smaku - blog - Styczeń 2021

smaku Już teraz wiem, a nawet od zawsze tak mam, ale mi się potwierdza zawsze i niezmiennie, więc uznałam to za prawdę wieczną i niezmienną, że na pewno kiedyś pójdę do raju i tam będą same dziewczyny.

No bo skoro tu na Ziemi wiem, że z rozkoszą i przyjemnością boską kochałabym każdą kobietę, jaka istnieje, wiek nie ma znaczenia, oczywiste...

... no to co mogę kochać w raju? Hmm...

Czy to nie oczywiste?

No więc w raju na pewno czekają mnie same dziewczyny i wtedy to będzie raj...

... inaczej to uznałabym, że znowu mnie gdzieś wpakowali w dziwne światy jakieś, niebezpieczne, na pewno to nie raj, oczywiste, hmm...

W sumie obojętne w jakim świecie jestem, bo jedyny cel od razu, jak tylko się pojawiam, to żeby sprawdzić dobrze, czy są tu aby na pewno jakieś dziewczyny, oczywiste... jakiekolwiek, chociaż jedna, ale żeby to była dziewczyna, oczywiste...

Hmm... nie ma szans mnie oszukać, oczywiste. Sama zawsze lepiej wiem i rozpoznaję, czy coś mi się podoba, czy nie, no więc widzę zawsze, czy coś jest dziewczyną, czy nie za bardzo, oczywiste.

No i chodzi o zasadę naturalną jakościową, nie do oszukania, czyli ALBO coś jest dziewczyną, ALBO nie... no i proste...

To jak przykładowo szukać Słońca i pokazywać na kamień, że oto Słońce. No i co by to dało, takie nazywanie słowami, oczywiste... hmm...

No więc tak samo jest z kobietami. Albo coś jest kobietą, albo nie za bardzo coś, no więc potem musiałabym się zastanawiać, gdyby coś niby przypominało kobietę, ale mogłabym nie być pewna, przykładowo, hmm...

Wtedy włącza mi się czujność i rozwaga i muszę najpierw mieć pewność, oczywiste...

Ważne, żeby mnie nie oszukiwać, na pewno nie dam się nabrać, oczywiste...

Wiem, co kocham i lubię najbardziej na świecie, no więc nie ma szans mnie oszukać, oczywiste.

To jakby mi mówić "oto piękna, pyszna cielęcinka, soczysta", pokazując kartofle... no nie dam się nabrać, powiem że pyszne kartofelki, dziękuję, też lubię, oczywiście, ale gdzie jest cielęcinka, bo nie widzę zbytnio, hmm...

Nie ma szans mnie oszukać, dzięki Bogu, czyli Mnie, oczywiste...

I teraz można by o tym pomyśleć, przykładowo, że jakaś dziewczyna nie ma piersi, no więc może wygląda, jak chłopak, zupełnie nie do odróżnienia, no ale jednak mnie nie da się oszukać, oczywiste... dziewczyna to dziewczyna, oczywiste...

... ja kocham dziewczyny, a nie coś, czego nie mogę rozpoznać, ani do czego należy, itp., etc., oczywiste... (to jeden ciekawy temat do opracowania szczegółowiej na potem)...

... a potem istotne jest to, że jak wcześniej pisałam, kobieta, lub nie - to kwestia zasadnicza, podstawowa jakościowa, no więc to bez znaczenia dla mnie, czy dziewczyna ma duże piersi, czy małe, w ogóle, czyli jak chłopak, hmm, etc. ... zupełnie nie ma znaczenia jakie ma piersi, żeby kochać dziewczynę, razem z jej piersiami genialnymi, pysznymi, oczywiste... ważne, czy jest dziewczyną i to wystarcza, żeby kochać ją całą 100%, jaka jest, oczywiste...

No i właśnie...

Niby proste rzeczy, czy myśli, lub informacje, jak to jest na świecie, a jednak czasem warto sobie o tym opowiedzieć, żeby samodzielnie wiedzieć i rozumieć, opisując słowami, hmm...

No i właśnie. I znowu powrót do różnic między rzeczami, ideami, lub zjawiskami realnymi, konkretnymi (choćby tylko w myślach, lub marzeniach), a słowami...

Słowem nie zmieni się niczego absolutnie, co nie działa na słowa, żeby to coś zmieniać słowem, oczywiste... jak z tym Słońcem i kamieniem, hmm... mówiąc na kamień, że to Słońce, jest to nieprawda i nie zmieni to kamienia w Słońce, ani nie zamieni rolami, ani niczym, Słońca z kamieniem, oczywiste, hmm...

