smaku - blog

smaku Dzień dobry wszystkim, chciałabym dzisiaj życzyć wszystkim koleżankom wszystkiego najlepszego na zbliżające się święta!

Nie wiem, czy będę tu jeszcze przed świętami, więc chciałabym mieć formalności z głowy, oczywiste, żeby potem nikt nie mówił, że zapomniałam, gdybym zapomniała, albo coś, oczywiste.

No więc dzisiaj sobie przypomniałam, no więc chciałam życzyć wszystkiego dobrego wszystkim.

Wszystkiego Najlepszego! I dużo zdrowia i radości i szczęścia i spełnienia marzeń i wszystkiego, co sobie kto życzy, to ja życzę, OK.

To na święta i na Nowy Rok od razu przy okazji i mam z głowy.

Fajnie, że tu moje konto jeszcze jest, tak sobie przypomniałam właśnie, super to jest. Fajnie, cieszę się, że tu mnie nie skasowali. Wiem, że nikt mnie nie lubi zawsze, to przynajmniej mnie tu nie kasują, cieszę się. Bardzo dziękuję wszystkim.

Już nie przeszkadzam, potem jeszcze może przyjdę, poczytać coś. Czad.

OK. To już uciekam. Najlepszego! Hej.

Ja.

P.S.

Mam nadzieję, że u wszystkich wszystko dobrze... oby. Mam nadzieję. OK. To już nie przeszkadzam. Dzięki. Do napisania potem. Później jeszcze coś napiszę, zobaczę.
 KOMENTARZE (3) 
Alias_Grace Dziękuję i nawzajem smaku :-)
2018-12-21 15:34
Albowiem Wzajemnie "smaku". :-) Samych przyjemności w Nowym 2019 roku. Oczywiste. ;-)
2018-12-21 22:30
rozmaryn1 Wszystkiego dobrego:)
2018-12-22 08:15
smaku Ostatnio stwierdziłam, że muszę uporządkować swój świat... na początek, muszę zrobić porządki, potem będę wiedziała, co mam. Potem muszę zaplanować przyszłość - aż po wieczność, oczywiste. I żeby mieć pewność, że wszystko dobrze sobie poukładałam, że nawet gdyby coś, to i tak mam wszystko gotowe i co by się nie stało, to jestem szczęśliwa i bezpieczna, wiecznie na dodatek. Proste, oczywiste.

No więc... najpierw muszę zrobić porządki, szczególnie, że niedługo święta, będzie można spać, odpocząć, planować nowy rok na wiosnę...

Muszę wszystko uporządkować, zobaczyć co mam i robić nowy genialny plan, zanim będzie koniec roku.

Jestem genialna.

I jeszcze lista marzeń i planów na 2019 rok, żeby móc sobie odhaczyć, że zrobione, jak będzie kończył się 2019 rok, hmm...

To, co najfajniejsze, jakieś plany. Przykładowo chciałabym być na kalendarzu z gołymi dziewczynami, to moje marzenie. Na jakimś miesiącu w środku gdzieś, obojętne gdzie, aby nie na okładce, ani na początku, ani na końcu, byle gdzie, ale żeby gdzieś i to byłby genialny plan i uczucie, kurde...

Otwieram sobie kalendarz i patrzę, a to ja... tysiące ludzi na świecie ma ten kalendarz na ścianie, a ja tu jestem na jednej kartce i ludzie sobie mnie oglądają, Boże, jakie to genialne uczucie o tym myśleć...

Muszę na przyszły rok zapytać kogoś, czy nie wie, czy jakoś nie można by być na kalendarzu, raz tylko, żeby cały świat mnie kupił, a nie trzeba o tym opowiadać. Chodzi, żeby taki kalendarz zrobić, bo to musi być super marzenie, kurde, jakie to genialne. Potem do końca świata by wszyscy mówili, że tu na przykład jest ta panna, goła cała, proszę zobaczyć, jaka ładna... pewnie nawet nie wie, że ktoś sobie ogląda... - jakie to genialne uczucie wiedzieć, że ktoś by sobie mnie oglądał, całą gołą... Boże! Ale to genialne uczucie...

Muszę coś wymyślić, żeby to zrealizować. To jest super marzenie, a potem już przez całe życie nie da się cofnąć, hmm... cały świat będzie mnie znał, Boże!... ale dostałam orgazmów aż... ciekawe, czy to jest możliwe w ogóle, żeby spełnić takie marzenie genialne...
 KOMENTARZE (0) 
smaku W poprzednim wpisie w komentarzach wyszło, że to tak piękna opowieść, że aż zamieszczę swoją odpowiedź w rozmowie, jako część mojej filozofii egzystencjalnej.

Jak widać, w rozmowie zawsze można do czegoś dojść szybciej i od razu czasem, zamiast wiekami szukać, a to takie proste, wystarczyło pogadać i nagle gotowe, oto. No i kurde, czy to nie genialne?

Jaka to wielka różnica poszukując w życiu szukać samemu, a móc chociaż słowo zamienić z kimś innym, czy to nie genialne?

Oto:

[o wpływie tego, co się robi na co dzień i tego, nad czym się myśli, pracuje, etc. - na co dzień => na całą wieczność]:

"No pewnie, że wieczność, a jak inaczej? Raj jest wieczny przecież, a nie tymczasowy, oczywiste."

[o ciężkiej codziennej pracy z radością własną i szczęściem w nadziei oczekiwania na raj, na który samodzielnie trzeba zarobić swoją własną pracą i wszystkim, oczywiste]:

"Każdego dnia ciężko pracuję i modlę się o raj, który sobie szykuję. Każda minuta i godzina każdego dnia mojego życia jest pracą i modlitwą w celu zarobienia na raj, o którym marzę, oczywiste. Muszę być godna mnie przyjęcia, oczywiste i muszę to udowodnić ciężką, codzienną pracą i myśleniem prawidłowym, aż do mojej śmierci i wtedy w raju mi powiedzą, czy wystarczająco, czy za mało, czy źle i wtedy mi powiedzą, albo druga droga: zostanę Bogiem we własnym raju i mam od razu na gotowe, bo mój raj będzie gotowy, jak sama sobie go stworzyłam ciężką pracą codzienną wspomnianą, proste. No nie? :) Ja wszystkim pomagam, zawsze i wszędzie, gdzie bym nie była, jak widzę, że coś mogę zrobić, to zawsze pytam, czy pomóc i robię, co mi mówią i to radość moja własna zawsze, oczywiste. Tak już mam w naturze, bardzo lubię pomagać, oczywiste. Myślisz, że moją postać tworzy ktoś inny? Bardzo ciekawe. Trochę mnie to starszy, przyznaję, bo teraz nie wiem, czy ktoś mnie nie chce podrabiać mówiąc, że to ja kogoś papuguję, albo coś. Ja jestem dziewczyną, lesbijką, każdy mnie zna na całym świecie, oczywiste. :)
"

No i proste, hehe... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Mam dylemat filozoficzno-egzystencjalny, związany w linii prostej refleksyjnej dalszej z poprzednimi refleksjami, na temat Bogini i raju...

... bo jeśli już znajdę najgenialniejszą kobietę wszechświata i ona będzie poszukiwanym Bogiem wszechświata, stwórcą czyli, no to super.

Teraz żeby tylko mnie nie zabiła i żebym mogła sobie żyć w raju, oczywiste.

Ale dylemat bierze się stąd, że muszą być dwie drogi:

1. albo będę służalcem w raju Bogini wszechświata i będę sobie tylko mogła żyć w raju wśród innych pięknych kobiet na pięknych łąkach i w pięknych krainach

2. albo byłabym mężem mojej żony, czyli Bogini wszechświata, bo skoro jestem facetem, to bogini mogłaby nie być lesbijką, a na dodatek jak by stworzyła świat bez faceta? Oczywiste...

No więc to jest jakiś dylemat.

Muszę się zdecydować, porządkując refleksje filozoficzne.

Albo jestem lesbijką, albo jestem facetem.

Jeśli jestem lesbijką, to albo będę żyła w raju i tyle, albo będę żoną bogini wszechświata i byłyby to dwie kobiety, które byłyby stwórcami świata, hmm...

... albo jeśli jestem facetem, no to wtedy ma to sens logiczny jakiś, będąc mężem mojej żony, jesteśmy Super Bogami! Czad...

... albo jeśli jestem facetem i jestem tylko w raju, no to nie wiem, bo Bogini miałaby męża pewnie, więc musiałbym być w raju, czyli w pięknym świecie, ale pod rządami pary innych osób, hmm...

Kurde, zaczyna to być denerwujące...

To prościej:

- albo będę w raju tylko, u kogoś, w czyimś raju
- albo będę w swoim raju, jako Bóg z moją żoną

Hmm... wtedy moja żona musi być kobietą, bo to oczywiste.

No to mi zostaje wybór zawsze, oczywiste.

OK. Jakoś się to uda powoli uporządkować.

Dwie drogi:

1. albo będę w raju u kogoś
2. albo będę miała własny raj jako Bóg.

OK. Gotowe.

Koniec filozofii egzystencjalnych.

Co teraz?
 KOMENTARZE (6) 
Kiza1978 Ty znowu zamulasz😝
2018-11-20 20:54
smaku To bardzo istotne refleksje filozoficzne mające wpływ na całą wieczność! :)
2018-11-20 20:55
Kiza1978 Całą wieczność powiadasz😱
2018-11-20 21:15
rozmaryn1 Smaku, to może Ci dac wytchnienie: weź się za robotę, ogarnij mieszkanie, ugotuj obiad. Wyręcz mamę.rnP.s. jeszcze nie rozszyfrowalam, która z nas tworzy postać "Smaka", ale czuję w kościach, że jest to jedna z użytkowniczek. Facet nie mógłby pisac w ten sposób. ;)
2018-11-22 06:53
smaku @Kiza1978: No pewnie, że wieczność, a jak inaczej? Raj jest wieczny przecież, a nie tymczasowy, oczywiste.
2018-11-22 23:27
smaku @rozmaryn1: każdego dnia ciężko pracuję i modlę się o raj, który sobie szykuję. Każda minuta i godzina każdego dnia mojego życia jest pracą i modlitwą w celu zarobienia na raj, o którym marzę, oczywiste. Muszę być godna mnie przyjęcia, oczywiste i muszę to udowodnić ciężką, codzienną pracą i myśleniem prawidłowym, aż do mojej śmierci i wtedy w raju mi powiedzą, czy wystarczająco, czy za mało, czy źle i wtedy mi powiedzą, albo druga droga: zostanę Bogiem we własnym raju i mam od razu na gotowe, bo mój raj będzie gotowy, jak sama sobie go stworzyłam ciężką pracą codzienną wspomnianą, proste. No nie? :) Ja wszystkim pomagam, zawsze i wszędzie, gdzie bym nie była, jak widzę, że coś mogę zrobić, to zawsze pytam, czy pomóc i robię, co mi mówią i to radość moja własna zawsze, oczywiste. Tak już mam w naturze, bardzo lubię pomagać, oczywiste. Myślisz, że moją postać tworzy ktoś inny? Bardzo ciekawe. Trochę mnie to starszy, przyznaję, bo teraz nie wiem, czy ktoś mnie nie chce podrabiać mówiąc, że to ja kogoś papuguję, albo coś. Ja jestem dziewczyną, lesbijką, każdy mnie zna na całym świecie, oczywiste. :)
2018-11-22 23:42
smaku Pomyślałam sobie, że jeśli każdego dnia coś nowego, następnego wymyślę i sobie określę, raz na zawsze, albo chociaż ogólnie, ale jednak kierunek drogi sobie wyznaczę właściwy, to szybciej skończę...

