Nastolatki i transpłciowość

Poważniej, czyli o polityce, sprawach społecznych, ustawodawstwie i naszych prawach.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Elinor
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 214
Rejestracja: 7 cze 2018, o 12:01

Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Elinor » 20 sty 2019, o 14:11

Obserwuję różne miejsca w internecie i zastanawia mnie wpływ widoczności transseksualizmu na nastolatki. Identyfikuję się jako osoba transpłciowa, ale nie transseksualna. Zastanawia mnie, czy wpływ widoczności transseksualizmu w połączeniu z silnym wtłaczaniem dzieci i nastolatków w role płciowe, nie jest negatywny.

Może nie mam racji, ale wydaje mi się, że kiedy ja dorastałam, to w dzieciństwie płeć miała nikłe znaczenie. Były dziewczynki, które bawiły się lalkami, były dziewczynki, które wolały bardziej aktywne zabawy. Dziewczynki i chłopcy bawili się wspólnie. Dorośli nie naciskali na stereotypowe zabawy. Wydaje mi się, może nie mam racji, że te ileś lat później następuje powrót do stereotypowych ról płci, a w szczególności do wtłaczania w nie dzieci i nastolatków - to niemożliwe, żeby być dziewczyną i chcieć mieć krótkie włosy albo grać w piłkę. Może sama nie miałam na to odwagi w nastoletnich latach, ale były dziewczyny, które tak robiły i były to zupełnie normalne elementy odkrywania siebie w tym wieku, że próbowało się różnych stylów ubioru i zainteresowań. W tej chwili, mam wrażenie, że nadmiernie wczytuje się w takie rzeczy i od razu przypisuje się takiej osobie odbiegającej od stereotypów chęć bycia przeciwnej płci albo że jest "w złym ciele". Bo to teraz "naturalne", że dziewczyny chcą tylko się stroić, a chłopaki tylko grać w piłkę. Cieszę się, że mnie to ominęło, ale martwię się o młodsze osoby, które mogą nie być do końca świadome, że tranzycja nie jest taka różowa, w szczególności ta medyczna, a efekty mogą nie zadowalać. Poza tym, dla mnie osobiście jest coś grubo nie tak z tym stwierdzeniem, że jakieś osobowości nadają się do jednych ciał, a inne do innych. Koniec końców, nawet mówienie o sobie w rodzaju męskim lub żeńskim to pewna społeczna norma, mimo że na ten moment jest dość silna.

Oprócz tego, zastanawia mnie, czy znalezienie sobie "tożsamości" nie jest w wielu przypadkach błędnym rozwiązaniem problemu, jaki taka osoba ma. "Jestem X-gender". Ale co to znaczy? Kładzie się duży nacisk na prezentację, ubiór - ale nie zawsze o to chodzi. I te problemy pozostają nierozwiązane, bo przecież liczą się tylko etykiety. Rozwiązuje się problem "po łebkach", "na odwal się". Zamiast się zastanowić, rzuca się takiej młodej osobie "jesteś tym lub tamtym" i kończy się dyskusję. Ewentualnie kwitując, że pewnie jest w złym ciele albo potrzebuje je zmienić, jeżeli nie poprzez całkowitą tranzycję, to na przykład przez usunięcie piersi, co ogólnie moim zdaniem promuje niezdrową relację ze swoim ciałem. Przychodzi mi na myśl przykład pewnej osoby wstawiającej na YouTube filmiki o tematyce LGBT+, która kiedyś prezentowała się jako dziewczynę-chłopczycę, tryskała poczuciem humoru i promowała pozytywny stosunek z własnym ciałem. Teraz ta osoba, która identyfikuje się jako osoba niebinarna, moim zdaniem wpadła w "dół" dysforii płci, zmieniła swój wizerunek na męsko prezentujący się, czy może raczej chłopięco, łącznie z usunięciem piersi i zastanawia się czy nie brać testosteronu, dużo teraz koncentruje się na tym, jak kto ją postrzega pod względem płci, co moim zdaniem donikąd nie prowadzi. Szczególnie z perspektywy osoby z dość realnym miszmaszem wyglądu i tego, czego dużo osób oczekuje znaleźć we mnie w związku z tym wyglądem, uważam, że nie można dać się zwariować na ten temat. Ale jest to dorosła osoba, każdy ponosi odpowiedzialność za własne błędy. Gorzej, kiedy nastolatki siedzą w internecie i znajdują mnóstwo takich treści, ale nie mają do nich jeszcze dystansu i wkręcają się w to na całość.

