Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Dyskusje, wymiana opinii i doświadczeń na tematy związane z życiem kobiet kochających kobiety. Wsparcie dla potrzebujących.
ODPOWIEDZ
rokuryou
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 14
Rejestracja: 8 lut 2014, o 20:02

Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: rokuryou » 2 lut 2018, o 19:14

Witajcie.
Jestem w związku od trzech lat. Były lepsze i gorsze chwile, wiadomo. Od pół roku raczej same lepsze. Niedawno, ze dwa miesiące temu dziewczyna usłyszała o podejrzeniu raka. Wycięto jej coś i wysłano do badania, coś pobrano, coś prześwietlono, nie wiadomo w sumie nic. Tyle tylko, że po USG dzisiaj wiemy, że na miejscu wyciętego guza/węzła pojawił się nowy, a po drugiej stronie brzucha jeszcze inny. Nie jestem czarnowidzem z natury, ale przypomina to każdemu chyba legendy o przerzutach.
Chociaż diagnozy nie ma jasnej, to jednak kolejne badania nie wyglądają dobrze. Zastanawiam się jak sobie poradzić w takiej chwili, bo pochlipuję po kątach i miewam koszmary. Jakieś sugestie, ktoś przeżywał coś podobnego?
Awatar użytkownika
kokona
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 408
Rejestracja: 14 lis 2012, o 12:50

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: kokona » 2 lut 2018, o 22:27

Niestety jest to bardzo ciezki czas dla chorej I dla najblizszych. Mowi sie ze na raka choruje cala rodzina. I ja sie z tym zgodze. Nie napisze nic odkrywczego,musisz byc przy niej. Wspierac. Jesli okaze sie ze to rak, chocbys miala chwile zwatpienia, nie mozesz tego pokazac. Jesli bedzie chciala plakac niech placze w Twoich ramionach. Wsparcie I siła - to musisz jej dac. Zdrowia zycze I sily w walce z ta kurewska chorobaa
She's not the chapter. She's all the story
Odado
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 158
Rejestracja: 17 lip 2015, o 20:22
Lokalizacja: Wawa

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Odado » 3 lut 2018, o 13:05

A myślałam może o grupach wsparcia dla osób dotkniętych tą chorobą i ich najbliższych? Grupach realnych, nie tych internetowych. Grupy takie są pod opieką psychoonkologa, kogoś kto ma doświadczenie i wiedzę potrzebną do udzielania pomocy.
Myslę, że nic tak nie działa jak wsparcie i bycie z osobami, które przezywają podobne cierpienia.
Gdyby ktoś mniemał, że coś "wie", to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. 1Kor 8,2
marinnaWR
super forma
super forma
Posty: 1765
Rejestracja: 21 maja 2008, o 02:00
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: marinnaWR » 4 lut 2018, o 12:33

Odado pisze:A myślałam może o grupach wsparcia dla osób dotkniętych tą chorobą i ich najbliższych? Grupach realnych, nie tych internetowych. Grupy takie są pod opieką psychoonkologa, kogoś kto ma doświadczenie i wiedzę potrzebną do udzielania pomocy.
Myslę, że nic tak nie działa jak wsparcie i bycie z osobami, które przezywają podobne cierpienia.
Dobra rada :ok:
Takie fora jak nasze też może spełnić pożyteczną rolę. Każdy z nas jest inny, nie zawsze realne przebywanie z osobami, które doświadczyły podobnych traum jest kojące. Czasem wpływa dołująco i pogłębia cierpienie. Jednak wymiana doświadczeń na pewno jest cenna. Kokona też ładnie pisze o wsparciu, o tym, że OBECNOŚĆ jest najważniejsza :slonko:
Dagmara84
Posty: 3
Rejestracja: 4 kwie 2017, o 23:40

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Dagmara84 » 9 lut 2018, o 01:11