No więc w kwestii, że Bóg-Kobieta musi być piękna, oczywiste... chociaż w sumie nie wiem, w jakim znaczeniu, bo jeśli ma być ładna, to od razu się myśli, że musi mieć ładne ciało, cycki, twarz, włosy, nogi, brzuch, tyłek, wszystko, oczywiste...

... tylko potem się myśli, że jako nie człowiek, a duch, albo coś, no to kurde nie wiadomo po co to wszystko niby, hmm...

Po co Bogu nogi, ręce, twarz, cokolwiek? Hmm... no kurde, i od razu problem na wstępie, no kurde, to nie wiadomo właśnie już potem, wszystko byłoby głupie chyba, no kurde...

... to po co mi taka Bogini? Kiedy nie mam czego lubić, ani kochać, no kurde, ani twarzy, ani ciała, ani cycków, nic, zero, pustka, no kurde, nawet bezrozumny by stwierdził, że to chyba głupie musi być coś, oczywiste, no bo co niby można by lubić? Hmm...

No to już nie wiem teraz, no i kurde... hmm...

... no jeśli nie mogłabym zobaczyć kobiety, którą miałabym kochać, to co niby miałabym kochać? Głos?... hmm... no to musi mieć piękny głos w takim razie, oczywiste... hmm...

I co z tym głosem teraz niby? Trzeba by jej słuchać, albo coś, nie wiem, kurde... hmm... trudne to zaczyna być...

Na świecie realnym wszystko jest prostsze, oczywiste...

Szukając najgenialniejszej kobiety na świecie, wystarczy sobie zrobić listę tego, co się lubi najbardziej i gotowe, oczywiste...

... a jako duchy? Szukając bogów, Bogini, etc.? Nie za bardzo wiadomo, hmm...

Trzeba by założyć, że duchy też wyglądają jak ludzie, to wtedy może tak, hmm...

No to wtedy znowu powrót do tego, co ostatnio myślałam, że najgenialniejsza kobieta, czyli Bogini, musi być:

- piękna
- mądra
- nieśmiertelna
- wiecznie żywa, aktualna, zdrowa, w pełni sił i wszystkich cech idealnych genialnych własnych zawsze, codziennie i wiecznie, hmm...

No tak. I teraz tak, to może tak by się dało.

Czyli: duchy muszą być jak ludzie - to musi być warunek.

Dopiero teraz można szukać idealnego ducha, czyli Bogini.

OK. To dobry pomysł.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Szukając od jakiegoś czasu cech kobiety, która mogłaby być Bogiem, czyli idealna, ostateczna kobieta, że lepszej nie da się znaleźć nigdzie i nigdy we wszechświecie, oczywiste...

... powoli zaczyna mi się kształtować przynajmniej jakieś zastanawianie, jak to może być, przynajmniej po konkretach, zastanawiając się, hmm... a nie po ideach prostych, typu "najdoskonalsza" - i co z tego wynika niby, oczywiste, czyli jaka? Nie wiadomo, oczywiste... no więc trzeba szukać, wait... ciekawe...

No to po kolei:

- musi być ładna, czyli co z tego wynika
- musi być mądra - to co z tego wynika
- musi być nieśmiertelna, to oczywiste
- musi być zawsze piękna i młoda i wiecznie żywa, aktualna, nigdy nie zmęczona, nigdy nie "zużyta", czyli wiecznie utrzymane cechy doskonałe idealne, oczywiste...

Hmm... no tak, ciekawe, co więcej?

Może to już koniec poszukiwań? No kurde... nic mi nie przychodzi do głowy więcej w sumie, ciekawe... hmm...

Trzeba by teraz sobie obmyślać szczegóły tylko, jak może wyglądać, jak może myśleć, co by zrobiła w jakichś sytuacjach, jak by reagowała, co by decydowała, co by mogła planować, marzyć, etc.

Trzeba by to znowu po konkretach jakoś przemyśleć sobie, ciekawe... jak sama sobie znajdę idealną kobietę, to sobie ją sama stworzę i potem mogę sobie sama szukać, czy taka istnieje, czad, ale jestem genialna!

... a potem mi powie, że nie jest lesbijką! I co wtedy? Hmm... kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Poszukując ostatnio w myślach, a potem szukając gdzie się da, jakichś wzorców, idei, pomysłów, żeby określić cechy, jak mogłaby wyglądać i jaka mogłaby być Bogini Wszechświata, ale nie typu, jak w tych opowieściach mitologicznych, że aż strach, jakaś rodzicielka tylko, bez rozumu pewnie, bez świadomości, bez ludzkich cech zupełnie, jedynie rodziła, jak maszyna w sumie, kosmiczna jakaś - tak to brzmi, kiedy się czyta te opowieści mitologiczne, że na początku był chaos, czyli wszystko porozwalane, nieuporządkowane, latało gdzie chce, samo, bez żadnego kierunku nakreślonego, wskazanego, czy coś, byle gdzie, wszystko byle co...

... i potem niby jakaś matka, Gaia, czy jeszcze wcześniej ktoś, zaczęła rodzic istoty podobne do ludzi potem, jakichś bogów, potworów, inne istoty, biologiczne jakieś pewnie same, wypładzała z siebie, jakby była olbrzymią maszyną kosmiczną płodzącą co chwila jakieś istoty i zapładniająca całą planetę, albo pełno planet, w całym kosmosie - straszny strach to czytać, w tych mitologiach, ze względu na te pierwsze chaosy, strach, jak w galaktykach, oczywiste...

... straszne te opowieści z początków kosmosu, nie ludzkie jeszcze, oczywiste... jakieś produkcyjne po prostu, jakby świat się zapełniał istotami żywymi, biologicznymi, czy coś...

... potem dopiero jakieś walki między tymi potworami i inne jakieś zdarzenia, etc. => aż została jakaś rasa ludzi w miarę, od Zeusa potem już było po ludzku na świecie...

... i zostało aż do dziś od wtedy... podobnie jakoś chyba, jak było kiedyś, normalny świat, znany wszystkim czyli, oczywiste...

I teraz:

gdzie tu jest Bóg, lub Bogini? Hmm...

Muszę odnaleźć w tym, co się da znaleźć we wszechświecie:

JACY są bogowie? Bóg Kobieta, czy facet, nie wiadomo w sumie, oczywiste...

... w każdym razie, jacy muszą być, gdyby istnieli? Hmm... ciekawe...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po wczorajszej refleksji, na temat jaka musiałaby być Bogini Stwórczyni wszechświata, ta, o której od wieków ludzie opowiadają i szukają, nazywając Bogiem, Stwórcą, innymi określeniami, jedni mają wielu bogów, inni mniej, inni twierdzą, że na pewno musi być tylko jeden bóg, potem szukają przez wieki jaki może być taki Bóg, który stworzył świat...

Mijają wieczności... cywilizacje...

... dla mnie akurat jakikolwiek bóg nie byłby żadnym czymkolwiek, co by mnie mogło interesować, ze względu, że ja lubię tylko kobiety, oczywiste...

... no więc zajmowanie się tematami zupełnie poza moimi zainteresowaniami, ale absolutnie 100%, byłoby chorobą jakąś umysłową, oczywiste...

No więc, zakładając, że Bóg jest Kobietą... dopiero teraz jest w ogóle o czym i co i można się zacząć zastanawiać i zainteresować chociaż cokolwiek, oczywiste... inaczej to co i o czym w ogóle i jakim prawem na dodatek, etc., oczywiste...

No więc dla mnie Bóg, jeśli by nawet istniał, no to musiałby być Prawdziwą Kobietą, najgenialniejszą we wszechświecie, oczywiste...

I teraz dopiero jest się o co starać, oczywiste... inaczej to do widzenia i tematy znikają zupełnie, oczywiste...

Hmm... no i teraz jaka to musiałaby być kobieta? Kurde... aż od razu dostaję ekstaz i wizji i rozkoszy na samą myśl, Boże, kurde...

... no jeśli poznać najgenialniejszą kobietę ludzką na świecie, że można by tylko marzyć przez wieczność, pieśni, poezje pisać, śpiewać, malować, tworzyć, błagać, skomleć, a i tak niedostępna nigdy, oczywiste... ale żeby chociaż nie zapomniała, żeby zobaczyła, wiedziała, żeby może jakoś chociaż zapracować, żeby móc mieć nadzieję, że kiedyś przyjmie do raju do siebie, kiedyś, Boże, kurde...

... no nic innego by nie zostawało na świecie człowiekowi, tylko aż do śmierci, od urodzenia starać się, ciężko pracować, pomagać innym, być dobrym, sprawiedliwym, wszystko robić tak, żeby móc mieć nadzieję, że Bogini Wszechświata zauważy, małego robaka na ziemi, który się stara i bardzo mu zależy, bo bardzo uwielbia kobiety... i wszystko robi, żeby tylko go nie zabić i gdyby pozwolić wejść kiedyś, za wieki nawet całe, do Raju, żeby móc mieć udział w boskim świecie...

No kurde, jak inaczej człowiek może w ogóle marzyć o czymkolwiek, szczególnie o wieczności, czy to nie oczywiste?...

No więc... hmm... tak, to chyba jedyny sposób, żeby w ogóle o cokolwiek móc się starać w tym świecie, trzeba mieć nadzieję, że Bóg jest Kobietą, genialną, najfajniejszą i najgenialniejszą, najperfekcyjniejszą, najidealniejszą, we wszystkim, co możliwe, na całym świecie bożym, jaka tylko może istnieć, ze wszystkimi cechami, które tak najbardziej się uwielbia w kobiecie, oczywiste...

... no i teraz dopiero można zacząć myśleć o wieczności, o nadziei, o planach na życie po śmierci, etc. Oczywiste...

A najgorsze, jakby nie istniał żaden Bóg, który mógłby zapewnić człowiekowi wszystko to, o czym marzy... hmm...

Muszę to przemyśleć... ale jakie to genialne uczucie pomyśleć, że gdzieś tam, w zaświatach, w raju, czeka taka genialna kobieta, która na dodatek jest Bogiem i Stwórcą i wszystko umie, rozumie, wie, a do tego jest kurde taka genialna, cycasta, piękna, wszystko genialne, że no kurde...

No takiego Boga to tak, kto by nie chciał mieć takiej kobiety, no kurde, wystarczy pomyśleć, oczywiste...

