smaku - blog - Listopad 2019

smaku W artykule tu na stronie dziś znalazłam ciekawe coś, a propos kto ze znanych pisarzy był kobietą, hmm... tak samo tyczy się kobiet, jak i facetów, oczywiste, bo chodzi o płeć umysłową, a nie biologiczną, wiadomo, o czym mowa, no i teraz mi się skojarzyło pełno następnych nazwisk, można by kiedyś zrobić listę pełną, w historii świata, hmm...

Oprócz wymienionych w komentarzu do artykułu (Mikołaj Kopernik, William Shakespeare, Victor Hugo, Lucy de Gout, Adam Mickiewicz), można dodać:

- Juliusz Verne (piękne, ciekawe opowieści typu przygody ludzkie w różnych sytuacjach trudnych - rozbitkowie na morzu, na oceanie, na wyspach, w kopalniach, inne ciekawe sytuacje ludzkie typu Indiana Jones i teraz trzeba sobie radzić)

- Guy de Maupassant (piękne i poruszające często opowieści i scenki z życia codziennego, zwyczajnego, ludzi zwyczajnych)

- Michaił Bułhakow (piękne opowieści i przygody ludzkie w światach "innych" ludzi i filozofii dziwnych - jak można sobie radzić w świecie dziwactw i magii, będąc człowiekiem, no i oczywiście dziewczyny, to najważniejsze zawsze, szczególnie w światach magicznych, oczywiste)

- Henryk Sienkiewicz (piękne opowieści o życiu ludzi w sytuacjach różnych, często bardzo trudnych, gdzie chodzi o przetrwanie całych rodzin i narodów i trzeba sobie radzić i odpierać ataki złych i wszystkich "innych", którzy zagrażają, a życie ludzkie to zwyczajna codzienność, jak zawsze, oczywiste... no ale... trzeba jeszcze sobie radzić z innymi trudnościami, wiadomo, oczywiste... i wychodzą piękne przygody, romantyczne, życiowe, zwyczajne ludzkie...)

- Bolesław Prus (człowiek spacerując po świecie zawsze podziwia, patrzy, przygląda się, obserwuje, podziwia sobie, zadziwia się... i idzie dalej, spacerując, rozmyślając o tym, co zobaczył, doświadczył... zawsze potem można to opisać jakoś ładnie, dla innych i dla siebie, na pamiątkę, oczywiste...)

- Gustaw Flaubert - można by go dopisać do kobiet,ale dziwaków może raczej, i nie jestem pewna, czy dobrze dopisuję na wspólną listę z poprzednimi autorkami, hmm... no ale jednak, chodzi o płeć umysłową... jak w definicji, czy opisie, trzeba umieć opowiadać zwyczajnie o życiu, choćby magicznym, o codzienności, kto wie i umie naturalnie sam z siebie, choćby był szalona, lub zmyślała tylko, no to kobieta, autorka czyli, proste, oczywiste... wystarczy być człowiekiem zwyczajnym, opowiadającym różne historie zwyczajne, lub niezwyczajne, ale na sposób zwyczajny, ludzki, oczywiste...

- Adam Mickiewicz - pisał, jak człowiek, o sprawach ludzkich zwyczajnych, codziennych, filozofie, nawet jeśli, to zwyczajne ludzkie, jak człowiek wie i myśli, zastanawiając się o świecie, no więc był człowiekiem, czyli kobietą (zawsze w parze kojarzy się pana Słowackiego, ale akurat ten nie był kobietą, zawsze mi go żal, bo starał się, ciężka praca, ale niestety nigdy nie mógł stać się człowiekiem, bo z urodzenia nie był, no więc... mógł się tylko starać, aż do śmierci, dlatego zawsze wielki szacunek dla pana Juliusza Słowackiego, wielkim poetą był, to prawda wieczna, AmenDS`., tyle, co mógł, jako to, czym był, pokazał, co można i na dodatek mu zależało i się starał bardzo, ciężką pracą codzienną, więc dlatego właśnie... nie wolno go obrażać, bo jest przykładem, że nawet istoty inne też chcą się starać, żeby kiedyś, w innym istnieniu móc być Człowiekiem, szacunek, oczywiste... bo to nie proste, a nawet nie ma szans dla istoty w życiu aktualnym, bez względu ile by się starała, oczywiste... ważne to wiedzieć zawsze, bo ludzie mniej inteligentni całe życie się starają, żeby być inteligentni i mieć rozum, jak Ludzie - a jest to 100% niemożliwe, nie w tym życiu, nie ma szans, tak już jest, nie ma co walczyć, ani się starać. Warto to wiedzieć, żeby sobie zaoszczędzić... zostaje szacunek dla tych, którzy ciężko pracują... rozumu ludzkiego i świadomości ludzkiej nie mając szans mieć w istnieniu aktualnym... teraz powinno być wiadomo, dlaczego szacunek wielki i zawsze płacz i żal, wspominając... doskonały przykład... podobnie pan Chopin... tak, jak Słowacki... ciężka praca, no ale nie w tym życiu, nie ma szans, oczywiste... nie łatwo być Człowiekiem, to jak cud, oczywiste... zawsze niedostępny, nie ma szans, oczywiste... ale liczy się praca i starania, bo w innym życiu może się uda... więc warto, oczywiste... szacunek, oczywiste...)

- Mikołaj Kopernik - jako człowiek, inteligentny na dodatek, schował się na tym świecie, jako kanonik i biskup, żeby móc żyć i realizować się intelektualnie, jak każdy człowiek z natury własnej, poznając świat... miał dostęp do ksiąg, dzięki temu, do środowisk inteligencji, lub dodatkowo administracji, etc. no i mógł pracować i żyć. Żeby nie mieć problemów, dorobek życia zostawił dla potomnych umierając, za życia bojąc się, wiadomo, oczywiste... typowe, każdy wie, jak to jest w świecie czubków, oczywiste... nie łatwo przetrwać w tym świecie, będąc człowiekiem, czyli mając rozum, każdy wie, oczywiste... był człowiekiem zwyczajnym, rozumnym... poznawał świat naturalnie... myślał naturalnie, rozumnie... no to kobieta, czyli człowiek, proste, oczywiste...

- William Shakespeare - to geniusz, czyli zwyczajny człowiek rozumny, inteligentny. Na świecie geniuszami nazywa się czasem jakichś robotów i aplikacje, które umieją coś robić w sposób zdumiewający, jednak trudno to nazwać geniuszem, jeśli komputer przykładowo robi pełno genialnych rzeczy na sekundę i to precyzyjnie, hmm... trudno nazwać maszynę bezrozumną geniuszem, oczywiste. Byłoby to nielogiczne i sprzeczne z rozumem ludzkim, oczywiste. No więc pan William Shakespeare był zwyczajnym człowiekiem po prostu, jak Adam Mickiewicz, jak inni zwyczajni. Pisał, opowiadał, co akurat, ważne, że wiedział co i o czym i widział sprawy ludzkie i świat w sposób naturalny, prawdziwy i to wystarcza, oczywiste. Z każdej opowieści zwyczajnego człowieka wychodzi naturalnie mądrość i poezja, oczywiste. Świadomość świata i spraw ludzkich i zachowań, przyczyn, decyzji, skutków, jak wszystko jest i dlaczego, etc. - to naturalna umiejętność każdego człowieka, oczywiste... wystarczy opowiedzieć o czymś prawdziwie i zostaje piękna poezja, mądrość i przykłady... no i tyle wystarcza i tyle nam zostało po panu Szekspirze, jak widać i czytać... można nazwać dorobek genialnym, od człowieka genialnego, no ale to zwyczajne, proste opowieści o świecie, życiu i ludziach... no i właśnie... tylko tyle wystarcza, żeby cokolwiek się mówi, opowiada - było dziełem sztuki - wystarczy być zwyczajnym człowiekiem, nic więcej, proste, oczywiste... czyli William Szekspir był kobietą, proste, oczywiste... spotykając kiedykolwiek, od razu można zacząć rozmowę, jak z człowiekiem, a ktoś, kto by stał obok i podsłuchiwał, mógłby od razu notować i znowu byłaby poezja gotowa wprost z natury spisane, z rozmów, po prostu, oczywiste... tak już jest w świecie ludzi, wszystko jest poezją i mądrością wieczną z natury, z codzienności po prostu, oczywiste...

