Jestem zawodową lesbijką

Przywykłam do wiktoriańskiego nonsensu, bycia braną nie do końca na poważnie
foto: Oiko Petersen
foto: Oiko Petersen
styczniowo-lutowy numer "Repliki"
styczniowo-lutowy numer "Repliki"
Twoja pierwsza książka, „Muskając aksamit”, to zarazem twój publiczny coming out. Kiedy po raz pierwszy powiedziałeś o sobie, ze jesteś lesbijką?

Nie uważałam się za lesbijkę, gdy byłam nastolatką. Chociaż zawsze podobały mi się dziewczyny, miałam wtedy chłopaka. I on na którymś etapie naszego chodzenia powiedział mi, że jest gejem. Także przydarzyła się nam bardzo typowa historia – gej i lesbijka, którzy o sobie nie wiedząc, zaczynają być razem.

Moją pierwszą dziewczynę poznałam na studiach, na uniwersytecie w Kent. Miałam wtedy 19 lat. Byłyśmy razem przez 6 lat. Na początku żyłyśmy w zamknięciu, o tym, że byłyśmy ze sobą, nie wiedzieli nawet nasi współlokatorzy. Teraz wydaje mi się to zabawne – w końcu dzieliłyśmy pokój, spędzałyśmy mnóstwo czasu razem, ale oni nie mogli się dowiedzieć, o co chodzi.

Później przeprowadziłyśmy się do Londynu i wszystko się zmieniło. Zaczęłyśmy chodzić do klubów lesbijskich i księgarni dla kobiet, uczestniczyć w działalności organizacji feministycznych... Wprowadziłyśmy się do lesbijskiego domu w Hackney – to lesbijsko-gejowska dzielnica Londynu. To był taki klasyczny londyński coming out: nagle znalazłyśmy się w bardzo lesbijskim świecie, z wieloma lesbijskimi przyjaciółkami.

Swoją rodzinę uświadomiłam dopiero pod koniec tego pierwszego związku. Nie byli oczywiście zachwyceni, ale wspierali mnie.

Po tym wszystkim moje życie zawodowe również stało się bardziej „lesbijskie”: zaczęłam uczęszczać na studia podyplomowe z lesbijskiej i gejowskiej literatury historycznej. Jak tylko je skończyłam, zaczęłam pisać i, jak powiedziałaś, zrobiłam publiczny coming out.

Jak było?

Zupełnie bez problemów. Szybko znalazłam lesbijskie czytelniczki, powoli też udało mi się dotrzeć do mainstreamowego odbiorcy. W 2002 roku adaptacja „Muskając aksamit” była w telewizji w Wielkiej Brytanii. Właściwie dopiero wtedy zaczęłam być publicznie identyfikowana jako lesbijka. Co znowu było zaskakująco łatwe. Ale sądzę, że w tej chwili Wielka Brytania jest po prostu przyjazna osobom homoseksualnym.

Identyfikujesz się ze swoimi bohaterkami?

Myślę, że w każdej z nich jest fragment mnie. Na pewno jestem troszeczkę jak Nancy, choć nie ukrywam, że chciałabym więcej niż troszeczkę. Niestety - jestem taką szarą myszką. Ale to jest luksus pisania, że możemy sobie siebie wyobrażać we wspaniałej roli, niezwykłych sytuacjach. W „Pod osłoną nocy” taką bohaterką jest Kay, która znowu jest piękna i dzielna, i zdecydowanie nie taka jak ja. Zawsze wiedziałam, co ona powie, jak się zachowa - właśnie dlatego, że jest taka, jaka ja chciałabym być, ma ułańską fantazję i jest takim... butch

Oprócz „Muskając aksamit” brytyjska telewizja przeniosła również na srebrny ekran „Złodziejkę”. Udało jej się trafić w twoje gusta?

Uważam, że obie adaptacje są na doskonałym poziomie. Tym bardziej, że miałam z tym też sporo zabawy, bo od początku uczestniczyłam w ich powstawaniu. Dzięki temu nie dość że mogłam poznać aktorki, to jeszcze dostałam role – jakieś tam drugo- czy trzecio-, czy dziesiątoplanowe. Przebrałam się w kostium z epoki i miałam tam swoje trzy sekundy.

A co myślisz o nowej kinowej wersji „Muskając aksamit”?

Masz na myśli ekranizację z Beyonce Knowles i Eva Longoria? Niestety, muszę cię rozczarować: póki co na pewno nie powstanie. To plotka rozpuszczona przez jakąś nadgorliwą lesbijkę z Los Angeles.

W Polsce każda książka, której bohaterami są geje czy lesbijki, jest uważana za manifest, wręcz „promocję homoseksualizmu”. Czy w Wielkiej Brytanii twoje książki są odbierane jako polityczne?

