problem z (nad)wagą

Dyskusje, wymiana opinii i doświadczeń na tematy związane z życiem kobiet kochających kobiety. Wsparcie dla potrzebujących.
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 26 sie 2019, o 12:05

Hej w ten upalny dzień! :slonko:

Jak przekonać dziewczynę żeby, jednym zdaniem - wzięła się za siebie? Temat jest raczej delikatny - chodzi o nadwagę, dość sporą już na ten moment. Facet może by się nie przejął komentarzem, ale wiadomo że każda kobieta, nawet ta "męska", może poczuć się bardzo urażona nawet wzmianką na ten temat.

Moja dziewczyna ma z tym problem, nie czuje się dobrze ze swoją wagą, ale nic z tym nie robi. Ani badania, na które próbuje ją namówić od daawna, ani dieta, catering, zdrowe odżywanie, regularne posiłki - nic. Nie dba o siebie pod tym względem, cały dzień potrafi nie jeść i na wieczór zamówić pizzę, bo szybko i gotować nie trzeba.
Miała kiedyś operacje i nie może uprawiać sportów - ewentualnie jakieś bardzo mało inwazyjne, albo pływanie, ale też ją bardzo ciężko namówić na cokolwiek. Mówiłam: chodź się zbierzemy i razem będziemy chodzić na pływalnię raz w tygodniu, od rana żeby nie było ludzi. No i nic. A niestety nie przeteleportuje jej tam.
Prosiłam, namawiałam też, żeby zrobiła badania, bo nie je dużo, więc to może wynikać z problemów zdrowotnych no, ale mów do słupa...

Co byście mi poradziły w takiej sytuacji? Przypadkiem wpadły mi w oko jej zdjęcia sprzed kilku lat, zupełnie inna osoba i pomyślałam, że trzeba coś z tym zrobić. Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, kocham ją taką jaka jest, ale to już zaczyna zahaczać o kwestie zdrowotne.
Awatar użytkownika
Melbo
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 518
Rejestracja: 25 mar 2013, o 10:36

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: Melbo » 26 sie 2019, o 14:55

ciężko jest zacząć. Jeżeli sama nie ma motywacji i chęci to nie zmusisz jej niestety.
Może trzeba prosto z mostu? Może terapia szokowa zadziała? Idzie zima, ciężej będzie jej się zmotywować. Lepiej niech teraz zacznie coś robic
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 26 sie 2019, o 17:06

Melbo pisze:
26 sie 2019, o 14:55
ciężko jest zacząć. Jeżeli sama nie ma motywacji i chęci to nie zmusisz jej niestety.
Może trzeba prosto z mostu? Może terapia szokowa zadziała? Idzie zima, ciężej będzie jej się zmotywować. Lepiej niech teraz zacznie coś robic
No ale co mam powiedzieć? „Schudnij” czy „uważam ze powinnaś schudnąć”? To wszystko tak drastycznie brzmi 😅
proud
Posty: 7
Rejestracja: 25 mar 2017, o 18:36

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: proud » 26 sie 2019, o 17:10

Po pierwsze Twoja dziewczyna musi sama chcieć tej zmiany i widzieć u siebie problem.
Nie zmusisz nikogo do zdrowego trybu życia ani do zmiany.
Bardzo dobrze,że próbujesz delikatnie pokazać jej ten problem.
Jest szansa,że sama sobie zacznie o tym myśleć i w końcu dojrzeje do tego,że warto coś zmienić w swoim życiu.
A wtedy ją motywuj,wspieraj i działajcie razem :wink:
Może sama zacznij się zdrowiej odżywiać i chodzić na to pływanie,wtedy po jakimś czasie Twoja partnerka zechce dołączyć.
Życzę powodzenia i trzymam kciuki!
proud
Posty: 7
Rejestracja: 25 mar 2017, o 18:36

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: proud » 26 sie 2019, o 17:13

No ale co mam powiedzieć? „Schudnij” czy „uważam ze powinnaś schudnąć”? To wszystko tak drastycznie brzmi 😅
[/quote]


Jeśli powiesz np "Kochanie od dzisiaj bierzemy się za siebie" to gwarantuję,że się nie obrazi
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 26 sie 2019, o 18:00

proud pisze:
26 sie 2019, o 17:13
Jeśli powiesz np "Kochanie od dzisiaj bierzemy się za siebie" to gwarantuję,że się nie obrazi
a skąd wiesz że autorka musi się za siebie brać ?

Mnie dziwi że to jest temat w związku jakkolwiek drażliwy. Nadmiarowe kilogramy widać to i nie trzeba udawać że ich nie ma :shock:
To dopiero jest dziwne.
Awatar użytkownika
Melbo
uzależniona foremka
uzależniona foremka
Posty: 518
Rejestracja: 25 mar 2013, o 10:36

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: Melbo » 26 sie 2019, o 18:25

Bo warto wspomóc partnerkę więc powiedzenie bierzemy się za siebie dobrze brzmi. A nie weź się za siebie a ja nadal będę jeść chipsy. A ty marchewkę
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 26 sie 2019, o 18:35

Melbo pisze:
26 sie 2019, o 18:25
Bo warto wspomóc partnerkę więc powiedzenie bierzemy się za siebie dobrze brzmi. A nie weź się za siebie a ja nadal będę jeść chipsy. A ty marchewkę
Czytałaś post autorki?
Laska nie dba o siebie i opycha sie pizza na noc.
Kogos kto nie lapie aluzji o basenie , diecie , badaniach moze trzeba bezposrednio potrząsnąć.
Pozatym kazdy jest odpowiedzialny za siebie jak slysze ze ramzem trzeba cwiczyc bo sie ktos zapuszcza to troche mnie dziwi. Dorosli jesteśmy , nikt za nikogo nie schudnie.
Jasne dobrze jesr wspomóc dobrym słowem i motywować ale jak ktoś głuchy to wapółczuję.
Awatar użytkownika
AmeIia
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 21
Rejestracja: 5 sie 2019, o 10:54

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: AmeIia » 26 sie 2019, o 19:22

Nie ma to jak chamskie komentarze w kierunku ludzi, którzy przytyli... te rady możecie sobie wsadzić wiadomo gdzie, bo to tylko pogłębi problem. Nie będę nawet tłumaczyć dlaczego, bo to powinno być oczywiste dla myślącej osoby.

