Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Sprawy nastolatek
ODPOWIEDZ
Ninalina
Posty: 2
Rejestracja: 16 maja 2022, o 14:59

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Ninalina » 16 maja 2022, o 15:34

Kochane! Przeczytałam z uśmiechem, czasem ze smutkiem wszystkie posty na tym na forum odnośnie miłości do nauczycielek… I jakoś tak nostalgicznie mi się zrobiło. Pamiętam swoją własną, pierwszą, wielką szaloną miłość do polonistki (co prawda było to kilkanaście lat temu) ale nadal na samo wspomnienie jej spojrzenia robi mi się ciepło na sercu. Byłam na tyle odważna, że powiedziałam jej o swoim uczuciu :cool: Oczywiście nic się za tą sprawą nie wydarzyło bo myślę, że w żadnym stopniu nie pociągały jej kobiety, a druga sprawa to miałam wtedy 15 lat. Mam również inną historię, byłam już dorosła, w szkole średniej (znów polonistka), która swoją drogą dawała ciagle sprzeczne sygnały. Raz tak, raz nie, raz rozmowy do późna przez telefon i głębokie patrzenie w oczy, raz unikanie. Czasami myślałam, że tylko mi się wydaje (nie mówię o zakochaniu z jej strony tylko zainteresowaniu, zaintrygowaniu moją osobą), czasami byłam aż zanadto pewna. Sytuacja dziwna i nieklarowna. Od skończenia ostatniej szkoły też minęło kilka dobrych lat i ciągle, prawie codziennie mam z nią kontakt przez wiadomości chwilowe spotkania… Ja ze swojej strony buduję z nią przyjaźń, będąc w szczęśliwym i spełnionym związku z równolatką. Rozmawiałam ostatnio z koleżanką, psychologiem i doszłyśmy do wniosku, że w większości przypadków (bynajmniej w moim tak było) zauroczenie nauczycielkami jest najczęściej wtedy, kiedy nasza relacja z mamą jest w jakiś sposób nadszarpnięta, czy to w dzieciństwie, czy w późniejszym, prawie dorosłym życiu. Nauczyciele zajmują połowę naszego czasu, wydają się idealni w ulokowaniu uczuć… Jednak pamiętajcie kochane moje, że to Wy- same sobie powinnyście dać najpierw miłość, zainteresowanie, szacunek i uwagę… Wtedy nawet zawód miłosny tak bardzo nie boli, bo same dla siebie jesteście najważniejsze <3 <3 <3
123DreamBig
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 116
Rejestracja: 10 sie 2021, o 21:26

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: 123DreamBig » 16 maja 2022, o 22:16

Bardzo fajny wpis. Chyba każdy/każda przeżył/a takie zauroczenie i o ile nie wykracza to poza zauroczenie jest ok. Też sobie przypomniałam moją babeczkę z LO od angielskiego. Kosa niemiłosierna ale dzięki niej zdałam maturę bez najmniejszego problemu. A poza tym wszyscy w grupie (nie tylko mojej) mówili że jestem jej ulubienicą :D Była chyba sama oczywiście nigdy jej o mojej ogromnej sympatii nie powiedziałam ale na koniec szkoły jak poszłam z kwiatami przytuliła mnie bardzo mocno. Nawet nie wiem czy coś mi powiedziała bo już nie pamiętam. Fajne wspomnienia i pewnie większość tak ma. Nie wiem czy to ma coś wspólnego z relacjami z matką ale to chyba naturalne w procesie dojrzewania. Poznajemy kogoś kto poświęca nam uwagę i dużo wie a jeszcze jak jest dość młody/a i podoba nam się to zauroczenie gotowe.
Niezapominnajka
Posty: 1
Rejestracja: 23 lut 2023, o 01:58

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Niezapominnajka » 23 lut 2023, o 20:47

Przyznam, że przeczytałam całe 16 stron tego wątku, bo historie dziewczyn były bardzo interesujące. Czytałam to pół nocy i odczuwałam najróżniejsze emocje podczas tego. Pora bym i ja się zwierzyła z mojego zauroczenia nauczycielką. Zdarzyło mi się to raz do tej pory.

