Kiedy 27 latka podrywa 40+

Rozmowy pan dojrzałych
spinaczka
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 23
Rejestracja: 13 mar 2019, o 15:41

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: spinaczka » 10 maja 2020, o 23:37

Odrzucam nie dojrzałe osoby bo szkoda mi czasu
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 10 maja 2020, o 23:38

spinaczka pisze:
10 maja 2020, o 23:28
Moze obawiają sie dziwadełka co sie chce popisywac
Nie rozumiem. Hmmm że kto chce się popisywać i przed kim? I czym w ogóle się popisywać? Tak jestem dziwna. Ale słowo ekscentryczna brzmi ładniej.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 10 maja 2020, o 23:41

wojtek pisze:
10 maja 2020, o 23:24
spinaczka pisze:
10 maja 2020, o 23:20
Po co komuś ja? Myślę, że do ciekawych rozmów, do wzajemnego poznawania się i uczenia od siebie, do spędzania razem czasu wolnego, do wymiany poglądów, do przytulania się, bycia dla siebie wsparciem...etc.
a ty chciałabyś zeby ktoś o tobie mówił Staruszka? bo np 16 letnia dziewczyna moze tak o tobie mówić.
I jakie ciekawe rozmowy mozna z tobą prowadzic skoro nie masz w tobie szacunku wobec innych?
[/quote]
spinaczka chyba się spinasz za bardzo. autorka mówi to w żartobliwej formie. nie każda się obrazi. a akurat tą dziewczynę kojarzę z forum i jest ogarnięta, gada do rzeczy i ma szanse u starszych kobiet na pewno.
AniaMac może chodzi o to że jesteś wyoutowana a one nie, i obawiają się outu?
[/quote]

Trudno mi to określić. Ale to może być powód. Nigdy o wyoutowanie nie pytałam, bo zdawało mi się to takie oczywiste. Dostrzegam swój egoizm w tym.
wojtek
super forma
super forma
Posty: 2202
Rejestracja: 19 lis 2016, o 21:43

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: wojtek » 10 maja 2020, o 23:50

nawet nie musisz o to pytać by sie zorientować w temacie. popatrz na ich styl życia, na ich media społecznościowe, tak zobaczysz jak żyją, to ci dużo o nich powie. może twój swobodny, wyotowany styl życia jest dla nich przeszkodą? może i by chciały ale dyskretnie, a z tobą może być trudno dyskretnie. chyba nawet tak to ty byś nie chciała. wiesz można chcieć dużo rzeczy ale jest wiele przeszkód przez które i tak się po to nigdy nie sięga czego się chce.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 00:01

wojtek pisze:
10 maja 2020, o 23:50
nawet nie musisz o to pytać by sie zorientować w temacie. popatrz na ich styl życia, na ich media społecznościowe, tak zobaczysz jak żyją, to ci dużo o nich powie. może twój swobodny, wyotowany styl życia jest dla nich przeszkodą? może i by chciały ale dyskretnie, a z tobą może być trudno dyskretnie. chyba nawet tak to ty byś nie chciała. wiesz można chcieć dużo rzeczy ale jest wiele przeszkód przez które i tak się po to nigdy nie sięga czego się chce.
Czasem jest mi trudno uświadomić sobie, że ktoś może mieć problem w kwestii, którą ja już mam dawno za sobą. Moi znajomi wiedzą w większości o mojej orientacji czy preferencjach.
0k0b0ga
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 312
Rejestracja: 5 sty 2017, o 01:11

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: 0k0b0ga » 11 maja 2020, o 00:38

Wez, młoda, bo sie dziwnie poczulam. Ze powinnam grzeszyc zalązkiem starczej madroscii. :D pewnie nadejdzie za 2 lata.
roll
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 61
Rejestracja: 17 paź 2005, o 00:00

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: roll » 11 maja 2020, o 00:52

Powodów braku zainteresowania może być bardzo wiele i niektóre mogą nie mieć niczego wspólnego z wiekiem. Ja osobiście jestem 40+ i słabo sobie wyobrażam związek z 27-latką. To mogłoby być chwilowo ekscytujące, ale na dłuższą metę męczące. Dużą barierą dla mnie byłyby prawdopodobnie zupełnie inne oczekiwania i cele życiowe. Poczynając od spraw zawodowych na sposobie spędzania wolnego czasu kończąc. Ja już zrobiłam karierę i wolałabym związać się z kimś, kto ma ten etap już za sobą (czyli nie to, że jestem na emeryturze, bo bardzo lubię to co robię, ale praca nie jest już priorytetem), ja mam już bardzo jasno określone pewne cele i priorytety i nie chciałabym komuś ich narzucać, ani też przeżywać pewnych etapów życia po raz drugi.
0k0b0ga
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 312
Rejestracja: 5 sty 2017, o 01:11

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: 0k0b0ga » 11 maja 2020, o 05:10

