Ostatnia ostoja matriarchatu

W meksykańskim mieście Juchitan od setek lat panuje matriarchat. Kobiety rządzą biznesem, córki traktuje się lepiej od synów, a tych czasem przekształca się w trzecią płeć: musche, bo tylko wtedy mogą przejąć interes po matce.
Fot. Shaul Schwarz/Corbis
Fot. Shaul Schwarz/Corbis
María José nie jest w pełni kobietą. Aby mieć pożądaną figurę, potrzebuje pie­niędzy. I to nawet nie aż tak dużych, żeby zafundować sobie operację zmiany płci w jednej z luksu­sowych klinik Mexico City. Nie o to chodzi. Maríi José wystarczyłoby 280 pesos tygodniowo (około 63 złotych). Dokładniej – dwa razy po 70 pesos na każdą pierś. Tyle kosztuje zastrzyk z porcją hormonów, który María José aplikuje sobie raz na tydzień, aby powiększyć biust. Dla pełniejszych (w sensie dosłownym) efektów chciałaby wstrzykiwać sobie hormony dwa razy częściej, ale na razie ma tylko 140 pesos na tydzień.

Tymczasem kobiety z Juchitanu, do których chce się upodobnić, są cudownie obfite w kształtach. Otwarte, serdeczne, pewne siebie – tak zapamiętała je profesor Veronika Bennholdt‑Thomsen, niemiecka antropolożka, która poświęciła im lata badań i dwie książki. – Trafiłam tam przypadkiem. Zepsuł mi się samochód w okolicy i zatrzymałam się akurat w jednej z nielicznych na świecie ostoi matriarchatu – mówi „Przekrojowi" pani profesor.

Właśnie juchitańskie kobiety od wieków rządzą­ miastem. Nic dziwnego, że podobny do kobiety chce być niejeden tamtejszy facet. María José wcale nie musi przestać być biologicznym mężczyzną. Chce stać się kimś lepszym – musche (czytaj: musze).

Gdyby przyłożyć zachodnią miarę do meksykańskiego musche, można by go nazwać transwestytą. Ale w Juchitanie to coś więcej – trzecia płeć. Choć na zdjęciach musche ociekają erotyzmem, mają niewiele wspólnego z seksem. Pełnią ważną funkcję społeczną. Niezależnie od tego, ile dzieci ma juchitańska matka i ile wśród nich jest dziewczynek i chłopców, zazwyczaj chciałaby mieć jeszcze musche. Chłopca, którego wychowa jak dziewczynkę. Będzie go stroić w sukienki, zaplatać mu warkocze i szminkować usta. Taki musche jest cenniejszy niż syn i
córka – bo syn się ożeni­ i założy własne gospodarstwo, a córka z czasem wyprowadzi się do męża. Musche natomiast zawsze zostaje z matką. Opiekuje się nią na starość, utrzymuje ją i pomaga w domu. Dlatego musche to skarb.

Leiver Martinem Vázquez ma siedem lat. To, że nosi sukienkę w niebieskie i gra­natowe wzorki, nie jest w Juchitanie niczym szczególnym. Niektórzy chłopcy w jego wieku chodzą w takich ubrankach do szkoły, a po ulicach spa­cerują mamy z wystrojonymi w falbanki cztero‑ i pięcioletnimi synkami.

Decyzja o wychowaniu chłopca na musche zapada, przeważnie gdy synek jest jeszcze w kołysce. Wtedy droga od sukienek prowadzi prosto do strzykawek z hormonami na powiększenie biustu, za 280 pesos tygodniowo. W dodatku wielu spośród musche zostaje potem gejami, zdarzają się nawet gejowskie małżeństwa – dlatego na tle Meksyku Juchitan cieszy się sławą ostoi obyczajowego liberalizmu.

W przypadku Leivera jest tylko jeden zgrzyt. Ale nieznaczny: ojciec chłopca nie zgadza się, żeby syn był wychowany na musche. Jednak kobiety w Juchitanie trzymają sztamę. Całe kobiece wyposażenie chłopca mieści się w szafie u ciotki – i to w jej domu Leiver spędza wszystkie wolne chwile.

Nie jest jednak tak, że transwestytyzm wpaja się synom na siłę. Musche są w Juchitanie tak cenni i poważani, że decyzję o wybraniu tej drogi często podejmują sami chłopcy, nawet kiedy są już dorośli. – Musche to cała kultura. Wytwarzają nawet odrębny typ wzorów tkanin i wyrobów rzemieślniczych – wyjaśnia profesor Veronika Bennholdt‑Thomsen. – Dla matki musche to szczęście. Jednak gdy rodzi jej się chłopiec, często rodzina i sąsiedzi komentują: „Biedna, będziesz musiała się z nim ożenić".

