Prasa: Manipulacja w imię nierówności, czyli homoseksualizm jako straszak

Trzy głosy krytyczne dotyczące poznanskiego „Marszu Równości” (Równość czy manipulacja, GW, 26 XI) wywołały mój sprzeciw. Źle, że sami dziennikarze dopuszczają się lekkiej manipulacji w imię nierówności. Nie sposób polemizować ze wszystkimi wypowiedziami. Skupię się na tekście Dariusza Jaworskiego, który jest dla mnie klamrą spinającą opublikowane opinie
Po pierwsze faktami manipulują politycy. Sprowadzili oni poznanski Marszu Równości do poziomu „parady homoseksualistów”. Pierwszy Marsz zaplanowano w ubiegłym roku z okazji Światowego Dnia Tolerancji UNESCO. Miał on wieńczyć kilkudniowe seminarium dotyczące: społecznych nierówności, prześladowania ze względu na płeć, wiek, kolor skóry, orientację seksualną, religię czy niepełnosprawność. Podobne spotkania odbywały się w Poznaniu przedtem i nie budziły większego zainteresowania. Tak było do czasu ataku ze strony lokalnych działaczy PiSu i LPRu. Po zakazaniu przez Lecha Kaczyńskiego warszawskiej „parady” w 2004 roku, wszelkie formy demonstracji feministycznych czy mniejszościowych ochrzczone zostały przez przeciwników mianem „parady gejowskiej”. „Parada” stała się słowem-kluczem. Szybko przylgnęły do niej określenia:„obsceniczne zachowania i promocja seksualności”. Nikt nie oglądał wniosku organizatorów złożonego w Urzędzie Miasta. Nikt nie zadał sobie trudu, by sprawadzić kto chce przemarsz organizować? Na kilku wnioskodawców: organizacji pozarządowych, stowarzyszeń etc (w tym skupiających np.Żydów i osoby niepełnosparwne!) były może trzy organizacje gejowskie i lesbijskie. W ogólnym zamieszaniu fakt ten został przemilczany. Geje i lesbijki stanęli w pierwszym rzędzie „zadymiarzy”, a ich „parada” stała się zagrożeniem dla „moralności”. We mnie, podobnie jak w Dariuszu Jaworskim, też budzą sprzeciw manifestacje, które ukazują seksualność człowieka. W przypadku Poznania mieliśmy jednak do czynienia z próbą zorganizowania marszu promującego równość wszystkich wobec prawa. Twierdzenie, że organizatorzy tylko mydlą oczy, bo w gruncie rzeczy chodzi im o „promowanie homoseksualnego seksu” jest krzywdzące.

Po drugie manipulację stosują media .W imię wyższej „czytelności”, czy „oglądalności” prasa chętnie podchwyciła motyw „gejowskiej parady”, który doskonale nadał się do spolaryzowania postaw. Z jednej strony mieliśmy bliżej nieokreślonych „homoseksualistów”, z drugiej zaś obrońców tradycyjnych zasad. W zapomnienie poszła pierwotna idea poznańskiego „Marszu Równości”. Wielu dziennikarzy uznało, że „tolerancja” to zasłona dymna, bo tak naprawdę chodzi o „gejostwo”. Całość uproszczonej dyskusji w końcu utonęła w dywagacjach na temat „homoseksualizmu” i „niemoralnych parad”. Mój sprzeciw budzi określenie Dariusza Jaworskiego, że organizatorzy z premedytacją dążyli do konfliktu. Konflikt ten zainicjowały kłamliwe wypowiedzi oponentów „marszu” podchwycone przez media. I tak np.TVP1 z lubością wyciągała z demonstracji dn. 26 XI homoseksualne „smaczki”. Przypomnę, że oświadczenia mniejszości seksualnych stanowiły wówczas niewielką część przemówień. Przed każdą demonstracją organizatorzy podkreślali, że chodzi o manifestowanie w imieniu wszystkich wykluczonych. Tego jednak nie moglismy się dowiedzieć z Telewizji. Wątek homoseksuany zrobił też karierę w kilku innych przekazach prasowych.

Po trzecie manipulują przedstawiciele poznańskiego Kościoła Katolickiego. Dariusz Jaworski oburza się, iż prof. Ireneusz Krzemiński bezzasadnie wysuwa „oszczercze” sądy pod adresem Kościoła. Nie rozumiem dlaczego Jaworski nie pamięta o języku nienawiści wobec mniejszości seksualnych, który wypływa z Radia Maryja? Radio ojca Rydzyka ma przecież wielu zwoleników nawet wśród biskupów. Być może jest to jednak rodzaj ekstremizmu, nad którym nie warto się tutaj zatrzymywać. Jak jednak wytłumaczyć wypowiedzi biskupa pomocniczego archidiecezji poznańskiej Marka Jędraszewskiego z dnia 11 XI? Rozumiem, że Kościół katolicki ma niezmienne zdanie na temat homoseksualizmu.Zapisy w Katechizmie są tu jednoznaczne. Biskup Jędraszewski pozwolił sobie jednak na manipulację faktami. Nie zainteresowała go idea „Marszu Równości”. Nie zadał sobie trudu, by zająć się tą kwestią. Miał z góry wyrobioną opinię na ten temat. (cytaty za KAI) "Zgoda na urządzanie imprez naruszających najbardziej podstawowe prawa Boskie dotyczące człowieka, uwłacza pamięci Jana Pawła II, który zechciał być obywatelem honorowym naszego miasta, jak również podważa wiarygodność zaproszenia wystosowanego do Benedykta XVI, aby do nas przybył"–dowodził biskup."Nie można zasłaniać się poprawnością polityczną ani prawem, które jest złe wtedy, kiedy pewne inicjatywy uderzają wprost w to, co o dobru człowieka i o godności człowieka mówi sam Bóg" – dodał, komentując decyzję władz Poznania, które początkowo stwierdziły, iż "nie ma podstaw prawnych"(!), by zakazać "Marszu Równości". Dalej padły mocniejsze słowa:"nie można unikać trudnych decyzji w obronie najbardziej podstawowych wartości gwarantowanych przez Boga", bo "od tego zaczyna się ruina społeczeństwa, narodu i państwa". Po raz pierwszy spotkałem się z sytuacją, gdy hierarcha kościelny decyduje się na ręczne sterowanie władzami samorządowymi. Nie było tutaj miejsca na niedomówienia. Biskup wygłaszał homilie podczas mszy za ojczyznę. W katedrze siedzieli przedstawiciele Urzędu Miasta. Wówczas w Poznaniu cienka stała się granica rozdziału Państwa od Kościoła.

”Każde pokolenie ma swoją wojnę” mawiała moja babcia. Kolumbowie ginęli w drugiej Wojnie Światowej, ich bracia i siostry ruszyli na barykady w czerwcu 1956 roku, ich dzieci i wnukowie walczyli w latach 70 i 80 z reżimem komunistycznym.Represje wówczas były znacznie większe, możliwość śmierci realna. Daleki jestem od uproszczonych porównań pomiędzy tamtymi latami a sytuacją obecną. Nie zgadzam się jednak ze stwierdzeniem, że jakiekolwiek próby paraleli są skandalem. Jakbyśmy nie spojrzeli na wydarzenia w Poznaniu z dnia 19 XI policja użyła siły, a przezycia niektórych demonstrantów na komisariatach przypomniały im opowieści ze stanu wojennego.W większości byli to młodzi ludzie, którzy po raz pierwszy w demokratycznym państwie stanęli twarzą w twarz z aparatem represji. Oni mają prawo do tworzenia własnej mitologii.Czasami w takich przekazach emocje biorą górę ale są uzasadnione.Dalej Jaworski pisze: „organizatorzy marszu mogli zakaz zaskarżyć do sądu polskiego, a nawet do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Tyle że to by trwało i nie dałoby się tak spektakularnie nagłośnić w mediach jak złamanie zakazu”. Tutaj autor manipuluje faktami. Zakaz „marszu równości” oraz wiecu został przez organizatorów zaskarżony do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w ustawowym terminie trzech dni od wydania. Sprawa może trafić do Strasbourga dopiero po wykorzystaniu ścieżki legislacyjnej w Polsce. Warto o tym pamiętać oskarżając organizatorów o złą wolę. Ponadto do tej pory ślimaczy się w sądzie sprawa przeciw radnym Alexandrowiczowi i Tomczakowi, którzy w ubiegłym roku przy okazji „marszu równości” porównali homoseksualizm do „zooflilii, pedofilii i nekrofilii”.

Zgadzam się z Dariuszem Jaworskim w jednym:„manipulacją było [...]szukanie przez władze miasta paragrafów na niedopuszczenie do przemarszu”. Zdemaskował to wiceprezydent Tomasz Kayser. Stwierdził on, że miasto zgodziło się na wiec 26 XI , ponieważ hasła nie wzbudziły podobnych emocji jak te na „Marszu”sprzed tygodnia. Pamiętajmy jednak, że przez ten tydzień przetoczyła się przez Polskę lawinowa dyskusja o wolności zgromadzeń.Władze Poznania manipulujące taką wolnością zyskały fatalną opinię. Urzędnicy byli pod ścianą. Tłumacząc nową decyzję władze manipulowały faktami, oskarżając organizatorów marszu o brak dobrej woli i sugerując im „w imię bezpieczeństwa” zmianę miejsca manifestacji.

W reportażu Wandy Wasilewskiej (Radio Merkury 25 XI) o nielegalnym i rozgonionym przez Policję Marszu Równości w Poznaniu z 19 XI, moją uwagę zwróciła wypowiedź dość inteligentnego, młodego człowieka. Stwierdził on, że w Polsce nadal znajdują się nieczynne komory gazowe, które można wykorzystać. Należy tam po prostu wysłać homoseksualistów. Jestem odporny na przejawy faszyzmu w polskim zyciu publicznym, staram się nie słyszeć antysemickich i homofobicznych wypowiedzi polityków oraz ignorować pokrzykiwania kibiców podszyte fascynacją Trzecią Rzeszą.Cytowana wypowiedż uświadomiła mi jednak nasz wspólny grzech zaniedbania. Chyba zbyt często zamiast myśleć niezależnie, poddajemy się manipulacji, stosujemy nadużycia i przyjmujemy proste rozwiązania. Nie mogę oprzec się wrażeniu, że Dariusz Jaworski także posłużył się manipulacją, niestety w imię nierówności.
Maciej Kucharski
Data publikacji w portalu: 2005-11-30
Dziennikarz Radia Eska,
od 1991 współpracownik Gazety Wyborczej w Poznaniu

źródło: Gejowo.pl
OPINIE I KOMENTARZE+ dodaj opinię  


Dopisywanie opini, tylko dla zarejestrowanych użytkowniczek portalu

Zaloguj się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się!

Witaj, Zaloguj się

NAPISZ DO NAS

Masz uwagi, zauważyłaś błędy na tej stronie?
A może chciałabyś opublikować swój tekst?
- Napisz do nas!

FACEBOOK

Zapraszamy na nasz profil Facebook
© KOBIETY KOBIETOM 2001-2022