Względem emocji, a np doświadczam i często obserwuje
że to przeważnie emocje moje, emocje kobiet są tłamszone, negowane, wyśmiewane i to często w takich wręcz momentach kryzysowych.
Więc dlaczego ostatnio mówi się jedynie o emocjach mężczyzn, skoro nasza kultura jest nasiąknięta nienawiścią i taką wręcz pogardą w stronę okazywania emocji i jest wręcz jakby taka nasza narodowa gorączka żeby wbijać szpile ludziom w słabościach życiowych.
Co o tym myślicie ?
Mówią że mężczyźni są dyskryminowani..
-
eminem98xd
- uzależniona foremka

- Posty: 826
- Rejestracja: 2 lip 2014, o 19:46
Re: Mówią że mężczyźni są dyskryminowani..
Co do narodowej gorączki się nie zgadzam... tak jest ogólnie wszędzie beż żartu
A tak... też dużo słyszałam o tym, nawet osobiście. Lecz to nie są rzeczowe przykłady. Patrzę to jako na przeciąganie liny. Kobiety mają rację i o wiele większą od mezczyzn, lecz ci drudzy mają wybujałe ego i brak wiedzy i empatii szczególnie do problem kobiet. "To same pi**rdoły co tam! Mamy gorzej od kobiet jest nam ciężko" itd. Temat męskiej depresji też zawsze wypływa tylko w tej sytuacji gdzie niedaleko stoi poważny problem kobiety. Chcą uwagi mimo to że mają jej tak dużo od zarania dziejów. I wciąż im mało. Więc na równi z kobietami rywalizują o społeczną uwagę mężczyźni. Tym że parafoskalnie sami sobie są winni dyskryminacji — stulecia patriarchatu, władzy żelazną ręką, brutalizm psychologiczny i bezwzględność — a jeszcze populacja selekcjonowana. Od wieków arystokraci i najwyżsi dbali oto by potomkowie rodzili się od wybranych mężczyzn. Kobiety slubowano tylko z najsilniejszymi, bardziej przemocowymi jednostkami. A wiec populacja popierała nadwagę mężczyzn o cechach psychopatycznych i przemocowych. Tak się dowiedziałam w pewnym materiale od innej feministki online.
Z tego wniosek że główna populacja mężczyzn właśnie dalej walczy o władzę — bo pole dyskrymiacji też postrzegają jako miejsce do konkurencji z kobietami, by ich problemy stały się bezwartościowe na tle męskich. Kopiują od kobiet, lecz dobrze umieją jak zawsze blokować głos kobietom. Gwałty, procent przestępczości itd... te fakty nie przeszkodzą influencerom i tym podobnym nagłaśniać o męskiej depresji itp. Tylko że nie edukują innych mężczyzn o prawdzie — że to właśnie ich własny twór, ten patriarchat, był przyczyną pierwotną wszystkich problemów. No ale nie. Tego «nie dostrzegają», bo to nie jest korzystne dla nich samych. Więc trwa dalej ta farsa — na tle rzeczywistych tragedii i problemów które kobiety spotykają ze strony mężczyzn niemal w każdej chwili na całym świecie
A tak... też dużo słyszałam o tym, nawet osobiście. Lecz to nie są rzeczowe przykłady. Patrzę to jako na przeciąganie liny. Kobiety mają rację i o wiele większą od mezczyzn, lecz ci drudzy mają wybujałe ego i brak wiedzy i empatii szczególnie do problem kobiet. "To same pi**rdoły co tam! Mamy gorzej od kobiet jest nam ciężko" itd. Temat męskiej depresji też zawsze wypływa tylko w tej sytuacji gdzie niedaleko stoi poważny problem kobiety. Chcą uwagi mimo to że mają jej tak dużo od zarania dziejów. I wciąż im mało. Więc na równi z kobietami rywalizują o społeczną uwagę mężczyźni. Tym że parafoskalnie sami sobie są winni dyskryminacji — stulecia patriarchatu, władzy żelazną ręką, brutalizm psychologiczny i bezwzględność — a jeszcze populacja selekcjonowana. Od wieków arystokraci i najwyżsi dbali oto by potomkowie rodzili się od wybranych mężczyzn. Kobiety slubowano tylko z najsilniejszymi, bardziej przemocowymi jednostkami. A wiec populacja popierała nadwagę mężczyzn o cechach psychopatycznych i przemocowych. Tak się dowiedziałam w pewnym materiale od innej feministki online.
Z tego wniosek że główna populacja mężczyzn właśnie dalej walczy o władzę — bo pole dyskrymiacji też postrzegają jako miejsce do konkurencji z kobietami, by ich problemy stały się bezwartościowe na tle męskich. Kopiują od kobiet, lecz dobrze umieją jak zawsze blokować głos kobietom. Gwałty, procent przestępczości itd... te fakty nie przeszkodzą influencerom i tym podobnym nagłaśniać o męskiej depresji itp. Tylko że nie edukują innych mężczyzn o prawdzie — że to właśnie ich własny twór, ten patriarchat, był przyczyną pierwotną wszystkich problemów. No ale nie. Tego «nie dostrzegają», bo to nie jest korzystne dla nich samych. Więc trwa dalej ta farsa — na tle rzeczywistych tragedii i problemów które kobiety spotykają ze strony mężczyzn niemal w każdej chwili na całym świecie
- FrejaDraco
- początkująca foremka

- Posty: 84
- Rejestracja: 2 gru 2018, o 00:45
Re: Mówią że mężczyźni są dyskryminowani..
lepiej nie można tego ująćFrejaDraco pisze: ↑13 kwie 2026, o 15:54Prezentujesz sztandarowy wręcz przykład toksycznego, nierónościowego feminizmu.
"Mężczyźni sami sobie wini, stulecie patriarchatu, mówią o swoich problemach, żeby umniejszyć problemy kobiet, itp".
To klasyczny przykład luki empatii i mizoandrii.
