Homofob polski

Homofob pozostaje z homoseksualistą w niezwykle trudnym związku: pokusa przeplata się tu z nienawiścią, zazdrość z potępieniem

Homofobia, czyli "lęk przed człowiekiem" lub też "lęk o męskość" wyrażany przede wszystkim w nienawiści do homoseksualizmu, rozprzestrzenia niczym grypa hiszpanka. O ile wzajemne proporcje homoseksualistów i heteroseksualistów pozostają od tysiącleci te same, o tyle rośnie grupa osób zarażonych homofobią. Jest to notabene utrapienie wyłącznie polskie.

Wirus homofobii zaatakował dwa potężne miasta (Poznań i Kraków), a obecnie dociera do Warszawy. Pierwsze przypadki odnotowywano już kilka lat temu, wersję łagodną przechodziła wtedy znana psychoterapeutka Zofia Milska-Wrzosińska, której artykuł ("Co wolno gejom", "Gazeta", 2 sierpnia 2002 r.) wywołał liczne polemiki i uświadomił istnienie problemu. Przypadek ministra Kazimierz Kapery był znacznie cięższy, choć udało się go skutecznie wyleczyć dymisją [był ministrem zdrowia w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego i został zdymisjonowany za określenie homoseksualizmu zboczeniem, które trzeba leczyć]. Obecnie wirus się wzmocnił, zadomowił, zinstytucjonalizował. Kilka jego ofiar zdiagnozowano w parlamencie i organach władzy rządowej. W Stanach rozpoczęto badania mające na celu znalezienia klinicznych przyczyn tej choroby.

Dopóki jednak podłoże medyczne homofobii nie zostanie wykryte, przyjrzyjmy się z troską jej objawom społecznym.

Homofobia - aktywacja

Homofobi uaktywniają się w miesiącach wiosennych, najczęściej wtedy, gdy świeci słońce, a pogodni ludzie płci obojga wychodzą na spacer zamanifestować swoją potrzebę wolności, równości i niechęć wobec autorytaryzmów wszelkiego kalibru. Wychodzą poparadować. Homofobów drażnią kolory, zwłaszcza wtedy, gdy występują w sekwencji tworzącej tęczę. Mają również uczulenie na światło słoneczne, stąd często nakładają na twarz czapki kominiarki. Nie lubią żadnych przejawów różnorodności stylów, ubrań, jak również uczuć (nad radość przekładają posłuszeństwo, nad miłość - "słuszny gniew", nad ciepło dotyku - prostotę kamienia). Wciśnięci w garnitury, z krótko obciętymi włosami, wpatrzeni w wodza manifestują swoje przywiązanie do ładu, porządku, dyscypliny i rodziny. Za obraźliwe uznają następujące słowa: "równość", "wolność indywidualna", "tolerancja". Z równością kojarzy im się bowiem gej, z tolerancją - gej, a z wolnością kojarzy im się jedynie niepodległość. Lecz zapominają, że tę już mamy.

Homofob nie boi się heteroseksualistów, przywykł do ich obecności. Heteroseksualista też nie widzi żadnego zagrożenia ze strony najbardziej nawet zorganizowanych homoseksualistów, lecz gdy tylko w otoczeniu homofoba pojawi się wolny homoseksualista lub gdy pojawi się ich cała grupa, homofob gotów porzucić rodzinę, partię, ojczyznę, byle tylko do nich dołączyć. Jako śmiertelny wróg. Z istnienia homoseksualistów i z wrogości do nich czerpie fundamenty swojej tożsamości, której kruchość jest odwrotnie proporcjonalna do siły jej ekspresji. Homofob pozostaje z homoseksualistą w niezwykle trudnym, dialektycznym związku: pokusa przeplata się tu z nienawiścią, zazdrość z potępieniem, potrzeba naturalnej tożsamości z tożsamością normatywną, atawistyczny żywioł z wypracowaną ideologią. Stąd też homofobia ma różne oblicza, wiele dyskursów i wiele przypadków.

Homofobia demograficzna

Żywi się lękiem o wielkość populacji. Nie chodzi przy tym o populację ludzką w ogóle (ta ma się nieźle), ale o populację białych katolickich Polaków. Kto ich będzie rodził, gdy wszyscy wlejemy się w homoseksualną mniejszość? Naszej ojczyzny, która z takim oddaniem utrzymuje potężną społeczność zwolenników celibatu, nie stać na roztrwonienie dodatkowych plemników.

