Miła pani i zabawa w Oscary
Ellen DeGeneres, aktorka znana z ról komediowych, a także jedna z najbardziej kontrowersyjnych zdeklarowanych lesbijek w Hollywood, poprowadzi 79. galę rozdania Oscarów. Czy zaskoczy widzów zaangażowanymi apelami, czy powstrzyma się przed ostrymi uwagami?

ellen1
Tuż przed nagraniem kolejnego odcinka swojego talk show Ellen DeGeneres kręci swe wyjątkowo proste włosy na lokówce i uchyla przed nami rąbka tajemnicy - opowiada o tym, jak zamierza poprowadzić 79. galę rozdania Oscarów na początku przyszłego roku.
Jak zapewnia DeGeneres, tym razem Hollywood nie musi się niczego obawiać. Aktorka nie zamierza podążyć tą samą ścieżką, na której w ostatnich latach zagubiło się kilku jej poprzedników. Do najbardziej kontrowersyjnych gospodarzy oscarowej gali zaliczyć można Chrisa Rocka, który już na samym początku ceremonii obraził widownię, sugerując, że tylko czterech aktorów na sali ma prawo do miana prawdziwej gwiazdy. Podczas tegorocznej gali nie popisał się też Jon Stewart, który - choć powstrzymywał się od politycznych aluzji - został zganiony ze sceny przez George’a Clooneya za sugerowanie, iż show business jest "pozbawiony kontaktu" z tym, co dzieje się w Ameryce.
Chcę się zachować przyzwoicie – mówi DeGeneres w garderobie studia, w którym nagrywane są także takie programy jak słynny "The Tonight Show With Jay Leno" czy “Access Hollywood" ("Kulisy Hollywood"). - Wiem, na czym polega ta praca. Chodzi o to, by uhonorować dobre filmy i tych, którzy nad nimi ciężko pracowali. Ci ludzie traktują to serio. Moim zadaniem będzie sprawić, by wszyscy dobrze się tam czuli, żeby odprężyli się, a wieczór można było zaliczyć do udanych.
W ten sam sposób mogłaby opisać swój talk show "Ellen", który po trzech sezonach nadawania cieszy się ogromną popularnością telewidzów i zyskał uznanie największych gwiazd i krytyków. Wszystko dzięki temu, że stanowi "bezpieczną przystań" w nieciekawym na ogół krajobrazie telewizyjnym.
DeGeneres nie wymyśliła dla siebie nowej roli – w latach 90. była gwiazdą sitcomu, przedtem występowała na estradach jako komik. Powszechnie uznawano ją za bystrą i miłą – i właśnie dzięki temu, że w telewizji była tak optymistyczna, serdeczna i przystępna, udało jej się złagodzić wydźwięk najbardziej kontrowersyjnego aspektu jej życiorysu (w 1997 roku ujawniła, że jest lesbijką).
To, że umie stworzyć w swoim programie miłą atmosferę – w połączeniu z kojącym sposobem prowadzenia ceremonii rozdania nagród Emmy po atakach 11 września i po przejściu huraganu Katrina – sprawiło, że stała się idealną kandydatką do roli gospodyni oscarowej gali. Ma zapewnić wytchnienie przemysłowi rozrywkowemu, przygnębionemu zarówno wynikami finansowymi za ubiegły rok, jak i tym, co dzieje się w Waszyngtonie i za granicą.
Ona ma najlepszy śmiech w show biznesie – mówi Robin Williams, stały gość programu DeGeneres i zdobywca Oscara (za rolę w "Buntowniku z wyboru"). – Myślę, że ona naprawdę dobrze się bawi. Gdyby tylko udawała, ludzie już by się zorientowali. Wymyśla rzeczy zabawne i zwariowane. To trochę tak, jakbyś miał do czynienia z błyskotliwą dwunastolatką.
W najnowszym sezonie programu, 48-letnia DeGeneres namawia swoich gości – zarówno sławnych, jak i tych z widowni – do sporządzania list rzeczy, które zawsze chcieli osiągnąć, a których nigdy nie udało im się zrobić. Sama wykreśla z własnego spisu kolejne pozycje – choćby naukę hiszpańskiego, którą podjęła (przed kamerami - i oczywiście z komicznym skutkiem) w pobliskiej szkole.
- Mam pewną filozofię – mówi Ellen. – Jeśli coś ci odpowiada, jeśli dobrze się czujesz, kiedy to robisz, z pewnością będzie się to dobrze oglądało.
Tę tezę udało jej się już udowodnić. Stałe punkty jej programu – taniec z kimś z widowni, zostawienie gościa w kuchni z zasłoniętymi roletami, czy pokazywanie własnego upadku w zwolnionym tempie – zdobyły szerokie grono wielbicieli.