Co o tym wszystkim sądzicie?
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 22 sty 2019, o 14:04

Myślę, że osobie cis ciężko wczuć się w rolę osoby transpłciowej, zwłaszcza że nawet na tym forum (przoduje w tym jedna użytkowniczka) natrętnie mylona jest orientacja z tożsamością seksualną (i można usłyszeć takie kurioza np., że osoba transseksualna będzie epatować swoją kobiecością/męskością aż do przesady, podczas gdy wiele kobiet trans które znam nosi się w sposób nie odbiegający od kobiecej normy - czasem bardziej wyjściowy, czasem codzienny).
Znam - bardziej internetowo - jedną parę niebinarną, biologiczne kobiety, gdzie jedna chyba bardziej w stronę "kobiecości", a drugi zdecydowanie przybrał końcówki męskie, nosi bindery (nieinwazyjne obwiązywanie piersi) itd. Wydają się bardzo szczęśliwą parą. Znam lesbijkę, która nosi się często całkiem na męsko (i skądinąd jest śliczna, no i ubiór nie sprawia, że wygląda jak mężczyzna), ale nie ma żadnych wątpliwości co do swojej tożsamości. Znam niebinarną osobę, która wygląda po prostu na kobietę. Itd. Niewątpliwie temat nie jest łatwy, dlatego trzeba o tym mówić, żeby młode osoby miały szansę zgłębić temat. Myślę, że mało osób transseksualnych będzie nawoływać do tranzycji i mówić, że to super przygoda. Jest to bolesne, kosztowne i trudne do zorganizowania. Dlatego mówienie o innych formach transpłciowości może moim zdaniem tylko pomóc. Bo jeśli mam fazę w życiu, że czuję się chłopcem, używam męskich końcówek i przewiązuję piersi, a potem mi "przechodzi", to przecież nic strasznego się nie dzieje. To jak z ubiorem itd. - jedni mają potrzebę nosić odparte dżinsy, farbować włosy, robić sobie tatuaże, inni czują się zajebiście seksowni w szpilkach itd. Ja uwielbiam kobiece ubrania, ale TYLKO ubrania, tak brak makijażu, specjalnych perfum, biżuterii. Przyjaciele też z tego powodu długo myśleli o mnie jak o mężczyźnie i zupełnie mi to nie przeszkadzało. "Kulturowo" czuję się bardziej mężczyzną, ze względów politycznych (walka z patriarchatem itd...) czuję się kobietą, czasem lubię być adorowana jako kobieta (tylko czasem). Umiem sobie wyobrazić, że tak jak gdyby mi ktoś kazał nałożyć na twarz tapetę i obwiesić się biżuterią i ja czułabym się z tym fatalnie, tak tym bardziej surrealistyczne musi być wrażenie, że ktoś mi dał takie anatomiczne "wyposażenie" ciała, z którym czuję się fatalnie albo które czuję, że w jakiś sposób mnie ogranicza (ogólnie przypadek transpłciowości). Więc pewnie ile osób, tyle odczuć.

Nie wiem, czy to co napisałam jest jakoś zrozumiale i odpowiada na Twoje wątpliwości.
Awatar użytkownika
Elinor
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 214
Rejestracja: 7 cze 2018, o 12:01

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Elinor » 22 sty 2019, o 15:31

Może rzeczywiście jest to rezultat nie mówienia o innych formach transpłciowości niż transseksualizm. Że bywa naprawdę różnie. Z drugiej strony istnieje taki trend "transmedykalistyczny", że te całe tożsamości niebinarne to takie wydziwianie, że jesteś albo cis albo trans. W przypadku osób urodzonych z żeńskimi narządami: jesteś albo cis kobietą i ogólnie wydziwiasz, jesteś kobietą, kropka, albo jesteś trans i masz dysforię nie do zniesienia i musisz brać hormony i przechodzić operacje. I że osoby niebinarne "psują reputację" i wiarygodność osób trans, bo są "niezdecydowane". Osobiście, uważam, że nie mnie oceniać kto ma prawo jak się identyfikować i kto ma prawo przechodzić tranzycję. Chociaż to może jak zawsze, ludzie lubią się mentalnie lenić i w związku z tym lubią jasne kategorie, proste przekazy.
Przyjaciele też z tego powodu długo myśleli o mnie jak o mężczyźnie
Dlatego, że nie nosisz makijażu? :shock:
"Kulturowo" czuję się bardziej mężczyzną, ze względów politycznych (walka z patriarchatem itd...) czuję się kobietą
A ja jestem feministą. Też można. Nie trzeba być kobietą, żeby popierać feminizm.
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 23 sty 2019, o 12:17

Nie no, skrót myślowy. Nie zachowuje się stereotypowo kobieco, nie rozmawiam o kosmetykach (i facetach :D), zdecydowanie bliżej zawsze mi było do męskiej części grona. No i długo wyglądałam bardzo dziecinnie, więc brak makijażu jeszcze to pogłębiał ;).