Czyli znowu: słowami można sobie coś opisać prawdziwie, aby prawidłowo, oczywiste... - słowa to tylko narzędzie, chociaż genialne, oczywiste...

Jednak słowo nie zmieni rzeczy, hmm... zmieniając słowo, nie zmienię rzeczywistości i rzeczy słowem, oczywiste...

Hmm... no właśnie a propos, że dziewczyna, to dziewczyna - nie ma szans mnie oszukać, nazywając dziewczyną coś, co nie jest dziewczyną, oczywiste, hmm...

Jeśli ja uwielbiam wszystkie dziewczyny, jakie istnieją we wszechświecie, no to chyba wiem, co uwielbiam, oczywiste... nic nie zmieni pokazywanie kamienia i nazywanie kamienia dziewczyną, oczywiste...

Hmm...

OK.

Weekendowo mnie tak filozoficznie refleksje naszyły coś...

Jak to podsumować, hmm...

- uwielbiam wszystkie dziewczyny we wszechświecie i na pewno chętnie bym się ze wszystkimi ożeniła, oczywiste
- każda dziewczyna jest dla mnie boska i genialna, ale cała 100% jaka jest i czym jest, czyli dziewczyną, oczywiste...

Hmm... no i to chyba mądre podsumowanie, bo teraz któraś dziewczyna by mnie pytała, przykładowo:

"A jeśli ja prawie nie mam piersi, malutkie tylko takie ledwo co?" - no to ja ubóstwiam taką dziewczynę, całą 100% jaka jest i czym jest, oczywiste...

"A jeśli ja mam akurat dość olbrzymie, powiedzmy, piersi, hmm..." - no to ja ubóstwiam taką dziewczynę, całą 100% jaka jest i czym jest, oczywiste...

etc.

Hmm...

No i właśnie... warto sobie chyba czasem opowiedzieć i poukładać własne myśli, hmm... przynajmniej na wieczność niezmienne, no więc taka krótka, prosta praca w sumie, a wieczna i na zawsze i niezmienna na AmenDS`, hmm...

No i właśnie... i teraz łatwiej mi się będzie myślało w przyszłości, szybciej i automatycznie, bo na gotowe, czyli jeśli ktoś by pytał o dziewczyny, no to od razu ma gotowe na wieczność, tą samą odpowiedź:

- uwielbiam 100% wszystkie dziewczyny, jakie istnieją we wszechświecie, oczywiste... i to na wieczność nawet, oczywiste...

No i teraz można by mnie przepytywać o wszystko kolejne i kolejne, a ja mam gotowe odpowiedzi na od razu, oczywiste...

No i proste, hmm...

Wystarczy sobie to przemyśleć i opisać słowami, co się myśli i gotowe na wieczność, proste...

Teraz można mnie wiecznie pytać, czy lubię dziewczyny i jakie, a czy inne, a czy takie, a takie, a inne, etc. - zawsze powiem to samo: ubóstwiam dziewczyny i uwielbiam, pyszności, kurde, ale absolutnie 100% wszystkie, jakie istnieją we wszechświecie na AmenDS`.

No i proste...

Kurde, znowu czuję się, jak w raju, normalnie, no bo tu na świecie jest tyle kobiet, że miliardy chyba, no więc to chyba jakiś raj, no bo jak inaczej to nazwać, hmm... Boże, kurde...

~~

Na wstępie napisałam, że "kochałabym każdą kobietę, jaka istnieje" - ktoś zauważy i zapyta "kochałabym?", a czemu nie "kocham"?

... no bo ja nie mogę naruszać czyjejś wolnej woli i decyzji, żeby sobie kochać bez pytania, oczywiste... przynajmniej widać, że jeśli coś piszę, lub opowiadam, to bezwiednie też nie oszukuję, pisząc automatycznie prawidłowo, nie musząc nawet myśleć, jak napisać, lub jakich użyć słów, po prostu pisząc / opowiadając, co myślę, czyli prawdę, hmm... całe szczęście... no i właśnie... nie ma szans mnie zagiąć nawet na słowie, nigdy, jak widać, oczywiste... haha... wystarczy zawsze mówić TYLKO prawdę, no i właśnie, hmm...

... niedługo będę Bogiem! Będę miała własny raj! Tam będą same kobiety! Boże! Jakie to genialne marzenie, aż mi ślina zaczęła cieknąć, normalnie... Boże, kurde, jakie to pyszności, Boże...

~~

Już mam ponad 36 dni bez orgazmów, nowy rekord! Już wiem, że na pewno mam zakaz orgazmów na wieczność. Nie do zmiany. AmenDS`.

