smaku - blog - Wrzesień 2021

smaku Muszę sobie zapisać, że ten patent na zakaz orgazmów jest genialny! Otóż codziennie żyję sobie w ekstazach i w przyjemnościach, chodzę zaspana, jakbym była naćpana, nie mam już wpływu na niektóre swoje gesty nieświadome, bo cokolwiek robię, cokolwiek mówię, myślę, etc. - to wszystko ma wyraz i gest seksualny, ale nieświadomie! Po prostu idę zwyczajnie, jak co dzień sobie i nagle dopiero uświadamiam sobie, że mój chód musi być chyba seksualny, mimo, że idę zwyczajnie, jak zawsze, po prostu... to jednak biodra i tyłek mi się ruszają jakoś inaczej, bardziej kobieco, jeśli coś robię dłońmi, to bardziej delikatnie, z gracją, powolniej, przyjemniej jakoś tak, ale nie specjalnie, nie myślę o tym - po prostu cokolwiek robię, to wydaje mi się, że wszystko ma gest seksualny jakiś, hmm...

Paluszkami inaczej coś robię, inaczej biorę szklankę do ręki, inaczej używam noża, sztućców, wszystko stało się powolniejsze, spokojniejsze, bardziej zaspane...

... świat płynie pięknie, powolnie i spokojnie jakoś tak... dniami i nocami, hmm... tygodniami... jakbym była we własnym świecie, zawsze jakoś tak u siebie w domu, gdziekolwiek bym szła czy była... z kimkolwiek bym rozmawiała, to jednak jakby we śnie trochę, hmm...

Boję się trochę, że zaczną mnie ludzie widzieć, jako jakąś naćpaną prostytutkę, lub coś, hmm... ale zobaczymy, może tak nie wyglądam, mam nadzieję, hmm...

... po prostu staram się jak zawsze być sobą, miła, grzeczna, uprzejma, wszystko naturalnie i zwyczajnie, jak zawsze, robię w życiu...

... a jednak ciągle czuję seks, kurde... to jest tak genialne, przyjemne uczucie, że kurde... Boże... często się ostatnio oblizuję bezwiednie... co chwila prawie, hmm... boję się, że usta mi się zrobią jakieś zaślinione, duże, soczyste aż, od tego lizania warg co chwila, hmm... potem zacznie mnie szczypać nad wargami pewnie aż, hmm... muszę uważać i nie oblizywać się zbyt często, kurde...

To chyba są wszystko naturalne efekty tego, że cały czas mam przyjemnie, czuję miłość i przyjemności ciągle... a nie mam prawa mieć orgazmów! To zakazane absolutnie i na zawsze! - bo tak sobie postanowiłam i zdecydowałam.

Zobaczymy, co będzie za miesiąc... tym razem postanowiłam, że na pewno już nigdy, wiecznie, nie mam prawa mieć orgazmów... będę cały czas i codziennie, wiecznie i non-stop czuła miłość i seks i to mi nie minie teraz, mam nadzieję, zobaczymy, hmm...

Oby mi tylko coś nie padło na mózg, to byłby lęk czasem... mam nadzieję, że wszystko będzie OK. Zobaczymy... gdyby ktoś mi zwrócił uwagę, że dziwnie się zachowuję, lub coś, to zapytam: - A czemu pan pani tak mówi? Co się stało? - i wtedy ktoś, kto mnie obraża, musi się wytłumaczyć, cham skurwysyn jebany, oczywiste... no i proste, oczywiste...

No bo jak można komuś zwracać uwagę, że ktoś dziwnie się zachowuje, oczywiste, hmm... przecież zachowuję się normalnie zawsze... znam się na kulturze i zachowaniu, wiem co można, a czego nie, jak być grzeczną, etc., oczywiste...

... i nagle ktoś miałby mi zwracać uwagę, że co? Że niby wyglądam, jak naćpana, czy co? To miłość tak działa może... nie podobają się moje gesty, palce, dłonie, włosy może? O co chodzi?... no i właśnie...