Moją ukochaną nauczycielkę poznałam w ósmej klasie podstawówki, przyszła na zastępstwo na ten rok szkolny i uczyła nas polskiego. Wcześniej nie odczuwałam zbyt dużego zainteresowania tym przedmiotem, ona zaszczepiła we mnie miłość do naszego języka. Jej lekcje były interesujące, bardzo często się śmiała i po prostu spodobała mi się (była też bardzo ładna). Zaczęłam podchodzić i rozmawiać z nią na przerwach i bardzo się z nią zżyłam, więc było mi smutno gdy skończyłam szkole i dowiedziałam się, że już jej raczej nie zobaczę, bo ona zmienia miejsce pracy.

Myliłam się. Spotkałam ją niedawno, bo byłam w szkole koleżanki, na początku mnie nie poznała, ale potem odbyłyśmy bardzo radosną rozmowę. Mówiła mi, że wydoroślałam i pytała co u mnie, a ja opowiadałam jej o nowej szkole i o osobach z mojej starej klasy. Tego samego dnia w nocy wysłała mi zaproszenie na Facebooku, ale nie pisałyśmy ani nic. Na szczęście już mi przeszło, bo ona ma dzieci, męża i w ogóle.

W obecnej szkole jest jedna nauczycielka, którą uważam za bardzo atrakcyjną. Podoba mi się jej elegancki styl oraz jej inteligencja - też uczy polskiego. Mam słabość do humanistycznych umysłów widocznie. Ona jest typową „żyletą”, ale dla mnie jest zawsze miła. Nie uczę się szczególnie dobrze, bo nie mam już na to siły, ale ona mi tego nie wytyka w żaden sposób. Ostatnio na sprawdzianie zrobiłam coś, co mogłoby zostać uznane za błąd kardynalny, ale wstawiła mi szóstkę mimo to.

Jest jednak jedna sytuacja z jej udziałem, która mnie zawstydziła, ale to nie jest nic wielkiego. Siedziałam w ławce a ona podeszła do mnie, bo mieliśmy pisać jakąś pracę, a ja miałam pytanie. Ona nachyliła się nad moją ławką i szepnęła „masz ładny błyszczyk” i się słodko uśmiechnęła… dosłownie dzień mi tym poprawiła, a to taki mały gest. Innym razem zauważyła, że zmieniłam fryzurę, a żaden inny nauczyciel nie zwrócił na to uwagi, więc zdziwiłam się trochę.

Nie robie sobie żadnych nadziei ani nie robiłam z żadnym z tych przypadków, ale nie wiem czemu wyczuwam od niej, że mogłaby być bi, zwłaszcza, że kiedyś nam zakomunikowała, że jest przeciwniczką homofobii i każdy może kochać kogo chce.
heath
Posty: 2
Rejestracja: 14 lip 2022, o 11:35

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: heath » 23 lut 2023, o 22:53

Zaczęło się od żartów, bo jedna z pań od WF była bardzo w moim typie. Krótkie włosy, wysportowana i z niskim głosem, taka typowa chłopaczara ale po 40, uśmiechnięta i pozytywna.
Żarty żartami, ale teraz za każdym razem jak ją widzę to mam motylki w brzuchu, cieszę się i mi głupio.
Na szczęście jestem realistką i wiem,że nauczyciel to nauczyciel , więc nie mam zamiaru w żaden sposób mówić jej o moich odczuciach, ale sytuacja niezręczna, bo bardzo mi głupio przy niej ćwiczyć na WF (na szczęście tylko na zastępstwach).
Trochę żal, bo to najbliższe do zauroczenia co odczuwałam w sumie w całym dotychczasowym życiu, a koleżanka się ze mnie śmieje, że mój typ kobiety wygląda jak walec ;;;
Mam podejrzenia/teorie,że owa nauczycielka może być lesbijką, ale nie chcę mi się robić głębszego śledztwa od odgrzebywania starych postów na FB. Z takimi podejrzeniami zawsze raźniej xD
Ninalina
Posty: 2
Rejestracja: 16 maja 2022, o 14:59

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Ninalina » 27 lut 2023, o 10:12

Kochane! Nauczyciel to też człowiek i nikt nie powiedział, że jeśli skończycie szkołę nie możecie zostać kimś bliższym dla siebie ;) Ja ze swoją po tych kilkunastu latach jestem na Ty, chodzimy na imprezy i gadamy codziennie. Jakby ktoś mi powiedział wtedy w szkole, że będę leżała w jej łóżku podczas kiedy Ona układa ubrania w szafie to chyba bym się zaniosła od śmiechu i niedowierzania. Nie mówię tu o żadnych romantycznych uczuciach (chociaż zdarzają się różne śmieszne sytuacje po alkoholu) ale przyjaźń jest czymś cudownym. :) To działa dokładnie tak jak w innych relacjach. Jeśli jest ta cała „chemia” to niezależnie od wszystkiego gdzieś tam, kiedyś drogi dwójki ludzi mimowolnie się łączą ponownie. <3
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 3 mar 2023, o 13:48