... mogę tylko robić sobie dobrze i kochać, kochać, kochać... tylko miłość, Boże, kurde... jakie to pyszności, Boże...

Już nigdy, ale to nigdy i wiecznie nie będę miała orgazmów - muszę się starać, żeby mi się udało, bo inaczej to nie wiem, hmm... muszę być dzielna...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Już chyba wiem skąd biorą się wszystkie zboczenia na tym świecie, bo ostatnio stwierdziłam, że chyba staję się nimfomanką, a to jest nazwa jakiegoś zaburzenia umysłowego chyba, hmm...

Tylko że to nie jest chore, no bo skoro onanizuję się już 30 dni i mam zakaz orgazmów, to to tak genialnie działa, że na pewno nie zamierzam przestać, oczywiste...

Postanowiłam nigdy w życiu i wiecznie już nie mieć orgazmów, zakazane! Proste...

I teraz dzięki temu cały czas, non stop i codziennie czuję taką genialną miłość, że to jest takie pyszne i genialne wszystko, że ojej, Boże... kurde...

Na pewno już nigdy w życiu ani wiecznie nie chcę mieć orgazmów.

Będę czuła wiecznie TYLKO miłość, kurde, to jest tak genialne uczucie, że na pewno nie zamierzam tego zmienić, w znaczeniu mojej decyzji, że już nigdy nie mam prawa mieć orgazmów. Zakazane, proste. AmenDS`.

Dzięki temu codziennie żyję w miłości i ekstazach... aż wszystko świeci mi dookoła, normalnie, hmm... kurde, jakie to genialne, Boże...

Przy okazji znalazłam nową ciekawostkę naukową chyba, no bo w szarym świecie też jest miłość, ale inna, pisałam wcześniej, że są dwa rodzaje miłości chyba:

1. świetlista, pyszna, przyjemna, boska, miodna miłość, że aż pyszności, kurde...
2. szara, pusta, nieistniejąca jakby miłość, że czuję się jak śmieć, albo byle co, albo mięso zwyczajne, nikomu niepotrzebne zupełnie, zupełnie jak nic i śmieć tylko jakiś, hmm... ale to jest genialne uczucie, że kurde... super miłość, normalnie, bo to genialne uczucie być niczym, śmieciem i mięsem tylko, jak jakieś zwierzę na zabicie, albo coś, byle co, w każdym razie, bez znaczenia zupełnie, oczywiste... jak inne zwierzęta, albo obojętne co, jak powietrze, bez znaczenia nawet, oczywiste, hmm...

No więc te dwa rodzaje miłości już odkryłam i wiem, że istnieją i są super genialne!

No i teraz w miłości (1) staję się nimfomanką, że sama miłość i pyszności, czuję się, jak prawdziwa, pyszna, super lesbijka, normalnie... to prawdziwa miłość chyba musi być, jak w raju, hmm...

A ta druga miłość (2), daje mi inne zboczenia, bo wtedy uwielbiam kary i męczyć się, że mogę mieć tylko kary i męczenie, i muszę być torturowana i męczona i katowana za karę i nie mam prawa mieć orgazmów, oczywiste... no ale to jest tak bosko przyjemne uczucie, że ojej, kurde... Boże!

No więc ta (2) miłość powoduje jakieś inne nazwy zboczeń, chyba, że to masochizm, sadyzm, albo coś, itp.

No ale to genialne uczucia są, kurde...

Boże, jaki ten świat jest piękny i genialny. Kurde, tu jest tyle genialnych rzeczy do testowania, żeby wiedzieć, jak wszystko działa na tym świecie, hmm...

Później muszę iść do mojej pani doktor, żeby mi zrobiła badania i jeśli zawsze jestem zdrowa, jak zawsze, to przynajmniej wiem, że wszystko OK i nie muszę się nikomu przyznawać, co wyprawiam, poznając świat...

Ten świat to genialne miejsce do przygód, kurde... Boże...

Jeszcze dużo rzeczy muszę poznać... jak działają...

Ale ważne, że dopóki pani lekarka mi mówi, że mam dobre wyniki i jestem zdrowa i mogę przyjść za rok dopiero znowu, to przynajmniej mam ulgę, że nie robię nic złego i nie muszę się bać, że coś kombinuję i robię coś dziwnego, albo nielegalnego, bo to zawsze strach, kiedy coś się eksperymentuje, a nie wiadomo, czy tak można, oczywiste...

Kurde, już nie będę prowadziła dzienniczka, żeby sobie zakreślać, ile dni wytrzymałam bez orgazmów, bo zapisałam sobie datę:

25 grudnia 2020.

