smaku - blog

smaku Jakiś czas temu znalazłam pełno pięknych zdjęć gołych dziewczyn na Internecie i akurat jedno mi dzisiaj przyszło do głowy, a propos, że jedna dziewczyna pytała mnie ostatnio, czy nie chciałabym jej wziąć sobie za żonę i może mi nawet przysłać swoje gołe zdjęcia na adres, no i właśnie mi przyszło do głowy to śliczne zdjęcie, co pamiętam, że jak oglądałam dawno temu, to mi się żal aż zrobiło, bo takie piękne, śliczna, młoda dziewczyna, bardzo ładna jest i na pewno sympatyczna i w ogóle, a na Internecie ktoś jej zdjęcie zamieścił, no i potem sobie myślałam o tym, że jakie to przykre, bo jej mąż przykładowo byłby bardzo szczęśliwy, że ma taką fajną dziewczynę, a wszędzie po Internecie ludzie ją oglądają, no więc aż mi się żal zrobiło, no i właśnie, hmm...

Całe szczęście, że to zdjęcie wygląda, jak jakaś sztuka, bo jest bardzo ładne, więc może to nie jest pornografia, tylko ładne zdjęcie w ramach sztuki, to wtedy każdy przynajmniej może sobie zobaczyć, jak można być ładną dziewczyną, przykładowo, na ładnym zdjęciu, hmm...

No OK, ale jednak myśląc, że to prywatna osoba, to właśnie tak mi się zaczęło myśleć, kurde... no bo taka ładna, sympatyczna, młoda dziewczyna, no i kurde... gołe zdjęcia potem ludzie oglądają... ale w sumie gdybym nie widziała, to bym nawet nie wiedziała, więc wszystko zaczyna mi się przeczyć w sumie, bo pewnie nigdy bym nie poznała tej dziewczyny, w życiu, oczywiste, a tak przynajmniej znam, widzę i mi się bardzo podoba, hmm...

Ciekawe to jest, kurde, no właśnie dziwne, kiedy się o tym myśli, hmm...

Taka ładna, fajna dziewczyna, kurde... zostanie mi na zawsze w pamięci, jak wszystkie zresztą, które kiedyś widziałam w życiu, oczywiste...
http://66.media.tumblr.com/9e9732ff733c389c3d2e460e5656c7a3/tumblr_owutbl5j1W1wcyjfd_og_540.jpg
 KOMENTARZE (3) 
Ala44 Tak to bywa z tymi zdjęciami które potem lądują w necie itp. itd. rnSzkoda bo przecież pewnie a może na pewno emocje i potem przykrości jak się zobaczy swoją fotkę tam gdzie byśmy nie chciały ... Pozdrawiam
2019-09-19 22:50
smaku Ze zdjęciami to jest dość duży temat w sumie, pewnie, bo zawsze zależy wszystko, oczywiste. Akurat ta dziewczyna na zdjęciu powyżej pewnie wie i możliwe, że nawet dogadała się z kimś, kto umieścił jej zdjęcie, bo potem sprawdzałam, że jest to jedno ze zdjęć tego typu ładnych właśnie, jak sztuka prawie - na konkretnej stronie internetowej, więc wydaje się, że ktoś zrobił sobie kolekcję podobnych zdjęć, w formie, stylu, itp. - ładny zbiór, być może wszystko sobie dogadują samodzielnie we własnym zakresie i tam jest dużo fajnych, podobnych - nie jest to publicznie dostępna sztuka, nie jest to zupełnie prywatne, trochę jakby prywatna-sztuka amatorska, tak to widzę. Całe szczęście, oczywiste. Najgorsze, kiedy ktoś ukradnie zdjęcia od kogoś i zaczyna publikować gdziekolwiek na Internecie - wtedy już za późno, bo raz wystarczy coś opublikować i na wieczność nie da się cofnąć, zawsze już jest znane na całym świecie, więc za takie działania przestępców skazuje się na dożywocie, a potem prokuratury na całym świecie TYLKO poszukują do ostatniej kopii tego, co opublikowano i zamyka się następnych i następnych i następnych, etc. - praca przez lata potem, przez jedno opublikowane coś, co ukradziono i bez zgody, oczywiste.
2019-09-20 11:45
smaku Inna sytuacja, to kiedy ktoś sobie robi gołe zdjęcia dla siebie, "dla emocji" wspomnianych - wiadomo, że to działa dość nieźle, jak wszystko, co się robi z pomysłu własnego w swoim życiu, oczywiste. Tak samo działa spanie na golasa, kiedy nigdy wcześniej nie spało się na golasa we własnym łóżku, to jest to nowość i robi niezłe emocje, oczywiste. Potem chodzenie na golasa po domu, to też można się czuć jak przestępca, prawie że, oczywiste, bo potem trzeba by się tłumaczyć na pytanie "a co ty taka skryta jesteś? Co robiłaś?", itp. no i tak samo potem etapami działa np. dla emocji umieszczenie gdzieś publicznie swoich zdjęć gołych, bo to nieźle daje kopa, oczywiste. I tak po kolei, etapy poruszania emocjonalnego, aż kiedyś wszystkiego się odechciewa w sumie, oczywiste... hmm... ale to każdy sam wie, co robi i po co, oczywiste. Zawsze najgorsze jest to, co w podstawach rozumu jest niespełniane przez czubków i przestępców, czyli: - nie kradnij, nie udawaj idioty, że "to tylko", czyli nie kłam, etc. - zawsze dożywocia dla takich, oczywiste.
2019-09-20 12:00
smaku Zaczynam czuć się stara i odechciewa mi się planowania przyszłości i rodziny, hmm... chyba wolę już odpocząć na stare lata i zająć się swoimi sprawami, jak zawsze, czyli przynajmniej żadnych zmian i traum typu "jakieś zmiany" w moim życiu, hmm... chodzi o logikę, no bo kurde, rodzinę to zakłada się w młodym wieku, poznaje się kogoś, razem się coś robi, planuje, podróżować można nawet czasem, na weekend jakiś wypad, jakieś inne plany razem, do kawiarni, do klubu, coś zwiedzić, do muzeum nawet, w niektóre dni jest za darmo wejście zawsze, można sobie wybrać, że zawsze wszystko zwiedza się za darmo na całym świecie, w sumie, oczywiste... no i potem można pomyśleć o przyszłości, o może się ożenieniu, potem wiadomo, rodziny trzeba poznać, rodziców, a jak rodzeństwo, inni z rodziny, czy nie będą wkurzeni, że ktoś się znowu żeni, itp., czyli czy będą lubić żonę / małżonka, czy raczej wolą nie, itp., no wiadomo - w młodym wieku wszystko jest naturalne, zdrowe, przyszłościowe i warte codzienności i myślenia, planowania, robienia czegokolwiek w celu przyszłości i stabilizacji i rodzin i pokoleń potem, wiadomo, oczywiste... no ale kurde, jest jakiś logiczny czas na plany rodzinne, no więc właśnie... hmm...

Zaczyna mi się odechciewać, bo jestem dopiero na wstępie robienia list gołych dziewczyn znajomych z pamięci, które kiedyś widziałam, znałam, minęłam gdzieś po drodze, więc jeśli nawet jeszcze z rok będę robić listę, potem będę szukać i sprawdzać i pytać, czy są dziewicami i czy chcą planować rodzinę, to nawet jeśli któraś by się zgodziła spróbować i poznać najpierw i w ogóle, wiadomo, to potem musi znowu minąć rok przynajmniej, potem trzeba stwierdzić, że terminy, w tym wieku to naprawdę trzeba się określić raz i zakończyć temat, bo terminy, hmm... no i kurde, oczywiste... no więc właśnie... i teraz wszystko znowu jest nienaturalne, kurde... każdy etap życia człowieka jest prosto określony, jeśli się nie zdąży w danym etapie, no to sorry, wszystko potem jest patologiczne i opisane też prosto i na gotowe i każdy wie, jak wygląda życie nie w tym etapie, co by się planowało dopiero, oczywiste... no same zagłady i męczarnie i próba filozofowania, że patologia nie jest patologią i to wszystko jest znane i opisane w patologii, typowe i znane, oczywiste...

Hmm... no i kurde... ja będąc młodą osobą nie chciałam mieć życia patologicznego, oczywiste. Marzyłam jak każda młoda osoba, o studiach, potem rodzinie, praca w zawodzie i potem dzieci i starość i do widzenia, proste, piękne życie, ideał życia, oczywiste... no i teraz wypadając z etapów życia w sensie terminowym i pozaliczania wszystkiego, co by trzeba, żeby mieć normalne życie i przyszłość, a nie patologiczne, zostaje filozofia patologiczna, oczywiste, hmm...

Kurde... OK. Muszę to przemyśleć.

Po co mi rodzina patologiczna, hmm... to byłoby chore, kurde.

Jeśli marzenia o normalnym życiu nie były możliwe do zrealizowania, to nie wolno próbować na siłę, bo to byłaby patologia, czyli złe i zagłada, oczywiste, hmm...

Oszukiwanie jest kryminałem i robi jeszcze gorszą patologię, oczywiste. Zawsze się kłamie, chcąc pocieszyć człowieka, np.:

"- Wszystko jeszcze może się udać, zawsze jest czas" - typowy kryminał i oszustwa, za które powinno się zabijać na miejscu osoby pocieszające takimi słowami, jako oszustów i kryminalistów, oczywiste...

Hmm... no i właśnie... OK. Na razie muszę to przemyśleć, jeszcze mam czas, pomyślę potem, na wiosnę, jak to się mówi "trzeba poczekać do wiosny na romans miłosny", oczywiste... OK.

Może do starości coś wymyślę, zobaczymy, OK, na razie wolne, i tak już za dużo przemyślałam na dziś... potem do tego wrócę, nie spieszy się, oczywiste...

Muszę porobić porządki na jesień i jakieś książki sobie skombinować, będę sobie czytała i planowała przyszłość od następnego roku, hmm... albo wiem, coś sobie zaplanuję na jesień i na zimę, że kogoś poznam i zapytam, czy nie chce się żenić, bo terminy, a chodzi o rodzinę i przyszłość, oczywiste...

OK. Genialny pomysł, muszę kogoś sobie poszukać, ciekawe kto by chciał być moją żoną, hmm... muszę znowu wrócić do swoich list, tam wszystko sobie opisałam, wait... od nowa, hmm...
 KOMENTARZE (3) 
Yanina lubię to! ;)
2019-09-17 21:37
Yanina wait ! mam goluskie zdjecia swoje , podaj adres to wysle I moze wezmiesz mnie za zone ?!
2019-09-17 21:39
smaku @Yanina: taka propozycja nie pozwala wziąć za żonę, pewnie sama wiesz, prawda? :) Trudno, żeby moja przyszła żona łaziła po ludziach ze swoimi gołymi zdjęciami jako posagiem, czy karta przetargową, pytając każdego napotkanego człowieka po drodze, aż któryś się zgodzi, hmm... śmieszne, haha... super komedia, na pewno zaproszę Cię na Wyspę Szczęśliwości, w punkcie (3) mojego algorytmu poszukiwania żony, czyli jeśli nie znajdę, to możesz się przyłączyć do grupy i biegać na golasa ile chcesz, aż do końca świata, nawet bez zdjęć, oczywiste... :)
2019-09-19 19:42
smaku Jeśli coś dziwnego dzieje się w sąsiedztwie, albo jakieś duchy, czy głosy zaczynają latać przez głowę, jeśli obrazy i rzeczy widać oczami duszy, nawet przy zamkniętych oczach, przedmioty poruszają się same, bez widocznej przyczyny, czy powodu, hmm... jeśli coś dziwnego dzieje się gdzieś, jakoś i nie wiadomo co się dzieje dokładnie...

... wystarczy zadzwonić do mnie, na pewno pomogę, oczywiste... lubię pomagać, ja.

Smaku czyli...

Mówią, że jestem nienormalna, ale ja zawsze wiem lepiej, bo się znam, oczywiste... ciekawe, kiedy mi odblokują telefon, piąty rok już czekam, hmm... ludzie dzwonią, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Nie znać samego siebie, to musi być straszna trauma, oczywiste... zostaje picie, granie, jedzenie i sen, hmm... oraz poszukiwania, ciekawe... możliwe, że człowiek może odnaleźć sam siebie w lustrze, ale to trzeba mieć lustro najpierw, albo nad strumykiem, przykładowo, hmm... ważne, żeby nie popaść w depresję, jak ten grecki tragiczny, Narcyz się nazywał chyba... ciągle patrzył w toń, pewnie chciał poznać sam siebie i aż się zakochał...

Jak by nie było, same tragedie greckie w tym świecie, oczywiste... jak by nie próbować, oczywiste... hmm... jedni nie mogą siebie rozpoznać, inni chcą być jak ktoś inny, inni walczą ze sobą, bo twierdzą, że ktoś obcy ich nawiedził, inni muszą negocjować ugodowo, bo są grzeczni z natury...

... wszędzie same duchy, hmm... i tragedie greckie kurde...

Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby oko ludzkie mogło widzieć duchy chodzące po świecie, życie stałoby się nie do zniesienia, oczywiste...

... co mówić słyszeć samego siebie... albo nie wiadomo kogo, no wtedy to dopiero horror, oczywiste...

Jak potem odszukać samego siebie, co mówić rozpoznać, że ja to ja, a nie ten ktoś inny, milijony...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Chyba zaczynam przygotowywać się do jesieni i obniżenia rytmu na Disla, na niższych obrotach, potem powoli do snu zimowego, uwielbiam jesienie i zimę, bo wiem, że cały czas śpię i ledwo patrzę na świat sennym wzrokiem i zupełnie mnie nie obchodzi świat, mogę spać, to jest dopiero uczucie, oczywiste...

Tak samo kiedy pada, jest pochmurnie, kiedy nie da się wyjść na zewnątrz, to dopiero raj, kurde...

... jakie to piękne, że w Polsce są 4 pory roku, to jakaś bajka, albo raj, normalnie, hmm... cały czas jest co robić... i co roku w kółko, jak w tych Chłopach znanych, Reymonta... czad...

Teraz liście można sobie grabić, zbierać na kupki, czekać, aż przeschną, potem przesiać, żeby ziemi nie oddawać innym, samo suche do worków, potem zabiorą, ekologia, pięknie, czyściutko - znowu sierpień wrócił, kiedy się wszystko wygrabi i pięknie, jak w lato, soczysta, mocna zieleń, szczególnie po deszczach, na drzewach zielone liście, bo wszystkie żółte spadły i wygrabione, więc znowu lato piękne, hmm...

Noce chłodne, jak na jesieni - to jest super, bo wiem, że jestem w raju, a na zewnątrz pięknie, zimno, że trzeba się schować, czad... i można spać.

To jest dopiero raj, muszę przygotować sobie pełno książek i posprzątać na jesień, będę sobie znowu żyła we własnym świecie, czad...

Jeszcze porządki najpierw i zapasy, żeby mieć wszystko i spokój, będę sobie czytać i oglądać filmy, ale to super życie, kurde... jeszcze kawa, ech...

Muszę zaplanować jakieś następne wyjazdy na wakacje za rok, ale jeszcze Sylwester, muszę sobie zrobić Plan jakiś, hmm... wait... muszę mieć kontakt z ludźmi, wydarzeniami i ze światem, żeby nie dostać depresji...

Za 1000 lat mam nadzieję, że jakoś się nauczę żyć bez depresji, zobaczymy... muszę mieć zawsze co robić, co lubię... wtedy się nie nudzę. OK.

Jeszcze kalendarze z gołymi dziewczynami, żebym miała co oglądać na jesieni i w zimę, muszę sobie na ścianach powywieszać...
 KOMENTARZE (1) 
Alalina lubię to! ;)
2019-09-09 23:09
smaku Uff, weekend, muszę sobie nastroić rytm mózgu na spokój i balladę na niskich tonach, w długich amplitudach, czy jak to się określa, na długich falach w niskich, albo coś, ok, w każdym razie... przynajmniej sobie odpocznę...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Wszystko, czego ona chce, to następny pies, ona uwielbia wszystkie psy, które złapie na plaży, przykładowo, lub na spacerze na mieście, czy w kawiarni, w klubie nocnym, gdziekolwiek, liczy się pies, to najważniejsze, oczywiste...

Pewnie najlepsze by były rasowce, ale kundle też, jak są zadbane, zdrowe, to pewnie mogą się nadawać, aby wiedział, co robi i nie był bezdomcem, oczywiste...

... w sumie... aby był dobrym psem i się nadawał...

Czas na plażę, już ranek... póki łażą bez celu, jak jakieś porzucone...

Hmm... jutro następnego znajdzie, liczy się jakoś przeżyć dzień, oczywiste, potem samo się ułoży jakoś... priorytety, oczywiste...

Nie ma to jak dobry pies... następny, hmm... o, następny, ciekawe, czy się nada, zaraz zobaczymy... zanim wieczór najdzie...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Po tych wszystkich dziewczynach, które sobie wypisałam z pamięci do tej pory, ostatnio coś już nie przychodzą następne, hmm... znaczy się przychodzą, ale mniej, czasem tylko, nie wiem, czy powinnam już przestać i zacząć przeglądać listy dotychczasowe, czy kontynuować następne, które jeszcze nie są zapisane, hmm...

Chodzi o to, że w sumie to setki może wyjść i potem tysiące, oczywiste, ale liczy się cel, czyli znalezienie żony, no więc te najważniejsze chyba wypisałam, a poza tym w opisach i notatkach przy tych wypisanych zapisałam, że trzeba rozwinąć listy tematyczne i tam są ukryte następne do zapisania, czyli w sumie chyba żadnej nie stracę, wystarczy teraz wrócić do listy sporządzonej, hmm... i kontynuować, ciekawe...

O, jedna teraz znowu mi przyszła, ostatnio też, ale zostawiłam na potem, to jednak znowu się przypomniała, hmm... OK, to do zapisania:

- bardzo ładna, młoda dziewczyna w małym miasteczku przygranicznym, z Paryża do Polski tam się przejeżdża, Tużym, albo Tożyn, czy coś podobnego, tak mi zostało coś w pamięci, potem najwyżej sprawdzę, powinnam mieć dane jakieś na przekazie pocztowym, bo musiałam zapłacić za zupę, którą mi podano za pół darmo, albo za darmo nawet, bo już wracałam bez forsy, same drobniaki w kieszeni i myślałam, że takie drobne na zupkę w barze, to mam, zamówiłam i chcę zapłacić, grzebię, a tam kurde naprawdę tylko resztki drobniaków, no i trauma, kurde, hmm... zaczęłam się bać, że mnie zatrzymają na granicy za zupę w podróży, a autobus odjeżdża za kilka minut, ale to trauma i szok, Boże... jakie to szczęście, że ta miła, młoda dziewczyna powiedziała, że mogę potem zapłacić, jak wrócę do Warszawy, przekazem, czy na konto jakoś i to było szczęście i ulga, kurde, kto nie wie, jak to jest, jak trzeba płacić, a akurat się nie ma przy sobie, to nie wie jaki to szok i trauma kosmiczna, kurde... fajna była ta pani kelnerka, kurde... jak w "Młodych Wilkach" potem mi się zaczęło kojarzyć, sympatyczna, młoda, ładna, no wiadomo, oczywiste...

- teraz a propos to następna mi się przypomniała od razu, jak wróciłam do Warszawy, to poszłam sobie na kawę prosto z dworca do Złotych Tarasów, i tam mi podawała kawę taka super śliczna, młoda kelnerka, jakby dopiero zaczęła pracę niedawno, takie piękne, genialne cycki miała i jak się nachylała nad stolikiem innym na moim horyzoncie, komuś tam coś podając, no to kurde... aż się cieszyłam, że znowu jestem w domu, i tyle pięknych, naszych dziewczyn tu jest w Polsce, młodych, sympatycznych, oczywiste... coś mi się tu nie zgadza, bo jeśli nie starczyło mi na zupę wtedy, to jak mi starczyło na kawę potem, tego samego dnia? Hmm... ciekawe, muszę to sprawdzić, albo z karty wypłaciłam, bo tam były bankomaty, albo to był inny wyjazd jakiś, ciekawe, hmm... przy okazji to zweryfikuję sobie, OK.

- teraz następna mi się przypomniała, w małym sklepiku daleko od wielkich miast, też sympatyczna, spokojna, uśmiechnięta ładnie, grzeczna, ale tak, jakby nie specjalnie, a jakoś jej tak to było jakoś samo, normalnie, hmm... aż nie wiadomo, na jaką istotę się patrzy, tak naprawdę, jak nie z tego świata trochę, albo nie wiadomo, ale kiedy takie widzę, to też się cieszę i staram nie uśmiechać, żeby nie było widać, bo jakbym kogoś z naszych spotkała, z ludzi, hmm... no nic, ciekawe, pewnie ma już męża, ale patrzyłam na dłonie, jak sobie klikała i robiła coś, ale puste miała palce, ciekawe... chyba nie puste, coś tam było coś nie wiem, hmm... muszę to potem kiedyś przemyśleć dobrze. OK.

Następna...

- te uniwersyteckie i z poczt to potem, to już nie zginą... i te, które pamiętam w relacji lub jakoś przy okazji, na dodatek, hmm... OK.

- od razu dopiszę miłą, młodą, sympatyczną dziewczynę bardzo podobną do tej wspomnianej z uniwersytetu od zabaw pedagogicznych, jakby te same, z tej samej rasy, ta przynajmniej jak mi podaje papierosy, to pięknie się nachyla pod ladę, że w tej czarnej koszulce, co ma na sobie w pracy, nie jestem pewna, czy ma biustonosz nawet, hmm... piękne, genialne widoki, kurde, muszą być z tej samej rasy dziewczyn, ciekawe... takie tygryski małe, a energetyczne, jędrne i zadziorne dziewczyny, kurde, a grzeczne, jak nie wiem co, oczywiście, i inteligentne na dodatek, hmm... super... jak z Kubusia Puchatka, warto uważać i być grzeczną osobą zawsze, oczywiste... i nie gapić się na cycki, oczywiste...

... czytając o sobie, powiedziałaby, że "no beszczel jaki, no ja nie mogę, no normalnie nie wierzę, czy to ma być o mnie niby? Ja pier*olę! Ten facet jest pie*dolnięty jakiś, no ja nie mogę, czytałaś to?!" - i zaraz dzwoni do swojej znajomej na pewno, która ją pyta czego znowu chce od niej, ciągle dzwoni co chwila o coś, hmm... poza tym musiałaby bronić siebie, że nie jest zadziorna, tylko wszyscy ją wku*wiają i to się tylko wydaje, przecież jest grzeczna, miła, uśmiechnięta, robi, co każą i trzeba, tylko strasznie nienawidzi, kiedy... bo to jest tak wku*wiające! - tak by pewnie zareagowała, hmm... pewnie typowe dla tej rasy, ciekawe... ona nikogo nie zaczepia nigdy, to ją zaczepiają wszyscy, oczywiste... czego od niej chcą? "Na pewno myślą, że mam małe cycki i zawsze potem się gapią!"...

Dobra, na razie wystarczy. To i tak dużo, bo z tych wypisanych zbierze się pełno następnych potem. OK.

Gotowe.

Muzyka...

... na mojej Wyspie Szczęśliwości będę Super Kahunką Najwyższą, czyli Boginią Świata i będą przygody i gry i mapy okolic i misje różne i skarby zakopane do znalezienia, czad... będziemy sobie podróżować i odkrywać nowe lądy dookoła...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Nie wolno tracić czasu. Powinnam dopisać następne gołe dziewczyny z pamięci, żeby potem móc iść dalej z listami - żeby iść do przodu, trzeba iść, inaczej stoi się w miejscu, oczywiste chyba, OK. Mądre chyba.

No to następne...

- ostatnio ciągle chodzi mi po głowie bardzo fajna koleżanka z Anglii, którą poznałam na jakimś forum o sztuce, też mnie lubiła chyba, bardzo fajna była, nawet nie wiem, ile ma lat, ale była fajna, miła, i śmieszna, lubiła żarty różne, tak jak ja, no więc mi została w pamięci na zawsze, oczywiste, no to teraz sobie muszę ją dopisać do list, żeby mi nie zginęła przypadkiem, oczywiste... kiedyś pojadę do Anglii, to zapytam, czy nie che iść na kawę, ja stawiam, oczywiste... i do jakiegoś Klubu Sztuki, na jakieś ekshibicje, itp., no zobaczymy. OK. Zapisane. Ciekawe, czy też lubiła Blair Witch Project, tę drugą część, na imprezie w domku w lesie. Tam na pewno musiało się coś wydarzyć, oczywiste... przynajmniej będzie o czym pogadać, ja też uwielbiam takie przygody, oczywiste... pewnie mnie pamięta, pokazywała mi zawsze jakieś gołe dziewczyny i pytała, czy mi się podobają, jakoś ją znajdę, OK.

- koleżanka z Francji, a propos zagranicy, żeby mi nie zginęła z list, bo nawet jeśli mnie nienawidzi, to gdyby zobaczyła, że nie jest na liście, to mogłaby mieć straszną przykrość, że mogłam chociaż napisać, mimo że, oczywiste. Każda dziewczyna tak chyba ma, ale może i każdy człowiek nawet, oczywiste. Potem najwyżej jej zapytam, jak się ma i czy nie ma ochoty iść do muzeum gdzieś, na kawę, do Ogrodów Luksemburskich, czy gdzieś... posiedzieć sobie na trawie, jak to studenci, może tym razem nas nie przepędzą jakieś policiers, czy agents de police, czy coś, OK, zobaczymy... jeszcze muzeum Delacroix, ja akurat nie bardzo to lubię, ale powiem, że bardzo lubię, szczególnie te intensywne, czerwone, krwiste kolory, jak ta róża z dawnych lat, jakby dzisiaj ciągle, hmm... nadal pachnie, a minęło tyle lat, hmm... i sobie pójdziemy, aby gorąco było, np. w sierpniu, albo w lipcu, ok, zobaczymy potem... ciekawe, czy moje książki nadal leżą pod łóżkiem, i jakieś płyty CD, hmm... ok, to przy okazji, potem, jak będę w Paryżu, same nie uciekną, aby ich nie wyrzucić przez okno tylko, bo pani concierge by znowu zgłaszała na policję, dobrze, że mnie zna i zawsze kieruje gdzie trzeba, kiedy przyjeżdżam, ok, następna...

- koleżanka ze studiów, co miała pięknie uśmiechnięte cycki, bardzo sympatyczna była, miła i inteligenta, podpowiadałam jej na egzaminie z psychologii i mówiła mi "zmyślaj dalej, zmyślaj dalej", super uczucie, oczywiste... przynajmniej mogłabym się przydać w dalekich krajach, żeby przetrwać i uciekać w dżunglach przed lwami, itp., aby do najbliższego miasta i bilet powrotny, ok, następne...

- bardzo ładna, młoda koleżanka ze studiów, blondynka, genialne cycki miała, dorodne, bardzo sympatyczna, miła, grzeczna i dobra, to nic, że chyba religijna była, jakoś wszystko zawsze da się uzgodnić rozumowo dla dobra powszechnego, oraz dla zbawienia dusz ludzkich dobrych ludzi, i żeby nie grzeszyć w miłości, a akceptować, jako dobre i budujące dla dobra ludzkości, oczywiste... pewnie mnie nienawidzi, że ją zostawiłam przed egzaminem, bo nie chciało mi się już czekać, bo ile można, przynajmniej mam niezaliczone, to wystarczająca kara dla mnie, oczywiste... pewnie by chciała, żebym była jej psem, grzecznym i posłusznym, to się jakoś da uzgodnić potem, oczywiste. OK.

- jak już ze studiów, to jeszcze jedna młoda, fajna, miła dziewczyna, tak mnie na pewno nienawidzi, że gdyby mnie spotkała, to na dzień dobry prosto pięścią w ryj, oczywiste, potem uśmiech "o, jak miło cię widzieć po latach, co u ciebie, skończyłaś te studia wreszcie? Znowu w Paryżu na wakacjach? Żebyś tak...", ok, nie będę mówiła za kogoś, jak się spotkamy, to sama mi opowie, oczywiste... chyba, że już ma chłopaka, no to nie wolno, oczywiste... bardzo piękne, młode cycki miała i różowy sweterek i nawet bez sweterka, jak by się nie ubrała, nawet zupełnie na golasa, to już w ogóle, hmm... kurde, bardzo ładne są te młode dziewczyny, kurde... zawsze kazała mi nie gapić się na jej cycki, zapytam kiedyś, hmm... ok, sama mnie znajdzie, jakby co, oczywiste (zawsze mnie ściga i od razu, jak mnie złapie informuje, żeby za nią nie łazić, potem ucieka i wyzywa od pedofilów... kupię jej piękny stanik w Triumphie, albo Intimissimi i będziemy sobie przymierzać, jak w jakiejś Arkadii), poczekam, nie spieszy mi się, oczywiste... miłość nie ucieknie, nie ma szans, każdy wie, oczywiste... dzieci w przedszkolach na pewno uwielbiałyby jej inscenizacje artystyczne, oczywiste - zależy która grupa ma przeżyć, w sumie, a która jest skalpowana i gotowana w kotłach indiańskich, oraz zrzucana z wysokich drzew na ziemię, lub do kotła od razu, w ramach zajęć pedagogicznych grupowych...

OK.

No i właśnie, wystarczyło tylko tyle dopisać, a znowu do przodu, i potem dalej, o to właśnie mi chodziło chyba, że trzeba do przodu iść, OK.

Gotowe, potem następne... czad...

Potem mnie wszystkie zabiją, ale w końcu jakoś musi mi się udać, muszę zdążyć znaleźć żonę, zanim zapadnę na menopauzę... to byłaby tragedia dopiero, zostałyby mi wakacje, kurde... hmm, ok, muszę się spieszyć, aby do przodu... etapami...
 KOMENTARZE (0) 
smaku No i okazuje się, że warto było dokładnie tak, jak pisałam sobie ostatnio, hmm... trzeba spisywać na listę te dziewczyny, które przychodzą i chodzą po głowie, bo rzeczywiście znikły mi potem ale za to ciągle teraz chodzą następne, hmm... bardzo to ciekawe, no ale to przecież rzeczywistość, no i właśnie, hmm... bardzo to ciekawe, to musi być coś naukowego na pewno, potem o tym pomyślę, OK.

Następne w takim razie...

- a propos dwóch dziewczyn, co wczoraj stwierdziłam, że pewnie byłyby najlepszymi żonami, czyli panna psycholog i młoda po politechnice, to teraz zaczęło mi się robić żal tych wszystkich setek i tysięcy czekających na liście, bo przecież jak można coś takiego się dowiedzieć, że wszystkie pięknie opisane, już szykują się na ślub, sukienki gotowe, obrączki, teraz tylko czekać, a potem ktoś stwierdza, że chyba tylko te dwie by się nadawały, a reszta? Hmm... kurde, Boże, jakie to musi być straszliwie okropne tak w ogóle się dowiedzieć, kurde, jak jakaś zagłada, depresja i normalnie aż nie wiem, hmm... kurde, jakie to przykre, to powiem, że najwyżej ożenię się ze wszystkimi i żadnej nie zostawię, oczywiste, no bo jak by tak można, to byłaby zagłada i horror wszech czasów, nie do wyobrażenia nawet, oczywiste...

OK. To żona będzie musiała o tym wiedzieć, przed ślubem, że nie mogę zostawić żadnej z pozostałych. No i super, przynajmniej zaoszczędzi się tysięcy tragedii kosmicznych, a wszyscy będą szczęśliwi na dodatek. OK.

- zaczęło mi chodzić po głowie, że możliwe, że jeszcze ta młoda pani pracownica Urzędu Skarbowego, co mnie kiedyś obsługiwała i kontrolowała osobiście na wezwanie po nazwisku panie, mailowo - też chyba by była dobrą żoną, bo przynajmniej bym mogła sobie spokojnie spać całe dnie i nic nie robić, a ona by zarabiała na rodzinę, no i kurde super, to dopiero szczęście człowieka, oczywiste, a na dodatek nikt by mnie nie ścigał i nie chciał kontrolować, ani wzywać po nazwisku, lub jakkolwiek, bo żona by wszystko przypilnowała, no to by było super, hmm... ok, pomyślę o tym potem, warto to przemyśleć, ok, następne...

- kiedyś, ileś lat temu na Kongresie Kobiet byłam, żeby zobaczyć, co to jest i pooglądać sobie, generalnie, bo tam dużo dziewczyn miało być, no i było, oczywiste, w Pałacu Kultury i Nauki chyba, albo gdzieś indziej, a może to nie było na kongresach, hmm... jakaś bardzo ładna, młoda dziewczyna wystawiła na sprzedaż swoją suknię ślubną, bardzo piękna, oczywiste, chyba ze 3 000 zł. była, abo 30 tysięcy, nie pamiętam teraz, bo bardziej od sukienki podobała mi się ta dziewczyna młoda, miła, sympatyczna, siedziała sobie przy stoliku, obok było jakieś stoisko europejskie chyba i smycze rozdawali, to sobie wzięłam... kurde, bardzo ładna była i młoda i widać, że sympatyczna na pewno, kurde, ale nazwisko coś mnie przystopowało, bo chyba znane było i nie byłam pewna, czy to w ogóle jest możliwe cokolwiek, no bo jak można się żenić, czy podrywać jakąś dziewczynę o znanym nazwisku, no i właśnie, hmm... można sobie popatrzeć i iść, oczywiste, kurde... no i co poradzić, OK. Coś wymyślę potem, przyjdzie czas...

- a propos nazwisk znanych to jeszcze mi się przypomniała śliczna, młoda dziewczyna, córka znanego malarza rysunków żartownych, politycznych i obyczajowych, od czasów mojego dzieciństwa pamiętam te rysunki typu "Obywatelu nie pieprz bez sensu!", kiedy hipopotam zabiera się za biedną żyrafę... albo o Czerwonym Kapturku, kiedy zapukał do drzwi babci nie w porę akurat i wilkowi wyszły oczy na wierzch ze strachu... hmm... ale chyba jest za młoda, pięknie wygląda w koszulkach i sweterkach różnych i w dżinsach, i w ogóle, wiadomo, jak to z młodymi, zawsze śliczne, wcześniej pisałam, jak to jest z miłością i pedofilstwem, hmm... OK, poczekam, aż będzie starsza i jej tata umrze, to wtedy się poznamy. Przyjdę cała w smutku pożegnać znanego rysownika, na warszawskich Powązkach, w dzień deszczowy, liście na wietrze, jesienne... i nagle "O, panna Smaku też tu jest! Wszyscy Panią znają. Dziękuję, że Pani przyszła. - Drobiazg, cała przyjemność po mojej stronie, oczywiste, znaczy się, bardzo mi przykro, moje kondolencje, jeśli można i mi wypada, bo w sumie się nie znamy... - Tak, dziękuję... - Ładnie pani wygląda, młodo, tata umarł, jakie to musi być straszne, Boże... - Tak... - A pani po pogrzebie... - Zapraszam pana na mały poczęstunek, spotykamy się, tylko dla znajomych, oczywiście..." - OK. Genialny pomysł, może uda się jakoś poznać, jeśli jeszcze nie ma męża, może się uda, zobaczymy. OK.

Następne...

- na pewno muszę dopisać śliczną, młodą dziewczynę z przychodni, w której się leczę, jak pójdę do lekarza, żeby się zbadać na coś, czasem chodzę, żeby mi nikt nie mówił, że nawet nie chodzę się leczyć, ale tylko mocz i krew w sumie i potem mam wolne na rok, ale jednak przynajmniej mogę mówić, że jestem pod stałą opieką lekarska, jakby co i nikt mi nie każe się leczyć, bo przecież się leczę, oczywiste... i tam była bardzo fajna, młoda pani sprzątaczka, zawsze mi się podobała bardzo i zawsze miałam nadzieję, że może znowu ją gdzieś spotkam po drodze na korytarzach, czasem w pokoju, gdzie wydają wyniki, kurde, zawsze mi się tak bardzo podoba, ale to nigdy nie wiadomo, co by można, no i właśnie... hmm... i tak zostaje chodzić co rok na badania tylko i zawsze z nadzieją, że może akurat tam będzie gdzieś, bardzo fajna jest, cicha, pewnie miła i grzeczna, musi być super dziewczyną na pewno, ale w sumie nie wiadomo, czy nie ma kogoś, albo męża, oczywiste... no ale jednak, no niektóre dziewczyny się widzi, a inne mniej, powiedzmy, hmm... ok, więcej tam jest fajnych dziewczyn zawsze, w różnych miejscach, gdzie akurat mnie kierują, ok, na razie nie będę, zrobię sobie listę potem pełną, tak, jak a propos poczty i uniwersytetów...

Uff... no to zapisane. OK. I super. Teraz będą następne się przypominać. To jest super metoda chyba, bo działa, czad. Inaczej nigdy nie można by zapisywać dalej, trzeba zapisywać i wtedy następne przychodzą do głowy. OK.

Gotowe, uff... na dziś wystarczy... potem następne...
 KOMENTARZE (7) 
smaku Jeszcze zdążę dziś, przed weekendem, gdyby ktoś ciekawił się wspomnianym Kongresem Kobiet, hmm... ciekawe, ile z dziewczyn, które miały cokolwiek wspólnego z tym stowarzyszeniem jeszcze żyje, bo generalnie, zasadniczo 100% wszystkie powinny być martwe, oczywiste, bo to bardzo niebezpieczna sekta kryminalna, od wieków zakazywana, i ostatnio tez i zawsze, szczególnie w Polsce, najniebezpieczniejsze rodzaje sekt zabójców - typu żydowskiego. Zakazane w Polsce sądownie, np. sekta "antrovis" itp. typu "ptasie". Gdyby jakaś dziewczyna miała objawy chorobowe dziwne typu "ptasie", ptasie skupienie wzroku, mózgu, myśli, jak na sznurku, lub na drucie - to znaczy, że już ptasie żydki złapały i trzymają - nie łatwo się odczepić i przeżyć, dlatego zakazuje się te sekty zawsze sądownie i w ONZ nawet, międzynarodowo jak się da, każdy wie, oczywiste... raz być w takiej sekcie ptasiej oznacza na pewno śmierć w torturach, oczywiste. A mózg boli, głowa pęka, trzeba się przekłuć czymś ostrym prosto w czaszkę i jednego sekciarza mniej, proste, oczywiste. Warto wiedzieć i chronić młode osoby, oczywiste. 100% śmierć gwarantowana w torturach - warto wiedzieć i pytać na policji lub w instytucjach zajmujących się sektami żydowskimi. Są zawsze 100% zakazane a członków odstrzeliwuje się, jak kurczaki, w głowę. I zbiera i tylko liczy i pali. Można zapytać Men in Black, czyli ABW, też wiedzą, oczywiste... albo Pani Labudy. ;) Pozdrowienia, przy okazji. ;) Ciekawe czy Pani żyje dobrze? :) Życzę zdrowia, oczywiste... jak coś, to do mnie pisać błagać, zawsze pomagam, lubię pomagać, oczywiste. ;)
2019-08-29 11:33
smaku Miłego weekendu dla wszystkich, po powrocie muszę kontynuować moje listy gołych dziewczyn, bo terminy! Kurde... jak nie zdążę założyć rodziny, to mi zostaną Wakacje, kurde mol... już mi się zaczynają nudzić... muszę wymyślić coś sensownego w życiu, żeby nie umrzeć z nudów, hmm... najwyżej sobie coś poczytam jeszcze, życie to straszna nuda, kurde, muszę coś wymyślić, bo popełnię samobójstwo chyba, kto nie zna nudy, to nie wie jaka to depresja, oczywiste, hmm... :)
2019-08-29 11:38
drzewo76 chyba nadużywasz słowa "kurde" :) a poza tym, jest ok ;)
2019-08-29 21:02
smaku Chyba nie nadużywam, bo to wynika z naturalności wypowiedzi, podobnie "oczywiste", oczywiste, itp., bo kiedy tak myślę, jak można czytać, no to te wszystkie słowa, które widać i czytać wyrażają 100% dokładnie moje myślenie i zapis myśli słowami, oczywiste, hmm... no więc właśnie, to się tylko tak może wydawać czytającej osobie, kiedy widzi tekst, jednak tak musi być, bo inaczej to nie byłaby moja wypowiedź, czyli nieprawda, a ja nigdy 100% nie kłamię, nie wolno kłamać, oczywiste... proste... :)
2019-09-01 18:00
smaku Na potrzeby literackie, lub inne jakieś uzasadnione sensownie, można by spróbować pousuwać te powtórzenia typu "kurde", "proste", "hmm", "...", "oczywiste", itp., etc. - ale wtedy wyszedłby tekst bezosobowy, ogólny, "administracyjny" bardziej, a nie moja wypowiedź prywatna, oczywiste... ważne, że wszystko OK, dzięki, cieszę się również, oczywiste. :)
2019-09-01 18:03
drzewo76 ech...hmmm...ech .....
2019-09-02 19:21
smaku na duszności i zadyszki tudzież zatkania mowy, tchu, itp. najlepszą metodą jest oddychanie... :)
2019-09-02 23:56
smaku Dziś mnie naszła refleksja inna trochę, a propos szukania żony na sposób spisywania z pamięci wszystkich dziewczyn, które pamiętam, hmm... wyjdzie mi za kilka lat księga dziewczyn, tysiące stron księga, normalnie, jak jakaś Biblia Moich Gołych Dziewczyn Ulubionych z Pamięci, a potem już będę przed emeryturą i mogę zacząć szukać tych dziewczyn i pytać, czy są wolne i czy są dziewicami, hmm... i czy może planują rodzinę i przyszłość, tysiące dziewczyn z pamięci, jeśli każdą znajdę i zapytam powiedzmy jedną dziennie, to kilka lat i zdążę przed śmiercią może, hmm...