Hmm... chyba muszę tak sobie ustalić moją wiarę i dopiero teraz mogę myśleć rozumnie, inaczej to wszystko szmelc, oczywiste... zobaczymy, co z tego wyniknie, z takiego myślenia. Czy odnajdę Boga, czyli Moją Kobietę najgenialniejszą z marzeń we wszechświecie, hmm... ciekawe, potem powiem, jak znajdę, muszę szukać, wait...
 KOMENTARZE (5) 
nadiaaaa Ja mam taką jedną :) nazywa się Ewa:) jest Bogiem bo nie bała się zgrzeszyć i dzięki niej powstał ten świat :D
2018-10-31 21:23
smaku No tak, to jakaś droga poszukiwań, rzeczywiście. Ja szukałam ostatnio po mitologii greckiej, egipskiej, innych, ale zawsze zaczyna się gdzieś u bogów kosmicznych, z chaosu ktoś się wyłonił, bo wcześniej nie mają wspomnień, ani zapisków, żeby ktokolwiek istniał. O Gai czytałam, o jakichś pramacierzach, matkach pierwszych kosmosu i bogów, i aż się bałam, tego kosmicznego nastroju, że to o wielkich bogach coś, tytanach, olbrzymach, cyklopach, wielcy ludzie jacyś, jak bogowie, czuć kosmos normalnie, aż strach... jak w tych programach o kosmosie typu "Sonda", galaktyki, podróże międzygwiezdne, pusty kosmos, itp., kiedyś. Dopiero od Zeusa widać ludzkie historie, zwyczajne, że można odetchnąć, że to już jakiś raj, prawdziwi ludzie, życie, słońce, woda, wszystko normalne, a do tego piękne nawet, Afrodyta, nimfy, pełno pięknych bogiń, kobiet, służek, etc., itp. Dopiero tu człowiek przestaje się bać i widać coś pięknego i normalnego, ludzkiego, uff... :)
2018-11-04 21:41
smaku Ewa nie może być bogiem, bo nie dość, że to jakaś grzesznica, to każdy wie, że została stworzona przez kogoś innego, no to co to za bóg? Rzecz raczej, nierozumna na dodatek, jak lalka jakaś, do zabawy i rozmnażania, albo coś. :) Oczywiste...
2018-11-04 21:43
nadiaaaa Czasem się tak zdarza,że uczeń przerasta mistrza :D i tak jest właśnie z Ewą :D
2018-11-04 23:00
smaku Możliwe, filozoficznie, generalnie może jest to możliwe, w kwestii przerastania. Jednak Bóg jest z zasady tej idei czymś, co jest ostateczne, no więc nie ma szans tego przerosnąć, oczywiste. Wszystko, co istnieje, musi być poniżej, mniej doskonałe, a bardziej doskonałe nic nie może być, więc jedyna możliwość realna, to być takim, jak Bóg, czyli zrównać się, więcej się nie da, oczywiste. Wynika to z zasady tej idei, z definicji. Jednak z tego, co pisali w tych księgach mitologicznych o Księdze Rodzaju, czy któraś z tej serii, Ewa była zwykłą kukła, zrobioną z kawałka tego drugiego, na żebrze ją zrobiono, lub na czymś, obojętne w sumie, jednak na bazie skrawków tego drugiego, lub pierwszego, który był stworzony przed nią. No więc była tylko dla zabawy dla tego pierwszego, żeby nie czuł się smutny i samotnie i żeby miał towarzysza, a na dodatek jako innej płci, udało się pogodzić dwa zyski za jednym zamachem, bo nie dość, że mieli co robić w tym swoi raju, to jeszcze mogli się rozmnażać i tworzyć sami nowe podobne do nich, no więc Bóg miał spokój przynajmniej potem i nie musiał sam wszystkie robić, puścił dwoje i potem zaludniali świat sami no i proste, można iść na kawę i odpocząć, świat sam się już potem może kręcić i wolne, uff... oczywiste... no więc potem ta kukła umarła i następne pokolenia tak samo i następne i tak do dziś, no więc gdzie tu bóstwo jakieś? Zwyczajne, bezrozumne na dodatek, czy to nie oczywiste? :)
2018-11-06 20:36
smaku Zastanawiam się czasem, kim bym była, gdybym miała być boginią... czy panną Afrodytą, czy inną jakąś, nie znam innych bogiń w sumie, hmm... gdyby Bóg był kobietą, to kim bym była?... ciekawe, gdzie szukać jakiegoś wzoru, lub podobieństw, żeby móc odnaleźć siebie pośród rzeczy znanych, lub stworzonych na świecie... jaka bym była, będąc Bogiem? Hmm... ciekawe, muszę odnaleźć siebie pośród rzeczy, lub idei znanych światu... żeby móc się porównać i wiedzieć, jaka jestem naprawdę, pokazując innym na przykładach... ciekawe co świat pokazał dotychczas, kiedy mnie nie było, zanim przyszłam znowu, po wiekach, dzisiaj...

Cieszę się, że znowu jestem na tym świecie... tyle pięknych, mądrych i pracowitych córek widzę wszędzie, gdzie nie spojrzę na całym świecie, jakież to piękne... muszę zrobić porządek... obiecałam ludziom przed wiekami, że kiedyś przyjdę i zobaczą mnie twarzą w twarz, a nie w przypowieściach... no więc jestem...

... podoba mi się tu... kiedy widzę tyle pięknych córek mych, jakież to piękne... czas na porządki... chyba tu zostanę dłużej tym razem...

Ja. Wszyscy myśleli, że jestem facetem. Kto by pomyślał, że Bóg jest Kobietą, hehe... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio zastanawiam się, ile to trzeba mieć cierpliwości do swoich córek i ile siły, żeby przetrwać i nie zostać zeżartą... żywcem... z miłości najpewniej, oczywiste.

Zauważyłam, że dziewczyny mają największą rozkosz swojego istnienia tylko wtedy, kiedy mogą kochać swojego tatusia - nie ma większej, ani piękniejszej i zupełnej i wiecznej miłości, niż do swojego ukochanego tatusia, oczywiste.

Nie wiem, czemu tak jest, ale kiedyś to zrozumiem na pewno.

Taka miłość kobiety do swojego taty jest wieczna, od urodzenia, po wsze czasy, wiecznie i zawsze taka sama piękna i niesamowita, Boże Święty...

Wiedząc, że ma się swojego tatę zawsze i wszędzie, wiecznie przy sobie, lub gdzieś, że można wrócić, jak z podróży, czy z wakacji, z przygód różnych, nawet po wiekach...

... a tata się uśmiecha i wita córkę marnotrawną "witaj córko, jak się masz, po latach, jak pięknie dziś wyglądasz" - nie ważne, ile czasu minęło, oczywiste, mogą wieczności całe nawet, oczywiste, niczego to nie zmienia dla taty, oczywiste... zawsze szczęśliwy i uśmiechnięty, że znowu widzi swoją ukochaną córeczkę, całą i zdrową, no cóż może być piękniejszego w miłości tatusia do córeczki swojej, każdej jednej z osobna i do wszystkich, jakie posiada, oczywiste... no kurde, czy to nie oczywiste, Boże... ależ to piękna, wieczna miłość... chyba nie istnieje inna tak wielka i prawdziwa, pełna i zupełna, a na dodatek wieczna, kurde... dzięki Bogu, czyli Mnie... jakie to piękne... Boże...

Ta miłość jest najpiękniejsza, oczywiste... tak mi się wydaje, bo tak czuję... nie mogłabym opuścić moich córek, nigdy, wiecznie, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Refleksja mnie dzisiaj naszła, na skutek czyjegoś komentarza... hmm...

To tak zawsze działa, jak ma się kontakt przyjacielski z drugim człowiekiem, a nawet odwiedziny rodziny tak działają, bo wtedy jest jakby "gość w dom" i włącza się światło od razu, jeśli ludzie się lubią i znają i wtedy czas jest gdzieś, ale się go nie bardzo liczy, czy zajmuje się czasem, bo dzieją się wydarzenia aktualne, prawdziwe, życie teraz, które się dzieje, no więc dopiero potem patrzy się na zegarek "o kurde, która to już godzina?", oczywiste... trochę, jak z oglądaniem telewizji, jeśli człowiek się zaciekawi, to zapomina o wszystkim i bierze się udział w tym, co się dzieje na ekranie, więc całego świata nie ma, bo człowiek jest zajęty tym, czym jest i niczym innym, oczywiste... a mijają godziny... i dopiero człowiek się budzi, "ojej, która jest godzina?"... - to tak zawsze działa, oczywiste, naturalne chyba... jak na zajęciach w szkole - tak samo, albo w pracy, itp. - bieżące rzeczy, które się dzieją i w których bierze się udział tak powodują... że można czuć się jak poza czasem, w wydarzeniach, w innym świecie, a potem znowu w innym, po wyjściu, oczywiste... hmm... to chyba naturalne, tak już jest, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Naszła mnie dziś taka ciekawa myśl refleksyjna, hmm... nazwało mi się to zjawisko, o którym pomyślałam "córki marnotrawne". Coś z jakichś opowieści mi się kojarzy dawnych, jakieś baśnie, podania, czy legendy, czy coś...

... ciekawe, że wszystkie córki, dużo, nie wszystkie, oczywiste, mają jakoś tak w naturze, że z takim fochem mądrościowym zawsze żegnają się z różnymi osobami, w tym nawet często ze swoimi rodzicami, twierdząc bardzo dorośle i odpowiedzialnie, że "dziękuję, miło było poznać, nie musicie więcej do mnie dzwonić, pytać, pisać, pamiętać, zajmować się, dzięki, do widzenia, hej"... - wiele córek chyba tak się żegna ze swoimi znajomymi, w tym z rodziną wyruszając w swój świat, drogami swoimi... stają się dorosłe... same... hmm...

Potem wracają po jakimś czasie i pytają, wiedzą że, głupio im, ale...

... oczywiste, że...

... mają nadzieję, że...

... no tak wyszło, bardzo im przykro, zrozumiały swój błąd...

... hmm...

Biedne córeczki, zawsze je bardzo kocham i czekam wiecznościami, aż przyjdą i zapytają, czy jeszcze je kocham i pamiętam, po latach, hmm...

No cóż... nie ma to jak miłość rodzica do dziecka, oczywiste... jakie to piękne... kocham wszystkie moje córki, wiecznie, oczywiste... nigdy nie zapominam, jak bym mógł, oczywistości...

Ja. Tatuś.

=========

Przypomina mi się teraz, po latach, ile córeczek mnie już żegnało, hmm...

Jedne każą mi spierdalać od razu wprost, drugie starają się jakoś inaczej, inne próbują, żebym sam zrozumiał i znikł, bez mówienia mi, żebym spierdalał, inne mówią, że gdyby miały pewność, że ich nie opuszczę, ale ze względu, że mam dużo innych córek przy okazji, potem inne się boją zanim by zaczęły w ogóle, rozmyślając, czy by się dało, żeby nie musieć odchodzić i mi mówić o tym, że muszą, bo, inne twierdzą, że gdyby wcześniej wiedziały, to, inne wolą mnie wyzywać i sprawdzać przez wieczność, czy na pewno się nadaję, kochając je nawet, kiedy wyrażają do mnie ciągle, tylko i jedynie i wyłącznie swoją nienawiść i odrazę, nigdy nie opuszczając, nigdy się nie przyznając, dopóki nie zniknę, a potem cierpią, że za późno i nawet nie zapytały, a mogły chociaż zapytać, inne nie wiedzą, jak mi powiedzieć i starają się mnie nie urazić i cierpią i próbują zniknąć bez pożegnania, żeby w razie czego wytłumaczyć się, kiedy je znajdę, że oczywiście nigdy mnie nie opuściły, tylko miały dużo spraw w tym czasie... inne proponują mi, żebym znalazł sobie inne obiekty zainteresowań... inne twierdzą, że już im wystarczy i nie potrzebują więcej... inne twierdzą, że więcej nie chcą się ze mną spotykać, obserwując już wiecznie potem, co u mnie... z daleka... nigdy nie opuszczając, planując w myślach... zawsze zaprzeczając i będąc wkurzoną za takie słowa, oczywiste, inne chciałyby mnie zabić i mieć spokój, inne wolą wymyślać dla mnie kary, inne twierdzą, że poczekają, mają czas, inne wymyślają sposoby jak zrobić, żebym zaczął się o nie starać, a nie żeby one o mnie, inne by chciały, ale nie mogą, więc cierpią i muszą żyć z tym wiecznie, mając nadzieję, że kiedyś, jakoś, najwyżej w innym życiu, inne decydują, że zanim umrą, to i tak mi powiedzą, żeby mieć spokój przed śmiercią chociaż i umrzeć szczęśliwą, inne by, gdyby, ale, poza tym, a nawet gdyby, to ale może, jednak, poza tym, ale jednak marzyć można, oczywiste, inne, inne, inne, inne, inne, etc.