I wtedy wiem, że kilka dni wcześniej też nie miałam żadnych orgazmów, bo się nie onanizowałam, więc nawet nie pamiętam, ale w takim razie kilka dni więcej, plus dzisiaj mamy 25 stycznia, no to około 32 dni by było.

No to rekord życiowy mam drugi raz pokonany...

No i super... i już nie muszę zakreślać codziennie, że wytrzymałam i dałam radę kolejny dzień.

Wystarczy mi data, że od 25 grudnia 2020 postanowiłam nigdy w życiu nie mieć orgazmów, wiecznie. AmenDS`.

No i proste... to strasznie przyjemne i podniecające, kurde... Boże...

Sama miłość mi teraz została... i codziennie czuję ją bardziej i bardziej, kurde, jakie to genialne, Boże...

Mam nadzieję, że nic mi się nie stanie w mózg od tego... zobaczymy...

Najwyżej zapytam pani doktor, czy jestem zdrowa, to mi powie, ale nie przyznam się, co robię, oczywiste... zdrowa, to zdrowa, to nikt nie musi wiedzieć co robię prywatnie, oczywiste...

No i proste.

Jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie!

Znalazłam sposób na Raj wieczny! Boże!

To jest genialne uczucie, Boże... kto nie wie, to nigdy nie zrozumie, oczywiste...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Już mam prawie 30 dni bez orgazmów i chyba postanowię sobie, że już nigdy w życiu, wiecznie nawet, nie mam prawa mieć orgazmów, bo to tak genialnie działa, że ojej, Boże! Kurde...

Chodzi o to, że codziennie chodzę w ekstazach, normalnie, sutki mi stoją cały czas i czuję się, jak gumowa, jakbym miała gęsią skórkę, albo coś, to jest tak genialne uczucie, że kurde... jakbym była sztuczna, z gumy, albo coś, albo pluszak jakiś, normalnie, kurde...

To jest tak genialne uczucie, czuć się jak gumowa, plastikowa, sztuczna lalka, albo mięso, nie wiem, jak to nazwać, ale to jest tak rozkoszne, że cała jestem w ekstazach, całe ciało mi normalnie zrobiło się bosko przyjemne, hmm...

... to jest tak genialne uczucie, że chyba już nigdy nie chcę mieć orgazmów, na pewno!

Wystarczy, że dotknę siebie samej, i mam dreszcze przyjemności, cały świat zaczyna być boski i rozkoszny i to coraz bardziej działa, hmm...

I to nie jest niebezpieczne chyba, bo znalazłam metodę:

- można zapomnieć i normalnie żyć sobie na co dzień dalej, jak zawsze
- potem można sobie przypomnieć i znowu doprowadzić się prawie do orgazmów, ale NIE wolno! mieć orgazmów, czyli non stop, kiedy robię sobie dobrze, to najważniejsze, żeby nie uzyskać orgazmów, czyli że potem wszystko znika i mija...

I wtedy takim sposobem cały czas pozostaję jakby w rozkoszy miłości, ale nigdy mi nie mija, bo mam zakaz orgazmów, no więc orgazmy codziennie i cały czas jakby zbierały się tylko we mnie, ale nigdy nie mają szans zniknąć, hmm...

Jeśli to jest coś naukowe, to muszę to opatentować, bo to jest tak genialne uczucie, że kurde!

Czuję, że żyję w raju, naprawdę, hmm...

Zobaczę, czy dam radę więcej, niż mój rekord życiowy, czyli 32 dni.

Bo najtrudniejsze w tym zadaniu jest to, żeby nie przejść ostatnich kilku małych kroków na szczyt, że potem już się wie, że "za późno, kurde", czyli orgazmy, koniec, do widzenia, kurde, hmm... i wtedy to koniec, no i sorry... hmm...

No więc właśnie, to bardzo nie proste zadanie...

Jeśli ktoś myśli, że to proste i wystarczy tuż przed orgazmami przestać, aż minie wszystko jakoś, zanim by były orgazmy, no to na pewno ktoś źle myśli, oczywiste... wystarczy samodzielnie spróbować, to się potem już wie i nie gada głupot, oczywiste...

Komu się uda, to naprawdę kurde rozkosz raj... ale najważniejsze: NIE wolno! mieć orgazmów... można tylko non-stop uprawiać miłość, kochać się, pieścić, robić sobie dobrze, same przyjemności i pyszności, ale NIE wolno! mieć orgazmów...

Kurde, to jest takie genialne, boskie uczucie, że muszę to opatentować... to jest chyba droga do raju wiecznego, ale nikt o niej chyba nie wie, hmm... ciekawe...
 KOMENTARZE (2) 
whiskey09 🍻 Dojdź i się napij haha
2021-01-23 23:32
smaku @whiskey09: Mogłabyś stać na de mną i patrzeć na mnie, jak dochodzę i się staram, mówiąc mi "prędzej, prędzej"... ale nie ma szans, postanowienie, to postanowienie, oczywiste... NIE wolno! mieć orgazmów, teraz już wiecznie... zdecydowane. AmenDS`. Tylko że nie wiem, czy jest to możliwe, gdyby przy mnie było mnóstwo nagich, młodych dziewczyn, bo to działa tak, że nawet zamykając oczy i chcąc nic nie widzieć, nic nie słyszeć, nic nie czuć, zniknąć zupełnie, to nie ma szans, bo robi się tak gorąco i przyjemnie, że jak w miodzie słodziutkim, normalnie, pyszności, kurde... Boże, jakie to pyszne wszystko... i wtedy rzeczywiście nie wiem, czy jest szansa nie mieć orgazmów, hmm... poczułabym się zgwałcona, normalnie, hmm... ciekawe to jest...
2021-01-24 21:02
smaku Pomyślałam sobie dzisiaj, chociaż czasem mi się to powtarza, takie myślenie, że jakby to było, gdybym była znowu 20-latką, hmm...

Kurde, Boże, jakie to byłoby piękne życie znowu, hmm...

Mogłabym planować znowu studia, potem przyszłość, dobrą pracę, rodzinę, hmm...

Miałabym znowu czas na to samo, hmm... może tym razem by się udało...

Tak niewiele od życia w sumie, hmm...

Prosty plan na życie:

1. studia
2. dobra praca w zawodzie
3. rodzina, dzieci i szczęście, aż do końca

Hmm... może w przyszłym życiu mi się uda, zobaczymy, hmm...

W tym życiu zostają tylko zabawy, kawka i porządki...

W sumie też nie narzekam, oczywiste...

Do czego mi rodzina w sumie, hmm... może to było marzenie tylko...

Po co komu marzenia, hmm...

Liczy się dobre samopoczucie, gry i zabawy i kawka, oczywiste...

... aby do śmierci...

Potem pomyślę o nowych planach, etapami, oczywiste...
 KOMENTARZE (2) 
vratislaviensis Spełnienia życzę.
2021-01-20 12:41
smaku Dzięki i wzajemnie (spełnienia własnych, bo każdy ma swoje, oczywiste). To zawsze mnie śmieszy, jak w scence z kabaretonu coś - Ile Pani ma lat? - Jestem przed 80-tką. - No to super. To całe życie przed Panią! Spełnienia marzeń życzę! - Tak, dziękuję, wzajemnie, oczywiście... Hmm... :) [najpierw studia, potem jakaś dobra praca, potem rodzina, etapami, aż do szczęśliwej emerytury, oczywiste, hmm...] :)
2021-01-21 18:08
smaku Znalazłam niechcący poprzez testy i zabawy i poznawanie świata, jak działa - genialny sposób na miłość i niekończące się przyjemności, chociaż na początku to może być straszne cierpienie i wyrzeczenia... ale warto to przemęczyć, zaręczam...

Otóż kiedyś już opowiadałam, że wytrzymałam 32 dni bez orgazmów... to jest kosmos rekord, nie do zrobienia przez nikogo na świecie, oczywiste, hmm...

No więc musiałam sobie odznaczać każdy jeden dzień, że wytrzymałam, ale dopiero rano, po przebudzeniu, żeby było bez oszukiwania. Każde 8 dni skreślałam, że zaliczone i następna ósemka... i tak do 32 i potem już nie dałam rady, padłam i koniec...

No trudno... potem już nie miałam ochoty tego powtarzać, więc wydaje mi się, że to musi być rekord wszechświata, oczywiste...

No i teraz spróbowałam dla zabawy jeszcze raz i już mam chyba 20 dni, ale wymyśliłam inny sposób na zabawę, otóż zakazałam sobie absolutnie wiecznie! orgazmów. To mnie tak podnieciło, że aż prawie dostałam orgazmów na samą myśl, że nie mam prawa mieć orgazmów już nigdy wiecznie! To mi dało takie uczucie, że kurde! Aż padłam w dreszczach miłości na skutek tylko pomyślenia, że mogłabym sobie podjąć taką decyzję, hmm...

No więc to tak na mnie zadziałało, że mogłabym naprawdę tak zdecydować, że na razie daję radę, już mam 20 dni...

... i w tym czasie rozmyślam sobie, jaki to może mieć efekt życiowy i wieczny potem, dla mnie, hmm...

No więc zaczynam sobie uzasadniać filozoficznie mądrość decyzji i zasadność logiczną, hmm... że to ma sens dość, a może duży sens nawet, hmm...

No bo:

- cały czas czuję teraz, codziennie, tylko miłość (kiedyś opowiadałam, jak to działa, że prawie czułam się potem Bogiem)

- radość dreszczy miłości mam teraz na co dzień i non stop chodzę, jak pół zaspana w ekstazach i aż ciało mi się robi jędrne, jak guma, albo sztuczne, normalnie, jak terminator - dokładnie tak miałam wtedy, kiedy zaliczałam sobie na próbę 32 dni... no więc to musi być jakaś zasada naukowa chyba, hmm... bardzo to jest ciekawe, naprawdę, hmm...

- potem czuję, że non stop i codziennie coraz bardziej uwielbiam kobiety i mam ochotę kochać i chyba kocham każdą, normalnie, którą zobaczę... i to nie mija, ale jest coraz gorzej, że niedługo będę chodziła po świecie i wszystko chyba będę kochała, co zobaczę i mijam po drodze... naprawdę, hmm...

- potem naprawdę, zaczynam wszystko kochać, samą siebie, przedmioty, rzeczy wszystkie, wszystko zaczyna być cudowne, seksualne, piękne, delikatne, takie genialne, normalnie, że aż miłość, no kurde!...

... no i właśnie...

I to ciągle idzie w górę, taki proces, że to postępujący proces w kierunku pozytywnym, czyli w kierunku super genialnie przyjemnych odczuć i miłości, hmm...

No więc... muszę wytrzymać i kontrolować się... to jeśli przejdę liczbę 32 dni, to po prostu zdecyduję, że już nigdy, nigdy wiecznie w przyszłości nie mam prawa szczytować... mogę tylko czuć miłość i podniecenie i przyjemności wszystkie możliwe, ale mam ZAKAZ! orgazmów, w sensie szczytowania, że potem znowu bym spadła na samo dno, jak zawsze po orgazmach, oczywiste...

No i właśnie... kurde, jakie to genialne...

Najtrudniejsze w tym zadaniu jest to, żeby nie doprowadzić się do szczytowania - to jest ZAKAZ! kategoryczny i na zawsze... no i wtedy to straszne cierpienie... bo już prawie, prawie, jeszcze odrobinka i koniec... ale NIE WOLNO!... lepiej uciekać od orgazmów, żeby nie dostać, oczywiste...

No i właśnie... straszne wyrzeczenie i cierpienie, bo jeszcze tylko troszkę, troszkę... ale UWAGA!, aby tylko nie szczytować, kurde...

No i jeśli to się udaje, to potem naprawdę... kosmos! Kurde... :))p...

Niedługo będę Bogiem... wierzę w to... przecież to czuję, oczywiste...

~~

Jeszcze dodatkowe coś odkryłam:

1. miłość świetlistą (w nocy, lub wieczorem, lub za dania, ale w świetle jakoś tak, że widzę, że wszystko śliczne i widoczne i świetliste, piękne i prawdziwe, jak miłość...)
2. miłość szarą (nad ranem, w szary dzień, bez światła...)

Obie miłości są genialne, ale inne...

W miłości (2) czuję się jak mięso jakieś zwyczajne... szare byle co, jak rzecz, lub przedmiot zbędny, normalnie, nic nie warty, hmm... ale jakie to przyjemne za to...

W miłości (1) to boskie uczucie jakby prawdziwej, pięknej, żywej, seksualnej miłości.

No i teraz wiem, że przynajmniej mam dwa rodzaje miłości, które znam. To jest super genialne odkrycie. Oba rodzaje uwielbiam, kurde... jakie to genialne wszystko na tym świecie, kurde...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Czas nas nie goni... no i super, całe szczęście, dzięki Bogu, czyli dzięki Mnie...

Można sobie spać, lub sennie, lecz w miarę jeszcze świadomie, trwać...

Mijają godziny, tygodnie, lata... nie ma to jak żyć we własnym świecie, własnym raju, oczywiste...

Któregoś dnia znowu się obudzę i nawet nie zauważę różnicy, czy to już prawdziwy raj, czy nadal ten sam sen, hmm...

No i super... co za różnica, oczywiste... ważne, że własny mój, ukochany, jak marzenie, zawsze swój... aby mieć i nigdy żeby nie znikł, wiecznie, oczywiste...

Hmm...

Planując swój raj, muszę wiedzieć, co lubię i co kocham na tym świecie, oczywiste...

Ciekawe, czy to, co lubię, potem odnajdę w moim raju naprawdę, hmm...

Bo przecież nie wszystko na tym świecie jest moje własne w sumie, hmm...

To sobie najwyżej przypomnę i będę sobie śpiewała z pamięci...
 KOMENTARZE (1) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2021-01-12 08:27
smaku Pierwsza moja refleksja w Nowym Roku (2021) tu na blogu... dużo mam zawsze refleksji, oczywiste, no ale czasem niektóre sobie zapisuję i nawet czasem sprawdzam, po latach, czy nadal mam tak samo, jak kiedyś... wtedy mogę poznawać siebie i wiedzieć, że to prawdziwa ja i moja rzeczywistość, którą sobie opisuję zgodnie z tym co myślę, oczywiste, hmm...

No więc dziś akurat myślę trochę, że w raju, kiedyś... gdzie będą same dziewczyny i ja i będziemy szczęśliwe i będziemy sobie żyły wiecznie, wolne, w naszym świecie...

... no to w raju przynajmniej będę mogła mówić prawdę, co lubię, co uwielbiam, o czym bym marzyła, gdyby to było możliwe i tak wiecznie potem, jak w pięknym śnie prawdziwym, realnym, a nigdy nie muszę już oszukiwać, ani blokować swojego myślenia, żeby nie powiedzieć czegoś, co ktoś mógłby uznać za chore, lub dziwne, itp., hmm...

Będę mogła sobie żyć, jakby śpiąc prawie, smętnie sobie przechadzając się w boskim, cudownym, przyjemnym świecie kobiet...

No i teraz przykładowo co mogłoby być dziwne tu na Ziemi, w tym świecie, a jednak w raju będę mogła mówić prawdę, to będę mogła się przyznać... może jestem nienormalna, no i co ja poradzę, skoro jestem taka, jaka jestem i wiem, co uwielbiam, hmm...

Przykładowo właśnie, podobają mi się zawsze, od dziecka, tak samo młode dziewczyny, jak i starsze, zupełnie dorosłe, jak i staruszki nawet...

Nie wiem dlaczego, ale zawsze widząc kobietę, lub dziewczynę, widzę to, co lubię i uwielbiam nawet, najbardziej na świecie, oczywiste... czyli dziewczynę, po prostu, hmm...

No więc czy dziewczyna ma 12 lat, czy 13, 15, 16, 19, 25, 30, 40, 50, 60, etc. - dla mnie to śliczna dziewczyna na pewno, obojętne, jak by wyglądała akurat, hmm...

(napisałam od 12-tki, no bo młodsze to zupełnie dzieci jeszcze pewnie, chyba, hmm... więc ani dzieci nie wiedzą co i o czym, ani nawet jak i co, ani raczej nie bardzo by można uznawać i widzieć w sensie seksualnym, bo byłoby to dziwne i nie wiem, czy możliwe nawet, oczywiste, hmm... dziewczynka sama z siebie kiedy zaczyna rozmyślać o sprawach miłości, itp., no to wtedy zaczyna być widoczna, jako ładna, seksualna, czyli już nadająca się do czegokolwiek, oczywiste, hmm... pewna świadomość naturalna człowieka wyznacza, czy ktoś już jest dorosłą w miarę osobą i wie co i o czym samodzielnie z siebie, czy jeszcze jest dzieckiem nieświadomym w pełni rzeczywistości dookoła, oczywiste...)

Dla mnie dziewczyna może mieć małe cycki, albo w ogóle nawet, może być szczupła, chuda, gruba, z olbrzymimi piersiami, albo z ledwo co, może mieć duże biodra, albo szczupłe, może być rasy białej, czarnej, żółtej, dowolnej zupełnie, wszystko dowolne zupełnie...

Ważne, że widzę, że to dziewczyna, lub kobieta, czyli płci kobiecej...

Hmm... no i właśnie... potem same radości i przyjemności i rozkosze myśleć, że kiedyś w raju będzie tyle dziewczyn, że wszystkie możliwe rodzaje będzie można spotkać i kochać... no kurde, jakie to boskie uczucie na samą myśl, że w raju będzie miliony, albo miliardy dziewczyn różnych i wszystkie takie cudowne, bo po prostu będą sobą, czyli dziewczynami takimi, jakie są... i jak lubią, myślą, marzą i uwielbiają, tak samo, jak ja... hmm...

No kurde... to będzie naprawdę genialny, boski, rozkoszny raj... oby taki raj był wieczny, kurde...

Będę się o to modliła, aż do śmierci, to może po śmierci pójdę do mojego raju wymarzonego...