Muszę coś logicznie wykombinować lepiej, jakiś lepszy algorytm, hmm...

Trzeba powrócić do warunków ogólnych programu, czyli aktualnie na dziś, to dziewczyna wolna, dziewica, inteligentna, w miarę wykształcona, żeby mieć co robić, o czym gadać, co lubić, żeby sensownie i przyjemnie wspólnie, razem móc coś planować i wiedzieć, że da się założyć rodzinę i jakoś sobie spokojnie żyć potem i wychowywać dzieci no i tyle... hmm...

Wychodzi, że z list dziewczyn, które nawet bym jeszcze robiła przez lata przyszłe i dopisywała z pamięci non stop, codziennie następne, hmm... i tak musiałabym potem analizować i szukać tych, które by mi mogły odpowiadać, jako żony, czyli powrót do warunków ogólnych programu poszukiwania, hmm...

OK. To przykładowo, żeby sobie ułatwić i wiedzieć, jakimi kryteriami bym szukała potem po liście...

Najlepsza żona, jeśli spełnia warunki ogólne, to z listy dotychczas wypisanych byłaby ta młoda po politechnice pewnie i pani psycholog, hmm... bo to moje rewiry myślenia i wiedzy i doświadczenia i znajomości świata i wszystkiego, generalnie, zawsze w swoim świecie prostym, znanym, czyli zawsze byłoby co i o czym i tak całe życie potem i tak przynajmniej byłoby coś wspólnego znanego, o czym by można, no więc zawsze jakoś to wspólny, znany wspólnie świat, hmm...

OK.

Czyli:

- młoda szlachcianka po politechnice
- panna psycholog

OK. Te dwie by zostały na koniec ciągle w kółko do sprawdzenia, bo pozostałe spowodowałyby mi ograniczenie mojego życia, myślenia, świata, ciągle nie dałoby się znaleźć wspólnego świata jakoś i różnie to potem bywa, bo każdy jednak we własnym świecie trochę, osobnym, hmm... i zostałoby wychowywanie dzieci, niech się wychowują same, oczywiste, muszą być dorosłe... hmm... no jakoś by się żyło ładnie, miło do przodu, ale trochę "na pusto" chyba, hmm...

OK.

Na razie zostają: młoda po politechnice i panna psycholog. Któraś z nich nie będzie mogła, to zostanie jedna i gotowe. OK.

To by było super.

Teraz jeszcze można dopisać jedną taką, co mi się podobała kiedyś, ale teraz pewnie jest stara i brzydka i nie ma po co, bo po latach nie ma sensu, bo nie wiadomo po co, oczywiste, hmm... zobaczę potem, pomyślę jeszcze... pewnie nie wiem do czego by się nadawała, bo raczej z innych środowisk jest, a nie wolno mieszać środowisk, bo to zawsze zagłada gwarantowana 100%, jedynie tragedia ostateczna zawsze i nie ma szans inaczej, oczywiste... poza tym nie chciała, więc nigdy nie wolno wracać do takich sytuacji, kiedy ktoś odmawia wprost - potem już nigdy 100% nie wolno, oczywiste, zakaz absolutny, tak musi być i tak już jest, oczywiste, każdy wie. Nie ma odstępstw, ani 100% sposobu już nigdy wiecznie, nie wolno i zakaz absolutny, oczywiste.

OK.

Jeszcze jedna śliczna, młoda "córeczka" mi się zawsze przypomina, mogłaby być u mnie na dworze, jako służka i młoda pretendentka do zdobywania wiedzy o świecie szlachty na poziomie, czyli taka młoda pretendentka-szlachcianka, czyli jak córeczka wierna, dobra, i wiedząca co i jak i dlaczego, dlatego mogłaby, inni nie mogą nawet tyle mieć nigdy, bo to wynika z namaszczenia bożego, że tak powiem, jedni rodzą się służalcami lub niepotrzebnymi odpadami, inni ze środowisk wyższych, więc potencjał z narodzenia lub "przyrodzenia" określa, co jest możliwe, a co absolutnie nigdy, oczywiste...

Hmm...

OK.

Na dziś wystarczy, muszę przejrzeć listy i ewentualnie jeszcze dopisać... ale zostają mi dwie chyba:

- młoda panna psycholog, ale ta, o której myślę, inteligentna, z mojej rasy, która zawsze z natury własnej wie o czym i o co chodzi, czyli z mojego świata, ta sama rasa, że zawsze wiadomo, oczywiste...

- młoda panna szlachcianka po politechnice

OK.

Na razie gotowe...

~~~

Ilustracja do dzisiejszego posta i opowieści mogłaby być, jak z "Diamenty są na zawsze", hmm... no nie da się oszukać, dzięki bogom, nie ma szans... można udawać diamenty i próbować oszukiwać cały wszechświat, nawet świecąc, pokazując gładkość, strukturę, zachwalając, podziwiając, robiąc wszystko co możliwe, że "oto diament"... nie za bardzo, tylko ślepy dałby się nabrać, oczywiste...

Z jakiejś opowieści mądrościowej mi się kojarzy coś, że można poszukiwać i starać się zrozumieć przez wieczność, a i tak nie ma szans... tak już jest, nie ma szans tego zmienić, czyli nie ma po co szukać, kiedy ktoś nie znalazł, czy raczej nie ma, czy nie jest, hmm... czyli jeśli nie jest tym, który nie musi szukać, oczywiste... ci, którzy szukają, nie mają szans znaleźć nigdy, oczywiste... ci, którzy mają, lub są, nie muszą szukać, oczywiste... ci, którzy szukają, nigdy nie mogą rozpoznać tych, którzy nie muszą szukać, hmm... ale w końcu zaczynają coś podejrzewać, powiedzmy, hmm...

OK. Tylko ilustracja dla tych, którzy wiedzą co i o czym, hehe... :)

Wiedza nie zmienia stanu, czy tego kim lub czym się jest, lub co się ma, jak z "namaszczenia bożego", hmm... OK.

Wystarczy... warto wiedzieć, że tego nie ma szans ukraść, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Jednak powinnam kontynuować spisywanie gołych dziewczyn z pamięci, jak mi przychodzą do głowy, bo okazuje się, że tyle już spisałam i opisałam skrótowo i są gotowe i zapisane, nie zginą, a ciągle teraz następne mi przychodzą i to te same w kółko, jakby czekały na ich dopisanie, hmm... ciekawe to jest, no to trzeba spisać, to może zaczną następne przychodzić potem, bo naprawdę tylko kilka następnych chodzi mi w kółko po głowie i to te same ciągle, no więc by tak ciągle pewnie chodziły w kółko, hmm... czyli zapiszę i zobaczymy, czy znikną i następne zaczną przychodzić, bardzo to ciekawe, jak działa ludzki mózg i pamięć, hmm...

OK. No to do przodu...

- a propos policjantki Kasi z komendy głównej, którą już opisałam wcześniej, to zawsze przypomina mi się w temacie pań policjantek jeszcze jedna, z wydziału śledczego, inna zupełnie, inna rasa, blondynka, ale jaśniejsza, fajnie mówiła "r", zwróciłam nawet uwagę, podczas przesłuchania i też się zaciekawiła, aż zapytała o uszczegółowienie, o co mi chodzi i o czym mówię, że zwracam jej uwagę, że fajnie tak mówi "r"... hmm... OK, bo w innych kontekstach było też istotne dość, ale jako skojarzenie tylko, na razie nie ważne... przynajmniej przestępcy nie uciekną, dzięki takim drobiazgom, no i super... ostatnio czytałam Sherlocka Holmesa i na tylnej okładce było napisane, że najważniejsze są rzeczy najmniej znaczące, oczywiste... ok, przyjdzie czas, pewnie już ma męża, a ja bym się i tak nie nadawała za bardzo, bo mam inny świat trochę, inne życie, hmm... musiałabym się zatrudnić gdzieś w kryminalistyce, albo coś i wtedy na biurowym stanowisku w policji jakoś dałoby się spotkać, przypomnieć, pogadać, poznać, i wtedy będąc normalnymi osobami, w podobnym świecie, robiąc ten sam, lub podobny zawód, ale jednak te same rewiry zawodowe, powiedzmy, to jednak jakoś zawsze coś się daje zrobić czasem razem i planować nawet, oczywiste... ale dawno temu to było, pewnie ma już męża, no to trudno, to przynajmniej mi została w pamięci, bardzo fajna, miła i ładna była, pamiętam, że zaczęła wyglądać, jakby wyszła spod prysznica, po kilkunastu minutach mojego siedzenia w pokoju, kiedy musiała pisać, przygotowywać dokumenty, potem dopiero przesłuchiwać, a czas mijał, w ciszy... nie było pytań, to się nie odzywałam, czekałam, oczywiste... a potem takie efekty, bo mogę sobie popatrzeć chwilami, oczywiste, ładny, jasny mundur, włosy fajne, ładne, umyte, porządek, czystość, elegancja... a potem zaczęłam widzieć, jakby ta pani policjantka dopiero co wyszła spod prysznica, nie wiem, czemu takie miałam wrażenie, no ale jednak... za długo oczekiwania może i mi się wizje coś porobiły, nie wiem... ale mi tak zostało, no i co potem? Oczywiste... zostało mi w pamięci, że super fajna, młoda, śliczna, elegancka policjantka, hmm... no i ten prysznic, kurde... jak potem nie mieć marzeń i wizji, oczywiste... OK. Zobaczymy, przynajmniej gotowe, spisane, mogę iść dalej, następne...

- jedna młoda dziewczyna, ale pewnie już w moim wieku, chyba tez planowała życie i przyszłość, ale wiadomo, jak to jest... trzeba by iść gdzieś do ludzi, na studia na początek, wybrane sobie samodzielnie, potem to samo już się wszystko układa, oczywiste... jeśli nie studia, to nie wiadomo, bo inteligenta osoba kończy życie w młodym wieku, jeśli musiałaby iść do pracy, pracując nie wiadomo po co, czyli zostaje samobójstwo, oczywiste, no bo trzeba by zarabiać pieniądze w celu nieokreślonym, czyli tylko na przetrwanie, czyli ostateczny debilizm i nielogiczność, czyli rozumna istota wie, że zostaje tylko samobójstwo i to jedyna logiczna, prawidłowa droga życia, każdy wie, oczywiste... no i jakoś była szansa się spotkać, nie trzeba byłoby się żenić od razu, oczywiste, no ale wystarczyło by mieć znajomego kogoś i zwyczajnie sobie pogadać, nic więcej - tyle tylko wystarcza młodej, inteligentnej osobie, żeby żyć szczęśliwie i móc planować przyszłość i całe życie dalsze, oczywiste... inaczej samobójstwo - to jedyna słuszna i prawidłowa droga, każdy wie, oczywiste... możliwe, że wystarczyła możliwość spotkania się i tyle wystarczyło, nie wiem... mam nadzieję, że wszystko OK, może kiedyś się spotkamy, jak będzie sposób, czy okazja jakaś sensownie uzasadniona, OK. Może ma już męża, no to w ogóle po problemie, bo wtedy nic już nie można, nie wolno nikomu przeszkadzać, oczywiste... OK, czyli następne...

- znajoma z młodszych lat, nie mogę powiedzieć z kiedy, bo potem od razu by się dało znaleźć, oczywiste... była bardzo ładna, jako osoba z podstawówki, genialne cycki miała i była ładna, rozwinięta ładnie dość, jak na wiek podstawówki, no kurde zobaczyć jej cycki wtedy,kiedy się było młodym, to marzenie, jak cud, oczywiste... co więcej by można marzyć, oczywiste... hmm... może już dawno ma rodzinę, no to super... nie wolno przeszkadzać, oczywiste... kiedyś sprawdzę, w razie czego. OK. Następne...
 KOMENTARZE (7) 
AniaMac Smaku, nie szukaj, logiką z miłością nie wygrasz. Ja tu jestem. Całkowicie nielogiczna.
2019-08-27 07:13
smaku Logiką rozumną, to ja sobie układam myślenie prawdziwe o świecie i rzeczywistości, żeby widzieć i rozumieć prawdziwie i nie mieć lęków i depresji przykładowo, jak ostatnio rozmyślałam, że mogłam gdzieś zgubić, czy minąć swoją "jedyną" żonę, gdzieś po drodze, więc to byłaby trauma wszech czasów i wieczna, oczywiste i koniec świata, oczywiste, no więc logiką rozumną wytłumaczyłam sobie ten problem, że to nieprawda, czyli niezgodne z rzeczywistością i teraz mam wolne w kwestii paniki, lęku, czy depresji, co mówić wiecznej tragedii jakiejś ostatecznej, itp., proste, oczywiste... wystarczyło przemyśleć logicznie i od razu mijają lęki, strachy, depresje i tragedie i wolne, uff... teraz mogę sobie szukać żony dalej, dzisiaj następne sobie wypiszę, bo zaczęły mi przychodzić do głowy, może przed emeryturą skończę robić listę, to potem na stare lata spokojnie sobie odpocznę i zacznę analizować, która z setek dziewczyn z pamięci mogłaby być moją żoną, a potem będę je szukał i pytał, czy są wolne i czy są dziewicami, no i proste, he. :) Miłość to zbyt nie ta rzecz, w kwestii żony i przyszłości, oczywiste. Też dokładnie w tym samym temacie robienia list znajomych dziewczyn rozmyślałam, na początku jakoś, ogólnie się przygotowując do poszukiwania żony, że żona nie może być poniżej 30-tego roku życia, bo byłaby SAMA miłość, jak w pedofilstwie, że same przyjemności, jak raj, sama piękna miłość i co więcej, co potem, no zupełnie nie związane z przyszłością i rodziną i wiecznością, jedynie genialna miłość, jak u pana de Sade, normalnie, hmm... no miłość to chyba nie to, a przynajmniej nie tego rodzaju, oczywiste, miłość to zostanie mi w punkcie (3) algorytmu, czyli jak nie znajdę żony, to zostaną mi Wyspy Szczęśliwości i Wiecznej Miłości i samych pyszności, no i tyle, hmm... a potem jak w tej bajce o Asterixie, "Wracamy! Mam dosyć tych ambrozji i nektarów! Jestem głodny! Dajcie mi dzika pieczonego!" :) Tak jest właśnie z miłością, to nie to, o czym mowa chyba, oczywiste... zależy jak rozumieć w sumie, lub rozróżniać i określać co konkretnie, hmm... w nielogiczności pozostaje miłe trwanie w wiecznej radości, wolności, szczęściu i miłości, jak debilne dziecko, przykładowo... zawsze uśmiechnięte, szczęśliwe, nie potrzebuje żadnej logiki, a wszyscy patrzą i mówią "jakiś szczęśliwy debil, cieszy się." :)
2019-08-27 20:29
smaku Z miłością trzeba walczyć siłą woli i logiką, jak z narkotykami, bo potem jest zawsze za późno i dopiero potem zaczyna myśleć się o przyszłości i rodzinie, a już za późno, oczywiste, hmm... :)
2019-08-27 20:32
smaku (szukając żony zapomniałam, że jestem lesbijką i zaczęłam mówić o sobie jak facet, kurde... hmm... muszę na to uważać i nie zatracić swojej tożsamości, to byłaby trauma dopiero, hmm...)
2019-08-27 20:35
smaku "Ja tu jestem. Całkowicie nielogiczna." - tak się kończy na wyspie szczęśliwości, oczywiste. To właśnie miłość tak robi, że znika logika, jak po narkotykach i zostaje szczęście i uśmiech, a potem "ratunku! czy ktoś mnie stąd teraz zabierze!? chcę do domu!" - jak rozum wraca powoli, z czasem. ;)
2019-08-27 20:51
AniaMac Ale ja nie chcę wracać, ani walczyć smaku! ;-)
2019-08-28 01:04
smaku No to dobrze. Każdy ma swoje wybrane przez siebie miejsce na świecie. Na tej wyspie u Asterixa były tam same panienki, które tam zamieszkiwały wiecznie, w sumie i tworzyły wyspę i jej charakter, no więc były elementami trwałymi tamtego świata i budującymi taki świat i czuły się dobrze, na swoim miejscu, oczywiste. Przyjezdni (Asterix i Oberix) oczywiste, że od razu chcieli zostać na zawsze, oczywiste, dlatego mówiło się żeglarzom w czasach Odyseusza, żeby tylko nie słuchali pisku i śpiewu tych syren tam na wyspie, bo potem nie ma odwrotu, tak już jest, oczywiste, no i właśnie, hmm... całe szczęście, że ten gruby Oberix miał przyziemne, proste myślenie i w końcu mu się zachciało jeść coś, a nie tylko miodki i alkohole, kwiatki i aromaty, stwierdził, że czas wracać do domu, bo umrze... proste, zawsze jest jakiś ratunek i ucieczka, nawet z wysp, z których nie ma ucieczki, oczywiste... :) ... i piwo, jeszcze, przykładowo... bo tam nie dawali, proste... :) priorytety życiowe kierują zawsze do celu właściwego, nic nie zatrzyma głodnego, przykładowo, oczywiste... :)
2019-09-01 19:41
smaku Myślałam, że sobie odpuszczę na jakiś czas spisywanie gołych dziewczyn znajomych, które skądś w życiu znam, z pamięci, oczywiście... jednak okazuje się, że chyba nie ma co zwlekać, bo naprawdę spisując co tchu, nawet bardzo szybko wszystkie po kolei, mijają już tygodnie, hmm... potem na koniec wszystkie je policzę i zobaczę ile stron pamiętnika mi wyszło, normalnie, z całego mojego życia, kurde, nie wiedziałam, że aż tyle można z pamięci napisać i spisywać wprost, jak leci, hmm... dopiero każdą, którą wpisuję na listę, tylko skrótowo, ogólnie opisałam sobie, jak wspominam, a przecież potem zacznę iść po liście i będę sobie przypominać pełno następnych rzeczy z każdą z nich związanych, hmm... wyjdzie setki stron o moich znajomych gołych dziewczynach, które widziałam w życiu, lub spotkałam, ale to ciekawe, Księga Gołych Dziewczyn wyjdzie normalnie, hmm... a chodziło mi tylko, że terminy! Muszę szybko szukać żony, bo niedługo zostanie mi (3) punkt algorytmu i zostaną mi wakacje wieczne, kurde, zagłada... muszę się spieszyć...

Hmm... chyba muszę tylko skrótowo, bez opisywania, bo lata jeszcze przede mną robienia spisów, kurde mol... hmm... a przecież jeszcze potem muszę każdą sprawdzać i pytać, czy ma rodzinę, czy jest wolna i czy jest jeszcze dziewicą... chyba czekają mnie lata pracy, kurde, dlaczego nie zaczęłam wcześniej!? Nie myślałam, że to tyle mi zajmie czasu i pracy potem, hmm...

No trudno, ale trzeba kontynuować. Najwyżej zostanie mi (3) punkt i sobie odpocznę, wakacje czyli. OK.

Kto nie szuka, to nie znajduje, jak mówią jakieś przysłowia. Jutro następne... może do jesieni zdążę, zobaczymy... etapami, aby do przodu...

~~~

Ciekawa myśl mi przyszła do głowy, szukając żony z pamięci, bo to chyba kwestia filozoficzna i to może istotna życiowo i wiecznie nawet, w kwestii miłości i prawdziwej żony, która może gdzieś jest na świecie, ale nie wiadomo, jak i gdzie jej szukać, hmm... chodzi o to, że podobno miłość jest czymś wielkim i wartością ponad wartościami, a znaleźć swoją prawdziwą żonę, tę jedyną, no to chyba cud na wieczność i właściwie jedynie istotna rzecz w życiu wiecznym człowieka, hmm... myśląc, że każda osoba na świecie ma gdzieś swojego prawdziwego męża, czy żonę, wychodzi, że trzeba by się odnaleźć, póki czas, bo jeśli się nie uda, to potem nie wiadomo, jak o tym myśleć, szczególnie w kwestiach wieczności i całej wiecznej przyszłości, oczywiste, hmm...