Według badań Nielsen Media Research, obecny sezon programu przyciąga przez telewizory około 2,4 miliona widzów. Na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy "Ellen" utrzymywała się w piętnastce najwyżej notowanych programów w kategorii "dzienny talk show lub teleturniej", z lepszymi wynikami oglądalności niż program Marthy Stewart. W porównaniu z pierwszym sezonem oglądalność wzrosła średnio o 350 tysięcy widzów dziennie, ale od ostatniego sezonu zaczęła nieznacznie spadać – częściowo dlatego, że stacja NBC przeciwstawia Ellen wyjątkowo "mocnemu" programowi Oprah Winfrey.
Najwyraźniejszy kontrast z programem DeGeneres zapewnia stacja ABC, gdzie w bardzo popularnym programie "The View" pojawiła się w tym sezonie Rosie O’Donnell (również komik estradowy). O’Donnell bezpardonowo wyraża w nim swoje poglądy polityczne (zdecydowanie liberalne), prowokuje i otwarcie opowiada o swoim związku z wieloletnią partnerką, Kelli Carpenter O’Donnell.
DeGeneres niemal w ogóle nie porusza tematów politycznych. - Nie, żebym się musiała powstrzymywać od wyrażania jakichś poglądów – tłumaczy. - Po prostu nie siedzę w polityce. Zdaję sobie sprawę, że nawet jeśli ja w coś silnie wierzę, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie równie mocno przekonany do czegoś dokładnie odwrotnego.
W przeciwieństwie do O’Donnell, DeGeneres rzadko też porusza kwestię swojego życia osobistego – a mieszka wspólnie z aktorką Portią de Rossi. Zbyt dobrze pamięta, że sposób, w jaki się ujawniła (nagłówek z okładki Time’a głosił "Tak, jestem lesbijką!") ściągnął na nią krytykę wielu osób, w tym zarządu stacji.
- Może dlatego, że spotkałam się kiedyś z niechętną reakcją, zdaję sobie sprawę, że pewne tematy mogą mi narobić kłopotu. Zdarza mi się mówić o swoim życiu, o Portii, i nie ma problemu, jeśli taki temat się pojawi. Ale nieczęsto się pojawia.
ciągu ostatnich tygodni DeGeneres pominęła jednak wszelkie wzmianki o de Rossi w dwóch historiach, które opowiadała na antenie - o wypadku samochodowym (Ellen prowadziła, de Rossi była pasażerką) i o tym, jak ich buldogi, Pig (Świniak), pożarł całą miskę parmezanu (to de Rossi gotowała makaron i zostawiła jedzenie w zasięgu psa).
To, że gospodyni programu nie mówi wiele o swoim życiu, nie martwi jednak widzów. Zwłaszcza tych, którzy zbierają się już o wpół do szóstej rano, by dostać dobre miejsce na widowni (a może nawet zatańczyć z prowadzącą przed kamerami).
- Ona jest taka jak my, zwykli ludzie – mówi Esther Perez, 47-letnia pracownica kafejki z San Diego. Jej mąż wyruszył z domu kwadrans już przed czwartą, by zdobyć najlepsze miejsca. – I nie przesadza z dowcipami.
- To kwestia jej optymizmu – dodaje Nan Einarson z Toronto, której córka zafundowała wyprawę na nagranie w prezencie na 58. urodziny. – Ellen jest zawsze taka pogodna.
Jacques Steinberg
Data publikacji w portalu: 2006-10-16
http://film.onet.pl/0,0,1364647,1,600,artykul.html
| squeeze | 2006-10-16 18:48 |
| nie lubie tej pani za bardzo...sama nie wiem dlaczego, tak po prostu, nie przypadła mi do gustu.. |
|
| squeeze | 2006-10-16 18:53 |
| ..ale portia jest cudowna;p |
|
| Ash | 2006-10-16 19:36 |
| A ja ją uwielbiam! Jest fantastyczna pod każdym względem, oglądalam serial z nią w roli głównej, teraz kiedy tylko mogę ściągam jej talk show. Jest genialna :))) |
|
| Axamitek | 2006-10-17 18:41 |
| zazdroszczę jej tej roli z Sh. Stone w "gdyby ściany mogły mówić 2". Z Sharon idę do łóżka od razu...natomiast z De Generes nie :-))) |
|
| Ash | 2006-10-17 19:11 |
| Sharon mnie trochę chyba przeraża i onieśmiela, ale z łóżka bym jej nie wyrzucila :) Ellen przykułabym tam na zawsze :))) |
|
| gro | 2006-10-28 16:51 |
| kocham jej One Night Stand, za kazdym razem jak to ogladam smieje sie. Z lozka nie wyrzucilbym rzadnej :P |
|
| sporti | 2006-11-03 14:42 |
| Uwielbiam ja od kiedy obejrzalam GSMMowic...Jest taka serdeczna i b.pociagajaca :) |
|
| Julkaa | 2007-03-11 13:16 |
| Nienawidzę jej ponieważ jest śmierdzącą lesbą! |
|
| Yenny | 2007-09-05 18:01 |
| jak jej nie kochac?! :)) |
|
Dopisywanie opinii, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu