smaku - blog - Maj 2019

smaku Gdzieś na innym forum pytałam się pani psycholog, czy jestem zaburzona jakoś, jeśli mam uczucie lesbijki... i teraz zastanawiam się sama nad odpowiedzią, którą mogłaby mi udzielić pani psycholog, zanim mi odpowie, hmm...

... pewnie zapyta się mnie, czy jakoś to się objawia konkretnie w tym uczuciu, bo gdybym była normalną dziewczyną, no to wiadomo, jeśli akurat podobają mi się dziewczyny, a nie chłopaki, no to co poradzić i po co na dodatek, oczywiste - to byłoby jak wmawianie człowiekowi, że to, co lubisz, to masz nie lubić, a masz lubić inne i będzie ci wytłumaczone dlaczego, hmm... choroba ostateczna jakiegoś debilizmu ostatecznego, oczywiste...

... jeśli lubisz mleczko i najlepiej ciepłe z masełkiem, to lepiej nie, lepiej herbatkę z cytrynką, przykładowo, hmm...

... jeśli lubisz sztukę, literaturę, humanistykę, przykładowo, to lepiej iść na studia inżynierskie, oczywiste - debilizm musi być ostateczny i ostatecznie wytłumaczony w sposób debilny ostatecznie, oczywiste...

... jeśli lubisz komputery, programowanie, sprawdzać jak coś działa, znajdować metody, zasady, jak coś działa i potem szukać prostych metod, żeby robić podobne rzeczy działające, itp. - nie wolno ci iść na studia informatyczne, ani na matematykę, inżynierię, ani żadne kierunki ścisłe, naukowe, nawet fizykę, chemię, biologię, zero, nic, zakazane, oczywiste. Jedynie literatura i kierunki humanistyczne, lub ewentualnie sztuka jakaś, lub garncarstwo, ale nie komputery, oczywiste...

Hmm...

... jeśli ja lubię tylko i wyłącznie dziewczyny, bo mi się podobają bardzo, od dziecka, no to powinienem zostać pedałem i rzygać non stop przez całe życie aż zdechnę od rzygania, oczywiste...

... ewentualnie, jeśli coś się lubi, to trzeba za wszelką cenę lubić inne coś, lub przeciwne, lub odwrotne, aż się umrze w rzygach i w samobójstwie, żeby uniknąć debilizmu i tego, czego się nie lubi, proste, oczywiste...

... jeśli czegoś się nie lubi, to należy tak się starać, aż się polubi, albo zdechnie w rzygach, proste, oczywiste...

Hmm...

OK, w każdym razie... wracając do pani psycholog, gdyby mi odpisała...

... mogłaby mnie zapytać, jak się objawia uczucie bycia lesbijką u mnie i czy to jest problem dla mnie jakiś, ewentualnie padłaby ze śmiechu i stwierdziła, że robię sobie jakieś jaja, za przeproszeniem, ale oczywiście nie wiedząc, bo można by zrazić i stracić pacjentkę, a nawet spowodować depresję lub samobójstwo u pacjentki, oczywiste... nie mogłaby się wyśmiewać ze mnie i musiałaby dochodzić sedna sprawy w sposób zawodowy sprawny i odpowiedzialny, oczywiste...

Hmm... no więc najpierw etapami...

- Czy Pan czuje się lesbijką? I w jakimś sensie, jeśli można spytać.

- No po prostu bardzo lubię dziewczyny i uznałam, że jestem lesbijką.

- Pan jet mężczyzną, więc w jakim sensie uważa się pan za lesbijkę? I jaki jest problem konkretnie?

- Chodzi mi o to, że uważam się za lesbijkę.

- No dobrze, a jaki z tym jet związany problem? Jeśli jakiś istnieje...

- No właśnie nie wiem...

- To po co pan do mnie przyszedł i mnie pyta?

- Nie wiem, chyba dla żartu tylko. Czy to jest jakieś przestępstwo?

- To zależy, proszę pana. Pan sobie żartuje, ale to kosztuje 80 zł. za godzinę.

- Wiem, proszę panią, ale ja lubię dziewczyny i skoro pani akurat...

- Pan nie może się ze mną umówić, bo mnie chroni prawo zawodowe.

- A po godzinach, prywatnie?

Ciekawe, co by wynikło z takiej terapii, hmm... bardzo ciekawe... w końcu to ja płacę, oczywiste... hmm... trzeba by próbować się jakoś dogadać i porozumieć i żeby nie było rozgłosu pewnie, najważniejsza dyskrecja i zaufanie, oczywiste...