Przecież zawsze jestem w miarę czysta, zadbana, nie śmierdzę, normalnie gadam z ludźmi, wszystko OK, zwyczajnie, jak zawsze... może to tylko mój lęk, bo boję się czasem, że ktoś mi coś powie na ulicy, lub w sklepie, itp., że dziwnie wyglądam, albo coś... każdy powinien zajmować się swoim wyglądem, a nie czyimś, oczywiste... nigdy się nie wyróżniam przecież, chodzę po świecie, jak inni ludzie, nie ma szans mnie wyróżnić w tłumie i odróżnić od innych ludzi dookoła, oczywiste...

Hmm... może to tylko moje lęki, no bo kurde cały czas chodzę w ekstazach i seksie, normalnie, sama miłość, to jest tak genialny stan i uczucie, że kurde, Boże... i mi nie mija... mam zakaz orgazmów! To najważniejsze w tym ćwiczeniu...

Zobaczymy, co będzie za miesiąc... robię się senna... muszę się położyć... znowu będę się pieściła całą noc... albo chwila moment i zasnę pewnie, jak zwykle, hmm... kurde, jakie to miłe i przyjemne wszystko... Boże!...

Chyba muszę się jeszcze wykąpać, ale na samą myśl mam aż orgazmy prawie, bo wiem, jak to działa, kurde... za wszelką cenę nie mam prawa mieć orgazmów, Boże!... muszę być silna... dam radę... kurde, jakie to przyjemne wszystko, Boże...
 KOMENTARZE (0) 
smaku Napisałam sobie na blogu post, ale zanim skończyłam, to zamknęło mi przeglądarkę i cały komentarz straciłam. Jakie to denerwujące! Kurde...

... i teraz miałabym pisać od nowa to samo?... ja zawsze piszę raz, kiedy coś opowiadam, lub z kimś rozmawiam... drugi raz, to byłoby chore, powtarzać, co już napisałam, hmm...

Odechciało mi się opowiadać, bo wszystko już opowiedziałam i znikło, kurde...

Hmm... mam to gdzieś... drugi raz nie będę gadała tego samego. Do widzenia.

~~

Mogę sobie teraz tylko w skrócie to samo zapisać, od nowa, co już wcześniej napisałam, ale po co?... liczyła się opowieść... a teraz mi się odechciało opowiadać drugi raz to samo, hmm...

To jakby w kawiarni gadać pięć minut, coś opowiadać, a rozmówca mówi:

- Słucham? Możesz powtórzyć?

- Ale co konkretnie?

- Wszystko, bo nie słuchałam zbytnio, przepraszam...

- Mam opowiadać przez kolejne pięć minut to samo, co przed chwilą?

- No bo akurat nie słuchałam, o czymś innym myślałam...

- No tak...

... i to byłby koniec znajomości z chamką ostateczną, oczywiste...

No bo jak można na dodatek tak komentować to, że się nie słuchało... to po co my jesteśmy w tej kawiarni...?

- Słucham?...

- Nadal nie słucha... no co za chamstwo!...

Hmm...

... taki jest efekt, że napisałam opowieść, to, co chciałam opowiedzieć u siebie na blogu, a nagle wszystko mi znikło... i teraz miałabym pisać ponownie to samo? To byłoby chore, oczywiste... do widzenia...

~~

Zapiszę w punktach, w skrócie, bo to może być ciekawa metoda na wieczne przyjemności, to może innym dziewczynom się przyda... nie tylko opowieść była ważna, ale informacje w opowieści, no więc właśnie...

To niech będzie... powoli mi przechodzi zdenerwowanie... kurde...

Otóż wymyśliłam, że skoro w raju jest zawsze wieczna miłość i przyjemności na co dzień, to w raju nie wolno mieć orgazmów! Orgazm powoduje, że człowiek spada na dno, pusty, zniknięty, nieistniejący, jak śmierć... znikają sensy, znaczenia, chęci, wartości, wszystko znika... zostaje odpocząć i zapomnieć wszystko, jakby to była śmierć... nie istniejąc zupełnie...

Orgazm, to jak RESET systemu, hmm... - możliwe, że to zdrowotne dość dla organizmu, no ale...

... skoro w raju jest wieczna miłość, rozkosze i przyjemności, non-stop, no to mając nagle orgazm, wypadłoby się z raju pewnie, hmm...

Czyli wniosek naukowy byłby taki, że nie wolno mieć orgazmów! Trzeba robić sobie dobrze, pieścić się, przeżywać wszystkie możliwe przyjemności i rozkosze, jakie istnieją i uda się znaleźć w świecie dla siebie... ale nie wolno mieć orgazmów!... zakazane!...