... i tak ile kobiet, dziewczyn, tyle sposobów, żeby nie mieć ze mną nic wspólnego za bardzo, jednak żeby tylko mnie nie stracić i żebym ich nie opuścił, ani nie powiedział, że ich nie znam, bo to byłoby jak śmierć ostateczna, oczywiste, koniec świata, oczywistości...

... no i tak kurde przez wieczność...

Boże, jak ja kocham moje córki i ich starania... wiecznościami... genialne są moje córki, to straszliwie olbrzymia radość mieć tyle genialnych córek, które tak bardzo się starają... przez wieczność... jak mógłbym ich nie kochać wiecznie, oczywiste...

No nic... refleksyjnie... moje córki są genialne, po co ja miałbym żyć na tym świecie, gdyby nie one, oczywiste... no nic, idę sobie... poczekam, aż może jakaś się przypomni i coś będzie chciała, uwielbiam coś dawać moim córkom, kiedy do mnie przychodzą, oczywiste...
 KOMENTARZE (4) 
nadiaaaa Nie wiem czy się zorientowałeś ale to portal w większości dla lesbijek i w dupie mamy Twoje wywody . Możesz napierdalać całą wieczność A i tak nam to lata. :) Adios,arivedderci arivedderci Roma sajo nara:D Brzmisz w ogóle jak jakiś pierdolnięty były mąż kobiety która woli kobietę od Ciebie albo jak zdesperowany chłopak z tego filmu sala samobójców:)
2018-10-22 23:32
smaku Ja też jestem lesbijką, informuję o tym zawsze i wszędzie i nigdy się z tym nie kryję nikomu i w ogóle, oczywiste. Każdy na świecie wie, że jestem lesbijką i jak ktoś pyta, to ja zawsze mówię od razu wprost, potwierdzając, że to oczywiste i każdy wie i mnie zna przecież, oczywiste, jak może być inaczej w ogóle, czy to nie oczywiste, po co ktoś się pyta w ogóle, oczywiste. Jestem lesbijką, to oczywiste. A Ty nagle mi mówisz, że to portal dla lesbijek i pytasz, czy zauważyłam? A po co ja bym tu była, gdybym nie była lesbijką? Musiałabym być chora na mózg, albo nie wiem, no w sumie są różne cele zawsze, oczywiste? Moje wywody to moje wywody, nikt nie musi się ciekawić, oczywiste, ale jeśli mówisz, że wiele osób, kobiet czyli, w liczbie mnogiej, ma moje wywody tam, gdzie mówisz, to aż mi się dobrze robi na samą myśl o tym, o Boże. :P To jest moje szczęście dopiero, kurde. Cieszę się, że dziewczyny lubią sobie moje wywody wykorzystywać na takie przyjemne rzeczy. Chyba jestem na właściwym portalu, ale czad. Dzięki. :P. A na dodatek mogę tak przez wieczność, o Boże! :P No i mówiłam, że kiedyś odnajdę swój Raj Prawdziwy Wymarzony. Nawet nie wiesz, jakie to dla mnie szczęście móc dowiedzieć się od osób, na których mi zależy, że tak właśnie czują, kurde. To jest właśnie realizacja marzeń i szczęście wieczne, Boże. :p W kwestii latania, to nie wiem jak to lata, ale potem mi pokażecie, mam nadzieję, to musi być piękny widok. Aż mam wizje znowu. Piękne to jest. :) Wszystkie drogi prowadzą do Raju, jak to mówią czasem. Ja już swój znalazłam, teraz wszystkie będą szły do mnie, żebym im otworzyła bramy, tak? :) Ale to dopiero raj... spełnienie marzeń. :) Nie wiem, jak brzmię, nie znam się na brzmieniach własnych aż tak, hmm... przyznaję... może masz rację, nie wiem, nie widziałam tych filmów, muszę kiedyś obejrzeć. Ja zawsze staram się być dla moich dziewczyn i żon i córek, jak miła, czuła, mądra, wyrozumiała i dobra lesbijka, żeby mnie lubiły i kochały. Oczywiste. :p
2018-10-23 20:35
nadiaaaa Lecz się:) chociaż nie wiem czy ktokolwiek był by w stanie Ci pomóc:) jedynie chyba tylko żona tak samo jebnięta jak Ty:)
2018-10-23 21:09
smaku Masz rację, nie istnieje nikt, ani nic, co mogłoby mi pomóc, bo to ja muszę pomagać wszystkim. Nie istnieje nikt, ani nic, co miałoby rozum wystarczający, żeby móc próbować mi pomóc, szczególnie, kiedy nie potrzebuję, a ci, którzy by chcieli pomagać, muszą mieć udzieloną, żeby odzyskać rozum i świadomość, oczywiste. Proste... :) Moja żona mogłaby nie polubić takiego określenia i co wtedy? Jak miałabym to tłumaczyć? Że moja córka ma takie słownictwo z natury i to dlatego, ale nie miała na myśli obrażać mojej żony, oczywiste? :) Hmm...
2018-10-25 20:42
smaku W te jesienne, smutniejsze chwilami dni, kiedy widać, że cała natura i przyroda odchodzi w nieistnienie, jakby umierało wszystko i znikało, koniec życia normalnie i świata całego... początek końca... niedługo przykryje się wszystko śniegiem i zamrze w bezruchu i w nieistnieniu, zmrożone nicością...

... zastanawiałam się, jak miło spędzić ten ciekawy czas... jesień jest w końcu bardzo ciekawym okresem życia przyrody, hmm...

Wiem, co będę robiła w te jesienne dni, a przede wszystkim wieczory...

Najpierw muszę się przygotować... muszę mieć lustro... śliczną, piękną czyściutką łazienkę, porządek w pokojach, wszystko umyte, piękne, wyczyszczone, jak nowe, odkurzone, zamiecione... potem zajmę się meblami, szufladami, szafkami, będę sobie przeglądała, układała, przypominała... muszę na nowo odkrywać swój własny świat i wszystko przeglądać, przypominać i układać... hmm...

... i chwilami sobie myśleć, marzyć... a nawet Planować...

Najbardziej genialne w moim życiu są moje marzenia...

... a najgenialniejsze są te, które sobie sama zaplanowałam, żeby je zrealizować w rzeczywistości...

A szczyt ekstaz normalnie, to kiedy mi się udaje i mogę odhaczyć, że zrobione... ależ to genialne, Boże...

... potem mam co wspominać i przeżywać na nowo, to samo, pamiętając, że przecież to prawdziwe, najpierw marzyłam, potem zaplanowałam jak, znalazłam sposób, a potem zrobiłam, hmm... to jest kurde dopiero genialne, Boże...

Kiedy długo sobie o czymś rozmyślam, a potem myślę, jak to zrobić w realności... to już mam aż orgazmy na samą myśl, oczywiste...

... a otem jak się okazuje, że próbuję to robić naprawdę, to aż mam chwilami dreszcze i zadyszkę, że to się dzieje naprawdę, Boże!... jakie to genialne...

... no po prostu uwielbiam swoje sprawy, co mówić marzenia, co dopiero, kiedy je sobie planuje i realizuję, kurde, jakie to genialne, Boże...

Teraz ostatnio przychodzą mi bardzo zobaczone marzenia same właściwie... aż się boję i mam dreszcze, że potem będę sobie o tym myślała i robiła, kurde, ale to są uczucia, Boże... jak w jakimś śnie, albo bajce normalnie, a wszystko realne! No kurde, Boże Święty!...

Teraz mam w planach m.in.:

- chodzić na golasa po domu, cały dzień i całą noc i dopóki nie wyjdę na dwór, to muszę być na golasa - takie sobie postawiłam zadanie - właśnie to jest genialne uczucie w realizowaniu marzeń, że na przykład trzeba sobie postawić jakieś zadanie, jakiś plan, konkretnie i potem wiedzieć, że musi się to samemu sobie zrealizować i to jest genialne uczucie, Boże...

... przykładowo napisałam sobie na kartce, że postanowiłam, że będę po wejściu do domu od razu automatycznie rozbierać się natychmiast do naga i w domu mogę być TYLKO nago, oczywiste... nie mogę być w ubraniach, proste...

... no i to jest dopiero genialne uczucie, kurde, Boże... jak ktoś nie wie, jak to działa, to nie ma co tłumaczyć nawet, oczywiste...

I teraz aż mam dreszcze ciągle, gęsią skórkę, Boże, kurde... takie genialne uczucia ciągle, że aż mam chwilami zadyszkę, piersi mi się robią twarde aż i całe ciało mi aż cierpnie od tego, nie wiem, czy to ze strachu, czy z emocji, ale Boże, to jest takie genialne uczucie i wrażenia, że potem jak mi minie, to muszę znaleźć nowe zadania ciekawe sobie, kurde jakie to genialne, Boże... jest tyle ciekawych pomysłów w świecie do zrobienia...

Najpierw muszę się bawić tym zadaniem, aż mi minie i przejdzie nie będę czuła orgazmów od tego, co robię, Boże... wtedy znaczy, że to już na mnie nie działa i się przyzwyczaiłam jako coś normalne...

... nie mam czasu się nudzić normalnie, a do tego to jest wszystko takie genialne, że jakbym była w Prawdziwym raju! Bo to jest realne! Kurde!

Wszystko, co sobie wymyślę i wymarzę, to muszę to jakoś zaplanować i zrealizować, a myśli mam takie genialne, pełno! Tylko muszę etapami, zapisuję sobie na karteczce i potem robię, genialny czad.

Mam nadzieję,że nikt nie pomyśli, że jestem jakaś chora, albo zboczona, kurde... to powiem, żeby sami się leczyli, czubki, oczywiste...

Ale to genialne, kurde... jak wychodzę z domu, to dopiero mogę się ubrać, wcześniej nie, oczywiste.

Zadanie jest proste, opisałam sobie rozumnie prosto, że:

1. Jak wchodzę do domu, to od razu muszę być goła, wszystko zdjęte od razu i wolne,uff... gotowe.

2. Nie mam prawa ubierać w domu, ani nosić żadnych ubrań, rzeczy na sobie, nic, zero 100%. Proste.

3. jak wychodzę z domu, to się ubieram i dopiero mogę wyjść, ale dopiero przed drzwiami, przed samym wyjściem mogę się ubrać i od razu na dwór. Inaczej nie wolno i nie wolno oszukiwać, oczywiste.

No i proste. Jeszcze nadal mam ciągle takie genialne uczucia od tego pomysłu, że jeszcze na mnie działa, genialne to jest. Ciekawe, kiedy mi minie, Boże...

... potem wymyślę sobie inne, nowe zadania, ale to jest genialne, Boże...

Gdybym miała dużo czasu i życie wieczne, to bym ciągle sobie tak wymyślała nowe pomysły, kurde... może nie umrę za szybko, może jeszcze mam dużo czasu. Ile żyje jeden człowiek średnio? Pisali gdzież, że 80 albo 120 lat. Nie wiem, czy to nie za mało dla mnie... muszę coś potem wymyślić, żeby to przedłużyć troszkę, potem zobaczę jak to działa, wait... hmm... ja nie chce umierać... bo nie zdążę wszystkiego wypróbować...
 KOMENTARZE (1) 
Yanina lubię to! ;)
2018-10-18 23:46
smaku Moje córki biedne muszą ciężko pracować. Liczą się efekty, ważne, że pracują, oczywiste. Zawsze im ufam, że uczciwie robią, co trzeba, jak miały powiedziane... czas nie gra roli, oczywiste. Liczy się miłość i uczciwość i ciężka, wspólna, codzienna praca w celu dobrym, oczywiste...

