Moja G

Aneczka
Wiara, nadzieje, miłość...wartości ponadczasowe. Najistotniejsze i kryjące pod słowami historię, indywidualny sens życia każdego człowieka. Najważniejsza świadomość własnego ja. I najbardziej doskwierające uczucie...strach. Trudne wybory i mnóstwo dylematów, które nie pozwalają normalnie żyć. Tylko-co to jest "normalność"??? Pojęcie względne... które kryje w sobie różne odcienie znaczeń. Indywidualna chęć odrębności i swobody. Poczucie wolności określone przez kanony wiary, wyznaczone granice przez konwenanse... bezsens wpływu otoczenia na własne doznania. Nieład i brak harmonii we własnym świecie. Pojęcie własnej odmienności, może porażki w pewnym momencie życia... dążenie do spokoju i osiągnięcia dojrzałości wewnętrznej. Słowa, słowa, słowa.... a jednak i sens życia. Moja droga przez mękę w podróży do szczęścia.
Moje "ja"
Pewne, że jestem.
Żyję i czuję.
Chcę kochać i być kochaną.
Pragnę ciepła, tolerancji, życzliwości i miłości.
To podstawowy wachlarz marzeń każdej rozumnej istoty.
To podstawowy zestaw moich wartości życiowych.
Pozostaje tylko pytanie - na co jestem gotowa, aby je osiągnąć?

Na takim etapie pojawiła się "moja G"

