyłam w jakimś teledysku dziewczynę w basenie z czarnymi włosami pod pachą, to doznałam traumy jakiejś, jakiegoś rodzaju szoku, hmm...

... lata 70-te dawno minęły! Hmm... takie hece z włosami pod pachami to jest szok nie z tego świata, normalnie, hmm...

Nie wiem, czy to specjalnie zrobili, dla śmiechu, czy co to ma być?... no dostałam traumy, naprawdę, hmm...

Zastanawiam się, czy to może być seksualny widok w XXI wieku - kobieta z włosami pod pachami? Hmm... co mówić pod jedną tylko, hmm... kurde...
 KOMENTARZE (1) 
softy lubię to! ;)
2021-09-06 13:07
smaku Coraz częściej zauważam, że nie powinnam chyba tykać młodych dziewczyn z pokoleń 20-latek, co mówić młodsze, oczywiste... w sensie nawet poznawania ich świata, bo to są zupełnie inne dziewczyny, niż z okresu do 20 lat starsze, niż 20-latki, hmm...

Młode dziewczyny są zupełnie z innego świata, mają zupełnie inne piosenki do słuchania, inne tematy, inny świat, wszystko inne... zawsze widzę na ulicach "jakieś młode... to nie z mojego pokolenia..." - nigdy bym się nie dogadała, bo o czym?

Ja wszystko wiem o świecie... a one wyglądają, jak nowe dzieci tu na świecie, niewinne, puste jeszcze w głowach... chodzące, młode laleczki puste takie, ale mają swoje sprawy, hmm...

... i wiem, że nie powinnam nawet znać, kontaktować się... bo to jak kontakt z delikatnymi, niewinnymi postaciami z kosmosu, z innego świata, hmm...

Nawet gdyby o czymś mieć gadać, coś mieć wspólnego, to co niby? Hmm...

... jak każda "nastolatka", mogłaby mówić o przyszłości, o filozofii życia, o poezji, o miłości, o życiu... o tym, jaki jest świat... a jaki mógłby być, gdyby, hmm... etc.

... wszystko typowe, jak dla młodych osób, stających się dorosłymi... powoli, we własnym czasie i tempie i treści codziennej...

... i zawsze boję się mieć cokolwiek wspólnego, bo osoby 20 lat młodsze mają całe swoje własne życie przed sobą i plany i to, co lubią i poznają, wszystko ze swojego punktu widzenia... swoimi oczami i pustymi głowami, powiedzmy... w sensie, że dopiero poznają świat i życie... nie w sensie, że puste, to głupie, oczywiste... standardowo "puste", czyli dopiero patrzą, myślą i poznają...

... a ja wiem 100% wszystko, co którakolwiek mogłaby dopiero chcieć rozmyślać o tym, no więc waśnie, hmm...

Nie wolno chyba burzyć młodym ludziom ich czasu i treści życia... no bo można im wszystko powiedzieć od razu na gotowe... ale wtedy o czym by same myślały? Jakie mogłyby mieć problemy miłosne, filozoficzne, życiowe, egzystencjalne, etc., gdyby im wszystko od razu powiedzieć prosto na gotowe?

Hmm... no więc właśnie... pokolenia starsze i młodsze chyba nie powinny być razem na co dzień w życiu... w sensie, że "znajome / koleżanki", czyli równo "w tym samym pokoleniu", hmm...

Poza tym każda sama widzi, że "ta jest dorosła, wszystko wie sama, ma treść życia za sobą"... "a ta młoda, ślepe oczka, jak kotek dopiero ledwo co budzący się"... hmm...

No i właśnie, hmm... zawsze trzeba by czuć się winną, że psuje się całe życie młodej osobie, będąc w kontakcie z młodą osobą, hmm... no bo taki kontakt zmienia zupełnie cały świat, bo młoda osoba ma od razu na co dzień wszystko, czego mogłaby szukać przez wieki dopiero, hmm...

... i potem młoda osoba nagle wygląda, jak dorosła, świadoma...