- Victor Hugo - też był kobietą, nawet czasem znajdując jakieś stare rysunki, szkice, aż soczyste są, że strach trochę, że dotyka się magii jakiejś, jak prawdziwe wszystko, nadal żywe, aktualnie, więc człowiek obawia się dotknąć i cokolwiek, bo "to" ciągle żyje jakby, prawdziwe, hmm... magia, czy rzeczywistość, jednak strach prawdziwy w kontakcie z czymś, co powinno być po prostu rysunkiem, po prostu rzeczą zwyczajną, a jednak, hmm... tak samo opowieści Victora Hugo, czytając nie ma szans nie mieć dreszczy, jak z reguły i zasadniczo działa przy czytaniu tajemnych rzeczy, realnych rzeczy magicznych, czy tematów... lub tajemnic prawdziwych - czytając, dotykając, zapoznając się, człowiek musi mieć dreszcze, bo to, co jest magiczne od razu działa, natychmiast, oczywiste... wiele tekstów Victora Hugo jest wiecznie magicznych, wystarczy zerknąć, zacząć czytać i człowiek dostaje dreszcze, zaczyna płakać, i to głośno, nie wiadomo, dlaczego, jakby przeniesiono czytelnika w świat prawdziwy, to jakby być w sali koncertowej, w filharmonii, gdzie grają prawdziwe instrumenty - od razu dostaje się dreszczy, oczywiste, bo dźwięk tak działa, jeśli jest dobrze realizowany, a tu teksty tak działają, no więc właśnie, hmm... rzecz prawdziwa, zawsze musi działać prawdziwie, więc od razu się czuje rzeczywistość, o której się opowiada, pokazuje, itp. No więc takie magie potrafią TYLKO ludzie, w szczególności kobiety, oczywiste... bo wystarczy opowiedzieć ładnie, z uczuciem, to, o czym się chce, wystarczy opowiadać, żeby zainteresować, mówić po ludzku, opowiadając prawdziwą historię... - no to jak można nie dostać dreszczy od rzeczywistych światów pokazywanych ot tak, wprost, choćby sprzed wieków, oczywiste... no i właśnie... magia... a magia to po prostu prosta rzeczywistość, oczywiste... jednak słowa nie robią magii... do magii potrzebne jest uczucie, lub emocje - wtedy robi się magia prawdziwa i działa naprawdę. To tak pisał Victor Hugo... czyli kobieta, oczywiste...

[potem będę sobie dopisywała znanych pisarzy, którzy byli kobietami, ale autorki, pisarki też - kiedyś będzie pełna lista dzięki temu - przyda się raz na wieczność, oczywiste]

A propos nie-kobiet, to nie wiem do końca, bo nie znam tych wymienionych "innych", czyli Stanisława Lema, Faulknera, Marka Twaina... hmm... nie znam i mnie nie ciekawi nawet, może kiedyś zerknę i sprawdzę, to będę wiedziała...

Sprawdziłam sobie dzisiaj tego Lema, bo to znany pisarz science fiction jakiś, ale nigdy nie czytałam nic, bo mnie nie ciągnie do tego w ogóle, żeby nawet zapoznać się, hmm...

Ten "Solaris" może być ciekawe coś chyba... ciekawy patent...

Niedługo (bo mamy XXI wiek), to będzie realny problem na Ziemi, jeśli już nie jest, hmm...

Jest tylu oszustów, świat kryminalny finansowy, jak z książek science fiction z końca XX wieku, to aktualnie już tak mamy, świat systemowy finansowy zupełna zagłada świata, jak w Mad Max niedługo będzie, oczywiste... albo "Ucieczka z Nowego Yorku", trylogia "Valis" Philipa K. Dicka, albo "Wysoki Zamek", itp. Hmm...

Dobre filmy i książki science fiction są zawsze PRZED czasem, oczywiste... zawsze opisują real, oczywiste...

"Total Recall" z Arnoldem Schwarzeneggerem i tą panienką sympatyczną, śliczną ze "Slivera", już dawno jest na co dzień realem... oczywiste...

I teraz "Solaris" - to straszliwy strach, spotkać cyborga, oczywiste... wtedy jedyne, o czym się marzy i lepiej umrzeć, żeby tylko uciec od cyborgów i tego świata, to żeby tylko móc wrócić do swoich znajomych i rodziny - PRAWDZIWYCH, oczywiste... inne wszystko 100% eksterminacja i nie ma znaczenia. Liczy się tylko powrót do domu, do prawdziwych ludzi, do rodziny i znajomych, którzy są tymi samymi, których się zna i wie, że to Oni... prawdziwi, a nie cyborgi jakieś, oczywiste...

Inne światy to kosmiczny strach, kurde... lepsza śmierć, żeby tylko uciec od obcego, sztucznego "innego" świata... obojętne dokąd, aby do domu z powrotem, oczywiste...

Film Spielberga mi się przypomniał "A.I. Sztuczna inteligencja", hmm... sztuczne dzieci i ludzie...

... ciekawe, czy maszyna kiedykolwiek może nauczyć się udawać człowieka w sposób nie do odróżnienia, hmm...

... tak, czy inaczej... NIE będzie to człowiek, ani nawet inne zwierzę biologiczne naturalne, czyli "obcy", oczywiste... stąd ten kosmiczny strach zawsze, i nie wolno inaczej, nie wolno się nie bać, bo znaczyłoby to, że ginie cywilizacja ludzka i ostatni Człowiek, oczywiste... nie wolno mieć nic wspólnego z cyborgami, oczywiste...

W genialnej grze "Phantasmagoria 2" był genialny przykład: zawsze są dwie drogi: Człowiek ALBO cyborg (czyli zagłada i nie ma odwrotu), oczywiste...

Każdy decyduje sam.

"Blade Runner" normalnie, hmm... albo "N.I.R.V.A.N.A".

Kurde, science fiction to straszne rzeczy... bo zawsze to rzeczywistość PRZED czasem, oczywiste...

Kurde...
 KOMENTARZE (5) 
irysa lubię to! ;)
2019-12-07 16:04
irysa Lubię Cię czytać zawszę można coś ciekawego wyłapać
2019-12-07 16:06
smaku Super, cieszę się. Dobrze, że piszę sobie, dla siebie zawsze w sumie tylko, starając się nie męczyć nikogo i nie przeszkadzać nikomu, oczywiste... no i wiadomo, jak to na blogach, jak z pamiętnikami trochę, hmm... jednak pisząc gdzieś, gdzie są ludzie, zawsze jest to poczucie nie bycia samotną, tak mi się wydaje. Na dodatek można zawsze z kimś porozmawiać o czymś. To jednak różnica, niż pisać sobie dla siebie i mieć schowane w szufladach, hmm... dzięki. Miłych lektur. ;) Cieszę się. Każdy wyłapuje w świecie to, co akurat, każdy człowiek chyba ma tak samo, tak mi się wydaje, hmm...
2019-12-08 17:06
likha buahahahahhahaha to juz jasne, smaku, skad u ciebie takie odchyly psychiczne. Kazdy lekarz powie, ze walniecie glowa z rozpedu w drzewo nigdy nie przejdzie bez sladu. pierdolnąles i pierdolniecie zostalo
2019-12-10 12:43
smaku ale po tym uderzeniu głową w dzieciństwie, nawet skończyłam szkołę podstawową jakoś i średnią i potem inne kierunki i studia, powiedzmy, i nadal chyba nie poszło mi na rozum w uszczerbek jakoś, więc może nic mi się nie stało. Zresztą tyle razy w życiu walnęłam głową w coś i to z rozpędu, że dawno powinnam mieć czaszkę w kawałkach, oczywiste, co mówić mózg... no ale jakoś chyba żyję... możliwe, że poszło w odchyły jakieś, no ale przecież nawet gdyby mi odchyliło do góry nogami lub jakkolwiek, to zawsze mam rozum, który prowadzi równo i sensownie zawsze, bez względu na odchyły, hmm... ciekawe w sumie, nie znam się, ale nie narzekam w sumie, hmm... :) uważam, że jestem najmądrzejsza i najbardziej zrównoważona osoba na świecie. Proste. Inni na pewno mają gorsze uszczerbki, oczywiste, więc nie mam się czym martwić, oczywiste.
2019-12-11 18:38
smaku Nie pamiętam, w którym odcinku te miłe panie wywoływały Lucyfera, żeby do nich przyszedł, super scena to była i zasadniczo wiadomo, kobiety zawsze lepiej wiedzą, co dobre i na co, lub na kogo czekają, oczywiste...