W tym mieście świat kręci się wokół dziewczynki. Kiedy się rodzi, rodzice przyjmują gratulacje. Gdy kończy 15 lat, wyprawiają jej huczną fiestę, zwaną quinceaĖera – z błogosławieństwem na mszy, tłumem gości na uczcie i orkiestrą mariachi przygrywającą do tańców. Natomiast kiedy córka dorasta, matka przekazuje jej najpierw cenną sztukę prowadzenia interesów, a potem rodzinny biznes.

Przetrwanie kultury matriarchalnej w jednej niewielkiej enklawie na południu Meksyku to ewenement. Rdzenna ludność regionu Oaxaca należy do plemienia Zapoteków, w którym kobiety odgrywały rolę dominującą. Patriarchalizm przyszedł wraz z kolonizacją, a mocne podwaliny pod niego położyła kultura wojowniczego plemienia Azteków. Jednak w morzu kultury maczo Juchitan przez wieki pozostał kobiecą wyspą.

– Badania archeologiczne dowodzą, że był nią od zawsze – mówi profesor Bennholdt‑Thomsen. – Nie ma w tym regionie olbrzymich religijnych budowli wskazujących na to, że Juchitan znajdował się pod silnym wpływem władzy centralnej i wierzeń, które niosła. Zachowały się za to bardzo liczne gliniane figurki bogini matki świadczące o odrębnym kulcie. Ten kult w postaci ogromnego szacunku do matki przetrwał do dziś – wyjaśnia.

Juchitańskie kobiety przez wieki broniły swojej pozycji. W XVI wieku stanęły na czele jednego z najsilniejszych powstań przeciwko władzom kolonialnym. Ale to nie siła militarna sprawiła, że rządzą miastem do dziś. Stało za nimi coś innego: handel.

Stutysięczny dziś Juchitan leżący na południowym wybrzeżu kraju w najwęższym jego odcinku jest skrzyżowaniem dwóch szlaków: łączącego Amerykę Północną z Południową i Meksyk wschodni z zachodnim.

Od wieków głowami rodzin, które trzymają kasę i ekonomiczne stery gospodarstwa, były kobiety. Większość mężczyzn uprawia ziemię i zajmuje się rybołówstwem. Kobiety zaś parają się handlem. Są właścicielkami sklepów, kantyn, hoteli i banków. To one królują na rozległym bazarze w sercu miasta, na którym równie ważne jak dobicie targu są spotkanie i wymiana informacji. Bazar jest społecznym centrum, gdzie wstęp mają prawie wyłącznie kobiety. Oprócz nich
przychodzą tam tylko musches. Ci są dopuszczeni do kobiecych zawodów – mogą awansować w banku lub prowadzić sklepy. Prawie jak kobiety.

Veronika Bennholdt‑Thomsen twierdzi, że meksykański matriarchat jest dziś zagrożony jak nigdy. Dwa lata temu w Juchitanie mimo protestów otwarto hipermarket sieci Wal‑Mart. W kwietniu tego roku pod miastem powstał drugi sklep. – Molochy mogą wyprzeć kobiety z handlu – martwi się antropolożka.

Jeszcze poważniejszym problemem są narkotyki. Juchitan leży przecież na szlaku, którym szmugluje się kokainę. Kobiety tradycyjnie trzymają tu stery, narażając się na konsekwencje działania w tej branży. Na razie juchitańskie matki trzymają się mocno. Są dobrze wykształcone, dysponują własnym budżetem, nie zgodziłyby się na rolę pani domu. A musche góruje u nich nad maczo.
Joanna Woźniczko-Czeczott
Data publikacji w portalu: 2007-12-03
źródło: Przekrój Nr 48/2007
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 0 /głosów: 0
Zaloguj się, aby zagłosować!
Zobacz działy: Lesbianizm Feminizm Manifa 2011
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  
  MANIFA ARCHIWUM  

Ostatnio komentowane:

news Maciej Stuhr dołącza do akcji Kampanii Przeciw Homofobii
smaku O jaką równość chodzi konkretnie? Bo ja zawsze nie wiem o co tu się walczy, konkretnie? Hmm... o prawo do małżeństw? Na jakie cele? Byłoby to chore i niezgodne z rozumem, no więc po... opinia dodana 2019-10-17 19:50:17
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019