... a inne młode, które nie miały kontaktu z dorosłą znajomą na co dzień, nadal "ślepe kocięta niewinne przelęknione", dopiero poznają same świat, powoli, po omacku, hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Cieszę się bardzo, że nadal, po wiekach, nie minęły mi uczucia erotyczne takie, jak miałam w dzieciństwie... niedawno czytałam opowieść na blogu u innej osoby i aż dostałam dreszczy przyjemnościowych, takich samych, jak zawsze, kiedy oglądam filmy pornograficzne... od dziecka mi się nie zmienia, całe szczęście... czyli nadal jestem zdrowa i normalna, jak zawsze, uff... to całe szczęście, naprawdę... bo czasem boję się, że z wiekiem wszystko mi minie i wtedy nie będę miała po co żyć na tym świecie, oczywiste...

Bardzo genialne uczucie jest wtedy, kiedy się na coś czeka, spodziewając, lub mając nadzieję, że może się zdarzy, hmm...

To chyba jak z marzeniami, co mówić erotycznymi...

Można sobie marzyć i rozmyślać:

- Ależ by to było genialne, żeby móc tę dziewczynę kiedyś zobaczyć nago... żeby zobaczyć bez bluzeczki, w samym staniku tylko...

... potem można tak sobie rozmyślać, a w głowie od razu widać wszystkie sceny, jak w filmie, normalnie, hmm... jak żywe, hmm...

... i gdyby pomyśleć, że w rzeczywistym świecie można by naprawdę jakoś zobaczyć... albo umówić się, zapytać, spotkać... i zobaczyć nie tylko w staniku, bez bluzeczki, ale może nawet nagie piersi...

Hmm... no i tak potem mijają godziny filmów erotycznych w głowie, hmm...

Potem jak się dziwić, że całe życie żyję tylko w orgazmach? Hmm...

Najgorsze w marzeniach jest to, że jak zrobić, żeby marzenia kiedyś mogły być rzeczywistymi scenami erotycznymi, a nie tylko w myślach, kurde... jaka to zagłada, Boże...

Zawsze mam konkretne myśli, marzenia...

Przykładowo "u tej dziewczyny chciałabym tylko móc zobaczyć nagie piersi"... u tej jak wygląda bez bluzki... tę bym chciała zobaczyć tylko w koszulce... ale bez stanika... na pewno muszą jej genialnie sterczeć piersi w koszulce... nawet nie ma zbyt dużych, no ale jednak... bardzo podniecające, jędrne, młode piersi... marzenie, to żeby tylko móc zobaczyć w koszulce, bez stanika... a gdyby podniosła koszulkę, patrząc na mnie i zapytała mnie: - Podoba ci się?... i potem opuściłaby koszulkę... i wróciła do swoich spraw, nie zauważając mnie nawet, bo przecież ja jej nie znam nawet, oczywiste...

... potem wydawałoby mi się, że mi się coś przyśniło znowu tylko... w myślach... że znowu mam jakieś marzenia zboczone tylko, na jawie, jak zwykle... i że nie powinnam tak rozmyślać zbyt często...

Hmm... zawsze niezbyt odróżniam potem rzeczywisty świat od moich marzeń sennych... ale dla bezpieczeństwa ogólnego i mojego, zawsze wiem, że cokolwiek widzę, słyszę w świecie - to na pewno znowu mi się przewidziało coś i przesłyszało tylko... w myślach, jak zwykle, typowe, oczywiste... hmm...

Przynajmniej mogę spokojnie sobie żyć w tym raju i nikomu nie wadzić... wszystko mam przecież tylko w myślach, oczywiste... świat to same orgazmy na co dzień... ciekawe, czy kiedyś marzenia mogą się spełniać naprawdę? Hmm... kurde... ale wtedy chyba bym się bała, bo świat stałby się jakimś jednym, wielkim pornosem, orgia wszechświata, normalnie, hmm...

Całe szczęście, że ja jestem zawsze grzeczna i nigdy nie mogłabym zrobić czegokolwiek sama, złego... ta mądrość, którą kiedyś wymyśliłam jest podstawą wszechświata, normalnie:

"Ja uwielbiam zawsze TYLKO tak, jak dziewczyna lubi"... i wtedy zawsze wiem, że nikomu nigdy nic złego nie mogę zrobić... czy to w myślach, czy w rzeczywistości... bo sama na pewno nigdy nic nie zrobię, a jedynie tylko tak, jak dziewczyna lubi, chce, prosi, ma ochotę, chciałaby, gdyby to było możliwe, pozwala, etc. oczywiste...

Kultura i grzeczne zachowanie to podstawa, tak samo w myślach, jak i w realnym świecie chyba, hmm...

~~

Przykładowo, dziewczyna mówi:

- Ja to bym chciała, żebyś mnie oglądała zupełnie nagą, całą nagą, ale zupełnie nagą, absolutnie... i żebym mogła cieszyć się tym, że ktoś obcy mnie sobie ogląda... i bez dotykania, z daleka... tylko żebym mogła sobie robić sceny, jakie mam ochotę i żebyś mogła sobie na mnie patrzeć...

... no to ja od razu mam orgazmy na samą myśl, że jakaś dziewczyna mogłaby mi tak powiedzieć i to mogłaby być rzeczywistość, oczywiste... to jakiś raj!... no i właśnie, hmm...

... albo inny przykład:

- Ja bym chciała, żebyś mi ssała sutki... ale tak długo, pysznie i namiętnie, że aż by mi się znudziło, miałabym całe sutki w twojej ślinie potem, a ty nadal byś ssała, bo ja jeszcze nie powiedziałam, że mi wystarczy... aż może nawet zaczęłabym puszczać mleko z piersi, żebyś mogła sobie pić... potem dawałabym ci do kawki co dzień... prosto z piersi...

... no kurde... całe wieczności można by tak sobie wymyślać marzenia genialne...


... tylko jak zrobić, żeby mogły kiedyś stać się realne? Hmm... no nic, trzeba mieć nadzieję, że kiedyś będzie prawdziwy raj na świecie... a na razie trzeba sobie marzyć... o raju... może to jakiś etap dopiero, w drodze do raju? Hmm... muszę wiedzieć, co lubię na tym świecie, żeby w raju od razu iść tam, gdzie jest wszystko to, co lubię, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czasem zastanawiam się, czy mogłabym się ożenić z inną kobietą? No bo z miłości do drugiej osoby, to wiadomo, że chce się być na zawsze razem i żeby świat też formalnie wiedział i żeby to było naturalne i powszechnie wiadome, że "dwie osoby są razem, nawet z certyfikatem formalno urzędowym", bo im zależy na tym, żeby być razem i żeby świat o tym wiedział, powiedzmy...

Jednak skoro mi się podobają dziewczyny i nie mam jednej konkretnej znajomej, z którą mogłabym się ożenić na zawsze, no to małżeństwo wydaje się zbędne, oczywiste...

... wolę myśleć o przyszłości w raju, gdzie kobiety kochają się i lubią i wspólnie sobie żyją, zgodnie i w miłości...

... i wtedy znowu małżeństwo byłoby trochę dziwne, że w świecie kobiet jakieś dwie się odnajdują i chcą być razem tylko, hmm... dziwne by to było chyba, hmm...

Rozumiem, że czasem ludziom zależy, żeby mieć formalny związek, potwierdzony urzędowo, ale po pierwsze, płcie te same to dziwność jakaś, jako para małżeńska w zwyczajnym świecie ludzi, jakieś dziwactwo, oczywiste... poza tym to jest nienaturalne zupełnie, żeby żeniły się osoby tej samej płci, oczywiste...

Przyjaciółki to super brzmi nawet, oczywiste... kochanki, to aż orgazmów można dostać od takiego określenia, na samą myśl, oczywiste...

... ale małżeństwo - to w ogóle nie pasuje, hmm...

Małżeństwo to musi być naturalne, rozumne, ludzkie i zgodne z naturą na dodatek, a nie dziwaczne, chore, poza logiką natury nawet, oczywiste...

Związek formalny, z dokumentem urzędowym - to coś może dodaje do relacji w jakiś sposób, nie wiem, bo konkretnie to najwyżej wspólnotę majątkową, wspólne sprawy rozliczane urzędowo, itp. - no to zawsze jest to dziwne trochę, że żeby realizować sprawy formalne urzędowe, trzeba by się żenić, jako osoby tej samej płci, hmm... no jest to chore coś na samą myśl jakoś, oczywiste, hmm...

Wolę być lesbijką... i mieć naturalne myślenie, żeby urzędy i prawa, itp. nie zepsuły mi szczęścia, miłości i mojego myślenia o świecie i tego wszystkiego, co lubię na świecie, oczywiste...

Chyba nie mogłabym się ożenić z kobietą, hmm... to byłoby dziwne coś chyba, kurde... hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czasem zastanawiam się, czy ja mam duże piersi, czy małe? Dla mnie są zwyczajne, po prostu, akurat mi pasują i ja je lubię, hmm... cieszę się, że nie są mikre, że w ogóle jakbym nie miała i cieszę się, że nie mam zbyt wielkich, bo bym się czuła jak krowa wiejska, albo coś, hmm...

... ale za to bardzo uwielbiam malutkie piersi u kobiet, tak samo jak wielkie i olbrzymie nawet, oczywiste...

Dla mnie liczy się dziewczyna, kobieta... a jakie ma piersi, to właśnie przyjemność, aby tylko móc zobaczyć nagie, no więc właśnie... hmm...

... chodzi o to, że działa na mnie jak perwersja zawsze, czyjaś prywatność...

Może to dlatego od dziecka uwielbiam oglądać gołe dziewczyny i pornosy? Hmm...

Jeśli dziewczyna ma malutkie piersi, to to jest tak bardzo seksualnie podniecające, że aż kurde, ojej... Boże...

... jeśli kobieta ma olbrzymie wymiona, jak krowa aż, to to jest tak bardzo podniecające seksualnie, że kurde... no kurde, ojej... Boże... zawsze aż dostaję orgazmów na samą myśl, co mówić widząc naprawdę... no więc właśnie, hmm...

Chodzi o to, że chyba tak działa prywatność może?... bo przecież wiem, że kobieta jest człowiekiem, jak ja, czyli osoba prywatną... nie jakimś robotem, czy zwierzęciem bez świadomości... no więc prywatność intymna człowieka to jest tak genialnie olbrzymi bodziec seksualny, że tego się nie da nawet opisać, oczywiste, hmm...

No wystarczy sobie pomyśleć, że idzie się ulicą w mieście, lub na wsi, obojętne gdzie, oczywiste... może być na bezludnej wyspie, aby tam ludzie byli jacyś, w sensie kobiet, ma się rozumieć...

... no i żyją sobie ludzie... w miastach, na wsiach, wszędzie na świecie... można widzieć, mijać na ulicy, w szkole, w sklepie...

... i wystarczy sobie pomyśleć, patrząc, że osoba jest ubrana... ale gdyby móc zobaczyć bez bluzki, w samym staniku... a gdyby zobaczyć bez stanika, zupełnie nago?... no to jest tak genialne uczucie przyjemne, myśleć, że to jest teoretycznie możliwe, że ja zawsze ledwo oddycham z rozkoszy chodząc po świecie, oczywiste...

No więc właśnie... co za różnica czy kobieta ma małe piersi, czy w ogóle nie ma, bo jej nie urosły nawet, czy ma wielkie, jak balony, albo krowa mleczna?... - każde jedne są genialne, bo prywatne, konkretne, konkretnej osoby... - to jest tak boskie uczucie o tym wiedzieć, że aż ojej, kurde... Boże... jakie to genialne!...

Od dziecka mam tak samo, nic mi się nie zmienia po wiekach, hmm... całe szczęście... ostatnio martwiłam się, co będzie ze mną po 60-tce, czy wszystko mi minie i dostanę depresję i będę chciała umrzeć?... - zawsze zależy, czy mi minie widzenie świata takie, jakie miałam w dzieciństwie i zawsze... niezmiennie, jak dotychczas, hmm...

Mam nadzieję, że po 60-tce nadal świat będzie taki sam genialny, piękny i cudowny, jak dziewczyny... może jestem nienormalna, ale przynajmniej mam po co żyć i uwielbiać cały świat, no bo najgenialniejsze są kobiety, ja po prostu uwielbiam, Boże, kurde... że aż ślina normalnie...

... ciekawe, czy w raju będą same kobiety? Hmm...

Jeśli mój raj, to same kobiety i ja... i wszystkie przyjemności ziemskie, które lubię i zawsze mogę sobie wpisać na listę, żeby nie zgubić, jakby co...

... no to raj musi być rajem, czyli moim szczęściem wiecznym, że mam wszystko, o czym można by marzyć... no więc właśnie, hmm...

OK. Warto żyć... szczególnie póki podobają mi się dziewczyny ciągle, jak od dziecka...

... nagadałam się o cyckach, a przecież cipki, pupy, nogi, ręce, twarze, usta, włosy, wszystko ma tak samo, oczywiste... - liczy się, że jest, jakie jest, lub nawet jeśli nie ma - i to jest genialne zawsze, bo prywatne, no więc właśnie, hmm...

Świat to ostateczny pornos wszech czasów, jak dla mnie, kurde... Boże, jakie to genialne wszystko... jak raj, normalnie...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Chciałam powiedzieć, przypomnieć, żeby wszyscy wiedzieli na świecie, że ja nie jestem jakaś LGBT, czy coś... kiedyś już chyba to komentowałam, te dziwne znaczki wszystkie i oznaczenia dziwne chorobowe jakieś takie...

Mówiłam, że te dziwne literki zawsze kojarzą mi nazwy chorób i oznaczenia zaburzeń, innych jednostek chorobowych, itp., np.: HIV, AIDS, ADHD, LGBT, itp. - że aż mnie strach i dreszcze zawsze obchodzą, ze strachu, że "znowu jakieś choroby tu dają i omawiają" - zawsze mam strach, jak w szpitalach i przychodniach, normalnie, kiedy widzę jakieś LDL, LDH, BMI, OB, AB, RH+, itp.

No przecież to wszystko, takie oznaczenia literkowo-cyferkowe od razu kojarzy mi lekarzy i choroby jakieś i zaburzenia, oznaczenia jednostek promili jakichś, napromieniowania, chemii, recept, grup inwalidztwa, itp., no więc właśnie...

Strach straszliwy zawsze, przy tego typu literkowych oznaczaniach, oczywiste...

Ja jestem kobieta zwyczajna, zdrowa... na dodatek lesbijka... uwielbiam to słowo "lesbijka", bo to tak przyjemnie, bosko brzmi, że ojej, kurde... Boże...

... i nagle ktoś rzuca jakieś kurde LGBDT czy coś... i strach, że ze strachu aż mi mija życie od razu i znika... chęci, uczucia, radość, świat, smak, pamięć, wszystko od razu mi znika od razu w mgnieniu chwili, jakbym trafiła gdzieś w choroby jakieś, albo do szpitala na leczenie, czy coś... jakbym umarła i znikła od razu nagle i jestem w pustym świecie ze strachu, bez pamięci, smaku i w ogóle...

Tak mam zawsze, że jak mam stres, albo jestem u lekarza, albo w urzędzie, itp. - to znika mi życie i świat i pamięć nawet, jakbym traciła mózg aż... świat staje się szary, pusty, formalny tylko, ale bez życia... pustka... a ja jak duch... nie istnieję...

... no więc te literki mnie zawsze straszą i nie mam na pewno nic wspólnego z żadnymi LGBDT, ADHD, AIDS, HIV, OB, AB, DB, CDT, L4, itp., oczywiste...