... to zanim kiedyś odnajdę tę scenę, to inna jakaś...

Też super... ja uwielbiam te wszystkie czary. Jestem Mistrzynią.

Na świecie nie znajdzie nikogo drugiego, ani żadnej jednej lepszej ode mnie, oczywiste.

Te, które wiedzą, o czym mowa, mogą zapytać, czy jestem Najwyższą Wiedźmą, za przeproszeniem, ma się rozumieć, oczywiste...

... skoro jestem Lucyferem... Lucynką, niech będzie, bo ładniej brzmi i lepiej mi pasuje, powiedzmy...

... to tak pytając i sprawdzając etapami ciągle wyżej i wyżej, hmm...

To kim ja jestem?

Czasem się przedstawiam w różnych sytuacjach, kiedy mowa akurat, ale wiadomo, że to tylko taka opowieść... tak trzeba, oczywiste, każdy wie...

Można by mnie opisać w skrócie Deus Satan we własnych osobach, hmm...

OK.

Niech zostanie Panna Lucynka, dla przyjaciółek Lucy... lubię światło, światłem będąc, oczywiste... wszystko lubię, fajne to jest wszystko, oczywiste... ślina... :P...

:)
 KOMENTARZE (3) 
AniaMac Deus Satan?
2019-11-26 23:42
Whynot87 Omg😂
2019-11-27 02:38
smaku Deus Satan Themselves (in persons own) - Three, One being, można powiedzieć, hmm... w trzech osobach jedna, jedną potrójną będąc, hmm... to jest dopiero moc ostateczna, no nie? :))p...
2019-11-27 20:35
smaku Nie mam takich zachowań akurat, jak ten piosenkarz, ani gestów, ani głosiku, etc., bo ja jestem w miarę normalna lesbijka, zwyczajny człowiek, powiedzmy, no ale jednak, treść by odpowiadała dokładnie temu, jaka jestem, hmm... uwielbiam dziewczyny, kurde... hmm...

Super piosenka... lubię to, oczywiste... niezły rytm, świetnie to gra, niezły czad, kurde... to ma energię i rytm, genialne...

Inne muszę jeszcze poszukać takie fajne, czad...

Bardzo ładne dziewczyny występują w tych teledyskach, zawsze nie mogę przestać tego lubić, kurde, ale to genialne! Boże...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Przepraszam, że przeszkadzam, ale w końcu muszę zapytać, bo czasem przychodzi mi do głowy, a nadal nie wiem, więc by tak przychodziło ciągle potem, latami...

Czy ktoś wie, co się stało z tą dziewczyną, co miała taką genialną, straszliwą depresję, że pisała genialne opowieści grozy? Ostatnio napisała, z tego, co zdążyłam zauważyć i przeczytać, że "więcej już nic nie napiszę tutaj", lub jakoś podobnie...

Teraz zaczęłam się bać, że w razie czego mogę być oskarżona o współudział w jakichś tragicznych konsekwencjach, nie daj Boże, oczywiście... no ale jednak, co było, to się pamięta, a potem przychodzi czasem do głowy, hmm...

Mam nadzieję, że nic złego nie zrobiłam i nie stałam się kolejnym przyczynkiem, czy powodem do jakichś decyzji, czy reakcji, które mogłyby móc mnie potem uwikłać, czy coś, hmm... kurde.

Właśnie generalizując, zawsze tak potem jest, że niby gada się z kimś, a może okazać się, że ktoś zwyczajne rozmawia, piękne opowieści, mogłaby zostać pisarka nawet, gdyby tak pisała dalej ciekawe opowieści z mrocznych stron lub scen życia w innych stronach świata samotności i poza ludzkimi obszarami istnienia, gdzieś z daleka i samotni daleko za bagnami... lasami, moczarami, szuwarami... hen... za polami, gdzie nawet ludzka stopa nie odznacza się ani to zimą, ani latem... nawet nie ma komu deptać kwiatów wiosną, ani zapachów wąchać, zanim znowu nadejdą mroki i szarugi... i wycie psów Baskerwilów...

... hmm... mijają lata... w dalekim domu w krainach niedostępnych człowiekowi, nawet nie zapomnianych, bo w ogóle nawet nigdy nie znanych i nie poznanych, jak dotychczas, hmm... żyła sobie...

Nawet nie bardzo pamiętam jej imię teraz, po tygodniach, które minęły, więc nie wiem, jak szukać, jak rozpoznać, nie wiem nawet kogo i w ogóle, hmm...

No i właśnie... i teraz zostaje pytanie: gdzie jest ta dziewczyna, gdzie jest ten dom, szuwary, moczary, pola puste, nieorane... latami... czy w ogóle to był ktoś prawdziwy, czy mi się tyko coś błędnie kojarzy z czymś innym i mi się pomieszało tylko coś i teraz źle pamiętam coś, ale nie wiem nawet dokładnie co, hmm...

Hmm... kurde, no ale coś mi zostało w pamięci...

Pamiętam, że dzień później, po ostatniej rozmowie, też chyba miałam straszliwy napad jakiś, tak wielkiej depresji jakiejś z lękami, że aż myślałam, że umrę, albo coś... to było przerażające, hmm... muszę poszukać na moim blogu po datach... pamiętam, że to było straszne! Boże...

Hmm... kurde, muszę się zrelaksować... przed weekendem sobie przypomnę i poszukam... ciekawe, czy wszystko w porządku... mam nadzieję, że ostatni list znaleziony na stoliku tej dziewczyny nie zawierał jakiegoś zdania typu:

"... teraz to już na pewno koniec, zdecydowałam ostatecznie... koniec dziennika, ostatni zapis... roku pańskiego... na pewno już nigdy nie zobaczę śniegu... gdyby ktoś próbował odkryć moją tajemnicę... przyczyną ostatecznej decyzji była niejaka Panna Smaku z tego forum dla kobiet... to przebrało miarkę... przynajmniej odpocznę na wieki... taka wola moja... wiem, co robię... dzięki ci świecie piękny... do widzenia. Przykre, ale tak musi być... żegnaj rodzino, żegnaj piękny świecie..."

... potem pisząc te słowa późną nocą, lub jakoś pomiędzy północą, a pierwszą nad ranem... w oddali słychać było szczekanie psów... opary unosiły się nad ulicami i polami, wszystko lekko drżące i zamazane od mgły i opadających oparów... szybko się poruszają, hmm...

... przypomniała się ta piosenka o tej Rózi całej... i tym Buldogu, co go chcieli zaprowadzić na szafot, jak śpiewał tę piosenkę...

Żegnaj piękny świecie... żegnaj coś tam, hmm...

Postanowiła poszukać tej piosenki, żeby ostatni raz w życiu przynajmniej sobie przesłuchać i zanucić razem z tymi, których wtedy prowadzono... do kotła... nie ma to jak wspólna tragedia...

- Jak ta piosenka miała na imię... tytuł znaczy się, hmm... Pierścień i Róża?... Bulbo? Bilbo? To z Bagginsów chyba, to nie ta bajka, to było o Shire, o tych hobbitach, hmm...

Hmm, to chyba nie ta piosenka, kurde, to Czarne Chmury, hmm... ale przynajmniej też bagniska... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Przeglądam swój blog co ostatnio pisałam, i przyszło mi do głowy coś z podstawówki typu "Złote myśli", hmm... dzieci lubią robić takie zeszyciki, dziewczyny w sumie tylko, przeważnie, i wpisują sobie w tabelki Imię (Kto), kolor oczu, kolor włosów, wzrost, zainteresowania, sympatie, nr IP, nr telefonu, e-mail, imiona rodziców, dziadków, babć, oraz ich dane i sympatie, mieszkanie, domek na działce, drugi za granicą, piesek, kotek, smycze dwie, lista ubrań, kolory ubrań, Twój ulubiony kolor, czy masz swój pokój, czy masz rodzeństwo, czy każde dziecko ma osobny pokój, ile masz domów, czy rodzice są bogaci, czy masz więcej niż trzy rowery na miesiąc nowe z przerzutką cz bez?... itp.