No przecież gdyby moja żona prawdziwa na wieczność gdzieś się zagubiła i mnie nie odnalazła, no to cała wieczność przepadła na wieczność, normalnie, koniec świata i w ogóle koniec wszystkiego, hmm... zagłada jakaś by to była, oczywiste, koniec istnienia, hmm... więc może tak nie jest na świecie i nie ma prawdziwej żony, czyli miłość to tylko takie ogóle pojęcie, albo uczucie, że się kogoś lubi, albo coś, ale chyba można mieć żonę i kochać całe życie i dzieci i rodzinę, ale to chyba nie za bardzo ma znaczenie kto jest żoną, hmm... no przecież inaczej byłyby same zagłady na świecie, bo jak można znaleźć swoją własną, tę jedyną, prawdziwą na wieczność? No i właśnie, oczywiste, uff... OK. Rozum mi przynajmniej układa mózg rozumnie, super... czyli nie ma nigdzie na świecie mojej żony, która mogłaby być tą jedyną, no i super, przynajmniej po problemie, nie muszę mieć strachu i depresji kosmicznej, że ktoś mi zgwałci żonę, znajdzie ją i się z nią ożeni, albo coś i byłby koniec świata i całej wieczności, uff, ale to ulga. OK.

Czyli wniosek rozumny => nie ma żony typu "jedyna" na wieczność, uff, ale to szczęście mieć rozum, bo inaczej bym miała traumę kosmiczną wszech czasów, kiedy zaczęłam myśleć, że gdzieś w świecie mogła być moja żona jedyna na wieczność, a nie udało nam się spotkać i teraz ma dzieci z innym, albo gwałci ją jakiś menel, albo coś i nie ma szans cofnąć, no więc koniec wszechświata całego, oczywiste...

OK. Uff... ale to ulga, czyli NIE MA takiej osoby na świecie, bo inaczej byłaby to zagłada kosmiczna, oczywiste...

OK. Rozum to genialna rzecz, dzięki Bogu, czyli mnie, uff... ale by to była trauma, dowiedzieć się, że ktoś gwałci moją żonę, Boże, kurde... hmm...

OK. Czyli to jest genialny plus, że jeszcze mam czas, a nie muszę się martwić i mieć lęków i paniki, że nie znalazłam żony i nie udało się spotkać, więc ktoś inny ma moją żonę i sobie z nią robi, co chce. OK. Takie coś jest nierealnością logiczną, czyli wolne, uff... inaczej bym umarła z kosmicznej zagłady jakiejś i strachu na samą myśl tylko, oczywiste.

Super. Uff...

Ale to ulga, Boże! OK. No to mogę się wyspać ze szczęścia, dzięki Bogu za mój rozum, Boże! Ale to genialne, aż mi ulżyło i już jestem szczęśliwa na samą myśl, zamiast paniki i zagłady wszechświata. Czad.

OK.

To było bardzo ważne do przemyślenia. To nie zmarnowałam czasu na to myślenie.

OK.

No to mam czas i będę sobie kontynuowała spisywanie znajomych gołych dziewczyn, aż sobie znajdę żonę... ale najważniejsze, że NIE zgubiłam swojej żony gdzieś w życiu po drodze, bo jest to logicznie wykluczone. Uff, to bardzo ważne, żeby nie dostać depresji. Super.

Jako notatka i przykład do filozofii rozumnej powyżej:

- chciałam iść na studia na psychologię kiedyś, po szkole średniej, więc może gdybym się tam dostała, to bym tam znalazła swoją żonę, hmm... nie wiadomo. OK. Potem to sprawdzę. Etapami.

- chciałam iść na studia humanistyczne, gdzie są studenci myślący po ludzku, w sposób humanistyczny i poznają świat zwyczajnie, jako studenci, jak to na uniwersytetach, wiadomo, no więc gdzieś tam mogłam spotkać swoją przyszłą żonę... potem to sprawdzę i przemyślę, OK.

- Hmm... gdzie jeszcze mogłam znaleźć i spotkać swoją żonę? Trzeba zrobić listę...

- potem dalej z pamięci te, które spotkałam naprawdę po drodze w życiu...

- potem te, które mogłam spotkać, gdybym szła swoją drogą w życiu, jaką planowałam... gdzieś tam na moich drogach, które minęłam, mogła być moja żona... - do sprawdzenia potem...

OK.

Tyle wystarczy.

Jutro do przodu, dalej, zobaczymy... najwyżej zostanie mi punkt (3) algorytmu, czyli wieczne wakacje, odpocznę sobie na stare lata.

Super.

Gotowe, uff...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ciekawe, że ciągle przychodzą mi następne i następne gołe dziewczyny do głowy, bardzo to ciekawe, czy kiedyś ta lista mi się skończy, ale zauważyłam, że przynajmniej przecież ciągle są to kolejne, "nowe", inne dziewczyny, czyli z pamięci przychodzą mi do głowy ciągle następne, czyli "nowe", a nie te same, czyli znaczy to, że muszę jeszcze mieć sporo gdzieś w pamięci, i jednak ciągle następne, że tworzy mi się lista, która jest listą konkretnych dziewczyn i ta lista musi być skończona chyba, że kiedyś już nikogo nie znajdę w myślach, bo wszystkie będę miała na liście, hmm...

Bardzo to ciekawe, no ale jednak rozumne i logiczne i to rzeczywistość, a nie wymysły, no więc właśnie, hmm...

OK.

No to następne... kiedyś w końcu znajdę sobie żonę, z pamięci, zobaczymy...

- bardzo fajna młoda dziewczyna, dorodna taka, ładna, fajna, "duża" o takich mówię czasem, w pociągu do Katowic, siedziała pod oknem, a ja po drugiej stronie nie pod oknem, jakiś stary pryk, co oglądał w czasie podróży magazyny z gołymi dziewczynami, udawał pewnie biznesmena, albo coś i jakoś musiał sobie po drodze zajmować czas - wychodząc do restauracyjnego na kawę, czy coś, zapytał tej młodej, ślicznej dziewczyny, czy z nim nie chce iść, ale pokręciła głową i odmówiła, no nie dziwne, oczywiste, chociaż różnie bywa, bo jak ktoś ma pieniądze, to wystarczy zapytać jakiejś młodej, uśmiechnąć się i czasem zdarza się, że wstanie, zgodzi się, uśmiechnie się również i pójdzie z człowiekiem, oczywiste, ale ta pokręciła głową i odmówiła, ciekawe, co sobie o tym pomyślała potem, oczywiste - zawsze zależy, wiadomo, oczywiste. No ale genialnie wyglądała, fajna była, kurde, nigdy nie zapomnę jej ud i kolan, miała krótką spódnicę i widać było uda i kolana, no kurde, ale to jest genialne zawsze, oczywiste, hmm... kurde, zawsze mi się przypomina jakieś opowiadanie Johnatana Carrolla, tego od "Krainy Chichów" i "Dziecka na niebie", o jeździe pociągiem - krótkie opowiadanie w jakimś zbiorze było, "Cylinder Heidelberga" chyba, lub z tego typu zbiorów, córeczka młoda jechała razem z mamą pociągiem, no i wiadomo, o czym można myśleć i jak można się czuć, siedząc jakoś obok, lub w pobliżu gdzieś, w przedziale, oczywiste, no i właśnie, hmm... ta młoda dziewczyna wtedy z pociągu do Katowic była genialna, a już na pewno jej spódnica i nogi, kurde... można sobie tylko zerknąć czasem i co więcej, oczywiste, kurde... ech... jakie to czasem denerwujące, że nie można w życiu zachowywać się, jak w grze przygodowej, albo w świecie snu, wirtualnym, gdzie wszystko by można, hmm... kurde mol, muszę kiedyś zrobić taką wirtualną rzeczywistość i będę sobie przeżywała różne scenariusze genialne, które bym uwielbiała, z ciekawości, żeby sobie spróbować i zobaczyć, jak by szły sceny potem, hmm... bo na przykład można by zacząć rozmowę, jakoś spróbować coś, albo, wiedząc, że to tylko gra wirtualna, po prostu przysiąść się i wymacać sobie przyjemnie, jakoś zagadać, żeby nie krzyczała, żeby się nie broniła, etc., hmm... kurde, muszę coś wymyślić, bo cały świat piękny zostanie mi potem tylko w myślach, a nie w realu, kurde, jakie to czasem wszystko denerwujące... hmm... jak w "Adwokacie Diabła" mówili, że wszystko takie piękne, na wyciągnięcie dłoni, wszystko prawdziwe przecież, a nigdy nie dostępne, oczywiste, kurde... ech...

OK. Następna...

- a propos spódnicy i kolan podobnych właśnie, jak w tym pociągu, to przypomniała mi się dziewczyna młoda ze spotkania wychowanków w szkole średniej, siedziała na krześle przy stoliku, ale nie mogę o tym mówić publicznie, bo zaczęłoby to być już powoli naruszenie prywatności i w ogóle i skandal za chwilę, gdyby ktoś zaczął szukać, o kim mówię, o jakim spotkaniu, o jakiej szkole.

OK. Następna...

- trzy miłe dziewczyny z poczty też były bardzo fajne, dwie były koleżankami, znajomymi od lat, a trzeciej może nawet nie znają, te dwie, bo niezależnie ją poznałem, ale przynajmniej grupa trzech miłych dziewczyn z poczty mi została jako grupa konkretna, konkretnych dziewczyn, pewnie osobne historie by tu były, a potem nie wiadomo, hmm... OK, potem o tym pomyślę... teraz na dodatek zaczęły mi przychodzić do głowy wszystkie następne, pełno różnych dziewczyn, które widziałam w życiu na poczcie, hmm... pewnie z kilkanaście by wyszło, gdybym zaczęła notować, ok, potem do tego wrócę i sobie uzupełnię...

Następne... póki przychodzą mi same do głowy, to trzeba notować, potem znikną i będą następne przychodziły, OK.

- bardzo podobna do wcześniej opisanej młodej, sympatycznej pani prokurator z rejonówki, była prowadząca zajęcia na studiach, jakby z tej samej rasy, te same dziewczyny, zdrowe, miłe, śliczne, sympatyczne, uśmiechnięte, dorodne takie w sensie, jak lalki normalnie piękne, że piersi wydatne, duże, ale właśnie nie duże, bo ktoś by mógł pomyśleć, że duże, a to chodzi, że akurat genialne takie, pięknie i genialnie pasujące do ciała i sylwetki, jak genialna idealna lalka normalnie, piękne to jest, oczywiste, podobne sweterki chyba miały nawet, dokładnie nie pamiętam, ale takie piękne, dorodne, zdrowe, "duże" piersi w sam raz "porządne" takie, pasujące do ciała, to genialnie wyglądają w tych sweterkach, więc mi zostało, że chyba ta pani prokurator i ta prowadząca zajęcia musiały mieć podobne sweterki nawet może, hmm... i dżinsy chyba, czad. Takie dziewczyny to się kocha z samego widoku normalnie, za widok, kurde, hmm... OK, następna...

- skoro już studia, to jeszcze jedna zawsze mi przychodzi do głowy, prowadząca ćwiczenia, młoda po magistrze, wiadomo, dopiero się stara, śliczna, grzeczna, porządkowa, ułożona, uprzejma, myśląca, planująca, no wiadomo, jak to jest, oczywiste... po kilku latach spotkałam ją na przystanku przy uniwersytecie, ale wolała stać tyłem akurat, z jakiegoś powodu, wpatrzona w bramę uniwersytetu, możliwe, żeby mnie nie spotkać i żebym jej nie rozpoznała, hmm... ale za to jak pięknie nawet z tyłu wyglądała, oczywiste - przynajmniej zawsze rozpoznam dziewczyny, które są śliczne, z mojej własnej rasy w jakimś sensie, że zawsze te, które lubię i mi się podobają, są inne, niż wszystkie, jakby świecące, jak w szarym świecie widzieć prawdziwą osobę, żywą, pomiędzy nieistniejącymi naprawdę postaciami, jakby statystami, częściami tła szarego, więc widząc te dziewczyny ładne, które mi się podobają, one zawsze są prawdziwe dla mnie, jakby z mojego świata, czyli jakby zawsze prywatnie można rozmawiać, we własnym świecie mówiąc "- Hej, cześć, dzień dobry. - Cześć." - od razu wiadomo kogo się widzi i z kim się gada i wszystko, oczywiste, a cały świat dookoła jest tylko tłem szarym, ledwo istniejącym, tak naprawdę, hmm... ciekawe... chyba trochę jak w tym filmie z horrorów Stephena Kinga o Langolierach, że na koniec filmu na lotnisku, czy stacji jakiejś PKP, szary, metalowy, nieistniejący tak naprawdę świat, wraca do teraz, dziś aktualne, staje się żywy i prawdziwy dziś tu i teraz, czyli można odetchnąć, uff, powrót do świata żywych, dzięki Bogu, znikł sztuczny świat, to jak przebudzenie z metalowego piekła nieistniejącego, a bolącego ciągle i istniejącego jakoś jednak, aż nagle się ucieka, czy znajduje wyjście jakoś i wraca prawdziwy świat, normalny, dzisiejszy, prawdziwy, ludzki, uff...

OK. Następna...

- na uniwersytecie to muszę kiedyś zrobić osobna listę i zebrać, jak te wszystkie panienki z poczty, co pamiętam, tematycznie przynajmniej, same się przypomną hurtem. OK.

Następne...
 KOMENTARZE (1) 
drzewo76 lubię to! ;)
2019-08-26 22:19
smaku Z tym robieniem listy gołych dziewczyn znajomych z pamięci, z głowy, to nie jest głupi pomysł chyba, bo wychodzi, że zawsze i ciągle, przez całe życie by mi tak potem przychodziły do głowy, a potem znikały, hmm... a teraz wyszło, że jak zaczęłam je sobie wypisywać na listę, to mogę w końcu kiedyś zakończyć taką listę i nagle okaże się, że więcej nie znam, albo nie pamiętam, hmm... bardzo to ciekawe odkrycie chyba, genialne mi się to zaczyna wydawać, ciekawe bardzo, hmm... no kurde, no naprawdę... te, co już wypisałam, to są, opisane nawet dość skrótowo, wyszło, że znikły mi potem znowu z głowy, ale przynajmniej mam na liście, potem sobie po wakacjach poczytam i przejrzę i zacznę myśleć, która by się nadawała najlepiej i najbardziej na żonę, przyszłość i rodzinę i będę sobie dopisywała opisy i uzasadnienia, aż potem nic mi nie zostanie i gotowe. No i super. Potem tylko sprawdzę, i mogę zacząć szukać tych dziewczyn, żeby je pytać, czy mają rodzinę, czy jeszcze są może dziewicami, bo jak są, no to na przykład ja pomyślałam sobie o tym dużo i wyszło mi że... i potem powiem, czy nie chciałaby zostać moją żoną, bo mi wyszło z moich notatek i list... i wszystko jej wytłumaczę i przynajmniej mi powie i będę sobie odhaczała, aż znajdę swoją żonę.

Innych sposobów chyba nie ma, nie wiem, na razie próbuję ten, zobaczymy, czy się uda...

OK.

Aby do przodu...

Teraz przyszła mi do głowy śliczna, młoda dziewczyna z Mazur, była genialna, bo młoda, jak nastolatka normalnie, w niebieskim kostiumie kąpielowym, piękna była, bo samo piękne, młode, zdrowe, naturalne ciało ślicznej dziewczyny, normalnie. Miała tak piękne, duże, zdrowe, młode cycki, że ojej, kurde, jakie to piękne wszystko, kiedy się tak ogląda świat, czy to na wakacjach, czy nawet idąc do sklepu tylko, zawsze można coś zobaczyć, czy zauważyć fajnego, oczywiste... a potem zostaje w pamięci, no i właśnie... jakiś czas temu rozmyślałam, że najładniej dziewczyna wygląda w prywatnym biustonoszu, bo to jest bardziej seksualne, bo to jak prywatnie by podglądać dziewczynę, oczywiste, czyli jak pornos normalnie, oczywiste, ale jednak niektórym akurat bardzo pasuje w kostiumie kąpielowym, no i właśnie, wychodzi, że to zawsze dość wszystko chyba zależy w życiu, no bo na pewno w zwyczajnym biustonoszu i majtkach też ta dziewczyna z jezior i plaż by wyglądała genialnie, oczywiste, no ale jednak nawet w kostiumie na plaży wyglądała też genialnie, no więc nie da się nie zauważyć i nie podziwiać widoków, oczywiste. Zawsze potem, od tylu lat, odkąd ją zobaczyłam na plaży, kiedy mi przychodzi do głowy, to sobie aż wyobrażam, jaka musi być genialna na co dzień z tym, co ma i jaka jest i jak wygląda, no kurde, hmm... pasowałoby jej tak po prostu odpiąć stanik z tyłu i tyle, tak po prostu i stanik może sobie pofrunąć, czy spaść na ziemię i w sumie niewiele chyba by to zmieniło w wyglądzie, bo i tak wyglądała, jakby była naga, normalnie, więc ten kostium czy jest założony, czy gdyby była bez kostiumu, to tylko może pewnie trochę wyższy poziom radości i przyjemności, żeby móc sobie popatrzeć, można sobie marzyć najwyżej, patrząc, jakby musiała wyglądać, gdyby odpięła stanik, gdyby jej spadł, albo coś, albo zupełnie na golasa, hmm... no kurde, jakie to genialne myśli są zawsze i widoki, potem już nigdy się nie zapomina, wiecznie, oczywiste... właśnie takie miałam wrażenie, że ta młoda, śliczna dziewczyna i tak była jakby zupełnie na golasa na tej plaży, a kostium kąpielowy tylko założyła, czy nosiła po to, żeby nikt nie mówił, że na golasa nie wolno tu chodzić po plaży, hmm... i właśnie potem się zastanawiałam, jaka byłaby różnica u tej dziewczyny, czy by była w kostiumie kąpielowym, czy bez, bo ten kostium był tylko jakby formalnie, dla porządku publicznego i żeby nie było problemów jakichś, że ktoś by zaczął pokazywać palcami, że "ta pani jest goła!". Hmm... po prostu i tak wyglądała jak na golasa, nie wiem czemu i jak to działa, ale nie mogłam się przyglądać za dużo, bo jej mama by mnie zaczęła szpiegować, że patrzę na jej córkę, więc musiałam wrócić do swoich spraw i patrzeć na swoje co robiłam akurat w knajpie, przy plaży... hmm... ale to by się nie dało chyba, żeby mieć taką żonę, bo pewnie była za młoda, dopiero planuje życie i przyszłość, no więc nie wolno, oczywiste, hmm... OK, ale przynajmniej mi się przypomniało, to sobie zapisałam, przynajmniej nikogo nie ominę z pamięci, super.

OK. Następna dziewczyna...

- bardzo ładna, młoda, miła, inteligenta tłumaczka języka angielskiego, na jakiejś konferencji ją widziałam i trochę pogadaliśmy, powiedziała, że zerżnęła sobie mózg, normalnie, po kilkugodzinnym tłumaczeniu w trybie in real time, wszystkie prelekcje i wystąpienia non stop z angielskiego na polski, potem lunch, uff... no ale kurde, niezły tryb trzeba włączyć, żeby tak zapierdzielać bez ustanku, albo się przeżyje, albo nie wiadomo, hmm... to jak na autostradzie, gdzie TRZEBA jechać do przodu przez kilka godzin i to aktywnie w skupieniu, nie znając drogi, a ciągle skrzyżowania, uliczki, zdarzenia, etc., etc., i trzeba jechać do przodu, jak rajd kamikadze i gwarantowana śmierć, ale jednak może się uda, hmm... jak wpaść do miasta 300 km / godzinę i zasuwać kilka godzin na tej samej prędkości, normalnie, aby nie było kraksy... jeden błąd, jedno coś nie tak i karambol, wszyscy nie żyją i koniec, gruz i do widzenia, dziękujemy, koniec życia, hmm... no niezła robota, rzeczywiście i trzeba, nie dziwne, że to zarżnięcie mózgu, tak jak samochodu, czy innego pojazdu jadącego non-stop bez ustanku na obrotach napędzanych i aktywnych i trzymanych na zębatkach, pewnie jak próba jechania 180 na godzinę na trzecim biegu przez kilka godzin, ale trzeba, hmm... ciekawe... w każdym razie, bardzo fajna, młoda, inteligenta, samodzielna, na ile się da i uda, oczywiste... ok, zobaczymy, zawsze to jakaś szansa na rodzinę i przyszłość, nigdy nie wiadomo, oczywiste... warto pamiętać. Przynajmniej można będzie odpocząć trochę po każdorazowym zarżnięciu mózgu, mieć kogoś to dużo lepsze na odpoczynek i dobry sen i spokój życiowy, niż bajki Szekspira nawet, oczywiste. OK.