Dziewczyny, młode uczennice i wszelkie nastoletnie kobiety … uważajcie na te amory, uczucia, ciągoty i inne tego typu sprawy w stosunku do nauczycielek. Czasem taka sytuacja może się skończyć bólem i rozdarciem także dla drugiej strony. Z uczuciami ludzkimi czasem jest jak z zapałkami może być z tego ogromny ogień kończący się pogorzeliskiem.
Zosia77a
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 13
Rejestracja: 26 sty 2022, o 10:51

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Zosia77a » 3 mar 2023, o 14:00

Masz jakoś konkretną sytuację na myśli?
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 3 mar 2023, o 15:36

Tak
Zosia77a
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 13
Rejestracja: 26 sty 2022, o 10:51

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Zosia77a » 3 mar 2023, o 16:50

A podzielisz się z nami tą historią?
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 3 mar 2023, o 17:41

Chodzi Ci o to żebym Ci ja opisała na priv? Jesteś tą opcja strony nauczycielskiej co przeżyła taka hist czy strony dawno zakochanej uczennicy …
Awatar użytkownika
Wiosennagwiazda
Moderatorka
Moderatorka
Posty: 3334
Rejestracja: 21 sie 2005, o 00:00
Lokalizacja: LND

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Wiosennagwiazda » 5 mar 2023, o 18:55

Sympatyczna1974 pisze:
3 mar 2023, o 17:41
Chodzi Ci o to żebym Ci ja opisała na priv? Jesteś tą opcja strony nauczycielskiej co przeżyła taka hist czy strony dawno zakochanej uczennicy …
To nie ważne z której jest strony, wszystkie chętnie poczytamy o każdej konfiguracji :podbite oczko:
AleElo
Posty: 2
Rejestracja: 31 maja 2020, o 20:23

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: AleElo » 27 mar 2023, o 22:25

Przeglądam ten wątek od wielu lat :cool:
od kiedy się zorientowałam, że wolę kobiety uświadomiłam sobie także, że byłam zauroczona w kilku nauczycielkach.
Pierwsza Pani z podstawówki, bardzo Ją lubiłam, a Ona mnie, ale bez podtekstów :lol: :lol:
Później gimnazjum... Pani z j.polskiego ehh co to była za kobieta! Do dziś się przyjaźnimy :serce: no i pani z wf też mamy kontakt już stare dupy jesteśmy 🤣🤣
Następnie studia, tu było zouroczenie na maxa :oops: :oops:
Pani wykładowczyni... Dawała znaki, że widzi, że mnie się podoba, kilka spojrzeń, kilka maili...
Uczucie mnie trzymało z dwa,trzy lata!
Kontaktu brak, czasem zobaczę Ją na fejsie, nadal ma to coś...
W zasadzie, to Ona zdeterminowała moją orientację 😁😁
Pozdrawiam Was 😉
HannaCedro
Posty: 3
Rejestracja: 27 sie 2023, o 01:32

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: HannaCedro » 27 sie 2023, o 02:44

Cześć dziewczyny!
Piszę historię o relacjach między licealistką (a może licealistkami?) i nauczycielką.

*
Zuza od dwóch lat jest zakochana w nauczycielce. W ostatnim roku liceum do klasy dołącza Tamara, która w poprzedniej szkole wywołała skandal. Każda ma swoje tajemnice i przeszłość, o której nie chce opowiadać. Ich drogi spotykają się w pewnym krakowskim liceum. Czy obecność Tamary wpłynie na uczucia Zuzy? Czy nauczycielka odkryje emocje dziewczyn?
*

Zapraszam do czytania, może Wam się spodoba. Kolejne rozdziały pojawiają się sukcesywnie na wattpadzie, oczywiście za darmo <3
https://www.wattpad.com/user/HannaCedro
megania2115
Posty: 2
Rejestracja: 2 mar 2024, o 18:53

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: megania2115 » 3 mar 2024, o 00:16

