smaku - blog

smaku Kilka rzeczy mi dzisiaj przyszło do głowy, a propos innych tematów, ale w temacie jednym w sumie - a propos przetwarzania informacji, bo ostatnio nawet jakieś RODO wymyślili, i całe szczęście, przynajmniej będzie porządek i zmniejszy się wskaźnik przestępstw kryminalnych, nawet w długim okresie w przyszłości i na zawsze - dzięki wyłapywaniu tych, którzy sobie "tylko tak przetwarzają, poszukują, na cele... różne..." - tak potem się tłumaczą idioci i kaleki umysłowe, które uwielbiają zbierać informacje, szukać, szukać, znajdować, inne, nowe, aż wszystko by mogły wiedzieć o KIMŚ...

Typowe zachowania marginesów, środowisk kryminalnych, kaleków umysłowych, etc. - wiadomo, oczywiste.

Przykładowo:

- czy ktoś zna chociaż imię tej osoby?

- czy ktoś wie, gdzie on/ona mieszka?

- czy ktoś ma e-mail, numer telefonu?

- czy ktoś wie, kto to jest?

- czy ktoś wie, czy to ktoś bogaty?

- czy on/ona ma mieszkanie?

- czy on/ona ma męża, żonę, rodzinę... bogatą?

- etc., wiadomo, oczywiste...

Takie zainteresowania są nie do wyobrażenia dla ludzi normalnych, ale za to są typowe dla środowisk kryminalnych i patologicznych, które TYLKO szukają informacji, majątków, danych osobowych, innych informacji, aby tylko mieć i móc przetwarzać, na cele wiadome, oczywiste... no i to typowe, każdy wie i zna, oczywiste.

Potem nie mogąc znaleźć sposobu na znalezienie informacji, szuka się innych sposobów, np.

- może chociaż wysłać e-mail, żeby dostać zwrotny, to ma się już e-mail, hmm...

- może coś kupić, zrobić przelew - to byłby dane bankowe, hmm...

- może inne sposoby

etc. - ważne, żeby uzyskać informacje, na cele?

No i właśnie. Typowe dla kryminału i środowisk marginesowych, każdy wie i zna, typowe, zasadnicze pewnie nawet, oczywiste.

I teraz skojarzenie, że na przykład ja się nawet boję szukać kogoś po nazwisku i imieniu, kogoś, kogo znam, bo czułabym się od razu przestępcą, oczywiste.

Ci debilni z marginesów maja 100% odwrotnie - od razu by chcieli chociaż inicjały, chociaż imię, cokolwiek - żeby móc zacząć poszukiwania na wszystkie możliwe sposoby - no i znowu: typowe, znane, oczywiste.

Zawsze łatwo rozpoznać margines kryminalny i ludzi zwyczajnych, oczywiste. Dwa różne światy, stąd zachowania różne, przeciwne zawsze, etc. - wszystko zawsze typowe i znane, oczywiste.

I teraz skojarzenie następne, bo akurat przeglądałam jakiś artykuł o filmach lesbijskich - i a propos np. cycków, albo innych fotografii, albo informacji, które udałoby się jakoś zdobyć - jeśli nikt na świecie nie widział cycków jakieś dziewczyny, a nagle ktoś ma fotografię, no to zaczyna się historia od razu, znane, typowe, oczywiste...

Potem przykładowo nawet nie znajdzie męża, bo przecież cały świat ogląda jej cycki, a miałaby się tłumaczyć, że jej ukradli? Że ktoś jej ukradł i wysłał na Internet? Mąż powinien widzieć pierwszy i jedynie, oczywiste. Hmmm... to potem kto by chciał być mężem, szczególnie, kiedy marzył, żeby zobaczyć cycki swojej potencjalnej żony, a ta pokazywała już setkom innych osób przed nim, no więc w ogóle wiadomo, oczywiste...

Potem dziewczyna się tłumaczy, że ktoś oglądał jej cycki, bo ukradł jej zdjęcie tylko, no tak, ale ktoś sobie jednak oglądał, więc teraz co to za tajemnica, jak można myśleć o miłości i wszystkim, co istotne dla dwojga osób, kiedy się poznają - a potem za kilka lat, czy miesięcy ktoś wysyła e-mail z fotografia i tekstem "Patrz! To twoja żona!" - i można sobie pooglądać, hmm... "zrobione przed ślubem, fajne, nie?" - i teraz mąż pyta żony "to twoje cycki przed ślubem? pokazywałaś innym?" :)

No i etc., wiadomo, hmm...

Potem jednak ktoś NADAL by chciał, chociaż imię, chociaż jakiś dokument, jakiś sposób - żeby tylko uzyskać informacje o osobie, hmm... i móc potem przetwarzać...

I teraz jak można się dziwić, że zas*ańców z marginesów wyłapuje się zastrzeliwuje, jak kaczki i robaków, zwyczajne odstrzały i do zbiorowych grobów, lub w dym...

Oczywiste... proste, no ale jednak robactwo NIGDY nie ma rozumu, typowe, oczywiste...

Zawsze zostają odstrzały, typowe, oczywiste... :)

... a tłumaczą się nawet siedząc w krematoriach zbiorowych...

Tłumaczenie się - to chyba jedno z zasadniczych zachowań typowych środowisk tych kaleków, czyli marginesów, i przestępców z tych środowisk, hmm... ciekawe...

... a potem chcą przepraszać i zawsze twierdzą tak samo, że "nie chcieli, nie wiedzieli, gdyby", itp. - typowe, szablonowe, znane zachowania kryminalne tych czubków, każdy zna, oczywiste.

... a potem i tak odstrzały. Na rozum zawsze za późno, zasadniczo, bo to inne światy, inne istoty - debilni. Czyli przestępcy. Typowe, oczywiste.

Potem jak pomagać czubkom? - nie ma szans. Są debilni... nie ma szans, żeby mieli rozum. Dlatego TYLKO się zabija, oczywiste... tak musi być, proste, oczywiste...

Hmmm... refleksyjnie... skojarzeniowo... :)

"Nie ma szans cofnąć czasu" - to najgorsza tragedia tego świata, hmm... inne tragedie nie istnieją, oczywiste... potem zostają TYLKO rozliczenia... aż do rozliczenia 100%... wiecznie...

Hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Skojarzyło mi się dziś a propos angielskiego, Szkotów oraz pracy domowej, czesania kotów, mycia łazienek i kopania kwiatów na polu, hmm... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio a propos jedzenia, to mi teraz znowu refleksje przychodzą różne ciekawe do głowy, zawsze mi coś do głowy przychodzi w sumie, tak sobie rozmyślam ciągle, czasem, hmm...

Bo ostatnio myślałam, co człowiekowi potrzeba do życia, i wyszło, że:

- woda
- czasem witaminki i minerały, czyli owoce i warzywa
- na końcu coś pożywnego, czyli mięsko, serki różne, mleko, jajka, chleb, ciasta, pyszności różne, że się wie, że się je, wiadomo, oczywiste

Teraz mam inny pomysł, że na przykład można najpierw, jak kiedyś dawno temu rozmyślałam, pić tylko wodę i tylko wodę, aż organizm będzie zupełnie zdrowy i pusty i czysty w środku, a potem dopiero, jak już nie ma nic 100%, tylko wodę, to jest jak przeczyszczenie zupełne 100%, jak nowo narodzony, powiedzmy, hmm... ciekawe, czy tak jest, kiedyś to spróbuję.

Potem można warzywka i owoce, to witaminy uruchamiają co trzeba i wszystko działa i może pracować "na pusto" wszystko, co jest w organizmie, hmm...

Z tego wynika, że jeśli ktoś pije tylko wodę, to jest zdrowy, ale jeśli je warzywa i owoce, to musi strasznie chudnąć, hmm... no bo uruchamia sobie wszystkie elementy organizmu, które pracują "na pusto", więc muszą skądś brać, więc wszystko znika i człowiek chudnie, hmm... ciekawe, czy tak jest, ciekawe, kiedyś to sprawdzę, z ciekawości...

Ale może to metoda na odmłodzenie i naprawienie organizmu? Żeby był naturalny znowu, zdrowy 100%?

Czyli:

- sama woda, aż bardzo się zacznie chcieć jeść coś
- same warzywa i owoce i woda, aż człowiek poczuje, że tak bardzo chce się jeść, że nie może już wytrzymać
- teraz można jeść dopiero w tym punkcie, hmm... ale TYLKO to, na co ma się ochotę, nic innego, oczywiste.

OK.

To dobry algorytm ciekawy do sprawdzenia, jak to działa. Potem sprawdzę.

I teraz nowy pomysł, bo generalnie, żeby zdrowo jeść wszystko, co potrzeba, to robi się przykładowo kanapkę z chleba, masła, jakaś szynka, serek topiony, albo żółty, albo twarożek, szczypiorek, sałata, pomidor, ogórek, sól, pieprz, papryka, majonez, keczup, musztarda, inne coś można dodać, pietruszkę, cebulę, wszystko po trochu - i wtedy w takiej kanapce organizm dostaje wszystko, co mógłby potrzebować, proste, oczywiste... czyli nigdy nie brakuje niczego, więc ma, co chce, to zdrowy, proste, oczywiste...

Jeśli nadal czegoś brakuje organizmowi, to na pewno człowiek musi mieć bardzo, bardzo ochotę na coś konkretnego - i wtedy trzeba to znaleźć i jeść, aż można odpocząć, bo organizm dostał dokładnie to, na co najbardziej miał ochotę, uff... teraz dopiero musi być zdrowy i szczęśliwy, oczywiste.

OK. To mądre.

I teraz nowy pomysł, muszę to sprawdzić właśnie:

- zamiast robić kanapkę ze wszystkim, co możliwe, to można inaczej, na przykład jedno coś jeść tak dużo i tyle, że organizm aż ma nadmiar i mu niedobrze - to wtedy wiadomo, że na pewno mu tego nie brakuje, proste, oczywiste

I teraz różne rzeczy można tak próbować, np.

- wypić butelkę soku cytrynowego
- albo zjeść kilogram pietruszki
- albo zjeść dziesięć pomidorów
- albo 10 hamburgerów i popijać Colą, aż brzuch boli i czuje się człowiek najedzony, potem na coś innego ma ochotę, na przykład na szejka, albo lody, przykładowo
- albo wypić litr soku z jabłek, albo litr soku z porzeczki czarnej, albo litr czegoś innego, konkretnego, ale tyle, że aż organizm wie, że dostał tyle, że aż rzyga

Itp., że tyle na raz czegoś się zjada (tego samego), że aż na pewno wystarczy i nawet za dużo - to byłaby metoda na bycie pewnym, że organizm na pewno ma to coś, co zjadał, więc mu nie brakuje nigdzie, gdzie by mogło być potrzebne.

No i właśnie. Potem można wymyślić, że same ryby przez cały dzień, albo tydzień, albo samą sałatę, przykładowo, albo cały tydzień tylko arbuzy i nic więcej, itp. - o to mi chodzi, że jednej rzeczy organizm ma tyle, że na pewno w tych zakresach potrzeb jest zdrowy i uzupełniony 100% na maks i na pewno, hmm...

A potem można już normalnie jeść... albo inne rzeczy na max, żeby sobie po kolei uzupełniać, hmm...

Albo szklanka soku cytrynowego - od razu tyle ma organizm, że aż się człowiek krzywi, oczywiste.

Albo szklanka soli samej z wodą - no to tyle soli na raz, że na pewno nie powinno zabraknąć NaCl chyba.

Albo 10 litrów soku pomidorowego na raz, hmm...

O to mi chodzi właśnie, że wtedy na pewno tego nie brakuje w organizmie, i potem już wiadomo, że nic nie brakuje w zakresie tego, co się tak jadło na raz bardzo dużo.

Hmm... ciekawe, jak to działa na organizm. Muszę to przetestować, ciekawe to jest...

Ja bardzo lubię różne eksperymenty, bo wszystko jest ciekawe na tym świecie, mnie wszystko ciekawi... bardzo ciekawe jest wszystko... muszę wszystko sprawdzać, z ciekawości, oczywiste...

Z kąpaniem chyba jest tak samo, że jak długo leżę w wannie, prawie godzinę, to normalnie znikam, jestem jak małe dziecko znowu, aż mam takie kreski na palcach, jakby mi ściągnęło skórę z palców rąk i nóg normalnie, że aż czuję, że znikłam prawie i aż się boję, że zaraz zniknę zupełnie. No ale przynajmniej to jest ciekawe, oczywiste... a poza tym po godzinie leżenia w wannie woda robi się zimna i zaczynam się trząść i mam gęsią skórkę i to też jest ciekawe doświadczenie, oczywiste...

Może kiedyś wymyślę sposób na nieśmiertelność, tylko muszę wszystko sprawdzać, jak działa ludzkie ciało. Kiedyś wymyślę, co trzeba robić, żeby nigdy nie umrzeć i być młodą... zawsze i wiecznie, hmm... bardzo to ciekawe jest wszystko, ja bardzo lubię poznawać świat i robić różne eksperymendy...

Potem inne coś jeszcze zobaczę i wymyślę... zawsze coś mi przychodzi do głowy ciekawego...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Śmieszny żart u jednej z użytkowniczek ostatnio czytałam:

"głupie kobiety obrażają ten portal, a mądre nawet tu nie przychodzą".

Nie wiedziałam, czy to jest żart, czy prawda i zaczęło mi się to dziwne wydawać i brzmieć, hmm... czy autorka jest kretynką, czy robi żarty na jakieś cele dziwne, wyzywając samą siebie od nie mądrych, przynajmniej, hmm...

Podsumowanie w sumie może być ważne:

"Dobrze, że tak się skończyło, bo bardzo się bałam, że zostanę nawyzywana za moje komentarze, uff... to teraz dopiero, jeśli to tylko żart, ten tekst, to można potwierdzić (bo inaczej, to nigdy nie wiadomo, z kim się ma do czynienia, oczywiste, więc nie łatwo zawsze i trzeba asekuracyjnie i odpowiednio prowadzić chama, lub chamkę, aż uzyska rozumność i świadomość, każdy wie, oczywiste), że mądre rzeczywiście nigdy by nie przyszły na taki portal - to prawda, ale trzeba wiedzieć dlaczego i w jakim zakresie, hmm... no ale wiadomo, chamstwo to chamstwo, oczywiste... tylko jak zrozumieć nawyzywanie samej siebie od nie mądrych? ;) że kobieta to zawsze ma jakieś dziwne gadki i nikt nie może zrozumieć, co ma na myśli konkretnie? :)"

Kobieta to dziwny stwór, najważniejsze, żeby nie oszukiwać, bo wtedy żarty okazują się kłamstwem, a za kłamstwo i chamstwo, odcina się chamom łby, jak wieśniakom. Proste, oczywiste. ;)

Cham, czy wieśniak, nie musi być ani mądry, ani głupi - odcina się równo, w ramach nauki kultury i rozumu, każdy wie, oczywiste. ;)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Spędzając sobie jakoś czas w tym świecie, lata mijają, o wielu różnych rzeczach sobie czasem myślę, czasem... dużo ciekawych rzeczy już wymyśliłam, przez tyle lat, że chyba niedługo nic nie zostanie mi na tym świecie do myślenia, hmm... zacznę się nudzić i dostanę depresji, kurde...

Jakiś czas temu przypomniałam sobie a propos jedzenia, co wymyśliłam, bo akurat gdzieś na innym forum jakaś dziewczyna zaczęła na mnie krzyczeć, a nawet jej nie znałam, że coś głupiego jej piszę na jej blogu, a ja nawet nie pamiętałam, bo to coś było tymczasowe, napisałam i zapomniałam, a potem po miesiącach pyta się ktoś "co to za głupoty?", a ja nie wiem o co chodzi nawet, oczywiste...

To była jakaś młoda dziewczyna dietetyczka.

Z rozmowy potem wynikło, że mądra rzecz mi się napisała w pyskowaniu mądrości sobie nawzajem, kto wie lepiej, więc napisałam, że żeby być zdrową, wystarczy w sumie pić tylko wodę, na początek, oczywiste. Woda, to życie, a cały człowiek to właściwie sama woda, prawie nic więcej, oczywiste.

Potem zamiast wody, warto jeść owoce, oprócz samej wody, bo owoce to właściwie sama woda tylko, oczywiste, no ale jednak oprócz wody mają jeszcze różne witaminy i związki mineralne, które są bardzo przydatne organizmowi, więc zamiast pić samą wodę, warto czasem owoce i warzywa, bo wtedy sama woda w sumie nadal, ale jednak jeszcze "drobiazgi", które naprawiają pracę organizmu, i powodują, że wszystko, co ma w organizmie działać jakoś prawidłowo, od razu zaczyna działać, jak po "włączeniu"... witaminy i związki różne drobne włączają wszystko w organizmie, no więc przynajmniej nie tylko woda, ale jeszcze włączniki, więc organizm przepracowuje sobie wszystko samodzielnie zgodnie ze swoją naturą i wie, że działa, a potem dopiero jeśli organizm czegoś potrzebuje więcej do budowy, czy do czegoś, to człowiekowi zaczyna się chcieć jeść i wtedy ma OCHOTĘ na coś, i wtedy trzeba to coś jeść, aż przejdzie ochota i organizm szczęśliwy, znowu nie chce się jeść, proste, oczywiste.

No więc wychodzi z tego prosty algorytm jedzenia:

- woda
- oprócz wody czasem owoce i warzywa na uruchomienie i rozruszanie elementów organizmu
- czasem, kiedy chce się coś jeść konkretnego - wtedy warto zjeść i organizm ma, co chce i wolne, można zapomnieć znowu, czyli powrót do punktu "woda"...

Proste, oczywiste, hmm...

No więc co więcej w kwestii jedzenia i dietetyki? No i właśnie, hmm... proste, oczywiste...

I wtedy właśnie przyszło mi później do głowy, że można zawsze znaleźć gdzieś jakieś jedzenie, że człowiekowi nigdy nie może brakować jedzenia, tak naprawdę, bo zawsze gdzieś znajdzie, hmm...

Pod warunkiem, że ma wodę, oczywiście...

Potem jakieś zioła, liście, warzywka, owoce - zawsze gdzieś coś da się znaleźć, no to jest się zdrowym i proste, oczywiste...

Potem dopiero kiedy głód się zaczyna, że organizm jest głodny, no to trzeba szukać chleba, albo mąki chociaż, mięsa, mleka, czegoś pożywnego, hmm...

I potem przypomniało mi się, że nawet gdybym nie miała nic do jedzenia, ale miałabym mąkę przykładowo, to jestem uratowana! Bo mam wodę i mąkę, a wtedy gotuje się wodę na gorąco i robi kluski ugniecione z mąki i wody i gotuje się samą mąkę na wodzie w sumie i wychodzą pyszne kluski, pyszności.

A jeśli ma się olej, albo tłuszcz, albo masło, coś oleistego, to się dorzuca do tych klusków (wyjętych z wody), a nawet do garnka z wodą (bez wyjmowania klusków) i ma się pyszną zupę tłustą z kluskami, pyszności, ślina...

A jeśli ma się cebulę, to już kosmos smaku i pyszności...

A jeśli ma się mięso jakieś, a inne warzywa, i tak się dorzuca, dorzuca i wychodzą same pyszności, hmm...

Zależy kto co ma, ale wystarczy mąka i woda chyba, żeby mieć pyszne żarcie, że aż ślina.

Tylko jeszcze trzeba mieć ognisko, żeby zagotować wodę, kurde... zawsze coś, tyle pracy, żeby mieć wszystko, co potrzeba, hmm... żeby mieć ognisko, trzeba mieć co palić i ogień, hmm... kurde... zagłada...

Można jeść samą mąkę i popijać zimną wodą w sumie, ale nie wiem, czy brzuch nie boli od tego, hmm...

OK, potem inne wymyślę coś, lubię wymyślać różne rzeczy, bo to ciekawe jest wszystko...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Pomyślałam dzisiaj, że to jednak chyba ważne, że terminy! Miałam szukać żony, a potem ciągle zapominam, a czas leci, potem znowu obudzę się któregoś dnia w depresji, że świat znikł, nie ma mnie, nie ma świata, nie ma niczego, nie ma nikogo, kurde, jaka to straszliwa depresja! Kto nie wie, jak to jest, to nie ma szans wytłumaczyć słowami, ani na filmach nawet, bo to trzeba czuć samodzielnie i wtedy się wie, inaczej nie ma szans... hmm... to straszliwy strach wtedy jest, w takiej depresji, taka szarość i pustka, że aż strach, kurde, i to jest prawdziwy strach, no więc to straszne, oczywiste...

Straszny horror, to nic nie znaczy, same słowa, oczywiste, nawet gdyby pokazać horror i opowiadać, o co chodzi, to tylko obrazki i słowa, oczywiste. Dopiero, kiedy się jest naprawdę w horrorze prawdziwym, to wtedy już wiadomo i zostaje strach, a potem nie wiadomo, hmm... kurde, to straszne jest, taka depresja, kurde... wydaje się, że gorsze od śmierci, naprawdę, hmm... dlatego szuka się chyba ucieczki w śmierć, czyli żeby umrzeć, żeby móc uciec od strachu, kurde, kto nie wie, jak to jest, to nie ma szans wytłumaczyć, hmm... kurde, jakie to straszne, Boże...

I teraz po tym wstępie, który wynikł mi, że terminy! Kurde... chyba nie jestem już taka młoda, jeszcze nie siwieję na szczęście, chociaż właśnie od ponad roku wydaje mi się, że chyba zaczynam mieć siwe włosy, ale w sumie potem patrzę i wydaje mi się, że chyba mam normalne, brązowe, jak zawsze, hmm... no to całe szczęście, bo bym już wtedy zupełnie popełniła samobójstwo, oczywiste...

No to całe szczęście, to aż mi przechodzi depresja, uff... jeszcze jestem młoda, wszystko przede mną, no ale kurde, jak za kilka dni, miesięcy nagle okaże się, że jestem już zupełnie stara, ruina, siwa naprawdę, ledwo chodząca, połamana, zmęczona, ledwo oddychająca, nic już nie chcąca od świata i życia, a żeby tylko umrzeć i móc odpocząć wreszcie, zapomnieć, hmm... kurde, to już byłaby kurde zagłada, Boże... kurde, nie daj Boże...

No ale jednak... no przecież czas leci, kurde, niedługo chyba tak będzie właśnie, hmm... kurde, jakie to straszne, kiedy się o tym myśli, hmm...

OK.

W takim razie to ostatnie chwile na znalezienie żony... potem już może być naprawdę za późno... to byłby koniec, musiałabym zmienić plany, żeby nie mieć depresji i nie popełnić samobójstwa, hmm...

Całe szczęście, że jak się ma depresję z jakiegoś powodu, to można sobie zmienić cele i myślenie i od razu mija, jak czarodziejską różdżką i znowu wraca świat, radość, życie, szczęście, same pyszności i chęci i plany, wszystko genialne i piękne, od razu wraca i jest po co żyć i znowu można normalnie myśleć i żyć, uff...

No ale trzeba zmienić myślenie, plany, cele i podjąć decyzję o innych planach i wtedy ma się wolne i własne nowe plany i wtedy znowu jest po co żyć, proste, oczywiste.

OK.

Całe szczęście, uff...

OK. To w takim razie już nie mam depresji, super. To jeszcze mam czas na szukanie żony w takim razie, hmm...

W takim razie żeby nie mieć nawrotów w razie czego, jak na wstępie, to chyba powinnam się pospieszyć właśnie jednak, hmm... tak, to bardzo, bardzo mądre.

W takim razie muszę zacząć szukać. Może jeszcze zdążę mieć rodzinę, historię, przyszłość, całe życie, wszystko... chyba, że nie znajdę, no to zmienię sobie plany na inne najwyżej, oczywiste.

OK.

Póki jeszcze jest szansa, w takim razie zanim miną mi wszystkie szansy na przyszłość i rodzinę to chyba powinnam jeszcze się zastanowić, czy może warto zdążyć z rodziną. Tak. Bo dopóki jest jeszcze nadzieja i szansa, to jest możliwa realizacja, hmm, tak, oczywiste chyba, no więc, no tak, bo gdyby już było za późno, to nie byłoby po co i wtedy depresja, oczywiste... oczywiste to chyba jest. OK.

No tak, to jest kretyńskie, że aż oczywiste, oczywiste...

OK. Tak, bo to jak przykładowo z innymi rzeczami w życiu, że jak jeszcze jest na coś szansa realna, no to jest, to jeszcze może się udać, bo jak by nie było już szansy, no to sorry, oczywiste. No właśnie, to chyba jest oczywiste wszystko. OK. No to super.

W takim razie za kilka lat nie będę miała po co myśleć o rodzinie i zostaną mi inne plany na życie, hmm...

W takim razie warto zdążyć przed śmiercią w depresji za kilka lat.

Kurde, rzeczywiście... bo dziś wszystko super, ale za kilka lat umrę w depresji, bo obudzę się ze świadomością, że już nigdy nie będę miała rodziny, czyli zostaje śmierć. Kurde, jakie to straszne!

No i super. To przynajmniej wiadomo, że muszę się spieszyć. OK. Mądre...

Dobrze, że jeszcze mam czas, ale trzeba się spieszyć.

OK.

W takim razie... kurde mol...


Muszę jakoś znaleźć tę dziewczynę, co kiedyś znałam na jakimś innym forum, była administratorem, ja byłam tylko pomocnikiem i od roboty, a ona rządziła. Znikła kilka lat temu, a potem znikło forum i wszystko znikło i nie wiem gdzie jest. Bardzo mi się podobała, bo była śmieszna, ale była chyba za młoda dla mnie, więc nawet rodzice by jej nie pozwolili, oczywiste... hmm...

... ale to się zawsze tak tylko wydaje, bo potem minęło 10 lat, więc niedługo będzie też miała depresję i będzie stara, a nawet żaden młody nie będzie jej chciał, bo już będzie stara, oczywiste. A dla mnie jest nadal młodą dziewczyną dopiero co po studiach, jak jakieś dziecko, a nawet pedofilstwo, mimo, że jest dorosła, no ale jednak, hmm... i potem wyjdzie, że zawsze jest za młoda, a w swoim wieku nikogo nie znajdzie, więc same tragedie, bo będzie stara panna i depresja, a ja już wtedy nie będę żyła po ciężkiej depresji i wychodzi, że różnica wieku tylko 10 lat, i tak obie osoby idą do przodu z wiekiem ciągle z tą samą różnicą wieku, hmm...

Pewnie gdyby to zobaczyła, co o niej wypisuję za głupoty, a nie miałaby jeszcze męża, to by padła ze śmiechu, że "ten gówniarz zwariował chyba", mówiłaby, że nie do wiary, "on chciał się ze mną żenić, no zwariował, padnę ze śmiechu zaraz, albo z depresji, normalnie", hmm... i inne reakcje śmieszne, dziecięce... typu panieńskie, quasi-inteligenckie na poziomie istoty inteligentnej szanowanej w środowiskach ludzkich na poziomach inteligenckich, hmm...

Hmm... no akurat szukam żony, bo niedługo umrę bez rodziny, no więc albo przyszłość z rodziną, dziećmi albo śmierć, proste, oczywiste...

Tylko nawet gdyby jeszcze nie miała męża, a nawet gdyby nie padła ze śmiechu, że jakaś stara panna 10 lat starsza, zniszczona papierosami i kawą z cukrem i mlekiem i rozpadająca się zupełnie już prawie że, nad grobem prawie... planuje się z nią żenić, co musi być tak śmieszne, że nawet nie wiadomo jak zareagować, żeby nie urazić, bo można by kogoś wpędzić w depresję ciężką, albo samobójstwo nawet, gdyby się dowiedzieć, w znaczeniu poinformować, że "nie mogę się z tobą żenić, bo nie dość, że jesteś brzydki, stary, zniszczony przez życie, problemy codzienne, kawę, cukier, mleko, papierosy, ledwo żywy stary jakiś, że nawet patrzeć się nie da ze strachu i nawet nie patrzy się na starców w ogóle, bo ich nie widać w zakresie zainteresowania widokiem nawet, oczywiste"...


... to jak w ogóle można by nawet tak myśleć, no przecież stara młoda panna, dopiero ma plany, przyszłość przed sobą, a jakiś stary pryk przed grobem zastanawia się, czy nie chciałaby mieć rodziny, no przecież można paść ze śmiechu i nie wierzyć, że w ogóle ktoś tak może myśleć, oczywiste... no trzeba by być zupełnie chorym umysłowo chyba, oczywiste... no i jak się nie śmiać, żeby nie urazić czyichś uczuć i myśli, hmm... kurde, oczywiste...

Hmm... kurde... to gdzie ja mam znaleźć żonę?

Zrobiłam już wstępne listy, od wakacji robię czasem, przypominam sobie z pamięci, kogo znałam kiedyś...

Została mi ta młoda administratorka forum, co mi znikła kilka lat temu, no ale ona jest za młoda, ale może jak nie ma męża, to trzeba poczekać, aż będzie stara i wtedy żeby nie miała depresji, to przypomni sobie o mnie i zapyta nieśmiale, czy ten gówniarz, za przeproszeniem... już się ożenił wreszcie? Gdzie on jest, miał pracować na forum! Gdzie jest Smaku!?

Hmm... i wtedy przynajmniej to ona mnie będzie szukać, i wtedy jest szansa, że będzie chciała się żenić, bo to jej będzie zależało i wtedy ja powiem, że "O, cześć madziad! Jak się masz po latach!? Gdzie byłaś? Co z forum? Jak żyjesz?" - i wtedy będzie wiadomo. Proste, oczywiste.

Ale jeśli ma już męża i dzieci, no to nigdy się nie znajdzie, oczywiste.

Ale mogłaby chociaż powiedzieć, to ja bym nie marnowała czasu na myślenie i mogłabym szukać sobie żony, a nie traciłabym czasu na myślenie, a to bardzo ważne, bo terminy! Chodzi o to, żeby myśleć i szukać realnie, a nie rozmyślać, oczywiste.

OK. Bardzo mądrze mi wyszło, co napisałam. Niech zostanie. Jeśli się znajdzie panna Madziad B., to może mi odpisze i powie, co u niej, bo nie mogę jej znaleźć, gdzieś znikła.

Nie mogę jej szukać, bo chyba jest z szanowanej, znanej, historycznej rodziny w Polsce, więc nie wolno, bo by mnie ABW od razu zamknęło i ślad by po mnie zaginął na wieki, hmm...

No więc szukam, ale w sposób, ze może jakoś się znajdzie. Nie podaję imienia ani nazwiska, bo by ludzie szukali i od razu wiedzieli i byłby skandal i same odstrzały potem, i ludzie by znikali z rodzinami i znajomymi i ich rodzinami, etc., aż temat by znikł ze świadomości ludzi, wiadomo, jak to jest, oczywiste...

OK. Chyba mądrze to rozegrałam...

To jeśli się znajdzie Madziad B., to niech mi odpisze, z łaski swojej, jeśli może i poinformuje, czy żyje i czy chce się żenić, czy nie, bo terminy, a ja też jestem ze znanej wiekowej rodziny z tradycjami i historią, no więc właśnie - nie łatwo znaleźć kogoś, kto by też miał rodzinę od wieków znaną i wieki pokoleń pracowało na dzisiejszy dzień i wszystko, oczywiste, wiadomo.

OK.

Przynajmniej zostawiłam notkę informacyjną, gdyby coś.

Potem będę szukała dalej, może kogoś znajdę przed śmiercią. Bo ja nie mogę się żenić z byle kim, no bo akurat tak jest.

OK.

Na razie READY.

Wolne, kawa, uff...
 KOMENTARZE (4) 
AniaMac Nie wiem co jest większą depresją, szukanie żony, czy jej znalezienie.
2019-11-06 06:24
MaudMagdalena Może gdy się już znajdzie, warto o nią dbac.
2019-11-06 07:54
smaku Szukanie żony w sposób zgodny z naturą (czyli w odpowiednim wieku), nie jest depresją, wręcz odwrotnie, to poszukiwanie raju i staranie się o raj - tak działają ambrozje i nektary miłosne w młodym wieku, żeby człowiek się starał za wszelką cenę, trochę jak przynęta na psa, albo trufle na świnie, że pędzi i musi, bo zwariuje, ślini się, i marzy i tylko jedno w głowie, żeby znaleźć sobie kogoś, no więc tak działa naturalnie szukanie żony, oczywiste, dopiero w pewnym wieku, jeśli się nie znalazło przez długi czas, zaczyna się bardziej rozmyślanie i rozumowe podejście do tematów, a z czasem smutek i w końcu depresja, niż pędzenie na ambrozjach (co typowe tylko dla młodego wieku), oczywiste. Po znalezieniu żony można odpocząć, uff... mijają ambrozje i szybko trzeba uciekać, czym prędzej, żeby nie goniła i żeby nie było problemów potem tylko, oczywiste. ;)
2019-11-06 18:45
smaku Kiedy uda się znaleźć żonę i jest się już małżeństwem, no to wiadomo, że to wtedy jest się parą, jak jednym w sumie, to już jest osoba z dwojga wtedy złożona, jak człowiek jeden, lub instytucja, jak wspólny świat prywatny dwojga, a nie tylko jednej osoby, no więc dbanie o swoje własne, to dbanie o własne, obie osoby dbają o jedno i to samo, o siebie i o wspólne, proste, oczywiste...
2019-11-06 18:52
smaku A propos nadziei, że po to jest, że przydaje się człowiekowi, ale i zwierzętom w sumie tak samo, oczywiste...

... nadzieja po to istnieje, żeby trzymać człowieka w nadziei, że się uda, a to powoduje oczekiwanie i często pracę konkretną, działania, etc. - w stanie umysłu, który pozwala realizować lub oczekiwać celów, które nadal są aktywnie oczekiwane i uznawane przez człowieka za realne, dopóki okazuje się, że już nadzieja nie pomoże, i wtedy wiadomo, proste, oczywiste.