Tak, wiem, że część środowiska oskarża osoby transpłciowe właśnie o to, że nie mogą się na nic "zdecydować", podczas gdy moim zdaniem powiedzienie "jestem niebinarny/a" - jest perfekcyjnym samookreśleniem. Widziałam się ostatnio z osobą niebinarną, Brytyjką - i cieszyłam, że nie musiałam pytac o końcówki, ani nawet o zaimki :D. Niestety, polski wymusza sytuacje zero-jedynkową
Sad_Rabbit
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 399
Rejestracja: 12 lis 2017, o 20:08

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Sad_Rabbit » 23 sty 2019, o 12:26

Dla mnie to temat z jednej strony odlegly (bo nie dotyczy mnie bezposrednio i przyznam, ze trudno czasami to tak po prostu ogarnac) i bliski i wazny jednoczesnie, bo obserwuje tego typu 'zjawiska' zachodzace w ludziach i przyznam, ze mnie to bardzo interesuje i chcialabym jak najwiecej z tego zrozumiec........ ;)

Jakby co to wrzucam na razie linka, ktory wydaje mi sie dobrym punktem wyjsciowym ;)

https://estherperel.com/blog/the-langua ... y-and-girl
You look like Marilyn Monroe and it makes me wanna run...... for president.
Awatar użytkownika
Elinor
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 214
Rejestracja: 7 cze 2018, o 12:01

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Elinor » 23 sty 2019, o 12:59

Aaa rozumiem z tym makijażem. Ja to nie wiem, jestem jedyną dziewczyną w grupie na studiach :cool: Podobno jestem kumplem. Więc koledzy czy traktują mnie jak faceta? Chyba tak. Jakoś szczególnie kobieco też się nie zachowuję, żeby na przykład ubierać się w sukienki i mieć długie włosy. Czasami zachowuję się w oczywisty sposób jak facet, na przykład interesuje mnie uprawianie sportu i jest to dla mnie ważne. Albo nie grzeszę delikatnością albo rywalizuję. Nie ukrywam swoich kształtów na celowo, ale lubię ubrania z działu męskiego, a one są luźne. Czasem trafia mi się i "proszę pana". Ech, ja po prostu jestem facetem :D Co tu dużo nad tym myśleć?

Transpłciowość to bardziej ogólnie określenie na wszystkie zjawiska takie jak odmienne identyfikacje płciowe, transseksualizm, crossdressing. Takie "transgender umbrella" (można wyszukać). Chociaż widziałem niedawno używanie tego słowa jako synonim transseksualizmu tak jak po angielsku nie wiadomo czy transgender oznacza osoby transseksualne czy wszystko pod "transgender umbrella" czy identyfikację inną niż płeć nadana przy urodzeniu.

No w polskim trochę lipa z tymi końcówkami, chociaż da się zminimalizować ich użycie.
Awatar użytkownika
Impa
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 14
Rejestracja: 28 sty 2019, o 13:30
Lokalizacja: Warszawa

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Impa » 28 sty 2019, o 13:46

Może nie mam racji, ale wydaje mi się, że kiedy ja dorastałam, to w dzieciństwie płeć miała nikłe znaczenie. Były dziewczynki, które bawiły się lalkami, były dziewczynki, które wolały bardziej aktywne zabawy. Dziewczynki i chłopcy bawili się wspólnie. Dorośli nie naciskali na stereotypowe zabawy.
To chyba żyliśmy w jakis innych rzeczywistościach. Od kiedy pamiętam istniał u nas bardzo silny kulturowy podział na płeć - zaczynając od przedszkola gdzie dziewczynki miały swój pokój z zabawkowymi kuchenkami, lalkami itd. a chłopcy swój z klockami i autami aż po szkołę gdzie też wszystko zawsze było silnie rozdzielne ze względu na płeć. A to samo dzialo sie w codziennym życiu, zaczynajac od takich banałów jak kolor ubranek aż po wychowanie stawiajace mocno na podzial płciowy.
alpha21
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 57
Rejestracja: 4 lut 2018, o 00:25