Następna...

... nie wiem, czy tak można sobie wspominać i myśleć, no ale jednak skoro mi się przypomina samo, hmm... teraz a propos konferencji, przyszły mi do głowy następne młode, śliczne dziewczyny, które widziałam, OK, to po kolei, hmm...

- na jakimś spotkaniu czy targach widziałam grupę młodych Chinek, siedziały przy stoliku schowane jakoś dość, że nie trzeba było widzieć, ani zauważać, ale jakoś tak wyszło, tyłem w sumie, ale akurat o coś pytałam przy stoisku, o jakieś produkty, co mnie zaciekawiły chwilę, jak przechodziłam, i jakoś tak wyszło, że mi zostało w pamięci, że zauważyłam te dziewczyny chińskie, młode, jak coś jadły przy stoliku, w grupie, aż mi się na uśmiech zebrało, pewnie kamery też mogły zauważyć, hmm... potem będą mnie ścigać za to, że coś chciałam od tych dziewczyn, mimo, że ich nie znam, ani nie zaczepiałam, a tylko jakoś zauważyłam i jakoś mnie uśmiechnęło chwilę, ale od razu potem poszłam sobie dalej - potem, kiedy to wspominam czasem, nie wiem czemu mi to zostało w pamięci, to przychodzi mi do głowy scena jak z tego filmu znanego z Brucem Lee "Wejście Smoka", że dla gości był poczęstunek, miłe przyjęcie, a na wieczór każdy wojownik mógł sobie wybrać jedną dziewczynę na dobry sen, na noc, i jeden z tych przyjezdnych na konkurs powiedział, że wybiera sobie wszystkie, które weszły akurat do pokoju, hmm... nie wiem czemu tak mi się teraz kojarzy, ale ta miła pani trochę starsza chyba od tych młodych, przy stoisku, z którą rozmawiałam chwilę, została mi jako ich mama, lub opiekunka, tych młodszych, hmmm, ciekawa scena jakaś mi została, nie wiem dlaczego, ale nie mogę tego zapomnieć teraz, hmm, ciekawe... no nic... może kiedyś się coś wydarzy jeszcze, może to było ważne, zobaczymy... ciekawe, że przywitała się po francusku "bonjour", że przez chwilę byłam zaskoczona, zanim odpowiedziałam "bonjour", ale wróciłam w razie czego do angielskiego, żeby tak lepiej, oczywiste... bo nie trzeba, przyjdzie czas pewnie, zobaczymy... mam nadzieję, że nikogo nie obraziłam, OK, potem samo wyjdzie, przyjdzie czas...

- na innej, wcześniejszej konferencji, czy targach chińskich, też mi została jedna dziewczyna młoda, też Chinka chyba, ale nie wiem, były bardzo ładne i podobne do europejek, bardzo ładne, pozostawały mi w głowie teraz, ciekawe, bardzo ładne są...

- a propos konferencji i spotkań różnych, to jeszcze genialne, młode panienki były na jakichś targach informatycznych, super genialne hostessy, takie, jak powinny być, z tych "germańskich suk do tresury", normalnie, super to jest, kurde... zawsze potem mi zostają takie dziewczyny w głowie, już na zawsze potem, oczywiste... chyba ze cztery aż były w grupie, około, trzy plus jeden, albo cztery plus jeden jakoś, "jeden" to ta, co akurat się mną zajmowała chwilę... bardzo miło, cieszę się zawsze, oczywiste, chociaż ja akurat jestem biznesmenką, więc nie byłoby szans korzystania z hazardów lub gier typu Monopoly, bo ja mam rozum i muszę robić biznes, a nie gry i zabawy hazardowe, oczywiste - takie gry, to ja robię, jako informatyk, dla zabawy, ale nie, żeby w to grać i to na pieniądze na dodatek, oczywiste. Może kiedyś będą chciały u mnie pracować, to przynajmniej im dam stałe pensje i mają wolne, może będą mogły się rozbierać, żeby zobaczyć, jak wyglądają, no to byłaby radość, oczywiste i bym wiedziała, że płacę za radości i przyjemności własne i za dobre pracownice, które wiedzą, co robią i dobrze pracują, zgodnie z umowami, oczywiste... OK. Kiedyś do tego wrócę...

Następne...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ciekawe, że po tych kilku gołych dziewczynach znajomych, które sobie wpisałam na listę z głowy, z pamięci, sama, bo mi się akurat przypomniały, to wpisałam, żeby potem sprawdzić, potem kilka mi chodziło po głowie, a potem wszystko mi znikło, hmm...

Teraz znowu mi się przypomina, właśnie to trzeba chyba notować od razu, kiedy się przypomina, bo potem znika, hmm... OK. Mądry pomysł, to tak, następne, po kolei, jak mi się przypomina:

- koleżanka z Brazylii, ma bardzo ładne cycki, jest bardzo miła, inteligenta, dobra i wrażliwa, bardzo fajna, mam nadzieję, że mnie pamięta, bo straciłam kontakt od jakiegoś czasu i wysyłam maile, ale może mi odpisze, zobaczę, znajdę sposób, mieszka w pięknym miejscu w Brazylii, genialnie tam jest, jak na wyspach rajskich, normalnie, piękne widoki, wystarczy, że wyjdzie z domu, na plażę i cyknie zdjęcie i potem cały świat mówi, "ale genialne widoki, jak w filmach!", a ona ma tam na co dzień te same widoki, oczywiste... muszę ją znowu odwiedzić, jak nie zadziałają maile, genialnie tam jest, potem bym miała pełno pięknych, silnych, zdrowych, brazylijsko-polskich dzieci, super. Muszę to to przemyśleć i zobaczymy w razie czego, jak nie znajdę w Polsce. OK. Super. Przynajmniej sobie odpocznę i wyjadę na zawsze, tam jest dużo wysp, małpy, węże, lwy, pytony, dżungle, pojadę sobie na Karaiby na wakacje, nawet polskie mleko tam mają z polskich krów. Wszystko tam jest super. To będzie piękne miejsce na dokończenie życia w spokoju, czad. Będę sobie sprowadzała papierosy z Kuby, bo to chyba niedaleko, super.

OK. Następne...

- koleżanki z Tunezji - są arabkami, ja też jestem arabką, oczywiste, znam się na Egipcie i krajach egipskich, znam kulturę, historię arabską, wszystko znam, od wieki wieków nawet dawno temu, to przynajmniej założę sobie harem tam gdzieś i będę miała dużo żon, koleżanki mi opowiedzą, nauczą i pokażą wszystko... będę miała dużo żon i dużo pięknych, zdrowych, silnych dzieci arabsko-polskich. Czad. Potem moja rodzina zaleje cały boży świat i wszędzie będzie Arabia Polska, super. Przynajmniej sobie odpocznę w pięknym, własnym świecie na koniec życia, a moje dzieci posiądą na własność resztę kosmosu potem, super.

- bardzo fajna młoda lektorka od języka rosyjskiego, nie wiem, czy mnie jeszcze pamięta po 10-ciu latach, ale może... jeśli nie ma jeszcze męża i jest dziewicą, to może zostanie moją żoną, zobaczymy, będą piękne, zdrowe, silne dzieci polsko-rosyjskie, hmm... ona chyba była z Białorusi, to obojętne, białoruskie, to jak ruskie, będę mówił, że to rosyjskie, oczywiste... potem cały świat będzie pełen pięknych, zdrowych i silnych dzieci polsko-ruskich, czad.

- koleżanka z lektoratu z języka rosyjskiego - bardzo fajna, chyba ją denerwowało to, że lektorka ma troszkę chyba większe, cycki od niej, i kiedy lektorka wypinała cycki, to ona wolała założyć ręce na krzyż, żeby nie pokazywać, to najwyżej ożenię się z obiema i wtedy to będzie raj dopiero, ale to będzie genialne, kurde, zobaczymy, żeby się tylko zgodziły, kurde... coś wymyślę, może się uda, zobaczymy...

Teraz zaczęło mi przychodzić pełno następnych gołych dziewczyn znajomych, które skądś znam, hmm... chyba jak się zacznie, to potem hurtem wszystko leci w mózgu człowiekowi, hmm... ciekawe...

- bardzo genialnie śliczna młoda pani prokurator z rejonówki, paliła papierosy, była uśmiechnięta, miła, sympatyczna, zdrowa, rozgadana, genialna, młoda dziewczyna, kurde, miała tak genialne cycki piękne, zdrowe, duże, ale w sam raz takie genialne, nie za duże, ale takie genialne super w sam raz porządne duże takie właśnie, że kurde normalnie, Boże... może jeszcze nie ma rodziny i jest dziewicą, to jakoś wymyślę jakąś sprawę kryminalną, albo coś i skieruję do prokuratury rejonowej, żeby jej akurat przydzielili i pójdę sobie na wezwanie zeznawać jako świadek, żeby mnie przesłuchała i przynajmniej sobie popatrzę i zobaczę, jak się nazywa, OK. Super pomysł, ciekawe, czy jeszcze tam pracuje, muszę ją znaleźć, oczywiste.

- policjantka Kasia mi przyszła do głowy, z głównej, też sprzed kilku lat, jeszcze nie znaleziono moich bagaży, szukam, mijają lata, trzeba rozwalić tę mafię hotelową tam, to była sekta kryminalna... może jeszcze jej nie zwolnili, super była, prawdziwa policjantka, jak w filmach normalnie, kurde, takie policjantki to dopiero, na pewno lubi mundur i duże, porządne, pistolety, ech... zobaczymy, potem muszę ją znaleźć, poszukam w dokumentach później, po wakacjach... może jeszcze jest dziewicą... super by było, oczywiste... będziemy sobie grały po nocach i na wakacjach w Police Questy, różne części i nowe misje, zadania i scenariusze, czad... a potem do domu, uff... można odpocząć... najważniejsze, to odpowiedni podział czasu i zadań na dom, prywatne i obowiązki zawodowe, etc., oczywiste... wtedy można żyć w stabilnym świecie własnym, idąc do przodu we własnym codziennie, oczywiste...

OK. Na razie wystarczy. Bo się zmęczyłam aż, potem następne. Muszę szybko szukać żony, kurde... terminy!... najpierw listy, z pamięci... po wakacjach będę sprawdzała, która jest wolna i dziewica. OK.

Gotowe, uff...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Kurde, jestem tak zmęczona po tym długim weekendzie, że chyba muszę pomyśleć o jakichś wakacjach... póki jeszcze lato, hmm... muszę się wyspać wreszcie i nie ruszać z miejsca, aż zniknę, to może odpocznę, hmm... obudzę się jak duch, po latach i będę pytać "gdzie ja jestem?"... to jest dopiero odpoczynek, hmm... muszę to wypróbować...

Zapomniałam z tego wszystkiego, że miałam szybko szukać żony, bo terminy! Kurde mol, jakie to denerwujące... zobaczę po wakacjach, na razie muszę korzystać z życia, póki jestem młoda i odpoczywać na wakacjach, na jesieni sobie poszukam...

Na razie tylko muszę sobie dopisywać na listę wszystkie gołe dziewczyny, które mi przychodzą do głowy i które skądś znam, a potem po wakacjach posprawdzam, czy już mają rodziny, czy nie i czy są dziewicami, jakoś sobie znajdę żonę, trzeba powoli, etapami, na pewno samo wyjdzie, tylko trzeba logicznie, komputerowo, odhaczać, aż się uda. Zobaczymy. OK. Na razie mam czas, jak mi będą przychodzić do głowy, to będę tylko dopisywała na potem, do sprawdzenia. OK.

Jestem genialna, no to wolne, kawa, uff...
 KOMENTARZE (3) 
cukinia79 lubię to! ;)
2019-08-18 21:55
cukinia79 Niech żyje tu i teraz 😀...reszta na potem💪
2019-08-18 21:58
smaku Tak, ale właśnie nauczyłam się kiedyś, jak dzisiaj w poście i w komentarzu moim na blogu innej koleżanki - o zającu i żółwiu, albo o greckim biegaczu i Asterixie z bajki o 12 Pracach Asterixa, że wystarczy mieć rozum i swój czas i zaliczać cele najbliższe, na dziś, wtedy idzie się do przodu popijając kawkę, jakby w miejscu ciągle, jak w domu, normalnie, aby po swoich planach i celach w punktach na karteczce i tylko tyle, każdy zdąży ze swoimi sprawami, nawet żółw, który porusza się o milimetr raz na 100 lat, proste, oczywiste. Aby mieć karteczkę ze swoim planem na dziś i powoli sobie odhaczać 'zrobione, zrobione, zrobione'... a jeszcze 20 godzin dnia zostało, hmm... i co teraz? Kawka, tyle czasu, można odpocząć po drodze i wymyślać następne plany na dziś, ew. na jutro, jak dziś nie zdążę, proste... oczywiste... :) ... hmm... ew. na kiedyś, nie spieszy się, oczywiste... zdążę, no bo ile można wpisać sobie planów i marzeń na dziś? Hmm... nawet nie wiadomo co, trzeba by myśleć, a myślenie strasznie męczy, samo mi wpadnie do głowy kiedyś, co jeszcze bym chciała porobić na dziś, to się ruszę może, jak mi się będzie chciało, zobaczę, na razie wolne, oczywiste... :)
2019-08-18 23:22
smaku Ponieważ idą święta, chcę sobie odpocząć trochę, to jeszcze w ramach dni pracy i codzienności pracowniczo-życiowej codziennej, refleksja robocza, ostatnia przed weekendem, szczególnie, że wybory się zbliżają znowu jakieś, przynajmniej raz napiszę sobie w blogu, to zostanie na wieczność, bo u mnie w życiu wszystko jest wieczne i niezmienne, oczywiste... no ja mam rozum rozumny własny i gdyby mi się zmienił, byłabym chora umysłowo a to oznacza śmierć w strachu kosmicznym, że nie jestem sobą, tylko jakimś zawirusowanym potworem, ale to nie ja, oczywiste...

W każdym razie, a propos polityki, to akurat możliwe, że współcześnie, aktualnie, to nawet w ogóle się nie interesuję 100%, bo polityka to nie moje sprawy, oczywiste. Ja mam swoje życie własne, prywatne zawsze, więc 100% nie interesuje mnie polityka, to oczywiste. Ważne, żeby nikt mnie nie okradał i nie chciał zabić, albo czegoś mi zniszczyć - bo wtedy ścigam i edukuję, torturuję i zabijam i zabieram swoje plus moje koszta za ciężką pracę ścigania przestępcy i jak widzę, że rozliczyłam przestępcę to wracam do swoich spraw, proste, oczywiste...

No więc do czego mi polityka jakaś? To nie moje sprawy 100% zupełnie, oczywiste...

No ale jednak, skoro zależy mi, żeby nie było w moim świecie przestępców, bo ja chcę sobie żyć spokojnie i szczęśliwe, jak zawsze, no to kiedy widzę, że ktoś jest przestępca i na pewno kłamie lub kradnie, oszukuje, etc. - no to widzę, oczywiste. I wtedy w razie czego prewencyjnie zakazuję 100% dotykania, co moje i pojawiania się w mojej okolicy i dopiero mam wolne, proste, oczywiste - jest to zawsze tylko dbanie o swoje bezpieczeństwo i o swoje życie, sprawy własne i rzeczy własne, plany własne, etc. własne, jak zawsze i wiecznie, oczywiste.

No więc akurat jakieś 5 lat temu widziałam, że na prezydenta wybierają jakąś kaczkę kryminalną, na dodatek nie polską, tylko z tych najgorszych tępych, czyli niemiecką jakąś, no to od razu napisałam w dokumentach urzędowych i wszędzie, gdzie jest coś moje, że ZAKAZ dotykania co moje i patrzenia na to, co moje, dla wszystkich, którzy głosowali na tę tępą kaczkę kryminalną i dla ich rodzin też. 100% zakaz i to wieczny, oczywiste. Bo czasu się nie cofa, więc jak ktoś jest zakazany, to wiecznie, czyli z rodzinami na wieczność, proste, oczywiste. Ja mam myślenie proste, rozumne i logiczne, nie wolno mnie oszukiwać, bo na pewno nie ma szans, bo ja mam swój rozum i się nie da mnie oszukać, nigdy i wiecznie 100%, nie ma szans, proste, oczywiste.

No więc 5 lat temu zakazałam jak wyżej, potem były wybory do sejmu, to zakazałam dla tych, którzy głosowali na te tępe kaczki kryminalne i dla ich rodzin na wieczność - nie wolno czytać moich rzeczy, ani dokumentów, ani dotykać, co moje, 100% zupełnie, bo zabijam, jak wirusów, jak ktoś dotyka, choćby tylko w myślach, oczywiste.

No i teraz znowu wybory, to przynajmniej jak ktoś nie głosował ileś lat temu, a teraz zagłosuje na te tępe kryminalne kaczki, to przynajmniej powiększa się lista odrzuconych i zakazanych - już wiecznie nie wolno nic znać, co moje, zero, zupełnie i na wieczność i tyczy się też rodzin tych czubków kaczych. Oczywiste.

No i proste. OK.

Przynajmniej mam coraz bardziej wolne w życiu i szczęśliwe, bezpieczne życie. Kiedyś założę Nową Atlantydę, jak w tej legendzie i to będzie Mądry Świat Ludzi, będzie wiedza, rozum, szczęście, bogactwo i piękny świat rozumny i normalny, ale TYLKO dla ludzi, proste, oczywiste.

OK.

To przynajmniej przed weekendem sobie napisałam refleksję. A czasem się przydaje taka informacja, bo potem te kaczki jak zawsze kłamią:

"Bo ja nie wiedziałam... gdybym wiedziała, to bym... hmm..."

Nie da się cofnąć czasu, a na dodatek trzeba mieć ROZUM, sorry, przepadło, proste, oczywiste... nie ma szans 100% cofać rzeczy dokonanych, potem zostają TYLKO rozliczenia i konsekwencje, proste, oczywiste, nawet debilna kaczka możliwe, że wie, ale nie wiadomo, bo to inne istoty, debilne 100%, poza rozumem, oczywiste, typowe, każdy zna.

OK.

Okazjonalnie, przed-weekendowo... pewnie wielu osobom na świecie przyda się taka notatka, zawsze warto wiedzieć PRZED czasem, oczywiste...

Gdyby ktoś pytał, co to są te kaczki? Każdy zna tych debilów, to wytłumaczy... żeby ułatwić na gotowe: te grupy debilne kryminalne typu co aktualnie nazywają się PiS, Solidarność i wszyscy, którzy z nimi współpracują i na nich głosują, etc. - grupy kaczek kryminalnych, znanych od wieków w sumie, ciągle te same rasy, 100% zawsze się tylko eksterminuje, jak nie powiem kogo, ale też każdy wie, oczywiste (bo potem ktoś by dostał paniki, że tu obrażają znowu żydów i pedałów i tych wszystkich kryminalistów i oszustów znanych od wieków na całym świecie i podobne rasy tępe, bezrozumne i kryminalne, robacze czyli, oczywiste).

OK.

Refleksyjnie, nikogo nie obrażam nigdy, ja nie jestem jakaś przestępczyni chora umysłowo, żeby kogokolwiek, lub cokolwiek obrażać nawet, oczywiste. Obrażanie innych, to jest jakaś straszliwa choroba umysłowa kryminalna, pewnie typowa dla tych kaczek wspomnianych i tych innych tak samo, OK.

Refleksyjnie tylko, okazjonalnie, bo to wiecznie i tak samo, więc może warto czasem przypominać, okazjonalnie, bo niektórzy może nie wiedzą, to przynajmniej mogą poznawać świat.

OK.

Miłego weekendu dla wszystkich.

Potem wrócę, to dokończę o szukaniu żony, bo terminy! Hmm... już mi się przypomniały następne gołe dziewczyny, które znałam w życiu, muszę je wszystkie na listę wpisać, opisać, a potem sprawdzę, czy już mają rodziny, czy jeszcze nie, czy są dziewicami, bo terminy, muszę szybko szukać żony, bo mi zostanie punkt (3) algorytmu, czyli wolne, wakacje... hmm... OK.

To po weekendzie, nie ucieknie... ok, priorytety, kawa czyli... uff... bardzo lubię weekendy, przynajmniej mogę sobie odpocząć i nic nie robić, przykładowo, super to jest...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ale się dzisiaj uśmiałam po drodze, normalnie, często się śmieję sama do siebie, jak idę gdzieś, czy coś robię, zawsze potem pewnie o mnie mówią wszyscy, że to ta, co sama do siebie gada i się śmieje ciągle, ale to nic, przynajmniej jestem inteligentna i co kto mówi, to mnie 100% śmieszy jedynie, oczywiste.