Czesc, mam historie z pania Kasią.
Jestem w klasie 3 technikum i od tego czasu nie przepadalam za moją nauczycielką z biologii + chemii (mam z nią dwa przedmioty), znaczy nie to że jej nie lubiłam, lubiłam (była okej więc miałam do niej zwykłe nastawienie) i z kultury zawsze starałam się z nią witać kiedy ją widziałam na korytarzu. Ona średnio mnie lubiła i to okazywała, tzn. nie odpowiadała mi na to głupie dzień dobry, mimo że słyszała (mam donośny głos), dla każdego innego odpowiadała. Od tego momentu stwierdziłam że dam sobie spokój z witaniem się do niej i będę ją traktować jak ducha.====================
Trzymałam się w tamtych latach z Patrykiem, z ktorym siedzialam w ostatniej lawce i to on zawsze nie słuchał jej na lekcjach i nic nie pisał. Kiedys się spóźnił u niej na lekcji i odwalił coś głupiego co zaczął mi opowiadać i głośno się śmiać. Nauczycielka ostro sie wkurzyla i go przesadzila. ================================
Minęło kilka lekcji, on zaczął uważać na lekcjach i jej odpowiadać na pytania. Zapytał ją po lekcji czy może do mnie usiąść spowrotem na co ona odpowiedziała że to zły pomysł bo mam na niego zły wpływ. Przez nią się pokłuciliśmy i pogodziliśmy, wtedy mi to powiedział ale możliwe, że tak nie powiedziała tylko coś innego, bo Patryk z reguły przekręcał dużo rzeczy jakie słyszał.========================
Od tego momentu miałam wewnętrzą potrzebe udowodnić nauczycielce, że się z tym myliła. Uczyłam się na jej lekcje, słuchałam uważnie i notowałam wszystko. Witałam się z nią i żegnałam, o dziwo zaczęła odpowiadać. ===========
Pewnego dnia kiedy był nowy temat z chemii brała wyrywkowo do tablicy by rozwiązać po przykładzie, wzięła moją kolezanke obok ale ta sie wyparła że nie umie nie chce i nie idzie, no więc wzięła mnie i poszłam. Pod tablicą stałam i co chwile spoglądałam na nią, to na tablicę totalnie nie wiedząc co robić. Kiedy skończyłam przykład z jej pomocą zadzwonił dzwonek i podeszłam z koleżanką do niej z myślą czy by mi teraz to wytlumaczyła, bo serio chciałam to zrozumieć. Nauczycielka oczywiscie sie zgodzila ale nie sądziłam, że umówi się ze mną żebym wyszła na innej lekcji kiedy ona ma lekcje na zoom z dziewczyną która raz przychodzi a raz nie i pewnie jej nie będzie. Wtedy akurat kończyła lekcje a my z koleżanką rozmawiałyśmy z nią dobre 10 minut o wszystkim, pomijając fakt że dzwonek już dzwonił. Mogła równie dobrze nas olać i powiedzieć że sie spieszy do domu czy coś. =====================
Oczywiscie nauczycielka na której lekcji miałam iść mi nie pozwoliła i zrobiłam z siebie idiotkę. Było mi strasznie głupio.
Następnego dnia poszłam do niej przed lekcją i chciałam ją przeprosić i powiedzieć że trudno i że jakoś sama się pouczę bo sądziłam żę ona zgodziła się na to wytłumaczenie tylko dlatego że jest nauczycielką i nie powinna odmówić takiej rzeczy chyba. Na co ona na korytarzu przy całej klasie powiedziała żebym została po lekcji to zobaczymy kiedy będzie miała czas i mi wytłumaczy na co ja do niej, że ,,dobra to już trudno" a ona coś w stylu ,,masz być" i ja do niej takim oburzonym w żarcie głosem powiedziałam ,,aha?" na co się śmiała ze mną. ========================
Poszłam do niej z Patrykiem bo się tak stresowałam, że ręce mi się trzęsły bezustannie. Kazała mi się nauczyc tam jakiś reakcji, a ja ze stresu ich prawie zapomniałam. Weszłam do niej z nim i nas wyprosiła mówiąc że jak bedzie miec z nia lekcje to da znac i pojdziemy wtedy a jak nie bedzie miała to że możemy do niej wejść. Czekaliśmy i powiedziała ze nie wytlumaczy bo ma lekcje, tak naprawde chyba nie miała bo nie słyszałam żeby z kimś rozmawiała a kilka tygodni wczesniej jak miałam okienko to słyszałam jak rozmawiała z nią i byłoby teraz słychać, bo w szkole mamy cienkie ściany. Do teraz żałuje tego ze z nim poszłam i chciałam jej to jakoś wytłumaczyć ale nie miałam okazji. Potem i tak przestałam z nim rozmawiać bo się zaczął staczać. =========================
Ostatnio mieliśmy lekcje w 6 osob bo reszta była na wycieczce to rozwiązywaliśmy zadania pod tablicą i wzięła Patryka który siedział na telefonie. Kiedy nie wiedział jak zrobić podstawowej rzeczy to zaczęłam się z niego cicho śmiać, przez co na mnie spojrzała i uśmiechnęła się do mnie dodając ,,nawet Daria się z ciebie śmieje". W nauczycielskim napewno słyszała jego wybryki i może od tego czasu zmieniła o mnie zdanie.====================
Kilka razy potem łapałyśmy kontakt wzrokowy i kręciłam głową na to co on wypisywał. Powiedziała do mnie ,,Daria rozumiesz?" na co ja że zależy co i wtedy pomogła mi zrobić kilka przykładów. Kiedy dzwonek się spóźniał, Patryk wstał i zaczął wychodzić na co nauczycielka zwróciła mu uwagę i zdenerwowana powiedziała że jeszcze nie ma dzwonka. Zadzwonił po chwili a ja zostałam z nią sama w sali i kończyłam przykład. Podziękowałam jej za wytłumaczenie i zaczęłam się pakować. Zastanawia mnie jeszcze czemu nie chciała wpuścić klasy która pytała ją czy może już wejść do sali. Dajcie znać co o tym myślicie, w sensie czy ona mnie lubiła od początu tylko tego nie okazywała czy co. Btw. zawsze jak tłumaczy temat to łapiemy kontakt wzrokowy.
megania2115
Posty: 2
Rejestracja: 2 mar 2024, o 18:53