Zwykłe rozmowy internetowe to początek czegoś niesamowitego, co dane mi było doświadczyć i doświadczać osobiście do dnia dzisiejszego.
Teraz już kocham i jestem kochana.
Moją G poznałam prozaicznie na chacie dla les. Zaczęło się od kilku krótkich rozmów, o wszystkim i o niczym. Zwykła proza życia i oczywiście tematy nurtujące środowisko ludzi kochających inaczej. Nasze rozmowy po jakimś czasie zaczęły przyjmować bardzo osobisty charakter. I ich czas z każdym dniem się wydłużał. Przestał istnieć zegarek i upływający czas. Noc nabrała magicznego klimatu stworzonego do zwierzeń i ciepłych słów.
Później do wieczorno-nocnych rozmów dołączyły myśli nieustannie krążące wokół mojej G.
Dzień zaczynałam tylko po to, aby nastał szybciej wieczór. Czas wtedy ciągnął się niemiłosiernie, noce były za to chwilą. Mijały tak szybko.
G ujęła mnie na samym początku swoim poczuciem humoru. Potrafiła mnie rozbawić do łez.
Umiała też być poważna, wielogodzinne rozmowy na istotne tematy powodowały, że myślałam o tym jeszcze przez długi czas. Jej intelekt odpowiadał mi bardzo. Rozumiałyśmy się prawie bez słów. Po krótkim czasie zorientowałam się, że bezustannie myślę o mojej G.
Rozmowy telefoniczne nie miały końca, sms-y wirowały miedzy nami z taką częstotliwością, że aż trudno uwierzyć. Listy podobne do tego były codziennością:
"Witaj Promyczku-właśnie odłożyłam słuchawkę po rozmowie z Tobą i zaczyna do mnie docierać, że nie będzie Cię przez weekend. O Boże-nie wiem, jak to zniosę-i jestem zupełnie poważna. Mam już kiepski humor i zrobiło mi się obojętne wszystko-nie chce mi się nic i generalnie chcę, aby już był poniedziałek-nawet nie wiesz, jaki ogromny wpływ masz na moje samopoczucie. Dlaczego zazwyczaj w życiu tak jest, że nie możemy być blisko ludzi, na których nam zależy, a w zamian pełno dookoła jakichś szarych i okropnych człowieczków, którzy mogliby w ogóle nie istnieć. A teraz, co chwilkę wysyłasz mi sms-ka... i cieszę się bardzo z tego - tylko ściska mnie w gardle, bo wiem, że za chwilkę telefon umilknie i nie będziesz dla mnie osiągalna. Jejku... to chyba najsmutniejszy dzień od bardzo... bardzo dawna. I jeszcze piszesz o naszej piosence-mnie ona też przypomina Ciebie...to znaczy gadam głupoty, bo od kilku dni czy tygodni ciągle myślę o Tobie-zasypiam z Tobą i jak otwieram rano oczka - Ty już jesteś-czekasz na mnie codziennie:-)... czy istnieje coś takiego jak miłość platoniczna...???
No dobra... przyznałam się bez bicia... ale nie będę się wypierać jak dziecko... zadurzyłam się po uszy
i możesz się śmiać... kocham cię... ale możesz być spokojna-chyba nie zwariuję aż tak mocno z tego powodu, już jestem wystarczającą wariatkę... stara krowa a taka głupia (zachciało mi się internetu i czarowania panienek... Teraz mam to, co chciałam-ale cieszę się, że poznałam kogoś tak wyjątkowego i kochanego jak Ty. To dziwne i trudne do pojęcia, jak można coś takiego przeżywać przez komputer, internet - kompletna paranoja... ale jak fajne uczucie... przyśpieszone bicie serca , podniesiona adrenalina ... godziny rozmów... warto coś takiego przeżyć.
Właśnie mi przysłałaś sms-a, że tańczysz w kuchni gotując obiadek... i każesz mi się nie smucić -staram się jak mogę... nie przejmuj się-to stan przejściowy-zawsze kiedyś mija.
Ale ze mnie się gaduła zrobiła-zobacz ile słów... zdań i myśli. Ktoś kiedyś powiedział, że życie składa się z tysięcy epizodów i kto wie, czy ten nie jest jednym z tych najważniejszych.
Kończę już....wiesz, teraz, jak się już wygadałam, jest mi lepiej...
No dobra-teraz już serio kończę-miłego weekendu - i udanej zabawy, mój jedyny Promyczku"
Wtedy już wiedziałam, że musze się z nią spotkać.
Jechałam na pierwsze spotkanie z ogromnym strachem. To przestała być zwykła zabawa.
Podświadomie wiedziałam, że to, co mnie czeka, będzie czymś szczególnym. Przecież ją znałam od kilku miesięcy. Znałam jej myśli, marzenia, pragnienia...Wiedziałam, co czuje. Więc czego się bałam? Jechałam do kobiety, która mną zawładnęła. Była w moich myślach ciągle. Kładłam się spać, myśląc o niej, spałam, mając ją ciągle pod powiekami, wstawałam, myśląc o mojej G. Cokolwiek robiłam, ona ciągle była ze mną. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłam. Ale podobało mi się, było mi dobrze... choć i ciężko chwilami.
Umówiłyśmy się któregoś majowego dnia u niej. Dzieli nas spora odległość, jechałam więc kilka godzin z dusza na ramieniu, ręce mi się pociły, cała drżałam, czym bliżej mojej G, tym bardziej.
Moment, kiedy dojechałam na miejsce był chwilą niepewności, strach miał wielkie oczy do tego stopnia, że chciałam się wycofać. Zawahałam się przez moment, czy aby nie wrócić szybko do domu. Całe szczęście zostałam. Teraz już to wiem.
Stałam zagubiona przy aucie i nagle podeszła ona. Powiedziała: -"Cześć" i wyciągnęła dłoń.
Zaniemówiłam. Stała przede mną moja G... ta, o której śniłam i marzyłam. Dla której gotowa byłam zrobić wszystko. Teraz była na wyciągniecie dłoni. Patrzyłam w jej śliczne oczka i... z każda chwilą kochałam ją jeszcze bardziej. Moja trema była olbrzymia, ale ona bała się tak samo jak ja. Obie drżałyśmy ze strachu. Tysiące pytań nasuwało się na myśl, ale nieśmiałość nie pozwalała zacząć.
Spędziłam z moją G tego dnia kilka godzin... niełatwych - przyznam. Nagle, gdy miałam ją obok, nie miałam już ochoty na rozmowę... choć umiałyśmy na rozmowach spędzać długie godziny.
Teraz chciałam tylko być blisko niej... móc się przytulić, poczuć jej ciepło, usłyszeć bicie jej serca. Czuć jej ramiona. Wtulić się najmocniej, jak umiem i tak zostać na zawsze.
Oczarował mnie jej intelekt, teraz zauroczyła mnie również jej uroda. Ale onieśmielała mnie kompletnie i nie potrafiłam okazać, czego w tej chwili potrzebuję. Na szczęście G była dobrym psychologiem i czuła to samo, co ja. To ona w pewnej chwili nie chciała już czekać i powiedziała drżącym głosem: "Pocałuj mnie"
Zareagowałam strachem, chciałam się wycofać, ale nasze usta się spotkały. To była niesamowita chwila, ugięły mi się kolana. Serce łomotało jak szalone. Z moją G działo się dokładnie to samo. Słyszałam bicie jej serca i czułam jej drżące dłonie na moim ciele. Czułam się cudownie. Chciałam się z nią kochać, ale nieśmiałość nie pozwalała mi na wiele. Byłam wtedy już pewna,że to jest miłość mojego życia. Pokochałam ją naprawdę. Pragnęłam jak nigdy nikogo dotąd. Wtuliłam się w jej ramiona i czułam się jak w raju. Gdy wsunęła palce w moje włosy, poczułam się bezpiecznie jak nigdy dotąd. Czułam wreszcie jej zapach, mogłam spojrzeć jej w oczy. Doczekałam się wreszcie szeptu do ucha: "Kocham cię". Zaschło mi w gardle, ale byłam szczęśliwa, szczególnie, że mogłam powiedzieć to samo. I zrobiłam to. Ale dostrzegłam w tej chwili smutek w jej oczach. Zapytałam, dlaczego. Odpowiedziała po chwili: " Teraz nam obu będzie ciężko. Nie jest lekko kochać kogoś na odległość." Wtedy pomyślałam tylko, że miłość przetrwa wszystko-nawet niewiele sobie z tych słów zrobiłam. Ich prawdziwy sens poznałam jednak niebawem.
Chciałam zatrzymać czas, aby nigdy nie minęły chwile spędzone z nią. I nie było ważne, że tego dnia nie poddałyśmy się ogromnej żądzy i pożądaniu. Byłyśmy razem-blisko siebie tak bardzo... wreszcie razem, choć jednak jeszcze oddzielnie i na tak krótko.
Nasze pierwsze spotkanie szybko dobiegało końca. A ogromną tęsknotę i zrozumienie sytuacji poczułam tuż po pożegnaniu. Spojrzałam w jej oczy i zobaczyłam w nich wszystko, co moja G teraz czuła. Widziałam lęk, strach, miłość i początek ogromnej tęsknoty. Odjeżdżając, miałam łzy w oczach i ściskało mnie w gardle. Po drodze analizowałam każdą sekundę spędzoną z G. Krok po kroku przypominałam sobie wszystkie słowa dzisiaj wypowiedziane i to, czego nie trzeba było wypowiadać słowami.
Natychmiast po powrocie do domu włączyłam komputer. G już tam czekała. W dużym skrócie mówiąc, byłyśmy w stanie powtarzać tylko jedno:."kocham cię... kocham cię... kocham cię".
Byłyśmy zakochane i nieszczęśliwe z powodu odległości, jaka nas dzieliła. Ponad 300 km. To sprawdzian dla naszego uczucia.
Miałam ochotę wyć z rozpaczy i zarazem przytulić cały świat do serca z miłości, jaką odczuwałam.
Kochałam do szaleństwa i byłam kochana najmocniej jak tylko można.