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: alpha21 » 10 lut 2019, o 14:55

Elinor pisze:
23 sty 2019, o 12:59
Czasami zachowuję się w oczywisty sposób jak facet, na przykład interesuje mnie uprawianie sportu i jest to dla mnie ważne. Albo nie grzeszę delikatnością albo rywalizuję.
I to ma czynić Cię mężczyyzną? Są kobiety heteroseksualne cis które zachowują się w taki sposób. Ja jestem bardziej ''facetem'' niż Ty. Znów to samo. Ponieważ nie potrafisz jakby zrozumieć że to czy interesujesz się sportem i rywalizujesz nie sprawia iż ktoś jest facetem lub nie, iż ktoś jest męski lub nie. Nie widzę żadnych konkretnych i prawdziwie męskich cech w Tobie.
Awatar użytkownika
Elinor
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 214
Rejestracja: 7 cze 2018, o 12:01

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Elinor » 11 lut 2019, o 15:51

Dasz w końcu spokój? Ile można? Z Twojego postu w innym wątku wynika, że uważasz, że wszystkie osoby transpłciowe powinny "zaakceptować swoją płeć". Wątek w dziale feminizm. Czepiła się jak rzep psiego ogona. I jeszcze kłamie, że chodzi jej o co innego.
Awatar użytkownika
Elinor
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 214
Rejestracja: 7 cze 2018, o 12:01

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Elinor » 11 lut 2019, o 16:25

Zrozum, że można dalej się czuć jak się czuje mimo takiej wiedzy i nie wiem, czy zauważyłaś wstawioną emotkę. Śmieję się z siebie, że jestem stereotypem faceta, a że tak się też czuję to można sobie powiedzieć żarcik. Trochę luzu :wink: Czytałaś "Imię róży"? Zaspoileruję: średniowieczni mnisi walczyli z poczuciem humoru w tej powieści. Między innymi.
Awatar użytkownika
Alita
Posty: 9
Rejestracja: 20 lut 2019, o 09:35
Lokalizacja: Gdynia

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Alita » 20 lut 2019, o 10:04

Sądzę, że sami sobie komplikujemy sytuację.

Zamiast powiedzieć po ludzku "tak, istnieje transseksualizm identyfikujący się binarnie, ale jak najbardziej mozna wychodzić poza taki podział i stereotypy płciowe bez konieczności określania sie jakimiś procentami męskości i kobiecości" tworzymy jakiś miliard spektrum płci z obowiązkowymi nazwami i potem wychodzą z tego kwiatki. To, że dziewczyna lubi krotkie wlosy i pilke nożną nie sprawia cudownie, że musi byc niebinarna. Po prostu lubi krotkie wlosy i pilke nożną i darujmy sobie przypisywanie tego typu cech konkretnej płci.
Awatar użytkownika
Aphra
Posty: 8
Rejestracja: 4 cze 2019, o 11:26
Lokalizacja: Reda

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: Aphra » 4 cze 2019, o 12:09

Alita pisze:
20 lut 2019, o 10:04
Sądzę, że sami sobie komplikujemy sytuację.

Zamiast powiedzieć po ludzku "tak, istnieje transseksualizm identyfikujący się binarnie, ale jak najbardziej mozna wychodzić poza taki podział i stereotypy płciowe bez konieczności określania sie jakimiś procentami męskości i kobiecości" tworzymy jakiś miliard spektrum płci z obowiązkowymi nazwami i potem wychodzą z tego kwiatki. To, że dziewczyna lubi krotkie wlosy i pilke nożną nie sprawia cudownie, że musi byc niebinarna. Po prostu lubi krotkie wlosy i pilke nożną i darujmy sobie przypisywanie tego typu cech konkretnej płci.
Oooo to to, po stokroć to.

To jest w ogole paradoks osób niebinarnych, że ich zdaniem każda cecha płciowa może być płynna i nie przypisywana do żadnej z nich, ale nie daj boże masz np. te krótkie włosy to już znaczy ze masz męska cechę xD
Awatar użytkownika
keara
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 191
Rejestracja: 30 sie 2010, o 19:53

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: keara » 13 cze 2019, o 13:09

Oczywiście, że "kiedyś to było". A teraz to nie ma. Tyle że tu pojawia się kilka kwestii. Po pierwsze to, że nasze wspomnienia wcale nie opisują rzeczywistości sprzed X lat, bo są subiektywne, zacierają się z czasem i są reinterpretowane przez pryzmat kolejnych, nowych doświadczeń. Po drugie społeczeństwo się zmienia, inaczej patrzy się na różne rzeczy, zmienia się świadomość. Nie da się bezpośrednio porównać sytuacji z teraz i sprzed dwudziestu lat, póki nie porówna się całego szerokiego kontekstu.