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: megania2115 » 3 mar 2024, o 00:17

megania2115 pisze:
3 mar 2024, o 00:16
Czesc, mam historie z pania Kasią. SORY ZE TAK DŁUGO
Jestem w klasie 3 technikum i od tego czasu nie przepadalam za moją nauczycielką z biologii + chemii (mam z nią dwa przedmioty), znaczy nie to że jej nie lubiłam, lubiłam (była okej więc miałam do niej zwykłe nastawienie) i z kultury zawsze starałam się z nią witać kiedy ją widziałam na korytarzu. Ona średnio mnie lubiła i to okazywała, tzn. nie odpowiadała mi na to głupie dzień dobry, mimo że słyszała (mam donośny głos), dla każdego innego odpowiadała. Od tego momentu stwierdziłam że dam sobie spokój z witaniem się do niej i będę ją traktować jak ducha.
Trzymałam się w tamtych latach z Patrykiem, z ktorym siedzialam w ostatniej lawce i to on zawsze nie słuchał jej na lekcjach i nic nie pisał. Kiedys się spóźnił u niej na lekcji i odwalił coś głupiego co zaczął mi opowiadać i głośno się śmiać. Nauczycielka ostro sie wkurzyla i go przesadzila.
Minęło kilka lekcji, on zaczął uważać na lekcjach i jej odpowiadać na pytania. Zapytał ją po lekcji czy może do mnie usiąść spowrotem na co ona odpowiedziała że to zły pomysł bo mam na niego zły wpływ. Przez nią się pokłuciliśmy i pogodziliśmy, wtedy mi to powiedział ale możliwe, że tak nie powiedziała tylko coś innego, bo Patryk z reguły przekręcał dużo rzeczy jakie słyszał.
Od tego momentu miałam wewnętrzą potrzebe udowodnić nauczycielce, że się z tym myliła. Uczyłam się na jej lekcje, słuchałam uważnie i notowałam wszystko. Witałam się z nią i żegnałam, o dziwo zaczęła odpowiadać.
Pewnego dnia kiedy był nowy temat z chemii brała wyrywkowo do tablicy by rozwiązać po przykładzie, wzięła moją kolezanke obok ale ta sie wyparła że nie umie nie chce i nie idzie, no więc wzięła mnie i poszłam. Pod tablicą stałam i co chwile spoglądałam na nią, to na tablicę totalnie nie wiedząc co robić. Kiedy skończyłam przykład z jej pomocą zadzwonił dzwonek i podeszłam z koleżanką do niej z myślą czy by mi teraz to wytlumaczyła, bo serio chciałam to zrozumieć. Nauczycielka oczywiscie sie zgodzila ale nie sądziłam, że umówi się ze mną żebym wyszła na innej lekcji kiedy ona ma lekcje na zoom z dziewczyną która raz przychodzi a raz nie i pewnie jej nie będzie. Wtedy akurat kończyła lekcje a my z koleżanką rozmawiałyśmy z nią dobre 10 minut o wszystkim, pomijając fakt że dzwonek już dzwonił. Mogła równie dobrze nas olać i powiedzieć że sie spieszy do domu czy coś.
Oczywiscie nauczycielka na której lekcji miałam iść mi nie pozwoliła i zrobiłam z siebie idiotkę. Było mi strasznie głupio.
Następnego dnia poszłam do niej przed lekcją i chciałam ją przeprosić i powiedzieć że trudno i że jakoś sama się pouczę bo sądziłam żę ona zgodziła się na to wytłumaczenie tylko dlatego że jest nauczycielką i nie powinna odmówić takiej rzeczy chyba. Na co ona na korytarzu przy całej klasie powiedziała żebym została po lekcji to zobaczymy kiedy będzie miała czas i mi wytłumaczy na co ja do niej, że ,,dobra to już trudno" a ona coś w stylu ,,masz być" i ja do niej takim oburzonym w żarcie głosem powiedziałam ,,aha?" na co się śmiała ze mną. Poszłam do niej z Patrykiem bo się tak stresowałam, że ręce mi się trzęsły bezustannie. Kazała mi się nauczyc tam jakiś reakcji, a ja ze stresu ich prawie zapomniałam. Weszłam do niej z nim i nas wyprosiła mówiąc że jak bedzie miec z nia lekcje to da znac i pojdziemy wtedy a jak nie bedzie miała to że możemy do niej wejść. Czekaliśmy i powiedziała ze nie wytlumaczy bo ma lekcje, tak naprawde chyba nie miała bo nie słyszałam żeby z kimś rozmawiała a kilka tygodni wczesniej jak miałam okienko to słyszałam jak rozmawiała z nią i byłoby teraz słychać, bo w szkole mamy cienkie ściany. Do teraz żałuje tego ze z nim poszłam i chciałam jej to jakoś wytłumaczyć ale nie miałam okazji. Potem i tak przestałam z nim rozmawiać bo się zaczął staczać.
Ostatnio mieliśmy lekcje w 6 osob bo reszta była na wycieczce to rozwiązywaliśmy zadania pod tablicą i wzięła Patryka który siedział na telefonie. Kiedy nie wiedział jak zrobić podstawowej rzeczy to zaczęłam się z niego cicho śmiać, przez co na mnie spojrzała i uśmiechnęła się do mnie dodając ,,nawet Daria się z ciebie śmieje". W nauczycielskim napewno słyszała jego wybryki i może od tego czasu zmieniła o mnie zdanie.
Kilka razy potem łapałyśmy kontakt wzrokowy i kręciłam głową na to co on wypisywał. Powiedziała do mnie ,,Daria rozumiesz?" na co ja że zależy co i wtedy pomogła mi zrobić kilka przykładów. Kiedy dzwonek się spóźniał, Patryk wstał i zaczął wychodzić na co nauczycielka zwróciła mu uwagę i zdenerwowana powiedziała że jeszcze nie ma dzwonka. Zadzwonił po chwili a ja zostałam z nią sama w sali i kończyłam przykład. Podziękowałam jej za wytłumaczenie i zaczęłam się pakować. Zastanawia mnie jeszcze czemu nie chciała wpuścić klasy która pytała ją czy może już wejść do sali. Dajcie znać co o tym myślicie, w sensie czy ona mnie lubiła od początu tylko tego nie okazywała czy co. Btw. zawsze jak tłumaczy temat to łapiemy kontakt wzrokowy.
Dzasta12345
Posty: 3
Rejestracja: 2 lis 2025, o 11:27

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Dzasta12345 » 2 lis 2025, o 13:21