Nie sądzę, żeby tak było, już nie. My przechodziliśmy to w latach osiemdziesiątych i wcześniej. Pierwsze książki z lesbijskimi bohaterkami, które czytałam, faktycznie były niszowe, wydawane przez małych wydawców.

Na szczęście ja, zaczynając pisać w latach 90., miałam ten luksus, że już nie musiałam tworzyć książek „programowych”. Chociaż to, że w moich powieściach istnienie lesbijek jest czymś oczywistym, po prostu normalnym, samo w sobie może mieć polityczne oddziaływanie. Ale nie mogę powiedzieć, że ja jako ja mam jakiś duży polityczny wpływ. Jeśli mam być szczera, z „Muskając aksamit” chodziło bardziej o zabawę...

Czy angażujesz się w działalność polityczną?

Troszeczkę się rozleniwiłam, także skłamałabym, gdybym powiedziała, że jestem lesbijską aktywistką. Nie. Natomiast ponieważ jestem powszechnie rozpoznawalna, patronuję wszelkiego rodzaju działaniom czy organizacjom. Mogę powiedzieć, że jestem taką zawodową lesbijką. I może pomimo że nie biorę udziału w paradach czy marszach, nie macham tęczową flagą, to jednak, jak powiedziałam, w jakiś sposób realizuję ten lesbijski program przez pisanie swoich książek.

Skąd czerpiesz informacje o życiu lesbijek w XIX wieku?

Z pamiętników, dzienników, archiwów policji (nie dlatego, że lesbianizm był wtedy nielegalny – bo nie był - ale dlatego, że kobiety, tak samo jak mężczyźni, były czasem aresztowane, sądzone i przy okazji zazwyczaj spekulowano, co się działo w ich życiu osobistym). Do pewnego stopnia ważnym źródłem jest też dla mnie pornografia. Choć zwykle była tworzona przez mężczyzn i dla mężczyzn, to jednak jest pełna obrazów lesbijek. Mam w swoich zbiorach kolekcję pocztówek i erotycznych pocztówek z 1890 i są tam m.in. kobiety uprawiające seks z użyciem dildo. Pamiętam, że pomyślałam: mój Boże, to jest fantastyczne!
Takie małe wskazówki dostarczają mi wystarczająco dużo informacji. Zresztą również niewiedza jest inspirująca, pozwala uzupełniać brakujące informacje.

W „Pod osłoną nocy”, której akcja rozgrywa się w latach 40. XX wieku było mi dużo łatwiej niż z wcześniejszymi książkami. Oprócz dzienników i innych źródeł historycznych mogłam korzystać ze wspomnień starszych lesbijek.

No właśnie – akcja twoich pierwszych trzech książek rozgrywała się pod koniec XIX wieku. „Pod osłoną nocy” to już XX wiek. Dlaczego?

Tak naprawdę chodziło o zmianę. Napisałam trzy powieści wiktoriańskie i uwielbiałam to, ale poczułam, że chcę czegoś nowego. Nigdy nie chciałam pisać o czasach przedwiktoriańskich, nigdy też nie chciałam pisać o czasach współczesnych. Szukałam czegoś w wieku XX. Lata 40. wydawały się naprawdę ciekawe. Również przez to, co się wtedy wydarzyło dla kobiet i dla lesbijek - czasy wojny, które, zaskakująco, były też bardzo ekscytujące.

Ta książka jest oparta na retrospekcji – zaczynamy w 1947 roku, kończymy w 1941. Skąd taka kolejność zdarzeń?

Nie planowałam tego. Początkowo byłam zainteresowana tylko powojennym Londynem, tak więc skoncentrowałam się na roku 1947 i trzech głównych bohaterkach – Kay, Helen i Julii. Później stwierdziłam, że to, co jest w niech najbardziej interesujące dla mnie, to to, przez co przeszły, ich dramatyczne losy podczas wojny. Także stwierdziłam, że zamiast posuwać historię do przodu, odczytam jej źródło. Jak tylko podjęłam tę decyzję, wydała mi się najwłaściwsza. Wtedy też stworzyłam Duncana i Viv, aby poszerzyć spectrum bohaterów.

Pierwszy raz nie poznajemy zakończenia historii...

To pasuje do mojej wizji ich życia, pewnej melancholii tamtych czasów, bez pewności znaczeń, która była obecna u wcześniejszych postaci. W książkach wiktoriańskich, szczególnie w „Muskając aksamit”, pisałam w stylu tamtej epoki, który jest bardzo uporządkowany – zawiązanie akcji, komplikacje i rozwiązanie. Zwykle pod koniec ludzie są nagradzani lub karani.

Lata 40. to zupełnie inny świat, czasy po wojnie, kiedy ludzie byli niepewni, czuli się zdradzeni, także fragmentaryczność opisu bardziej pasuje do ich historii. Kiedy nie wiemy wszystkiego, bardziej przypomina to ich prawdziwe życie.

Jak książka została przyjęta w Wielkiej Brytanii?

Bardzo dobrze – ku mojej uldze i zaskoczeniu. Dla mnie to był duży skok – pisać o zupełnie innych czasach, w zupełnie innym stylu. Stworzyć książkę, która nie daje czytelnikowi tradycyjnej satysfakcji, jest otwarta. Myślę, że otrzymała najlepsze oceny ze wszystkich moich książek, co jest dla mnie w pewien sposób przerażające. Przywykłam do wiktoriańskiego nonsensu, bycia braną nie do końca na poważnie.

I tak już zupełnie na zakończenie – to twoja pierwsza wizyta w Polsce. Jakie masz wrażenia?

Dla mnie sam fakt bycia tutaj jest bardzo ekscytujący. To, że jestem tu tak ciepło przyjmowana, że moje książki są lubiane. To wspaniałe, spotykać ludzi w ogóle, ale szczególnie lesbijki i gejów. I dowiadywać się więcej o tym, jak im się w Polsce żyje.

Bardzo dziękuję za rozmowę.



Sarah Waters (1966) – pisarka, doktorka literatury brytyjskiej, znawczyni powieści wiktoriańskiej, laureatka wielu prestiżowych nagród. Autorka „Muskając aksamit” (1998), „Niebanalnej więzi” (1999), „Złodziejki” (2002) i „Pod osłoną nocy” (2006). W dniach 9-12 stycznia odwiedziła Polskę, aby promować swoją najnowszą powieść.
Ewa Tomaszewicz
Data publikacji w portalu: 2007-02-07
Wywiad pochodzi z najnowszego numeru magazynu "Replika", dwumiesięcznika społeczno-kulturalnego wydawanego przez Kampanię przeciw Homofobii
Podoba Ci się artykuł? Możesz go skomentować, ocenić lub umieścić link na swoich stronach:
Aktualna ocena: ocena: 4.4 /głosów: 5
Zaloguj się, aby zagłosować!
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  

amistad452007-04-21 21:20
witam wszystkich czytających. swego czasu chciałam wziąć udział w Letniej Akcji Feministycznej, jednak mieszkając oddzielnie, gdyż warunki były zbyt polowe jak na mój zespół kompulsywny i obsesję czystości. ponieważ często spotyka mnie ten zarzut, informuję, że nie zamierzałam przywieźć ze sobą hotelu Ritz wraz z jacuzzi, wystarczyłby pokój u chłopa z dostępem do łazienki. pani Teutsch odmówiła mi, nie szanując tym samym mojej kompulsywnej inności i odmiennych potrzeb (w warunkach oferowanych mogłabym nie spać całą noc tylko z powodu poczucia niedostatecznego domycia ) niniejszym nie widzę więc powodu, żeby na marszach wycierać sobie gębę mnie podobnymi i iść rzekomo w imieniu wszystkich dyskryminowanych. NIE W MOIM IMIENIU! Ciekawe, ilu gejów i ile lesbijek wyśmiałoby/zlekceważyło moje problemy - bo hetero czynią to nadzwyczaj często... Więc co do tej tolerancji, to ja bym poprosiła nie tylko w odniesieniu do inności seksualnych. Amistad

Teqqquila2007-05-09 23:43
Oops, czy fakt, ze podobaja mi sie kobiety (nie wszystkie, zaznaczam, tylko ladne), musi swiadczyc o tym, ze jestem lesbijka? Mam nadzieje, ze nie. (Przyznaje, ze boje sie byc inna, tym bardziej, ze generalnie jestem 'szara myszka', w dodatku raczej brzydka.) Jesli chodzi o moja orientacje, to ciagle sie waham. Kilka miesiecy temu w jednej ksiazce psychologicznej natrafilam na stwierdzenie, ze podoba nam sie w innym to, czego sami nie mamy. Poniewaz mnie natura, najdelikatniej mowiac, poskapila urody, podobaja mi sie ladne kobiety, poniewaz maja cos, czego ja nie mam - to w kazdym razie wynikalo z tej ksiazki. Czekam na opinie i pozdrawiam, Teqqquila.

dianas3kawka  dianas3kawka@o2.pl2007-06-30 03:36
Natura Tobie nic nie poskąpiła... Jeśli już, to małe przekłamanie genetyczne i jakby nie patrzyć... Jeśli jesteś oficjalnie les... to ja przyłączam się do tego wspaniałego nurtu, który zaprosi (mam nadzieję) wiele małolatów... w tym również mnie... Też szukam osoby odpowiedniej do moich możliwości...

dianas3kawka2007-06-30 04:20
A zaprosisz mnie?