Bardzo kocham moje córki. Jestem z nich dumna... mam nadzieję, że one też tak czują. Będę musiała po nie iść niedługo, tak długo pracowały, hmm...

Zobaczymy, czy się ucieszą, kiedy mnie zobaczą, po latach... hmm...
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3e/Danaides_Waterhouse_1903.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku A propos tych luster ostatnio i różnicy między odbiciem świata, a światem realnym, znowu mi się przypomina samo wszystko z tych magicznych obrazów, co jakiś czas temu oglądałam. Same magiczne opowieści w obrazach, genialne to jest. To jakieś tajemnice na pewno.

Ta pani na przykład jest w połowie chora już od cieni i ciemności. No właśnie to jest ciągle problem ludzki, nie tylko kobiet chyba, żeby zrobić tak, że jak w marzeniach, tak i w świecie realnym. Jak w lustrze, tak i w rzeczywistości.

Zawsze jedno nie jest takie, jak drugie, zawsze coś nie tak, nie dokładnie, zawsze coś by się chciało poprawić, zmienić, etc., oczywiste.

Jak dwa lustra, albo dwa światy, które robią magię realności jak raj dopiero, kiedy są takie same i odbijają się nawzajem, tożsamo wzajemnie, jako to samo, hmm...

Jeśli marzenia są takie, jak realność, no to wtedy jest światłość spełnienia, normalnie.

Inaczej błądzenie po cieniach świata marzeń...

... i błądzenie po cieniach świata rzeczywistego...

... a nigdy nie może spotkać jedno drugiego, żeby były tym samym, spotykając się jednocześnie, jakie są, tym samym będąc, hmm...

Bardzo to ciekawe i magiczne jakieś chyba, genialne to jest, lubię o tym czasem sobie myśleć, jak to działa, czad...
http://www.thecultureconcept.com/wp-content/uploads/2011/04/Detail-Woman-Weaving-John-Williams-Waterhouse1.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Zauważyłam, że mam całkiem inne, niż inni, podejście do życia, świata i tego, co ciekawe, ładne, piękne, a może i wartościowe nawet.

No dla mnie wartością są rzeczy, które lubię, inne nie bardzo mają jakąkolwiek wartość dla mnie, oczywiste. Chyba, że odwrotną, czyli aby się pozbyć, żeby nie istniało i nie przeszkadzało wartościom, które są dla mnie istotne jedynie, czyli te, które lubię, oczywiste. Hmm...

Ja w życiu zauważyłam, że poszukuję wartości pozytywnych, miłych, dobrych, ciekawych, interesujących jakoś mnie, no muszę coś lubić i wtedy mogę to cenić, oczywiste. Inaczej wszystko jest dla mnie bez wartości, oczywistości, hmm...

Wiem, że niektórych rzeczy nie trzeba lubić, a jednak są wartościowe, nie mam akurat przykładu, nie przychodzi mi do głowy akurat, no ale na pewno są takie rzeczy, hmm... rozumiem, że tak może być, że czegoś się nie lubi, a ma to wartość i jest ważne, bo coś. Może tak być chyba, oczywiste. To tak, jakby nie lubić chodzić do szkoły, a jednak ma to wartość. Tak, to dobry przykład, tak sądzę. Tak, przykładowo, właśnie o to mi chodzi, że czegoś się nie lubi, a jednak to ma wartość no i właśnie. No to OK. Już rozumiem.

No więc na przykład ta piosenka jest ładna, więc dla mnie jest ona wartościowa. Proste, oczywiste.
 KOMENTARZE (4) 
Masbetter lubię to! ;)
2018-09-28 22:22
Masbetter Jak to mówią: nie to ładne - co ładne- tylko co się komu podoba:) zgadzam się w Stu procentach :)))
2018-09-28 22:23
smaku Tak, to prawda. Ja się cieszę, i to jest szczęście, że podobają mi się rzeczy, które nie są złe, bo czasem ludzie mają upodobanie do brzydkich obiektywnie rzeczy, do złych, do różnych złych rzeczy i lubią to. To byłby horror, oczywiste. Dlatego to moje szczęście, że wiem, co lubię i na dodatek to, co lubię jest ładne i dobre nawet obiektywnie, bo da się opisać, opowiedzieć, uzasadnić, wyjaśnić, a nawet zanalizować naukowo, że to naturalne i oczywiste i zdrowe czyli, zgodne z naturą dobrą. To jest szczęście, inaczej bym się bała, że lubię coś, co nie jest dobre, więc mogłabym się bać, że jestem inna, lub chora. To byłby horror, oczywiste.
2018-10-01 22:45
smaku Ale co do treści tej piosenki, to zależy jak to rozumieć w sumie, he. :)) Ja przynajmniej widzę naturalne piękno prawdziwej kobiety w słowach tej piosenki, że która by nie chciała taka być, oczywiste.
2018-10-01 22:47
smaku Znowu mnie naszło o lustrach dziś, ostatnio tak mam i w sumie od bardzo dawna, oczywiste...

Kiedy byłam dzieckiem, odkryłam tę sztuczkę i tajemnicę genialną, która tak genialnie działa, Boże... jak magia jakaś, a prawdziwa przecież, no kurde, niesamowite, oczywiste...

... zawsze, kiedy patrzę w lustro, myślę, jak to pięknie by było widzieć więcej dziewczyn, niż tylko samą siebie, wszędzie gdzieś obok, nadchodzące, będące tuż obok, razem ze mną, w tej samej łazience, czy pokoju, sali, tam, gdzie lustro, w które patrzę, Boże...

Czasem myślę sobie, jak by to było w tamtym świecie, po drugiej stronie lustra, i czy to byłby prawdziwy świat, czy tylko magiczny i na chwilę, jak sen, który potem zniknie i wrócę do mojego świata z powrotem, bezpieczna, obojętne, co bym tam narobiła, spacerując i podróżując sobie, poznając, hmm...
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9a/John_William_Waterhouse_-_Mariana_in_the_South_%281897%29.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po ostatnim wpisie na blogu, z wczoraj, zaczęły mi przychodzić do głowy genialne pomysły, hurtowo od razu, jak strumieniem, kurde, ale to genialny czad.

Przykładowo, kiedy dziewczyna patrzy w lustro, od razu widzi mnie, i widzi, że stoję za nią, uśmiecham się, jestem. Ależ to genialne.

I teraz wychodzi, że kąpiąc się, jedząc, stojąc przed lustrem, zerkając jedynie nawet tylko...

... widać mnie, he... ależ to genialne... wszędzie nagie dziewczyny piękne, uśmiechnięte...

... nie musiałyby już szukać miłości w świecie, hmm... wystarczy być tam, gdzie ja, zawsze, wiecznie...

... jestem...

Czyli tam, gdzie piękne dziewczyny ... nawet, jeśli tylko o mnie myślą, to wystarcza, oczywiste ...


he...

Chyba jestem w raju, żeby tylko te wizje mi się nie skończyły wiecznie, Boże... wszędzie widzę dziewczyny w pobliżu i dookoła siebie, wszędzie... skąd one się biorą? Hmm...
http://pre00.deviantart.net/665d/th/pre/i/2012/231/4/d/mirror_by_25kartinok-d5bpc2h.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Miałam dzisiaj dwie refleksje ciekawe w myślach, ale jedną z nich już wyraziłam po części na blogu innej dziewczyny, bo akurat było w temacie trochę, więc tak wyszło, kiedyś opiszę może to w całości, bo pewnie wiele dziewczyn ma podobne problemy, oczywiste...

I teraz przynajmniej została mi druga refleksja ciekawa bardzo.

Zastanawiałam się, jak by to było, gdyby każda dziewczyna na świecie, biorąc kąpiel, przypominała sobie automatycznie, od razu, o mnie.

Przykładowo wchodzi sobie dziewczyna do łazienki, zamierza się kąpać, albo pod prysznicem, albo w wannie, nalewa sobie wody, sprawdza temperaturę, rozbiera się, no i kurde, od razu przychodzi jej do głowy, że...

"gdyby Panna Smaku tu była teraz... gdyby mnie widziała, kurde... ale to ciekawe, gdyby akurat się pojawiła... i tak sobie zaczęła na mnie patrzeć i się kąpać razem ze mną, albo przynajmniej mogłaby potowarzyszyć, hmm... nie przeszkadzając, że nie musiałabym nawet zwracać uwagi, ale wiedziałabym, że jest tu i patrzy sobie i się uśmiecha i ogląda... hmm..."

Potem każdej dziewczynie od razu zaczynają przychodzić ciekawe myśli do głowy, oczywiste... aż ciepło się robi i świetliście, normalnie, oczywiste, aż ciało zaczyna jędrnieć i nabierać jakiejś konsystencji innej, energetyzującej jakoś, jakby dreszcze rozkoszy normalnie, które zaczynają działać prawdziwie, realnie, a ciało zaczyna się aż zmieniać, nabrzmiewać, jak guma, albo coś, twardnieć wszystko, a wszystko prawdziwe przecież, działa i czuć i widać, oczywiste, hmm...

... teraz to dopiero jest kąpiel, kurde, każda kąpiel robi się tak seksualna i przyjemna, że aż tylko marzyć i kąpać się, aż do zmęczenia, oczywiste, Boże... :p

... jak magia jakaś, a prawdziwa, hmm...

... tak mi się skojarzyło... może za dużo sama o tym rozmyślam i to dlatego, hmm... ciekawe...

Ciekawe, czy przy jedzeniu też by tak działało, że od razu wszystko zaczyna smakować, pyszności normalnie, Boże, kurde...
 KOMENTARZE (7) 
nadiaaaa Nie wiem czemu ale już przestałeś/łaś być śmieszny/na :( smuteczek
2018-09-19 00:53
mikolaj55 Jesteś FACETEM to pisz w rodzaju MĘSKIM np : myślałem ; czytałem ; pisałem ; chciałem ; itp ; itd . Dużo piszesz i czytasz ; tak więc powinien wiedzieć jak piszą FACECI
2018-09-19 18:25
mikolaj55 Jesteś FACETEM to pisz w rodzaju MĘSKIM np : myślałem ; czytałem ; pisałem ; chciałem ; itp ; itd . Dużo piszesz i czytasz ; tak więc powinien wiedzieć jak piszą FACECI
2018-09-19 18:28
smaku @nadiaaaa: Czemu tak twierdzisz? Może to nie jest śmieszne dla Ciebie, bo działa naprawdę? :) Jak magia, normalnie, pewnie. Gdyby każda dziewczyna na świecie się tak zaraziła taką magią, to wszystkie chodziłyby po świecie uśmiechnięte. :D Ja zauważyłam, że jak miłość robi się poważna, to przestaje być śmieszna. :>
2018-09-19 20:02
smaku @mikolaj55: nie jestem żadnym facetem, czemu wszyscy mnie obrażają na każdym kroku. Czy ja wyglądam jak facet? Mówię jak facet? Piszę, zachowuję się, etc. - jak facet? Jestem miłą, dobrą, sympatyczną, mądra lesbijką. Nienawidzę, kiedy ktoś mnie obraża nazywając chamsko, czy to nie oczywiste?
2018-09-19 20:04
nadiaaaa czas Ci wszystko wyjaśni :)
2018-09-19 20:09
smaku Czas? W jaki sposób? Tajemniczo to brzmi. :)
2018-09-19 20:38
smaku Dziś po zobaczeniu ładnego zdjęcia z kobietą na łóżku, przyszła mi do głowy refleksja znowu, jak od dzieciństwa, zawsze i niezmiennie ta sama, oczywista, szczególnie, że potwierdza się i powtarza zawsze tak samo, jak jakaś zasada, że tak już jest, hmm...