Chciałam podzielić się z Wami moją historią. Czytam forum od lat, myśle że zaczełam koło 2013 ;). I moja historia zaczyna się właśnie wtedy, a kończy mam nadzieję tym wpisem, bo pomyślałam że na zakończenie rozdziału zrobię właśnie tutaj podsumowanie. Już od podstawówki byłam zauroczona nauczycielką, dzisiaj patrzę na to z zażenowaniem i jak kiedyś ją widziałam to weszłam za budynek byle mnie tylko nie zauważyła, ale wiadomo kiedy ją poznałam byłam dzieckiem, trochę z różnych powodów zagubionym. Z perspektywy dzisiejszej babka ideałem zdecydowanie nie była. Byłam nią zafascynowana dobre kilka lat, aż poszłam do szkoły średniej i poznałam Ją. Nadmienię, że zawsze wolałam kobiety 30 lat starsze i takie też były te "obiekty". Na początku mnie irytowała, ale już kilka miesięcy później byłam w niej strasznie zakochana. Kiedy ją widziałam moje serce biło szybciej, w 1 klasie odkrywałam siebie na nowo i miałam chłopaka. Pamiętam jak całowałam się z nim na korytarzu i zobaczyłam, ze Ona patrzy na nas i się uśmiecha. Marzyłam żeby całować ją. Później w wyniku kilku zdarzeń zaczęłyśmy się zbliżać do siebie, ona opowiedziała mi coś bardzo prywatnego a ja poczułam się wyjątkowo, że taka kobieta zaufała właśnie mnie. Byłam bardzo dobra z jej przedmiotu, więc pod przykrywką nauki do niego spedzałam z nia mnostwo czasu, ta nauczycielka była tez moją wychowawczynią. Już w liceum chodziłyśmy razem na kawę, na spacery szalałam za nią, umiałam wystawić koleżanki, kiedy umawiałysmy się na jakies piwo po szkole, a widziałam ze ona wychodzi ze szkoły olewałam je i biegłam za nią byle móc tylko z nią proozmawiac te 30 minut. Czas z nią był magiczny, miałam w niej wielkie wsparcie, myślę że ją trochę łechtało że tak za nią szaleję, każdy wiedział że mam hopla haha. Ona miała rodzinę, więc tez kwestia jej orientacji była dla mnie niby oczywista, ale wiecie jak to jest. zawsze się na coś liczy. Potem dostałam się na prestiżowe studia, właśnie dzięki jej przedmiotowi, spełniłam wtedy jej marzenie, była dumna. Pewnie jak z wiekszosci swoich uczniow, ale jednak to ze mną miała cały czas kontat. Wyjechalam do innego miasta, mimo to systematycznie sie spotykałysmy na piwo/kawę/ wielogodzinne spacery. Była moją najlepszą przyjaciółką, kochałam ją, nawet kilka razy jej to powiedziałam, ona mówiła że tez mnie kocha. Mimo bardzo dużej roznicy wieku - ponad 30 lat, miałysmy super kontakt, rozmawialysmy o wszystkim -seksie, życiu, doświadczeniach, leżałysmy na trawie i patrzyłysmy w gwaizdy pijąc wino w lesie. Z nikim nie mialam takiej więzi jak z nią. Czułam się bezpiecznie i wyjątkowo. Setki sms przez te 10 lat, mnostwo spotak, plany. Równolegle oczywiscie toczylo się moje życia - miałam kilma dziewczyn, oczywiście bez szału no bo