Od tego dnia liczyło się tylko jedno-zrobić wszystko, aby znowu zobaczyć się z G. Życie przepełnione nadzieją i ogromną tęsknotą.

Całe szczęście moje marzenia z reguły się spełniają.
Niebawem przyszła pora na kolejne chwile spędzone z moją miłością.
Najlepiej klimat naszych spotkań oddadzą fragmenty moich listów do G. Często wracam do nich, mają niepowtarzalny klimat tamtych dni i chwil.
Oto one-moje wyznania miłości w formie pamiętnika. Tak przeżywałam pierwsze dni po rozstaniu z moją G. Tak cierpiałam i rozpaczałam po dwóch wspaniałych dniach spędzonych sam na sam z moją G.
"No i wróciły wspomnienia, dwa dni urlopu.
Odnoszę wrażenie, że będę te dwa dni pamiętała do końca życia. Nigdy jeszcze chyba nie byłam tak szczęśliwa jak wtedy-to były czarujące chwile. Nigdy nikt w życiu nie wycałował mnie tak jak Ty... i nigdy chyba nie sprawiało mi to aż tyle przyjemności. Niesamowite wrażenie zrobiło na mnie nasze wzajemne pożądanie. Cały czas widzę twoją uśmiechniętą twarz, przymknięte oczy. No i ten szept: "jesteś cudowna... kocham cię..." Cały czas słyszę te słowa, bez przerwy. Pamiętam doskonale nie tylko twoją twarz, ale każdy centymetr twojego ciała, gładziutką skórę, każdy pieg... twój zapach i smak. Choć spędziłyśmy tyle godzin razem, ciągle czuję niedosyt... chcę słyszeć bicie twego serca, oddech i szept. Tak bardzo tęsknię za Tobą, za twoim dotykiem, pocałunkiem. Dosłownie dostaję szału."