dianas3kawka  dianas3kawka@o2.pl2007-09-30 01:47
Ten wspaniały nurt jest ciągle zbyt mało znany, odczuwany, doceniany. Kobiety są lepszą i ciekawszą stroną człowieczeństwa. Im więcej zbliżeń między kobietami, tym więcej miłości na codzień. Mężczyzna, poza techniką, nie jest w stanie zaproponować w pełni uczucia, którym dysponuje od zaraz kobieta.

dianas3kawka  dianas3kawka@o2.pl2007-09-30 02:08
Prześledziłam wielokrotnie film na stacji TV "Planete" p.t. Piękna nieznajoma... i nie żałuję ani chwili w uświadamianiu czym jest clitoris... jak możemy JĄ rozumieć i jak nam może ONA pomóc w naszym życiu!!!

dianas3kawka2007-09-30 02:24
Ja wiem jedno... całować clitoris, to boskie doznania. Znamy lepsze?

dianas3kawka  dianas3kawka@o2.pl2007-10-06 00:07
Jeśli znasz lepsze doznania... powiadom (nie bądź frajerką) dianas3kawka@o2.pl

dianas3kawka2007-10-21 02:13
Samo lesbijstwo jest przepiękne. Doświadczyłam zaś brutalnego potraktowania mnie jako partnerki. Gdzie są standardy zachowań ludzkich?

saturation  ann-mig@tlen.pl2008-02-17 20:12
Czytałam 'Złodziejkę' pani S.Waters i jestem pod wielkim wrażeniem jej umiejętności literackich.

dianas3kawka2008-06-25 22:55
Słuchałam J.S.Bacha, J.F.Heandla, Mozarta, Bethovena bólu... w Zamku w Oporowie wykonywałam miinutowy walc Chopina Des-dur. Fortepian firmy Stynwaynywania tegoż utworu

dianas3kawka2008-06-25 23:10
... zapomniałam drugą voltę, musiałam siłą rozpędu grać ciągle pierwszą voltę, ... i przypomniałam zakończenie minutowego walca Chopina! Abstrahując... gdzie mogę uaktywnić swoje możliwości...? "Złodziejka" p. S. Waters...

dianas3kawka2008-06-25 23:21
Mam poczucie żalu do redakcji, że nie udostępnia możliwości korygowania tekstu wysłanego... - Diana

JO JO2008-07-10 16:40
Boze jak to brzmi moje zycie stalo sie bardziej lesbijskie Matko Boska brrrr masakra!!!!!

biseksualistka1  biseksualistka1@o2.pl2008-09-19 15:31
Moje życie również jest po części lesbijskie i cieszę się z pomysłu na moje życie. Willa z basenem w Polsce, pięć aut, posiadłość w Meksyku, Kenii... a przy tym wszystkim nie jestem sztywna w zapatrywaniach

biseksualistka12009-02-06 00:17
Również pomyślałam... Boże... ale On nie odrzuca doznawania miłości w jakikolwiek sposób. Auta pięciogwiazdkowe, bieda i niedożywienie... dla Niego liczy się przetrwanie w niełatwych sytuacjach. Dla mnie liczy się mój status - niełatwe sytuacje, przetrwanie... biedny ojciec Rydzyk najprawdopodobniej odpowiedziałby głupią retoryką

biseksualistka12009-02-10 23:40
jak widać, Dianas3kawka... triumfujesz w ilości wypowiedzi ale i chyba trochę w ich jakości. Sedno sprawy jest jedno: sex łączy ludzi i niech tak zostanie.

dianas3kawka2009-02-21 23:34
jeszem otwarta...

buniadj122009-03-08 16:51
jesli sex jest spoiwem w relacjach kobieta-kobieta,to dlaczego to kobiety są uwazane za panteon uczuciowosci?

ninu  jacek2808@onet.eu2009-04-01 13:28
kochanie,zapomnij o tych dodatkach -liczy sie tylko uczucie!


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

NEWSLETTER I SPOŁECZNOŚCI

Chcesz być powiadamiana o nowościach w portalu? Zarejestruj się i zaprenumeruj nasz newsletter lub kanał Nowości RSS!
Możesz też dołączyć do naszej strony na Facebook lub Twitter. Zapraszamy!

  ZOBACZ TAKŻE  

Ostatnio komentowane:

lesbijka Znane lesbijki
smaku Ja też bym się wstydziła potem, gdybym zrobiła jakiś błąd w artykule, bo kiedy pisze się komentarze, to wiadomo, że aby pisać i nawet się nie sprawdza za bardzo, bo to bieżące, jak... opinia dodana 2020-07-01 21:49:15
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Muskając aksamit - Waters Sarah
Czytałam i później widziałam film BBC. Polecam obie wersje, a na deser \" Złodziejkę\" \r\nFantastyczne...
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2020