Odnośnie tego, czy widoczność wpływa negatywnie. Nie do końca czuję się w pozycji, żeby używać wielkich kwantyfikatorów i pisać "absolutnie nie, nigdy w życiu i na nikogo" - nie mam pod ręką żadnych badań, nie mam zresztą pewności, czy są jakiekolwiek, które by jednoznacznie potwierdzały jakąkolwiek hipotezę. Niemniej jednak widoczność jest po to, żeby ktoś mógł stwierdzić "o, też tak mam, też tak czuję". Nie dlatego, że zaczął się tak czuć, bo zobaczył coś w internecie, tylko żeby mógł nazwać to, co czuł już wcześniej i żeby nabrał pewności, że nie jest w tym sam. Nie spotkałam się z tym, żeby ktoś chodził i mówił dzieciakom, że są niebinarne, na co one "aha no ok to będę" - a trochę tak brzmi to, co piszesz w pierwszym poście (choć mój brak doświadczeń też nie świadczy o niczym). Jak się ma lat -naście, to raczej nie przyjmuje się tego, co ktoś mówi, a raczej potrzebuje się samodzielnie odkryć, zwłaszcza jeśli chodzi o własną tożsamość. Z kolei jak się przyjmie cudzą prawdę o sobie, to to będzie cały czas gdzieś uwierać, aż stanie się nie do zniesienia - a odkrywanie swojej tożsamości płciowej, jak się ma lat, na przykład, czterdzieści, jest o wiele trudniejsze i bardziej bolesne, zarówno dla osoby, jak i otoczenia. Dlatego zdrowsze jest odkrywanie tego dość wcześnie.
A że jest tyle etykietek... To dość proste. Zwłaszcza w kontekście młodych osób. Bo skoro ważne jest, żeby wiedzieć, że nie jest się samemu na świecie - a przecież większość nastolatków w ten czy inny sposób czuje się samotna i potrzebuje swojej grupy - to trzeba znaleźć osoby jak najbardziej podobne do siebie. Tu określenia-parasole to za mało. Że tak się posłużę analogią książkową: nie wystarczy, że znajdę osobę, która też lubi czytać, szukam osób, które szaleją za thrillerami medycznymi o psychopatach, najlepiej z wątkiem trudnego dzieciństwa. Jak już się okaże, że takich jak ja jest więcej albo że w sumie to nie musi być thriller konkretnie medyczny, to może poszukam czegoś innego albo w ogóle będę się czuć swobodnie w towarzystwie ludzi, którzy lubią czytać cokolwiek.
Etykietka daje poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Konkretne nazwy czy cechy budują strefę komfortu i niektórzy są gotowi, żeby w pewnym momencie z niej wyjść, a niektórzy nie. I to okej. Można więc podchodzić do tego bardzo luźno, płynnie, bez sztywnych ram i tak dalej, a może być tak, że granicą mojego komfortu jest to, że jestem "kobiecą cis kobietą", co oznacza dla mnie nieuznawanie spodni, krótkich włosów i braku makijażu. Fajnie byłoby przy tym rozumieć, że moje granice nie muszą być identyczne, jak granice innych - ale gdyby wszyscy byli na tym etapie, to świat byłby naprawdę pięknym miejscem i mnóstwo problemów nie miałoby racji bytu.

A, no i to, że ktoś kiedyś nie miał dysforii, a teraz ma, to raczej nie dlatego, że przeczytał w internetach, że powinien mieć, więc o, magia. Znaczy nie wiem, nie znam osoby, może osoba mówi, że to właśnie dlatego, ale jeśli nie, to powstrzymałabym jakiekolwiek wnioski.
Nie znam też ani jednej osoby transpłciowej (co oczywiście o niczym nie świadczy, ale wciąż), która uważałaby, że tranzycja jest taka fajna, przyjemna i nie ma lepszej rozrywki na weekend. Nawet jeśli najpierw się jawi jako genialne rozwiązanie wszystkich problemów, to rozpoczęcie diagnostyki jednak rozwiewa wiele złudzeń.
A że "specjaliści" lubią binarne podejście do płci... Tak, to jest realne przekleństwo. To szkodzi. To zabija. Daleko nie trzeba szukać przykładów.
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 13 cze 2019, o 15:53