"Mam ochotę wszystkim dookoła wykrzyczeć, że jestem cholernie zakochana... może głupio i infantylnie... ale za to jak mocno i jakie piękne to uczucie.
Pisałaś mi kiedyś, że przyjdzie taki moment, że przestaną wystarczać telefony, sms-y czy rozmowy przez internet.
Wiedziałaś o tym doskonale a ja-taka mądrala - pomyślałam, że pewnie trochę przesadzasz, bo przecież to tylko zwykła znajomość. No i teraz mam... umieram z tęsknoty i nie wiem, co się będzie dalej działo. A gdybyś teraz wiedziała, jak bardzo się boję przyszłości. Choć staram się o tej dalszej nie myśleć. Żyję na razie dniem codziennym. No i myślę cały czas o tym, że się zobaczymy... tylko wystraszyłaś mnie w niedzielę, mówiąc, że nie wiesz, czy się spotkamy. Ale ufam, że zrobisz wszystko, co możliwe, abyśmy mogły choć kilka godzin spędzić razem. I wiem, że tak będzie."

"Nasza wspólna przyjaciółka, w niedzielę starała się poprawić mój podły humor po Twoim wyjeździe- i powiedziała coś, czego bardzo potrzebowałam... czekałam na te słowa: "korzystaj z życia, dopóki się da".
Bardzo śliski grunt-ale będzie dobrze-gdyby można było w jakiś sposób pominąć te przykre chwile rozstań i okrutnej tęsknoty, byłabym w siódmym niebie.
O, ironio losu. Do niedawna byłam taka harda i pewna siebie, a teraz dopiero widzę, że nie można być pewnym niczego a szczególnie swoich uczuć. I tak dużo bym chciała Ci powiedzieć-ale nie potrafię wyrazić słowami tego, co się teraz ze mną dzieje. Chyba powinnaś porozmawiać z osobami, z którymi przebywam na co dzień. Wszyscy dookoła " myślą, że mam schizo- i niewiele się mylą, żyję od kilku tygodni jak w transie, a od piątku to aż brak słów. Wiesz, w sobotę byłam sama w domu przez kilka godzin, włączyłam płytkę i łzy zaczęły same płynąć mi po policzkach. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło. Owszem, czasami potrafię sobie pobeczeć, ale zazwyczaj był ku temu konkretny, namacalny powód. Tym razem nawet nie myślałam tak szczególnie w danej chwili o Tobie... tak jakoś moje emocje nie wytrzymały i... buuu... się rozbeczały. Jak tak dalej pójdzie, rodzinka odda mnie na jakieś leczonko... odwiedź mnie czasem-proszę"

"Kocham Cię tak bardzo, że pewnie mogłabym pisać godzinami do mojej G. A najgorsze jest to, że robię to, siedząc w pracy-jak kompletny kamikadze.
Znowu mam ochotę się rozbeczeć... szaleję za Tobą... wiesz co?... nigdy z nikim nie byłam taka szczera jak z Tobą, zawsze twierdziłam, że nie potrzebuję się komuś zwierzać. Jak widzisz -robisz ze mną wszystko, co chcesz. Cała moja ideologia życiowa runęła, wszystkie przekonania stały się mało ważne, sumienie wyłączyłam całkiem z użytku, poczucie winy staje mi się obce, zaczynam być bezwzględnym człowiekiem... egoistą i samolubnym gnojkiem. Ale nie to jest najgorsze-najbardziej mnie przeraża fakt, że przestaje mi to przeszkadzać... wisi mi wszystko. Stworzyłaś potwora-tylko teraz musisz o niego zadbać. I nie możesz mnie już zostawić, bo mogę zagrażać innym-dobrym ludziom. Kocham Cię."


"Wieczorem miałam wszystkiego dosyć... (dwa dni ciężko pracowałam... chciałam przez chwilę pobyć sama. Zaczęła się straszna burza, gdy wsiadłam do samochodu. Było ok. 21, ciemno grzmoty, błyskawice i ściana deszczu przede mną. Jak w amerykańskich horrorach. Jadąc, prawie nic nie widziałam. Włączyłam głośno naszą ulubioną płytę i jechałam przed siebie... bez sensu i celu, po prostu.
A wiesz, gdzie najpierw pojechałam? W to miejsce, z którego Cię odebrałam w czwartek. I tak jak wtedy jechałyśmy, powtórzyłam tę trasę i pozostałe. Wyobraziłam sobie, że siedzisz obok mnie. Totalne schizo. Sama się nie poznaję momentami."