Moim zdaniem taka nagła zmiana jest czymś spowodowana i przede wszystkim zamiast skupiać się na jej wadze, warto zainteresować się jej stanem emocjonalnym. Może dziewczyna po prostu potrzebuje pomocy psychologa? Zamiast naciskać na nagły powrót do tego, co było, warto okazać jej trochę wsparcia i dojść do sedna problemu. Zdrowie psychiczne też jest ważne, ale nie jest traktowane wystarczająco poważnie.
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 26 sie 2019, o 19:47

Gdzie widzisz chamski komentarz ?

Ja bym jej zaserwowala salatke na kolacje i spacer oraz zapisała na wizyte u lekarza.
Szkoda mi czasu na podchody z druga osoba która jest ważna. Moze dlatego udalo mi sie wytrwac kilkanascie lat w jednym zwiazku gdzie powiedzenie „kochanie rosnie Ci to i owo” nie stanowiło problemu. Partnerka ma udawać że jest ok , chodzic na palcach i patrzec jak ktos kto ma nadwage opycha sie pizza na noc ?

Psycholog ma za zadanie sprawic ze ktos poczuje sie lepiej, jak powie ze lubi jesc wieczorem pizze i nie przeszkadza jej nadwaga to co powie psycholog ?

Wygodniej jesc zjesc i poleżeć, niz pojsc na siłownie.
Widze mase młodych grubych kobiet - w 90% to ich wybór.
Awatar użytkownika
AmeIia
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 21
Rejestracja: 5 sie 2019, o 10:54

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: AmeIia » 26 sie 2019, o 20:12

Takie naciski tylko sprawiają, że osoba z nadwagą poczuje się jeszcze gorzej i albo da sobie spokój z tym wszystkim, albo zrobi na przekór temu, kto oczekuje od niej zmiany. Skąd w ogóle myślenie, że ktoś coś musi? Że to całe zmuszanie do zrzucenia wagi to troska o kogoś? Przede wszystkim trzeba dotrzeć do czyjejś psychiki, zrozumieć kogoś i co się z nim dzieje, a wpychać go na siłę w jakieś swoje idealne wyobrażenia. Osoby z nadwagą non stop słyszą "zrób coś ze sobą", "schudnij", "wyglądasz jak wieloryb", itp. Sądzisz, że to nie jest chamskie? A jeśli ktoś nie ma ochoty na aktywność, to jest tego jakiś powód i żadnymi naciskami go nie przekonasz. Ktoś nie zachce się zmienić tylko dlatego, że ty tego od niego oczekujesz, po prostu będzie miał cię gdzieś i tyle.
0k0b0ga
foremka dyskutantka
foremka dyskutantka
Posty: 194
Rejestracja: 5 sty 2017, o 01:11

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: 0k0b0ga » 26 sie 2019, o 20:19

Zapoznaj się z nvc.
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 26 sie 2019, o 21:11

AmeIia pisze:
26 sie 2019, o 20:12
"schudnij", "wyglądasz jak wieloryb", itp. Sądzisz, że to nie jest chamskie? A jeśli ktoś nie ma ochoty na aktywność, to jest tego jakiś powód i żadnymi naciskami go nie przekonasz. Ktoś nie zachce się zmienić tylko dlatego, że ty tego od niego oczekujesz, po prostu będzie miał cię gdzieś i tyle.
Nikt nie proponował takiego rozwiązania tutaj na forum. Najczęściej brak ochoty na aktywność to zwykłe lenistwo i wygoda. Ok 90% otyłych osób nie jest chorych, tylko prowadzi zły tryb życia. Tu podje tam się napije , i woli posiedzieć przed TV.
Człowiek na wszystko znajdzie wymówkę, a jak jest w związku to już w ogóle tendencja do zapuszczania się rośnie.
Jak dwa misie siedzą w domku i jest im dobrze ze swoją nadwagą to ok .
Trzeba tylko pamiętać że jak zaczną się problemy zdrowotne to zrzucanie 20kg nie jest już tak łatwe jak 5ciu.
Awatar użytkownika
AmeIia
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 21
Rejestracja: 5 sie 2019, o 10:54

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: AmeIia » 26 sie 2019, o 21:22

letsdoit pisze:
26 sie 2019, o 21:11
AmeIia pisze:
26 sie 2019, o 20:12
"schudnij", "wyglądasz jak wieloryb", itp. Sądzisz, że to nie jest chamskie? A jeśli ktoś nie ma ochoty na aktywność, to jest tego jakiś powód i żadnymi naciskami go nie przekonasz. Ktoś nie zachce się zmienić tylko dlatego, że ty tego od niego oczekujesz, po prostu będzie miał cię gdzieś i tyle.
Nikt nie proponował takiego rozwiązania tutaj na forum. Najczęściej brak ochoty na aktywność to zwykłe lenistwo i wygoda. Ok 90% otyłych osób nie jest chorych, tylko prowadzi zły tryb życia. Tu podje tam się napije , i woli posiedzieć przed TV.
Człowiek na wszystko znajdzie wymówkę, a jak jest w związku to już w ogóle tendencja do zapuszczania się rośnie.
Jak dwa misie siedzą w domku i jest im dobrze ze swoją nadwagą to ok .
Trzeba tylko pamiętać że jak zaczną się problemy zdrowotne to zrzucanie 20kg nie jest już tak łatwe jak 5ciu.
Tak, bo ty masz wiedzę na temat, czym to najczęściej jest spowodowane... już w to uwierzę.