Elinor pisze:
20 sty 2019, o 14:11
Teraz ta osoba, która identyfikuje się jako osoba niebinarna, moim zdaniem wpadła w "dół" dysforii płci, zmieniła swój wizerunek na męsko prezentujący się, czy może raczej chłopięco, łącznie z usunięciem piersi i zastanawia się czy nie brać testosteronu
Skoro ktoś decyduje się wycinać piersi, brać testosteron to czy nie lepiej zamiast tego brać środki, dzięki którym tożsamość płciowa zacznie być zgodna z cielesnością? Po co okaleczać ciało, zamiast ingerować w ośrodek w mózgu odpowiedzialny za identyfikację płciową? Czemu medycyna nie idzie w tym kierunku? Wytnie się cycki, a co z dolną częścią ciała? Ile trzeba przejść by osiągnąć zamierzony efekt zamiany płci?
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 13 cze 2019, o 16:02

QueenOfTheRings pisze:
13 cze 2019, o 15:53
Elinor pisze:
20 sty 2019, o 14:11
Teraz ta osoba, która identyfikuje się jako osoba niebinarna, moim zdaniem wpadła w "dół" dysforii płci, zmieniła swój wizerunek na męsko prezentujący się, czy może raczej chłopięco, łącznie z usunięciem piersi i zastanawia się czy nie brać testosteronu
Skoro ktoś decyduje się wycinać piersi, brać testosteron to czy nie lepiej zamiast tego brać środki, dzięki którym tożsamość płciowa zacznie być zgodna z cielesnością? Po co okaleczać ciało, zamiast ingerować w ośrodek w mózgu odpowiedzialny za identyfikację płciową? Czemu medycyna nie idzie w tym kierunku? Wytnie się cycki, a co z dolną częścią ciała? Ile trzeba przejść by osiągnąć zamierzony efekt zamiany płci?
Ciekawa jestem, jak medycyna miałaby tego dokonać :oops: A potem co? Zacznijmy "leczyć" nieneurotypowych, żeby było im łatwiej? Owszem, nieneurotypowość też jest ciężka, ale sprawia właśnie, że jesteś, kim jesteś. Ingerowanie w mózg na pustynię samoidentyfikacji to jakiś szatański pomysł.
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 13 cze 2019, o 16:03

Jezu, "poziomie" miało być.
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 13 cze 2019, o 16:34

jasandra pisze:
13 cze 2019, o 16:02
A potem co? Zacznijmy "leczyć" nieneurotypowych, żeby było im łatwiej?
A to zmiana płci nie jest procesem leczenia? I tak trzeba przyjmować testosteron. Równie dobrze, jakby była taka możliwość, można by przyjmować coś innego, ale już bez konieczności chirurgii plastycznej.
Awatar użytkownika
keara
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 191
Rejestracja: 30 sie 2010, o 19:53

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: keara » 13 cze 2019, o 17:17

Korekty, nie zmiany. Zmiana byłaby właśnie wtedy, gdyby ingerować w mózg - bo to tam siedzi sedno płci, a nie w genitaliach.
Ale jak proponujesz ludziom modyfikowanie tożsamości płciowej, to czemu też nie seksualnej? Zróbmy tak, żeby wszyscy byli hetero, to wtedy nie trzeba będzie chociażby ustanawiać niedyskryminującego prawa, bo nie byłoby kogo dyskryminować. Hop, na leczenie i z głowy.


Transpłciowość nie jest zaburzeniem psychicznym, żeby ingerować w psychikę.
Tożsamość jest podstawą każdego człowieka, określa go, ciało jest tylko dodatkiem.
Transpłciowość może występować w innej formie, niż transseksualność, a więc może występować bez potrzeby ingerencji medycznej.
A ile takiej ingerencji jest potrzebnej, żeby wyeliminować dysforię, to sprawa indywidualna i naprawdę nie Tobie decydować, kiedy jest za dużo, a kiedy w sam raz.
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 13 cze 2019, o 18:40

keara pisze:
13 cze 2019, o 17:17
Korekty, nie zmiany. Zmiana byłaby właśnie wtedy, gdyby ingerować w mózg - bo to tam siedzi sedno płci, a nie w genitaliach.
Przecież po operacjach i tak trzeba brać testosteron, bo inaczej ciało zacznie powracać wyglądem do tego niechcianego. A więc kolejnym etapem w korekcie płci (w przyszłości) tak czy siak musiałaby być ingerencja w mózg, w uregulowanie produkcji hormonów.
Awatar użytkownika
keara
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 191
Rejestracja: 30 sie 2010, o 19:53