Witam, :-) Przez przypadek tu weszłam hmmm to mój debiut na forum, nigdy tu nie piszę nic czasami wchodzę i czytam co piszecie na różne tematy.Jak ten tytuł przed chwilą przeczytałam to uznałam, że zabiorę głos bo ten temat dla mnie jest jeszcze całkiem świerzy na tyle że gorąco mi się zrobiło.Ja w zeszłym roku przeżywałam osobiście" to" Mnie to spotkało, zaczęło się zwyczajnie wyczułam guzka w piersi mając 34 lata niby nic ale...siostra mojej mamy w wieku 42 lat zmarła na raka piersi strasznie to przeżyłam jak miałam z 13 lat.No i po latach pomyślałam tylko nie to.Byłam zaledwie pół roku po rozstaniu z moją długoletnią partnerką ( 8,5 roku razem) jej tata zachorował na raka pęcherza prawie w tym czasie co ja wykryłam guzka.Poszłam prawie natychmiast do lekarza w Anglii bo tu mieszkam, zrobiłam usg okazało sie ze potrzebna biopsja cienkoiglowa, przerażona bo to nie byla rzadna cysta tylko zmiana lita.No i potrzebne dalsze badania, pamiętam źe płakałam wtedy całą drogę ze szpitala do domu.Nie chcialam tabletek uspokajających, postanowiłam leciec do Polski powtórzyć badania.Rodzinie nic nie powuedzialam, że jestem w Polsce, nie chcialam ich martwic. No i się wtedy zaczęło... zrobiłam znowu usg lekarz radioliog mnie pocieszal, źe jestem mloda ze to wyglada na brodawczaka tyle ze jest dosyc twardy...Poszlam z przeswietleniem do onkologa jednego z najlepszych w Bydgoszczy. Zacząą mnie badac pod nosem powiedzial bardziej do siebie niz do mnie "ja pierdole" Wyszlam zaplakana, pomyslalam ze umre balam sie zapytac lekarza wprost czy to rak...potem dalsze badania biopsja cienkoigliwa gdxie wyszedl rozrost w torbieli i dalsze badania potem usuniecie guzka i czekanie nerwowe na wynik.Okazalo sie ze mam brodawczaka atypowego w stanie przedrakowym... Moja rodzina juz wtedy wiedziala ze mam podejrzenie raka piersi. Mama byla ze mna na zabiegu.Czekala mnie nastepna operacja bo musieli mnie otworzyc i sprawdzic czy ten niby malo grozny nowotwor lagodny nie ulegl juz metamorfozie w raka zlosliwego.Nie moglam uwierzyc ze mnie to spotyka, nic zlego nie zrobilam...Po wyniki zawsze chodzilam sama, nie chcialam by ktokolwiek widzial ze placze.Teraz uwazam ze wsparcie i obecnosc ukochanych osob w takich chwilach jest wazna.Potrzebowalam tego choc mowilam, ze sama dam rade.Trafilam do szpitala onkologicznego na 5 dni.Nie mam dzieci.. lezaly tam kobiety ktire je mialy i wszystkie mialy zlosliwe...Przed operacja bylysmy u psychoonkologa siedzialysmy w jednym kregu jak w jakiejs grupie AA mialysmy opiwiedziec o sobie pare zdan i jakie bylysmy wczesniej przed choroba a jakie jestesmy teraz.Nie bylam mila dla osob ktore kocham, bylam samolubna balam sie i bylam zla na swiat ze musialam tam byc...Takze autorko tego zapytania, staraj się być silna i nawet jak Twoja partnerka nie zawsze w trakcie badan bedzie mila dla Ciebie, to nie gniewaj sie na Nia tylko Ją mocno przytul, niech poczuje ze nie jest sama.
Przepraszam jutro dokoncze bo dzisiaj jest juz pozno i nie mam za bardzo juz sily na pisanie.
Dagmara84
Posty: 3
Rejestracja: 4 kwie 2017, o 23:40

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Dagmara84 » 9 lut 2018, o 18:33

No i jestem, przepraszam troszkę za bardzo się wczoraj rozpisalam poniosly mnie emocje.Rokuryou pamietaj dopoki nie ma diagnozy nigdy nie mow, ze cos jest na pewno.Lekarz nie potwierdzil przeciez ze Twoja ukochana ma przerzuty wiec mysl pozytywnie.Pozytywne myslenie jest bardzo wazne.Nie mow swojej dziewczynie że wszystko bedzie dobrze bo nie wiesz tego czy aby tak bedzie, natomiast mozesz zapewnic Ja ze przy niej caly czas bedziesz.Psychoonkolodzy sa tez dla polowek, rodzin chorych takze w razie jak bys potrzebowala to idz zaciagnij porady itd.Ja myslenia pozytywnego nauczylam sie w trakcie leczenia. Na poczatku mialam tylko czarne mysli, pozniej zmienilam tok myslenia.Pamietaj cos w tym jest ze mysl tworzy rzeczywistosc.Niech Twoja wybranka nie spożywa cukru pod żadną postacią, bo to pożywka dla ewentualnego raka, bo nie wiesz czy go ma na pewno. Mimo wszystko niech omija cukry.
Co do wsparcia to mimo tego, że przebywając w szpitalu poznalam dużo wspaniałych kobiet to uważam, że rozmowa z innymi chorymi to nie najlepszy pomysł.Dlatego, że nasłuchałam się od nich o tym i o tamtym i wychodząc z tego szpitala po tych 5 dniach byłam bardziej zmęczona tym "wszystkim"niż przed a wyniki ostateczne mialam mieć za 10 dni.Poprosiłam moją przyjaciółkę tym razem by poszła ze mną je odebrac już nie byłam silna bałam sie.Okazało sie że w porę mi to wycięli :-) udało mi sie bo uslyszalam ze proces nowotworowy sie zaczal i moglo byc roznie.Takze dnia 8 czerwca 2017 roku otrzymalam od Boga i lekarzy drugie życie :-) :-) :-) Mam tez obie piersi z blizna, ktora mi teraz przypomina w te dni gdy narzekam, że nie należ się tak denerwować stresowac. :-) A propo biech Twoja ukochana unika teraz stresu, im mniej stresu tym lepiej.Mi się udalo mimo tego, że nie bylo przy mnie ukochanej osoby to moglam liczyć na wsparcie przyjaciol i tych co przy mnie wtedy byli tym bardziej teraz doceniam.Teraz tylko do konca życia musze chodzic co pol roku na kontrole, ale da sie to akurat przeżyć.:-) Twoja ukochana ma Ciebie, przytulaj ją często i okazuj miłość i to że nie jest sama.Nie znamy się, ale ściskam Was i wysyłam dużo dużo pozytywnej energii.Dorota.
marinnaWR
super forma
super forma
Posty: 1765
Rejestracja: 21 maja 2008, o 02:00
Lokalizacja: Wrocław