I wtedy można wiecznie dochodzić do orgazmów, ale aby tylko nie mieć orgazmów, bo to byłby Koniec wszystkiego!...

Lepiej uciekać, nie ruszać się, zostawić wszystko, szukać sposobów na uniknięcie orgazmów, żeby tylko orgazm się nie pojawił, bo to byłby Koniec, oczywiste...

No więc właśnie... to ćwiczenie jest bardzo genialne, bo godzinami można mieć przyjemności seksualne, że aż prawie dostaje się orgazmów, ale nie wolno! mieć orgazmów... zakazane! - to bardzo ważne wiedzieć, że cokolwiek by się działo, to nie wolno mieć orgazmów! Orgazmy są zakazane absolutnie! To jest najważniejsza zasada raju, ostateczna najwyższa zasada!

... i wtedy można wiecznie przeżywać rozkosze i cierpienia, że nie można uzyskać orgazmów... że jeszcze trochę, jeszcze odrobinkę, jeszcze troszeczkę... jeszcze tylko chwilka, odrobinka, chwila moment i za chwilę już będą orgazmy... i wtedy trzeba szybko uciekać, żeby tylko się nie zdarzyły orgazmy, bo to byłby Koniec... jak śmierć, sorry...

Dlatego ta zasada jest najważniejsza w raju: NIE wolno mieć orgazmów, wiecznie!... amen.

Cokolwiek by się działo, najważniejsze w raju, to nie mieć orgazmów... i wtedy zostają wieczne ekstazy i rozkosze i przyjemności boskie, kurde... pyszności...

Będę musiała ćwiczyć, aż się nauczę... znowu, jak kiedyś, będę się czuła Bogiem, normalnie!... kiedyś już robiłam takie ćwiczenia i po 30 dniach czułam się Bogiem... cała świeciłam, jak Bogini, potem byłam ciągle senna, zaspana, z oczami, jakbym cały czas uprawiała z kimś seks, non stop, całe dnie i noce...

... a nadal nie wolno mieć orgazmów, żeby odpocząć wreszcie, oczywiste... nie ma szans, taka kara... lepiej cierpieć i płakać... ale aby tylko nie mieć orgazmów! - to najważniejsze, jak śmierć i życie, oczywiste...

Lepiej wstać z łóżka, założyć ubrania i zapomnieć i pójść do codziennych zajęć... i wtedy po całym dniu można sobie przypomnieć, że rano udało się!... zamiast skończyć orgazmami, to przerwałam przyjemności prawie w ostatniej chwili... wstałam, ubrałam się i zaczęłam zwyczajnie dzień...

... i potem z czasem to tak genialnie działa, że chodzę, jak senna po świecie, jakby zmęczona, ale seksualnie, że jestem miła, dobra, grzeczna, senna, spokojna, szczęśliwa... potem całe dnie się oblizuję co chwila... a wiem, że mam absolutny zakaz orgazmów! Już wiecznie!...

... więc lepiej w ogóle nawet nie pieścić się i nie zbliżać do orgazmów i zapomnieć... niż nagle mieć niechcący orgazmy, oczywiste...

... potem znowu mi się przypomina i zaczynam się pieścić, że znowu już mam prawie orgazmy... ale mogę tak godzinami nawet... że mam przyjemności i rozkosze godzinami non-stop!...

... aż jestem zmęczona i wiem, że lepiej przestać i zapomnieć...

... najważniejsze, to żeby skończyć pieszczoty i przyjemności i zapomnieć, ale żeby absolutnie na pewno nie mieć orgazmów! - to najistotniejsza zasada... nic innego się nie liczy, tak naprawdę, oprócz jednego: nie wolno mieć orgazmów, bo to oznaczałoby Koniec, no i sorry...

Rok temu chyba 60 dni mi się udało... potem musiałam zrobić sobie RESET w końcu, bo zaczynałam być tak zmęczona, że bałam się, że mi padnie na mózg coś... potem po orgazmach znowu byłam normalna i zdrowa, hmm...

Muszę kiedyś zbadać naukowo to ćwiczenie i zjawiska... żeby wiedzieć, jak to jest i jak działa naprawdę... i czy lepiej mieć orgazmy, czy nie?...