Potem w szkole średniej to już się zapomina dawno te zabawy, oczywiste...

... no ale jednak... niektórym to nie przechodzi nawet w dorosłym życiu i wtedy okazuje się, że są to te osoby, o których w podstawówce mówiło się, że "to jakaś żydówka chyba"...

Potem w dorosłym życiu są nadal zbieraczkami informacji, oszustkami, kombinatorkami, złodziejkami, szukają pieniędzy, informacji, majątków, koneksji rodzinnych, majątkowych, numerów IP, połączeń Internetowych, robią relacje, bazy danych, aplikacje baz danych, nowe bazy danych, relacje informacji, zależności informacji, namierzanie, szukanie, podsumowywanie, statystyki, raporty...

Potem zatrudniają się w firmach finansowych kryminalnych lub u windykatorów, komorników, innych żydków i robaków, etc.

Potem "Ground 0", World Trade Center, wszystko znika 100% i od nowa, teraz większą wieżę, hmm... :))

Hmm... a zaczyna się w młodym wieku...

- A jak masz na imię?

- A masz psa?

- A rower?

- A masz brata?

- A on jest bogaty?

- A twoja mama też jest bogata?

- A ile macie rowerów?

- A pożyczysz mi?

- A mogłabym do ciebie przyjść do domu pograć sobie w coś? Masz komputer? A dużo gier?

:))
 KOMENTARZE (0) 
smaku Kilka rzeczy mi dzisiaj przyszło do głowy, a propos innych tematów, ale w temacie jednym w sumie - a propos przetwarzania informacji, bo ostatnio nawet jakieś RODO wymyślili, i całe szczęście, przynajmniej będzie porządek i zmniejszy się wskaźnik przestępstw kryminalnych, nawet w długim okresie w przyszłości i na zawsze - dzięki wyłapywaniu tych, którzy sobie "tylko tak przetwarzają, poszukują, na cele... różne..." - tak potem się tłumaczą idioci i kaleki umysłowe, które uwielbiają zbierać informacje, szukać, szukać, znajdować, inne, nowe, aż wszystko by mogły wiedzieć o KIMŚ...

Typowe zachowania marginesów, środowisk kryminalnych, kaleków umysłowych, etc. - wiadomo, oczywiste.

Przykładowo:

- czy ktoś zna chociaż imię tej osoby?

- czy ktoś wie, gdzie on/ona mieszka?

- czy ktoś ma e-mail, numer telefonu?

- czy ktoś wie, kto to jest?

- czy ktoś wie, czy to ktoś bogaty?

- czy on/ona ma mieszkanie?

- czy on/ona ma męża, żonę, rodzinę... bogatą?

- etc., wiadomo, oczywiste...

Takie zainteresowania są nie do wyobrażenia dla ludzi normalnych, ale za to są typowe dla środowisk kryminalnych i patologicznych, które TYLKO szukają informacji, majątków, danych osobowych, innych informacji, aby tylko mieć i móc przetwarzać, na cele wiadome, oczywiste... no i to typowe, każdy wie i zna, oczywiste.

Potem nie mogąc znaleźć sposobu na znalezienie informacji, szuka się innych sposobów, np.

- może chociaż wysłać e-mail, żeby dostać zwrotny, to ma się już e-mail, hmm...

- może coś kupić, zrobić przelew - to byłby dane bankowe, hmm...

- może inne sposoby

etc. - ważne, żeby uzyskać informacje, na cele?

No i właśnie. Typowe dla kryminału i środowisk marginesowych, każdy wie i zna, typowe, zasadnicze pewnie nawet, oczywiste.

I teraz skojarzenie, że na przykład ja się nawet boję szukać kogoś po nazwisku i imieniu, kogoś, kogo znam, bo czułabym się od razu przestępcą, oczywiste.

Ci debilni z marginesów maja 100% odwrotnie - od razu by chcieli chociaż inicjały, chociaż imię, cokolwiek - żeby móc zacząć poszukiwania na wszystkie możliwe sposoby - no i znowu: typowe, znane, oczywiste.

Zawsze łatwo rozpoznać margines kryminalny i ludzi zwyczajnych, oczywiste. Dwa różne światy, stąd zachowania różne, przeciwne zawsze, etc. - wszystko zawsze typowe i znane, oczywiste.

I teraz skojarzenie następne, bo akurat przeglądałam jakiś artykuł o filmach lesbijskich - i a propos np. cycków, albo innych fotografii, albo informacji, które udałoby się jakoś zdobyć - jeśli nikt na świecie nie widział cycków jakieś dziewczyny, a nagle ktoś ma fotografię, no to zaczyna się historia od razu, znane, typowe, oczywiste...

Potem przykładowo nawet nie znajdzie męża, bo przecież cały świat ogląda jej cycki, a miałaby się tłumaczyć, że jej ukradli? Że ktoś jej ukradł i wysłał na Internet? Mąż powinien widzieć pierwszy i jedynie, oczywiste. Hmmm... to potem kto by chciał być mężem, szczególnie, kiedy marzył, żeby zobaczyć cycki swojej potencjalnej żony, a ta pokazywała już setkom innych osób przed nim, no więc w ogóle wiadomo, oczywiste...

Potem dziewczyna się tłumaczy, że ktoś oglądał jej cycki, bo ukradł jej zdjęcie tylko, no tak, ale ktoś sobie jednak oglądał, więc teraz co to za tajemnica, jak można myśleć o miłości i wszystkim, co istotne dla dwojga osób, kiedy się poznają - a potem za kilka lat, czy miesięcy ktoś wysyła e-mail z fotografia i tekstem "Patrz! To twoja żona!" - i można sobie pooglądać, hmm... "zrobione przed ślubem, fajne, nie?" - i teraz mąż pyta żony "to twoje cycki przed ślubem? pokazywałaś innym?" :)

No i etc., wiadomo, hmm...

Potem jednak ktoś NADAL by chciał, chociaż imię, chociaż jakiś dokument, jakiś sposób - żeby tylko uzyskać informacje o osobie, hmm... i móc potem przetwarzać...

I teraz jak można się dziwić, że zas*ańców z marginesów wyłapuje się zastrzeliwuje, jak kaczki i robaków, zwyczajne odstrzały i do zbiorowych grobów, lub w dym...

Oczywiste... proste, no ale jednak robactwo NIGDY nie ma rozumu, typowe, oczywiste...

Zawsze zostają odstrzały, typowe, oczywiste... :)

... a tłumaczą się nawet siedząc w krematoriach zbiorowych...

Tłumaczenie się - to chyba jedno z zasadniczych zachowań typowych środowisk tych kaleków, czyli marginesów, i przestępców z tych środowisk, hmm... ciekawe...

... a potem chcą przepraszać i zawsze twierdzą tak samo, że "nie chcieli, nie wiedzieli, gdyby", itp. - typowe, szablonowe, znane zachowania kryminalne tych czubków, każdy zna, oczywiste.

... a potem i tak odstrzały. Na rozum zawsze za późno, zasadniczo, bo to inne światy, inne istoty - debilni. Czyli przestępcy. Typowe, oczywiste.

Potem jak pomagać czubkom? - nie ma szans. Są debilni... nie ma szans, żeby mieli rozum. Dlatego TYLKO się zabija, oczywiste... tak musi być, proste, oczywiste...

Hmmm... refleksyjnie... skojarzeniowo... :)

"Nie ma szans cofnąć czasu" - to najgorsza tragedia tego świata, hmm... inne tragedie nie istnieją, oczywiste... potem zostają TYLKO rozliczenia... aż do rozliczenia 100%... wiecznie...

Hmm...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Skojarzyło mi się dziś a propos angielskiego, Szkotów oraz pracy domowej, czesania kotów, mycia łazienek i kopania kwiatów na polu, hmm... :)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Ostatnio a propos jedzenia, to mi teraz znowu refleksje przychodzą różne ciekawe do głowy, zawsze mi coś do głowy przychodzi w sumie, tak sobie rozmyślam ciągle, czasem, hmm...