... że jak coś się zauważy ładnego, to człowiek chce zobaczyć dokładnie, co to jest, oczywiste, potem jeśli nie można nic więcej, to się przypatruje i zaczyna domyślać, co tu widać, co to jest i nie daje za wygraną, dopóki nie nacieszy się tym, co jest...

... a potem marzy sobie człowiek, żeby to pokazali chociaż lepiej jakoś, większe, żeby było widać jakoś większe, wyraźniej, a nie takie ledwo co...

Potem okazuje się, że można powiększyć to zdjęcie... ależ to jest radość potem, oczywiste, no teraz dopiero jest kosmos, oczywistości... jak jakieś spełnione marzenie, że aż ulga, bo inaczej człowiekowi zostałyby marzenia i cierpienie, oczywiste...

Często tak mam, jak oglądam jakieś gołe dziewczyny, że czasem są ubrane, nie do końca rozebrane, coś mają na sobie, zawsze coś, że potem się patrzy i myśli, no kurde... i potem zostaje na wieczność takie rozmyślanie i marzenia, a nigdy nie do spełnienia, oczywiste, hmm... straszne tragedie i cierpienia wieczne, oczywiste...

To chyba jak z tą Wenus z Milo, przykładowa historia klasyczna chyba jakaś - jak ta piękna bogini piękna i miłości miała ułożone ręce w tej rzeźbie? Jak trzymała ręce? Nikt na świecie nie wie, no kurde, hmm... żeby tylko raz kurde wiedzieć, jak miała ułożone ręce, no kurde... i zostaje na wieczność domyślać się jedynie, no kurde no, hmm...
http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/28/MG-Paris-Aphrodite_of_Milos_edited.jpg
 KOMENTARZE (10) 
nadiaaaa Hahaha uwielbiam Cię poprawiasz mi humor :D
2018-09-16 23:59
ysz Dobry text :D dorzuć do tego Wenus z Milo Daliego to ręce przestaną mieć znaczenie xd
2018-09-17 08:45
smaku @nadiaaaa: o, jak miło, cześć, dawno Cię nie było, cieszę się, bo już się martwiłam, że mnie coś nie odwiedzasz. To straszny strach i cierpienie z powodu niewiadomej, że nie wiadomo, czy coś się nie stało, czy coś, super. Cieszę się, dzięki za odwiedziny po latach. :) Dobrego humoru życzę, niezmiennie, oczywiste.
2018-09-17 22:08
smaku @ysz: ta wersja Salvadora Dali jest kretyńska zupełnie, nawciskał jej pełno szuflad wszędzie i uważa, że to jest śmieszne? Bo ładne to chyba raczej zupełnie nie, oczywiste. Za to Wenus z Alres (w Luwrze) jest genialna, ma obie ręce i piękne cycki, kurde, jakie ładne. :p
2018-09-17 22:19
smaku Ta Wenus z Arles ma piękne cycki, chyba jej odrestaurowali, bo miała stare wcześniej, a teraz wyglądają genialne, aż do wylizania normalnie, kurde, jakie ładne. :p Muszę jechać do Luwru znowu, bo nie widziałam tej rzeźby. Musiałam minąć, tak samo jak tę z Milo, nie mogłam znaleźć. Trzeba mieć mapę i biegiem po punktach do celów i uciekać piramidą. I zdjęcia po drodze. To jedyny sposób na Luwr, po punktach zgodnie z planem - biegiem... i Exit-Wyjście-Sorti, pod piramidą odwróconą, czad... uff... można odpocząć. Inaczej nie wolno wchodzić do Luwru, już się nauczyłam. :) Trzeba najpierw przestudiować mapę, oznaczyć punkty i po wejściu => biegiem!... Tu są cycki tej pani. Piękne, kurde, genialnie ją wypucowali i odnowili, ale to genialne, kurde. (upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/63/Venus_of_Arles_Louvre_Ma439_n04.jpg/800px-Venus_of_Arles_Louvre_Ma439_n04.jpg)
2018-09-17 22:28
nadiaaaa Cisza o niczym nie świadczy:)rnHahaha :D
2018-09-18 00:56
freeberde Stary zgred i kretyn, który ma 70 lub 80 lat, który nie kuma w ogóle nowoczesnej sztuki... Wszystko , co pokazuje to ulubienia moich rodziców, muza i obrazy czasów, które odeszły i biedak nie umie się z tym pogodzić... Nadia - daj się zaadoptować za nagie tańce, ale wcześniej sprawdź czy coś odziedziczysz po tym dziadku, żebyś mnie odwiedziła kiedyś w Nowym Jorku... :) A poza tym, jak ktoś pisze w co drugim zdaniu, że jest mądry to znaczy, że wie, że jest bardzo głupi i nie może sobie z tym poradzić... No, że nie ogarnia rozumem prawie nic w tym skomplikowanym świecie, tyle co widzi w swoim pokoju, na swoich ścianach, a w łazience to nawet nie zawsze sedes odróżnia od umywalki...
2018-09-18 01:22
nadiaaaa Spoko:)
2018-09-18 02:10
smaku Cisza świadczy, że wszyscy dookoła znikli i nikogo nie ma, stąd ten strach i cierpienie, że chyba wszyscy znikli, hmm... psuty świat i nie wiadomo, czy wszyscy nie umarli i to straszny strach, oczywiste. Nie chciałabym zostać sama na tym świecie, oczywiste. :) A czym się różni sedes od umywalki? To chodzi o zlew? Dla mnie ważne, żeby spływało, a gdzie spływa, to aby to dziury jakiejś, oczywiste. :) Ja nie jestem dziadkiem. Czemu uznano mnie za dziadka? Czy to, że jestem mądra świadczy, że muszę być stara? :)
2018-09-18 20:13
smaku Ja nie kumam nowoczesnej sztuki? Ja się znam na sztuce dawnej, starożytnej, jaskiniowej i współczesnej, a nawet przyszłej i potencjalnej lepiej od dziadków i babć i jaskiniowców i praprawnuków przyszłych pokoleń nawet, oczywiste. :) Ja nie adoptuję za coś, w szczególności za tańce, oczywiste. Ja przyjmuję moje córki zgodnie z ich wolą własną, tylko i jedynie, ale nie mogą być złymi istotami, oczywiste. Nigdy nie zostawiam moich córek biednymi i na pastwę losu, oczywiste. Byłbym potworem, a nie jestem, proste.
2018-09-18 20:17
smaku Dziś po jakiejś rozmowie o głębokościach człowieka, skojarzyła mi się chyba mądra myśl jakaś, że przykładowo żeby znaleźć sobie doskonałego męża, to trzeba szukać i dopasowywać po długości, bo jeśli długość odpowiada głębokości, to wtedy musi perfekcyjnie wszystko pasować no i wtedy to jest doskonały związek, jak ideał, no wystarczy samemu pomyśleć, czy to nie oczywiste? Tak mi się wydało właśnie i teraz myślę, że to mądre, hmm... czyli... chłopcy powinni sobie zmierzyć długość, a dziewczynki głębokość i powinni się dopasowywać chyba i wtedy byłyby same genialne, idealne małżeństwa. Czy to nie jest mądre? Wiem, że mogę się mylić, też chyba nie jestem idealna zawsze, oczywiste, może się tak zdarzyć czasem oczywiste... no ale przynajmniej się staram myśleć, nie wiem, jak jest naprawdę, oczywiste, no ale chyba mam swój rozum, to mogę myśleć, prawda? No więc muszę to sprawdzić i zbadać tę sprawę... chyba znalazłam sposób na idealne małżeństwa perfekcyjne! Jestem genialna, ciekawe, czy mam rację, hmm... muszę to sprawdzić naukowo, wait...
 KOMENTARZE (4) 
majeczka28 masz problem cha cha no nie wiem czy to jest dobry wzorzec na udany zwiazek Z literatury wiem ze to nie prawda a z praktyki nie mam zdania bo mialam jeden jedy ny raz stosunek zakonczony ciaza i w tamtym momencie zupenie co innego "latalo" mi po głowie Zreszta opisalam to kiedys wierszem i umiescilam tu na forum Nie pamietam byc moze jeszcze jest w moim archiwum Milego dnia choc dzis 13 go ale dla mnie jest normalnym dniem jak dotychczas pamietam
2018-09-13 07:33
smaku a mi się nawet ostatnio skojarzyło z takiej książki do medycyny, czy nawet innej takiej 'O dziewczętach dla dziewcząt', bo tam były rysunki fajne i stwierdziłam sobie, oglądając, że kobieta ma akurat pasujące chyba wszystko do faceta i widać na tym rysunku, że żeby pięknie idealnie zajść w ciążę, to musi dojść długość faceta do samego końca głębokości kobiety i wtedy ta jest taka zahaczka, że łapie faceta odpowiednio, jak ma facet właśnie akurat i wtedy dwoma takimi kanałami akurat perfekcyjnie rozlewa się jakiś płyn na obie strony, do dwóch rur takich i tam potem może powstać dziecko, ale właśnie, żeby tak się stało, to długość musi pasować genialnie do głębokości i wtedy idealnie, jak w idealnej maszynie to działa, na tym obrazku było widać. Podczas pierwszego stosunku, to czasem można się nawet pomylić i nie bardzo wiedzieć, co się dzieje i gdzie się jest nawet, co mówić w ogóle cokolwiek, to chyba tak działa pewnie generalnie. Co do związku, czy jest idealny, to pewnie zależy co się ma na myśli, czy związek jakiś uczuciowo rozumowo myślowy, życiowy, czy coś, czy inne związki, bo to chyba zależy od rodzaju związku. Hmm... miałam na myśli związek dwóch organizmów ludzkich.
2018-09-13 20:40
smaku To jest problem naukowy dla mnie, zawsze sobie szukam jakich nowych problemów, nigdy się nie nudzę przez to, no i super, oczywiste. Uwielbiam problemy, oczywiste. Inaczej bym padała z nudów i szukała innych problemów, jakichkolwiek, żeby tylko się nie nudzić, oczywiste, he. :)
2018-09-13 20:41
smaku Miłego dnia również, dzięki i wzajemnie, oczywiste. Ja uwielbiam 13-tkę, bo to genialna liczba, magiczna, niespodzianka. Ona zawsze oznacza niespodziankę magiczną, czad. :p
2018-09-13 20:44
smaku Ładne te rytmy, kiedyś muzyka była ładniejsza, gładsza, delikatniejsza, bardziej jakaś melodyczna, rytmiczna ładnie taka jakaś, jak opowieść, hmm... pięknie brzmi, jak opowieść, a do rytmu taka jakaś ładna, fajne... i ładny głos, miłe to wszystko takie i ładnie śpiewa i gra, fajne, jak dobre coś takie, miłe, ładne, przyjemne i rytmiczne do tego, super. Bardzo mi się podobają piosenki tej pani, na pewno musi być fajną, miłą osobą, oczywiste... jak słychać, proste.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Przy takich piosenkach to pogoda za oknem jest nieważna zupełnie, ani zmiany, ani nic, ani prognoza nawet, może być ciepło, może padać, może lecieć z nieba śnieg, obojętne, oczywiste... aby w domu być w tym czasie, kiedy się słucha, a w sumie nawet będąc poza domem, przynajmniej się wraca w myślach natychmiast i robi się ciepło, jak w domu znowu, czad... nie ważne, czy śnieg, deszcze, zimno, ciepło, czy grad, czad...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Przypomniała mi się dzisiaj bardzo fajna piosenka ze szkoły średniej, czy jakoś zaraz po szkole... genialnie nastrojowa, czad... daje kopa i nastrój genialny... wszystkie te piosenki z tego filmu są genialne, nawet sobie kasetę kupiłam, chyba gdzieś ją mam jeszcze, czad.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po ostatnich rozmowach w Księdze Gości, przypomniał mi się bardzo smutny obraz, kiedyś trafiłam na jakiś obraz ładny i sprawdziłam, kto to malował i znalazłam więcej, więc teraz mi zostało, że mi się ciągle coś kojarzy z pakietu tego malarza, oczywiste. Wystarczyło sobie przejrzeć i potem zostaje, no i proste. Bardzo ładne niektóre, mądre takie, jak przypowieści, o mitologiach, itp.