"Tak okrutnie za tobą tęsknię. Nigdy nie sądziłam, że mogę tak ześwirować na punkcie kogokolwiek. Marzę tylko o Twoim powrocie i spotkaniu."

"Na razie odliczam dni... jak w wojsku mam ochotę odcinać pasek. Wierzę bardzo w to, że nasze ostatnie spotkanie się powtórzy, może nawet będzie jeszcze cudowniejsze. Zdaję sobie sprawę, że wszystkie nasze rozstania będę podobnie przeżywać. Kto wie-może kiedyś coś mi odstrzeli i zjawię się np. wieczorkiem w X, pod twoim blokiem?... Zadzwonię i poproszę o krótki spacer. Mam teraz takiego świra, że i takie zachowanie musisz brać pod uwagę. Zastanów się dobrze, czy warto dalej zadawać się z takim oszołomem jak ja. Wybór należy do Ciebie.
KOCHAM CIĘ "

"Właśnie przysłałaś mi bardzo miłego sms-a, gdybyś widziała, jak mnie on ucieszył. Napisałaś:"Miłości ty moja jedyna!...kocham mocniej niż ci się wydaje..." Jejku... aż się rozpływam po takich słowach. Szaleję przez Ciebie G, a jak tak piszesz... mam ochotę przytulić cały świat do serca."

"Pamiętaj o tym, że nigdy nikt nie wiedział na temat moich przemyśleń, odczuć i pragnień tyle, co Ty. Tylko Tobie udało się wyciągnąć wszystko ode mnie w jakiś czarodziejski sposób, którego sama nie rozumiem. No, ale widocznie tak musi być.
Kocham Cię."


"Kocham jak szaleniec, wariuję... teraz już ze szczęścia. We wtorek będziesz moja-tylko moja, nawet nie wiesz, jak bardzo czekam na ten wtorek.
Wieczorem-późnym bardzo-mój komputer zastrajkował. Wirus go chyba zabił. Nie działa już zupełnie-jedyne, co można od niego wyciągnąć to napis: " brak systemy operacyjnego", czyli nie ma już nic, jak sądzę. Najbardziej mi żal Twoich zdjęć i piosenek, których nigdy nie skopiowałam, no i kilku innych rzeczy, ale to wszystko nic, najważniejsze, że we wtorek będę miała Ciebie. Nic nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi do naszego spotkania, nawet popsuty komputer... NIC... no, chyba, że odwołasz wtorek, wtedy pewnie wpadnę w szał. Kocham Cię i nie mogę się doczekać."

"Poniedziałek rano-jestem ostatni dzień w pracy, teraz czeka mnie kilka bardzo miłych dni-mam nadzieję-nie tylko wtorek w Twoim towarzystwie. Czas jak zwykle się wlecze przy tego rodzaju okazjach. Czekam na wieczór, później tylko noc i... moja G będzie obok mnie. Widzisz, jakiego mam świra? Trochę mnie to przeraża, ale to nic... grunt, że kocham i jestem kochana. Miłość mi wszystko wybaczy... chi, chi, chi... tra la la...
Pamiętaj tylko, że bardzo Cię kocham i jestem okrutnie szczera w stosunku do Ciebie.
Uczucia kierują naszym życiem, tym, co robimy... jak patrzymy na świat. Nic nie jest ważne, gdy odczuwam coś tak pięknego. Szkoda, że tyle czasu musiałam na to czekać... ale lepiej późno niż wcale.
A teraz wracam do pracy-jeszcze tylko kilka godzin do końca dnia pracy i kilkanaście do naszego spotkania. Kocham "


