W obronie Marii Janion.

Wczoraj TVP nadała program o książkach pt. "Regał", poświęcony najnowszej książce Marii Janion. Jednym z gości był Stanisław Janecki, publicysta i zastępca redaktora naczelnego tygodnika "Wprost". W czasie programu dopuścił się on aroganckiego ataku na osobę prof. Marii Janion.
Takiego spektaklu niekompetencji i całkowitej ignorancji dawno już nie widziałem. Tygodnik "Wprost" dysponuje wieloma dyletantami, którzy udają, że znają się na problemach, o których mówią i piszą. Występujący w programie Stanisław Janecki, jako zastępca redaktora naczelnego, zasługuje niewątpliwie na palmę pierwszeństwa w tym względzie. Wspomniany dziennikarz postanowił bowiem wystąpić w charakterze odbrązawiacza postaci prof. Marii Janion, ale z mizernym skutkiem zamierzenie to się udało.

Na początku wypowiedzi sarkastycznie poprawił się, że nie będzie mówił o "historyku literatury ale o historyczce literatury Maria Janion", czyniąc przy tym złośliwe uwagi odnośnie tego rozróżnienia. Potem poziom wypowiadanych przez niego absurdów był coraz większy. Apogeum miało miejsce w momencie, gdy sam przyznał, że nie ma pojęcia, czym we współczesnej humanistyce jest krytyka feministyczna i krytyka postkolonialna. Wyjaśnię, że są to teorie literatury czy też teorie interpretacji tekstów, które poznają studenci 2-3 roku polonistyki. Można się z tymi teoriami nie zgadzać i twierdzić, że interpretacja literatury wedle proponowanych przez te nurty zasad, jest błędna czy bezcelowa. Nie można jednak zajmować się poważnie literaturą i tych stanowisk interpretacyjnych nie znać! Nie muszę dodawać, jak świadczy to o kompetencjach Janeckiego.

Dalej widz mógł dowiedzieć się, że dziennikarzowi "Wprost" nie podoba się, że Janion to pomnik, że skupia wokół siebie sektę (zapewne fanatycznych) wyznawców, że mówi jakby dokonywała jakiegoś objawienia. Dalszą argumentację zastąpił ciąg pytań: co z tego, że napisała o tym czy o tamtym, co z tego, że zacytowała tego lub tamtego, itd.

Ten argument z fanatycznie zasłuchanymi w głos historyczki PAN można by nawet przyjąć, gdyby nie to, że Maria Janion ceniona jest także przez osoby, które z całą pewnością nie podzielają jej otwarcia na np. problematykę wykluczenia (choćby homoseksualistów).

Moje własne doświadczenie: zajęcia z romantyzmu miałem z bardzo konserwatywnym profesorem, zarówno pod względem lektur do których zaglądał, jak i stosowanych metod badawczych. Daleki był od nurtów ponowoczesnej myśli. I ten człowiek, bardzo odległy światopoglądowo od Marii Janion, gdy mówił o niej, rozpływał się w zachwytach. Drugą taką osobą, absolutnie czczoną wśród polonistów, był i jest prof. Henryk Markiewicz. Nie ma w tym jednak bezkrytycznego uwielbienia, ale jest to wyraz szacunku dla ogromnego wkładu w polską myśl humanistyczną tych naukowców.

Janecki i na to znalazł kontrargument – niestety wyjątkowo prymitywny: jego zdaniem Janion kompletnie nie jest znana za granicą. W Polsce tak, ale za granicą, poza ośrodkami polonistycznymi, nikomu nie jest znana jej myśl i "gdyby była naprawdę wybitna, to wybiłaby się jak Herling-Grudziński albo Miłosz". Trudno o bardziej absurdalne zestawienia: przy laureacie nagrody Nobla postawić skromną historyczkę literatury, zajmującą się głównie polskim romantyzmem i Słowiańszczyzną. A kogo na świecie, albo przynajmniej w Europie, interesuje polski romantyzm?

Prof. Zbigniew Majchrowski, rzeczowo mówiący o dorobku autorki omawianej książki, był w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Z jednej strony musiał reagować na prymitywne obelgi Stanisława Janeckiego, a z drugiej na wściekły atak prowadzącej program, która tematy poruszane przez Marię Janion w książkach przeniosła na płaszczyznę polityczną i stwierdziła, że "nie zgadza się na przeciwstawienie homoseksualizmu matriarchatowi" (i tu popełniła błąd, bo jeśli już, to powinna powiedzieć o przeciwstawieniu patriarchatowi!).

Szkoda, że program został spalony przez Janeckiego. Miałem nadzieję, że obecność prof. Majchrowskiego, ucznia Marii Janion, będzie okazją do przybliżenia tematyki książki. Dla autorów programu ważniejsze było jednak oplucie kolejnego autorytetu III RP. Szkoda, że IV RP, poza swoimi fanatycznymi obrońcami, nie ma do zaproponowania żadnego dorobku intelektualnego.
Krzysztof Halama (Walpurg)
Data publikacji w portalu: 2007-01-10
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

efka19852007-06-18 17:40
jesli chodzi o autorytety to 500 obecnych autorytetow bylo na wysligach SB. Moze byla to Jaron?


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2022