siemka, ogolnie mam od jakiegos czasu mętlik w glowie, moze ktos mi tutaj pomoze.
gdy poszłam do liceum, poznałam taką dziewczynę (nie chce podawac imion, wiec niech bedzie truskawka). od samego początku złapałyśmy bardzo dobry kontakt i rozmowy nam sie mega kleiły (połączyło nas czytanie jakichs bl i bl dramy). miałyśmy jeszcze dwie przyjaciółki, i tworzyłyśmy z nimi zgraną grupkę. po pewnym czasie dołączyła do nas jeszcze jedna dziewczyna (na potrzeby historii, wiśnia). na początku wszystko było normalnie, ale potem wiśnia zaczęła "kleić się" do truskawki i odciągać ją ode mnie gdy tylko miała możliwość. jedna z koleżanek z naszej grupki ostrzegała mnie przed wiśnią, ale jestem osobą, która woli się przekonać o wszystkim na własnej skórze niż wierzyć plotką itp. No więc za każdym razem, gdy wiśnia odciągała truskawkę ode mnie czułam dziwne uczucie w piersi, bylam smutna i tez zirytowana. na początku nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. jestem osobą, która szybko przywiązuje się do wybranych osób i nie z każdym potrafię rozmawiać komfortowo, więc po jakims czasie uznałam, że może po prostu boję się stracić truskawkę, bo od dawna nie mialam tak bliskiej przyjaciółki, mimo, że w tamtym momencie znałyśmy się dosłownie 3 miesiące. przez jakis czas myślałam nawet, że moze wiśni podoba się truskawka, ale wiśnia miala w tym czasie chlopaka i jest hetero. (truskawka jest bi jak cos, tak jak ja) przeskok w czasie do kwietnia/maja gdy wiśnia odpuściła i nie kleiła się już do truskawki. Zaczęła się jednak kleić do mnie, co mnie irytowało. znosiłam to jednak, bo oprócz mnie nikt inny zdawał się nie widzieć całej tej sytuacji. później w czerwcu mieliśmy kilkudniową wycieczkę klasową. ja i truskawka byłyśmy cały czas rozdzielane przez wiśnie, ktora gdy szlysmy pod ramię, dosłownie wpychała się miedzy nas ze słowami "nie ma tak łatwo", lub brała jedną z nas i ciągnęła dalej od drugiej i jeszcze jednej koleżanki z grupy. później, gdy nadeszły wakacje co jakiś czas się spotykałyśmy w galerii. pod koniec wakacji zaprosilam truskawkę i wiśnię na nocowanie z okazji moich urodzin. wiśnia dolownie wepchnęła się na środek łóżka, mówiąc że "wieje jej od scian" mimo, że byl upał. później po kilku tygodniach rozmawiałam o wiśni z truskawką. powiedziała, że przez większość czasu nie zauważała zachowania wiśni i dopiero na wycieczce to zobaczyła. Od nowego roku szkolnego wiśnia dodała do naszej grupy swoją dawną przyjaciółkę, z którą przyjaźniła się na początku liceum, zanim dołączyła do naszej grupy.
ja z truskawką zbliżyłyśmy się do siebie jeszcze bardziej. skinship był dla nas zawsze czyms normalnym, ale z przytuleń, głowy na ramieniu i takich raczej przyjacielskich kontaktów, przeszło do pocalunkow (bardziej takich muśnięć ustami, niż prawdziwy pocalunek ale no), flirtów. często gdy siedzimy sobie luzno w sali i rozmawiamy z koleżankami z ławki za nami, ona rozszerza moje nogi i miedzy wklada swoja. Juz nawet na to nie reaguje, bo się przyzwyczaiłam do tego, tak samo jak do ręki na kolanie. kojarzycie te tiktoki typu "gdybyś byla teraz obok to pocalowalabym cie dopóki nie straciła byś oddechu" albo inne takie? takie tiktoki są dla nas normalne, ale myślę, że żadna z nas nie traktuje ich w sposób "haha jestes zabawna, wysylasz mi takie tiktoki". zaczęłyśmy się zachowywać bardziej jak para, niż jak przyjaciółki. kiedy w sylwestra napisala mi, że chce wyznać swojemu przyjacielowi z niemczech swoje uczucia do niego, coś się we mnie złamało. nie wiem dlaczego akurat wtedy, bo miala kilku chłopaków podczas naszej znajomości. gdy następnego dnia napisała mi, że nic z tego nie wyszło, ucieszyłam się, mimo, że powinnam pewnie jej współczuć albo cokolwiek. gdy jakis czas temu pisałyśmy, napisałam jej że chciałbym ją pocałować (podczas jednej z naszej takiej bardziej dirty rozmowy, gdzie dosłownie jest sam flirt, podteksty itp i jakby ktos to zobaczył to nigdy by nie powiedział, że jesteśmy przyjaciółkami) to odpisała, że w takim razie jak przyjdzie do mnie następnym razem na nocowanie, to muszę to zrobić. zdarzyło nam się kiedyś też zrobić sobie malinki tak "for fun" ale nie do końca "for fun".
doszlam do wniosku, że coś do niej czuję, jednak boję się jej o tym powiedzieć, bo nie wiem, czy ona czuje to samo. nie mogę jej napisać tak po prostu "kocham cię" lub coś w tym stylu, bo mówimy to sobie cały czas. zastanawiam się też czy sobie tego nie wyobraziłam lub czy nie wyolbrzymiam swoich uczuć. mam nadzieję, że może ktoś mi tutaj pomoże bo juz nie wiem co mam zrobić.