Homoseksualiści według homofobów zarówno wykradają samotnym kobietom potencjalnych partnerów tak niezbędnych w prokreacji, jak i nastają na żonatych mężczyzn ciągle do prokreacji zdolnych. Homofob jest bowiem przekonany, że wystarczy, aby homoseksualista krzyknął, kim jest, a natychmiast rozliczni małżonkowie porzucą swoje "naturalne" rodziny i zaczną oddawać się gorszącym praktykom sodomicznym.

Lęki homofobów o przyrost demograficzny leczy ostatnio rząd, który opracował staranną politykę prorodzinną. Jej celem będzie metodyczne zmuszenie wszystkich kobiet do obowiązkowego rodzenia dzieci (nie podano jeszcze wymaganej liczby, ale prognozuje się, że nie będzie ona mniejsza niż pięć). Być może starania rządu wyciszą lęki przynajmniej niektórych homofobów. Nie wszystkich jednak. Widok Polski rosnącej w demograficzną siłę będzie z pewnością cieszyć, ale myśl, że gdzieś na jej obszarach kryją się sodomici, nadal będzie wstrząsać.

Homofobia estetyczna

Nie ma to jak obrzydliwość sodomii. Kierowany świętym, bo biblijnym, oburzeniem homofob nie może wprost znieść najmniejszego wyobrażenia o ohydzie scen w sypialni homoseksualisty. Sama myśl o tym, co homoseksualista robi i czego nie robi (choć robić wcale nie musi), przyprawia go o ekscytację tak wielką, że aby ją pokonać, musi wyjść na ulicę (ewentualnie udać się do mediów) i zaprotestować. Nierzadko w imię wartości katolickich.

Siła homofobicznej reakcji jest tak gwałtowna, że wywołuje nieuniknione podejrzenie, że kryje się za nią duża pokusa, która prawie nie występuje u heteroseksualisty, a w każdym razie nie przejmuje go ona aż w tym stopniu. Homofoba znacznie mniej, albo i wcale, porusza ohyda domowej przemocy czy agresji ulicznej powodowanej przez "mężczyzn-którzy-na pewno-nie-są-pedałami". Bo wszak istotą prawdziwej męskości jest agresja. Z zalecenia św.Pawła homofob pamięta jedynie "zło sodomii", nie wiedząc, że w równym stopniu odnosi się ono do pijaństwa i chciwości. O zaleceniu miłości bliźniego nie słyszał w ogóle.

Homofob esteta nigdy nie ogląda greckich waz i nie sięga do Platona (bo ten niesłusznie pouczał, że niebiańską jest tylko ta Afrodyta, która "nie ma nic wspólnego z pierwiastkiem żeńskim, tylko i jedynie z pierwiastkiem męskim"), nie znosi Rzymian, którzy nieroztropnie uważali, że "chłopcy dostarczają spokojnej rozkoszy, która nie porusza duszy, podczas gdy namiętność do kobiety pogrąża wolnego mężczyznę". Brzydzi się Dantem, Marią Dąbrowską, Garym Cooperem i cieszy go klęska Oskara Wilde'a.

Homofobia naturalistyczna

Opiera się na wierze w normujący i absolutny charakter natury. Homofob naturalista nie wie nic i wiedzieć nie chce o homoseksualnych samcach goryli, ciernika, mew, kotów, a nawet... kaczki krzyżówki.

Nie wierzy, że natura rozumiana jako przyroda jest nader kiepskim drogowskazem postępowania, zwłaszcza że nasza cała cywilizacja z chrześcijaństwem włącznie jest przezwyciężaniem i przekształcaniem natury. Z kolei nie rozumie, że natura rozumiana jako twór boży i kierowana jego prawami jest ideą nie dla wszystkich zrozumiałą, a na pewno nieobligującą tych, którzy łaski wiary nie posiedli. Zresztą homofob do katechizmu nie zagląda, bo mógłby tam wyczytać, że jego stan jest chorobą i złem jak każda nienawiść i przemoc.