Bo ostatnio myślałam, co człowiekowi potrzeba do życia, i wyszło, że:

- woda
- czasem witaminki i minerały, czyli owoce i warzywa
- na końcu coś pożywnego, czyli mięsko, serki różne, mleko, jajka, chleb, ciasta, pyszności różne, że się wie, że się je, wiadomo, oczywiste

Teraz mam inny pomysł, że na przykład można najpierw, jak kiedyś dawno temu rozmyślałam, pić tylko wodę i tylko wodę, aż organizm będzie zupełnie zdrowy i pusty i czysty w środku, a potem dopiero, jak już nie ma nic 100%, tylko wodę, to jest jak przeczyszczenie zupełne 100%, jak nowo narodzony, powiedzmy, hmm... ciekawe, czy tak jest, kiedyś to spróbuję.

Potem można warzywka i owoce, to witaminy uruchamiają co trzeba i wszystko działa i może pracować "na pusto" wszystko, co jest w organizmie, hmm...

Z tego wynika, że jeśli ktoś pije tylko wodę, to jest zdrowy, ale jeśli je warzywa i owoce, to musi strasznie chudnąć, hmm... no bo uruchamia sobie wszystkie elementy organizmu, które pracują "na pusto", więc muszą skądś brać, więc wszystko znika i człowiek chudnie, hmm... ciekawe, czy tak jest, ciekawe, kiedyś to sprawdzę, z ciekawości...

Ale może to metoda na odmłodzenie i naprawienie organizmu? Żeby był naturalny znowu, zdrowy 100%?

Czyli:

- sama woda, aż bardzo się zacznie chcieć jeść coś
- same warzywa i owoce i woda, aż człowiek poczuje, że tak bardzo chce się jeść, że nie może już wytrzymać
- teraz można jeść dopiero w tym punkcie, hmm... ale TYLKO to, na co ma się ochotę, nic innego, oczywiste.

OK.

To dobry algorytm ciekawy do sprawdzenia, jak to działa. Potem sprawdzę.

I teraz nowy pomysł, bo generalnie, żeby zdrowo jeść wszystko, co potrzeba, to robi się przykładowo kanapkę z chleba, masła, jakaś szynka, serek topiony, albo żółty, albo twarożek, szczypiorek, sałata, pomidor, ogórek, sól, pieprz, papryka, majonez, keczup, musztarda, inne coś można dodać, pietruszkę, cebulę, wszystko po trochu - i wtedy w takiej kanapce organizm dostaje wszystko, co mógłby potrzebować, proste, oczywiste... czyli nigdy nie brakuje niczego, więc ma, co chce, to zdrowy, proste, oczywiste...

Jeśli nadal czegoś brakuje organizmowi, to na pewno człowiek musi mieć bardzo, bardzo ochotę na coś konkretnego - i wtedy trzeba to znaleźć i jeść, aż można odpocząć, bo organizm dostał dokładnie to, na co najbardziej miał ochotę, uff... teraz dopiero musi być zdrowy i szczęśliwy, oczywiste.

OK. To mądre.

I teraz nowy pomysł, muszę to sprawdzić właśnie:

- zamiast robić kanapkę ze wszystkim, co możliwe, to można inaczej, na przykład jedno coś jeść tak dużo i tyle, że organizm aż ma nadmiar i mu niedobrze - to wtedy wiadomo, że na pewno mu tego nie brakuje, proste, oczywiste

I teraz różne rzeczy można tak próbować, np.

- wypić butelkę soku cytrynowego
- albo zjeść kilogram pietruszki
- albo zjeść dziesięć pomidorów
- albo 10 hamburgerów i popijać Colą, aż brzuch boli i czuje się człowiek najedzony, potem na coś innego ma ochotę, na przykład na szejka, albo lody, przykładowo
- albo wypić litr soku z jabłek, albo litr soku z porzeczki czarnej, albo litr czegoś innego, konkretnego, ale tyle, że aż organizm wie, że dostał tyle, że aż rzyga

Itp., że tyle na raz czegoś się zjada (tego samego), że aż na pewno wystarczy i nawet za dużo - to byłaby metoda na bycie pewnym, że organizm na pewno ma to coś, co zjadał, więc mu nie brakuje nigdzie, gdzie by mogło być potrzebne.

No i właśnie. Potem można wymyślić, że same ryby przez cały dzień, albo tydzień, albo samą sałatę, przykładowo, albo cały tydzień tylko arbuzy i nic więcej, itp. - o to mi chodzi, że jednej rzeczy organizm ma tyle, że na pewno w tych zakresach potrzeb jest zdrowy i uzupełniony 100% na maks i na pewno, hmm...

A potem można już normalnie jeść... albo inne rzeczy na max, żeby sobie po kolei uzupełniać, hmm...

Albo szklanka soku cytrynowego - od razu tyle ma organizm, że aż się człowiek krzywi, oczywiste.

Albo szklanka soli samej z wodą - no to tyle soli na raz, że na pewno nie powinno zabraknąć NaCl chyba.

Albo 10 litrów soku pomidorowego na raz, hmm...

O to mi chodzi właśnie, że wtedy na pewno tego nie brakuje w organizmie, i potem już wiadomo, że nic nie brakuje w zakresie tego, co się tak jadło na raz bardzo dużo.

Hmm... ciekawe, jak to działa na organizm. Muszę to przetestować, ciekawe to jest...

Ja bardzo lubię różne eksperymenty, bo wszystko jest ciekawe na tym świecie, mnie wszystko ciekawi... bardzo ciekawe jest wszystko... muszę wszystko sprawdzać, z ciekawości, oczywiste...

Z kąpaniem chyba jest tak samo, że jak długo leżę w wannie, prawie godzinę, to normalnie znikam, jestem jak małe dziecko znowu, aż mam takie kreski na palcach, jakby mi ściągnęło skórę z palców rąk i nóg normalnie, że aż czuję, że znikłam prawie i aż się boję, że zaraz zniknę zupełnie. No ale przynajmniej to jest ciekawe, oczywiste... a poza tym po godzinie leżenia w wannie woda robi się zimna i zaczynam się trząść i mam gęsią skórkę i to też jest ciekawe doświadczenie, oczywiste...

Może kiedyś wymyślę sposób na nieśmiertelność, tylko muszę wszystko sprawdzać, jak działa ludzkie ciało. Kiedyś wymyślę, co trzeba robić, żeby nigdy nie umrzeć i być młodą... zawsze i wiecznie, hmm... bardzo to ciekawe jest wszystko, ja bardzo lubię poznawać świat i robić różne eksperymendy...

Potem inne coś jeszcze zobaczę i wymyślę... zawsze coś mi przychodzi do głowy ciekawego...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Śmieszny żart u jednej z użytkowniczek ostatnio czytałam:

"głupie kobiety obrażają ten portal, a mądre nawet tu nie przychodzą".

Nie wiedziałam, czy to jest żart, czy prawda i zaczęło mi się to dziwne wydawać i brzmieć, hmm... czy autorka jest kretynką, czy robi żarty na jakieś cele dziwne, wyzywając samą siebie od nie mądrych, przynajmniej, hmm...

Podsumowanie w sumie może być ważne:

"Dobrze, że tak się skończyło, bo bardzo się bałam, że zostanę nawyzywana za moje komentarze, uff... to teraz dopiero, jeśli to tylko żart, ten tekst, to można potwierdzić (bo inaczej, to nigdy nie wiadomo, z kim się ma do czynienia, oczywiste, więc nie łatwo zawsze i trzeba asekuracyjnie i odpowiednio prowadzić chama, lub chamkę, aż uzyska rozumność i świadomość, każdy wie, oczywiste), że mądre rzeczywiście nigdy by nie przyszły na taki portal - to prawda, ale trzeba wiedzieć dlaczego i w jakim zakresie, hmm... no ale wiadomo, chamstwo to chamstwo, oczywiste... tylko jak zrozumieć nawyzywanie samej siebie od nie mądrych? ;) że kobieta to zawsze ma jakieś dziwne gadki i nikt nie może zrozumieć, co ma na myśli konkretnie? :)"

Kobieta to dziwny stwór, najważniejsze, żeby nie oszukiwać, bo wtedy żarty okazują się kłamstwem, a za kłamstwo i chamstwo, odcina się chamom łby, jak wieśniakom. Proste, oczywiste. ;)

Cham, czy wieśniak, nie musi być ani mądry, ani głupi - odcina się równo, w ramach nauki kultury i rozumu, każdy wie, oczywiste. ;)
 KOMENTARZE (0) 
smaku Spędzając sobie jakoś czas w tym świecie, lata mijają, o wielu różnych rzeczach sobie czasem myślę, czasem... dużo ciekawych rzeczy już wymyśliłam, przez tyle lat, że chyba niedługo nic nie zostanie mi na tym świecie do myślenia, hmm... zacznę się nudzić i dostanę depresji, kurde...