... pewnie to zależy, czy komuś udaje się na co dzień żyć spokojnie, sennie, ospale, czy codzienność nie pozwala, hmm... - jeśli ktoś ma obowiązki i zadania i musi być świadoma, zdrowa, bystra, aktywna na co dzień, no to nie ma szans na takie ćwiczenie, sorry...

Orgazmy to jedyna metoda na RESET systemu, żeby móc mieć poukładany mózg i rozum i być w rzeczywistości, oczywiste...

... ale jeśli komuś się udaje nie mieć orgazmów... jak wyżej opowiadam, to naprawdę zaczyna się żyć w raju... to genialne uczucie, Boże!

Gdybym miała koleżanki, to byśmy się pieściły, robiły sobie dobrze razem... a potem ubieramy się i zapominamy... i potem aż ciało się napręża, można być jak z gumy, albo coś, że czuję się sztuczną lalką, normalnie, zmienia mi się poczucie własnego ciała, że czuję się seksualna, rozgrzana, sprężysta, jak gumowa jakaś, a to jest tak genialne uczucie, że Boże! Kurde... to jest tak przyjemne! Boże!

... czuję się, jak sztuczna rzecz, sztuczna lalka seksualna, normalnie...

... no i wtedy trzeba pamiętać, żeby nie mieć orgazmów... bo wtedy Koniec - wraca się do szarego, pustego świata z powrotem... bez wartości i bez znaczenia, tak naprawdę, jak śmierć, szarość i bezznaczenie zupełne... - ale przynajmniej wraca rozum i myślenie rozsądne i poczucie realnego świata zwyczajnego na co dzień...

... jednak nie mając orgazmów, czyli kończąc pieszczoty, zanim miałyby się pojawić orgazmy - ciągle czuję, jakby zbierały się we mnie te wszystkie przyjemności i miłość... a jednak nigdy się nie rozładowują... nie znikają... czyli jakbym stawała się Seksualnym Bogiem, normalnie! Kurde, to jest takie genialne uczucie, Boże... czuję się świetlistą miłością aż, seksem i jakbym była sztuczna, normalnie!... jak guma, czy coś... sztuczna lalka gumowa - to chyba dobre określenie - to jest genialne uczucie, Boże...

Rok temu wytrzymałam 60 dni... teraz postanowiłam wytrzymać już wiecznie, na zawsze. Zobaczymy, czy mi się uda...

To musi być też genialne ćwiczenie, że z koleżankami można robić sobie podniety seksualne, ale dotąd, aż się czuje, że lepiej już przestać, bo mogą zakończyć się orgazmami... i wtedy można się rozejść, wrócić do swoich spraw... a za jakiś czas znowu...

... ale najważniejsze, żeby nie mieć orgazmów.

Zakaz orgazmów - to będzie najwyższa, ostateczna i najważniejsza zasada raju. Proste, oczywiste. Amen.

... inaczej Koniec... sorry...

To bardzo nie łatwe ćwiczenie... dochodząc do orgazmów, raczej nie ma szans się cofnąć... a jednak trzeba... trzeba się nauczyć. Nie podchodzić zbyt blisko, lepiej zostawić, zapomnieć, aby tylko nie mieć orgazmów - to najważniejsze, jak życie lub śmierć. Amen.

Zobaczymy, czy mi nie padnie na mózg, kiedy wytrzymam 90 dni bez orgazmów...

Za to w Raju będę mogła kochać się na co dzień ze wszystkimi dziewczynami, non-stop, wiecznie... i następna i następna i następna... wiecznie... non-stop... a orgazmów nie mam prawa mieć - mogę tylko dążyć... wiecznie. Amen.

To będzie zasada Raju. Amen.


Inaczej Koniec... sorry...
 KOMENTARZE (0) 

Ostatnio komentowane:

lesbijka KIM SĄ TZW. SINGIELKI+?
shv69 Singielka z wyboru jest ok, gorzej jak partner wbrew jej woli taką ją uczyni. Potrzeba dużo czasu, by dostosować się do nowej sytuacji. Byłam w takim potrzasku, teraz wiem, że mogę... opinia dodana 2021-10-26 22:42:16
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Widoki Londynu - Woolf Virginia
Jest książka a nie ma opisu
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2021