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: keara » 13 cze 2019, o 19:18

Należy przyjmować testosteron, bo organizm sam z siebie produkuje go, siłą rzeczy, za mało.
To trochę jak wtedy, kiedy masz niedoczynność tarczycy i Twoja tarczyca nie produkuje tyle hormonu, ile powinna. Bierzesz leki, a nie grzebiesz w mózgu. To nie mózg jest bezpośrednio odpowiedzialny za produkcję hormonów.
W przypadku testostestoronu są to jądra, więc prędzej chodziłoby o operację plastyczno-endokrynologiczną, formującą jądra, które będą produkować hormony.

Ale serio, skąd pomysł, że interwencja neurologiczna miałaby być bezpieczniejsza czy mniej inwazyjna od chirurgii plastycznej? Bo ja się zacięłam już na tym etapie.
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 13 cze 2019, o 19:59

No więc lepiej się wpędzić w koszta i przechodzić bolesny proces przyjmowania hormonów, wycięcia narządów, wstawienia nowych oraz rozmnożenie metodą in-vitro niż by medycyna poszła w neurologiczną korektę identyfikacji z płcią? No nie powiem, ciekawy pogląd. :D
Awatar użytkownika
keara
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 191
Rejestracja: 30 sie 2010, o 19:53

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: keara » 13 cze 2019, o 21:48

Jeszcze bardzo, bardzo długo tak będzie lepiej. Mózg jest zbadany w stosunkowo niewielkim stopniu. Tożsamość nie jest czymś, co można złapać w dwa palce, wyjąć i wstawić w poprawionej wersji. Nie wiesz, na ile zmiana w odczuwaniu własnej płci poprzez interwencję neurologiczną mogłaby wpłynąć na resztę osobowości. A przecież koncepcja modyfikowania mózgu nie jest nowa - schizofrenię próbowano leczyć lobotomią, a depresję elektrowstrząsami i mówimy tu o zaburzeniach psychicznych, więc teoretycznie pierwszych, które warto byłoby leczyć w ten sposób.
Koszta są kwestią względną, bo operacja mózgu też nie kosztowałaby tyle, co kanapka z szynką.
Przyjmowanie hormonów dawno przestało być sprawą kontrowersyjną, bo medycyna już od dłuższego czasu bez problemu zajmuje się regulowaniem gospodarki hormonalnej organizmu. Oczywiście że to trochę inna skala, niż kiedy reguluje się kwestie tarczycowe czy w przypadku antykoncepcji hormonalnej, ale to ta sama kategoria, więc bez przesady.
Wycinanie, wstawianie i rozmnażanie to już osobna kwestia i jasne, tu wiele rzeczy można dopracować i nad wieloma pomyśleć.
Ale jeśli moje podejście jest ciekawe, to jak widzisz kwestie etyczne w swoim?
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 14 cze 2019, o 00:04

W moim? Rodzice nie musieliby się przyzwyczajać do nowego wcielenia swojego dziecka. Kolejny plus. 8)
Awatar użytkownika
keara
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 191
Rejestracja: 30 sie 2010, o 19:53

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: keara » 14 cze 2019, o 11:07

Nie pytam o rodziców, tylko o etykę. Mówisz o grzebaniu w mózgu i modyfikowaniu tożsamości. Kwestie etyczne są tu równie ważne co te techniczno-medyczne. A to, do czego się będą musieli przyzwyczaić rodzice, to już sprawa co najmniej trzeciorzędna, żeby nie powiedzieć marginalna.
Serio, strefa komfortu osób trzecich jest żadnym argumentem w dyskusji o tożsamości jednostki.
Awatar użytkownika
QueenOfTheRings
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 31
Rejestracja: 6 kwie 2019, o 21:37

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: QueenOfTheRings » 17 cze 2019, o 00:50

Jakie kwestie etyczne? Chodzi mi wolny wybór.
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 20 cze 2019, o 16:57