Jakiś czas temu przypomniałam sobie a propos jedzenia, co wymyśliłam, bo akurat gdzieś na innym forum jakaś dziewczyna zaczęła na mnie krzyczeć, a nawet jej nie znałam, że coś głupiego jej piszę na jej blogu, a ja nawet nie pamiętałam, bo to coś było tymczasowe, napisałam i zapomniałam, a potem po miesiącach pyta się ktoś "co to za głupoty?", a ja nie wiem o co chodzi nawet, oczywiste...

To była jakaś młoda dziewczyna dietetyczka.

Z rozmowy potem wynikło, że mądra rzecz mi się napisała w pyskowaniu mądrości sobie nawzajem, kto wie lepiej, więc napisałam, że żeby być zdrową, wystarczy w sumie pić tylko wodę, na początek, oczywiste. Woda, to życie, a cały człowiek to właściwie sama woda, prawie nic więcej, oczywiste.

Potem zamiast wody, warto jeść owoce, oprócz samej wody, bo owoce to właściwie sama woda tylko, oczywiste, no ale jednak oprócz wody mają jeszcze różne witaminy i związki mineralne, które są bardzo przydatne organizmowi, więc zamiast pić samą wodę, warto czasem owoce i warzywa, bo wtedy sama woda w sumie nadal, ale jednak jeszcze "drobiazgi", które naprawiają pracę organizmu, i powodują, że wszystko, co ma w organizmie działać jakoś prawidłowo, od razu zaczyna działać, jak po "włączeniu"... witaminy i związki różne drobne włączają wszystko w organizmie, no więc przynajmniej nie tylko woda, ale jeszcze włączniki, więc organizm przepracowuje sobie wszystko samodzielnie zgodnie ze swoją naturą i wie, że działa, a potem dopiero jeśli organizm czegoś potrzebuje więcej do budowy, czy do czegoś, to człowiekowi zaczyna się chcieć jeść i wtedy ma OCHOTĘ na coś, i wtedy trzeba to coś jeść, aż przejdzie ochota i organizm szczęśliwy, znowu nie chce się jeść, proste, oczywiste.

No więc wychodzi z tego prosty algorytm jedzenia:

- woda
- oprócz wody czasem owoce i warzywa na uruchomienie i rozruszanie elementów organizmu
- czasem, kiedy chce się coś jeść konkretnego - wtedy warto zjeść i organizm ma, co chce i wolne, można zapomnieć znowu, czyli powrót do punktu "woda"...

Proste, oczywiste, hmm...

No więc co więcej w kwestii jedzenia i dietetyki? No i właśnie, hmm... proste, oczywiste...

I wtedy właśnie przyszło mi później do głowy, że można zawsze znaleźć gdzieś jakieś jedzenie, że człowiekowi nigdy nie może brakować jedzenia, tak naprawdę, bo zawsze gdzieś znajdzie, hmm...

Pod warunkiem, że ma wodę, oczywiście...

Potem jakieś zioła, liście, warzywka, owoce - zawsze gdzieś coś da się znaleźć, no to jest się zdrowym i proste, oczywiste...

Potem dopiero kiedy głód się zaczyna, że organizm jest głodny, no to trzeba szukać chleba, albo mąki chociaż, mięsa, mleka, czegoś pożywnego, hmm...

I potem przypomniało mi się, że nawet gdybym nie miała nic do jedzenia, ale miałabym mąkę przykładowo, to jestem uratowana! Bo mam wodę i mąkę, a wtedy gotuje się wodę na gorąco i robi kluski ugniecione z mąki i wody i gotuje się samą mąkę na wodzie w sumie i wychodzą pyszne kluski, pyszności.

A jeśli ma się olej, albo tłuszcz, albo masło, coś oleistego, to się dorzuca do tych klusków (wyjętych z wody), a nawet do garnka z wodą (bez wyjmowania klusków) i ma się pyszną zupę tłustą z kluskami, pyszności, ślina...

A jeśli ma się cebulę, to już kosmos smaku i pyszności...

A jeśli ma się mięso jakieś, a inne warzywa, i tak się dorzuca, dorzuca i wychodzą same pyszności, hmm...

Zależy kto co ma, ale wystarczy mąka i woda chyba, żeby mieć pyszne żarcie, że aż ślina.

Tylko jeszcze trzeba mieć ognisko, żeby zagotować wodę, kurde... zawsze coś, tyle pracy, żeby mieć wszystko, co potrzeba, hmm... żeby mieć ognisko, trzeba mieć co palić i ogień, hmm... kurde... zagłada...

Można jeść samą mąkę i popijać zimną wodą w sumie, ale nie wiem, czy brzuch nie boli od tego, hmm...

OK, potem inne wymyślę coś, lubię wymyślać różne rzeczy, bo to ciekawe jest wszystko...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Pomyślałam dzisiaj, że to jednak chyba ważne, że terminy! Miałam szukać żony, a potem ciągle zapominam, a czas leci, potem znowu obudzę się któregoś dnia w depresji, że świat znikł, nie ma mnie, nie ma świata, nie ma niczego, nie ma nikogo, kurde, jaka to straszliwa depresja! Kto nie wie, jak to jest, to nie ma szans wytłumaczyć słowami, ani na filmach nawet, bo to trzeba czuć samodzielnie i wtedy się wie, inaczej nie ma szans... hmm... to straszliwy strach wtedy jest, w takiej depresji, taka szarość i pustka, że aż strach, kurde, i to jest prawdziwy strach, no więc to straszne, oczywiste...

Straszny horror, to nic nie znaczy, same słowa, oczywiste, nawet gdyby pokazać horror i opowiadać, o co chodzi, to tylko obrazki i słowa, oczywiste. Dopiero, kiedy się jest naprawdę w horrorze prawdziwym, to wtedy już wiadomo i zostaje strach, a potem nie wiadomo, hmm... kurde, to straszne jest, taka depresja, kurde... wydaje się, że gorsze od śmierci, naprawdę, hmm... dlatego szuka się chyba ucieczki w śmierć, czyli żeby umrzeć, żeby móc uciec od strachu, kurde, kto nie wie, jak to jest, to nie ma szans wytłumaczyć, hmm... kurde, jakie to straszne, Boże...

I teraz po tym wstępie, który wynikł mi, że terminy! Kurde... chyba nie jestem już taka młoda, jeszcze nie siwieję na szczęście, chociaż właśnie od ponad roku wydaje mi się, że chyba zaczynam mieć siwe włosy, ale w sumie potem patrzę i wydaje mi się, że chyba mam normalne, brązowe, jak zawsze, hmm... no to całe szczęście, bo bym już wtedy zupełnie popełniła samobójstwo, oczywiste...

No to całe szczęście, to aż mi przechodzi depresja, uff... jeszcze jestem młoda, wszystko przede mną, no ale kurde, jak za kilka dni, miesięcy nagle okaże się, że jestem już zupełnie stara, ruina, siwa naprawdę, ledwo chodząca, połamana, zmęczona, ledwo oddychająca, nic już nie chcąca od świata i życia, a żeby tylko umrzeć i móc odpocząć wreszcie, zapomnieć, hmm... kurde, to już byłaby kurde zagłada, Boże... kurde, nie daj Boże...

No ale jednak... no przecież czas leci, kurde, niedługo chyba tak będzie właśnie, hmm... kurde, jakie to straszne, kiedy się o tym myśli, hmm...

OK.

W takim razie to ostatnie chwile na znalezienie żony... potem już może być naprawdę za późno... to byłby koniec, musiałabym zmienić plany, żeby nie mieć depresji i nie popełnić samobójstwa, hmm...

Całe szczęście, że jak się ma depresję z jakiegoś powodu, to można sobie zmienić cele i myślenie i od razu mija, jak czarodziejską różdżką i znowu wraca świat, radość, życie, szczęście, same pyszności i chęci i plany, wszystko genialne i piękne, od razu wraca i jest po co żyć i znowu można normalnie myśleć i żyć, uff...

No ale trzeba zmienić myślenie, plany, cele i podjąć decyzję o innych planach i wtedy ma się wolne i własne nowe plany i wtedy znowu jest po co żyć, proste, oczywiste.