Aż mi niedobrze, normalnie, jak o tym myślę nawet, widzę, czy czytam, oczywiste...

Jak robią mi badania krwi, albo moczu, to tam jest dużo zawsze takich literek właśnie... i skąd ja mam wiedzieć, co one oznaczają na dodatek?... sprawdzam tylko zawsze czy nie mam H - zwiększone, albo L - zmniejszone, albo po strzałkach góra-dół można poznać, żeby było w normie, w granicach podanych, ale co to jest, to skąd ja mam wiedzieć, oczywiste...

No więc właśnie... to straszny strach być oznaczona numerkami i cyferkami...

To jakby oznaczać ludzi na rasy, odpady, rodzaje, charaktery i dawać ludziom literki i cyferki... T100 - najnowszy robot terminator "T" wersja 1000, przykładowo... no więc o to mi chodzi... nie chcę żadnych oznaczeń, bo to by znaczyło, że jestem chora jakaś, albo inna, zaburzona, czy coś... w klasyfikacji lekarskiej... a ja nie jestem chora, oczywiste...

No więc właśnie... poza tym ja nie jestem gejem jakimś! Ja nie lubię pedałów akurat, bo ja jestem lesbijka i lubię tylko dziewczyny, no więc wszystko to chore coś!... jak można by mnie wpisywać na listę upośledzonych jakichś i oznaczać "to jakaś LGDBDT", czy coś... nie jestem jakaś LDGDBDT, czy coś!... kurde...

Nie jestem jakąś jednostką chorobową, kurde!... poza tym ja nie mam nic wspólnego z gejami!... nie mam nic do gejów! Każdy ma swoje upodobania w życiu, a ja akurat facetów się brzydzę, co mówić pedałów, to już w ogóle, aż mnie wymioty zbierają, normalnie, oczywiste...

... no więc nie wolno mnie opisywać, oznaczać i klasyfikować jakimiś chorymi oznaczeniami... nie jestem Zorro, albo coś, żeby mnie oznakować "Z1", itp., w zależności od numeru bydła, czy coś...

Strasznie to obrzydliwe wszystko - oznaczać takimi literkami czy coś ludzi... naprawdę...

Jeśli ktoś mnie będzie oznaczał literkami i cyferkami, to ja też będę innych oznaczała sobie...

Np.:

DBJ - debil jakiś
PD - pedał
KLJ - kaleka jakaś
WR - wirus robaczywy
ID - idiota doszczętna

itp.

... no bo jak inaczej? Skoro mnie ktoś chce oznaczać literkami, to ja też będę, dla nauki rozumu i świadomości idiotów. Proste. Oczywiste...

LL - to akurat fajne oznaczenie, bo mi kojarzy Lesbijki, albo Lesbian Life, itp.

... poza tym LL, to jak dwie lesbijki... no więc to akurat fajne, ja lubię...

G - to zawsze fajna literka i oznaczenie, bo mi się kojarzy z dziewczynami i Punktem G, oczywiste... albo Girl (dziewczynka)

S - też jest fajna, bo kojarzy się z seks, oczywiste

itd.

... wiadomo, o co mi chodzi, mam nadzieję...

Jeśli ja sobie znajdę fajne literki, to sobie je uznam za ładne i będę sobie używać, bo lubię, ale nie, żeby mi ktoś oznaczał mnie, albo cokolwiek, co moje, bez pytania, oczywiste... bo inaczej to ja zacznę innych oznaczać i ciekawe co wtedy?...