Homofob myśli co prawda, że jego podniecenie na widok homoseksualisty stanowi dowód gorliwości w obronie porządku naturalnego, że jest szermierzem nieskażonej ojczyzny, prawdziwej kultury i świętej rodziny. Tyle że owej ojczyźnie, kulturze i rodzinie bardziej zagraża choroba homofobii niż homoseksualizm.

Homofobia moralistyczna

Z ust homofoba nie schodzi słowo moralność. Jest rycerzem świętej sprawy. Etyka to jego cel. Choć nie wie, czym jest, będzie jej bronił. Będzie bronił społeczności przed złem, siebie przed pokusą. Jest niczym Dante, który umieścił sodomitów w dziewiątym kręgu piekieł obok największych zbrodniarzy Kaina i Judasza. Choć nie wie, że zarazem Dante spotkał tam swoich największych przyjaciół, mistrzów, "kapłanów i mędrców o wielkiej sławie". I nie wie, że - jak sądził Dante - "teolog może potępiać, chrześcijanin powinien okazać wyrozumiałość".


Homofoba chrześcijaństwo mniej interesuje niż prace ideologów homofobii promujących zasady "nowej poprawności politycznej", zgodnie z którymi śmiało można kłamać, oczerniać, prowokować, insynuować. Homofob wie, że w przeciwieństwie do niemoralnych krajów Europejskich tu, w Polsce, można głosić, że homoseksualista jest pedofilem, przestępcą, zboczeńcem, nekrofilem, cyklistą i żydem. Nie straszny mu bowiem terror liberalnej poprawności politycznej ani normy rozsądku, przyzwoitości czy dobrego smaku. Nie boi się, w ręku dzierży kamień, jajo, kij.

Ma władzę, dostęp do mediów i przekonanie o własnej racji. To jest jego etyka. A nawet więcej niż etyka.

Homofobia prokuratorska

To najnowsza postać homofoba, który własnych pokus nie może pokonać w inny sposób jak tylko instytucjonalnie. Nie wystarczy mu już ulica, agresja, i rzucanie kamieni. Dla ukojenia własnych lęków zatrudnia służby, angażuje prawo, ściąga media.

Homofob prokurator obficie czerpie z doświadczeń Polski przedwojennej, a zwłaszcza z doświadczeń swoich duchowych i znacznie bardziej doświadczonych kolegów "żydofobów". Nie głosi już lęku przed homoseksualistą indywidualnym, ale przed spiskiem homoseksualnym, przed horrendalnym światowym lobby, "układem" zgoła, który oplata ciasną siecią zdrowe społeczeństwo i wnika w jego krwiobieg.

Homoseksualista nie jest już tylko obrzydliwym partaczem demograficznym, ale i pedofilem, nekrofilem, zoofilem. Spiskowcem wszetecznym, podstępnym, zabójczym. Już nie tylko los Polski zatrważa homofoba prokuratora, ale i los niewinnych dzieci, szacownych nieboszczyków oraz dobrodusznych zwierząt. Przenikliwie wiąże wszystko ze wszystkim, nie podejrzewając nawet, że równie łatwo powiązać jego homofobię z paranoją i barbarzyństwem.

Bo to nie homoseksualista zagraża demokracji. Demokracja jest otwarta na każdą odmienność, która nie powoduje krzywdy i instrumentalizacji drugiego człowieka. Demokracji zagrażają nienawiść, przemoc i barbarzyństwo, tak jak światu zagraża brak miłości i szacunku wobec drugiego człowieka.

***dr hab. Magdalena Środa - filozofka, pracuje w zakładzie Etyki Instytutu Filozofii UW, pełnomocniczka rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn w rządzie Marka Belki
Magdalena Środa
Data publikacji w portalu: 2006-06-13
http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3406675.html
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
Zobacz działy: Lesbianizm Feminizm Manifa 2011
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  
  MANIFA ARCHIWUM  

Ostatnio komentowane:

info Nasze miejsca zagranicą
Goraleczka69 Hej jakieś kluby branżowe dla les w Norwegii?😊 opinia dodana 2018-10-21 21:22:36
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Rose Madder - King Stephen
d should provide a cushty support for any heel along with ankle.\nWakeboard basics vary in elasticity...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2018