Pozostanie jeden problem istotny dla nauki:

- co to znaczy czuć się lesbijką? I czy chciałabym być dziewczyną prawdziwą, czy pozostać facetem?

No i to jest problem, rzeczywiście... bo w sumie, hmm... lubię być facetem - jak miałbym kochać dziewczyny, będąc dziewczyną? Pewnie tak samo, jak lesbijka czyli, oczywiste, jednak wiedząc, że mogę kochać więcej i lepiej może nawet, niż lesbijka typowa, czyli jak kobieta, byłoby szkoda utracić to, co coś dodaje do miłości, która pozostaje ta sama, lesbijska, no ale jednak, hmm...

... trzeba by to określić naukowo, w jakim znaczeniu czuję się lesbijką?

Ciekawe, muszę to kiedyś przemyśleć... przed następną wizytą...
 KOMENTARZE (1) 
Tatyszka Hehe :-)
2019-05-30 18:45
smaku Dziś zastanawiam się chwilę, jak można normalnie myśleć na wizycie u pani psycholog, będąc lesbijką? Jeśli ja lubię dziewczyny i przychodzę sobie do jakiejś sympatycznej pani psycholog, to o czym potem? Że bardzo lubię dziewczyny i mogłabym każdą oglądać nagą i kochać i wszystko w ogóle, jak jakaś maniaczka seksualna, albo coś, etc. - miałabym o tym opowiadać, patrząc się na jedną z tych, o których opowiadam... hmm... no po prostu nie wiem, co potem... hmm... pani psycholog zapytałaby pewnie najpierw z czym pani przychodzi konkretnie, jaki jest problem, oczywiste i właśnie nie wiem, hmm...

- To co pani ode mnie chce tak konkretnie?

- Lubię dziewczyny - musiałabym odpowiedzieć, hmm... i potem nie wiadomo co dalej, kurde...

- A jaki jest problem? - no i by wyszło, że przychodzę, jak jakaś przestępczyni, bo bez problemu, kurde, rzeczywiście, zaczyna to być wszystko proste, kiedy się o tym myśli, hmm... no tak, oczywiste w sumie... nie wiedząc, po co przyszłam, sceny wyglądałyby jak z thrillerów typu o zabójcach kobiet, albo coś w tym stylu, innych maniakach, itp. - no przychodzi ktoś i po prostu twierdzi, że uwielbia dziewczyny, a jaki jest problem? Hmm... no i właśnie, kurde... i teraz widać scenę, nie wiadomo o co chodzi, a pacjentka twierdzi, że nie wie, jaki ma problem konkretnie, więc pani psycholog zaczyna się bać, a pacjentka nie zamierza wyjaśnić, po co przyszła, ale twierdzi, że naprawdę, ale to naprawdę uwielbia, po prostu uwielbia kobiety... i pani psycholog zaczyna się poważnie obawiać, czy za chwilę pacjentka nie stwierdzi, że czas gwałcić...

- A Pani ma jakiś konkretny problem, z którym Pani do mnie przychodzi, czy pani chciała tylko zakomunikować, że pani lubi kobiety? Czy to jest dla pani problemem, że pani lubi kobiety?

- Absolutnie! Wręcz przeciwnie, oczywiste.

- To z czym pani przychodzi, jaki ma pani problem, że przyszła pani na poradę do psychologa?

- Po prostu uwielbiam dziewczyny, a najbardziej te, które są mądre i znają świat i rozumieją różne rzeczy dobrze, co mówić takie mądre, wykształcone...

- Tak, a jaki problem?

- Po prostu najbardziej na świecie podniecają mnie wykształcone kobiety, które mają jakieś role konkretne, odpowiedzialne, zawody, jak przykładowo policjantki, żołnierki, pielęgniarki, panie doktorki... psycholożki...

- Tak i jaki jest problem?

- Najbardziej uwielbiam...

- A jaki jest problem?

... i tak w sumie mija godzina terapii na wizycie... hmm... ciekawe ile kosztuje godzina terapii? To musi być przyjemne, jak spotkanie w kawiarni, kurde... skoro kobiecie i tak stawia się kawę i opłaca za gościnę, hmm...