GSB - gruba stara baba
OSB - obrzydliwa stara baba
DPD - debilny pedał
TKChNU - ta kaleka chora na umyśle
TI - ta idiota
TW - ten wirus
TDS - te debile same
CK - ci kretyni
TIP - ta inwalida pierdolona
TZMCCoDM - ta z małymi cyckami, co drze mordę
WIZ - wirus insekt zajebany
TTK! - to ta kretynka!
TTChNM - to ta chora na mózg

... no jeśli ktoś mnie wyzywa literkami, to ja też tak umiem, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Byłam kiedyś na tej plaży, nie jest zbyt długa, szybko się da przejść... rzeczywiście były tam golasy... nawet śliczną, dorosłą, młodą dziewczynę widziałam... (było dość pochmurnie i niewiele osób było)... śliczne cycuszki, zdrowa, młodziutka, "dorodna", w sensie młodego zdrowia, po prostu, szczupła, fajna taka, zdrowa, zwyczajna... jędrne, sterczące piersi miała, młode, kurde, jakie to fajne było... może to z powodu zimnej morskiej wody, hmm... byłam dzieckiem wtedy jeszcze... a ona była z chłopakiem... też był na golasa... i się kąpali razem.... jaka to zazdrocha, kiedy jest się dzieckiem, kurde... człowiek chce szybko być już dorosły, żeby móc mieć takie dziewczyny fajne, na golasa, co mówić na plaży, kurde...

Kaktusy to strach, to nie są żarty - jakiś czas temu ręką dotknęłam kaktusa i potem cienka igła nie chciała mi wyjść z palca... nie ma szans potem nawet igłą tego wyjąć, zupełnie... straszny strach!... kaktusy nie są żartem, kurde... igła cieniutka i jak wejdzie w człowieka, to nie ma szans potem znaleźć nawet, co mówić wyjąć... zostaje kropeczka mała i coś bardzo kłuje i boli... a wyjąć nie ma szans, kurde... - trzeba rozwalać igłą cały palec do mięsa i krwi, żeby wyjąć małą igiełkę kaktusa, naprawdę... kaktusy to nie żarty, jak krzaki róż, przykładowo, naprawdę...

Muszę kiedyś znowu tam pojechać... uwielbiam chodzić na golasa, ale najgenialniejsze uczucie to jest wtedy, kiedy się chodzi publicznie, na dworze, a nie sama, w ukryciu, po ogrodzie, itp. - to genialne uczucie chodzić na golasa w miejscu publicznym, publicznie, kurde, pyszności... to tak genialnie działa... wtedy naprawdę czuję się przyjemnie i zupełnie naga - to jest takie boskie, genialne uczucie, że aż ojej, kurde...

... ale to działa tylko wtedy, kiedy mogę się czuć anonimowo, zwyczajnie, swobodnie, naturalnie, w naturalnym świecie, gdzie wszyscy są nadzy i to jest naturalne, oczywiste... że nikt nie gapi się dziwnie, jak na nienormalną, nikt nie zwraca uwagi, itp., bo bycie nago jest naturalne i oczywiste... no więc właśnie...

A propos gapienia, to w sumie trudno to ocenić, jak to klasyfikować, w sensie gapienia... bo to się wie samo, czy ktoś gapi się, jak dziwny ktoś, czy po prostu ogląda, bo mu się spodobało i lubi, więc sobie patrzy, ale zwyczajnie, jak na ładne widoki, a nie jak jakiś gapiacz, który by się miał gapić dziwnie, męcząco, chamsko jakoś... - bo ja mam tak samo, ale to zawsze bez znaczenia, czy ktoś jest ubrany, czy na golasa - ja na ulicach też zawsze oglądam sobie dziewczyny i patrzę sobie, jeśli akurat... ale zawsze tak, żeby ktoś nie zwrócił uwagi, że ktoś się gapi, bo to niegrzeczne by było, no więc właśnie... tak samo tam, gdzie wszyscy są nadzy, no to tyle ślicznych gołych dziewczyn wszędzie, no to jak mam się nie cieszyć i nie oglądać, skoro uwielbiam gołe dziewczyny, ubrane też, no więc właśnie...

Grzeczne, normalne zachowanie, zwyczajne i naturalne, ludzkie - to zawsze podstawa istnienia i bycia gdziekolwiek, obojętne gdzie na świecie nawet, zasadniczo, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2022