Ale to nie ten temat, bo się uśmiałam normalnie, bo poszłam sobie po papierosy z rana, cała zaspana, jak po zabiciu obudzona dopiero co i ledwo się orientując jeszcze w okolicy pytam w sklepie, czy na pewno uda się ze stówy...

... bo myślałam, że to jest siódma rano dopiero, oczywiste, a potem patrzę na zegarek nad drzwiami, a tam jest prawie dwunasta! Haha, ale to był obciach! Mam nadzieję, że nie będą mnie potem wyśmiewać, zawsze właśnie gdzieś robię jakiś gafen, gdzie nie pójdę akurat i potem się ze mnie śmieją na pewno, oczywiste, a ja się potem wstydzę... i muszę to sobie tłumaczyć potem, czy na pewno mnie nie uznają za jakąś nienormalną, ale dobrze, że jestem inteligenta i zawsze sobie tak tłumaczę, że jak ktoś coś o mnie mówi, to i tak jest na pewno debilny i to dlatego, bo ja jestem akurat inteligenta i na pewno mądrzejsza, oczywiste... i potem mi już przechodzi, że zrobiłam jakiś gafen...

... ale właśnie często też się śmieję potem cichcem do siebie, że wyszedł jakiś żart, ha... no bo to śmieszne jest czasem, ale to nie moja wina, oczywiste... to znaczy chyba moja, ale nie w tym znaczeniu, ja nie jestem zła, ani nienormalna, oczywiste, chyba, ale zawsze sobie tłumaczę, że przynajmniej wiem, że jestem na pewno inteligentniejsza od wszystkich na świecie, to mogą się ze mnie śmiać, same debile, oczywiste... co ja im mogę pomóc? Przecież nie będę ich uczyć rozumu i inteligencji, oczywiste...

No bo to śmieszne było, haha... bo ja myślałam, że to jest dopiero siódma, albo wcześniej rano, a to była 12! Ale to śmieszne, haha... nie wiem, czemu mnie to tak rozśmieszyło, haha...

Dobrze, że już święta będą, muszę się szykować i odpoczywać, bo będzie długi weekend, uff... nareszcie sobie odpocznę, całe szczęście... uff... ok, muszę iść na kawę, póki ładny dzień...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ponieważ mój mądry komentarz mógłby być wykorzystany, zgodnie z tematem omawianym u kogoś innego - na cele socjo lub polityczne lub inne inne, niż właściwe, to przynajmniej powtórzę u siebie, żeby nie było sytuacji, o których mowa była, że wszystko można by kraść i wykorzystywać na cele, byłoby to bardzo, bardzo złe, oczywiste.

Niech zostanie, co znikło, żeby nikt nie ukradł na cele, przed którymi wszyscy się bronią i cały świat, oczywiste:

[komentarz pierwszy:]

Ja to akurat sobie marzę, że kiedyś zobaczę w okolicy, gdzie akurat sobie idę, czy jestem, jakąś parę miłych dziewczyn, które by się całowały pięknie na ulicy, dla przyjemności i miłości. Całujących się dziewczynę z chłopakiem, to każdy widzi zawsze i wszędzie, oczywiste, no ale właśnie żeby tak sobie tak samo móc zawsze gdzieś spotkać po drodze jakieś miłe dziewczyny całujące się, czy to w parku akurat, na spacerze, czy na ulicy po prostu, akurat buziak, bo coś, wiadomo, kiedy ludzie się kochają, to nie interesują się za bardzo otoczeniem innym, niż własne sprawy, oczywiste. No i właśnie widzieć czasem takie naturalne, zwyczajne sceny codzienne gdzie akurat się jest w świecie też, przypadkiem, no to by było super, oczywiste. Pewnie bym stanęła sobie w miejscu i patrzyła się, jakie to miłe, oczywiste. Bo to jak z gołymi dziewczynami działa, że jak ktoś zobaczy gołą dziewczynę, to się od razu patrzy, oczywiste. Tak samo całujących się, tak samo, kiedy ktoś się podoba, ładna sukienka, albo mini, albo rajstopy ładne, albo dekolt, bluzka, albo coś, co akurat się podoba, a widać. Zawsze coś da się znaleźć lub zauważyć gdzieś w okolicy, gdzie akurat, oczywiste, no ale właśnie marzeniem byłoby, żeby tak móc zwyczajnie, na co dzień, widzieć całujące się dziewczyny, a nie tylko pary chłopak-dziewczyna. Genialne by to było, oczywiste. Ale tylko dziewczyny mogą się całować, bo inne takie rzeczy to zobrzydzają i powinny być zakazane, oczywiste. Facet to nie dziewczyna, oczywiste, i nawet powinno się o tym nie mówić, bo to nienaturalne i powinno być prywatne jedynie i bez upubliczniania takich rzeczy, oczywiste. Dziewczyna, to co innego. Inni, niż dziewczyny, to nawet nie powinno się o tym mówić, bo to chore by było i na pewno musi być zakazane, oczywiste.

[komentarz drugi:]

A w jakim sensie "zagrożeniem"? I kto konkretnie "my"? Bo przykładowo nawiązując do mojego wcześniejszego komentarza, akurat dla mnie piękny świat, to zwyczajny świat, a na dodatek, że akurat uwielbiam dziewczyny, to dziewczyny, które się kochają i żyją jakoś tak, jak lubią, są genialnym i pięknym i ciekawym elementem świata i społeczeństwa, bo w sumie to jest jakaś tragedia, jak ostatnio na blogu u siebie się staram sama dla siebie, póki jeszcze czas: jeśli nie zdążę założyć rodziny, to zostanie "wolne" i wtedy zostanie mi świat inny, który będę mogła realizować, czyli marzenia i plany o pięknym raju z samymi dziewczynami, no bo co innego zostaje człowiekowi? Oczywiste, hmm... no i właśnie. Jest to jakaś tragedia życiowa, jak właśnie rozmyślam sobie na blogu, że jak umrę, to nie ma nawet po co wracać tu na Ziemię za sto, albo tysiąc lat, żeby szukać swojej rodziny, bo nie będzie, nic mojego tu nie będzie już na świecie, zero, zupełnie, hmm... no i właśnie... znikam i nie ma mnie, muszę iść do innych światów gdzieś w dalsze przygody i podróże, bo tu na Ziemi nie mam już nic, oczywiste... i teraz znowu powrót do rzeczywistości: świat jest piękny, jest miejsce dla rodzin, które zawsze mają przyszłość, bo idą przez wieki i tysiąclecia, ale jest i miejsce dla tych, którzy tez maja swoje miejsce, bo są na tym świecie, oczywiste, no i właśnie. Rodziny są, ale na dodatek pełno dziewczyn, lesbijek, które się kochają i są szczęśliwe, no to jakiś raj już prawie, normalnie, na Ziemi, hmm... to jak piękne świat dla ludzi z rodzinami a na dodatek pełno pięknych kwiatków dookoła, które upiększają ten świat, no kiedy ktoś się kocha i cieszy życiem, no to musi być zawsze piękne, oczywiste. Akurat ja lubię tylko dziewczyny, no więc logiczne jest, że uwielbiam lesbijki i cieszę się zawsze, że są i żyją i są szczęśliwe na dodatek, bo przecież nie mieć własnej rodziny rodzonej z genów własnych, to tragedia ostateczna na tym świecie tu, bo oznacza koniec wszystkiego i całej przyszłości człowieka, więc zostaje jak na tej bajce u Asterixa 12 Prac, na Wyspie Szczęśliwości. Dopóki śliczne, miłe panienki sobie żyją, no to super, to pięknie, oczywiste... potem i tak muszą zniknąć, czyli jak kwiatki na łące. Są ładne, cieszą, mają swój czas i znikają, hmm... inne kwiatki, to inne kwiatki, w sumie nie jestem pewna, czy to dobre porównanie, hmm... człowiek znika i tyle - kiedy nie ma rodziny własnej. To jest tragedia ostateczna, jaka jest możliwa dla człowieka w tym świcie, oczywiste. A jednak skoro są osoby, które lubią tak żyć, no tylko się cieszyć, oczywiste, jak wyżej opowiadam, że ja uwielbiam dziewczyny, no więc skoro są szczęśliwe, nawet wiedząc, że kiedyś znikną, no to tylko dziękować Bogu, że cieszą się i chcą żyć, jak żyją, a nie płaczą w depresji, że znikną kiedyś, oczywiste. Hmm... wtedy taki świat jest piękny i naturalnie zdrowy, każdy ma swoje miejsce w tym świecie, aby sobie nie przeszkadzać na wzajem, nikt nikomu, oczywiste. Wykorzystywanie czegokolwiek, lub kogokolwiek na cele jakieś, szczególnie bez zgody wykorzystywanego, no to w ogóle coś chorego musi być i kryminalnego, oczywiste.

(warto pilnować swojego, żeby ktoś nie ukradł "na cele", oczywiste)

:)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Postanowiłam, że kiedyś, jak będę bogata i będę miała dużo pieniędzy, to sobie też będę robiła takie różne show, będę miała dużo fajnych koleżanek i będziemy sobie robiły show różne i to publicznie nawet, ale to musi mieć jakość, oczywiste, dobrze że ja się znam, bo czasem jak ktoś chce robić różne show to wychodzi głupie, że się patrzeć nie da, oczywiste, sztuka musi mieć jakość, przynajmniej minimum, oczywiste...

Będę sobie robiła pokazy mody, kalendarze z gołymi dziewczynami, ubrane w różne ubranka ładne, różne takie, żeby ładne było, oczywiste i będziemy się bawić...

Muszę najpierw zarobić dużo pieniędzy, oczywiste, bo inaczej to się nie da, to oczywiste... a potem to dopiero będzie zabawa, ale czad... kupię sobie kamery wideo, aparaty, sprzęty różne, sale, sceny, wystroje, ubranka, do wyboru i będziemy sobie robić show różne, ale to będzie czad, kurde, marzenia...

Marzenia zawsze chyba zależą tylko od pieniędzy, hmm... OK. Przynajmniej prosty algorytm logicznie rozumny:

1. Najpierw forsa.
2. Potem zabawa.

Hura! Dobrze, że jestem informatykiem i mam rozum logiczny, czad...

OK. Etapami. Najpierw forsa, ale będzie czad... a potem będą podróże, żeby w różnych sceneriach pięknych robić inne zabawy. OK. Najpierw forsa. Oczywiste. No to w drogę, etapami...

========

Ojej, z tego wszystkiego zapomniałam, że miałam sobie szukać żony czym prędzej, bo terminy! Hmm... kurde, jakie to denerwujące. Wychodzi, że ten punkt:

1. Zdecydować się: rodzina, albo nie.

... jest dość kurde trudny, hmm... to nie jest takie proste, kurde, a wydawałoby się, że to kwestia decyzji, hmm... ciekawe, bo chyba całe życie! tak miałam i chyba dlatego nie mam rodziny teraz, po latach, hmm...

Kurde, zaczyna to być logiczne wszystko, hmm... właśnie nie mogłam się zdecydować nigdy, czy wolę wszystkie dziewczyny i zabawę i przygody, czy rodzina i przyszłość, hmm... to chyba stąd mi się wzięły te wszystkie rozmyślania o nieśmiertelności, o sensie życia, jak to wszystko działa, kto to stworzył i po co, w ogóle wszystko, żeby to poznać, ten cały świat jak to jest i działa i kto to zaprogramował i jak, etc. - a czas mijał, hmm...

Kurde... czas się kończy! Ale to trauma, chyba znowu dostanę depresji za chwilę, a miałam takie piękne plany znowu! Kurde, terminy! Jakie to jest przerażające! Jak mam się zdecydować w takim stresie, kiedy czas mnie goni! Hmm... dostanę super-stresu za chwilę i zostanę w miejscu! Hmm... kurde, muszę odpocząć i zapomnieć ten problem, potem się zastanowię znowu, jeszcze chyba mam czas... OK.

Na razie wolne, najpierw forsa, priorytety, oczywiste, potem się zastanowię...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czwarty dzień ciężkiej pracy na czas, żeby zdążyć założyć rodzinę. Chyba nieźle mi idzie, jestem na etapie przypominania sobie swoich znajomych gołych dziewczyn, wszystkie, które skądś znam i wpisywanie na listy, która by spełniała warunki sensowne. To genialny etap, bo jak wszystkie sobie wpiszę i opiszę i przemyślę i sprawdzę zgodnie z warunkami istotnymi, no to na wyjściu programu komputerowego wyskoczy mi żona potencjalna, no i super.

Potem trzeba ją zapytać, hmm... a potem po liście następne, aż się uda.

OK. Szybko mi poszło, a już myślałam, że to koniec życia, ostateczna depresja i śmierć => wtedy punkt (3) - wolne i porządki i olać, można odpocząć do śmierci i szukać jakichś innych zajęć fajnych.

Jeszcze jest czas, czyli punkt (2) programu jest możliwy, czyli w tym punkcie jestem jeszcze na czas, 4 dni normalnie, tylko lista została do uzupełnienia, potem sprawdzać, i pytać i gotowe, uff...

OK.

7 dni wolnego, muszę spokojnie sobie przypominać i dopisywać, potem tylko zapytam i sprawdzę, za 2 tygodnie będzie ślub. Zobaczymy. OK. Etapami... aby do przodu.

Najważniejsze, że się postarałam, to dlatego, że depresji dostałam i strachu panicznego, musiałam rozwalić problem w try miga... no to gotowe, uff... całe szczęście...

OK. Teraz lista... i dopisywać sobie z pamięci... potem się przejrzy i zobaczymy...

==

Lista żon potencjalnych z pamięci:

- młoda pani psycholog to wczoraj mi przyszła do głowy - potem do sprawdzenia konkretnie, dokładnie

- pracownica Urzędu Skarbowego, bardzo sympatyczna, młoda, uśmiechnięta, może jeszcze nie ma męża, też mnie lubiła pewnie, nie wiem, skąd znała się na moich dokumentach i wyciągnęła mi z teczki akurat te, których potrzebowała, zabrała, sprawdziła, włożyła z powrotem i gotowe, sam nawet bym ich nie znalazł, hmm... poza tym kiedy mnie wzywała na rozliczenie do US, to pisze do mnie maila słowami "Panie [moje nazwisko], czy pan zamierza wreszcie..." jakoś tak do mnie pisała, jakby była moją koleżanką, albo coś, hmm... no nie wiem, ale może mnie skądś zna, bardzo łada, fajna, sympatyczna, ale pewnie ma już męża, ale sprawdzić można w razie czego, oczywiste. Nie wolno pomijać nikogo w tym wieku, oczywiste. terminy!

- znajoma, co strzelała z kuszy i lubiła Robin Hooda serial z lat 80-tych - pewnie ma już dzieci i męża, ale muszę sprawdzić w razie czego, może jeszcze nie ma, oczywiste, nie wolno pomijać nikogo, oczywiste...

Muszę wypisać wszystkie, które mi przychodzą do głowy, bo gdybym pomijała, to potem znowu by znikły, hmm... i znowu bym szukała potem, więc nawet jeśli są niemożliwe, jako żony, a jednak mi przychodzą do głowy, to trzeba wpisywać, tak, to dobry pomysł. Tak trzeba, oczywiste. OK.

- szefowa działu, która była z innej firmy, dla której musiałam pilnować umów ze zlecenia innej firmy, dla której pracowałam jako pracownik, też była bardzo ładna i fajna, nikt jej nie lubił i wszyscy z niej żartowali, a mnie się bardzo podobała, oczywiste, bo młoda, inteligentna, musiała być odpowiedzialna na stanowisku kierowniczym i przynajmniej jej zostało w zachowaniu na pewno no i super, oczywiste (mnie też urzędowo można się bać z natury i instynktu prawidłowego, kiedy się pojawiam w okolicy, lub załatwiam jakaś sprawę, oczywiste, że za chwilę będzie rozpierdol urzędowy i wszyscy polecą ze stanowisk i wolą uciekać przez okna od razu i szybko biegać i załatwiać, co trzeba i przepraszać w razie czego, tak musi być, oczywiste), cała przyszłość przed dziewczyną, a w dodatku jakoś w moim wieku przecież, mniej więcej, hmm... możliwe, że już za późno i ma już rodzinę, no ale trzeba wpisywać z pamięci, żeby nikogo nie ominąć, oczywiste...

Potem wszystko się zweryfikuje samo. OK.

Następne...

- młoda dziewczyna po politechnice, dopiero planuje przyszłość, niedługo będzie miała 30-tkę, ale to pewnie za młoda dla mnie, rodzice by jej nie pozwolili, ale przynajmniej by było co robić, bo skoro inżynier młody, to akurat ja się znam na naukach każdych, szczególnie ścisłych, komputerach, programowaniu, maszynach, elektronice, etc., etc., więc na pewno byłoby co robić razem, oczywiste. OK. To jest chyba duża szansa na przyszłość, bo jeśli nie uda się znaleźć nikogo w wieku 30 do 35 lat, to przynajmniej jeszcze jest szansa na rodzinę żeniąc się ze swoimi dziećmi, to zawsze jakaś przyszłość przynajmniej, zamiast zniknięcia z tego świata, oczywiste... poza tym skoro po politechnice, to ma rozum i myślenie rozumne, a to znaczy, że to wystarcza na dobre, szczęśliwe małżeństwo i całą przyszłość dobrą i stabilną i sensowną, wartościową, etc., oczywiste.

OK. Dużo na dziś, muszę odpocząć... potem dalej, do przodu... terminy!
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ciężka praca trzydniowa, komputerowa normalnie, hmm... dostałam depresji na skutek rozmyślań i muszę z tego wyjść komputerowo teraz i raz ostatecznie, żeby nie mieć nawrotów, trwale czyli, żeby mi się nie wracało nigdy więcej, hmm... raz dobra robota zrobiona zostaje na wieczność, może za kilka dni skończę i wolne, akurat weekend będzie, uff, odpocznę sobie szczęśliwa na wieki normalnie...

Nie wolno bagatelizować takich epizodów, co mi się zdarzyły kilka dni temu, bo aż mnie zdrętwiało ze strachu panicznego jakiegoś, hmm... to musi być niebezpieczne uczucie jakieś, oczywiste, lepiej to rozpracować i zniknie, wait... oczywiste...

OK.

Doszłam do wniosków:

1. Zdecydować się: rodzina albo nie.
2. Jeśli rodzina - szybko szukać żony.
3. Jeśli nie rodzina - wolne, olać, obojętne, aby się nie nudzić tylko, oczywiste.

Ad.2. - do opracowania, póki CZAS - to priorytet decydujący w tym programie / algorytmie. Hmm...

OK.

Ad.2.

Szukanie żony:

- młoda dziewica sympatyczna, samodzielna, wiek 30 do 35 lat, inteligentna, myśląca samodzielnie, w miarę wykształcona, etc., wiadomo, że żona, to musi być o czym i co w ogóle, a nie lalka jakaś tępa zupełnie nie wiadomo, oczywiste.

- dobrze, gdyby miała jeszcze swoją rodzinę wstępną, czyli rodziców, rodzeństwo, itp., wiadomo, chodzi o rodzinę i całą przyszłość wieczną i drzewo genealogiczne, historię przeszłą i przyszłą, czyli o całą wieczność niezmienną już potem, oczywiste. Małżeństwo to jak piramidy egipskie na wieczność, oczywiste, no i właśnie.

OK.

Hmm... no i teraz trzeba szukać, kurde...

OK. To przynajmniej do czegoś doszłam w tej panice, co mi się wydarzyła ostatnio.

Teraz już sobie uporządkowałam rozumnie, logicznie, jak komputer, normalnie, hmm... OK. No to proste.

Teraz muszę szukać.

Jeśli nie znajdę i czas minie sensowny, żeby się żenić, no to sorry, no to punkt (3), czyli wolne i olać. OK.

To jeszcze mam czas. Najważniejsze, że mam teraz porządek, prosta notatka, wszystko poukładane, proste, logiczne, gotowe, OK. Luz. Aż już nie mam depresji, bo mam rozum i porządek i plan prosty gotowy i zapisany w notatce, super. Dzięki Bogu, czyli Mnie, uff...

OK.

No to teraz co?

Hmm... OK. Zgodnie z notatką, muszę szybko szukać zgodnie z warunkami ustalonymi.

Hmm... to teraz nie wiem. Muszę sobie przypomnieć wszystkie swoje znajome najpierw. Może któraś jeszcze jest dziewicą. Tylko że ja chyba nie znam nikogo w wieku 30 do 35 lat, hmm...

Muszę coś wymyślić, z pamięci muszę coś wymyślić, może kogoś widziałam, albo znam, tylko nie wiem, muszę coś wymyślić. OK. Jutro zobaczę. To i tak dużo na dziś.

Super.

To wolne na dziś. Muszę zapisywać sobie, kiedy mi coś się przypomni. Hmm...

- pamiętam jakąś młodą panią psycholog kiedyś, ładna, sympatyczna, młoda była, chyba właśnie w moim wieku mniej więcej, albo kilka lat młodsza nawet, hmm, akurat byłoby w warunki 30 do 35 lat może, ciekawe. OK - to do sprawdzenia. Ja jestem mądra, znam się na psychologii, mogę pomóc nawet istotom z kosmosu, z 100% dowolnymi zaburzeniami umysłowymi, wszystkim i nawet zwierzętom i roślinom, wszystko 100%, co istnieje, to na pewno mogę pomóc i to trwale na zawsze nawet, oczywiste, bo się znam, proste, oczywiste. To może będzie o czym gadać w małżeństwie przynajmniej i nie będzie nudy. OK.

Dobry pomysł.

Potem inne sobie przypomnę. Etapami.

Czad. Jeszcze jest szansa... super.
 KOMENTARZE (0) 
smaku Wczoraj znalazłam genialny sposób komputerowy na depresję, która mi się pojawiła chwilowo na skutek rozmyślania, hmm... to był taki straszliwy strach paniczny, że póki pamiętam, muszę dokończyć ten temat, żeby nie mieć nawrotów kiedyś w przyszłości, to było straszne, Boże!...

Nie wolno pomijać w swoim życiu takich rzeczy, co mi się wczoraj przydarzyło, aż dostałam dreszczy zimnych ze strachu, normalnie, hmm... nie wolno tego bagatelizować, oczywiste, bo kiedyś znowu mi się przypomni i może być jeszcze gorzej, oczywiste.

Trzeba coś z tym zrobić rozumowo, dobrze, że mam rozum, dzięki Bogu, czyli Mnie, uff... komputerowo, wait... zanim mnie to zabije kiedyś, nie daj Boże...

Algorytm:

1. zdecydować się: albo rodzina albo nie
2. jeśli rodzina => szybko szukać żony wśród znajomych gołych dziewczyn, które znałam w życiu, nie muszą być gołe, aby nie były facetami, oczywiste
3. jeśli nie rodzina => to i tak wolne, nie trzeba się zajmować, znajdę sobie jakieś zajęcia i cele w życiu, żeby się nie nudzić tylko, do śmierci...

OK. Czas to priorytet, terminy!

Czyli punkt (2) może ulec logicznemu przedawnieniu i poddać się niemożliwości realizacji ze względów terminowych, hmmm...

Czyli punkt (3) to i tak bez znaczenia i wolne, można olać, czyli zostaje punkt (2) do opracowania. OK. Wait...

Zadanie: trzeba znaleźć żonę.

Warunki: musi być dziewczyną, oczywiste. Hmm... musi być rozumna i świadoma, a nie lalka jakaś nie wiadomo co, oczywiste. Poza tym nie mogę żenić się ze swoimi dziećmi, bo to by było chore, a poza tym jak rozmawiać z dzieckiem jak z żoną, to byłoby chore coś, oczywiste. Czyli mniej więcej w moim wieku musi być, oczywiste, hmm... ale to by była za stara. Kurde mol!!!

Chyba realizacja rodziny jest niemożliwa ze względów rozumowych, albo estetycznych, nie wiem, kurde, hmm... jak mogę żenić się z jakąś starą panną, to byłoby obrzydliwe i chore coś, no kurde, hmm...

Poza tym musiałaby być dziewicą, oczywiste, no bo przecież nie ożenię się z czyjąś dziewczyną, jak z zużytą zabawką szmelcową, oczywiste, hmm...

Kurde, zagłada!

Zaczyna mnie to niepokoić, chyba dostanę znowu strachu i depresji, ale już na poważnie teraz, hmm... potem mi się nie cofnie już, kiedy rozumnie sobie wytłumaczę, że nie ma szans na rodzinę, o Boże! To będzie koniec mojego życia, zostanie szybko punkt (3), żeby ratować życie własne, bo punkt (2), czyli rodzina, jest już niemożliwy ze względów rozumowych, terminowych i każdych możliwych, hmm...

OK. Ostatnia szansa rozumowa:

- dziewczyna musi być dziewicą, to warunek konieczny, oczywiste
- żeby nie była starą panną obrzydliwą, a na dodatek dziewica, jak jakaś wiedźma stara pyskata, zła, niedobra, męcząca, zgryźliwa, jak zabójca jakiś stary zły niedobry, to musi mieć od 20-tu do 35 lat, oczywiste. Hmm... po 35 roku życia to już stara wiedźma, nie wolno dotykać, żeby nie umrzeć, jak od trucizny jakiejś, oczywiste.

OK.

Upraszczając warunki i porządkując:

- dziewica
- 20 do 35 lat

Hmm... żeby nie była z pokolenia moich dzieci, to musi mieć 30 do 35 lat. OK.

30 do 35 lat to genialny wiek, jak jakiś raj. Ale musi być miłą, grzeczną, rozumną, inteligentną, świadomą dziewicą, planującą życie, rodzinę i piękną przyszłość, oczywiste.

OK. To już jakiś sens rozumny.

Sprowadzając znowu do prostych warunków, komputerowo:

- dziewica
- inteligentna, świadoma, najlepiej z rodziną własną wstępną, szczęśliwa, planująca przyszłość, rodzinę, piękne życie, jak to w życiu, wiadomo, oczywiste
- wiek 30 do 35 lat max.
- samodzielnie dająca sobie radę w życiu, w sensie przynajmniej samodzielnego rozumu, planów, zajęć, wiadomo, że ma rozum własny i własne plany i myślenie, wspomnienia, marzenia, etc., w miarę aktywna życiowo, że coś robi na co dzień i się czymś zajmuje, a nie śpi całe dnie latami czekając na męża, oczywiste - no bo o czym by gadać i planować? Że można by zacząć coś planować? Hmm... to nigdy nie wiadomo i mogłoby nie być pewne, ani bezpieczne, bo nagle miałoby się zacząć coś planować nie mając nic swojego do tej pory, hmm... OK. Zobaczymy, zależy w sumie, każdy ma swoje wspomnienia i bagaże zawsze, oczywiste... aby nie za dużo, bo potem wychodzi jak żenienie się ze starą panną z bagażem lepiej nie mówić czego i nie pytać nawet, oczywiste, hmm... dlatego po 35 roku życia to raczej powinno być zakazane prawnie i medycznie, oczywiste...

OK. Ostatnie terminy... potem już nie wolno się żenić, bo to by była patologia chorobowa obrzydliwa kryminalna zakazana jakaś, oczywiste...

OK.

Hmm... co teraz?

Muszę sobie teraz zacząć przypominać swoje znajome... po kolei...

Latami może, hmm... najpierw przedszkole, etapami... nie mogę niczego ominąć...

===============
Od nowa, porządek:

- dziewica
- wiek 30 do 35 lat
- inteligentna, świadoma, rozumna dziewczyna, wykształcona w miarę, że jest o czym gadać, myśleć, planować, czyli świadoma życia i świata i wszystkiego, mogąca zwyczajnie poznawać świat i życie na poziomie inteligenckim najzwyczajniejszym, a nie jakaś tępa, pustogłowa, albo nie wiadomo, która nie rozumie najprostszych zjawisk ani nic, zupełnie, oczywiste, no bo o czym i co wtedy? To oczywiste, takie dziewczyny to zostaną mi ewentualnie do punktu (3) - gdyby się nie udało z rodziną, to wszystko, co jest dziewczyną, to wtedy jest super śliczne i piękne i genialne, wtedy 100% wszystkie gołe dziewczyny mi się podobają, bez znaczenia 100% wszystko, aby nie była facetem, proste, oczywiste...
- nie może mieszkać, czy żyć do tej pory z innym facetem, bo wtedy by mi opowiadała o swoim życiu z innym facetem, no szczyt debilizm i obrzydlistwo i śmieci trujące by to były, zupełnie nie do zaakceptowania 100%, oczywiste, i może by mi próbowała udowadniać całe życie, że naprawdę nawet nie widział jej gołej nigdy, ani w ogóle go nie zna, ani w ogóle nic, etc. - przez 10 lat wspólnego życia w jednym mieszkaniu na co dzień, przykładowo - no szczyt kretynizm i szmelc nie do zaakceptowania zupełnie 100%, oczywiste.

Czyli znowu upraszczając:

- dziewica
- inteligenta, miła, grzeczna, wiek 30 do 35 lat, planująca życie, przyszłość, rodzinę
- żyjąca albo samodzielnie do tej pory, albo z rodzicami, z rodziną, albo z przyjaciółkami najwyżej, inne opcje byłyby chore i nie da się zaakceptować, oczywiste

OK.

Hmm... chyba jestem genialna, komputerowe myślenie jest doskonałe.

Prosta notatka wychodzi i gotowe. OK.

Teraz można szukać dopiero. Super!

Już nie mam depresji, czad.

Hura! :)

=====================

Znowu dostałam depresji, bo pomyślałam, że przecież nie znam żadnych dziewczyn w wieku 30 do 35 lat, bo to były zawsze pokolenia młodsze, nie z mojego pokolenia, hmm... trzeba by szukać i dopiero poznawać, a to byłoby dziwne, bo to jak szukanie dopiero nowych planów, nowych znajomości, wszystko nowe, ile to pracy od nowa! Trzeba się poznawać, trzeba planować, mijają lata znowu, potem się ma po 40-tce i zaczyna się myśleć, że po co to było, przecież już teraz za późno, jak można żenić się po 40-tce, no kurde, hmm... no kurde zagłada znowu, czyli depresja i szok znowu, no przecież nie znam nikogo w wieku 30 do 35 lat, czyli gruz wszystkich planów! Boże!

Poniżej 30 roku życia, to dzieci są zupełne, to byłoby pedofilstwo, a na dodatek byłaby tylko miłość i nie wiadomo co, hmm... na pewno nie rodzina, no bo z kim, z dzieckiem jakimś? No kurde, potem ja bym była stara, a żona z dzieckiem by uciekła planować nowe, piękne życie, oczywiste, no tak, to przynajmniej coś logicznego do algorytmu wpada tu z tego pomysłu, hmm... OK. Super, czyli zakaz poniżej 30 roku życia, oczywiste. To bardzo wartościowy wniosek z rozmyślań, oczywiste.

Super. Chociaż coś dla porządku. OK.

Czyli znowu: 30 do 35 lat. Nikogo nie znam w tym wieku, hmm... ale to jedyny sposób, hmm... nie da się tego obejść, bo wychodzi niemożliwość realizacji punktu (2), czyli rodzina i przeskakuje się do punktu (3), czyli wolne... hmm...

OK. Muszę sobie przypomnieć wszystkie gołe dziewczyny, które znam z widzenia, skądś, skądkolwiek, a mi się podobały i znam bez znajomości bezpośredniej nawet, ale jednak skądś i jakoś, hmm... i trzeba szukać i sprawdzać, czy są mężate, czy nie... OK. Genialny pomysł, uff... znowu jest szansa, już mi ulżyło, już nie mam depresji znowu, całe szczęście, kurde...

Muszę poszukać dziewic młodych, ładnych, sympatycznych, wykształconych, samodzielnych, aktywnych życiowo jakoś w wieku 30 do 35 lat, to są chyba te "singielki" takie genialne, co w TV pokazują, że takie fajne panienki genialne młode, uśmiechnięte, samodzielne, hmm... kurde, ale by to było genialne...

Taką znaleźć, to kurde, hmm... ale czad. Teraz depresja mi się zamieniła w jakieś plany ekstatyczne normalnie, genialne na przyszłość, hmm... jak jakiś raj, kurde, ale czad. Wystarczyło pomyśleć, hmm... żeby tylko nie były głupie, albo zupełnie z innego świata, bo potem nie ma jak i o czym gadać, więc byłyby takimi lalkami tylko ładnymi, inteligentnymi, uśmiechniętymi i nie wiadomo co i w ogóle, hmm... i po co, w ogóle, hmm...

OK. Czyli muszę znaleźć taką właśnie genialną, miłą, ładną, sympatyczną, samodzielną, wykształconą singielkę w wieku 30 do 35 lat. Tak, to genialne. To o to by chodziło, super.

I żeby miała plany na przyszłość, chciała mieć rodzinę, spokojne życie, żeby miała rodziców najlepiej, jeszcze żywych, żeby miała własne sprawy w swoim życiu i musi być dziewicą miłą, oczywiste... OK. I żeby po ślubie nie uciekła sobie od razu za chwilę, twierdząc, że ślub już zaliczyła i może wracać do swojego życia singielki, hmm... tak, to byłoby kretyńskie, oczywiste.

OK. To już wiadomo:

- singielka młoda, ładna, sympatyczna, samodzielna, aktywna życiowo, 30 do 35 lat, chcąca mieć rodzinę i spokojne, miłe życie z własną rodziną na przyszłość

- dziewica, oczywiste

Hmm... OK.

Gotowe. Z depresji znowu w ulgę, że zaraz mi się uda wszystko. Super.

Teraz takiej trzeba szukać. OK.

No to czad. Jutro muszę kontynuować, aż się uda. Ciężka praca, kurde, ale zobaczymy, może warto, a jak nie, to zostanie punkt (3) i po problemie... OK.

READY
[]
 KOMENTARZE (3) 
freeberde Mylisz się zboczony 80-cioletni dziadku… Moja Mama, która ma ponad 80 lat przegania takie niedorozwinięte maszkary jak ty po dziś dzień… Sama byłam świadkiem jak dzwonił jeden 70-ciolatek, co mu żona umarła - na wiosnę, a Mama powiedziała, że może spotkają sie na jesieni… Uśmiałam się … Moja Mama jest Prawdziwą Królową, których już nie ma… Ona kocha życie, drzwi do jej domu się nie zamykają i wciąż dzwonią do niej telefony, że jak ją odwiedzam to nie ma szans na rozmowę tetate – tylko zawsze jakaś konferencja… Hahaha Ale tak, rzeczywiście ostatnio umarł jakiś mąż mojej Mamy przyjaciółki - w twoim wieku i zażyczył sobie nagich młodych dziewczyn tuż przed śmiercią… Tak, one zatańczyły przed nim i on umarł… Także nie jesteś sam z tym swoim zboczeniem – staruszku… Tylko, że tutaj to są dziewczyny, które lubią Dziewczyny – a ty tutaj jesteś przemocą… Także to jest niefajne… Usuniemy ciebie stąd
2019-08-06 23:30
smaku Ja nie jestem zła, ani nie jestem tu przemocą. Dlaczego przemocą? Jestem dziewczyną, jak inne dziewczyny i bardzo lubię dziewczyny, więc czemu ktoś miałby mnie usuwać stąd? Czy ja jestem inna jakaś od innych dziewczyn? W czym niby jestem inna, że trzeba by mnie usuwać stąd? Ja bym nie umarła od gołych dziewczyn, bo u mnie działa odwrotnie właśnie, od razu mam po co żyć i jestem młoda od razu i uśmiechnięta i szczęśliwa, jak śliczna, nastoletnia dziewczynka, normalnie. Wystarczy mi pokazać jakieś gołe dziewczyny i to działa od razu, jak magia na mnie. Nie ma na mnie sposobu, na pewno nie ma szans, żebym umarła, raczej odwrotnie zawsze, oczywiste. A na dodatek im bardziej ktoś mnie nienawidzi, przykładowo, tym ja znowu młodnieję i robię się śliczna, piękna, jak nowo narodzona, normalnie. Nie wiem, jak to działa, ale przynajmniej działa. Więc raczej umierają tylko ci, którzy mnie lubią. Tak już jest, hmm... jeśli Twoja mama mnie lubi, to będzie długo żyła, oczywiste, a gdyby mnie chciała przepędzić, to umarłaby w kilka dni, proste. Tak już jest. Działa 100% ta magia. Nie wiem czemu, dopiero poznaję świat, może kiedyś będę wiedziała, hmm... warto mnie lubić, jeśli jest się dziewczyną, oczywiste. :)p
2019-08-07 19:53
smaku [umierają ci, którzy mnie NIE lubią, oczywiste - poprawka dość istotna, hmm... chyba... :)]
2019-08-07 19:55
smaku Chyba niedługo dostanę depresji jakiejś znowu, zawsze mam jakąś depresję, w zależności, o czym rozmyślam, hmm...

Chodzi o to, że chyba zaczynam się starzeć, a to straszliwa depresja chyba jest, no bo wystarczy pomyśleć, że żyję sobie, wszystko super, a tu nagle człowiek uświadamia sobie, że czas mija, hmm...

Chodzi o to, że zaczyna się myśleć o straconych latach, o straconym życiu i straconej przyszłość i wszystkim i całym świecie zupełnie, dopiero, kiedy mija czas, hmm... a na dodatek nie ma szans cofnąć, no kurde, to jakaś zagłada, Boże! Hmm...

Chodzi o to, że póki jest się młodą, to można sobie marzyć, myśleć, planować, odkładać, że przyjdzie czas, a tu nagle patrzę na daty, czy ktoś mnie pyta w ankietach na Internecie i szok, bo zapomniałam, ile mam lat, normalnie, hmm... nie zajmuję się od jakiegoś czasu liczeniem ile mam lat, no przecież póki jest się młodym, to każdy rok jest jak skarb, wartościowy, każdy jeden rok, to jak całe życie, oczywiste i co roku wchodzi się w nowe życie, nowe plany, nowy świat w nowy rok, oczywiste, no ale to tylko w młodym wieku tak działa, a potem nawet się zapomina i nie liczy mijających lat, oczywiste... hmm...

To jakaś zagłada chyba, bo wystraszyłam się, że mogę być umysłowo chora, albo mnie tak by uznali, bo jak można nie wiedzieć, ile ma się lat, no kurde, oczywiste, no i to jest właśnie szok jakiś, bo rzeczywiście, nie byłam pewna, hmm... kurde mol!...

Najgorsze chyba jest to, że przecież niedługo nie będę mogła mieć już dzieci, nie zdążyłam! Kurde, jestem chyba za stara! Hmm...

Wszystko mi się już zaczęło wydawać straszne w tym świecie teraz, hmm, no kurde, to po co ja teraz tu jestem i po co ja żyję? Zaczynam mieć szok strachu, normalnie, bo ja nie liczyłam czasu za bardzo, a teraz się zaczęłam bać, że zniknę z tego świata i nic po mnie nie zostanie! Boże!

Nawet jeśli bym chciała popatrzeć sobie tu na Ziemię z góry, z Nieba gdzieś, kiedyś w przyszłości, żeby poszukać i sprawdzić co u moich dzieci i rodziny, jak sobie radzą po wiekach, to nie ma czego szukać, bo nie ma, hmm... no kurde, to zaczyna być jakiś horror, normalnie, Boże!

No zaczęło to być chyba oczywiste, że nie będę miała po co w ogóle pamiętać o tej planecie Ziemia, w ogóle nic tu nie będzie mojego, nic, zero, zupełnie, hmm... nie będzie po co się interesować, ani nic, zero, kurde, jakie to straszne! Mogłam o tym pomyśleć wcześniej, kurde, dostanę panicznego odrętwienia ze strachu, normalnie! Ratunku!

Chodzi o to, że nie ma czego szukać potem tu na Ziemi, bo nie ma nikogo z mojej rodziny, hmm... zniknę i tyle, kurde... Boże... hmm... zaczynam się bać panicznie, normalnie...

Muszę to przemyśleć, bo to jakaś chwilowa panika na pewno tylko, coś źle musiałam pomyśleć, muszę to jeszcze raz, czy się nie mylę, kurde, ale to straszne mi się wydało, hmm...

Za 100 lat nie znajdę tu na Ziemi nikogo, hmm... muszę się chyba zdecydować, albo rodzina i dzieci, albo koniec świata, zniknę i tyle, kurde, nie będę miała po co żyć po śmierci nawet, no przecież to jakaś zagłada! Ratunku!

Muszę coś wymyślić, hmm... bo dostanę paniki ze strachu, na pewno coś źle mi się myśli, muszę jeszcze raz, wait... coś musiałam się pomylić na pewno... to nie może być rzeczywistość, przecież to byłby jakiś horror, hmm... jeszcze raz, wait...

Myślenie nie jest chyba proste... muszę powoli... jeszcze raz...

================================================================
[po 2-óch godzinach refleksji, w sumie to zapomniałam, ale mi się przypomniało teraz]
================================================================

... otóż wymyśliłam, że chyba muszę to przemyśleć raz ostatecznie, żeby mi się nie powtarzały takie sceny jak dzisiaj, że aż paniki dostałam normalnie przez chwilę.