OK.

Całe szczęście, uff...

OK. To w takim razie już nie mam depresji, super. To jeszcze mam czas na szukanie żony w takim razie, hmm...

W takim razie żeby nie mieć nawrotów w razie czego, jak na wstępie, to chyba powinnam się pospieszyć właśnie jednak, hmm... tak, to bardzo, bardzo mądre.

W takim razie muszę zacząć szukać. Może jeszcze zdążę mieć rodzinę, historię, przyszłość, całe życie, wszystko... chyba, że nie znajdę, no to zmienię sobie plany na inne najwyżej, oczywiste.

OK.

Póki jeszcze jest szansa, w takim razie zanim miną mi wszystkie szansy na przyszłość i rodzinę to chyba powinnam jeszcze się zastanowić, czy może warto zdążyć z rodziną. Tak. Bo dopóki jest jeszcze nadzieja i szansa, to jest możliwa realizacja, hmm, tak, oczywiste chyba, no więc, no tak, bo gdyby już było za późno, to nie byłoby po co i wtedy depresja, oczywiste... oczywiste to chyba jest. OK.

No tak, to jest kretyńskie, że aż oczywiste, oczywiste...

OK. Tak, bo to jak przykładowo z innymi rzeczami w życiu, że jak jeszcze jest na coś szansa realna, no to jest, to jeszcze może się udać, bo jak by nie było już szansy, no to sorry, oczywiste. No właśnie, to chyba jest oczywiste wszystko. OK. No to super.

W takim razie za kilka lat nie będę miała po co myśleć o rodzinie i zostaną mi inne plany na życie, hmm...

W takim razie warto zdążyć przed śmiercią w depresji za kilka lat.

Kurde, rzeczywiście... bo dziś wszystko super, ale za kilka lat umrę w depresji, bo obudzę się ze świadomością, że już nigdy nie będę miała rodziny, czyli zostaje śmierć. Kurde, jakie to straszne!

No i super. To przynajmniej wiadomo, że muszę się spieszyć. OK. Mądre...

Dobrze, że jeszcze mam czas, ale trzeba się spieszyć.

OK.

W takim razie... kurde mol...


Muszę jakoś znaleźć tę dziewczynę, co kiedyś znałam na jakimś innym forum, była administratorem, ja byłam tylko pomocnikiem i od roboty, a ona rządziła. Znikła kilka lat temu, a potem znikło forum i wszystko znikło i nie wiem gdzie jest. Bardzo mi się podobała, bo była śmieszna, ale była chyba za młoda dla mnie, więc nawet rodzice by jej nie pozwolili, oczywiste... hmm...

... ale to się zawsze tak tylko wydaje, bo potem minęło 10 lat, więc niedługo będzie też miała depresję i będzie stara, a nawet żaden młody nie będzie jej chciał, bo już będzie stara, oczywiste. A dla mnie jest nadal młodą dziewczyną dopiero co po studiach, jak jakieś dziecko, a nawet pedofilstwo, mimo, że jest dorosła, no ale jednak, hmm... i potem wyjdzie, że zawsze jest za młoda, a w swoim wieku nikogo nie znajdzie, więc same tragedie, bo będzie stara panna i depresja, a ja już wtedy nie będę żyła po ciężkiej depresji i wychodzi, że różnica wieku tylko 10 lat, i tak obie osoby idą do przodu z wiekiem ciągle z tą samą różnicą wieku, hmm...

Pewnie gdyby to zobaczyła, co o niej wypisuję za głupoty, a nie miałaby jeszcze męża, to by padła ze śmiechu, że "ten gówniarz zwariował chyba", mówiłaby, że nie do wiary, "on chciał się ze mną żenić, no zwariował, padnę ze śmiechu zaraz, albo z depresji, normalnie", hmm... i inne reakcje śmieszne, dziecięce... typu panieńskie, quasi-inteligenckie na poziomie istoty inteligentnej szanowanej w środowiskach ludzkich na poziomach inteligenckich, hmm...

Hmm... no akurat szukam żony, bo niedługo umrę bez rodziny, no więc albo przyszłość z rodziną, dziećmi albo śmierć, proste, oczywiste...

Tylko nawet gdyby jeszcze nie miała męża, a nawet gdyby nie padła ze śmiechu, że jakaś stara panna 10 lat starsza, zniszczona papierosami i kawą z cukrem i mlekiem i rozpadająca się zupełnie już prawie że, nad grobem prawie... planuje się z nią żenić, co musi być tak śmieszne, że nawet nie wiadomo jak zareagować, żeby nie urazić, bo można by kogoś wpędzić w depresję ciężką, albo samobójstwo nawet, gdyby się dowiedzieć, w znaczeniu poinformować, że "nie mogę się z tobą żenić, bo nie dość, że jesteś brzydki, stary, zniszczony przez życie, problemy codzienne, kawę, cukier, mleko, papierosy, ledwo żywy stary jakiś, że nawet patrzeć się nie da ze strachu i nawet nie patrzy się na starców w ogóle, bo ich nie widać w zakresie zainteresowania widokiem nawet, oczywiste"...


... to jak w ogóle można by nawet tak myśleć, no przecież stara młoda panna, dopiero ma plany, przyszłość przed sobą, a jakiś stary pryk przed grobem zastanawia się, czy nie chciałaby mieć rodziny, no przecież można paść ze śmiechu i nie wierzyć, że w ogóle ktoś tak może myśleć, oczywiste... no trzeba by być zupełnie chorym umysłowo chyba, oczywiste... no i jak się nie śmiać, żeby nie urazić czyichś uczuć i myśli, hmm... kurde, oczywiste...

Hmm... kurde... to gdzie ja mam znaleźć żonę?

Zrobiłam już wstępne listy, od wakacji robię czasem, przypominam sobie z pamięci, kogo znałam kiedyś...

Została mi ta młoda administratorka forum, co mi znikła kilka lat temu, no ale ona jest za młoda, ale może jak nie ma męża, to trzeba poczekać, aż będzie stara i wtedy żeby nie miała depresji, to przypomni sobie o mnie i zapyta nieśmiale, czy ten gówniarz, za przeproszeniem... już się ożenił wreszcie? Gdzie on jest, miał pracować na forum! Gdzie jest Smaku!?

Hmm... i wtedy przynajmniej to ona mnie będzie szukać, i wtedy jest szansa, że będzie chciała się żenić, bo to jej będzie zależało i wtedy ja powiem, że "O, cześć madziad! Jak się masz po latach!? Gdzie byłaś? Co z forum? Jak żyjesz?" - i wtedy będzie wiadomo. Proste, oczywiste.

Ale jeśli ma już męża i dzieci, no to nigdy się nie znajdzie, oczywiste.

Ale mogłaby chociaż powiedzieć, to ja bym nie marnowała czasu na myślenie i mogłabym szukać sobie żony, a nie traciłabym czasu na myślenie, a to bardzo ważne, bo terminy! Chodzi o to, żeby myśleć i szukać realnie, a nie rozmyślać, oczywiste.

OK. Bardzo mądrze mi wyszło, co napisałam. Niech zostanie. Jeśli się znajdzie panna Madziad B., to może mi odpisze i powie, co u niej, bo nie mogę jej znaleźć, gdzieś znikła.

Nie mogę jej szukać, bo chyba jest z szanowanej, znanej, historycznej rodziny w Polsce, więc nie wolno, bo by mnie ABW od razu zamknęło i ślad by po mnie zaginął na wieki, hmm...

No więc szukam, ale w sposób, ze może jakoś się znajdzie. Nie podaję imienia ani nazwiska, bo by ludzie szukali i od razu wiedzieli i byłby skandal i same odstrzały potem, i ludzie by znikali z rodzinami i znajomymi i ich rodzinami, etc., aż temat by znikł ze świadomości ludzi, wiadomo, jak to jest, oczywiste...

OK. Chyba mądrze to rozegrałam...

To jeśli się znajdzie Madziad B., to niech mi odpisze, z łaski swojej, jeśli może i poinformuje, czy żyje i czy chce się żenić, czy nie, bo terminy, a ja też jestem ze znanej wiekowej rodziny z tradycjami i historią, no więc właśnie - nie łatwo znaleźć kogoś, kto by też miał rodzinę od wieków znaną i wieki pokoleń pracowało na dzisiejszy dzień i wszystko, oczywiste, wiadomo.