AniaMac pisze:
9 maja 2020, o 20:58
Kobiety proszę powiedzcie mi co złego jest w tym kiedy dużo młodsza kobieta podrywa tą starszą? Jak obejść, przeskoczyć, walczyć z oporami tej starszej?
Co jest zlego? Jak Ty kogos podrywasz, to czyste zuo :D
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 05:35

0k0b0ga pisze:
11 maja 2020, o 05:10
AniaMac pisze:
9 maja 2020, o 20:58
Kobiety proszę powiedzcie mi co złego jest w tym kiedy dużo młodsza kobieta podrywa tą starszą? Jak obejść, przeskoczyć, walczyć z oporami tej starszej?
Co jest zlego? Jak Ty kogos podrywasz, to czyste zuo :D
:-D Cicho! Psujesz mi autoreklamę szamanko. Wracaj do lasu
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 05:41

roll pisze:
11 maja 2020, o 00:52
Powodów braku zainteresowania może być bardzo wiele i niektóre mogą nie mieć niczego wspólnego z wiekiem. Ja osobiście jestem 40+ i słabo sobie wyobrażam związek z 27-latką. To mogłoby być chwilowo ekscytujące, ale na dłuższą metę męczące. Dużą barierą dla mnie byłyby prawdopodobnie zupełnie inne oczekiwania i cele życiowe. Poczynając od spraw zawodowych na sposobie spędzania wolnego czasu kończąc. Ja już zrobiłam karierę i wolałabym związać się z kimś, kto ma ten etap już za sobą (czyli nie to, że jestem na emeryturze, bo bardzo lubię to co robię, ale praca nie jest już priorytetem), ja mam już bardzo jasno określone pewne cele i priorytety i nie chciałabym komuś ich narzucać, ani też przeżywać pewnych etapów życia po raz drugi.
Rozumiem. A czy mogłabyś sprecyzować te inne oczekiwania i cele życiowe? Bo trudno mi sobie wyobrazić, że mogą być diametralnie różne. I o jakich etapach życia mówisz dokładnie?
wojtek
super forma
super forma
Posty: 2202
Rejestracja: 19 lis 2016, o 21:43

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: wojtek » 11 maja 2020, o 10:50

roll pisze:
11 maja 2020, o 00:52
Powodów braku zainteresowania może być bardzo wiele i niektóre mogą nie mieć niczego wspólnego z wiekiem. Ja osobiście jestem 40+ i słabo sobie wyobrażam związek z 27-latką. To mogłoby być chwilowo ekscytujące, ale na dłuższą metę męczące. Dużą barierą dla mnie byłyby prawdopodobnie zupełnie inne oczekiwania i cele życiowe. Poczynając od spraw zawodowych na sposobie spędzania wolnego czasu kończąc. Ja już zrobiłam karierę i wolałabym związać się z kimś, kto ma ten etap już za sobą (czyli nie to, że jestem na emeryturze, bo bardzo lubię to co robię, ale praca nie jest już priorytetem), ja mam już bardzo jasno określone pewne cele i priorytety i nie chciałabym komuś ich narzucać, ani też przeżywać pewnych etapów życia po raz drugi.
nie każdy robi karierę i nie każdy chce robić karierę, wielu ludzi po prostu chodzi do pracy, żeby mieć za co żyć i to im w zupełności wystarcza. cele życiowe już prawie 30 latki i 40 latki nie muszą się aż tak różnić. może poza chęcią urodzenia dzieci, bo jednak 40 tka na dzieci to już trochę późno, a 27 latka to idealnie. studia też w tym wieku już powinny być skończone, o ile ktoś je robił, więc etap nauki też odpada, zakończony. aż mnie dziwi o jakich jeszcze celach życiowych i priorytetach piszesz.
totylkojajestem
Posty: 1
Rejestracja: 20 cze 2019, o 17:16

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: totylkojajestem » 11 maja 2020, o 20:59

Nazywanie kobiety po 40 staruszka jest słabe.Moze i sobie żartujesz ale większość kobiet ma obsesję na punkcie wieku bo nie chca się starzec. Jakbym była po 40 i moja kobieta by mi tak powiedziała bo myślę że rozmowa byłaby ostra.
blackolive
Posty: 3
Rejestracja: 21 lip 2019, o 18:55

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: blackolive » 11 maja 2020, o 21:05

Nie jestem po 40stce, ale już mi do niej bliżej niż dalej.
Powód, dla którego ja nie biorę pod uwagę znacznie młodszej kobiety, to taki, że w takiej relacji łatwo o 'przymusowe' wejście w jakąś rolę, w tym przypadku rolę 'tej starszej'.
Jednym z głównych powodów, dla których wolę być z kobietą, a nie mężczyzną, to fakt, że nie muszę grać społecznej roli kobiety.
Podsumowując, bycie ze znacznie młodszą kobietą oznacza dla mnie w większym stopniu konieczność wejścia w jakąś rolę, a nie po to jestem z kobietami, żeby to robić:).
Ale generalnie rozumiem Cię - też kiedyś pociągały mnie starsze;)
Pozdrawiam serdecznie
roll
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 61
Rejestracja: 17 paź 2005, o 00:00