"zwykłe lenistwo i wygoda"
"wymówka"
"zapuszczanie się"

A ty mnie pytasz gdzie ja widzę chamskie komentarze. Twoje podejście absolutnie nie zadziała na osobę, która ma jakieś problemy emocjonalne, tylko osoba pewna siebie i z wysoką samooceną uzna to za jakąkolwiek motywację. Podejście musi zależeć od tego, jaki ktoś ma charakter i z każdym trzeba inaczej... a ocenę wyglądu obcych ludzi zachowaj dla siebie. Skoro autorka tematu nie poradziła sobie w sposób, który opisuje, to trzeba podejść do tematu inaczej, zmienić nastawienie. To chyba jasne?

https://zdrowie.radiozet.pl/Psychologia ... la-5-zasad poczytaj lepiej sobie to
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 26 sie 2019, o 22:01

Mylisz szczerosc z chamstwem :wink:
Nie potrzebuje używać zamiennika słowa gruba, albo „leniwa”

Tak pracowałam kprzy projekcie zdrowotnym z lekarzem który odpierał argumenty grubszych kobiet podczas konferencji że
- nie mogą schudnąć
- że prawie nic nie jedzą itd
Zadawaly pytania zasłaniajac sie hasimoto, ale na przerwie kawowej talerzyk pełen ciastek :)
I opierajac sie na badaniach ok 90 % społeczenstwa jest odpowiedzialna za swoja otyłość.
Mogłabym zrobic wyklad o insulinoodporności czy problemach hormonalnych ale to mniejszość i nie musisz mi wierzyć :) tarczyce oczywiscie zawsze warto przebadać

Wymówka że stres - kto go nie ma ? To nasze wybory. Sama sie nie usprawiedliwiam jak przytyje a z wiekiem ciężej sie zrzuca po pizzy na noc tym bardziej :)
Autorka pisze o niezdrowym trybie życia, ty wysyłasz do psychologa.
Librameo
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 52
Rejestracja: 12 cze 2016, o 09:41

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: Librameo » 26 sie 2019, o 22:03

A sama dbasz o siebie? Wciagnij ją.

Jak to mówią, z kim przystajesz, taki się stajesz - choćby nieświadomie. Szczególnie baby to istoty stadne, wszędzie stadami lub chociaż parami- potrzebują towarzystwa, przynajmniej na początku aktywności. Warto to wykorzystać.
Mówisz, że sport nieinwazyjny , pływanie - nie chce? Może podaruj jej jakiś fajny gadżet, ręcznik szybkoschnący, wypasione okularki? Na niektórych to działa, bo ciągnie aby je wypróbować. Albo postaw przed faktem dokonanym czyli "kupiłam Ci karnet trąbo - idziemy się masować w bąbelkach(na sztucznej rzece)" :P

Przy czym - moja eks szefowa mocno jest mocno krągła, mimo iż nie je wiele - okazało się, że ma jakieś rewelacje z tarczycą.

Ja bardzo otyła nigdy nie byłam, ewentualnie trochę przy kości i byłam anty sportowa - zawsze na wf byłam tą wybieraną jako ostatnia(i to z protestami), generalnie cos z koordynacją u mnie nie gra. Jakieś 2 lata temu zdecydowalam się pójść na siłownię (oczywiście po obejrzeniu mnóstwa filmików pt. "Pierwszy raz na siłowni" i w towarzystwie przyjaciółki) i po jakimś czasie zaskoczyło.
Nie powiem, żebym się tym pasjonowała, ale lubię czuć, że robię coś dla siebie, i jak ostatnio miałam 3 tygodnie przerwy na żłopanie piwa i żarcie pizzy wieczorami to jednak nie czułam się sama ze sobą dobrze. Traktuję jak mycie zębów - wiem, ze warto i że bez tego po jakimś czasie będę czuć się źle. Jędrniejsze ciało to bonus (kocham swoją pupcie teraz).
Dlatego uważam, ze najtrudniej zacząć, potem już pójdzie. Próbuj- trzymam kciuki.
vampirka
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 27
Rejestracja: 9 maja 2014, o 02:59
Lokalizacja: Wrocław

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: vampirka » 26 sie 2019, o 23:47

letsdoit pisze:
26 sie 2019, o 22:01
Mylisz szczerosc z chamstwem :wink:
Nie potrzebuje używać zamiennika słowa gruba, albo „leniwa”

Tak pracowałam kprzy projekcie zdrowotnym z lekarzem który odpierał argumenty grubszych kobiet podczas konferencji że
- nie mogą schudnąć
- że prawie nic nie jedzą itd
Zadawaly pytania zasłaniajac sie hasimoto, ale na przerwie kawowej talerzyk pełen ciastek :)
I opierajac sie na badaniach ok 90 % społeczenstwa jest odpowiedzialna za swoja otyłość.
Mogłabym zrobic wyklad o insulinoodporności czy problemach hormonalnych ale to mniejszość i nie musisz mi wierzyć :) tarczyce oczywiscie zawsze warto przebadać

Wymówka że stres - kto go nie ma ? To nasze wybory. Sama sie nie usprawiedliwiam jak przytyje a z wiekiem ciężej sie zrzuca po pizzy na noc tym bardziej :)
Autorka pisze o niezdrowym trybie życia, ty wysyłasz do psychologa.
Też tak uważam - sami jesteśmy odpowiedzialni za to jak wyglądamy. Zajadanie stresów czy smutków to tak samo „dobre” wyjście jak ich zapijanie. Tylko jakoś z krytykowaniem kogoś za słabość do napojów wyskokowych nikt nie ma problemu. Krytykowanie objadania to już natomiast chamstwo. Zresztą nawet nie chodzi o ilość jedzenia, ale o jego dobór. Słodycze, chipsy, pizza... Paczka chipsów ma nawet więcej kalorii niż zdrowy obiad. takie wybory powodują „nic nie jem, a tyję”.
Poza tym też uważam, że w związku nie powinno być tematów tabu, a normalna rozmowa na temat tuszy nie powinna być odebrana jako atak ;)
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 27 sie 2019, o 11:24

letsdoit pisze:
26 sie 2019, o 18:00
proud pisze:
26 sie 2019, o 17:13
Jeśli powiesz np "Kochanie od dzisiaj bierzemy się za siebie" to gwarantuję,że się nie obrazi
a skąd wiesz że autorka musi się za siebie brać ?