kochałam Ją. Potem poznałam dziewczynę, która pokochałam z która jestem do dzisiaj, to już 5 lat. W ciagu tego czasu moja wielka miłosc, fascynacja uwielbienie do nauczycielki ewoluowało rzecz jasna i opierało się na czystej przyjaźni. Dlaczego wiec czuje ze to koniec? Mimo tego, że moje uczucia się znormalizowały, bo różnice biochemiczne w mozgu 16 latki i prawie 30 latki są duze (ufff), dorosłam zmieniłam się. Widzę że ona jest w tym samym miejscu, tzn. kiedy sie umawiamy ona rzadko cos sama proponuje, kiedy ja proponuje to zawsze mowi ze raczej tak, albo ze ciezko jej pwoiedziec, bo ma rozne obowiazki, rodzinne. I zdalam sobie sprawe ze tak bylo zawsze, fakt czesto sie spotykalysmy, ale to ja musialam inicjowac wszystko tłumaczyła się, że jest "stara i nie używa telefonu, chce się bardzo ze mną spotkać, ale czasem tak wychodzi". I ja widziałam jej zaangazowanie kupowała mi prezenty, pisała co u mnie, wiedziałam, że ona COŚ do mnie czuje, że jestem wyjątkową osobą w jej życiu, wiele razy to mówiła. Ale jednak ja dzisiaj z perspektywy prawie 30 letniej osoby widzę, że nigdy nie byłam jej priorytetem, podkreślam rozumiem że miała dzieci (starsze ode mnie), wnuki i to generuje obowiązki, ale mimo wszystko mam wrażenie że ona nigdy by mnie w żadnej sytuacji nie postawiła na 1 miejscu. A jednak kiedy ma się przyjaciół to czasami chcesz żeby pokazali Ci, że jestes ważna, że jestes priorytetem. Ona ma też znajomych (tylko o mnie i o jednej kobiecie mówi, że jesteśmy jej przyjaciółkami) i szczerze wątpię, że z nimi na spotkania też umawia się w taki sposób jak ze mną - czyli umie dać znac dzień przed, w sensie potwierdzić czy tak czy nie, a czasem nawet tegop samego dnia. Ja nie mieszkam w moim rodzinnym mieście i mam dużo rzeczy na głowie jak przyjeżdżam więc bardzo mnie to frustruje. Kilka razy z nią o tym rozmawiałam na przestrzeni lat (znamy się ponad 10 lat), ona nie widzi problemu. I tak sobie myślę, że z takiej znajomość i trzeba wyciągnąć ile się da - doświadczenie tej starszej osoby, spojrzenie na niektore rzeczy, ona była moim ideałem w najważniejszych latach mojego życia. Może będąc dorosłą osobą ja się zmieniłam i są rzeczy, które dla mnie dziś są granicą nie do przeskoczenia i mam jasne oczekiwania do moich relacji międzyludzkich, których ona z różnych powodów nie chce/ nie może spełnić. I nigdy nie mogła ich spełnić, bo po prostu jest tylko człowiekiem, którego pokochała 16 latka... I tak sobie wymyśliłam właśnie, że nigdy nic nie napisałam na tym forum i może dla mnie dobrym zamknięciem tej ponad 10 letniej relacji będzie wpis tutaj, w formie pamiętnika online i podzielenia się tym z Wami Dziewczyny, Pozdrawiam!
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 7 lis 2025, o 21:32