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: roll » 11 maja 2020, o 21:28

Kariera była tylko przykładem, generalnie chodzi o to, że osoba w wieku 27 lat może być w całkiem innym - mentalnie, materialnie, towarzysko, intelektualnie - miejscu niż osoba w wieku np. 45 lat. I nie mówię, że któraś jest w gorszym lub lepszym miejscu, tylko innym. 27-latka może być zafiksowana na karierze, bo jeśli jej na niej zależy, to w tym wieku jest się najbardziej produktywnym, 27-latka może mieć bardzo bujne życie towarzyskie i go potrzebować, 27-latka może nie mieć oszczędności i zaplecza finansowego (tak, to ma znaczenie), 27-latka może nie mieć na głowie starych, schorowanych rodziców, 27-latka może być fizycznie dużo bardziej sprawna niż 45-latka. Różnic jest dużo i każda z nich - w dłuższej perspektywie - może być problemem. Oczywiście nie musi, ale skoro temat jest o obawach, to właśnie takie one mogą być.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 21:52

totylkojajestem pisze:
11 maja 2020, o 20:59
Nazywanie kobiety po 40 staruszka jest słabe.Moze i sobie żartujesz ale większość kobiet ma obsesję na punkcie wieku bo nie chca się starzec. Jakbym była po 40 i moja kobieta by mi tak powiedziała bo myślę że rozmowa byłaby ostra.
Nie rozumiem przecież taka jest kolej rzeczy. A mamy ogrom czasu by się przyzwyczaić do starości. Ja z kolei mam na odwrót. Bardzo pragnę mieć już 40 lat. A co do słów, są tylko słowami, nie są tym kodem co go wysyłamy do drugiej jednostki, są ułomne, nie oddają tego co chcemy prawdziwe przekazać.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 21:53

blackolive pisze:
11 maja 2020, o 21:05
Nie jestem po 40stce, ale już mi do niej bliżej niż dalej.
Powód, dla którego ja nie biorę pod uwagę znacznie młodszej kobiety, to taki, że w takiej relacji łatwo o 'przymusowe' wejście w jakąś rolę, w tym przypadku rolę 'tej starszej'.
Jednym z głównych powodów, dla których wolę być z kobietą, a nie mężczyzną, to fakt, że nie muszę grać społecznej roli kobiety.
Podsumowując, bycie ze znacznie młodszą kobietą oznacza dla mnie w większym stopniu konieczność wejścia w jakąś rolę, a nie po to jestem z kobietami, żeby to robić:).
Ale generalnie rozumiem Cię - też kiedyś pociągały mnie starsze;)
Pozdrawiam serdecznie
Nic z tego kompletnie nie rozumiem. Jak to rolę starszej? A na czym ta rola polega?
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 22:03

roll pisze:
11 maja 2020, o 21:28
Kariera była tylko przykładem, generalnie chodzi o to, że osoba w wieku 27 lat może być w całkiem innym - mentalnie, materialnie, towarzysko, intelektualnie - miejscu niż osoba w wieku np. 45 lat. I nie mówię, że któraś jest w gorszym lub lepszym miejscu, tylko innym. 27-latka może być zafiksowana na karierze, bo jeśli jej na niej zależy, to w tym wieku jest się najbardziej produktywnym, 27-latka może mieć bardzo bujne życie towarzyskie i go potrzebować, 27-latka może nie mieć oszczędności i zaplecza finansowego (tak, to ma znaczenie), 27-latka może nie mieć na głowie starych, schorowanych rodziców, 27-latka może być fizycznie dużo bardziej sprawna niż 45-latka. Różnic jest dużo i każda z nich - w dłuższej perspektywie - może być problemem. Oczywiście nie musi, ale skoro temat jest o obawach, to właśnie takie one mogą być.
Bardziej niż na karierze zależy mi na sukcesie wewnętrznym. Co do bycia zafiksowanym na karierze to równie dobrze i 40 może mieć fiksacje. Moje życie towarzyskie nie istnieje. A ostatnio jak byłam w relacji ze starszą kobietą to ona była zdecydowana chodzić na koncerty. Ja wolę zostać w domu, tłumy mnie męczą na dłuższą metę. Są głośne.Myślę że ta obawa co do prowadzenia bujnego życia towarzyskiego jest nieuzasadniona w żaden sposób. To nie zależy od wieku. Oczywiście, że jeśli chcemy widzieć negatywy to nawet niewyprasowana koszula będzie przesłanką nie do odpuszczenia. Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
roll
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 61
Rejestracja: 17 paź 2005, o 00:00

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: roll » 11 maja 2020, o 22:17

[/quote]
Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
[/quote]