Mnie dziwi że to jest temat w związku jakkolwiek drażliwy. Nadmiarowe kilogramy widać to i nie trzeba udawać że ich nie ma :shock:
To dopiero jest dziwne.
Wiesz, każdy ma jakiś kompleks/-y. Ja na przykład jestem raczej chuda no i wiadomo widać to na pierwszy rzut oka, ale gdyby mi powiedziała coś w stylu: "wiesz, fajnie jak ktoś ma trochę więcej ciała" - to nawet taka subtelna aluzja zapadłaby mi w pamięć. I później bym o tym myslała, że może jej się taka nie podobam. Umysł robi swoje. Nie chodzi o to, że są to tematy tabu, ale delikatne kwestie i wydaje mi się, że bardzo łatwo sprawić, że ktoś się źle poczuje. A wiem, że dla niej to delikatna sprawa, więc myślę jak to załatwić, żeby nie było jej przykro.
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 27 sie 2019, o 11:27

AmeIia pisze:
26 sie 2019, o 19:22
Nie ma to jak chamskie komentarze w kierunku ludzi, którzy przytyli... te rady możecie sobie wsadzić wiadomo gdzie, bo to tylko pogłębi problem. Nie będę nawet tłumaczyć dlaczego, bo to powinno być oczywiste dla myślącej osoby.

Moim zdaniem taka nagła zmiana jest czymś spowodowana i przede wszystkim zamiast skupiać się na jej wadze, warto zainteresować się jej stanem emocjonalnym. Może dziewczyna po prostu potrzebuje pomocy psychologa? Zamiast naciskać na nagły powrót do tego, co było, warto okazać jej trochę wsparcia i dojść do sedna problemu. Zdrowie psychiczne też jest ważne, ale nie jest traktowane wystarczająco poważnie.
Dobry punkt. Ale myślę, że to głównie przez rzucenie papierosów. Osobiście nigdy nie paliłam, ale słyszałam że tak się dzieje, że ten brak się "zajada", tak jak później m.in. stres. Nie ma fajek to musi być jakiś zamiennik, niestety.
A z psychiką pojawił się problem właśnie przez wagę, więc koło się zamyka. DLatego stąpam na paluszkach wokół tego tematu :?
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 27 sie 2019, o 11:40

Librameo pisze:
26 sie 2019, o 22:03
A sama dbasz o siebie? Wciagnij ją.

Jak to mówią, z kim przystajesz, taki się stajesz - choćby nieświadomie. Szczególnie baby to istoty stadne, wszędzie stadami lub chociaż parami- potrzebują towarzystwa, przynajmniej na początku aktywności. Warto to wykorzystać.
Mówisz, że sport nieinwazyjny , pływanie - nie chce? Może podaruj jej jakiś fajny gadżet, ręcznik szybkoschnący, wypasione okularki? Na niektórych to działa, bo ciągnie aby je wypróbować. Albo postaw przed faktem dokonanym czyli "kupiłam Ci karnet trąbo - idziemy się masować w bąbelkach(na sztucznej rzece)" :P

Przy czym - moja eks szefowa mocno jest mocno krągła, mimo iż nie je wiele - okazało się, że ma jakieś rewelacje z tarczycą.

Ja bardzo otyła nigdy nie byłam, ewentualnie trochę przy kości i byłam anty sportowa - zawsze na wf byłam tą wybieraną jako ostatnia(i to z protestami), generalnie cos z koordynacją u mnie nie gra. Jakieś 2 lata temu zdecydowalam się pójść na siłownię (oczywiście po obejrzeniu mnóstwa filmików pt. "Pierwszy raz na siłowni" i w towarzystwie przyjaciółki) i po jakimś czasie zaskoczyło.
Nie powiem, żebym się tym pasjonowała, ale lubię czuć, że robię coś dla siebie, i jak ostatnio miałam 3 tygodnie przerwy na żłopanie piwa i żarcie pizzy wieczorami to jednak nie czułam się sama ze sobą dobrze. Traktuję jak mycie zębów - wiem, ze warto i że bez tego po jakimś czasie będę czuć się źle. Jędrniejsze ciało to bonus (kocham swoją pupcie teraz).
Dlatego uważam, ze najtrudniej zacząć, potem już pójdzie. Próbuj- trzymam kciuki.
Pomysł bardzo fajny!
Chociaż kiedyś kupiłam jej karnet na masaż to leży do dziś, przeterminowany. Więc obawiam się, że jak ją postawię przed faktem dokonanym to będzie zła, że decyduję za nią w takiej kwestii, albo ją zmuszam. Kiedyś miała też karnet na siłownie ale nie miała z kim chodzić (bo co chwile jakieś wymówki), więc finalnie zrezygnowała. A ja szczerze nienawidzę siłowni, chociaż proponowałam jej swoje towarzystwo, ale nie podjęła tematu, więc najwyraźniej średnio jej to odpowiadało XD
Osobiście wolę cwiczyć w domu (brazylijskie posladki :D). Nie mam też problemów z wagą, więc nie muszę jakoś bardzo intensywnie i ze sprzętem, w domu na początek wystarczy. No i reasumując, próbowałam już przygotowywać jedzenie zdrowe w domu, ale ona ani nie je za bardzo ani nie pomaga mi w zakupach czy przygotowaniu, a ja też nie mam tyle czasu i samozaparcia, żeby ciągnąć w tym dwie osoby. Tym bardziej, że tak jak mówiłam - ja nie muszę, więc też motywacja mniejsza. Ale zastanowie się, opracuje nowe podejscie i sprobuje :D
Dzięki za rady!
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 27 sie 2019, o 11:48

kilocukru pisze:
27 sie 2019, o 11:40


Pomysł bardzo fajny!
Chociaż kiedyś kupiłam jej karnet na masaż to leży do dziś, przeterminowany. Więc obawiam się, że jak ją postawię przed faktem dokonanym to będzie zła, że decyduję za nią w takiej kwestii, albo ją zmuszam. Kiedyś miała też karnet na siłownie ale nie miała z kim chodzić (bo co chwile jakieś wymówki), więc finalnie zrezygnowała. A ja szczerze nienawidzę siłowni, chociaż proponowałam jej swoje towarzystwo, ale nie podjęła tematu, więc najwyraźniej średnio jej to odpowiadało XD
Osobiście wolę cwiczyć w domu (brazylijskie posladki :D). Nie mam też problemów z wagą, więc nie muszę jakoś bardzo intensywnie i ze sprzętem, w domu na początek wystarczy. No i reasumując, próbowałam już przygotowywać jedzenie zdrowe w domu, ale ona ani nie je za bardzo ani nie pomaga mi w zakupach czy przygotowaniu, a ja też nie mam tyle czasu i samozaparcia, żeby ciągnąć w tym dwie osoby. Tym bardziej, że tak jak mówiłam - ja nie muszę, więc też motywacja mniejsza. Ale zastanowie się, opracuje nowe podejscie i sprobuje :D
Dzięki za rady!
Podziwiam Cię za cierpliwość.
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 27 sie 2019, o 12:21

letsdoit pisze:
27 sie 2019, o 11:48
kilocukru pisze:
27 sie 2019, o 11:40


Pomysł bardzo fajny!
Chociaż kiedyś kupiłam jej karnet na masaż to leży do dziś, przeterminowany. Więc obawiam się, że jak ją postawię przed faktem dokonanym to będzie zła, że decyduję za nią w takiej kwestii, albo ją zmuszam. Kiedyś miała też karnet na siłownie ale nie miała z kim chodzić (bo co chwile jakieś wymówki), więc finalnie zrezygnowała. A ja szczerze nienawidzę siłowni, chociaż proponowałam jej swoje towarzystwo, ale nie podjęła tematu, więc najwyraźniej średnio jej to odpowiadało XD
Osobiście wolę cwiczyć w domu (brazylijskie posladki :D). Nie mam też problemów z wagą, więc nie muszę jakoś bardzo intensywnie i ze sprzętem, w domu na początek wystarczy. No i reasumując, próbowałam już przygotowywać jedzenie zdrowe w domu, ale ona ani nie je za bardzo ani nie pomaga mi w zakupach czy przygotowaniu, a ja też nie mam tyle czasu i samozaparcia, żeby ciągnąć w tym dwie osoby. Tym bardziej, że tak jak mówiłam - ja nie muszę, więc też motywacja mniejsza. Ale zastanowie się, opracuje nowe podejscie i sprobuje :D
Dzięki za rady!
Podziwiam Cię za cierpliwość.
A Ty co byś zrobiła?
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 27 sie 2019, o 12:46

to co już ty zrobiłaś i nie zadzialało :?

codziennie lekką kolacje, spacery wieczorne i porozmawiała wprost że trzeba się wziąć za swoje zdrowie i ciało. Jeszcze bym ją umowiła na wizytę u lekarza aby zrobić badania krwi na wszelki wypadek.

Nie wiem jak ona wygląda więc nie chce oceniać. Przysłowiowe kilka kilogramow nadmiarowego ciałka mi nie przeszkadza w ogóle i nie stanowi problemow.
Ale styl życia jaki prowadzi to zupełnie nie moja bajka, i jeszcze brak szacunku do własnego zdrowia i ciała. Sam fakt że Ona Ciebie w jakiś sposób ignoruje też jest przykry. Z opisu wynika że się starasz o Nią dbać, a ona nie ma większej refleksji i robi to co jest dla niej wygodne.
reader
natchniona foremka
natchniona foremka
Posty: 307
Rejestracja: 17 maja 2013, o 21:40

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: reader » 27 sie 2019, o 15:16

AmeIia pisze:
26 sie 2019, o 20:12
Osoby z nadwagą non stop słyszą "zrób coś ze sobą", "schudnij", "wyglądasz jak wieloryb", itp. Sądzisz, że to nie jest chamskie?
Jako ex grubaska, grube dziecko z rodziny grubasów, gruba nastolatka i przez jakiś czas gruba kobieta powiem ci, że to kompletna bzdura.
Jak byłam gruba, to o wiele częściej słyszałam pogłaskiwania i komplementy. Przypadki, gdy ktoś zwrócił uwagę na moja wagę neutralnie, w relacji do zdrowia były dwa i o żadnym wyzywaniu nie było mowy. Prawda jest taka, że mówisz otyłej osobie, że dodatkowe kilogramy nie są zdrowe, a ona słyszy "ty wielorybie". Ale to już problem z brakiem samoakceptacji u osób z nadwaga i otyłych. Większość osób albo prawi grubym komplementy albo udaje, że nie widzi dodatkowych kilogramów i stąpa koło nich na paluszkach, żeby nie zranić uczuć.
Natomiast jak schudłam, to większość grubasów w moim otoczeniu czuła się uprawniona do komentowania mojego wyglądu, bynajmniej nie pozytywnie. Otyłe, ledwo poruszające się osoby, biorące leki na cukrzyce, ciśnienie i bóle stawów nagle zaczęły martwić się o moje zdrowie i dietę oraz wysyłać do lekarza. Gdy sama chorowałam z powodu nadprogramowych kilogramów, to się jakoś nie martwiły.
kilocukru pisze:
27 sie 2019, o 11:40


Pomysł bardzo fajny!
A ja szczerze nienawidzę siłowni, chociaż proponowałam jej swoje towarzystwo, ale nie podjęła tematu, więc najwyraźniej średnio jej to odpowiadało XD
Osobiście wolę cwiczyć w domu (brazylijskie posladki :D). Nie mam też problemów z wagą, więc nie muszę jakoś bardzo intensywnie i ze sprzętem, w domu na początek wystarczy. No i reasumując, próbowałam już przygotowywać jedzenie zdrowe w domu, ale ona ani nie je za bardzo ani nie pomaga mi w zakupach czy przygotowaniu, a ja też nie mam tyle czasu i samozaparcia, żeby ciągnąć w tym dwie osoby. Tym bardziej, że tak jak mówiłam - ja nie muszę, więc też motywacja mniejsza.
Może ona tez nienawidzi siłowni. Tak naprawdę, to dla mało sprawnej osoby z dużą ilością nadprogramowych kilogramów intensywny wysiłek nie jest najlepszą opcją. Można łatwo nabawić się kontuzji. Najlepsze są średnio intensywne spacery i basen. Zaczynać też warto spokojnie, od tak małej intensywności i czasu jak zdrowie pozwoli i powoli, systematycznie zwiększać ilość i tempo. Spacery/marsze są bardzo dobre dla zdrowia niezależnie od wagi, więc i tobie nie zaszkodzą.

W sumie, to zdecyduj, czy martwi cię jej wygląd, czy jej zdrowie, bo to nie to samo. Jest sporo metod schudnięcia, które zdrowe nie są. O ile nie da się być zdrowym, sprawnym i otyłym, to waga w normie bynajmniej nie świadczy o zdrowiu i zdrowym trybie życia. Jeśli martwisz się o jej zdrowie, to zacznij od siebie i przypilnuj swojego ruchu i swojego odżywiania. Motywacją nie powinien być wygląd, ale długoterminowe zdrowie. Trochę ciężko tak wiarygodnie namawiać kogoś o dbanie o zdrowie, jak samemu nie ma się motywacji.

Ciężko, żebyś ją zmusiła, możesz ją co najwyżej gdzieś wyciągnąć, czy próbować zarazić zdrowym jedzeniem. Na przykład powiedzieć, że jak wspólnie jecie, to ty nie jesz Tego, czy tamtego, bo to niezdrowe, a ty chcesz dbać o swoje zdrowie. Inna sprawa to problemy z łaknieniem. Ludzie ze skłonnością do tycia mają problem, żeby zjeść trochę bomb kalorycznych. Nie możesz oczekiwać, że jak ty możesz zjeść trochę czegoś wysokokalorycznego, to ona też się ograniczy. Ją to może jeszcze bardziej nakręcić. Tak jak alkoholik nie poprzestanie na jednej lampce wina. Restrykcyjne cięcie porcji, to też nie jest wyjście. Najlepiej właśnie wprowadzić dużo sycącego, niskokaloryczne pożywiania i się nim napchać. A ciastek, chrupek itp. nigy nie mieć w domu.
Ostatecznie jednak to ona musi podjąć decyzje o zmianie trybu życia, a już pomysł, że masz ją obsługiwać i jej podstawiać pod nos, a ona łaskawie zje, albo i nie jest kuriozalny. Ty za nią nie schudniesz i nie przypilnujesz, co wkłada do buzi, gdy jej nie widzisz. Ostatecznie dbanie o siebie jest też formą wyrażania miłości do ukochanej. Kocham cię i chcę spędzić z tobą jak najwięcej lat w zdrowiu i szczęściu, a nie: Bardziej kocham chwilowe uczucie przyjemności w trakcie jedzenia pizzy i mam w nosie, że każdy kolejny kawałek niszczy moje zdrowie i potencjalnie skraca nasz wspólnie spędzony czas.
klodka29
Posty: 2
Rejestracja: 28 sie 2019, o 08:02

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: klodka29 » 28 sie 2019, o 08:10

Do autorki tych bzdur , Tobie laska nie chodzi o kwestie zdrowotne Twojej Kobiety tylko o to ze cialo sie Jej zmienilo i Cie juz nie pociaga , a nazywanie tego ze to zakrawa o zdrowie to czysta hipokryzja , a te dzidy co Cie w tym popieraja to jest dramat ludzki . To nie Hollywood ze wszyskie wygladaja jak milion dolcow , uswiadomcie sobie w koncu do do cholery , maja miliardy to jest dietetyk , botok , liposukcja , operacje , wzorukecie sie na np angelinie czy j.lo i potem chcecie zeby wszystkie takie bylo , hello !. Zreszta ta Dziewczyna nie je duzo bo to w zasadzie 1 posilek w ciagu dnia . Zamiast kochac kogos jakim jest i to ze sie zmienil to Wy ! Chcecie kogos zmieniac pod pretekstem niby zdrowia . Autorka postu Laska ! Jak Cie sie Twoja Kobieta nie podoba to odejdz proste i logiczne . Amen .Bo normalnie. Minuta ciszy dla tej tragedii umyslowej i moralnej .
letsdoit
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 131
Rejestracja: 11 mar 2018, o 17:18

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: letsdoit » 28 sie 2019, o 09:14

klodka29 pisze:
28 sie 2019, o 08:10
Do autorki tych bzdur , Tobie laska nie chodzi o kwestie zdrowotne Twojej Kobiety tylko o to ze cialo sie Jej zmienilo i Cie juz nie pociaga , a nazywanie tego ze to zakrawa o zdrowie to czysta hipokryzja , a te dzidy co Cie w tym popieraja to jest dramat ludzki . To nie Hollywood ze wszyskie wygladaja jak milion dolcow , uswiadomcie sobie w koncu do do cholery , maja miliardy to jest dietetyk , botok , liposukcja , operacje , wzorukecie sie na np angelinie czy j.lo i potem chcecie zeby wszystkie takie bylo , hello !. Zreszta ta Dziewczyna nie je duzo bo to w zasadzie 1 posilek w ciagu dnia . Zamiast kochac kogos jakim jest i to ze sie zmienil to Wy ! Chcecie kogos zmieniac pod pretekstem niby zdrowia . Autorka postu Laska ! Jak Cie sie Twoja Kobieta nie podoba to odejdz proste i logiczne . Amen .Bo normalnie. Minuta ciszy dla tej tragedii umyslowej i moralnej .
a ty nie wiesz że otyłość to choroba i trzeba leczyć :) Jak już tak przytaczasz raporty WHO to poczytaj raport o otyłości.
miliardy na koncie potrzebne do racjonalnego żywienia - to najbardziej absurdalna wymówka , ciężko będzie Cię przebić :lol:
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 28 sie 2019, o 13:20