Jak łatwo się zapewne domyślić doszło do kolejnego spotkania i nie był to jeden dzień, lecz dwa przeurocze dni spędzone sam na sam z moją G.
Miałyśmy sporo czasu-choć wciąż mało-aby poznać swoje ciała, nauczyć się ich na pamięć.
Niczym dwie odkrywające się istoty na ziemi, miałyśmy poczucie, że istniejemy tylko my.
Czas przestał istnieć, obie zapomnaiłyśmy o szarej codzienności. Byłyśmy tu i teraz, równocześnie w tym samym cudownym miejscu, ukryte przed całym światem. W naszym świecie tak realnym, choć do niedawna pozostającym tylko w naszych marzeniach. Miałyśmy podarowane od losu dwa cudowne dni spędzone w przytulnym mieszkanku z dala od naszych rodzin, przyjaciół i znajomych.
Cudowne chwile spędzone w wannie przy blasku świec, długie godziny gorących pocałunków przy cichej muzyce w tle. Miliony wyszeptanych wyznań miłosnych, niesamowite uniesienia erotyczne i wreszcie łzy szczęścia.
Niestety, przyszły też chwile na łzy smutku... czas podarowany przez dobrotliwy los dobiegł szybko końca. Nadeszła chwila rozstania. Moje najsmutniejsze pożegnania w życiu i widok odjeżdżającego pociągu gdzieś daleko z moja ukochaną G.

I znowu nie pozostało mi nic tylko odliczać czas, jaki pozostał do naszego kolejnego spotkania.

Znowu długa droga przez mękę, tęsknota, wspomnienia i ogromny ból. Nasze listy krążyły między nami i bezustannie przenosiły nas do tamtych szczęśliwych dni. Kochanie boli okrutnie.

Jeden z listów od mojej G:

Moja kochana.

I znów jestem sama... a ze mną moje myśli... myśli krążące ciągle wokół Ciebie...
Zamykam oczy i widzę... wiesz, co widzę?... nasze dwa wspaniałe ciała splecione razem pamiętasz?... to było tak dawno... ja i Ty razem... wiesz pokochałam Cię wtedy jeszcze bardziej... nie masz pojęcia, jak się bałam... bałam się spotkania z Tobą...
Pamiętasz nasz pierwszy pocałunek?... zapytałam, czy mogę... czy mogę Cię pocałować?... Trzymałam wtedy kieliszek... przeszkadzał mi... nie wiedziałam, co mam z nim zrobić...odstawiłam go na bok... i wtedy poczułam pierwszy raz naprawdę Twoje usta... to było coś niesamowitego... moja dłoń zaraz powędrowała w kierunku... Twoich piersi... Boże, jakie one są cudowne... nie gniewaj się, ale masz najwspanialszy biust, jaki czułam w swoich dłoniach...
A wiesz, co najbardziej mi się w Tobie tego dnia podobało?...To, że nie musiałam się pytać... czy podoba Ci się to, co robimy?... ja to czułam... czułam, że jesteś podniecona... czułam, że jesteś w tym momencie szczęśliwa... że doświadczasz czegoś, czego nie było dane Ci wcześniej tak do końca poznać...
Wiesz, tak naprawdę wyobrażałam sobie to nasze spotkanie inaczej... i ten pierwszy raz z Tobą... chciałam, żeby był inny... ale nie żałuje... nie żałuje tych paru chwil spędzonych razem... będę je pamiętać...może jak przez mgłę... ale będę je mieć w pamięci...
A teraz zdradzę Ci mój największy sekret... kocham Cię i wiesz, chciałam poznać kogoś bliżej (to było wtedy, kiedy miałyśmy te ciężkie dni...małe nieporozumienia, chwile zwątpienia)... ale nie potrafię nikogo już tak pokochać jak Ciebie... nikt nie będzie tak wspaniały jak Ty... nikt nie oczaruje mnie swoją osobowością tak jak Ty to zrobiłaś... nikt... rozumiesz? Nie potrafiłabym Ci spojrzeć. prosto w oczy... gdybym kochała się z inną kobieta... jejku... odkąd Ciebie znam, nie mogłabym już z inna przezywać takich chwil, co z Tobą... nie potrafiłabym... czułabym się brudna... i czułabym, że Cię zdradziłam... a tego nie chce!
Strasznie cierpię... tak... ta odległość mnie wykańcza... tak bardzo chciałabym mieć Cię przy sobie... móc tulić Cię codziennie w moich ramionach... tulić i całować Twoje usta... dotykać Cię... i patrzeć Ci prosto w oczy... i mówić Ci, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie... Bo mam najwspanialsza przyjaciółkę... tak... może trochę inną, ale mam... może łączy nas coś innego... ale wiedz, że jesteś jedyna... jedyna w swoim rodzaju... i nikt nie zajmie Twojego miejsca w moim sercu..
Tak bardzo Cię kocham... i wiesz... że nie chcę przestać... nie potrafię, choć to czasem takie bolesne... wiesz coś o tym, prawda?... ale wiem, że warto kogoś takiego jak Ty kochać nawet, jeśli się widzi tak rzadko jak my...
Pamiętaj, że nawet jak coś miedzy nami nagle się urwie... proszę... przypomnij sobie ten list... bo jest on pisany z głębi mego serca... i wszystko, co tu jest napisane... jest szczerą prawdą... a ja potrafię być szczera aż do bólu i nie zapomnij, że jestem... gdziekolwiek bym była... jestem przy Tobie i zawsze o Tobie myślę ciepło i serdecznie
Kocham... tak bardzo Cię kocham... i tęsknie.
G