Ale Ty chcesz związku a nie romansu? A to nie jest tylko tu i teraz.
Poza tym ja mówię o hipotetycznych, częstych (statystycznie) różnicach. Nie napisałaś szczegółów, więc sobie gdybamy. I powtarzam, że nie mówię o negatywach, tylko o różnicach. Również o różnicach w doświadczeniach, a takie porozumienie mentalne jest równie ważne. Mnie na przykład takie 20-30 często nudzą (a ja pewnie nudzę je), choć oczywiście zdarzają się wyjątki.
Awatar użytkownika
gimmeeverything
super forma
super forma
Posty: 4346
Rejestracja: 25 lut 2012, o 16:14
Lokalizacja: ha-ha-Hardcorowo :)

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: gimmeeverything » 11 maja 2020, o 22:20

AniaMac pisze:
10 maja 2020, o 19:23
W sklepie w którym obsługuje zazwyczaj wszystko uchodzi mi na sucho. Mogę nieprzerwanie patrzeć, zawieszać sugestywnie wzrok, modulować głos, dotykać palców przy podawaniu paragonu, być nadmiernie pomocna i wychodzić do klientki

nie fantazjuj. mamy pandemię.


AniaMac pisze:
9 maja 2020, o 20:58
Kobiety proszę powiedzcie mi co złego jest w tym kiedy dużo młodsza kobieta podrywa tą starszą? Jak obejść, przeskoczyć, walczyć z oporami tej starszej? Co pojawia się w jej głowie kiedy ją podrywam? Z czym ona może się borykać? O co w ogóle chodzi z różnicą wieku? Jaki jest problem? Ja nie rozumiem dojrzałych kobiet. Nie wiem co dzieje się w ich głowach. Czego mogą się bać, co je stopuje w relacjach z różnicą. Na co należy uważać, z czym się pilnować żeby nie urazić tak kruchej istotki? Jak jej do siebie nie zrazić? Jak zrozumieć mechanizmy postępowania? Proszę o pomoc, bo już nie wiem co mam robić. Lubię staruszki, a one się dystansują. Uchylają przed ciosem, który nie następuje. Boją się.
cierpliwości.
jeśli w swoim niezmiennym parciu na babcie wytrwasz jeszcze chwilę - sama będziesz jedną z nich i problem różnicy zniknie.

niestety istnieje ryzyko, że wówczas to do Ciebie będą podbijać takie niedopieszczone szkraby.
...i nawet jak upadnę, to wstanę - a wtedy TY masz przejebane :twisted:
biedronca
super forma
super forma
Posty: 1627
Rejestracja: 22 kwie 2015, o 19:46

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: biedronca » 11 maja 2020, o 22:41

AniaMac pisze:
11 maja 2020, o 22:03
roll pisze:
11 maja 2020, o 21:28
Kariera była tylko przykładem, generalnie chodzi o to, że osoba w wieku 27 lat może być w całkiem innym - mentalnie, materialnie, towarzysko, intelektualnie - miejscu niż osoba w wieku np. 45 lat. I nie mówię, że któraś jest w gorszym lub lepszym miejscu, tylko innym. 27-latka może być zafiksowana na karierze, bo jeśli jej na niej zależy, to w tym wieku jest się najbardziej produktywnym, 27-latka może mieć bardzo bujne życie towarzyskie i go potrzebować, 27-latka może nie mieć oszczędności i zaplecza finansowego (tak, to ma znaczenie), 27-latka może nie mieć na głowie starych, schorowanych rodziców, 27-latka może być fizycznie dużo bardziej sprawna niż 45-latka. Różnic jest dużo i każda z nich - w dłuższej perspektywie - może być problemem. Oczywiście nie musi, ale skoro temat jest o obawach, to właśnie takie one mogą być.
Bardziej niż na karierze zależy mi na sukcesie wewnętrznym. Co do bycia zafiksowanym na karierze to równie dobrze i 40 może mieć fiksacje. Moje życie towarzyskie nie istnieje. A ostatnio jak byłam w relacji ze starszą kobietą to ona była zdecydowana chodzić na koncerty. Ja wolę zostać w domu, tłumy mnie męczą na dłuższą metę. Są głośne.Myślę że ta obawa co do prowadzenia bujnego życia towarzyskiego jest nieuzasadniona w żaden sposób. To nie zależy od wieku. Oczywiście, że jeśli chcemy widzieć negatywy to nawet niewyprasowana koszula będzie przesłanką nie do odpuszczenia. Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
Chyba jedną z większych różnic w życiu jest stopień stabilizacji, nie chodzi o sposób spędzania wolnego czasu.
Mając 40 lat masz zwykle stabilną pracę, dom, bliskich ludzi, czasami dzieci. Ogólnie życie mocno zakorzenione w jakimś miejscu. Możesz podróżować, ale wracasz do miejsca, które uważasz za dom i gdzie jest większość ważnych dla ciebie spraw.
Mając 27 lat zwykle jeszcze tego nie masz. Jeżeli w innym mieście pojawi się jakaś ciekawa perspektywa, możesz bez większych problemów się tam przenieść. Jeżeli wiążesz się na poważnie z kimś, kto już zapuścił korzenie, będziesz sama musiała się dostosować do takiego życia, albo skłonić swoją dziewczynę do wyrwania korzeni. A to może być trudny kompromis.