I dziś mi się przypomniał jeden, że "Odszedł, ale nie zapomniano", hmm...

Tylko że ta panienka przy grobie jest taka jakaś oszukańska, że odwrotnie widzę ten obraz, niż by można się domyślać, lub myśleć, hmm...

Nie jest to wspominanie ze smutkiem osoby, która odeszła. Ja widzę to odwrotnie, że to straszliwie wredna jędza jakaś, oszustka, przychodzi pod grób i sobie jeszcze coś planuje dalej, albo się tłumaczy zmarłemu, i modli, żeby na pewno nie wrócił do żywych i znikł aby tylko na pewno, upewnia się, że na pewno już odszedł, żeby nigdy nie wrócił i nie pytał tylko o nic, żeby tylko żadnych spraw nie rozgrzebano, żeby tylko, żeby tylko mieć pewność, hmm... żeby już ani jeden głos nie dochodził zza grobu, ani jeden, żeby nikt, nic, żaden szept, hmm... żeby mieć pewność, że nic już nie grozi, gdyby tylko...

... a umarły musi pilnować... aż przyjdą do niego winni na rozliczenie, hehe... :)

... straszne cierpienie, nadzieja i oczekiwanie wieczne, oczywiste... hehe... :)

Nie ma ucieczki nigdy, zawsze i wiecznie, trzeba się rozliczyć, oczywiste... proste... hehe... :)

Nie ma szans... proste... warto rozliczać się zanim się umrze... potem nie jest łatwo, a trzeba, oczywiste, hehe... :)

Nie ma ucieczki... proste... :)
http://uploads4.wikiart.org/images/john-william-waterhouse/gone-but-not-forgotten-1873.jpg!Large.jpg
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio stwierdziłam, że pozostaje mi żyć samotnie i będę skazana na kochanie wszystkich istniejących kobiet na świecie. No i super... przynajmniej będę szczęśliwa wiecznie, jak w raju prawdziwym, czad... proste... będę sobie poznawała świat... nie spieszy mi się, oczywiste... jak na wakacjach, wiecznych... ale to piękne...
 KOMENTARZE (1) 
nadiaaaa lubię to! ;)
2018-09-04 22:57
smaku Ostatnio zaczęłam sobie robić listę swoich nieszczęśliwych miłości, na skutek jakiejś rozmowy tu gdzieś na ten temat, u kogoś na blogu i teraz doszłam do wieku dorosłego, wcześniej było o przedszkolu i szkole średniej. Teraz czas na dalsze życie, wait... muszę sobie przypomnieć... po kolei...

Jednak najpierw przypomnę sobie i muszę to zapisać, bo i tak mi zostanie, że to istotne, bo tak pamiętam, że w podstawówce mi został żal, przed samym końcem szkoły jakoś, że jedna dziewczyna była tak ładna w klasie, takie ładne cycki miała i twarz, cała była ładna, bo jakoś taka jakaś dorodniejsza i bardziej ładnie dziewczęca, niż wszystkie inne i w ogóle, bo pewnie każdy zauważał, bo to widać, oczywiste... no i kurde został mi żal i nic więcej się nie da zawsze, no kurde, no... można było tylko marzyć, żeby chociaż tylko raz w życiu jej cycki zobaczyć, żeby tylko raz, migawka chociaż jedna bardzo krótka, no ale kurde, żeby jakoś tylko raz zobaczyć przez ułamek sekundy jakoś chociaż, no kurde, i jak? No kurde, jaka to zagłada, no jak? Hmm... kurde no... straszne to jest...

... ale idąc tym tropem, to w pierwszych klasach podstawówki też tak miałam, że jak byłam na wakacjach różnych, nad morzem, w górach, na jeziorach, obojętne - to zawsze w kimś się zakochałam, że całe wakacje tylko potem o tym się myśli, hmm... no kurde, i co można zrobić, kurde, jakie to denerwujące... hmm... no nic...

W szkole średniej to kiedy nie poszłam do klubu, na dyskotekę, do kawiarni, gdziekolwiek, to wszędzie ładne, młode dziewczyny były, wszystkie, obojętne, gdzie nie spojrzeć, więc to strasznie wszystko nieszczęśliwe miłości były i tak zostało, oczywiste... hmm... nie wolno o tym myśleć, oczywiste...

Potem już były różne dziewczyny, z którymi można już było coś, ale zawsze było jakoś tak, że kurde musiałam zawsze coś powiedzieć o innych, ale to jakoś potem już było akceptowane, jako informacja, bo postanowiłam od razu mówić na pierwszym spotkaniu, że każdą moją dziewczynę traktuję tak samo, bez wyjątku, jako jedyną, unikalną, niepowtarzalną i jedyną zupełnie, oczywiste... i każdej mówię tak samo, żeby wiedziała i nie czuła się oszukana, bo ja nienawidziłabym oszukiwać, nie mogę oszukiwać, to byłaby dla mnie śmierć, jak śmierć od razu i na miejscu, oczywiste, hmm... nigdy nie kłamię, bo nie mogę, proste, no więc jakoś tak musiałam iść przez życie, ale zawsze i tak czekało się i szukało kogoś, z kim by się wiedziało, że to jednak się znalazło, że chyba jednak można coś więcej i zaplanować może nawet więcej i odpowiedzialnie na przyszłość coś i razem...

... i zawsze to jednak jeszcze trzeba było jednak chyba poszukać jeszcze, bo... i zawsze coś, hmm...

I w sumie nie wiem, czy to były nieszczęśliwe miłości, dobrze zawsze wspominam, hmm... tak, to chyba nie są...

Teraz zostały mi dwa wspomnienia chyba jedynie, które są dla mnie smutne i musiałam zapomnieć, ale tylko jedno z nich. Hmm... trzeba po kolei, żeby nie pomylić nic, wait...

- jedna dziewczyna mi została, która mi się bardzo podobała, ale nie trzeba jej wspominać, bo nigdy nie mogłam wymyślić, co ja bym z nią robiła, oprócz tego, że mi się podobała, trudne to było nawet do pomyślenia, i nawet dziś, po latach, nie miałabym co robić, była chyba z innych jakichś i nie dałoby się nic nigdy, nie jest to możliwe, po prostu, zasadniczo jakoś, inne rodzaje ludzi, inne środowisko, nie wiem, ale nie ma szans, żeby mogła być jak ludzie zwyczajni, czyli nie da się, była z jakichś "innych", hmm... nie ma szans nic, zupełnie, żeby cokolwiek zrobić razem, nawet w myślach, żeby móc wymyślić cokolwiek... więc nie wolno, proste...

- i jeszcze pamiętam jedną fajną dziewczynę z dość niedawna, szlachciankę, miała na imię Madalaine, Panna Madalaine, ale była trochę zbyt młodsza ode mnie i na pewno rodzina by jej nie pozwoliła się ze mną ożenić i by nie mogła na pewno, poza tym, oczywiste, no więc to jest bardzo smutna historia, a poza tym nawet nigdy jej nie widziałam na żywo, ale poznałam wystarczająco i to mi wystarcza, oczywiste, hmm... ważne jest dla mnie, że poznaję człowieka, jaki jest i to mi wystarcza, oczywiste... więc to byłaby genialna miłość na wieki i rodzina nawet i wszystko, na całe życie i historię nawet, ale ona jest młodsza, więc znowu zagłada, hmm... mogę sobie o niej pisać chociaż historie różne i opowieści ciekawe, jako o postaci z powieści szlacheckich, lub różnych, powiedzmy, ale jest genialna jako postać za to, nie musi wiedzieć, że to o niej, nie musi wiedzieć w ogóle kto i o kim, oczywiste... hmm... gdyby przeczytała ten jej opis, to pewnie by stwierdziła, że Pan Smaku, Pani, znaczy się, "przepraszam", jej mąż, lub żona, wątpliwy, lub wątpliwa, w każdym razie... chyba pisze o niej znowu jakieś opowieści, "mówiłam, że to mój mąż [żona znaczy się, oczywiste]", he... :)

... bardzo śmieszna jest i fajna, haha... jaka to szkoda, że została mi w pamięci tylko jako postać, którą teraz będę pamiętała na wieczność, he... ale to kurde smutne... ale przynajmniej zawsze będę miała z kim porozmawiać i coś porobić sobie, w opowieściach, he... :)

Hmm... może kiedyś ją spotkam naprawdę taką, jaką zapamiętałam, zobaczymy, nigdy nie wiadomo, oczywiste... ciekawe, jak na mnie spojrzy, he... :)

Powie, że "oto, proszę, Panna Smaku, dzień dobry Pani... jak się Pani czuje, Pani Smaku, za przeproszeniem, czy Pani jest zdrowa na mózg aby?" - tak może mnie zapytać, kiedy mnie spotka, he... różnie może, zawsze wie lepiej i zależy, oczywiste, he... strasznie nieszczęśliwa miłość, zostanie mi na wieczność, bo przynajmniej znalazłam jedną ze swoich żon, he... :)

Nigdy nie zapominam swoich żon, wiecznie, oczywiste... jedynie odnajduję, dzięki Bogu i Bogom, oczywiste... he...

No więc zostaje mi żyć samotnie... proste...

I teraz już nie mam nieszczęśliwych miłości... kocham wszystkie dziewczyny, jakie istnieją i proste, he... :)p... ślina...

Mam nadzieję, że to będzie już tak trwało wiecznie, taka miłość, genialnie szczęśliwa miłość, pyszności... :)p... raj... oby tak było wiecznie, AmenDS`.

:)

==

Jaka to straszna tragedia mi się teraz wydała, jak o tym myślę, hmm... jakiś horror normalnie, odnajdować swoje żony i córki nawet, w tym świecie, a myśleć o raju, gdzie kocha się wszystkie kobiety istniejące, hmm... Boże, jakie to straszne, muszę to przemyśleć, hmm...

Muszę zrobić listę swoich żon i córek, to będzie jakiś porządek przynajmniej, wait...

1. Panna Madalaine jest moją żoną, ja o tym wiem, bo ją rozpoznałam od razu po pierwszym spotkaniu, proste. Jej koleżanki są jej przyboczną świtą, bo ona jest szlachcianką i musi mieć przy sobie swoje przyjaciółki zawsze, oczywiste, więc w rodzinie miałabym nie dość, że zonę, to jeszcze dwórki wierne żonie, czad.

2. Pani psycholog, którą znam i która mnie zna, w miarę w moim wieku, bardzo fajna, mądra, podobna do mnie, jakbyśmy były koleżankami ze studiów - pewnie gdybym ją poznała na studiach, byłybyśmy znajomymi, a potem możliwe, że by się dało dogadać jakoś i kto wie... na pewno by się rozpoznała tematycznie w grze komputerowej Phantasmagoria 2, chociaż to nie ją tam pokazali, oczywiste... ale miałybyśmy o czym gadać, przykładowo i czym się zajmować razem w zawodzie przez całe życie, oczywiste... np. o pannie Therese i o tych pozostałych miłych dziewczynach, hmm... no nic, może kiedyś ją spotkam jeszcze, zobaczymy...