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: marinnaWR » 11 lut 2018, o 20:19

Dorota, wspaniale że u ciebie jest dobrze :*
Twoje rady pokrzepiające wyważone i mądre :kwiatek:
Dagmara84
Posty: 3
Rejestracja: 4 kwie 2017, o 23:40

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Dagmara84 » 12 lut 2018, o 00:33

:-) Nie wiem czy mądre, ale przyznam że dość aktualne jak dla mnie. Najwaźniejsze to otaczać się w tych trudnych momentach, osobami które nas kochają i takimi, którzy będą myśleć pozytywnie.Nastawienie pozytywne jest bardzo ważne.Pamiętam słowa jednej Pani która miała 86 lat, nie miała męża, bo już zmarł i mówi " Mam już tyle lat, ale chce żyć nadal, bo życie jest przecież takie piękne".Tak życie jest piękne i trzeba codziennie korzystać z źycia, poprostu żyć a nie tylko wegetować, bo nie wiemy co może nadejść jutro.Pamiętam, również jak zwalniałam łóżko dla kolejnej Pani wychodząc ze szpitala onkologicznego, pierwszy raz mnie widziała powiedziała "Niech pani pamięta jak się jest zdrowym to można wszystko" uśmiechnęłam się i powiedziałam, że zapamiętam.No i tego się w tej chwili trzymam. :-) :-)
Podejrzewam
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 50
Rejestracja: 13 lip 2017, o 11:36

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Podejrzewam » 12 lut 2018, o 18:20

Napewno nie możesz jej porzucić.
Musisz ją wspierać w walce z chorobą.
Opiekować się nią.
Spędzaj z nią jak najwięcej czasu.



Napisz proszę na jakich organach są te guzy ?
Pamiętaj że nie zawsze przerzut oznacza wyrok.
salsa69
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 30
Rejestracja: 10 cze 2016, o 14:26

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: salsa69 » 14 lut 2018, o 10:46

Ja przeżywałam coś podobnego, z tym że to ja chorowałam 5 lat temu. Miałam guza w piersi i przerzut do węzła. Przeszlam operację wycięcia wszystkiego a potem chemioterapie i to leczenie trwało 20 miesięcy. Mogę Ci doradzić z punktu widzenia chorej - bądź ze swoją dziewczyną, płacz tylko w ukryciu żeby ona nie czuła się winna Twoich łez. A poza tym starajcie cieszyć się każdą chwilą i róbcie sobie przyjemności, bo ten skurwiel rak nie lubi radości. Pozdrawiam i trzymam kciuki.
Awatar użytkownika
neko9
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 49
Rejestracja: 13 lut 2018, o 11:48

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: neko9 » 14 lut 2018, o 16:19

Byłam w podobnej sytuacji moja partnerka miała czerniaka . najgorsza była ta moja bezsilność na jej łzy, byłam obok nic więcej.
_________________________________
Bylibyśmy niejako martwi, gdybyśmy już nie mieli o czym marzyć.
Anabel76
Posty: 1
Rejestracja: 1 lis 2017, o 09:24

Re: Jak poradzić sobie z rakiem ukochanej osoby?

Post autor: Anabel76 » 23 lut 2018, o 23:56

Witaj,
Czekają Was bardzo trudne chwile. Przeszłam tą drogę. Mogę tylko doradzić, byś nie mówiła o współczuciu, dawaj radość i otuchę. Cieszcie się każdą chwilą tak by miłość uskrzydlała, dawała siły do walki. Nie ważne ile tych chwil macie, doceniajcie je. Zrób wszystko, żeby nie poczuła, że oprócz bólu i strachu nie będzie wstanie Ci nic dać. Trzymam kciuki, mi się nie udało odwieźć jej od takich myśli. Łzy nie pomogą, działaj...!
ODPOWIEDZ