Poza tym cała ta kwestia mówienia o staruszkach. 40-letnia kobieta nie jest staruszką i trochę dziwne, że tak na nie patrzysz. Trąci to trochę dziwnym fetyszyzmem, a chyba niewiele osób chce być obiektem fetyszu. Ewentualnie jakimś poszukiwaniem zastępczej matki, co też jest mało atrakcyjne.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 23:32

roll pisze:
11 maja 2020, o 22:17
Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
[/quote]

Ale Ty chcesz związku a nie romansu? A to nie jest tylko tu i teraz.
Poza tym ja mówię o hipotetycznych, częstych (statystycznie) różnicach. Nie napisałaś szczegółów, więc sobie gdybamy. I powtarzam, że nie mówię o negatywach, tylko o różnicach. Również o różnicach w doświadczeniach, a takie porozumienie mentalne jest równie ważne. Mnie na przykład takie 20-30 często nudzą (a ja pewnie nudzę je), choć oczywiście zdarzają się wyjątki.
[/quote]
Moje życie polega na byciu tu i teraz, życiu teraźniejszością. Tak by każda nawet najdrobniejsza z chwil była wyjątkowa i niepowtarzalna. Nie mogę pojąć obaw o których mówisz. Mi się zawsze wydawało, że jeśli dwójka ludzi czuje coś do siebie to generalnie świeci zielone światło, bo nikt nie przejmuje się tym co będzie, potrzeba bycia razem i bliskości jest większa niż obawy. Ja też się boję. Też mam swoje strachy. Ale im nie ulegam. Chyba muszę sobie odpuścić na jakiś czas romantyczne rozterki. Mnie też 20,30 nudzą :-D. A co do doświadczenia, nie wiązałabym go z wiekiem. Prędzej ze środowiskiem w jakim przyszło żyć danej jednostce oraz jej reakcji na to środowisko.
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 23:34

gimmeeverything pisze:
11 maja 2020, o 22:20
AniaMac pisze:
10 maja 2020, o 19:23
W sklepie w którym obsługuje zazwyczaj wszystko uchodzi mi na sucho. Mogę nieprzerwanie patrzeć, zawieszać sugestywnie wzrok, modulować głos, dotykać palców przy podawaniu paragonu, być nadmiernie pomocna i wychodzić do klientki

nie fantazjuj. mamy pandemię.


AniaMac pisze:
9 maja 2020, o 20:58
Kobiety proszę powiedzcie mi co złego jest w tym kiedy dużo młodsza kobieta podrywa tą starszą? Jak obejść, przeskoczyć, walczyć z oporami tej starszej? Co pojawia się w jej głowie kiedy ją podrywam? Z czym ona może się borykać? O co w ogóle chodzi z różnicą wieku? Jaki jest problem? Ja nie rozumiem dojrzałych kobiet. Nie wiem co dzieje się w ich głowach. Czego mogą się bać, co je stopuje w relacjach z różnicą. Na co należy uważać, z czym się pilnować żeby nie urazić tak kruchej istotki? Jak jej do siebie nie zrazić? Jak zrozumieć mechanizmy postępowania? Proszę o pomoc, bo już nie wiem co mam robić. Lubię staruszki, a one się dystansują. Uchylają przed ciosem, który nie następuje. Boją się.
cierpliwości.
jeśli w swoim niezmiennym parciu na babcie wytrwasz jeszcze chwilę - sama będziesz jedną z nich i problem różnicy zniknie.

niestety istnieje ryzyko, że wówczas to do Ciebie będą podbijać takie niedopieszczone szkraby.
:-) Ty to Gimmie zawsze potrafisz człowieka podnieść na duchu, wywołać grymas na twarzy, dać zwątpić w siebie...
Awatar użytkownika
AniaMac
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 648
Rejestracja: 2 lut 2016, o 14:30

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: AniaMac » 11 maja 2020, o 23:44