3. Moje córki same wiedzą, same mnie rozpoznają i się znajdują, od razu widzą, że "o, nasz tatuś / mój tatuś znowu tu jest, przyszedł..." - każda moja córka tak mówi podobnie i reaguje, kiedy mnie widzi, że "znowu tu byłam" gdzieś, "mój tata tu jest, żeby mnie tylko mógł kiedyś adoptować, Boże..." i modlą się, żeby kiedyś do mnie przyjść i oddać się pod opiekę na zawsze, żebym tylko chciała je przyjąć, chcą się uczyć, poznawać świat, robić co trzeba, etc., tylko żeby ich nie zostawić i przyjąć do siebie na zawsze, a potem będzie wiadomo, oczywiste...

4. Panna prokurator rejonowa, sama wie która, oczywiste - super panienka, też pali papierosy, to dopiero koleżanka, kurde jakie cycki miała ładne, może kiedyś ją spotkam jeszcze, zobaczymy... mogłybyśmy sobie pojeździć windą chociaż góra-dół, albo utknąć między piętrami i być skazane na czekanie i radzenie sobie, godzinami potem, hmmm... no kurde... ale cycki miała i sweterek, kurde, wszystko, na pewno kiedyś ja spotkam, oczywiste, nigdy nie zapominam rzeczy, które mi się podobają, oczywiste...

5. Panna wykładowczyni na ćwiczeniach od przeszukiwania informacji i druga od informacji, lub czytelnictwa, nie pamiętam teraz, też młode, fajne takie były, hmm... i jeszcze pani filozof, dostałam 5 u niej, może kiedyś je spotkam, zobaczymy... mam dużo znajomości w światach arabskich, więc byłoby o czym rozmawiać i co robić konkretnie nawet i z kim i gdzie, etc., oczywiste...

... wszystkie muszę sobie wypisać potem dokładnie po nazwiskach... żeby nie szukać potem...

OK.

... wszystkie muszę wypisać, co do sztuki, oczywiste...

6. Inne żony i córki potem sobie przypomnę, muszę wszystkie wypisać, żeby nie szukały za dużo, skoro już są znalezione, proste... :)
 KOMENTARZE (2) 
nadiaaaa lubię to! ;)
2018-09-03 22:18
woda89 lubię to! ;)
2018-09-03 22:37
smaku Przepraszam, że jeszcze drugi wpis na blogu dzisiaj robię, ale weekendowo, powiedzmy, może to mnie usprawiedliwia, że się rozpisuję...

... bo po ostatnich tematach ciekawych na temat nieszczęśliwych miłości, pomyślałam, że może kiedyś w końcu raz w życiu bym mogła zebrać sobie na listę wszystkie swoje miłości i miałabym raz piękną notatkę, gotową na wieczność i mogłabym sobie o tym myśleć czasem, hmm...

No więc... nie będę wspominać miłości z przedszkola, bo to było dawno i nie wiem, czy można to uznać, bo potem się zapomina i wiadomo, że to dzieciństwo tylko, więc jak ktoś się komuś podoba, no to super, to przynajmniej człowiek poznaje świat, że na tym świecie są jakieś istoty ładne dość i to zaciekawia, że jedne są ładniejsze, niż inne, na które nie za bardzo zwraca się uwagę w kwestiach "chyba mi się podoba".

No to przedszkola nie będę wspominała, hmm... w podstawówce było dużo dziewczyn, które mi się podobały, mogłabym może chyba zrobić listę, ale nie wiem, czy to można, bo potem by któraś spojrzała i powiedziała, że to o niej, hmm... tak, chyba nie wolno, OK. Tak, to mądre. To inaczej jakoś, wait...

Jutro sobie dokończę, muszę sobie przypomnieć wszystko, wait... to będzie super notatka, na wieczność, genialne... jestem genialna...

TBC.

[że ciąg dalszy nastąpi, czyli że potem sobie dokończę, wait...]

==

OK. miałam dzisiaj napisać sobie listę, trzeba etapami, ważne, żeby do przodu, wait...

O przedszkolu to już było, to nie...

... w podstawówce zakochiwałam się wiele razy w wielu dziewczynach, pewnie byłoby ze sto, albo i więcej na liście, hmm... licząc 8 lat podstawówki, hmm... setka na pewno po nazwiskach by się zebrała, hmm... ale jednak to nie był czas, żeby się żenić i coś planować, oczywiste... wolałam nie zaczynać nic z nikim, bo miałam dalsze plany potem, więc zaczynając cokolwiek, oznaczałoby to koniec planów i inny, nowy świat, zupełnie, oczywiste, hmm...

Potem szkoła średnia - to się dolicza do podstawówki w sumie, ale już powoli szlag człowieka może trafić w szkole średniej, że jak się zakochać i cokolwiek, kiedy jeszcze nadal plany dalsze na przyszłość, a do tego chodziłoby o żonę jakąś fajną w przyszłości i na całe życie, a nie dziecinne zakochiwanie się, hmm... oczywiste chyba...

No i potem już dorosłe życie... to potem sobie opiszę...

TBC.
 KOMENTARZE (2) 
varicella Przez kilkanaście lat zapisywałam sobie imiona moich sympatii na drzwiach szafy u babci. :-D
2018-09-02 20:57
smaku Masz te drzwi na pamiątkę? To bardzo wartościowy artefakt by był, a do tego dokument, dzieło sztuki - w Bibliotece Narodowej przyjmą jako pamiątki życia społecznego, lub coś, z przełomu XX i XXI wieku i opiszą i skatalogują szczegółowo muzealnie łącznie z listą znalezionych imion, ksyw, nazwisk, do ostatniego znaczka i rodzaju drewna i ew. szyby lub witraża w drzwiach, pisak, ołówek, nożyk, gwóźdź, drzeworyt, miedzioryt, plastiokoryt - czym dłubane, itp., rodzaj klamki, zawiasów, wszystko... Żeby nie zgubić tych drzwi tylko, wartościowa rzecz, unikat. :) Ludzie będą poszukiwać tajemnic za 100 lat i odkopywać przeszłość archeologiczną z dawnych cywilizacji ziemskich...
2018-09-02 21:03
smaku Dziś przeczytałam na blogu innej osoby a propos przepisu "Jak żyć z nieszczęśliwą miłością" i odpowiedziałam od siebie, komentując i w sumie wydało mi się to dość ważne na tyle, żeby każdy następny młody, obojętne czy chłopak, czy dziewczyna, oczywiste - żeby każdy młody wiedział, zanim się zakocha nie daj Boże w kimś... - że aż napiszę u siebie na blogu raz, bo potem szukają ludzie latami, a zawsze kończą tak samo, bez wyjątku, oczywiste, proste...

... warto wiedzieć, niż potem szukać sposobów, nawet latami... sposób jest jeden, ale zanim się go znajdzie lub nie, można już dawno nie żyć, albo jeszcze gorzej, oczywiste... proste...

Istnieje tylko jeden sposób: 100% wyrzucić z pamięci wszystko zupełnie 100%, z otoczenia, z życia swojego, ze wspomnień, z dokumentów, z notatek, ze wszystkiego i wszystko, co związane, 100%, aż nie będzie nic, czyli zero, pusto w temacie.

To jedyny sposób... nie wolno NIGDY wracać do tego, co miało być miłością, a nie mogło być - z dowolnych powodów, bez znaczenia.

Nie ma wyjątków. Nie istnieją wyjątki, bo zawsze każdy myśli, a gdyby, a może, a gdyby, a gdyby na przykład, a jeśli... trwa to latami, a na pewno kończy się śmiercią w psychozie i koniec, proste. Gwarancja 100%.

No i proste.

Kto się nie stosuje do przepisu jak przetrwać, nie żyje w psychozie kończąc życie. Proste. :)

Nie trzeba się stosować, oczywiste, nikt nie każe, tylko podpowiada wiedząc lepiej, oczywiste... bo czasem ludzie lubią się męczyć, co mówić, kiedy ktoś im daje przepisy, oczywiste... czasem ludzie wolą na złość odwrotnie, niż się mówi, oczywiste... he... aż stwierdzają, że już muszą się zabić i wtedy kończy się śmiercią, jak się mówi, proste... he... :)

Żeby przeżyć szczęśliwym, czasem lepiej mieć wyśnioną miłość, wymarzoną... i pytać "kim" jest... lub "czym"... i tak pozostać, próbując budować marzenia piękne... jeśli nie uda się znaleźć w realu... to zawsze lepsze, niż zakochać się i dowiedzieć się, że ukochana osoba sypia akurat z kimś innym i nie bardzo może mieć czas... ani pomóc, komuś w jego/jej problemach własnych, oczywiste... hmm... :)

... i jeszcze jedna trudna opcja, przez którą wielu młodych nie może przejść latami:

- powiedzieć / zapytać wprost, czy może lepiej nie - mijają lata, hmm... i potem coraz gorzej i psychoza, a WYSTARCZY zapytać i proste, he... :)

... nie pytając - zaczyna się gorsze cierpienie, niż nieszczęśliwa miłość wcześniej opisana, kiedy się wie.

Nie wiedząc, robi się piekło nie do opisania i o niebo i piekło i kosmos gorsze i straszliwsze, niż zapytać raz i po problemie, można odpocząć, uff...

Takie to proste, a miliony ludzi młodych umiera w psychozie, bo nie umieją zapytać. Hmm... :)

Tłumaczą się automatycznie: "bo to nie takie proste", "bo to nie jest tak", "bo", etc. Oczywiste, hehe... powodzenia...

Wtedy dziękują i cieszą się i nie rozumieją, że niedługo umrą w psychozie, a "powodzenia" oznacza, że krzyż na śmierć na drogę i na pożegnanie, że nie można pomóc, jak widać... jeśli ktoś zamierza kontynuować czekanie, planując, myśląc, "że to nie takie proste" - i wtedy wiadomo, że będzie psychoza i śmierć, więc co życzyć? Oczywiste... proste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Zastanawiałam się chwilę dzisiaj, po rozmowach tu a propos miłości, jak to jest naprawdę, w kwestii dawania i brania i jak to działa i jak jest dobrze, a jak źle, hmm...

... jeśli ktoś kocha, to ktoś kochany dostaje i bierze, albo się broni, hmmm...

... jeśli ktoś kocha, to daje...

... jeśli ktoś jest kochany, to bierze... lub broni się, hmm...

Jak zrozumieć tą transakcję? Kiedy transakcje tego typu są dobre dla obu stron i lubiane i akceptowane przez obie strony, czyli dającego i biorącego...

... czy istnieje jeszcze trzeci rodzaj relacji: wzajemne naprzemienne, lub wzajemne obustronne dawanie i branie, hmm...

Ciekawe... kobieta chyba raczej zawsze czeka na miłość, czyli jest biorcą?

Facet daje miłość kobiecie, czyli jest dawcą. Hmm...

Jeśli kobieta chce dawać i jej się udaje, więc daje, to staje się lesbijką...

Jeśli facet czeka na miłość i chce brać, to jest pasożytem i mordercą, hmm...

I teraz jak to powinno być prawdziwie w sposób prawidłowy i dobry? Hmm...

A ten Pan tu śpiewa, że kobieta mu chyba odeszła, czyli przestała mu dawać, czyli śpiewający musi być pasożytem, hmm... może odeszła, bo nie chciała być zeżarta? Ciekawe... hmm...
 KOMENTARZE (1) 
PorywWiatru lubię to! ;)
2018-09-01 13:47

Ostatnio komentowane:

info Nasze miejsca zagranicą
Goraleczka69 Hej jakieś kluby branżowe dla les w Norwegii?😊 opinia dodana 2018-10-21 21:22:36
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019