Nadzieja to trochę jak modlitwa, że się oczekuje lub wierzy, że coś się uda, zdarzy, stanie, etc., co oczekiwane, hmm... warto mieć nadzieję do realnie możliwych rzeczy, czyli do tych, które są możliwe realnie, oczywiste.

To tak jak z modlitwą - warto nie modlić się o rzeczy niemożliwe, bo byłoby to głupotą, oczywiste.

A najlepsze w nadziei i w modlitwie jest to powiedzenie bardzo mądre: "módl się i pracuj", czyli wystarczy nie tracić wiary, czyli nadziei i oczekiwania, robiąc wszystko, co możliwe, żeby się spełniło.

No i to jest cała tajemnica nadziei, modlitwy i spełnienia, hmm...
 KOMENTARZE (1) 
Okocim lubię to! ;)
2019-11-04 21:23
smaku Ostatnio stwierdziłam, że jestem jedyną osobą w Polsce, która zna język francuski. Inni są na pewno lamerami, lamusami i loserami, oczywiste, bo ponieważ sprawdzałam sama, że wszystkie testy francuskiego robię sama i wszystko rozumiem, klikam na Internecie wszystkie testy, jakie znajdę i zawsze mam prawie max., nie 100%, ale prawie, zawsze, sprawdzam, które książki umiem czytać po francusku i wyszło, że wszystkie, no więc potem czytam na stronach francuskich różne czasopisma, informacje naukowe, literackie, różne, wszystkie, jakie znajdę i wszystko czytam, jak po polsku, no więc?...

No i właśnie... potem zaczęłam sprawdzać, czy jestem lepsza od tłumaczy w Polsce i okazało się, że same lamusy, lamery i losersy, same głupoty, wszystko, co znajdę, to same kretynizmy, że nie wiem nawet jak mogli to w ogóle publikować i sprzedawać w księgarniach! Same głupoty 100%! Nie mogę znaleźć nic, co by było dobrze przetłumaczone, przysięgam. Ani nic, zero. Wszystko kretynizm, gruz, na śmietnik i zakazać, oczywiste...

No więc?

Wyszło, że nie ma ani jednej osoby oprócz mnie, która by znała francuski. Czyli jestem jedyna, czyli, jak zawsze, najmądrzejsza, najgenialniejsza i najwspanialsza, a reszta to same odpady... proste, oczywiste... można się kłócić, oczywiste, to nawet lepiej by było, oczywiste, bo wtedy wszyscy sami zobaczą, czym są... kaleki... no i proste, ha...

Czuję się Boginią i Królową w Polsce, bo nie ma oprócz mnie NIKOGO, kto by mógł czytać sobie po francusku, a ja mogę. To fajne uczucie być jedyną...

A propos majonezu ostatnio, to mi się skojarzyły te smaki królewskie z tych wierszy, co sobie czytałam jakiś czas temu.

Same pyszności, to się rymuję z tą piosenką, tylko trzeba jakoś to wyczuć i wyłapać i to się jakoś rymuje, ale to trzeba jakoś wyczuć i znaleźć... potem jakoś znajdę, gdzie to się rymuje, kurde, ciekawe to jest bardzo...

Sama przepisałam ten wiersz z książki, bo na Internecie mają pełno różnych wersji, to ja wolałam mieć swoją z mojej książki...

Ciekawe, czy ktoś wie, co tu jest napisane? No i właśnie, haha, proste... :P...

Goûts royaux, Femmes, Paul Verlaine, 1890


Louis Quinze aimait peu les parfums. Je l’imite
Et je leur acquiesce en la juste limite.
Ni flacons, s’il vous plaît, ni sachets en amour !
Mais, ô qu’un air naïf et piquant flotte autour
D’un corps, pourvu que l’art de m’exciter s’y trouve ;
Et mon désir chérit et ma science approuve
Dans la chair convoitée, à chaque nudité
L’odeur de la vaillance et de la puberté
Ou le relent très bon des belles femmes mûres.
Même j’adore – tais, morale, tes murmures –
Comment dirais-je ? ces fumets, qu’on tient secrets,
Du sexe et des entours, dès avant comme après
La divine accolade et pendant la caresse,
Quelle qu’elle puisse être, ou doive, ou le paraisse.
Puis, quand sur l’oreiller mon odorat lassé,
Comme les autres sens, du plaisir ressassé,
Somnole et que mes yeux meurent vers un visage,
S’éteignant presque aussi, souvenir et présage,
De l’entrelacement des jambes et des bras,
Des pieds doux se baisant dans la moiteur des draps
De cette langueur mieux voluptueuse monte
Un goût d’humanité qui ne va pas sans honte,
Mais si bon, mais si bon qu’on croirait en manger !
Dès lors, voudrais-je encor du poison étranger,
D’une fragrance prise à la plante, à la bête
Qui vous tourne le cœur et vous brûle la tête,
Puisque j’ai, pour magnifier la volupté,
Proprement la quintessence de la beauté ?


... kojarzy mi się ten wiersz ze starymi amantami... że takie miłości bon ton w starszym wieku, koło 40-tki, hmm... pyszne smaki czasem, oczywiste... nazwano je Królewskie, ciekawe... hmm... ale chociaż ładnie bdżmi...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Wiem, że będą się wszyscy ze mnie śmiać, ale czuję się w depresji. Nikt nie wie, jak to jest, kiedy się ma taki stan, że aż normalnie, kurde, jakby koniec świata, że to gorsze chwilami od śmierci, nudy i pustki się wydaje, bo zamiast nic nie czuć, zapomnieć, zniknąć błogo w pustce i nicości, żegnając się, dziękując, dziękując, nie chcąc nic więcej, nie potrzebując, do widzenia, do widzenia, to koniec, do widzenia, wszystko do widzenia... to byłoby jeszcze radością spokoju, pustki, znikania i nieistnienia, hmm...

... ale to, co czuję, jest jeszcze gorsze, to jest tak straszliwe, że nawet wolę nie chcieć nigdy więcej mieć takich uczuć, to jest taka straszliwa jakaś depresja, że szlag mnie trafia z jakiejś melancholii normalnie, że wolałabym sobie wyciąć mózg, pamięć, wspomnienia, czucie, istnienie, myśli, uczucia, wszystko! Żeby znikło tylko, żeby nie musieć czuć tych straszliwych uczuć jakichś, że to jest tak straszliwe, że nawet nikt nie wie, kto tego nie przeżył, Boże! Kurde, jakie to denerwujące! :((

To gorsze niż śmierć! Chodzi o to, że to bardzo, ale to bardzo wkurzające uczucia, że człowieka szlag trafia i chce się zabić! ... ale żeby tylko nie czuć tego wszystkiego, kurde mol, jakie to wkurzające!

Kurde, kto nie wie, to może się tylko śmiać... nie da się tego opowiedzieć, bo nawet najgorsze horrory tego nie pokazują i nie umieją przekazać.

To jakby gadać o cierpieniu, a ktoś, kto nie cierpiał, i tak gapi się i tyle, tępo... skąd może wiedzieć, oczywiste. Hmm... kurde, jakie to przerażające. Boże.

Żadne słowa nie są w stanie przekazać informacji innym istotom, o co chodzi, bo to chyba kurde własne uczucie, no więc jak? Hmm...

Kurde, jakie to straszliwe i to bardzo wkurza, kurde... nikt tego i tak nie zrozumie, bo trzeba czuć... wtedy się wie. Kurde mol!

Nikomu nigdy nie życzyłabym, żeby miał taką depresję, jak ja dzisiaj...

Boże... i to działa naprawdę! To nie są opowieści, albo horrory w TV, to rzeczywistość! No przecież czuję! Kurde!

Kto nigdy nie czuł, to nie ma szans wiedzieć, o czym mowa, kurde mol.

Nigdy bym nie przypuszczała, że człowiek to taka maszyna, która potrafi robić takie cuda... no przecież to jakiś kosmos horroru! Nie wiem nawet, jak o tym opowiedzieć! Ratunku!!!

Muszę coś wymyślić, aż mi minie. Może to tylko jakaś mieszanina czegoś w mózgu mi się zrobiła i wywołała takie dziwne uczucie...

Hmm... ok, muszę to przemyśleć, wait... ciekawe to wszystko, jak działa człowiek. Tyle genialnych stanów można mieć, to genialne jest... hmm...

Boże, jakie to straszne. I to się czuje naprawdę!

Zawsze wolałam radość i śmiech i żarty i gołe dziewczyny oglądać, bo zawsze aż mi ślina cieknie, tak uwielbiam gołe dziewczyny, mogą być ubrane nawet, obojętne dla mnie, pyszności... kwiaty lubię, jedzenie, wszystko lubię i jest genialne, no ale kurde takich uczuć, jak dzisiaj, to chyba nigdy nie miałam, Boże!

No jak można czuć takie dziwne rzeczy w ogóle!? Boże! To jakaś magia.

To może spowodować dziwne reakcje, myśli, decyzje nawet! No przecież czuję dobrze, co się ze mną dzieje! To jest straszne!

Ciekawe, jak to działa!? Boże!

Muszę oddychać i poczekać, aż mi to przejdzie, kurde, ja nie mogę! Nigdy nie miałam takich rzeczy!

Jak to działa!?

Horror, jakaś magia normalnie, hmm... muszę to przeczekać, bo to może być straszne i niebezpieczne... hmm...

... kurde, żeby takie rzeczy mnie spotkały w życiu, nigdy się tak nie czułam, Boże, ratunku, hmm...

Potem o tym pomyślę, na razie muszę przeczekać, ale to genialne! Kurde... niesamowite!
 KOMENTARZE (14) 
smaku Miałam już nic więcej dzisiaj nie napisać, szczególnie, żeby nie męczyć innych swoimi problemami, co mówić ciągle nowe wpisy na blogu, jak by to wyglądało, bo każdy człowiek ma swoje sprawy w życiu i problemy własne, oczywiste, to chociaż sobie napiszę tu u siebie tylko, w komentarzach, to przynajmniej nikt nie będzie na mnie krzyczał, wiem, że nie powinno się przeszkadzać innym, ani męczyć, to chociaż przynajmniej mam tu swój blog i mogę sobie w komentarzach, żeby nikt nie musiał mnie widzieć. Całe szczęście, inaczej to nie wiem, jak bym to przeżyła, kurde. Kto nie wie, jak to jest, to nawet nie ma pojęcia, oczywiste, kurde... jakie to przykre uczucie, kurde, Boże... nikt tego nie wie, kto nie miał takiego stanu, to straszna depresja chyba, kurde, jak zagłada jakaś, jakby koniec życia i świata, normalnie, w ogóle nic się już nie chce, wszystko przestało mieć sens i wartość, w ogóle, wszystko zupełnie, to jest jakiś taki strach, że aż strach, normalnie, nie wiadomo, hmm... kurde, Boże, jakie to straszne. To nie jest tylko smutek, ale na dodatek taki kurde straszliwy strach, że aż człowiek się boi, a to naprawdę jest straszne, jakby się było w horrorze, ale prawdziwym, a nie w telewizji, albo jak kiedyś w dzieciństwie oglądałam taki program 997, to były takie straszne nastroje, że do dziś się boję, od razu boję się świata i żyć i w ogóle tu być na tym świecie, nie wiem, gdzie mam uciekać...
2019-10-31 23:38
smaku Wiem, że to chyba tylko takie chwilowe uczucie, no ale jednak działa naprawdę, no więc to jest straszliwe! Kurde, a wydaje się, jakby mi się zmienił cały świat, że w ogóle jakbym się pojawiła w jakimś horrorze prawdziwym, gdzie strach w ogóle być żywym, a nie wiadomo, jak uciec, no przecież gdzie bym nie uciekała, to działa we mnie, więc nie ucieknę od swoich uczuć, jakie to straszne! Ratunku! Boże! To nie są żarty! Przecież to się dzieje naprawdę! To nie są zmyślone historie, przecież czuję, co się ze mną dzieje! Kurde! Takiego horroru prawdziwego, jak dzisiaj się czuję, to nigdy w życiu nie oglądałam nawet, nawet w dzieciństwie! Nawet Obcy decydujące starcie, ani Skamielina, ani Rzecz, ani Oni żyją, żadne horrory nie były takie straszne, jak to, co dzisiaj się ze mną dzieje! Nawet ten teatr Telewizji z podstawówki, co mordowali tą panią śpiącą w samotnym domu gdzieś na odludziu, że dusili ją po nocy i słychać było tylko duszenie i jęki, a dusiciel zabijał ta panią i dusił, do dziś mam szok traumy z dzieciństwa, jak sobie przypomnę, bałam się potem spać całą noc...
2019-10-31 23:43
smaku Najgorsze, że jeśli ten stan będzie tak trwał i trwał, i jutro nie mnie, a potem następne dni, potem tygodnie, miesiące, Boże! nawet nie chcę o tym myśleć, gdyby to mi miało nie minąć, ale przecież to będzie jeszcze gorzej z każdym dniem, i miesiącem! Na dodatek idzie jesień, kiedy widzę zimny, szary poranek, to boję się, jak w martwym świecie, pustym, że to koniec życia i zaczyna mi się chcieć płakać, że koniec świata i jestem sama na tym świecie, który znikł, nie ma świata, jestem stara, niedługo umrę, a na dworze zimno, mgła, liście ledwo wiszą na drzewach, gołe drzewa, chłód, wilgotno, nie ma ludzi, nic, nikogo, inni pewnie są szczęśliwi, maja rodziny, z kim się kłócić nawet, a ja sama jestem i pusto dookoła... jak śmierć, jak pusty świat, który tak bardzo mnie straszy, że boję się patrzeć, wolę zamknąć oczy i nie wychodzić, żeby o tym nie myśleć nawet, kurde, jakie to straszne...
2019-10-31 23:47
smaku To jest tak straszliwy, depresyjny stan, że nawet odechciało mi się wspominać, przypominać sobie swoje życie, dzieciństwo, młodość, wiek dorosły... Mickiewicz chyba coś pisał o tym, jakieś wiersze. Co mnie to obchodzi! Ni obchodzi mnie to wszystko, nic mnie już nie obchodzi, zupełnie, wszystko mnie już nie obchodzi, zupełnie wszystko nie ma już znaczenia, żadnego, zupełnie, zero, pustka... po prostu koniec! Po co ja w ogóle chodziłam do szkoły! Musiałam pisać wypracowania, stresować się, potem egzaminy do szkoły średniej! A co, gdybym się nie dostała!? Umarłabym już 20 lat temu! Dzięki Bogu, że jakoś udało mi się dostać do szkoły średniej, bo już dawno bym nie żyła! Potem studia, to nawet mi się nie chce wspominać, bo do tej pory planuję, że wreszcie zrezygnowałam, ile można! Miałam plany, marzenia, chciałam ukończyć studia, potem mieć rodzinę, znaleźć sobie dziewczynę, mieć piękne, dobre, uczciwe życie i mieć szczęśliwą rodzinę, dzieci, potem wnuki... tyle pięknych marzeń... wszystko nic... wszystko zupełnie na śmietnik... to koniec... więcej już nawet nigdy nie napiszę nic... nie ma już szans na nic... czas minął... w tym wieku ani studiów nie ma po co, co mówić rodzina... koniec, wszystkie plany życiowe to koniec... zostaje śmierć... oczywiste... nie ma co pocieszać, bo przecież 20 lat marzę o studiach i planuję przyszłość... miałam poznać dziewczynę, mieliśmy się kochać, mieliśmy mieć dzieci, zawód, szczęśliwe życie, przyszłość, cały świat! Boże... wszystko gruz, znikło w otchłani czasu i niepamięci... nie ma szans kontynuować planów... 20 lat codziennie te same plany... odechciewa mi się... nawet nie ma już po co... jak w tym wierszu smutnym, o małej mrówce na torach... nawet nie ma co się bronić, ani krzyczeć, ani uciekać... niech sobie jedzie... co mnie to, to nie moje sprawy, jak mnie przejedzie, to przynajmniej odpocznę...
2019-10-31 23:55
devise W 997 były wizję lokalne zbroodnii... Tylko czy przeprowadzisz taką, wraz z prezentacją narzędzia terroru, czyli myśli? A na samym końcu odkryjemy rozczłonkowane minuty szczęścia, które przerodzily się w smutny melodramat. Czytał Tomasz Knapik.
2019-10-31 23:56
smaku Bardzo śmieszne. Dzięki. Nie miałabym siły przeprowadzać żadnych narzędzi tortur, ani nic, jestem w depresji, nawet by mnie to nie obchodziło, nie miałabym siły pomóc, gdyby kogoś kroili. Podeszłabym i zapytała, czy mnie też można, przy okazji, bo mi też nie chce się już żyć... chyba znam to nazwisko i imię, to jakiś znany głos chyba z telewizji... ale on też mi nie pomoże, każdy ma swoje sprawy w życiu, oczywiste...
2019-11-01 00:03
smaku Chyba mi powoli przechodzi, dobrze, że sobie wszystko o tym napisałam, co czułam i co się ze mną dzieje, przynajmniej, kiedy się mówi prawdę, to może to jest lekarstwo, hmm... przynajmniej się zmęczyłam, że już mi się odechciało myśleć więcej, aż mi się spać zachciało, całe szczęście. Jeśli znowu mi się kiedyś pojawi to, co dzisiaj, to chociaż już teraz wiem, że muszę to przeczekać i o tym się wygadać, to mi mija chyba, uff... całe szczęście, bo to był taki straszliwy stan, że nawet wolę nie wspominać, kurde, to nie jest śmieszne! Gdyby ktoś wiedział, jak to działa, to by się tak bał, że wolałby uciekać gdziekolwiek, ale właśnie nie ma dokąd! Kurde, Boże, jakie to straszne uczucie! Nie daj Boże, żeby kogoś to złapało, co mnie dzisiaj, kurde mol... dobrze, że już mi znika, uff... kurde, bo bałam się, że to naprawdę coś mi się stało aż, że to jak śmierć strach, albo jeszcze gorsze, Boże... kurde, no takich historii to życiu nie miałam, żeby to się tylko nigdy mi nie powtórzyło, Boże... dzięki Ci Boże, że to jest mijające, uff... Boże święty! Chyba już mi mija... o Boże... to było straszne! Ciekawe, czy ktoś też tak kiedyś miał... to musi być jakiś narkotyk chyba, albo coś... miałam taki napad depresji, że to się nie da opisać! Jak jakieś bagno topielcze! Nie da się wyjść, tylko na dno! Jakie to straszliwe uczucie! Jak w tym filmie jakimś pokazywali, że ktoś wpadł w dżungli w jakąś dziurę grzęsitą, że jak bagno i to go chwila moment wciągnęło i nie zdążyli go uratować, tylko patrzył na nic i rękę miał w górze, ale nie dali rady i potem tylko bąbelki i to powoli na dodatek wciągało! Boże! To takie straszne uczucie, ale jakby się było pod wodą, w tym bagnie i nie ma jak wypłynąć! Nie wiadomo w którą stronę machać rękami, żeby z tego wyjść! Ja pierdzielę! Na pewno nigdy już nie chcę mieć depresji!!! Ratunku! :O
2019-11-01 00:30
smaku Idę stąd, muszę odpocząć, muszę sobie w coś pograć, albo porobię porządki, Halloweenowo, muszę iść na groby. Przynajmniej nikt nie będzie mi mówił, że chociaż na groby mogłabym pójść... pójdę i nikt mnie nie będzie wkurzać przynajmniej... lepiej odwiedzać innych, niż być odwiedzanym, że tak powiem, hmm... to znowu mi powiedzą, że jestem chamska na dodatek i moje żarty są chore, kurde, mam to gdzieś... w końcu popełnię samobójstwo, coś czuję... na razie się nie spieszy, całe szczęście, jeszcze mam czas, ok, potem o tym pomyślę, jeszcze miałam poszukać sobie zony, etapami... zobaczymy, może jeszcze się uda... nie wolno tracić nadziei... pójdę sobie na groby i pomyślę, że ci, co tam leżą, nic już nie mogą, a ja jeszcze mogę wszystko, na co mam ochotę, no to całe szczęście, inni maja Game Over, a ja jeszcze mogę się tu pobawić i coś poszukać fajnego, ciekawego, ok. To dobry plan, śmierć mi nie ucieknie, na razie jeszcze muszę inne ciekawe rzeczy tu porobić, z ciekawości, zanim umrę... na pewno się nie dam, żeby mi ktoś decydował... OK. Pójdę sobie odwiedzić umarlaków i będę się z nich śmiała, że im się nie udało, sami są sobie winni, mogli nie umierać, pewnie sami chcieli, na własne życzenie, oczywiste, typowe, same lamusy i lamery, czy jak to się mówi, loosery, same trupy... wszyscy nie żyją, łamagi... mogliby na siebie popatrzeć teraz, zakopane trupy i resztki, dobrze im tak... ja się na pewno nie dam, nie jestem looser, jak te pierdoły! Same kaleki! Jak można tak umierać! Haha... same kaleki... a ja jeszcze żyję, i co teraz? Kto to jest mistrzem? :) Ha... pierdoły... pójdę im jutro złożyć szacunek... ale to będzie śmieszne... :)) Same losery... :)
2019-11-01 00:41
smaku Powiedzą, że mam stany maniakalno-depresyjne, hmm... chyba muszę uważać z mówieniem prawdy... zamiast leczyć mnie na depresję, będą chcieli mnie wsadzić w pasy za maniakactwo, albo coś, hmm... muszę być spokojna, zrównoważona, rozsądna, inteligentna, jak zawsze czyli. OK. Będę się modliła za dusze zmarłych razem z innymi i udawała, że cierpię, jak wszyscy. OK. Przynajmniej nikt mi nie powie, że dziwnie się zachowuję i mogę być chora, albo coś. Wybacz im Panie Boże, że nie wiedzieli, co czynili i daj spokój wieczny, jeśli nie zgrzeszyli. OK. Dobrze, że już mi chyba przeszło. To była straszna depresja dzisiaj, kurde... jutro na pewno już nic nie piszę... muszę odpocząć, pozbierać myśli, zaplanować coś na życie, hmm... żeby tylko nie dostać depresji, kurde... to straszny stan, Boże Święty!...
2019-11-01 00:49
AniaMac No i git majonez ;-)
2019-11-02 03:52
smaku Tak, już mi przeszło, tak właśnie się czułam, jak teraz mogę powspominać, to straszliwe uczucia było, Boże, jakbym była w prawdziwym horrorze, to zupełnie zmienia człowiekowi myślenie, filozofie, decyzje, wszystko, jakby zmiana mózgu zupełnie 100%, że człowiek jest świadomy kim jest, wszystko pamięta, wie, rozumie, jak zawsze, no ale jednak to jest takie uczucie, że wszystko się zmienia w zakresie analizy, czyli jest się tą samą osobą ciągle, ale jednak w takim horrorze, że wszystko ma inne znaczenie, sens, wszystko inaczej widać i się czuje i rozumie, wartości zmieniają wartość, brak obiektywnego wiedzenia i rozumienia spraw ludzkich i każdych, zupełnie jak jakaś zagłada, że zmienia się myślenie o tym samym, o czym myśli się zupełnie inaczej, kiedy nie jest się w tym strasznym stanie, hmm... ciekawe to było, lepiej żeby mi nigdy nie wróciło, kurde, Boże, kto nigdy tego nie przeżył, to nigdy nie będzie wiedział, hmm... przynajmniej wiem, że to tylko jak narkotyk, więc nie wolno tego analizować, ani myśleć nawet nie wolno, będąc w depresji, bo wszystko jest zmienione, więc lepiej nie myśleć, nie decydować, nic nie robić samodzielnie, tylko przeczekać, aż minie, jak w świecie magii, że dopóki eliksir nie przestanie działać, nie wolno NIC robić, ani decydować, a tylko czekać bezpiecznie, aż minie, uff... kurde, dobrze, że to poznała, teraz jestem mądra, i nic mnie zabije już nigdy, dzięki Bogu, czyli mnie, uff... uwielbiam majonez, pyszności... :p... ślina, jem łyżkami, kiedy tylko akurat, do kanapek, do wszystkiego, co akurat, żeby pasowało smakiem, pyszny jest majonez, dużo rodzajów jest, różne znam, ale ostatnio się boję, że muszę przestać chyba tak dużo jeść majonezu, bo mi badania krwi robili i doznałam szoku, bo miałam cholesterol DHL, czy jakiś, 114! A zawsze miałam 96 lub około jakoś, no więc okazuje się, że aż zaczęłam siwieć od tego cholesterolu, no więc ja nie chcę być siwa, więc właśnie muszę się powstrzymywać i nie jeść tak dużo majonezu, ani masła, bo masło też smaruję grubo zawsze, bo lubię, ale właśnie muszę chyba przestać bo nie chcę być siwa... sama muszę zdecydować.
2019-11-03 17:15
AniaMac Siwy kolor jest piękny.Podoba mi się.
2019-11-04 02:31
smaku A mi nie, bo jak ktoś jest siwy, to znaczy, że już jest stary, no więc to koniec życia i planów i wszystkiego, czyli śmierć, oczywiste. No więc gdybym zaczęła naprawdę siwieć byłby to szok ostateczny mojego życia i musiałabym stwierdzić, że czas popełnić samobójstwo, bo ja nie chcę być stara, oczywiste... to byłby koniec życia, ostateczna depresja, z której nie byłoby już powrotu... nie ma szans...
2019-11-04 19:47
smaku wolę już cieniej smarować masłem kanapki, nie zjadać tyle majonezu, kąpać się, myć głowę, czesać codziennie, ruszać się, robić ćwiczenia fizyczne na świeżym powietrzu, jeść to, co ma barwnik do włosów, czyli kolorowe warzywa i owoce, bo one są kolorowe, to może mi pójdzie na włosy, orzechy włoskie, bo przypominają głowę człowieka z mózgiem, więc wolę jeść pełno orzechów i pić napar ze skóry orzecha, bo jest brązowy straszliwie mocny, że aż się boję, żeby mnie to nie zabiło, bo czuję, że aż mi serce coś zaczyna mocno bić i ciśnienie coś się zmienia, jak sobie zaparzam te skóry z orzecha włoskiego, więc to musi być coś silne, ale będę mało piła, aż nie będę siwieć... i jeszcze kakao, czytałam na Internecie, że kakao jest dobre, więc z mlekiem ciepłym będę sobie robiła, ale masła już miej może... lepiej z miodem, aby nie masło, bo ten chorestelor mnie zszkował, że do tej pory się boję, muszę znowu iść na badania, może mi już minęło...
2019-11-04 19:53
smaku Sto lat temu, między północą a pierwszą nad ranem... coś się wydarzyło... zaczęła nadchodzić mgła...

Sto lat temu, między północą... między północą... między... między...

... północą...

Kurde, znowu coś się dzieje... którą mamy godzinę? Gdzie teraz jest ta mgła?

Czy opary już opadły? Znowu nadciąga!?

... aby przetrwać do rana, dni są teraz krótkie...

... najgorzej jest o zachodzie słońca, kiedy zbliża się wieczór...

... znowu cała noc... trzeba włączyć światło...

Ustawić radio... stacja ta sama, dobrze, że nadają, uff... ktoś jeszcze żyje, dzięki Bogu... gdzie teraz jest mgła?...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam szukać żony, bo terminy! Czas leci, kurde, hmm... nie pamiętam aż, kiedy ostatnio robiłam swoje listy z pamięci, dawno chyba, jakoś w wakacje pewnie, a już jesień się zbliża chyba, kurde, czas porządków i podsumowań, żeby móc odpocząć na zimę i zamknąć 2019 rok...

Kurde, jak ten czas pędzi, Boże...

Kurde, w końcu naprawdę nie znajdę żony, a wtedy całe moje życie pójdzie w śmietnik, już o tym rozmyślałam, jak to jest, że nic tu nie zostanie, a nawet nie ma o co się starać na przyszłość, bo nie ma dla kogo, bo nie będzie moich dzieci, czyli mojej rodziny, hmm...

Czyli zostaną porządki, czyli tylko zebranie wszystkiego z całego mojego życia, uporządkowanie, sprawdzenie i dziękujemy, do widzenia, żeby tylko po mojej śmierci nikt nie kłamał, bo wrócę 100% na pewno i zakatuję edukacyjnie, za 1 kłamstwo lub przestępstwo, które zauważę, oczywiste.

100% warto się bać i wiedzieć, oczywiste. OK. Tu AmenDS`. - dla tych, co by mogli chcieć coś próbować, nie dajcie bogowie i chrońcie czubków, oczywiste.

OK.

Informacyjnie BHP dla idiotów, teraz mogę wrócić do tematu i problemu: rodzina, czyli przyszłość.

A, jeszcze mi się skojarzyło, to jak z panem Tutenkhamonem z Egiptu - lepiej nie dotykać nie swoich rzeczy, oczywiste. Kto nie wierzył, nie żyje z rodziną i znajomymi z rodzinami do ostatnich pokoleń, to straszne tortury, wieczne, każdy wie. OK.

Edukacyjnie, w razie czego, gdybym umarła i nie zdążyła mieć rodziny, warto wiedzieć zawsze, oczywiste...

OK, teraz porządki jesienne 2019... powrót do dziś...

Czyli zapomniałam, że miałam szukać żony...

No więc, hmm... listy mam, ale muszę znaleźć sprawny, dobry algorytm, żeby nie szukać wiekami, hmm... bo to jak z permutacjami, wszystkie możliwe kombinacje, lub sprawdzać 6 miliardów ludzi na pół, około, czyli same kobiety, około 4 miliardów, powiedzmy, średnio jakoś... no i ile by to trwało? Hmm...

OK. Lepsza metoda jakaś jest potrzebna, wait...

Warunki algorytmu, żeby komputer mógł szukać szybko i sprawnie:

- dziewica, oczywiste
- najlepiej z rodziną własną, typu rodzice, dziadkowie, etc., wiadomo, jak to w młodym wieku, w miarę jeszcze kogoś się ma z rodziny, póki się jest młodym, oczywiste...
- z dobrego domu inteligenckiego, czyli wykształcona, jak jej kazali, że musiała być grzeczna, dobra, posłuszna, miła, mądra, etc., dobra dziewczynka, córeczka taka rodziców, która się stara, bo wie, że to chodzi o przyszłość, rodzinę i wiadomo, oczywiste
- musi być rozumna i świadoma - to się rozpoznaje od razu, czy nieświadoma, czy normalna, rozumna, w tym sensie, że gada się jak ze świadomą, rozumną, inteligentną, zwyczajną osobą, oczywiste - nawet gdyby udawała idiotę, albo starała się grać piękne sceny, lub coś, to bez znaczenia, to przynajmniej będzie komedia, oczywiste, ważne, że albo ma rozum, albo nie, wiadomo, o czym mowa, oczywiste...

- powinna być po studiach najlepiej, albo chociaż cokolwiek próbować, jako po maturze, no bo osoby z dobrych domów inteligenckich tak mają, że idą na studia po szkole średniej, oczywiste

- dopiero planuje przyszłość i rodzinę

- chciałaby tak naprawdę dopiero móc coś planować sensownego, poznać się, zobaczyć, zapytać, dowiedzieć, pogadać i wiadomo zawsze, oczywiste, wystarczy nie oszukiwać, a od razu się wie wszystko jak jest i co można, etc. i dlaczego, dlatego wystarczy być zwyczajną, inteligentną, normalną osobą ze zwyczajnej rodziny, oczywiste...

- rodzina jest ważna, bo to chodzi o całą przyszłą wieczność, oczywiste, no więc chodzi o rodzinę i przyszłość zawsze już ustaloną, więc wiadomo, że dopisuje się potem do piramidy genealogicznej rodzinnej jako parę, po małżeństwie, jeśli urodzi się dziecko i wtedy wiadomo, że tak już musi zostać na wieczność, oczywiste - dziecko dopiero jest następnym czubkiem w rodzinie - czyli pojedyncza istota, ostatnia na czubku piramidy, a rodzice już mają wiecznie wolne potem, oczywiste... dziecko musi się starać samo potem coś robić, rodzice mają wolne, oczywiste...

Hmm... ok. No właśnie, ok, to zawsze chyba takie same warunki są do czegokolwiek w sensie rodziny i przyszłości, no przynajmniej w moim wieku, że akurat lepiej, żeby dziewczyna była po studiach, lub przynajmniej po okresie studiów, czyli w wieku nie pedofilskim dla mnie, oczywiste...

Jeśli chciałaby rodzinę, i mieć co robić w życiu ciekawego, żeby coś poznać, pozwiedzać, mieć zawsze zajęcia jakieś ciekawe wspólne, bo akurat ja jestem inteligentna i mam dość dużą, wszechstronną wiedzę, literacką, historyczną, inżynierską, techniczną, naukową każdą możliwą, można po listach zawodów i nauk od początku wszechświata po liście lecieć i odhaczać, na pewno wiem i umiem lepiej i więcej od kogokolwiek na świecie, więc dlatego nie łatwo się o mnie starać, oczywiste... ale to nie chodzi, że ja zanudzam wiedzą, czy czymś, raczej odwrotnie, wiedząc i umiejąc wszystko, co możliwe, lepiej od tych, co dopiero narodzą się za tysiące lat nawet tu na Ziemi, no to właśnie spędzam sobie tylko miło czas i mam wolne... świat nie dogoni mnie na pewno za 1000 lat jeszcze, także tylko chcę sobie odpocząć miło i pozwiedzać i pobawić się, co lubię i mi przyjdzie do głowy, proste, oczywiste...

Hmm... ok, no dobra, to reszta to zależy, czy się znajdzie jakaś miła, sympatyczna, planująca rodzinę i miłe wspólne pożycie małżeńskie dziewczyna, ale to nie proste znaleźć odpowiednią i vice versa zawsze, oczywiste - zawsze w sumie nie wiadomo po co, skoro wszystko w życiu robi się samodzielnie, no więc właśnie...

Musi być sens i trzeba wiedzieć po co, oczywiste, no bo akurat jeśli mieć się męczyć i nie wiadomo po co, kiedy każdy ma swoje sprawy w życiu, tak naprawdę, no to kurde rzeczywiście byłoby to chore, oczywiste...

OK.

No bo chodzi o rodzinę i przyszłość, że są dwie drogi zawsze dla człowieka:

- zniknięcie na zawsze, czyli porządki tylko po swoim życiu - aż do śmierci trzeba robić porządki i sprawdzać, czy ktoś nie ukradł, nie kłamie, etc., jak wcześniej pisałam

- rodzina i cała przyszłość tu na Ziemi, czyli jest w co inwestować czas i pieniądze i cokolwiek, tak naprawdę, oczywiste, bo inaczej 100% wszystko bez znaczenia w sumie, czyli śmietnik, oczywiste.

OK.

To dobre warunki i dobra opowieść.

Teraz trzeba szukać, tylko nie wiem jak, hmm... kurde, zaczyna mnie to wkurzać.

OK.

Potem sobie znowu pomyślę, na razie wolne, nie spieszy się. Etapami...


OK.

READY
[]


Kawa...
 KOMENTARZE (4) 
Mavena Hehe .... jakbym czytała własne myśli:)
2019-10-30 13:59
Sweet-lips lubię to! ;)
2019-10-30 14:38
smaku Mi też się wydaje, że to myśli zapisane ogóle, w sumie, hmm... każdy człowiek po szkole średniej chyba podobnie myśli, a nawet w szkole średniej, a w podstawówce też, hmm... a z czasem zawsze i tak tak samo chyba w sumie, bez względu na wiek, bo uwzględnia się tylko wiek, żeby opisywać, w zależności, czy jest się 20-latką, 30-latką, 40-latką, potem to w sumie też tak samo, tylko z dziećmi problem może być, żeby planować, hmm... ale aż do śmierci zawsze tak samo w sumie... więc można by uznać, że to klasyczny zapis, klasyka jakaś, bo wiecznie prawda i jakoś napisane raz, hmm... :) A Ty @Mavena też jesteś taka genialna jak ja? Bo chyba oprócz mnie na świecie nie może być drugiej osoby? Bo ja jestem najgenialniejsza i najmądrzejsza, no więc ktoś drugi to jest niemożliwe chyba raczej, nie uważasz? Bo ja wiem, jaki jest poziom wszystkich ludzi na świecie, patrząc na nich z wysokości kosmosu rozumu i świadomości, prawie że, no więc dookoła siebie nie bardzo znajduję nikogo, a jedynie pełno małych istot bezrozumnych tam gdzieś na dole, które na dodatek nigdy nie będą świadome, że są bezrozumne, bo jest to logicznie niemożliwe, oczywiste... hmm... więc zostaje im patrzenie, zapoznawanie się, poznawanie, a często pyskowanie, krzyczenie, zaprzeczanie, filozofowanie, etc., ale i tak nie zmienia to ich świadomości i rozumu istot niższych, a jedynie tylko zawsze potwierdza, typowe, oczywiste, hmm... :) Czy Twoje myśli są tak wszechstronne i bogate i rozumne i świadome, jak moje? Byłabyś drugą osobą w okolicach Ziemi... :)
2019-10-30 17:53
smaku Poprawki zawsze później, jako nie priorytety priorytetowe, oczywiste: "mnie", "ogólne", ...
2019-10-30 17:56
smaku Może niepotrzebnie się wcinam w piosenki niektórych współczesnych z młodzieży, ale akurat ja jestem z wcześniejszych pokoleń chyba trochę, no więc pamiętam może podobne piosenki, ale w stylu, które lubię, że da się słuchać, i są przyjemne, przykładowo...

... a aktualne piosenki mnie mordują i bolą, są nie do słuchania w ogóle...

... ale za to te starsze można słuchać wiecznie i zawsze, jak miód na życie i serce, oczywiste... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ciekawy artykuł dzisiaj zobaczyłam, że aż musiałam odpisać. Istotne jest podsumowanie:

"Ja jestem lesbijka i na pewno nie dam się naturalizować do formy innej, niż jestem, choćbym miała żreć trawę, oczywiste... trudno, żeby inne organizmy biologiczne mówiły mi, co mam robić, to równie dobrze ja mogę nakazywać wszystkim, ale przecież to byłoby naruszenie wolności innych organizmów, oczywiste... dziwne, że w dzisiejszych czasach, w XXI wieku istnieją osoby, które chciałby innym mówić, co mają robić, no trzeba być czubkiem doszczętnym bezmóżdżym, oczywiste..."

To ciekawy problem ogólny, że naprawdę istnieją na świecie takie osoby, które chciałyby innym mówić, lub proponować, co inne osoby mogłyby, powinny, co mówić muszą - no szczyt kretynizmu, oczywiste.

Ciekawe, czy to jest rzeczywistość, czyli czy we współczesnym świecie (XXI wiek) można się spotkać z sytuacją, że ktoś chciałby kazać coś komuś innemu, albo nakazywać, polecać, proponować, w celu wydawania poleceń, czyli kontrolowania innej osoby, hmm...

To byłaby komedia wszech czasów, oczywiste... :))

Przykładowo:

- Proponuję Pani...
- A ja proponuję panu, żeby pan nie proponował, oczywiste, prawda?

[..]

- Proszę, żeby...

- A ja nie proszę, oczywiste...

[..]

- Chciałbym, żeby...
- A ja nie bardzo, wolę nie, oczywiste...

itp.

No komedie wszech czasów, że ktoś każe coś komuś innemu. Ale to śmieszne. :))

W środowiskach społecznie trudniejszych, w ogóle takie rzeczy nie przechodzą nigdy na co dzień, zasadniczo, oczywiste, na przykład:

- Czy mogłaby pani...
- Raczej nie, oczywiste...

Hmm... albo lepszy przykład, bo powyższy, to w środowiskach inteligenckich raczej, oczywiste.

- Czy mogłaby pani...
- Chora, czy pierdolnięta? Spierdalaj suko, bo cię zajebię.

No wiadomo o co chodzi, że ktoś coś by chciał od drugiej osoby, no trzeba być samobójcą, żeby o coś prosić inne osoby, oczywiste...

Hmm... śmieszne... :))

No bo jak inaczej odpowiadać czubkowi, który by coś chciał od drugiego człowieka, bez pozwolenia i bez pokazania forsy, że coś zamierza prosić, oczywiste...

Chodzi o to, że śmieszne się wydaje, że mogłyby istnieć takie sytuacje w świecie, że ktoś komuś wydaje polecenie, przykładowo, lub prosi, żeby coś - no trzeba być czubkiem ostatecznie bezmóżdżym, oczywiste... :))

No przykładowo ktoś prosi:

- Czy mogłaby pani podnieść ten śmieć?
- A pani by nie mogła?

Hmm... no nie wiadomo, jak odpowiadać czubkom, oczywiste... dlatego metody środowisk trudniejszych, są doskonałe na co dzień, że przykładowo:

- Pani powinna...
- Zaraz ci rozjebię łeb, powinnaś zacząć szybko krzyczeć, zanim pęknie ci czaszka...

No oczywiste, prawda? :))

Proste, oczywiste... :))

Jak inaczej edukować idiotów, którzy by chcieli wydawać polecenia innym?

Proste... tylko FIZYCZNIE, rozwala się na miejscu łeb i po problemie, bo ŻADNE terapie nie działają na czubków tego typu, oczywiste.

AmenDS`.

Uznam to za EDUkacyjne.

Amen.

==

- Pani powinna...

- Pani powinna pociąć się żyletkami, zanim panią potną, oczywiste, prawda? :)

:))
 KOMENTARZE (3) 
AniaMac AmenDS
2019-10-24 02:53
smaku Tak, AmenDS`., i teraz dopiero trzeba szybko ratować młode osoby i nieświadome, o czym mowa znowu, bo potem same problemy i konsekwencje by były, oczywiste. Dorosła osoba wie, o czym mowa, czyli że jak ktoś mógłby komuś chcieć wydawać polecenie, no musiałby ten ktoś być czubkiem, oczywiste - to każdy wie, oczywiste, no ale młode osoby, które na przykład są pod opieką rodziców, albo dziadków, innych osób, albo nawet osoby zatrudnione na umowie u kogoś, albo na stanowiskach jakichś, lub z innych zasad i umów, etc. - są zobowiązane, lub powinny z innych zasad, itp. być posłuszne, lub wykonywać polecenia osób konkretnie wskazanych - mogłyby na podstawie tej opowieści we wpisie na blogu zacząć myśleć nieprawidłowo i potem wiadomo, hmm... :) OK, dla pełni informacji, bo czasem coś wyrwane z kontekstu i treści, czyli poza rozumieniem o czym mowa powoduje generalnie same problemy i konsekwencje potem, oczywiste. OK. Teraz chyba AmenDS`. Resztę to każdy sam sobie pomyśli i powinien wiedzieć i rozumieć, oczywiste.
2019-10-24 15:11
smaku Przypominają mi się przykłady różne, nawet z TV, o jakiejś dziewczynce, w jakimś serialu, że ciągle innym domownikom coś proponowała i wszyscy jej słuchali, hmm... nie dość, że była pasożytem na utrzymaniu, nic nie robiła, to tylko udawała mądrą i proponowała innym - czyli wydawała polecenia, co jest doszczętną chorobą umysłową tej dziewczynki, oczywiste. Potem na pewno za takie zachowanie "proponowania" ktoś ją zabije na miejscu na ulicy za jedno słowo, oczywiste to jest, oczywiste. I potem by nie wiedziała za co, typowe, oczywiste, hmm... potem inny przykład: byłam na Kongresie Kobiet w Poznaniu kilka lat temu i weszłam sobie na salę, gdzie było coś o informatyce (zupełnie nie moje światy informatyczne, ale ciekawie było coś posłuchać z innych światów mi nieznanych, oczywiste), i tam była taka młoda dziewczyna, która wstała i zaczęła pytać o coś i tłumaczono jej, w tym prowadząca, ochrona jej tłumaczyła, etc. - że pani powinna już przestać i usiąść, a ta dziewczyna stoi, ma schyloną głowę i zamęcza widownię i wszystkich i pyta, i "ale ona by chciała wiedzieć" i tłumaczą jej, "ale ona by chciała tylko" i tłumaczą jej, ale "ona tylko" i w końcu trzeba wziąć maczetę i sieknąć przez łeb równo na miejscu i wynieść zwłoki - takie miałam wrażenie osobiste na tym spotkaniu, hmm... no jak wytłumaczyć? Kurde... :) Albo ktoś podchodzi i proponuje na przykład, żeby pan / pani coś... i jak wtedy reagować na chorego umysłowo idiotę, który coś chce proponując, hmm... no kurde, same czubki, oczywiste... :)) a potem sceny jak w TV pokazywali niedawno, że jakaś dziewczyna z podstawówki napierdziela i zakatowuje jakąś inną pięścią po mordzie - KTO tam był winien? KTO kogo wkurwiał tak, że zostaje zakatowanie na miazgę na miejscu? Bo tłumaczenia tym czubkom omawianym NIE działają, nie mają rozumu, hmm... czyli powrót do wpisu na blogu: TYLKO FIZYCZNIE, oczywiste... hmm... no i co zrobić z czubkami, które nie rozumieją? :) Inny przykład straszny, bo widać, że już dzieci uczy się być czubkami: dziecko z pierwszej klasy pisze laurkę dla mamy: "Bądź, stań się, zostań, rób", etc. - czyli już dzieci z podstawówki i z przedszkoli są uczone na bycie zakatowanymi, za wydawanie poleceń i to dorosłym na dodatek, hmm... zagłada! :)) Rzeczywistość... hmm... :)
2019-10-24 15:21
smaku Jak w tej piosence Kraftwerk "Hall of Mirrors" - jedni wędrują labiryntami, ktoś musi być tym, za którym się idzie, lub szuka, chociaż odbicia, refleksu, cienia, odrobiny światła, błysku, ruchu, drgnienia, czegokolwiek, aby po stronie życia i światła... idąc dalej... aż może jakoś uda się wyjść... hmm...

W Seksmisji pokazywali, że żeby wyjść z hali luster, trzeba rozbić lustra. Tak samo w "Wejście smoka" z Bruce Lee - trzeba rozwalić wszystkie lustra. Prosta podpowiedź, ale czasem ktoś nie wie i ludzie wędrują wiecznościami, haha...

CLUE... kto nie zna sposobu, no to błądzi, oczywiste... a zawsze rozwiązania są takie proste, haha...

CLUE do Seksmisji: kto oglądał, od razu krzyczy, że to była czarna płachta tylko i trzeba mieć nóż i krzyknąć "a niech to szlag!" i ciąć nożem po ciemności, a pojawia się światłość i można wyjść, uff... potem tam już jest raj... i jeszcze dużo innych przyjemności można potem poznać i jedzonko, pyszności same i bociany... i przyjemnie chłodną pościel i śniadanko w ogrodzie w domku przy plaży... hmm... potem trzeba coś z tym wszystkim zrobić, bo generalnie w raju nie wiadomo, co się robi, trzeba z tym jakoś żyć, po prostu i się przyzwyczaić... :)
 KOMENTARZE (3) 
smaku Czemu te wszystkie piosenki Kraftwerk nie chcą się odtwarzać? Przeglądarka mi mówi, że nie mam formatów wideo HTML5, co to niby znaczy? Gdzie jest moja ulubiona piosenka!? Ktoś ją wyłączył, abo coś, hmm... dołożyłam wtyczki "Flash HTML5", inne Flash, ale nadal mi mówi, że nie mam wideo. Ale to tylko te Kraftwerk, ciekawe... muszę to rozwalić, aż będzie działać, hmm... wait... taka fajna piosenka, ale to denerwujące! Muszę sprawdzić na innej przeglądarce, wait...
2019-10-19 16:57
smaku Już chyba wiem, co nie działa. Coś zmieniają znowu na komercję, żeby wszyscy kupowali nowe komórki i PC-ty z systemem HTML5, ale ja nie kupuję NIGDY nic nowego, mam tylko stare zawsze, oczywiste. No więc wszystkie piosenki, które mi nie działają na Windows XP idą na śmietnik, proste, oczywiste. Ta wersja działa ( youtube.com/watch?v=Y6LZ93VlsbQ ), więc zostaje. OK.
2019-10-19 18:16
smaku Teraz uogólnię sobie zasadę: coś, co nie działa mi na Windows XP idzie na śmietnik i znika na wieczność. Proste, oczywiste. AmenDS`. OK. Uff... i wolne, weekend, kawa... :P
2019-10-19 18:18
smaku A propos miłości i poznawania świata i życia, przypomniała mi się dziś genialna książeczka, którą niedawno czytałam. Nie wiem, czy jest po polsku wersja, ale francuska brzmi genialnie. Klasyka pornosa normalnie, jak dla mnie, pyszności... :P

Na okładce była recenzja w stylu jak poniżej:

"Dans un boudoir delicieux, trois libertins, pleins de sante et d"imagination, accueillent une jeune fille qui ne demande qu"a apprendre..."

czyli po polsku, że w przepysznym buduarze, troje libertynów, pełnych zdrowia / wigoru i wyobraźni, przyjmuje młodą dziewczynę, która nie prosi o nic innego, a tylko żeby móc się uczyć - no po prostu genialna recenzja i wprowadzenie do pornosa, oczywiste... :)

Młoda nastolatka, pełna chęci i oczekiwań, chciałaby się tylko uczyć, po prostu... hmm... no kurde... :)p...

Na wikisource dają tekst tej książeczki, pierwsze 4 dialogi wystarczają, żeby zasnąć w marzeniach o raju jakimś, żeby tak móc się uczyć tylko, lub uczyć... zależy kto chce być uczony, a kto nauczycielem, role zawsze można poustawiać, jak kto lubi, lub by chciał, lub wolał, czy wolała, aby się dogadać, oczywiste... dla radości nauki i nauczania oraz poznawania, oczywiste... :)

Zanim scenki, najpierw wstęp:

( [link] )


Piękna historia, jak dramat miłosny, filozoficzny, edukacyjno-pouczający w exemplach, normalnie. :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Odpowiedziałam dziś na jakiś komentarz jednej z koleżanek tu u nas, a propos mądrości, miłości i durnostwa, chociaż nie wiem, czy w dobrym kontekście, bo mnie od razu skojarzyło się raczej w sensie pierwszej miłości i starań, a nie w małżeństwie, hmm...

I skojarzyło mi się z tym genialnym filmem - bo takie są zawsze efekty i życie, kiedy ktoś nie ma odwagi zostać durniem, hmm...