biedronca pisze:
11 maja 2020, o 22:41
AniaMac pisze:
11 maja 2020, o 22:03
roll pisze:
11 maja 2020, o 21:28
Kariera była tylko przykładem, generalnie chodzi o to, że osoba w wieku 27 lat może być w całkiem innym - mentalnie, materialnie, towarzysko, intelektualnie - miejscu niż osoba w wieku np. 45 lat. I nie mówię, że któraś jest w gorszym lub lepszym miejscu, tylko innym. 27-latka może być zafiksowana na karierze, bo jeśli jej na niej zależy, to w tym wieku jest się najbardziej produktywnym, 27-latka może mieć bardzo bujne życie towarzyskie i go potrzebować, 27-latka może nie mieć oszczędności i zaplecza finansowego (tak, to ma znaczenie), 27-latka może nie mieć na głowie starych, schorowanych rodziców, 27-latka może być fizycznie dużo bardziej sprawna niż 45-latka. Różnic jest dużo i każda z nich - w dłuższej perspektywie - może być problemem. Oczywiście nie musi, ale skoro temat jest o obawach, to właśnie takie one mogą być.
Bardziej niż na karierze zależy mi na sukcesie wewnętrznym. Co do bycia zafiksowanym na karierze to równie dobrze i 40 może mieć fiksacje. Moje życie towarzyskie nie istnieje. A ostatnio jak byłam w relacji ze starszą kobietą to ona była zdecydowana chodzić na koncerty. Ja wolę zostać w domu, tłumy mnie męczą na dłuższą metę. Są głośne.Myślę że ta obawa co do prowadzenia bujnego życia towarzyskiego jest nieuzasadniona w żaden sposób. To nie zależy od wieku. Oczywiście, że jeśli chcemy widzieć negatywy to nawet niewyprasowana koszula będzie przesłanką nie do odpuszczenia. Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
Chyba jedną z większych różnic w życiu jest stopień stabilizacji, nie chodzi o sposób spędzania wolnego czasu.
Mając 40 lat masz zwykle stabilną pracę, dom, bliskich ludzi, czasami dzieci. Ogólnie życie mocno zakorzenione w jakimś miejscu. Możesz podróżować, ale wracasz do miejsca, które uważasz za dom i gdzie jest większość ważnych dla ciebie spraw.
Mając 27 lat zwykle jeszcze tego nie masz. Jeżeli w innym mieście pojawi się jakaś ciekawa perspektywa, możesz bez większych problemów się tam przenieść. Jeżeli wiążesz się na poważnie z kimś, kto już zapuścił korzenie, będziesz sama musiała się dostosować do takiego życia, albo skłonić swoją dziewczynę do wyrwania korzeni. A to może być trudny kompromis.

Poza tym cała ta kwestia mówienia o staruszkach. 40-letnia kobieta nie jest staruszką i trochę dziwne, że tak na nie patrzysz. Trąci to trochę dziwnym fetyszyzmem, a chyba niewiele osób chce być obiektem fetyszu. Ewentualnie jakimś poszukiwaniem zastępczej matki, co też jest mało atrakcyjne.
Masz rację. 40 letnia kobieta nie jest w żadnej mierze staruszką. Nie to miałam na myśli używając tego sformułowania. Jest ono używane przeze mnie żartobliwie. Jest dla mnie pozytywne i neutralne. Ja czuję się od dawna staruszką, więc łatwo przychodzi mi nie zastanowienie się nad tym jak to określenie wpływa na innych. Nazywanie kobiety staruszką nie równa się postrzeganiem jej jako staruszki. Dla mnie słowo staruszka ma czuły wydźwięk. Dziwię się, że w tym wieku nie ma się dystansu do głupiego sformułowania. Uwielbiam teorie o szukaniu matki. Tak, zawsze marzyłam, żeby uprawiać dziki seks ze swoją zastępczą matką. To przecież normalne, szukać matki i uprawiać z nią seks.
zagubiona_92
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 136
Rejestracja: 6 sty 2020, o 22:40

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: zagubiona_92 » 12 maja 2020, o 09:20

AniaMac pisze:
11 maja 2020, o 23:32
roll pisze:
11 maja 2020, o 22:17
Czemu starsze kobiety żyją imaginacjami o przyszłości, zamiast zwyczajnie być tu i teraz?
Ale Ty chcesz związku a nie romansu? A to nie jest tylko tu i teraz.
Poza tym ja mówię o hipotetycznych, częstych (statystycznie) różnicach. Nie napisałaś szczegółów, więc sobie gdybamy. I powtarzam, że nie mówię o negatywach, tylko o różnicach. Również o różnicach w doświadczeniach, a takie porozumienie mentalne jest równie ważne. Mnie na przykład takie 20-30 często nudzą (a ja pewnie nudzę je), choć oczywiście zdarzają się wyjątki.
[/quote]
Moje życie polega na byciu tu i teraz, życiu teraźniejszością. Tak by każda nawet najdrobniejsza z chwil była wyjątkowa i niepowtarzalna. Nie mogę pojąć obaw o których mówisz. Mi się zawsze wydawało, że jeśli dwójka ludzi czuje coś do siebie to generalnie świeci zielone światło, bo nikt nie przejmuje się tym co będzie, potrzeba bycia razem i bliskości jest większa niż obawy. Ja też się boję. Też mam swoje strachy. Ale im nie ulegam. Chyba muszę sobie odpuścić na jakiś czas romantyczne rozterki. Mnie też 20,30 nudzą :-D. A co do doświadczenia, nie wiązałabym go z wiekiem. Prędzej ze środowiskiem w jakim przyszło żyć danej jednostce oraz jej reakcji na to środowisko.
[/quote]