Muszę pomyśleć o jakichś ciekawych wizytach... może spotkam kiedyś jakąś miłą, sympatyczną pannę psycholog... może być mężatką, dla mnie bez znaczenia, oczywiste... liczą się uczucia... oczywiste, każdy wie...
 KOMENTARZE (1) 
shadow16 lubię to! ;)
2019-05-28 16:36
smaku Chwilami mam wrażenie, że czuję się, jak jakaś przestępczyni, przychodząc do młodych ludzi. Gadam, jak jakaś zwyczajna, normalna dziewczyna, młoda na dodatek, która dopiero poznaje sobie świat i planuje coś, żyje sobie jakoś, lubi ludzi i rozmawiać o czymkolwiek, o wszystkim, aby obojętne, oczywiste... liczy się, że jest z kim, to najważniejsze, oczywiste, a potem zaczynam się bać, czy nie jestem aby jakąś przestępczynią, bo wydaje mi się, że zachowując się wśród młodych naprawdę, czyli wiekiem, tak, jak oni, czując się taka sama, mogę wszystkich oszukiwać, hmm...

Pełno ważnych różnic jest zawsze w zależności od wieku, oczywiste, bo wystarczy pomyśleć, że dziecko 15 letnie dopiero w ogóle się uczy i poznaje, a planować życie będzie dopiero za 10 lat, oczywiste, 20-latka to dopiero młoda, dorosła osoba, która akurat właśnie zaczyna myśleć o przyszłości i o czymś sensownym na życie, oczywiste... potem 25-latka, to już wie, że albo się żeni, albo nie wiadomo, hmm... i zaczyna się tak, czy inaczej jakieś raczej poważniejsze coś planowanie, bo czas mija i za chwilę będzie za późno na planowanie życia, więc albo się zdąży i uda coś, albo koniec, nie wiadomo, hmm... jako 30-latka to w sumie albo się coś już ma w życiu swojego, albo to już koniec i śmierć, oczywiste... 35-latka to już wie, że to już koniec dawno i za chwilę albo depresja i śmierć, przed 40-tką (w tym wieku 100% osób popełnia samobójstwa i to objaw naturalny, oczywiste - bo to koniec planów na życie, proste, oczywiste), albo ostatni moment, żeby się pogodzić z planami, że na pewno nie ma szans i trzeba było wiedzieć 10 lat wcześniej, to można było sobie zaoszczędzić, więc zdecydować się na cokolwiek, aż do końca życia, absolutnie obojętne, aby stabilnie i bezpiecznie i koniec planowania i cieszyć się, jeśli się tylko uda aż do starości zachować jakieś spokojne życie, no albo koniec życia, czyli 40-tka, oczywiste.

Hmm... i teraz po tym wszystkim, dlaczego chwilami czuję się, jak jakaś przestępczyni - no właśnie dlatego, że ja akurat lubię dziewczyny i dla mnie to zawsze radość i przyjemność i przygody bieżące i zwyczajny kontakt z ludźmi, których lubię, czyli z dziewczynami, proste, oczywiste, hmm... no i właśnie - to najstraszniejszy horror, kiedy ktoś ma jakieś plany na życie, a przychodzi jakaś lesbijka, taka jak ja i ma swoje sprawy własne i sobie gada, rozmawia z innymi, opowiada o swoich wymysłach, zabawach, przygodach, planach, etc., hmm...

... no kurde... a ktoś musi w tym czasie bać się o swoją przyszłość, kurde to jest właśnie horror, a ja czuję się chwilami jakąś ostateczną przestępczynią, ciekawe... chyba mam dobre czucie własne, przynajmniej logiczne mi się to wydaje, kiedy o tym myślę, jak to rozumiem, hmm... kurde... ale to wszystko jest straszne, kiedy się myśli, no kurde... idę stąd... bo dostanę depresji... nie wolno mi myśleć o rzeczywistości... muszę żyć marzeniami i zabawami codziennymi i planami własnymi, codziennymi różnymi, które lubię i mam ochotę, wtedy jestem szczęśliwa, proste, oczywiste...

OK. Bo mnie straszna refleksja taka naszła chwilowa, kurde... hmm... kurde, jakie to straszne wszystko, kiedy się o tym myśli, kurde... idę stąd... muszę odpocząć od myślenia, bo zaczynam się bać, kurde, jakie to straszne, Boże...