Zobaczymy, hmm... etapami, oczywiste... najpierw tu na Ziemi trzeba odnaleźć i poznać wszystko to, co się uwielbia... żeby móc pamiętać, do jakiego raju by się chciało pójść potem, oczywiste...
 KOMENTARZE (5) 
vratislaviensis lubię to! ;)
2021-01-10 11:36
vratislaviensis Niczym Safona z koleżankami :). Gorzej jak wam się okresy zsynchronizują...Obawiam się, że to będzie koniec raju.
2021-01-10 11:37
smaku :)) Bardzo śmieszne, a propos okresów. Możliwe, że co dwa okresy, to nie jeden i przynajmniej można wymyślić jakiś genialny sposób na pozytywne działanie takiej synchronizacji. To trochę jak kamertonem chyba, ale działającym tak, że impulsy nie wygaszają się, ale wzmacniają, hmm... no i teraz zależy, czy wzmacnia się w synchronizacji fala i uczucia pozytywne, np. miłość, czy destrukcyjne, bo wtedy to piekło ostateczne jakieś, a nie raj, oczywiste... wszystko zależy pewnie od odpowiedniego nastrojenia działania synchronizacji i wtedy albo w górę na szczyty miłości, albo na sam dół, jak do Tartaru, ostateczności, tak czy inaczej, oczywiste... warto nie pomylić się lub nie zrobić błędu przy rozpoczęciu synchronizacji, bo potem może być za późno, oczywiste, hmm... To ciekawe, dlaczego Safona miałaby być właśnie inna jakaś, wyróżniona spośród milionów, hmm... chyba też była po prostu Kobietą, jak pozostałe? Hmm... muszę to sprawdzić kiedyś...
2021-01-10 21:49
vratislaviensis Safona była poetką inspirowaną przez muzy skąpo odziane na Lesbos. Klimat na Lesbos jest przyjemny, ciepełko, słoneczko, lazurowa woda, wonności eteryczne, być może nie było problemów z fochami. Bo słowiańska Safo, siedzącą w puszczy, z kołtunem, niedomyta z obiektywnych względów, bo do wody daleko i zimno, inspirowana podobnymi sobie muzami, odzianymi w niedźwiedzie skóry raczej musiałaby się liczyć z fochami, zresztą chyba nam zostało tych objawów zsynchronizowanych okresów w dziedzictwie. Dlatego u nas nigdy nie było i nie będzie les raju. Po śmierci też nie będzie.
2021-01-11 19:05
smaku Masz pesymistyczne podejście do raju, hmm... i na dodatek uzasadniasz sobie filozoficznie pesymizm założony, jako pewnik, hmm... czyli w ten sposób nigdy Ci się nie zmieni myślenie negatywne, lub pesymistyczne o przyszłości, lub o wieczności nawet, hmm... problem raju realnego w naszym świecie, za życia w tym świecie, a nie tylko po śmierci, jest taki, że jak zawsze w historii, kobiety musiały same walczyć o swoje i bronić swojego, a wiadomo, że to właściwie jak utopia, coś nierealnego, więc wszystkie starania zawsze można tylko powspominać w legendach i w historii, no i wiadomo, jak to jest, jak widać dziś i nigdy nie wiadomo, czy jest możliwe w przyszłości, oczywiste, hmm... jednak teoretycznie, w myśleniu idealnym, jak w marzeniach, wszystko jest zawsze gotowe i proste do realizacji, oczywiste, hmm... wystarczy zrealizować raj wymarzony i gotowe. Proste, oczywiste... ze starożytności przypomina mi się zawsze Odyseja Homera i wyspy, na których rządziły sobie kobiety - piękne, ilustrowane wydania są, kobiety pół nago przechadzają się po swoich krainach, wyspach i państwach, same sobie rządzą, bronią swojego, są przygotowane na ewentualne wizyty z zewnątrz, nikt w zasadzie nie miał szans przetrwać, lub wrócić żywym, raz pojawiając się na wyspie... hmm... a propos Safony, to chyba był tam u nich jeden taki mikry kołtun, który nie był kobietą - coś tak kojarzę, hmm... 11-zgłoskłowce Safony powstawały chyba wspólnie z tym pajacem, z którym tam chodziła sobie, coś tak kojarzę, hmm...
2021-01-11 22:18

Ostatnio komentowane:

news Bycie gejem na Kaukazie - film online.
sztukJeden Jest tu jakakolwiek moderacja, czy ten ściek niejakiego "smaku" będzie tak sobie wisiał dalej?... opinia dodana 2021-07-27 14:36:40
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Widoki Londynu - Woolf Virginia
Jest książka a nie ma opisu

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2021