klodka29 pisze:
28 sie 2019, o 08:10
Do autorki tych bzdur , Tobie laska nie chodzi o kwestie zdrowotne Twojej Kobiety tylko o to ze cialo sie Jej zmienilo i Cie juz nie pociaga , a nazywanie tego ze to zakrawa o zdrowie to czysta hipokryzja , a te dzidy co Cie w tym popieraja to jest dramat ludzki . To nie Hollywood ze wszyskie wygladaja jak milion dolcow , uswiadomcie sobie w koncu do do cholery , maja miliardy to jest dietetyk , botok , liposukcja , operacje , wzorukecie sie na np angelinie czy j.lo i potem chcecie zeby wszystkie takie bylo , hello !. Zreszta ta Dziewczyna nie je duzo bo to w zasadzie 1 posilek w ciagu dnia . Zamiast kochac kogos jakim jest i to ze sie zmienil to Wy ! Chcecie kogos zmieniac pod pretekstem niby zdrowia . Autorka postu Laska ! Jak Cie sie Twoja Kobieta nie podoba to odejdz proste i logiczne . Amen .Bo normalnie. Minuta ciszy dla tej tragedii umyslowej i moralnej .
Tragedia to jest jak się nie zna całej sytuacji i osądza - widac jakie skróty myślowe stosujesz: nie powiedziałam, że je jeden posiłek dziennie, a pizza to był przykład. Poza tym, nie wspomniałam nigdzie że mnie nie pociąga czy że mi się nie podoba, a wręcz przeciwnie, że ją kocham jaka jest. Osobiście lubię kobiety, które mają więcej ciałka.
Kochać kogoś to przede wszystkim dbać o tę drugą osobę. A ja dbam o nią i o jej zdrowie i jak widzę, że waga jest dużo za granicą normy to nie będę siedzieć z założonymi rękami. Tym bardziej, że widzę jak się z tym męczy.

Polecam Ci zmienić podejście, bo z takim za daleko nie pojedziesz.
Awatar użytkownika
kilocukru
rozgadana foremka
rozgadana foremka
Posty: 144
Rejestracja: 13 sty 2017, o 22:17

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: kilocukru » 28 sie 2019, o 13:25

reader pisze:
27 sie 2019, o 15:16
AmeIia pisze:
26 sie 2019, o 20:12
Osoby z nadwagą non stop słyszą "zrób coś ze sobą", "schudnij", "wyglądasz jak wieloryb", itp. Sądzisz, że to nie jest chamskie?
Jako ex grubaska, grube dziecko z rodziny grubasów, gruba nastolatka i przez jakiś czas gruba kobieta powiem ci, że to kompletna bzdura.
Jak byłam gruba, to o wiele częściej słyszałam pogłaskiwania i komplementy. Przypadki, gdy ktoś zwrócił uwagę na moja wagę neutralnie, w relacji do zdrowia były dwa i o żadnym wyzywaniu nie było mowy. Prawda jest taka, że mówisz otyłej osobie, że dodatkowe kilogramy nie są zdrowe, a ona słyszy "ty wielorybie". Ale to już problem z brakiem samoakceptacji u osób z nadwaga i otyłych. Większość osób albo prawi grubym komplementy albo udaje, że nie widzi dodatkowych kilogramów i stąpa koło nich na paluszkach, żeby nie zranić uczuć.
Natomiast jak schudłam, to większość grubasów w moim otoczeniu czuła się uprawniona do komentowania mojego wyglądu, bynajmniej nie pozytywnie. Otyłe, ledwo poruszające się osoby, biorące leki na cukrzyce, ciśnienie i bóle stawów nagle zaczęły martwić się o moje zdrowie i dietę oraz wysyłać do lekarza. Gdy sama chorowałam z powodu nadprogramowych kilogramów, to się jakoś nie martwiły.
kilocukru pisze:
27 sie 2019, o 11:40


Pomysł bardzo fajny!
A ja szczerze nienawidzę siłowni, chociaż proponowałam jej swoje towarzystwo, ale nie podjęła tematu, więc najwyraźniej średnio jej to odpowiadało XD
Osobiście wolę cwiczyć w domu (brazylijskie posladki :D). Nie mam też problemów z wagą, więc nie muszę jakoś bardzo intensywnie i ze sprzętem, w domu na początek wystarczy. No i reasumując, próbowałam już przygotowywać jedzenie zdrowe w domu, ale ona ani nie je za bardzo ani nie pomaga mi w zakupach czy przygotowaniu, a ja też nie mam tyle czasu i samozaparcia, żeby ciągnąć w tym dwie osoby. Tym bardziej, że tak jak mówiłam - ja nie muszę, więc też motywacja mniejsza.
Może ona tez nienawidzi siłowni. Tak naprawdę, to dla mało sprawnej osoby z dużą ilością nadprogramowych kilogramów intensywny wysiłek nie jest najlepszą opcją. Można łatwo nabawić się kontuzji. Najlepsze są średnio intensywne spacery i basen. Zaczynać też warto spokojnie, od tak małej intensywności i czasu jak zdrowie pozwoli i powoli, systematycznie zwiększać ilość i tempo. Spacery/marsze są bardzo dobre dla zdrowia niezależnie od wagi, więc i tobie nie zaszkodzą.

W sumie, to zdecyduj, czy martwi cię jej wygląd, czy jej zdrowie, bo to nie to samo. Jest sporo metod schudnięcia, które zdrowe nie są. O ile nie da się być zdrowym, sprawnym i otyłym, to waga w normie bynajmniej nie świadczy o zdrowiu i zdrowym trybie życia. Jeśli martwisz się o jej zdrowie, to zacznij od siebie i przypilnuj swojego ruchu i swojego odżywiania. Motywacją nie powinien być wygląd, ale długoterminowe zdrowie. Trochę ciężko tak wiarygodnie namawiać kogoś o dbanie o zdrowie, jak samemu nie ma się motywacji.