też tego nie rozumiem... myślenia w stylu: nie będę się pakować w związek z młodszą/starszą laską, bo co będzie za kilka lat... A nie można po prostu postarać się być szczęśliwym tu i teraz, zobaczyć czy ta relacja przekształci się coś trwałego? Nawet jeżeli po kilku miesiącach, roku, dwóch etc. wszystko się skończy, to czy nie warto zaryzykować? Przynajmniej przez jakiś czas dzielić życie z kimś, kogo się kocha. Jeżeli związek się rozpadnie, to zawsze zostają wspomnienia miłych dni. I możliwość wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
scena77
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 23
Rejestracja: 14 kwie 2018, o 09:36

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: scena77 » 12 maja 2020, o 11:14

A ja lubię być podrywana przez młodsze...
she76
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 197
Rejestracja: 17 lip 2017, o 15:12

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: she76 » 12 maja 2020, o 11:43

totylkojajestem pisze:
11 maja 2020, o 20:59
Nazywanie kobiety po 40 staruszka jest słabe.Moze i sobie żartujesz ale większość kobiet ma obsesję na punkcie wieku bo nie chca się starzec. Jakbym była po 40 i moja kobieta by mi tak powiedziała bo myślę że rozmowa byłaby ostra.
Równie dobrze można się przyczepić, że ktoś mówi do kogoś kotku, albo żabciu, bo wtedy zniża go do poziomu zwierzęcia. Nie przesadzajmy. Ja osobiście nie mam z tym problemu, my z moja partnerką różnie do siebie mówimy, padło też chyba raz czy dwa słowo "staruszko" i nikt ni robił z tego problemu, bo było to właśnie żartobliwe. Nie wiem, może ja inaczej na to patrzę, bo nie wyglądam na swój wiek, zawsze brano mnie za młodszą, mam tez młodszych od siebie znajomych. Może to tez kwestia dystansu do siebie i świadomości swojej wartości... :scratch:
zwyczajna_kobie
Posty: 7
Rejestracja: 29 kwie 2020, o 20:53

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: zwyczajna_kobie » 12 maja 2020, o 11:43

zagubiona_92 pisze:
12 maja 2020, o 09:20
też tego nie rozumiem... myślenia w stylu: nie będę się pakować w związek z młodszą/starszą laską, bo co będzie za kilka lat... A nie można po prostu postarać się być szczęśliwym tu i teraz, zobaczyć czy ta relacja przekształci się coś trwałego? Nawet jeżeli po kilku miesiącach, roku, dwóch etc. wszystko się skończy, to czy nie warto zaryzykować? Przynajmniej przez jakiś czas dzielić życie z kimś, kogo się kocha. Jeżeli związek się rozpadnie, to zawsze zostają wspomnienia miłych dni. I możliwość wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Myślę, że najistotniejsza jest odpowiedź właśnie na to pytanie - co to znaczy dla jednej i dla drugiej osoby - "dzielić życie z kimś"?
Awatar użytkownika
witch75
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 183
Rejestracja: 20 cze 2005, o 00:00
Lokalizacja: UK

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: witch75 » 12 maja 2020, o 12:34

AniaMac pisze:
11 maja 2020, o 05:41
roll pisze:
11 maja 2020, o 00:52
Powodów braku zainteresowania może być bardzo wiele i niektóre mogą nie mieć niczego wspólnego z wiekiem. Ja osobiście jestem 40+ i słabo sobie wyobrażam związek z 27-latką. To mogłoby być chwilowo ekscytujące, ale na dłuższą metę męczące. Dużą barierą dla mnie byłyby prawdopodobnie zupełnie inne oczekiwania i cele życiowe. Poczynając od spraw zawodowych na sposobie spędzania wolnego czasu kończąc. Ja już zrobiłam karierę i wolałabym związać się z kimś, kto ma ten etap już za sobą (czyli nie to, że jestem na emeryturze, bo bardzo lubię to co robię, ale praca nie jest już priorytetem), ja mam już bardzo jasno określone pewne cele i priorytety i nie chciałabym komuś ich narzucać, ani też przeżywać pewnych etapów życia po raz drugi.
Rozumiem. A czy mogłabyś sprecyzować te inne oczekiwania i cele życiowe? Bo trudno mi sobie wyobrazić, że mogą być diametralnie różne. I o jakich etapach życia mówisz dokładnie?
Zgadzam się całkowicie z roll. Z własnego doświadczenia, bo byłam kiedyś w związku z dziewczyną 10 lat ode mnie młodszą, co odbijało mi się gorzką czkawką jeszcze wiele lat po zakończeniu tej relacji. Żałuję do tej pory, że w taką relację w ogóle weszłam, zaślepiona zapewnieniami tej młodszej, że różnica wieku nie ma znaczenia, że wiek nie oznacza dojrzałości życiowej i emocjonalnej, i innymi podobnymi wyidealizowanymi bzdurami. Szybko się przekonałam, że wiek ma ogromne znaczenie, i to, że dwudziestolatce wydaje się, że jest nad wiek dojrzała, to nigdy, przenigdy, nie będzie tak dojrzała jak o 10 czy kilkanaście starsza kobieta. 40 latka była kiedyś 27 letnią dziewczyną, natomiast 27 latka jeszcze nigdy nie była w wieku 40 lat, proste. Inne priorytety, inne potrzeby i reakcje emocjonalne i fizyczne, inne etapy życiowo-zawodowe, inne oczekiwania wobec życia i ludzi, długo by tak wymieniać. Myślę, AniaMac, że zrozumiesz to wszystko dopiero jak sama zwiążesz się kiedyś z młodszą od siebie, dużo młodszą. Czy 18 letnia dziewczynka wydawałaby Ci się atrakcyjna życiowo, intelektualnie, mimo, że określałaby siebie jako super dojrzałą? Może umów się z dziewczyną 10 lat młodszą, i poczuj jak to jest? Sporo młodych kobiet szuka kobiet starszych, bo faktycznie mogą być one pociągające - są niezależne finansowo, mają stabilną karierę, osiągnięcia życiowo-zawodowo-finansowe, dużo przeżyły, widziały, podróżowały, więc dużo wiedzą, mają świadomość tego kim są i dokąd zmierzają. Jestem w stanie to zrozumieć, bo mnie również pociągają te rzeczy, i mimo, że mam 45 lat, to nadal lubię uczyć się od mądrzejszych ode mnie, i wolę mieć partnerkę, która wzbudza we mnie podziw, chociaż absolutnie nie wyobrażam sobie związku z kimś dużo starszym, mimo, że bardziej dojrzałym. W przeciwieństwie do młodych dziewczątek, w których nie widzę absolutnie nic atrakcyjnego. Ani fizycznie, ani intelektualnie, ani tym bardziej emocjonalnie (chaos i huśtawka emocji, bluszczowatość, i wiele innych mało atrakcyjnych zachowań). Poza tym zdecydowanie bardziej atrakcyjne jest partnerstwo, niż rola matki i opiekunki, przynajmniej dla mnie, bo pewnie są kobiety, które to kreci, mnie zdecydowanie nie, a w taką rolę niestety wchodzi się po jakimś czasie, zupełnie bezwiednie i nieoczekiwanie (i niepożądanie), będąc w relacji z dużo młodszą partnerką. Zatem w skrócie - dużo młodsze kobiety są po prostu mało atrakcyjne dla wielu pań w średnim wieku ;-), mimo że trudno im w to uwierzyć :-).
Kto stoi w miejscu, ten się cofa. Choć czasem trzeba zrobić krok w tył, by potem pójść do przodu. Ważne, by nie stać w miejscu.
egze77
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 70
Rejestracja: 10 paź 2017, o 09:57

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: egze77 » 12 maja 2020, o 13:27

Nie wyobrażam sobie nazywania dojrzałej, atrakcyjnej 40 + kobiety 'staruszką"( czy tej mniej atrakcyjnej), to bardzo słabe. Mnie od razu kojarzy się z zaszufladkowaniem, podkreślaniem wieku i nieuniknionego procesu starzenia się, a tego kobiety nie lubią. Ewentualnie z fetyszem. I żadne tłumaczenia nie pomogą. jestem zdecydowanie na nie. Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
witch75
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 183
Rejestracja: 20 cze 2005, o 00:00
Lokalizacja: UK

Re: Kiedy 27 latka podrywa 40+

Post autor: witch75 » 12 maja 2020, o 13:33

AniaMac pisze:
9 maja 2020, o 20:58
Kobiety proszę powiedzcie mi co złego jest w tym kiedy dużo młodsza kobieta podrywa tą starszą? Jak obejść, przeskoczyć, walczyć z oporami tej starszej? Co pojawia się w jej głowie kiedy ją podrywam? Z czym ona może się borykać? O co w ogóle chodzi z różnicą wieku? Jaki jest problem? Ja nie rozumiem dojrzałych kobiet. Nie wiem co dzieje się w ich głowach. Czego mogą się bać, co je stopuje w relacjach z różnicą. Na co należy uważać, z czym się pilnować żeby nie urazić tak kruchej istotki? Jak jej do siebie nie zrazić? Jak zrozumieć mechanizmy postępowania? Proszę o pomoc, bo już nie wiem co mam robić. Lubię staruszki, a one się dystansują. Uchylają przed ciosem, który nie następuje. Boją się.
A może się dystansują, bo po prostu czują się zażenowane sytuacją, czują niechęć albo brak zainteresowania młodszą kobietą?
Kto stoi w miejscu, ten się cofa. Choć czasem trzeba zrobić krok w tył, by potem pójść do przodu. Ważne, by nie stać w miejscu.
ODPOWIEDZ