Trzeba to logicznie rozwalić, wait... otóż:

Po kolei...

- gdybym miała rodzinę, to bym nie gadała z ludźmi na Internecie, ani nie szukała gołych dziewczyn do oglądania ciągle, hmm... => ta droga kiedyś mi się musi skończyć, że umrę w samotności i w pustce oglądania ciągle gołych dziewczyn, hmm, mogłabym dostać coraz większej depresji i strachu, muszę to zmienić jakoś. OK - tu do pomyślenia.

- muszę się zdecydować i założyć szybko rodzinę, póki czas, bo czas się kończy, niedługo będzie za późno, hmm... => to do przemyślenia, bo trzeba by sobie kogoś znaleźć, kurde. OK - do przemyślenia potem.

- jeśli bym nie zdążyła założyć rodziny => to muszę wymyślić sposób na sens życia, co ja mam tu robić niby potem, żeby tylko nie dostać depresji jakiejś, hmm... OK - muszę to przemyśleć, co mam robić, jeśli nie zdążę mieć rodziny.

OK. Trzeba to uporządkować komputerowo, dobrze, że jestem informatykiem, hmm, wait... teraz uprościć do algorytmu prostego jakiegoś, wait:

1. Zdecydować się: rodzina albo znajome dziewczyny gołe
2. Jeśli rodzina => to trzeba szybko szukać, bo zostało niedużo czasu, hmm... (!)
3. Jeśli nie rodzina => to i tak już wolne, to nie ma się co spieszyć, OK, proste.

Teraz szczegółowiej algorytm do punktów algorytmu wyżej:

Ad.1 - muszę się zastanowić i zdecydować, albo opracować obie drogi dokładnie i potem się zdecydować najwyżej, pod warunkiem, że zostanie jeszcze czas. OK.

Ad.2 - jeśli rodzina, to muszę się zdecydować i szybko kogoś sobie poszukać => szybko po listach znajomych gołych dziewczyn, i pytać, która by chciała mieć rodzinę - odhaczać, która by chciała, resztę wyrzucać z list. OK. Genialny pomysł. => do zrobienia.

Ad.3 - jeśli nie rodzina - to i tak wolne, coś sobie wymyślę potem, bez znaczenia, oczywiste... OK.

Gotowe.

Co teraz?

Hmm... CZAS.

Czas rządzi, czyli priorytet.

OK.

Czyli żeby nie stracić punktu (2), czyli rodzina, najpierw muszę się zdecydować, i potem już nie ma odwrotu wiecznie, hmm... OK. Najpierw decyzja, muszę to uzasadnić rozumnie jakoś, po co mi rodzina i czy to ma sens jakiś i potem OK - szybko po listach znajomych dziewczyn (nie muszą być gołe, oczywiste, liczy się, żeby nie była facetem, oczywiste) szukać i pytać, aż znajdę żonę, albo minie czas. OK. Genialne!

Gdyby się nie udało w czasie logicznym, to zostaje punkt (3) - no to wolne, zostanie mi oglądanie gołych dziewczyn do końca życia. No to super. OK.

Gotowe. Jestem genialna!

Od jutra muszę się zdecydować: rodzina, czy nie.

Potem zgodnie z algorytmem.

Super.

AmenDS`.

Uff... dobrze, że dostałam dzisiaj depresji, przynajmniej musiałam szybko pomyśleć. Super. Gotowe.

Od jutra mam ciężką pracę. Terminy! Kurde mol, hmm... OK.

Najważniejsze, że mam Plan. Od jutra muszę się spieszyć, po punktach. Nie myśleć, robić, jak komputer.

Czad. Uff... już mi przeszła depresja aż, całe szczęście, uff... chyba sobie pooglądam gołe dziewczyny znowu ze szczęścia aż... ale to super uczucie, jak się znajduje wyjście z sytuacji. Uff... aż mi się zachciało spać ze szczęścia normalnie, ale to szczęście, Boże... uff... dobrze, że mam mózg... inaczej to kurde nie wiem, Boże... uff... OK.

No to wolne, uff... dzięki Bogu, czyli Mnie...
 KOMENTARZE (4) 
freeberde Po muzyce jaką lubisz i tu od roku puszczasz - to ty masz chłopie z 70-80 lat.. Jaka rodzina chłopie ? Co ty tu pierdzielisz... Spiepszaj stąd stary zboczeńcu... Moja Mama 88 lat przegania takie gnioty, co do dziś wyczekują na jej wycieraczce...
2019-08-06 00:23
nadiaaaa Idź stąd pedofilu
2019-08-06 13:36
smaku No przecież jeśli nie zdążę mieć rodziny, to skończy mi się świat i cała przyszłość wieczna, wszystko koniec już na zawsze, oczywiste, a ta piosenka jest bardzo ładna, nastrojowa, bardzo ją lubię, to z mojego dzieciństwa, mogę sobie tylko wspominać dawne plaże i stołówki i mleko w tubce słodkie, zagęszczone, do tej pory lubię i czasem sobie kupuję, pyszności, oczywiste. Dobrze, że jeszcze produkują, inaczej to byłby koniec świata już zupełnie, oczywiste. Byłam kiedyś w Juracie, kilka razy chyba nawet, na wielu plażach nad Morzem Bałtyckim, przynajmniej mam co wspominać po latach i wiem, o czym słucham piosenek, tak jak "Gdzie te prywatki", "Zielone wzgórza nad Soliną", itp. - cały świat, normalnie, gdyby to wszystko znikło, to i mnie by już nie było nigdy więcej, oczywiste, hmm... Boże, jaka to zagłada i depresja, muszę szybko szukać żony, zanim mi zostanie śmierć przed oczami i puste, stare wycieraczki tylko, Boże - ciągle te same od 20 lat przynajmniej, hmm... całe szczęście, przynajmniej coś stałego w tym świecie, uff... Twoja mama (do @freeberde) musi być na pewno bardzo nieszczęśliwą, samotną, smutną kobietą, widząc, że ma taką córkę, oczywiste. :) Same tragedie, mama by Ci wytłumaczyła, gdybyś nie pyskowała, jak zawsze, pewnie typowe i to stąd, hmm... potem będą winić Twoją mamę, że taką córkę wychowała, same tragedie, kurde... :)
2019-08-06 17:50
smaku @nadiaaaa: nie jestem pedofilem, bo to jest zakazane ze względów rozumu i przyszłości rodzin wielu, oczywiste.
2019-08-06 17:52
smaku Jaka to piękna, nastrojowa piosenka, akurat chyba może sierpniowa, kto wie, niedługo jesień się zbliża, trzeba robić szybko przetwory, dżemy z porzeczek, agrest ratować, też na dżemy, nic więcej nie będzie w tym roku, ani jabłek, ani gruszek, chyba, że te inne, twarde takie, ale to dopiero we wrześniu pewnie, z winogronem się zbierze razem, a na razie chyba w sumie wakacje, zanim będzie chłodno i jesień, jeszcze warto gdzieś pojechać nad morze, albo na jeziora, chłodniejsze wieczory, ale zabawa ta sama zawsze, oczywiste, piwo może dają w knajpach przy plaży, ludzie pewnie jeszcze się bawią, póki lato trwa, hmm... zanim minie, chyba muszę gdzieś wyskoczyć na jakieś plaże, zanim będzie winobranie... jaka to piękna, nastrojowa piosenka, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku To jest przykład najpiękniejszej miłości, jaka może spotkać młodą dziewczynę. Chyba nie widziałam piękniejszej piosenki o prawdziwej miłości, niż ta z tego filmu, jakie to piękne, kurde... "usta mego smaku", normalnie, hmm... ktoś kiedyś mi napisał piękny wiersz, zostało mi na całe życie, to był najpiękniejszy wiersz na świecie, oczywiste... eh...
 KOMENTARZE (5) 
nadiaaaa Przerysowane
2019-07-31 14:46
smaku Bo to jest bajka, bardzo ładna, dlatego pięknie, dobrze zrobiona, jak każde bajki w sumie, jak dla dzieci tak samo, piękne, że można oglądać i przeżywać, bo takie piękne, oczywiste. :)
2019-07-31 15:48
smaku Chyba, że mówisz o moich ustach? :) Ja nie maluję, ani nie używam żadnych kosmetyków w sumie, co mówić konturówki, kredki, itp., oczywiste. Bo by się ze mnie śmiano, jak z jakieś lalki, albo coś, jakbym miała grać w bajkach jakieś postacie kolorowe, hmm... ale niektóre dziewczyny to mają bardzo pięknie pomalowane usta, bo same wiedzą, jak im pasuje i wtedy rzeczywiście to widać tak, jak jest. Ja bardzo lubię, jak jest ładnie umalowana, bo to sztuka, która robi jakieś ładne piękno, ale to nie prosta sztuka, oczywiste, ale kiedy już się uda, no to wiadomo, oczywiste...
2019-07-31 15:51
nadiaaaa Jakie masz usta to mnie akurat kompletnie nie interesuje. Pewne jest tylko to,że Twój ozor jest niewyparzony i tak nim mielisz i mielisz ale niedługo przestaniesz:)
2019-07-31 16:02
smaku Przestanę? Czemu? Poczułam się straszona, jakby mi grożono, normalnie. To jest groźba jakaś, że coś mi stanie? Zapewniam, że nie trzeba się bać. 100%. Oczywiste. :)
2019-07-31 17:01
smaku Oprócz zdjęć z gołymi dziewczynami, często również zbieram sobie różne inne fajne rzeczy, które mi się podobają, oczywiste. Inaczej pomyśleliby, że jestem jakaś chora umysłowo, albo zboczona, oczywiste. Człowiek musi mieć różne zainteresowania i hobby i zajęcia, etc., a nie tylko jedno ciągle codziennie, przez całe życie, oczywiste...

I właśnie pomyślałam, że muszę się podzielić ze światem swoim wrażeniem, a propos tego teledysku genialnego, że chyba nigdy w życiu nie widziałam genialniejszego wstania z łóżka, niż w tym filmie właśnie, a na dodatek genialna piosenka, nieźle daje czadu, taka rytmiczna i genialna, że daje niezły czad, no i ta panienka tak genialnie wstaje z łóżka, no kurde, to jest dopiero kosmos. Chyba nigdy w całym życiu nie widziałam genialniejszego wstania z łóżka, kurde, jakie to ładne... mogę to sobie puszczać w kółko, normalnie. Super to jest, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Chyba znalazłam sposób na życie w pięknym świecie, jak ze snu, hmm... skoro jakoś sobie żyję, szczęśliwie, w sumie mam wszystko, czego by mi było potrzeba do życia szczęśliwie w swoim świecie własnym, to co jeszcze? Hmm...

Wystarczyło zadbać o swój własny świat, potem już zawsze byłam szczęśliwa i mogłam sobie żyć po prostu i tak mi zostało, hmm...

Pozostały mi w sumie wspomnienia, codzienność, porządki, rozmyślania, przygody, podróże, zabawy różne, jakoś trzeba w tym świecie coś robić, żeby nie umrzeć z nudów, oczywiste...

Na razie jakoś jeszcze się nie nudzę, zawsze mam co do roboty, dzięki bogom i mnie, oczywiste, hmm...

I ostatnio wpadłam na genialny pomysł, że jak już sobie wszystko dookoła w swoim świecie posprzątałam i poukładałam wszystko, jak lubię i co moje, to mam stabilny, szczęśliwy, własny świat, proste, oczywiste. Ciągle mogę go zwiedzać i być u siebie, to jest genialne, oczywiste.

I teraz co najlepsze, ciągle mam jakieś nowe pomysły, i akurat ostatnio na przykład, stwierdziłam, że muszę zacząć porządkować kalendarze z dziewczynami, zdjęcia z Internetu, gazety, filmy, wszystko, co mi się podoba i lubiłam od dziecka. Cały świat ten sam, jak od dziecka, hmm...

Muszę właśnie cały czas sobie robić porządki, uzupełniać, zbierać, a wyrzucać stare rzeczy, niepotrzebne, które nic mi nie dają w moim świecie i są niepotrzebne, hmm... i w końcu zostaje mi piękny, mój własny świat genialny. Kurde, jakie to fajne. Chyba żyję w raju, ale to jest genialne...

Żeby tylko się nie starzeć, to by już było najgenialniejsze, oczywiste, hmm...

... ostatnio właśnie o tym myślałam, co będzie za sto, za tysiąc lat, kurde, wtedy mam straszne lęki od razu, jakie to może być straszne, hmm...

... ale stwierdziłam ostatnio, kiedy o tym myślałam, że właśnie żeby nie dostać jakiejś straszliwej depresji typu nostalgicznej, kiedy się wspomina tysiące lat minionych, a już nieistniejących obok w świecie, oczywiste - to muszę tak, czy inaczej brać aktywny udział w dzisiejszym świecie, w wydarzeniach dzisiejszych na świecie, oczywiste... hmm... inaczej to byłaby zagłada, zostałyby mi wspomnienia i patrzenie na mijający czas, kurde, jakie to byłoby straszne, Boże...

I teraz znowu a propos tego, co zauważyłam, że kiedy oglądam te piękne kalendarze stare z gołymi dziewczynami, to one są nadal takie genialne i młode i piękne, jak kiedyś, w ogóle się nie zmieniają, hmm... zaczęłam to uważać za wieczny świat, że kiedy patrzę sobie ciągle na te same żywe, piękne rzeczy, w znaczeniu na przykład zdjęcia gołych dziewczyn, nawet sprzed stu lat, albo i więcej, no to ciągle i wiecznie, jak żywe, piękne dziś, hmm... kurde... może dzięki temu nigdy nie stracę poczucia wieczności w pięknym dzisiejszym świecie, hmm... zobaczymy, na razie od wielu, wielu lat, te panienki wszystkie są nadal takie same genialne, no więc to musi być jakiś piękny, wieczny świat, jak jakiś raj realny, oczywiste, no kurde... hmm....

Muszę nazbierać sobie więcej... wszystkiego, co lubię zawsze, nie tylko gołe dziewczyny, różne rzeczy, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Jakiś czas temu pisałam sobie o tym, jaka to depresja myśleć sobie, że czas mija i tyle dziewczyn, które się znało, pamięta, też przecież żyje w czasie i przeglądając stare kalendarze zbierane co rok, robiąc porządki czasem, wspominając, można sobie przypomnieć i pomyśleć, że jakie byłoby to genialne móc chociaż zobaczyć gołe cycki, albo chociaż w biustonoszu, ale akurat lepsze biustonosze są takie zwyczajne, codzienne, prywatne, a nie kąpielowe, oczywiste, nigdy dziewczyna tak ładnie nie wygląda w kostiumie kąpielowym, jak prywatnie - bo to wtedy się widzi i czuje, jakby się podglądało prywatnie osobę, więc to od razu jest seksualne z miejsca, oczywiste, hmm... no i właśnie... i potem tak myśli chodzą człowiekowi, czas mija, rozmyślając, wspominając, porządkując sobie...

... ale właśnie przyszła mi do głowy inna myśl z tym związana, że ciekawe, jak to jest z drugiej strony, czyli ze strony tych dziewczyn, o których się myśli, hmm...

... no bo w sumie, często chyba jest tak, lub może być przynajmniej, że dziewczyna na przykład może akurat marzyła całe życie, żeby tylko móc się komuś pokazać w biustonoszu, albo w samych majtkach tylko, z gołymi cyckami na wierzchu, hmm... no kurde, to dopiero jest zawsze przyjemność, oczywiste... móc się komuś pokazać na golasa zupełnie, przykładowo, hmm... a ktoś akurat marzy o tym, żeby tak móc tylko zobaczyć, chociaż raz w życiu, kurde, hmm...

Boże, jakie to są depresje potem zawsze, kurde...

Chyba najgorsza tragedia w tym wszystkim jest taka, że nigdy się nie da zdecydować, żeby kogoś zapytać wprost, no bo jak by można? Chyba, że najwyżej podczas imprezy jakiejś, ale w żartach pewnie, wyrażając swoje uczucie estetyczne wprost, że np.:

- Ale ty masz genialne cycki, żeby tak móc zobaczyć, kurde mol...

Może wtedy takie teksty nie uchodzą za chamstwo, albo zupełne chore coś, a dziewczyna śmiejąc się, bo akurat impreza jest żartowna, atmosfera koleżeńska, śmieszna, znajomościowa, więc może przynajmniej nie zareaguje szokiem niedowierzania i wiadomo, właśnie dlatego nigdy nie da się nic w tym życiu, bo przecież jak można zapytać wprost? No kurde, chyba tylko znajome można tak pytać, nawet codziennie i każdy wie, że to tak codziennie i nikt nic z tego sobie nie robi, tylko najwyżej się mówi, że np. "No psychiczna, kurde, znowu..." - no i wiadomo, można się śmiać, albo mówić, że ktoś jest chory, albo wkurwiający, a wiadomo, że to tylko tak, w gadkach między znajomymi, oczywiste, hmm...

A jak zapytać starszą osobę? Albo zupełnie dorosłą, obcą w zasadzie, która nie jest znana na co dzień, ale może akurat jakoś się zna skądś, generalnie lub czasem tylko, i można tylko sobie myśleć, ale wiadomo, że nigdy nie można tak zapytać, no bo to byłoby jak przestępstwo kryminalne jakieś od razu, oczywiste, wiadomo, no i właśnie, hmm...

No i kurde zostaje depresja...

O czym by nie rozmyślać sobie, wychodzi, że świat to doszczętnie i ostatecznie tragiczne miejsce jakieś, kurde mol, ale to wkurząjące, kurde...

Raj pokazują ludziom na co dzień wszędzie dookoła, a nigdy, absolutnie nigdy nie dostępny, nie ma szans, hmm... no kurde, to jakaś zagłada ostateczna, no...

A potem się ludzie dziwią, że jedyny sposób na przeżycie w tym świecie, to samobójstwo, żeby nie musieć patrzeć, widzieć, wiedzieć, znać, hmm... żeby tylko móc uciec i nie wiedzieć i nie pamiętać, że było się w raju, kurde... a zawsze niedostępnym, no kurde... szlag może człowieka trafić, kurde, jakie to denerwujące no...

Idę stąd... bo dostanę depresji znowu... szlag mnie zaraz trafi.

Muszę znaleźć sposób, żeby pytać wszystkie dziewczyny, jakie spotkam w swoim życiu, gdzieś po drodze, czy nie chciałyby mi pokazać swoich cycków, bo ja bardzo, ale to bardzo uwielbiam kobiece cycki, są genialne, piękne, i żeby tak móc zobaczyć dziewczynę chociaż bez biustonosza, bo więcej, to nawet nie ma o czym marzyć, oczywiste... gołe dziewczyny są takie kurde genialne, Boże!...

... kurde, muszę znaleźć jakiś sposób, żeby nie zostać zabitym, a żeby dziewczyny chciały mi z własnej woli pokazywać się na golasa, kurde, jakie to by było genialne, Boże...

OK. Już mi przeszła depresja, mam po co żyć, muszę znaleźć sposób... to jest jakiś cel, znowu mi się chce żyć, czad... za chwilę znowu będę miała uczucie, że żyję w raju, ale muszę znaleźć sposób... to jest przynajmniej jakiś cel życia, ale to będzie genialne, Boże!

Tak, postanowione... muszę znaleźć sposób, żeby dziewczyny mi pokazywały swoje cycki, kurde, jakie to będzie genialne, hmm... muszę coś wymyślić...

... a jakie by to było genialne, gdyby biegały sobie, albo leżały, zupełnie na golasa, po plaży, przykładowo, albo po domu sobie chodziły, zupełnie bez biustonosza, bez majtek, no kurde, aż mam dreszcze normalnie, jak o tym myślę...

OK, muszę to jakoś obmyslić... albo raj, albo śmierć... inaczej nie będę miała po co żyć w ogóle, muszę coś wymyślić...
 KOMENTARZE (2) 
Beatris Kim Ty w końcu jesteś?Facet?,kobieta?
2019-07-23 21:43
smaku Trudno mi czasem określić, ale ważne, że czuję się dziewczyną, ale lesbijką. Nie jestem dziewczyną, która by mogła lubić facetów. Raczej nie jestem pedałem, oczywiste. Ble. Zawsze mi się robi niedobrze na samą myśl i rzygam i pluję, tak już mam z natury, dzięki bogom, uff... chyba nie jestem facetem, raczej lesbijką, oczywiste.
2019-07-28 14:42

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
Ala44 Ja ćwiczę od dawna i Polecammm ... opinia dodana 2019-09-17 00:22:45
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Goblin Market - Rossetti Christina
A mnie się to tłumaczenie podoba. Jestem anglistką, literaturoznawczynią, i mogę zapewnić, że fragmenty...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019