Ciężko, żebyś ją zmusiła, możesz ją co najwyżej gdzieś wyciągnąć, czy próbować zarazić zdrowym jedzeniem. Na przykład powiedzieć, że jak wspólnie jecie, to ty nie jesz Tego, czy tamtego, bo to niezdrowe, a ty chcesz dbać o swoje zdrowie. Inna sprawa to problemy z łaknieniem. Ludzie ze skłonnością do tycia mają problem, żeby zjeść trochę bomb kalorycznych. Nie możesz oczekiwać, że jak ty możesz zjeść trochę czegoś wysokokalorycznego, to ona też się ograniczy. Ją to może jeszcze bardziej nakręcić. Tak jak alkoholik nie poprzestanie na jednej lampce wina. Restrykcyjne cięcie porcji, to też nie jest wyjście. Najlepiej właśnie wprowadzić dużo sycącego, niskokaloryczne pożywiania i się nim napchać. A ciastek, chrupek itp. nigy nie mieć w domu.
Ostatecznie jednak to ona musi podjąć decyzje o zmianie trybu życia, a już pomysł, że masz ją obsługiwać i jej podstawiać pod nos, a ona łaskawie zje, albo i nie jest kuriozalny. Ty za nią nie schudniesz i nie przypilnujesz, co wkłada do buzi, gdy jej nie widzisz. Ostatecznie dbanie o siebie jest też formą wyrażania miłości do ukochanej. Kocham cię i chcę spędzić z tobą jak najwięcej lat w zdrowiu i szczęściu, a nie: Bardziej kocham chwilowe uczucie przyjemności w trakcie jedzenia pizzy i mam w nosie, że każdy kolejny kawałek niszczy moje zdrowie i potencjalnie skraca nasz wspólnie spędzony czas.
Masz racje, dbanie o siebie i swoje zdrowie to też przejaw miłości do drugiej osoby, do zapamiętania! ;)
Myślę że muszę też zmienić swoje podejście i razem łatwiej będzie się motywować. Już wczoraj trochę rozmawiałyśmy i o dziwo moja Luba wykazała chęć zmiany pewnych nawyków żywieniowych, więc jestem pełna nadziei. Czuję że dużo będzie w tym mojego wkładu, ale w końcu czego się nie robi z miłości :mrgreen:
vampirka
początkująca foremka
początkująca foremka
Posty: 27
Rejestracja: 9 maja 2014, o 02:59
Lokalizacja: Wrocław

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: vampirka » 28 sie 2019, o 15:31

klodka29 pisze:
28 sie 2019, o 08:10
Do autorki tych bzdur , Tobie laska nie chodzi o kwestie zdrowotne Twojej Kobiety tylko o to ze cialo sie Jej zmienilo i Cie juz nie pociaga , a nazywanie tego ze to zakrawa o zdrowie to czysta hipokryzja , a te dzidy co Cie w tym popieraja to jest dramat ludzki . To nie Hollywood ze wszyskie wygladaja jak milion dolcow , uswiadomcie sobie w koncu do do cholery , maja miliardy to jest dietetyk , botok , liposukcja , operacje , wzorukecie sie na np angelinie czy j.lo i potem chcecie zeby wszystkie takie bylo , hello !. Zreszta ta Dziewczyna nie je duzo bo to w zasadzie 1 posilek w ciagu dnia . Zamiast kochac kogos jakim jest i to ze sie zmienil to Wy ! Chcecie kogos zmieniac pod pretekstem niby zdrowia . Autorka postu Laska ! Jak Cie sie Twoja Kobieta nie podoba to odejdz proste i logiczne . Amen .Bo normalnie. Minuta ciszy dla tej tragedii umyslowej i moralnej .
Fajne usprawiedliwienie dla lenistwa :lol:
Nie mam niestety milionów na koncie. Liposukcji, botoksu i operacji też nie robiłam, a tłusta nie jestem hmm cuda? :lol:
jasandra
super forma
super forma
Posty: 1682
Rejestracja: 23 sty 2014, o 18:24

Re: problem z (nad)wagą

Post autor: jasandra » 28 sie 2019, o 15:55

Zawsze mnie trochę zastanawia, czemu wszyscy piszą o lenistwie. Ok, rozumiem, że zdrowie jest ważne, ale zdrowie to nie sylwetka. Poza tym, kurczę, jest milion powodów, dla których zdrowie fizyczne siada. Ludzie są osądzani za swój wygląd. Nikt nie martwi się o moje zdrowie fizyczne, mimo że czasem stan moich stawów woła o pomstę do nieba i wtedy zmuszam się do półgodzinnej gimnastyki, bo każdy ruch brzmi, jakby łamały mi się kości. Ale jestem szczupła, do tego zdrowo się odżywiam!
Kto z nas żyje naprawdę zdrowo? Wysypia się? Chodzi spać wcześnie? Przebywa odpowiednio dużo na słońcu? Dba o zdrowie psychiczne, nie pozwala wykorzystywać się szefowi? To już nie jest lenistwo, to wtedy ciężka rzeczywistość.
Oczywiście, że zdrowie jest ważne, zdrowe żywienie tym bardziej. Jeśli ktoś tego nie robi a narzeka, to po prostu brakuje mu motywacjk, co może wkurzać, zwłaszcza gdy ktoś się ciągle skarży. Ale słowo "lenistwo" mi tutaj strasznie nie pasuje. Ja najgorzej żywię się wtedy, gdy wpadam w stany poddepresyjne i głównie staram się przetrwać. Gdybym łatwo tyła, byłoby wtedy "oczywiste": a, je świństwa, nie chce o siebie zadbać, lenistwo. Dla mnie brzmi to strasznie operacyjnie - masz wyglądać dobrze, nie obchodzi mnie, co tobą motywuje, ale twoja otyłość mnie drażni, bo jesteś leniwa!
ODPOWIEDZ