Najcenniejsze w życiu co możemy dać drugiemu człowiekowi to czas. I ta kobieta Ci go dała mimo ogromnej różnicy wieku, własnej rodziny i innych obowiązków…
Dzasta12345
Posty: 3
Rejestracja: 2 lis 2025, o 11:27

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Dzasta12345 » 10 lis 2025, o 00:05

Sympatyczna1974 pisze:
7 lis 2025, o 21:32
Najcenniejsze w życiu co możemy dać drugiemu człowiekowi to czas. I ta kobieta Ci go dała mimo ogromnej różnicy wieku, własnej rodziny i innych obowiązków…
Zgadza się i myślę, że to jest super i doceniam. Natomiast wiem, że ja zasługuję na to, żeby czasem, być dla przyjaciółki nr 1 i po prostu dłużej nie mogę tak żyć. Myślałam przez ostatnie kilka lat, że dam radę, ale męczę się z tym, więc wolę w ogóle odpuścić i docenić to co mi dała. Inna sprawa, że jeszcze niedawno myśl o zakończeniu tej relacji powodowała u mnie atak płaczu i załamanie, ale chyba z wiekiem po prostu widzę przyszłość bez niej.
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 10 lis 2025, o 10:44

Ja wiem o czym piszesz, bo u mnie była bardzo podobna syt, dosłownie prawie identyczna tylko z małą różnicą… i jak czujesz tak zrób, bo życie leci szybko i za parę lat będziesz żałować. Zresztą po zakończeniu tej relacji czeka Cię jeszcze tzw okres dojścia do siebie jakikolwiek to brzmi
Dzasta12345
Posty: 3
Rejestracja: 2 lis 2025, o 11:27

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Dzasta12345 » 11 lis 2025, o 17:52

Sympatyczna1974 pisze:
10 lis 2025, o 10:44
Ja wiem o czym piszesz, bo u mnie była bardzo podobna syt, dosłownie prawie identyczna tylko z małą różnicą… i jak czujesz tak zrób, bo życie leci szybko i za parę lat będziesz żałować. Zresztą po zakończeniu tej relacji czeka Cię jeszcze tzw okres dojścia do siebie jakikolwiek to brzmi

Uchyl rąbka tajemnicy jeśli chcesz :D
Sympatyczna1974
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 515
Rejestracja: 8 lut 2022, o 08:03

Re: Mitologia lesbijska - miłość do nauczycielek cd.

Post autor: Sympatyczna1974 » 11 lis 2025, o 19:23

Napewno nie na forum… to nie jest miejsce na takie opowieści
ODPOWIEDZ