QueenOfTheRings pisze:
17 cze 2019, o 00:50
Jakie kwestie etyczne? Chodzi mi wolny wybór.
Skoro chodzi Ci o wolny wybór, to nie przyszło ci do głowy, żeby zapytać osoby trans, co o tym myślą? Ile znasz takich osób? Bo ja całkiem sporo (część osobiście, część czytam przez różne media). Przekonana jestem, że zdecydowana większość zostałaby przy chęci medycznej korekty ciała, a nie ingerencji w ich tożsamość. Skoro ktoś decyduje się na długą i bolesną drogę korekty, i po tym wszystkim mówi: warto było (na pewno są takie osoby, choć takich nie znam, które powiedzą, że nie było warto, ale jest to mniejszość), to może u diabła one powinny mieć prawo decydować, co jest, a co nie jest obcą ingerencją, i na przykład nie jest nią korekta medyczna ciała, ale JEST ingerencja w poczucie tego, kim w ogóle są? To mózg decyduje o tym, kim jesteśmy. Nie "leczy się" tożsamości. (I zanim ktoś powie, że mózg tak, to w takim razie ciało nie ma znaczenia: istniejemy w świecie z podziałem na płci, z wszystkimi tego konsekwencjami. I za czymś trzeba się opowiedzieć)
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1596
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: jasandra » 20 cze 2019, o 17:02

Osoby, które określają się jako niebinarne, też czasem dokonują korekty płci, bo czują się BARDZIEJ kobietą/dziewczyną/chłopakiem/mężczyzną. Nie rozumiem, nie mnie to oceniać, ale jeśli ktoś po coming oucie dotyczącym swojej tożsamości seksualnej czuje się z tym na tyle lepiej, na ile ja po coming oucie związanym z orientacją, to trzymam wszystkie kciuki, żeby społeczeństwo to zaakceptowało.
biedronca
super forma
super forma
Posty: 1406
Rejestracja: 22 kwie 2015, o 19:46

Re: Nastolatki i transpłciowość

Post autor: biedronca » 21 cze 2019, o 10:03

QueenOfTheRings pisze:
13 cze 2019, o 15:53
Elinor pisze:
20 sty 2019, o 14:11
Teraz ta osoba, która identyfikuje się jako osoba niebinarna, moim zdaniem wpadła w "dół" dysforii płci, zmieniła swój wizerunek na męsko prezentujący się, czy może raczej chłopięco, łącznie z usunięciem piersi i zastanawia się czy nie brać testosteronu
Skoro ktoś decyduje się wycinać piersi, brać testosteron to czy nie lepiej zamiast tego brać środki, dzięki którym tożsamość płciowa zacznie być zgodna z cielesnością? Po co okaleczać ciało, zamiast ingerować w ośrodek w mózgu odpowiedzialny za identyfikację płciową? Czemu medycyna nie idzie w tym kierunku? Wytnie się cycki, a co z dolną częścią ciała? Ile trzeba przejść by osiągnąć zamierzony efekt zamiany płci?
Póki co korekta zewnętrznych cech płciowych jest do pewnego stopnia możliwa, natomiast zmienić płci mózgu, o ile wiem, medycyna nie potrafi. I nie wydaje mi się, żeby to się miało zmienia w najbliższym czasie, więc dyskusja jest czysto teoretyczna.

Myślę, że to nasz mózg jest wyznacznikiem tego, kim jesteśmy. I okropnym pomysłem jest operacyjne zmienianie tego, co akurat nie pasuje do konserwatywnej wizji społeczeństwa. Moim zdaniem lepszym wyjściem jest po prostu edukacja społeczeństwa.

Podobne pomysły już były - lobotomia stosowana na niedostosowanych jednostkach (jest taki epizod np. w filmie Revolutionary Road). Człowiek po zabiegu był otępiały i zobojętniały i dużo łatwiej się dostosowywał, bo było mu wszystko jedno.
I owszem, lobotomię stosuje się nadal, ale w dużo węższym zakresie i w skrajnych przypadkach, np. w ciężkich padaczkach, które nie dają szansy na normalne życie.

Uważam, że drastyczne i nieodwracalne interwencje w ciało powinny być bardzo głęboko przemyślane, ale czasami nie ma wyjścia.
Natomiast interwencja w mózg nie jest prostą odpowiedzią na jakiekolwiek problemy. Chociażby dlatego że mózg nie jest prosty. Nie ma jakiegoś "ośrodka płci", który można wyciąć jak śledzionę. Taka zmiana mogłaby mieć nieoczekiwane skutki. Poza tym płeć jest ważną częścią naszej tożsamości, więc nawet gdyby udało się znaleźć jej "przełącznik" w mózgu taka zmiana musiałaby wpłynąć na całą osobowość.
ODPOWIEDZ