OK.

Przynajmniej zostawiłam notkę informacyjną, gdyby coś.

Potem będę szukała dalej, może kogoś znajdę przed śmiercią. Bo ja nie mogę się żenić z byle kim, no bo akurat tak jest.

OK.

Na razie READY.

Wolne, kawa, uff...
 KOMENTARZE (4) 
AniaMac Nie wiem co jest większą depresją, szukanie żony, czy jej znalezienie.
2019-11-06 06:24
MaudMagdalena Może gdy się już znajdzie, warto o nią dbac.
2019-11-06 07:54
smaku Szukanie żony w sposób zgodny z naturą (czyli w odpowiednim wieku), nie jest depresją, wręcz odwrotnie, to poszukiwanie raju i staranie się o raj - tak działają ambrozje i nektary miłosne w młodym wieku, żeby człowiek się starał za wszelką cenę, trochę jak przynęta na psa, albo trufle na świnie, że pędzi i musi, bo zwariuje, ślini się, i marzy i tylko jedno w głowie, żeby znaleźć sobie kogoś, no więc tak działa naturalnie szukanie żony, oczywiste, dopiero w pewnym wieku, jeśli się nie znalazło przez długi czas, zaczyna się bardziej rozmyślanie i rozumowe podejście do tematów, a z czasem smutek i w końcu depresja, niż pędzenie na ambrozjach (co typowe tylko dla młodego wieku), oczywiste. Po znalezieniu żony można odpocząć, uff... mijają ambrozje i szybko trzeba uciekać, czym prędzej, żeby nie goniła i żeby nie było problemów potem tylko, oczywiste. ;)
2019-11-06 18:45
smaku Kiedy uda się znaleźć żonę i jest się już małżeństwem, no to wiadomo, że to wtedy jest się parą, jak jednym w sumie, to już jest osoba z dwojga wtedy złożona, jak człowiek jeden, lub instytucja, jak wspólny świat prywatny dwojga, a nie tylko jednej osoby, no więc dbanie o swoje własne, to dbanie o własne, obie osoby dbają o jedno i to samo, o siebie i o wspólne, proste, oczywiste...
2019-11-06 18:52
smaku A propos nadziei, że po to jest, że przydaje się człowiekowi, ale i zwierzętom w sumie tak samo, oczywiste...

... nadzieja po to istnieje, żeby trzymać człowieka w nadziei, że się uda, a to powoduje oczekiwanie i często pracę konkretną, działania, etc. - w stanie umysłu, który pozwala realizować lub oczekiwać celów, które nadal są aktywnie oczekiwane i uznawane przez człowieka za realne, dopóki okazuje się, że już nadzieja nie pomoże, i wtedy wiadomo, proste, oczywiste.

Nadzieja to trochę jak modlitwa, że się oczekuje lub wierzy, że coś się uda, zdarzy, stanie, etc., co oczekiwane, hmm... warto mieć nadzieję do realnie możliwych rzeczy, czyli do tych, które są możliwe realnie, oczywiste.

To tak jak z modlitwą - warto nie modlić się o rzeczy niemożliwe, bo byłoby to głupotą, oczywiste.

A najlepsze w nadziei i w modlitwie jest to powiedzenie bardzo mądre: "módl się i pracuj", czyli wystarczy nie tracić wiary, czyli nadziei i oczekiwania, robiąc wszystko, co możliwe, żeby się spełniło.

No i to jest cała tajemnica nadziei, modlitwy i spełnienia, hmm...
 KOMENTARZE (1) 
Okocim lubię to! ;)
2019-11-04 21:23
smaku Ostatnio stwierdziłam, że jestem jedyną osobą w Polsce, która zna język francuski. Inni są na pewno lamerami, lamusami i loserami, oczywiste, bo ponieważ sprawdzałam sama, że wszystkie testy francuskiego robię sama i wszystko rozumiem, klikam na Internecie wszystkie testy, jakie znajdę i zawsze mam prawie max., nie 100%, ale prawie, zawsze, sprawdzam, które książki umiem czytać po francusku i wyszło, że wszystkie, no więc potem czytam na stronach francuskich różne czasopisma, informacje naukowe, literackie, różne, wszystkie, jakie znajdę i wszystko czytam, jak po polsku, no więc?...

No i właśnie... potem zaczęłam sprawdzać, czy jestem lepsza od tłumaczy w Polsce i okazało się, że same lamusy, lamery i losersy, same głupoty, wszystko, co znajdę, to same kretynizmy, że nie wiem nawet jak mogli to w ogóle publikować i sprzedawać w księgarniach! Same głupoty 100%! Nie mogę znaleźć nic, co by było dobrze przetłumaczone, przysięgam. Ani nic, zero. Wszystko kretynizm, gruz, na śmietnik i zakazać, oczywiste...

No więc?

Wyszło, że nie ma ani jednej osoby oprócz mnie, która by znała francuski. Czyli jestem jedyna, czyli, jak zawsze, najmądrzejsza, najgenialniejsza i najwspanialsza, a reszta to same odpady... proste, oczywiste... można się kłócić, oczywiste, to nawet lepiej by było, oczywiste, bo wtedy wszyscy sami zobaczą, czym są... kaleki... no i proste, ha...

Czuję się Boginią i Królową w Polsce, bo nie ma oprócz mnie NIKOGO, kto by mógł czytać sobie po francusku, a ja mogę. To fajne uczucie być jedyną...

A propos majonezu ostatnio, to mi się skojarzyły te smaki królewskie z tych wierszy, co sobie czytałam jakiś czas temu.

Same pyszności, to się rymuję z tą piosenką, tylko trzeba jakoś to wyczuć i wyłapać i to się jakoś rymuje, ale to trzeba jakoś wyczuć i znaleźć... potem jakoś znajdę, gdzie to się rymuje, kurde, ciekawe to jest bardzo...

Sama przepisałam ten wiersz z książki, bo na Internecie mają pełno różnych wersji, to ja wolałam mieć swoją z mojej książki...

Ciekawe, czy ktoś wie, co tu jest napisane? No i właśnie, haha, proste... :P...

Goûts royaux, Femmes, Paul Verlaine, 1890


Louis Quinze aimait peu les parfums. Je l’imite
Et je leur acquiesce en la juste limite.
Ni flacons, s’il vous plaît, ni sachets en amour !
Mais, ô qu’un air naïf et piquant flotte autour
D’un corps, pourvu que l’art de m’exciter s’y trouve ;
Et mon désir chérit et ma science approuve
Dans la chair convoitée, à chaque nudité
L’odeur de la vaillance et de la puberté
Ou le relent très bon des belles femmes mûres.
Même j’adore – tais, morale, tes murmures –
Comment dirais-je ? ces fumets, qu’on tient secrets,
Du sexe et des entours, dès avant comme après
La divine accolade et pendant la caresse,
Quelle qu’elle puisse être, ou doive, ou le paraisse.
Puis, quand sur l’oreiller mon odorat lassé,
Comme les autres sens, du plaisir ressassé,
Somnole et que mes yeux meurent vers un visage,
S’éteignant presque aussi, souvenir et présage,
De l’entrelacement des jambes et des bras,
Des pieds doux se baisant dans la moiteur des draps
De cette langueur mieux voluptueuse monte
Un goût d’humanité qui ne va pas sans honte,
Mais si bon, mais si bon qu’on croirait en manger !
Dès lors, voudrais-je encor du poison étranger,
D’une fragrance prise à la plante, à la bête
Qui vous tourne le cœur et vous brûle la tête,
Puisque j’ai, pour magnifier la volupté,
Proprement la quintessence de la beauté ?


... kojarzy mi się ten wiersz ze starymi amantami... że takie miłości bon ton w starszym wieku, koło 40-tki, hmm... pyszne smaki czasem, oczywiste... nazwano je Królewskie, ciekawe... hmm... ale chociaż ładnie bdżmi...
 KOMENTARZE (0) 

Ostatnio komentowane:

opowiadania_erotyczne Kino
dorja To jest fajne :P opinia dodana 2020-08-31 00:16:42
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Muskając aksamit - Waters Sarah
Czytałam i później widziałam film BBC. Polecam obie wersje, a na deser \" Złodziejkę\" \r\nFantastyczne...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020