Też gdybym przecież sobie jakoś ułożyła życie sensownie, to bym kurde nie miała traum i lęków kurde przez takie myślenie, hmm... kurde, jakie to straszne, muszę przestać myśleć, idę stąd, potem wrócę, bo dostanę depresji kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Znowu dziś pomyślałam, że to może i nawet ważne, jako ciekawe zjawisko może, które czasem może być dziwne, hmm... w każdym razie na tyle ważne, że znowu nawiążę do poprzedniego wpisu na blogu w komentarzach pod moim wpisem:

A propos podszywania się:

Ja się nie podszywam, jestem normalną, zdrową, inteligentną, nie powiem, że mądrą, bo to by był brak skromności, oczywiste... ale zwyczajną lesbijką, po prostu. Czemu miałabym się podszywać? W jakim celu? To byłoby chore jakieś i przeciwko sobie, czyli coś głupiego, albo kryminalnego nawet, nie oczywiste to jest? Hmm...

No i własnie, to ciekawe, dlaczego miałabym się podszywać? Jak uzasadnić logicznie lub filozoficznie, etc. jakkolwiek rozumnie, że ktoś podszywałby się pod kogoś - w jakim celu? Hmm...

Podszywanie się pod kogoś, to jest fałszerstwo i kryminał, za który idzie się do więzienia na dożywocie i na tortury dożywotnie, każdy wie, oczywiste. To jak morderstwo i to wielokrotne, jak ludobójstwo nawet - fałszować, kłamać, itp., oczywiste.

No więc właśnie... jeśli ktoś się podszywa, zmienia imię, nazwisko, podpisuje się jako ktoś inny, niż jest, albo potwierdza kłamstwo jako prawdę, mówi nieprawdę, etc., etc. - od razu na dożywotnie tortury, aż zrozumie, jakie są totalnie masakrystyczne i nieodwracalne konsekwencje kłamania, oczywiste.

No i właśnie... gdybym miała się podszywać pod kogoś innego - jaki mogłabym mieć cel? Chyba tylko jakiś kryminalny, więc powinno się mnie zabić, albo zmasakrować za coś takiego, oczywiste, bo jak wyżej opowiadam - wystarczy wiedzieć, jakie są straszliwe konsekwencje dla wielu i wielu na wieczność nawet - z jednego kłamstwa nawet, oczywiste...

Hmm... chyba to ważne, tak mi się wydaje, oczywiste... bo może nie każdy jest świadomy co wynika z kłamania, hmm... a potem wieczne tortury zasłużone i słuszne, oczywiste...

(jedyne, co ktoś mógłby mieć mi za złe potem, ewentualnie, to że nie przyznałam się wprost jakoś gdzieś, informacyjnie, publicznie, że rzeczywiście może nie jestem kobietą, ale co to może zmienić? Lesbijka to lesbijka, oczywiste. Lubię tylko dziewczyny, a do facetów nic nie mam, 100% mnie nie interesują, bo nie jestem pedałem, proste, oczywiste, no i właśnie - jednak nawet nie przyznając się wcześniej, a potem spotykając się z koleżankami, nawet nie czułabym się jakoś zmieszana, czy coś, że mogłam coś skłamać i mogłyby być zdziwione, widząc mnie, oczywiste. Dopiero ich reakcja mogłaby być rzeczywiście jakby w szoku lekkim i niedowierzaniu, czy zaskoczeniu typu np. "Ty jesteś Smaku? Ta lesbijka? Wyglądasz, jak jakiś facet raczej. Ty nie jesteś dziewczyną?" - i co miałabym powiedzieć? Zaczęłabym się bać, że uznają mnie za kłamcę, oczywiste... straszne by to było, kurde, Boże, oczywiste... hmm.... no bo wyszłoby, że już mnie nie lubią i co wtedy? No trauma i przykrość, oczywiste... hmm... zagłada i potem płacz, bo przecież miało być tak fajnie, wywiady miały być, czy rozmowy znaczy się, inne ciekawe rzeczy, a wyszło, że jakaś trauma na wstępie od razu, hmm... no wiadomo, jak to jest, oczywiste... i potem jaka to przykrość, kurde, bym patrzyła za dziewczynami, tyle pięknych koleżanek miłych, sympatycznych, a na dodatek wkurzone na mnie i obrażone na maks odchodzą sobie planując zemstę ostateczną, przykładowo... no kurde, jakie to przykre, no wystarczy pomyśleć, oczywiste, hmm... a do tego jaki strach! Boże... że co teraz!? Hmm... nie jest tak?)

A druga trauma, to gdyby ktoś podobny do mnie stwierdził, że też może jest lesbijką, nie będąc kobietą, hmm... to dopiero trauma, na samą myśl zachciewa mi się rzygać, kurde mol, ble... zaraz rzygnę... no i właśnie, kurde... takie są potem efekty, no kurde no, hmm... trudne to jest wszystko w tym świecie, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Pomyślałam, że to może może się przydać wielu osobom na całym świecie teraz i wiecznie, hmm... żeby nie stało im się nic złego, a mogli nie zawinić, czyli nieświadomie umrzeć, hmm...

W ostatnim wpisie na blogu opowiadałam, a gdyby ktoś nie bardzo kumał o co chodzi i jak to działa, to tam dopisałam w odpowiedzi, w komentarzu, co może być ważne, żeby dużo ludzi nie umarło, oczywiste... zdrowie to bardzo ważna rzecz w życiu człowieka, oczywiste, co mówić życie, a co mówić dusza, no to już w ogóle, oczywiste, każdy wie...

oto komentarz, bardzo ważny dla wielu, to oczywiste. Staram się pomagać wszystkim zawsze, żeby potem mnie nikt nie winił, oczywiste., Zawsze jest potem moja wina, przyzwyczaiłam się, no ale kurde, ile można, oczywiste...

Oto w skrócie (ważne! medycznie i odwrotnie ważne dla osób zajmujących się pogrzebami):

"Co to znaczy "rozmowy kontrolowane"? Nie zauważyłam żadnych rozmów ani kontrol, jak jakiś pedał się onanizuje, albo zła dziewczyna, która mnie nie lubi, lub ma złe intencje i myśli o mnie (a nie powinna, oczywiste), to po prostu ślepnie, a potem umiera w zupełnym szoku utraty mózgu i duszy nawet - proste, hehe. :D
"

... przy okazji uzupełnię może informacyjnie dla pełnej wiedzy i nauki, jakby co, gdyby ktoś się ciekawił i mógł pytać o inne aspekty, no więc jeśli dziewczyna jest miła i lubi miłe, przyjemne rzeczy, i sobie o tym marzy i myśli i rozmyśla, a na dodatek ma orgazmy aż od tego wszystkiego, no to kurde, to jest dopiero miłość prawdziwa, no przecież działa, no to jak może nie być, oczywiste...

... no więc, jeśli jakaś dziewczyna ma fajne myśli i myśli o mnie, no to jak mogłoby mi się nie podobać, przykładowo, oczywiste... hmm...

No i właśnie... proste, no nie? Oczywiste chyba, każdy sam wie, no i właśnie. Ale niektórzy nie wiedzą, a potem ślepną i odwożą ich karetką, albo od razu na cmentarz, a rodzina pyta co się stało, wczoraj taka zdrowa, czy zdrowy, miał czy miała plany, a dziś trup, hehe... no tak już musi być, proste, oczywiste, haha... co ja mogę poradzić na przestępców? Oczywiste... każdy ma chyba tak samo, czy nie? Ja akurat tak, bo to oczywiste dla mnie, oczywiste. Ja jestem normalna, nie akceptuję mi przeszkadzania w jakimkolwiek zakresie, proste... oczywiste... no jeśli ktoś mnie wkurza, albo mi przeszkadza, no to tnę żyletka przez ryj i wolne, proste, oczywiste... hmm...

Jak ktoś mógłby nie reagować podobnie jak ja? Oczywiste...
 KOMENTARZE (2) 
andaluzja_ona dlaczego popierdolony facet podszywa się pod popierdoloną lesbijke? Ubaw po pachy
2019-05-08 14:59
smaku Ja się nie podszywam, jestem normalną, zdrową, inteligentną, nie powiem, że mądrą, bo to by był brak skromności, oczywiste... ale zwyczajną lesbijką, po prostu. Czemu miałabym się podszywać? W jakim celu? To byłoby chore jakieś i przeciwko sobie, czyli coś głupiego, albo kryminalnego nawet, nie oczywiste to jest? Hmm...
2019-05-23 21:41

Ostatnio komentowane:

erotyka Fitness intymny kobiet
Mona99 filmvod.pl - rn----------------------rnTo Największa wyszukiwarka legalnych filmów i seriali online!rnZnajdziesz tam filmy takie jak: 365 Dni (2020) Czy Legiony 2019 rnrnSetki... opinia dodana 2020-02-22 20:18:29
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos - Lis Renata
\"Lesbos\" Renaty Lis to dla mnie brakująca podstawa, kanon myśli lesbijskiej w kulturze polskiej....

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020