Ciekawe... wszystko naturalne w sumie... tak już jest, hmm...
 KOMENTARZE (2) 
smaku W tym wpisie powyżej, moim, jest przy okazji przykład ostatecznej traumy, jak śmierć, normalnie, hmm... słowo "jakiś" w mowie, o komentarzu, ana który odpowiedziałam, nie dość, że (już pomijając, powiedzmy), to nie był komentarz, tylko wpis na blogu, itd. - same traumy przykładowe, oczywiste. :) I dla młodej osoby, akurat to są przykładowe traumy ostateczne, typu śmierć i koniec wszechświata. Hmm... no i właśnie... ale chyba i dorosła osoba by zauważyła od razu, że to jakiś szczyt chamstwa i braku szacunku, zupełny brak szacunku, zupełnie jakby traktowanie, jak coś tam, byle, obojętne, jakiś komentarz jakiś nieważny byle co, gdzieś, przypadkiem śmieci jakieś, już zapomniane nawet, pewnie debilizmy same, ale się coś skojarzyło to... można sobie na ten temat coś, że, zresztą głupoty, nieważne, oczywiste... :D Hmm... no i właśnie... a to jedno słowo tylko w wypowiedzi, hmm... "jakieś". Jak można w ogóle tak napisać!? No i właśnie, hmm... ;)
2019-10-16 21:41
smaku To jak w miłości, lub w relacjach z ludźmi czasem się zdarza, niechcący, hmm... a potem dziewczyna ucieka z płaczem machając rękami w załamaniu nerwowym, jak na imprezie w tym filmie śmiesznym "It's not another teen movie", no ale to tylko taki dowcip, albo słowo tylko jedno, nieopatrzne, hmm... "nie wiedziałam, że to dla ciebie takie ważne, jaka ty jesteś wrażliwa", hmm... kurde... no i właśnie... niektórzy nie rozumieją i potem się uważa, że ktoś zwariował, przez jakieś jedno słowo, hmm... "wariatka"... no i kurde, weź tłumacz potem, oczywiste... :) "wiesz, jakaś panienka dostała załamania nerwowego bo ktoś jej powiedział jakieś słowo typu jakiś, czy jakieś, w ogóle nie wiadomo o co chodzi, ale tak się załamała, że nie chcą jej wypuścić z psychiatryka teraz, ma depresję i zupełnie straciła mózg".. - Przez jakieś słowo? - Jakieś jedno tylko. Ktoś powiedział o jej komentarzu "jakiś komentarz". - Może jej zależało, a ktoś uznał za jakiś nieważny zupełnie? - No ale żeby od razu dostać depresji? :))) - przykładowo... no i potem jak tłumaczyć ludziom, no nie? ;) I zaczynają się historie całego życia potem... przez jedno słowo! "Jakiś komentarz"... - No wiesz, no po prostu... kurde, gdyby nie to jedno słowo! :)
2019-10-16 21:49
smaku Ostatnio oglądałam i czytałam trochę jakiś stary numer Elle i Vogue, z lat 50-tych, czy 60-tych, genialne rysunki, fotografie, teksty ciekawe, jak cofnięcie w czasie do czasów, gdzie pełno dziewczyn było w kapelusikach, długich sukienkach szczupłych, były szczupłe, bez cycków, małe usteczka, oczy zalotne, miłe, albo inne jakieś takie specjalnie, żeby coś, jakiś charakterystyczny styl, ze 200 stron! Nie wiem, czy to lata 20-te, czy 50-te, we Francji, muszę sprawdzić dokładnie, hmm...

Ale to tylko dodatkowo mi się skojarzyło, bo akurat ostatnio przeglądałam i fajne rzeczy, prawdziwe z tamtych czasów - w Bibliotece Narodowej we Francji na stronie internetowej gdzieś kliknęłam... albo Gallicia, czy coś i mi wyskoczyło, bo jak widzę dziewczynę, to klikam, oczywiste...

Ale to tylko dodatkowo, bo ostatnio znowu się zastanawiałam jakoś chwilę, dlaczego niektóre dziewczyny mają małe cycki i są szczupłe, chude, a inne są cycaste, pełne, zdrowe, żywe, hmm... i kiedyś już o tym myślałam, ale jednak znowu mi przyszło do głowy, bo to musi być jakaś zasada, z ciekawości chyba mnie to zaczyna ciekawić, informatycznej, hmmm, czyli biologiczno naturalno-psychologicznej nawet, społecznej, etc., powiedzmy, hmm... z jakich powodów, czyli co warunkuje taki stan rzeczy, hmm... ale to śmiesznie brzmi, "taki stan rzeczy, haha". :)

Mniejsza z tym, w każdym razie, oczywistym jest, że osoby z trudnych środowisk, gdzie ciągle żyje się w stresie na co dzień - w ogóle nie powinny mieć cycków, zasadniczo, biologicznie, naturalnie, oczywiste. Osoby, w znaczeniu kobiety. U chłopców to wpływa tak samo na fiutka pewnie, oczywiste.

Chodzi o stres - to hamuje naturalny rozwój organizmu, no więc kto żyje w stresie, szczególnie od dzieciństwa - w dorosłości musi mieć małe cycki, lub małego fiutka, proste, oczywiste.

I teraz nawet środowisko trudne nie jest pełnym wyjaśnieniem, bo takie stresujące środowiska, czy to społeczne, rodzinne, etc. - są tylko powodem typowym stresu codziennego.

No więc nawet w inteligenckich społecznościach, rodzinach, itp., gdzie powinno się żyć przyjemnie i bez stresu, czyli mieć piękne, duże, zdrowe cycki i całe ciało i tak samo piękne, wielkie penisy u chłopców, przykładowo - no to jednak dość często właśnie w takich środowiskach wydawałoby się inteligenckich, zdrowych, szczęśliwych, czasem jeszcze gorszy stres codzienny jest w życiu dziecka i młodej osoby, bo wymogi poziomu, czy środowiska powodują często, że dziecko i młoda osoba musi codziennie żyć w stresie, hmm... i wychodzi, że np. dziewczynka ma małe cycki, a chłopiec ledwo co fiutka - bo codziennie od dziecka aż do dorosłości żyje w stresie, hmm...

OK. No i gotowe chyba. Kurde. No i jestem mądra, prawda? Czy nie?

Mnie się to wydaje proste. Hmm... ciekawe.

Bo inne sprawy, to że każda istota biologiczna ma "swój wygląd naturalny", więc sytuacje, w której śliczna, młoda dziewczyna narzeka, że ma małe cycki, są śmieszne, bo każdy widzi, że śliczna dziewczyna i ma genialną, śliczną sylwetkę i wszystko "własne, naturalne zdrowe, jak powinno być", oczywiste... a ta narzeka, że ma małe... i to komedia zawsze, oczywiste, a z dużymi wyglądałaby jak kaleka jakaś przerabiana, oczywiste... no i właśnie, hmm...

Hmm.. no i właśnie. Proste, he... :)

OK. jestem genialna... i co teraz z tego wynika?

Że trzeba żyć miło i szczęśliwe i nie mieć stresów i żyć, jak się lubi i cieszyć się życiem i mydlić się i kąpać pod prysznicem, jak panna Ciciolina, albo Sabrina i wszystko ma się super, oczywiste...

No i proste, oczywiste... :)

I teraz zostaje jeden problem chyba, że jak już ktoś jest dorosły, to sorry, przepadło, hmm... kto ma małe cycki, albo małego fiutka, no to sorry, tak musi zostać, proste, oczywiste... hmm... zostaje samobójstwo. No bo co innego poradzić, proste, oczywiste... :)

Chyba, że masaże jakieś, ale nie wiem, czy to działa na wzrost, czy rozrost, czy raczej na oklapnięcie i impotencję? Hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Skojarzyło mi się przed chwilą a propos tego artykułu o EMPiK i coś, w Wiadomościach, a propos oduczania tego, co dla kogoś naturalne, nie tylko ludzi, ale i psy, przykładowo, można by nauczyć żreć trawę i pić wodę tylko z morza, słoną, albo z brudnych kałuż, ale nie mięso i kości i nie czystą wodę, przykładowo, itp., oczywiste... misia koala można nauczyć żreć mięso za to, żeby była równowaga ekonomiczno-ekologiczna w ekosystemie biologicznym, hmm... miś koala na pewno mógłby nauczyć się być krwiożerczym drapieżnikiem, nawet, jeśli nie ma przystosowanych pazurów, to jakoś w toku ewolucji nauczyłby się jeść małpy, psy, tygrysy, inne zwierzęta mięsiste, ważne, żeby nie jadł listków i nie chował się na drzewach, przykładowo, oczywiste... priorytety, czyli żeby niezgodnie z naturą, bo to byłby błąd, oczywiste...

OK, w każdym razie skojarzyło mi się przykładowo, hmm... w kontekście poszukiwania żony... tam napisałam przykład w komentarzu do artykułu, że można pracować na ulicy i rozdawać ulotki i można znaleźć żonę w swoim środowisku, oczywiste...

Tak samo, lubiąc książki, przykładowo, literaturę, nauki humanistyczne, itp. - można iść na inżynierię, w sumie obojętne jaką, najlepiej na pompy cieplne, kanalizacje, inne duże roboty budowlane, czy wykończeniowe, ew. na rakietnictwo lub samolotostwo i to zawsze jakiś zawód z przyszłością, a wiersze, poezje i humanistykę to po godzinach można zawsze studiować sobie na forach na internecie, oczywiste... liczy się zawód, a pierdoły to dla innych, na przykład dla marzących o informatyce i inżynierii - wtedy tacy mogą sobie iść na psychologię, filozofię, inne uniwersyteckie głupoty i sobie żyć przynajmniej w środowisku inteligenckim, ale żeby nie zepsuć sobie głowy matematyka i fizyką tylko, oczywiste... etc. - ważne, żeby NIE to, co się chce, lub lubi, lub marzy, to 100% oczywiste... marzenia to TYLKO w wolnym czasie, oczywiste...

I teraz kwestia rodziny. 100% nie ma szans na rodzinę, no bo jak można szukać w nie swoim środowisku, oczywiste...

I kiedy już nie będzie rodzin, zostaną tylko wspomnienia, marzenia, wspomnienia marzeń i planów i można oddać majątek i wszystko swoje na śmietnik, bo już nie przyda się nikomu, oprócz tym, co by mogli jeszcze skorzystać, oczywiste, hmm...

I znowu a propos poszukiwania żony...

Teraz można sobie powspominać po latach...

... może gdzieś na psychologii...

... może gdzieś na filologii...

... może na filozofii...

... może na bibliotekoznawstwie, hmm....

Gdzieś mogła być żona po drodze w życiu, no ale... priorytety: aby NIE tam, gdzie by się chciało studiować, oczywiste...

Czyli wszystko super i OK.

Można szukać nadal... może na innych wydziałach... 20 lat temu... hmm...

No na pewno gdzieś... chyba, że na ulicy rozdającą ulotki, bo też musiała iść do pracy, zamiast na studia, przykładowo, to może zamiast na wydziale psychologii, nadal rozdaje ulotki i myśli 20 lat codziennie o samobójstwie jedynie, oczywiste...

Hmm...

To może trzeba szukać żony wśród samobójczyń niedoszłych, na cmentarzach, w zakładach psychiatrycznych, wszędzie, gdzie pozostały osoby, które nie mogły w życiu iść własną drogą?

Hmm... możliwe, że to dobre miejsca do szukania żony, hmm... warto się zastanowić, i jeśli żona jeszcze żyje, może jest szansa ją znaleźć? Choćby na cmentarzu? Kto wie, ciekawe... warto szukać, aż do śmierci, oczywiste...

Tylko wtedy zgodnie z zasadą debilizmu: aby NIE wśród środowisk, gdzie by można znaleźć swoją żonę. Trzeba gdzieś INDZIEJ, czyli tam, gdzie NIE można znaleźć, oczywiste... hmmm...

No skoro już trzymać się zasad, to do końca, oczywiste... musi być 100% debilizm i na opak, czyli 100% zagłada i śmierć świata i cywilizacji, oczywiste...

Hmm... no i właśnie.

Rzeczywistość końca XX wieku i nadal w XXI wieku...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Wchodząc na naszą stronę, zauważyłam, że pojawiła się ikonka tęczy kolorowej, i to trochę straszy, bo ta tęcza kojarzy się bardzo negatywnie, oczywiste. Ja też nie lubię tych tęcz, bo kojarzę ze zbieranina odpadów, pedałów, upośledzeńców, rynsztoków, spaczeńców, kaleków i samo ścierwo tego świata, jak na rynsztok i odpad i nie wolno dotykać nawet, oczywiste...

Hmm...

Ja jestem zdrowa, mądra, piękna, śliczna i szczęśliwa lesbijka, a nie jakieś odpady i robaki, oczywiste... ja nie jestem pedałem! Kurde, jakie to obrzydliwe i niedobrze mi aż od razu, fuj! Kurde no... ble...

Hmm...

Mam nadzieję, że kiedyś będzie porządek na świecie i będą same dziewczyny i normalni ludzie, i nie będzie pedałów i odpadów obrzydliwych, że musiałabym pluć i rzygać ciągle, jak od żydów, robaków i pedałów. Tfu, fuj...

Ble...

OK. Może mi przejdzie... bo ta tęcza tak zadziałała... fuj, kurde... skojarzenie z pedałami i odpadami i to dlatego, ble...

Hmm... kurde, muszę odpocząć, bo będę rzygała zaraz... jak ja się brzydzę pedałów, kurde! Ble! Jak od żydów mi niedobrze od razu, ble!

Kurde mol... może kiedyś zlikwidują te kretyńskie tęcze, zobaczymy...
 KOMENTARZE (2) 
varicella Troche się kolega zagalopował! Ani nie jestes sliczną ani mądrą dziewczyną. Ani nawet głupią i brzytką nie jestes. Jeszcze bardzo niedawno zastanawiales się, czy pisac o sobie w rodzaju żeńskim. Wiec może wyluzuj z tym żyganiem. Bo na Twoj widok moze też się komus zbiera. Oczywiste.
2019-10-08 20:46
smaku Tak, wiem, przepraszam. Potem sama się zastanawiałam, czy tak powinno się pisać i mówić, bo potem żydzi płaczą i udają, jak zawsze "bardzo cierpiących" - typowe, oczywiste, dlatego mówi się zawsze, że "im bardziej piszczą, tym bardziej ich się katuje", 100% prawda, oczywiste. Od wieków ludzie wiedzą i zawsze potwierdzą, oczywiste. No ale nawyzywałam od kaleków, robaków, etc., a czasem ktoś nie rozumie, o czym mowa i jak to rozumieć i wtedy zawsze może być jakiś problem, oczywiste, ze względu nie rozumienia o czym mowa i kontekstów. Hmm... potem jakaś biedna inwalida popłacze się, że wyzywają ją od kaleków, a to nie o inwalidach, oczywiste... kiedy widzę, że ktoś wyśmiewa się, albo obraża w sposób dziwny, czyli przestępczy, osoby upośledzone, inwalidów, bezdomnych, innych, którzy nie zawinili, żeby ich katować, no to nawet podchodzę i zakatowuję zasrańca na miejscu, kiedy widzę, że jakiś palant po prostu wyżywa się na kimś, kto nie zawinił - nazywam to edukowaniem czubków i kaleków, proste, oczywiste. Kaleka, to dla mnie taki kaleka, w sensie pedał kryminalny, przykładowo, który tu nasra, tam nasra, tam kogoś podpier*oli, zgłosi, tu napłacze, tam naskarży, i udaje niewiniątko potem, jak żydek parszywy - dlatego mówi się zawsze "jak żyd, albo pedał jakiś" - to 100% prawidłowe określenie, oczywiste. Bo wiadomo o czym mowa, oczywiste. Kaleka to przykładowo złodziej, oszust, taki, kto wyżywa się na słabszych, kradnie, bije, donosi, oszukuje, itp. - traktuję ich zgodnie z tym, czym są, czyli jak kaleków i upośledzeńców, oczywiste. No i właśnie. Widząc i rozumiejąc konteksty i znaczenie moich określeń, łatwo widzieć świat prosto i prawdziwie i o czym mowa, każdy człowiek widzi tak samo, proste, oczywiste... kiedy ktoś rzyga na mój widok, to ja pękam ze śmiechu i mam radość śmieszną i lubię takie osoby, które mnie nienawidzą i na mnie rzygają wprost, bo widzę, że "ktoś z naszych", normalnych czyli. ;)
2019-10-09 14:46
smaku Weekendowo klikam sobie po Internecie po różnych rzeczach, które lubię i akurat trafiłam na moją ulubioną piosenkę, która zawsze mi się kojarzy z Paryżem i z Francją z lat 90-tych XX wieku... zupełnie inny, piękny świat, hmm... nie wiem, jak kojarzyli twórcy tej piosenki i śpiewaczki, ale dla mnie to super genialna piosenka, od razu mam uczucie z powrotem genialne, jakbym czuła Paryż i Francję jaką lubiłam w 90-tych latach, żywy, piękny, genialny świat, czad... muszę znowu tam pojechać, zobaczyć, czy wszystko żyje, jak powinno, muszę połazić i posprawdzać, z 7 do 10 dni wystarczy, jak zawsze, oczywiste... hmm... ok, zobaczymy, jak z czasem będzie...

Dopóki ja się cieszę i śmieję, dopóty Paryż istnieje, oczywiste... inaczej znika świat, oczywiste, hmm...

Jak mówił Nostradamus pan, kiedyś, dawno temu:

Tant que Paris ne périra,
Gaîté du monde existera.

Nostradamus. (1555.)

Haha... wszystko na tym świecie zależy tylko ode mnie, proste, oczywiste, hmm...

Zaraz wróci życie w Paryżu, skoro ja o Paryżu myślę, proste, oczywiste, haha...
 KOMENTARZE (2) 
Yanina Malcolm McLaren & Catherine Deneuve - Paris Paris (Official Music Video) Tylko to w tym temacie ;-)
2019-10-06 21:53
smaku Tak, dokładnie te same klimaty jakoś. 100% się zgadzam, ten sam komplet znanych utworów, wszystko zbiera się w latach 90-tych jakoś, tak jak Dalida & Alain Delon - "Paroles, paroles", Joe Dassin - "À Toi", "Et si tu n'existais pas", etc. i pełno innych wykonawców i utworów, Yves Montand - "A Paris", itd., etc. - znane wszystkie utwory, mimo, że z lat 60-tych i 70-tych, to w latach 90-tych robią genialny klimat dla tych, co poznają Francję i Paryż, w szczególności. Niepowtarzalne, wieczne rzeczy, oczywiste. :)
2019-10-07 22:04
smaku Klikam sobie dzisiaj po Internecie i szukam czegoś fajnego, i trafiłam tu u nas na Ogłoszenia, a tam propozycja od jakiejś dziewczyny, że można pooglądać jej zdjęcia i podana strona. No to super, oczywiste.

Najpierw zadali mi pytania:

Pytanie 1:

Wiele z tych mamusiek to zdesperowane samotne matki i zdradzające żony, które szukają zabawy. Mogą być Twoimi sąsiadkami lub osobami, które znasz. Czy zgadzasz się zachować ich tożsamość w tajemnicy?

Oczywiście tak, najważniejsza dyskrecja, oczywiste. OK.

Pytanie 2:

Te mamuśki nie chcą mieć kontaktu z panami, którzy szukają „związku”. Pragną jedynie szybkiego seksu, nie randkowania. Czy zgadasz się na to?

Tak, oczywiste, właśnie chodzi mi o to, żeby nie mieć zobowiązań żadnych, oczywiste. I żeby nie było problemów żadnych, oczywiste. OK.

... doszłam do końca, uff...

Teraz się boję, że jak zacznę szukać czegoś dla siebie fajnego, to ktoś MNIE zacznie szukać, no i to akurat nie byłoby fajne, oczywiste, hmm...

Kurde, zawsze się boję takich stron właśnie, bo jak mieć pewność, że wszystko ok, zgodnie z tym, co się pisze i informuje. Nigdy nie wiadomo, oczywiste, hmm...

OK, muszę to popróbować. Muszę być odważna, wait... zobaczymy, może to działa. Super by tak było, kurde, jak marzenie - wybierać sobie różne dziewczyny, umawiać się, no i kurde, to musi być genialne, oczywiste... tylko żeby potem nie było jakichś problemów, właśnie to zawsze tak jest potem, że nigdy nie wiadomo, oczywiste, hmm...

OK. Muszę poznawać świat, kto nie poznaje, ten nie pozna, oczywiste.

Zobaczymy, potem powiem, czy to działa, wait... ale to musi być genialne, hmm...

Kurde, to jakiś raj... można sobie wybrać dziewczynę i się umówić i tyle... i kurde to musi być jakiś raj!... nie do wiary...

Muszę zaryzykować... kto nie ryzykuje, ten nie ma. OK.

Ale to genialne...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Akurat na chwilę tu jestem tylko, w przerwie w międzyczasie, ale komentarz, który przed chwilą napisałam u kogoś na blogu wydaje mi się tak ważny dla wielu, żeby uchronić przed wieloletnimi depresjami i cierpieniem i jeszcze gorzej, bardzo często, że go tu powtórzę, cytując:

"Czasem lepiej nie dodawać [miłości], a tylko formalnie załatwiać sprawy i robić, co ważne i potrzeba, inaczej straszne męczarnie, a do tego miłość zaczyna zobrzydzać i ludzie zaczynają się bronić i uciekać i im niedobrze. Ci, którzy o tym nie wiedzą, potem strasznie umierają w cierpieniach, straszliwe tortury, warto wiedzieć, oczywiste."

Przypomina mi się cytat bardzo fajny i dość mądry z Biblii, mimo, że akurat nie jestem religijna, oczywiste, jestem rozumna, no ale jednak właśnie dzięki temu, że mam rozum, wiele poznawałam w życiu, żeby wiedzieć i rozumieć, oczywiste, w tym różne pisma "święte" i inne magiczne, mitologiczne, etc., wiadomo, osoba rozumna musi najpierw poznać i rozumieć, żeby mieć rozum i świadomość, oczywiste...

W każdym razie cytat, który mi zawsze przychodzi do głowy, właśnie chyba z Biblii, z Nowego Testamentu gdzieś, albo ewangelie, albo listy jakieś, z początku gdzieś, bo więcej nie miała siły tego czytać, oczywiste...

"to, co sobie zapracujesz w ukryciu, ojciec odda tobie", lub jakoś podobnie - ja to rozumiem i zawsze tak pamiętam, że w szarym, pustym, depresyjnym, formalnym świecie, gdzie nic nie ma znaczenia, bo sama mgła, pustka i powietrze - robiąc to, co ważne, jest to dobre a na dodatek ma się potem genialną nagrodę, kiedy wraca życie i miłość czyli, czyli świat ludzki - do tego świata pustego - czyli robiąc formalności istotne, w dobrym celu, czyli robiąc jakąś robotę dobra, np. porządki, załatwianie spraw urzędowych, pomoc innym, inne formalne załatwianie spraw istotnych => potem okazuje się, że wraca świat człowieka, piękny, ludzki, żywy, a jednak w tym świecie zaczyna być widać CAŁĄ ROBOTĘ wykonaną "na pusto" w pustym świecie - to oczywiste, hmm...

To tak jakby w pustce musieć pracować, a absolutnie nie ma się ochoty... na przykład "wynieś śmieci - nie chce mi się, odkurz pokoje - po co?, idź na pocztę, tylko odebrać dokument, nic więcej - po co, jutro, albo potem, umyj naczynia, albo łazienkę - a po co, nic nie widać, kogo to obchodzi", itp. - że w depresji świat jest pusty, nic nie widać, szary świat bez znaczenia, no i właśnie...

Wystarczy zrobić, co dobre i istotne, pomimo, że cały świat wydaje się pusty i bez znaczenia, a jednak po zrobieniu tych formalności "pustych na pusto w świecie pustym" - potem okazuje się, że wszystko piękne, porobione, wraca światłość wiekuista, normalnie. :)

Jak raj jakiś, a praca była "na pusto", w pustym świecie bez znaczenia, hmm...

... a jakie efekty, kiedy "ktoś włączył światło" potem, haha... :)

Warto wiedzieć, jak to działa. :)

P.S.

Dla lepszego wytłumaczenia i pokazania, o czym mowa, przykładowo w filmie "Matrix" był świat systemowy, pusty, szary, schematyczny, formalny jedynie, nic nie smakuje, nic nie ma znaczenia, pustka formalna jedynie, no ale właśnie pozałatwianie spraw tym świecie formalnym bez życia - powoduje potem "włączenie światła" i wszystko piękne, żywe, pachnące i smakuje prawdziwie, jak raj... :)

Proste, oczywiste...

A kwestia "ojca, czy matki", to inne sprawy, to ci od Biblii się znają, to ich sprawy, mi się tylko kojarzy... kwestia nomenklatury, czy nazewnictwa zjawisk pewnie tylko, filozofowie też gadają o tym samym, w różnych szkołach nawet, używając innych bogów, nazw, etc., oczywiste...

"Ojciec" to raczej ten zły zawsze, Jupiter - pustka bezrozumna i kretyńska, formalna bez rozumu zupełnie, jak mgła debilizmu oceanów... tyle ma Jupiter rozumu, co go Słońce oświeci chwilowo, oczywiste... :)


... ale jednak robiąc formalne zadania, potem wraca słońce, etc. - można tak sobie szukać porównań jak kto lubi, oczywiste...

Liczy się to, co prawdziwe w tym, o czym mowa, czyli że robiąc dobre rzeczy, istotne, w pustym świecie formalnym - potem ma się efekty widoczne w świecie ludzkim żywym. O to chodzi...

Generalnie nikomu nie chce się cokolwiek robić w pustce, w świecie pustym, bez znaczenia, oczywiste... a to błąd, dlatego opowiadam, oczywiste... jak wyżej.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Zaciekawiłam się ostatnio nowym słowem "transseksualizm" - jakiś artykuł znalazłam tutaj na stronach, że kazali w jakimś kraju na siłę kastrować osoby tego typu. Wiadomo, że kazać coś komuś, to jakiś kryminał ostateczny, nikt na świecie nie może nikomu nic kazać, tak robią tylko mordercy i przestępcy, oczywiste.

Myślałam, że to chodzi o takie osoby, które np. są pięknymi kobietami, ale na przykład jednocześnie z pięknym, dużym penisem, hmm... no i jeśli natura ukształtowała taką śliczną panienkę cycastą na dodatek, z piękną pupą i wszystko genialne, a na dodatek z penisem pięknym wielkim, no to kurde, to musi być genialne coś, oczywiste...

To byłoby rozwiązanie może problemu, jak rozmnażać się pięknie i naturalnie w świecie kobiet, hmm... niektóre kobiety mogłyby mieć narządy rozrodcze męskie, a niektóre być normalnymi dziewczynami i wtedy OK, wszystko działa naturalnie, hmm, ciekawe...

Pełno pięknych kobiet na świecie, jedne są naturalne, "normalne", a niektóre z penisem i z jądrami, i wtedy mogą zapładniać te normalne kobiety i żeby rodziły się normalne, zdrowe osobniki żeńskie, albo te transseksualne, z penisem - ale to pewnie tylko wyjątkowo się zdarza, raz na setki tysiące urodzeń pewnie, nie wiem, trzeba by sprawdzić w statystykach medycznych. Wtedy takie kobiety z narządami męskimi by się chroniło, bo byłyby na rozmnażanie potrzebne i na przetrwanie życia na świecie, oczywiste, hmm... byłyby pod ochroną, oczywiste...

Ale na internecie piszą, że transseksualizm to chyba nie jest to, co myślę, hmm... to jakieś zaburzenie mózgu chyba, a nie organizmu, to nie wiem w takim razie. To nie o to mi chodziło.

A może to w takim razie ja jestem transseksualistką? Hmm... o kurde! Teraz to zaczęłam się bać... hmm, muszę to przeczytać chyba, kurde, to mnie by nazywano transseksualistką? Ja jestem lesbijką! Muszę to obczaić, ja nie chcę być nazywana takim słowem, hmm... ja jestem lesbijka normalna...

Hmm... ok, muszę posprawdzać te tematy, bo się nie znam, hmm...

Pomyliłam się tam w komentarzu do tego artykułu i wyszła głupota, chodziło mi o to, że te osoby transseksualne były zmuszane podobno do ich wykastrowania, a ja napisałam, że jak można zmuszać nie dość, że nikogo nie wolno do niczego nigdy, to na dodatek jakby uznano transseksualizm za jakąś chorobę, kiedy chorobą nie jest, no więc zupełnie coś kretyńskie wychodzi, że nie dość, że zmuszano ludzi do czegokolwiek, co jest kryminałem zasadniczo zawsze, oczywiste, to na dodatek uznając ich za chorych, mimo, że są zdrowi, kurde... szczyt kretynizm jakiś.

I teraz dopiero druga pomyłka, bo ja myślałam, że transseksualizm to kobieta z penisem, przykładowo, więc genetycznie zdrowa, bo zgodnie z programem genetycznym wyszła, jaka wyszła w procesie produkcji naturalnej, czyli w procesie narodzin, hmm... jeśli żyje normalnie i zdrowa, no to jak może być chora, kiedy jest zdrowa, oczywiste. Program genetyczny wyznacza budowę organizmu i jeśli organizm rodzi się zdrowy i sprawny, no to jest zdrowy i sprawny, proste, oczywiste. Śliczna, cycasta, kobieta z penisem, zdrowa, uśmiechnięta i szczęśliwa na dodatek - no to super, gdzie taką znaleźć nawet? - oczywiste...

Tylko że to słowo transseksualizm oznacza chyba coś innego, że ktoś jest na przykład dziewczyną, a myśli, lub czuje, że jest facetem, hmm...

Zaczyna mnie to niepokoić, bo ktoś mógłby zacząć o mnie mówić "to ta transseksualistka!", a ja nie jestem, to słowo jest nieładne i oznacza jakieś zaburzenia, inności jakieś, albo coś, a ja jestem normalna lesbijka przecież, śliczna, młoda, zdrowa, szczęśliwa dziewczyna, jak każda, no więc słysząc, czy widząc, że ktoś by mnie nazywał per ta transseksualistka, to w ogóle bym oczy otworzyła, że ktoś mnie wyzywa normalnie, jakiś cham bezczelny, hmm...

.. bo ja jestem normalna, zwyczajna dziewczyna, a ktoś by mnie miał nazywać chamsko jakimiś zwyrodnieniami, czy zaburzeniami, hmm... kurde, zaczyna mnie to niepokoić, wait...

Kurde, zaczyna mnie to denerwować. Ja nie jestem transseksualistka, ja jestem zwyczajna dziewczyna, lesbijka. Zaczyna mnie to denerwować, hmm... zaczynam się bać... muszę to sprawdzić, kurde, byłam taka szczęśliwa do tej pory, kurde, po co ja to przeglądałam! Hmm... Boże, kurde, jakie to denerwujące! Ja nie jestem chyba żadna transseksualistka...

Kurde muszę to sprawdzić, bo zaczyna mnie to denerwować, czy to nie pasuje do mnie przypadkiem, hmm... Boże, kurde, dostanę depresji zaraz, hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czasem zastanawiam się, kim ja bym była w tej scenie, hmm... ci, co mnie nienawidzą, od razu by mówili, że pewnie na pewno ten śmiechacz kastrowany, eunuch, oczywiste. Na pewno nie mam jaj i jestem debilna, wkurzająca, tylko się śmieję i wszyscy na pewno życzą mi, żebym zdechła najlepiej, albo udławiła się i pękła, przykładowo - oczywiste...

Potem zastanawiam się, czy inni, którzy mnie nienawidzą, nie pokazywaliby palcami, że to pewnie ten młody, za kierownicą, pewnie dziewica i marzycielka, piękne idee życiowe i miłość, na pewno nie może znać dziewczyn, ani dotykać, ani co mówić się całować, bo na pewno czeka na swoją wymarzoną jedyną cudowną, genialną i piękną na całe życie, ukochaną żonę, jak jakiś laluś, normalnie, że się po prostu nie da, można rzygnąć, to nie facet, tylko jakiś niedołęga, albo kaleka laluś, jak można w ogóle wyjść za mąż za takiego przybłędę filozoficznego, to nie jest mężczyzna nawet, oczywiste...

Hmm... potem zastanawiam się, czy nie byłabym tą śliczną, młodą dziewczyną szukającą miłości, wszędzie, gdzie i kiedy się nadarzy, bo przecież najpiękniejsza w świecie jest miłość i młodość, oczywiste, no więc, no kurde... kto by nie uwielbiał tak się kochać ciągle z nowymi i następnymi, pięknymi, młodymi dziewczynami, no kurde, oczywiste przecież, oczywiste...

... a potem wszystko mi się już myli i sama nie wiem, kim bym była w tej scenie, hmm...

Bo na miejscu kierowcy tego młodego, gdyby mi wsiadła do wozu taka śliczna, genialna, cycasta, młoda panienka, no to kurde, tylko bym marzył, żeby się nie czepiała potem i nie jechała za mną, bo potem następne muszę podwozić i jeszcze pełno po drodze czeka, ale zawsze można się potem umówić znowu gdzieś, jakoś, oczywiste... byłoby nawet super i genialnie, gdyby się dało potem jakoś, więc warto zostawić kontakt jakiś, wiadomo, oczywiste...

Hmm... a potem znowu bym musiała się zastanawiać, co na to powie potem moja żona, jak zdecyduję się mieć rodzinę i ustabilizowane, spokojne, miłe życie...

I znowu musiałabym wracać do filmu "Fan Fan Tulipan", z Penelope Cruz, bo tam jest przykład, że potem przed ślubem, setki, albo więcej dziewczyn pędziłoby drzwiami i oknami, kominami i jak się da, aby tylko zdążyć przed ceremonią powiedzieć, że ślub nie może się odbyć, bo przecież, oczywiste... hmm...

To trochę jak w tej polskiej komedii "Och, Karol" z lat 80-tych jakoś... tyle pięknych dziewczyn, kurde... no jakiś raj, oczywiste... a potem właśnie kurde nie wiadomo, zaczyna mnie to denerwować... w życiu na nic nie można się zdecydować, kurde...

Same zagłady... życie to tragedia, same tragedie, kurde, jakie to denerwujące, hmm...

... wszędzie raj dokoła, a kurde nic się nie da, bo potem trzeba pomyśleć, co z tego wynika, kurde, jakie to denerwujące... idę stąd... później pomyślę jeszcze raz...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Jakiś czas temu znalazłam pełno pięknych zdjęć gołych dziewczyn na Internecie i akurat jedno mi dzisiaj przyszło do głowy, a propos, że jedna dziewczyna pytała mnie ostatnio, czy nie chciałabym jej wziąć sobie za żonę i może mi nawet przysłać swoje gołe zdjęcia na adres, no i właśnie mi przyszło do głowy to śliczne zdjęcie, co pamiętam, że jak oglądałam dawno temu, to mi się żal aż zrobiło, bo takie piękne, śliczna, młoda dziewczyna, bardzo ładna jest i na pewno sympatyczna i w ogóle, a na Internecie ktoś jej zdjęcie zamieścił, no i potem sobie myślałam o tym, że jakie to przykre, bo jej mąż przykładowo byłby bardzo szczęśliwy, że ma taką fajną dziewczynę, a wszędzie po Internecie ludzie ją oglądają, no więc aż mi się żal zrobiło, no i właśnie, hmm...

Całe szczęście, że to zdjęcie wygląda, jak jakaś sztuka, bo jest bardzo ładne, więc może to nie jest pornografia, tylko ładne zdjęcie w ramach sztuki, to wtedy każdy przynajmniej może sobie zobaczyć, jak można być ładną dziewczyną, przykładowo, na ładnym zdjęciu, hmm...

No OK, ale jednak myśląc, że to prywatna osoba, to właśnie tak mi się zaczęło myśleć, kurde... no bo taka ładna, sympatyczna, młoda dziewczyna, no i kurde... gołe zdjęcia potem ludzie oglądają... ale w sumie gdybym nie widziała, to bym nawet nie wiedziała, więc wszystko zaczyna mi się przeczyć w sumie, bo pewnie nigdy bym nie poznała tej dziewczyny, w życiu, oczywiste, a tak przynajmniej znam, widzę i mi się bardzo podoba, hmm...

Ciekawe to jest, kurde, no właśnie dziwne, kiedy się o tym myśli, hmm...

Taka ładna, fajna dziewczyna, kurde... zostanie mi na zawsze w pamięci, jak wszystkie zresztą, które kiedyś widziałam w życiu, oczywiste...
http://66.media.tumblr.com/9e9732ff733c389c3d2e460e5656c7a3/tumblr_owutbl5j1W1wcyjfd_og_540.jpg
 KOMENTARZE (3) 
Ala44 Tak to bywa z tymi zdjęciami które potem lądują w necie itp. itd. rnSzkoda bo przecież pewnie a może na pewno emocje i potem przykrości jak się zobaczy swoją fotkę tam gdzie byśmy nie chciały ... Pozdrawiam
2019-09-19 22:50
smaku Ze zdjęciami to jest dość duży temat w sumie, pewnie, bo zawsze zależy wszystko, oczywiste. Akurat ta dziewczyna na zdjęciu powyżej pewnie wie i możliwe, że nawet dogadała się z kimś, kto umieścił jej zdjęcie, bo potem sprawdzałam, że jest to jedno ze zdjęć tego typu ładnych właśnie, jak sztuka prawie - na konkretnej stronie internetowej, więc wydaje się, że ktoś zrobił sobie kolekcję podobnych zdjęć, w formie, stylu, itp. - ładny zbiór, być może wszystko sobie dogadują samodzielnie we własnym zakresie i tam jest dużo fajnych, podobnych - nie jest to publicznie dostępna sztuka, nie jest to zupełnie prywatne, trochę jakby prywatna-sztuka amatorska, tak to widzę. Całe szczęście, oczywiste. Najgorsze, kiedy ktoś ukradnie zdjęcia od kogoś i zaczyna publikować gdziekolwiek na Internecie - wtedy już za późno, bo raz wystarczy coś opublikować i na wieczność nie da się cofnąć, zawsze już jest znane na całym świecie, więc za takie działania przestępców skazuje się na dożywocie, a potem prokuratury na całym świecie TYLKO poszukują do ostatniej kopii tego, co opublikowano i zamyka się następnych i następnych i następnych, etc. - praca przez lata potem, przez jedno opublikowane coś, co ukradziono i bez zgody, oczywiste.
2019-09-20 11:45
smaku Inna sytuacja, to kiedy ktoś sobie robi gołe zdjęcia dla siebie, "dla emocji" wspomnianych - wiadomo, że to działa dość nieźle, jak wszystko, co się robi z pomysłu własnego w swoim życiu, oczywiste. Tak samo działa spanie na golasa, kiedy nigdy wcześniej nie spało się na golasa we własnym łóżku, to jest to nowość i robi niezłe emocje, oczywiste. Potem chodzenie na golasa po domu, to też można się czuć jak przestępca, prawie że, oczywiste, bo potem trzeba by się tłumaczyć na pytanie "a co ty taka skryta jesteś? Co robiłaś?", itp. no i tak samo potem etapami działa np. dla emocji umieszczenie gdzieś publicznie swoich zdjęć gołych, bo to nieźle daje kopa, oczywiste. I tak po kolei, etapy poruszania emocjonalnego, aż kiedyś wszystkiego się odechciewa w sumie, oczywiste... hmm... ale to każdy sam wie, co robi i po co, oczywiste. Zawsze najgorsze jest to, co w podstawach rozumu jest niespełniane przez czubków i przestępców, czyli: - nie kradnij, nie udawaj idioty, że "to tylko", czyli nie kłam, etc. - zawsze dożywocia dla takich, oczywiste.
2019-09-20 12:00
smaku Zaczynam czuć się stara i odechciewa mi się planowania przyszłości i rodziny, hmm... chyba wolę już odpocząć na stare lata i zająć się swoimi sprawami, jak zawsze, czyli przynajmniej żadnych zmian i traum typu "jakieś zmiany" w moim życiu, hmm... chodzi o logikę, no bo kurde, rodzinę to zakłada się w młodym wieku, poznaje się kogoś, razem się coś robi, planuje, podróżować można nawet czasem, na weekend jakiś wypad, jakieś inne plany razem, do kawiarni, do klubu, coś zwiedzić, do muzeum nawet, w niektóre dni jest za darmo wejście zawsze, można sobie wybrać, że zawsze wszystko zwiedza się za darmo na całym świecie, w sumie, oczywiste... no i potem można pomyśleć o przyszłości, o może się ożenieniu, potem wiadomo, rodziny trzeba poznać, rodziców, a jak rodzeństwo, inni z rodziny, czy nie będą wkurzeni, że ktoś się znowu żeni, itp., czyli czy będą lubić żonę / małżonka, czy raczej wolą nie, itp., no wiadomo - w młodym wieku wszystko jest naturalne, zdrowe, przyszłościowe i warte codzienności i myślenia, planowania, robienia czegokolwiek w celu przyszłości i stabilizacji i rodzin i pokoleń potem, wiadomo, oczywiste... no ale kurde, jest jakiś logiczny czas na plany rodzinne, no więc właśnie... hmm...

Zaczyna mi się odechciewać, bo jestem dopiero na wstępie robienia list gołych dziewczyn znajomych z pamięci, które kiedyś widziałam, znałam, minęłam gdzieś po drodze, więc jeśli nawet jeszcze z rok będę robić listę, potem będę szukać i sprawdzać i pytać, czy są dziewicami i czy chcą planować rodzinę, to nawet jeśli któraś by się zgodziła spróbować i poznać najpierw i w ogóle, wiadomo, to potem musi znowu minąć rok przynajmniej, potem trzeba stwierdzić, że terminy, w tym wieku to naprawdę trzeba się określić raz i zakończyć temat, bo terminy, hmm... no i kurde, oczywiste... no więc właśnie... i teraz wszystko znowu jest nienaturalne, kurde... każdy etap życia człowieka jest prosto określony, jeśli się nie zdąży w danym etapie, no to sorry, wszystko potem jest patologiczne i opisane też prosto i na gotowe i każdy wie, jak wygląda życie nie w tym etapie, co by się planowało dopiero, oczywiste... no same zagłady i męczarnie i próba filozofowania, że patologia nie jest patologią i to wszystko jest znane i opisane w patologii, typowe i znane, oczywiste...

Hmm... no i kurde... ja będąc młodą osobą nie chciałam mieć życia patologicznego, oczywiste. Marzyłam jak każda młoda osoba, o studiach, potem rodzinie, praca w zawodzie i potem dzieci i starość i do widzenia, proste, piękne życie, ideał życia, oczywiste... no i teraz wypadając z etapów życia w sensie terminowym i pozaliczania wszystkiego, co by trzeba, żeby mieć normalne życie i przyszłość, a nie patologiczne, zostaje filozofia patologiczna, oczywiste, hmm...

Kurde... OK. Muszę to przemyśleć.

Po co mi rodzina patologiczna, hmm... to byłoby chore, kurde.

Jeśli marzenia o normalnym życiu nie były możliwe do zrealizowania, to nie wolno próbować na siłę, bo to byłaby patologia, czyli złe i zagłada, oczywiste, hmm...

Oszukiwanie jest kryminałem i robi jeszcze gorszą patologię, oczywiste. Zawsze się kłamie, chcąc pocieszyć człowieka, np.:

"- Wszystko jeszcze może się udać, zawsze jest czas" - typowy kryminał i oszustwa, za które powinno się zabijać na miejscu osoby pocieszające takimi słowami, jako oszustów i kryminalistów, oczywiste...

Hmm... no i właśnie... OK. Na razie muszę to przemyśleć, jeszcze mam czas, pomyślę potem, na wiosnę, jak to się mówi "trzeba poczekać do wiosny na romans miłosny", oczywiste... OK.

Może do starości coś wymyślę, zobaczymy, OK, na razie wolne, i tak już za dużo przemyślałam na dziś... potem do tego wrócę, nie spieszy się, oczywiste...

Muszę porobić porządki na jesień i jakieś książki sobie skombinować, będę sobie czytała i planowała przyszłość od następnego roku, hmm... albo wiem, coś sobie zaplanuję na jesień i na zimę, że kogoś poznam i zapytam, czy nie chce się żenić, bo terminy, a chodzi o rodzinę i przyszłość, oczywiste...

OK. Genialny pomysł, muszę kogoś sobie poszukać, ciekawe kto by chciał być moją żoną, hmm... muszę znowu wrócić do swoich list, tam wszystko sobie opisałam, wait... od nowa, hmm...
 KOMENTARZE (3) 
Yanina lubię to! ;)
2019-09-17 21:37
Yanina wait ! mam goluskie zdjecia swoje , podaj adres to wysle I moze wezmiesz mnie za zone ?!
2019-09-17 21:39
smaku @Yanina: taka propozycja nie pozwala wziąć za żonę, pewnie sama wiesz, prawda? :) Trudno, żeby moja przyszła żona łaziła po ludziach ze swoimi gołymi zdjęciami jako posagiem, czy karta przetargową, pytając każdego napotkanego człowieka po drodze, aż któryś się zgodzi, hmm... śmieszne, haha... super komedia, na pewno zaproszę Cię na Wyspę Szczęśliwości, w punkcie (3) mojego algorytmu poszukiwania żony, czyli jeśli nie znajdę, to możesz się przyłączyć do grupy i biegać na golasa ile chcesz, aż do końca świata, nawet bez zdjęć, oczywiste... :)
2019-09-19 19:42
smaku Jeśli coś dziwnego dzieje się w sąsiedztwie, albo jakieś duchy, czy głosy zaczynają latać przez głowę, jeśli obrazy i rzeczy widać oczami duszy, nawet przy zamkniętych oczach, przedmioty poruszają się same, bez widocznej przyczyny, czy powodu, hmm... jeśli coś dziwnego dzieje się gdzieś, jakoś i nie wiadomo co się dzieje dokładnie...

... wystarczy zadzwonić do mnie, na pewno pomogę, oczywiste... lubię pomagać, ja.

Smaku czyli...

Mówią, że jestem nienormalna, ale ja zawsze wiem lepiej, bo się znam, oczywiste... ciekawe, kiedy mi odblokują telefon, piąty rok już czekam, hmm... ludzie dzwonią, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Nie znać samego siebie, to musi być straszna trauma, oczywiste... zostaje picie, granie, jedzenie i sen, hmm... oraz poszukiwania, ciekawe... możliwe, że człowiek może odnaleźć sam siebie w lustrze, ale to trzeba mieć lustro najpierw, albo nad strumykiem, przykładowo, hmm... ważne, żeby nie popaść w depresję, jak ten grecki tragiczny, Narcyz się nazywał chyba... ciągle patrzył w toń, pewnie chciał poznać sam siebie i aż się zakochał...

Jak by nie było, same tragedie greckie w tym świecie, oczywiste... jak by nie próbować, oczywiste... hmm... jedni nie mogą siebie rozpoznać, inni chcą być jak ktoś inny, inni walczą ze sobą, bo twierdzą, że ktoś obcy ich nawiedził, inni muszą negocjować ugodowo, bo są grzeczni z natury...

... wszędzie same duchy, hmm... i tragedie greckie kurde...

Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby oko ludzkie mogło widzieć duchy chodzące po świecie, życie stałoby się nie do zniesienia, oczywiste...

... co mówić słyszeć samego siebie... albo nie wiadomo kogo, no wtedy to dopiero horror, oczywiste...

Jak potem odszukać samego siebie, co mówić rozpoznać, że ja to ja, a nie ten ktoś inny, milijony...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Chyba zaczynam przygotowywać się do jesieni i obniżenia rytmu na Disla, na niższych obrotach, potem powoli do snu zimowego, uwielbiam jesienie i zimę, bo wiem, że cały czas śpię i ledwo patrzę na świat sennym wzrokiem i zupełnie mnie nie obchodzi świat, mogę spać, to jest dopiero uczucie, oczywiste...

Tak samo kiedy pada, jest pochmurnie, kiedy nie da się wyjść na zewnątrz, to dopiero raj, kurde...

... jakie to piękne, że w Polsce są 4 pory roku, to jakaś bajka, albo raj, normalnie, hmm... cały czas jest co robić... i co roku w kółko, jak w tych Chłopach znanych, Reymonta... czad...

Teraz liście można sobie grabić, zbierać na kupki, czekać, aż przeschną, potem przesiać, żeby ziemi nie oddawać innym, samo suche do worków, potem zabiorą, ekologia, pięknie, czyściutko - znowu sierpień wrócił, kiedy się wszystko wygrabi i pięknie, jak w lato, soczysta, mocna zieleń, szczególnie po deszczach, na drzewach zielone liście, bo wszystkie żółte spadły i wygrabione, więc znowu lato piękne, hmm...

Noce chłodne, jak na jesieni - to jest super, bo wiem, że jestem w raju, a na zewnątrz pięknie, zimno, że trzeba się schować, czad... i można spać.

To jest dopiero raj, muszę przygotować sobie pełno książek i posprzątać na jesień, będę sobie znowu żyła we własnym świecie, czad...

Jeszcze porządki najpierw i zapasy, żeby mieć wszystko i spokój, będę sobie czytać i oglądać filmy, ale to super życie, kurde... jeszcze kawa, ech...

Muszę zaplanować jakieś następne wyjazdy na wakacje za rok, ale jeszcze Sylwester, muszę sobie zrobić Plan jakiś, hmm... wait... muszę mieć kontakt z ludźmi, wydarzeniami i ze światem, żeby nie dostać depresji...

Za 1000 lat mam nadzieję, że jakoś się nauczę żyć bez depresji, zobaczymy... muszę mieć zawsze co robić, co lubię... wtedy się nie nudzę. OK.

Jeszcze kalendarze z gołymi dziewczynami, żebym miała co oglądać na jesieni i w zimę, muszę sobie na ścianach powywieszać...
 KOMENTARZE (1) 
Alalina lubię to! ;)
2019-09-09 23:09
smaku Uff, weekend, muszę sobie nastroić rytm mózgu na spokój i balladę na niskich tonach, w długich amplitudach, czy jak to się określa, na długich falach w niskich, albo coś, ok, w każdym razie... przynajmniej sobie odpocznę...
 KOMENTARZE (0) 

Ostatnio komentowane:

news Kobiece strefy nagości, czyli polskie kino lesbijskie
smaku Filmy lesbijskie? Ciekawe... widząc nazwisko pani Szapołowskiej nie byłam pewna, czy to współczesne, aktualne coś? Nigdy nie było szans zobaczyć na golasa tej pani, a tu nagle na stare... opinia dodana 2019-11-13 19:41:28
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019