Kochana
Każdy na ziemi ma swoja połówkę... niby wszyscy o tym wiemy... ale to nie jest tak do końca... wydaje nam się, że tą połówką jest ktoś, z kim teraz jesteśmy, kogo kochamy... ale to nie tak... i właśnie uświadomiłam sobie... że ja tylko przy Tobie czuję się tak wspaniale... że Ty sprawiasz, że zapominam o całym świecie... (kocham męża, ale...) i pamiętasz, jak mówiłaś, że mam smutne oczy... Kochanie, wiem, że nigdy przedtem takich smutnych nie miałam... wiesz, nawet zastanowiło mnie to, jak konduktor na dworcu się zapytał, dlaczego pani taka smutna? a ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że moje oczy to całkowite odzwierciedlenie mojego stanu... moje serce płakało... bo wiedziałam, że znów będę bez Ciebie. Zanim Ciebie poznałam, nie byłam nigdy aż tak smutna z powodu rozstania się z kimś bliskim... i przenigdy nikt mnie nie zapytał, dlaczego jestem smutna? moje oczy zawsze były uśmiechnięte... tak samo jak moja mordka, jak spojrzę parę lat wstecz... jak przypomnę sobie czasy, kiedy poznałam mojego męża... Z perspektywy czasu zauważam, że to było cos innego... wielka miłość, ale jakąś taka inna... nie wiem, czy mnie rozumiesz, bo ja ostatnio nie rozumiem samej siebie. Są takie dni, że z miłą chęcią uciekłabym z domu... a jak sobie uświadomię, że byłabym daleko od domu bez niego i dzieci, to chce mi się wyć, Aniu, ja jestem cholernie skomplikowaną osobą... ale nie potrafię zrezygnować ani z Ciebie, ani z rodziny... możesz pomyśleć, że mi tak wygodnie... ale tak nie jest... Nie wiem, czy dobrze robię, pisząc ten list do Ciebie... Ale ja Ci ufam... i dlatego pisze to wszystko... i wiem, że jesteś moją drugą połówką... wiem to, bo tak czuje...
kocham i cholernie tęsknię... a to tak boli.
Twoja na zawsze G


Kochana G:)
No i cóż ja Ci mogę teraz napisać... przeczytałam Twoje słowa i... hmmm... no, właśnie.
Jedno muszę powiedzieć na początku. Możesz być pewna, że nigdy, ale to przenigdy nie zrobię nic, co mogłoby sprawić Ci kłopoty... możesz być pewna jak siebie samej, że nigdy nie odważyłabym się rozmawiać z Twoim mężem czy... no, rozumiesz chyba. Nie wiem - co by się nie stało, nie zrobię nic, czego Ty byś nie chciała. Właśnie przysłałaś sms-a, że chciałabyś rozpocząć od nowa życie... ze mną. I wiesz, co się teraz ze mną dzieje... dusza się raduje a serce smuci, a może na odwrót.... nieważne. Zaczęłam się bać tego wszystkiego, co się dzieje z nami. Kiedyś... bardzo dawno temu obiecałam sobie, że będę zawsze żyła tak... aby nikt przeze mnie nie musiał płakać. I właśnie doprowadziłam do sytuacji, kiedy jest to nieuniknione. Dylemat, który płacz będzie..."lepszy?"...to chyba złe słowo... ale nie mam lepszego. Jestem zła na siebie, że doszło do tego, ale i z próżności mile połechtana... Ktoś kocha mnie tak bardzo, że przyszła mu nawet taka myśl do głowy... Niesamowite uczucie. I w momencie-gdy ja czuje to samo... poezja. Tylko od samego początku obie dobrze wiemy, że........................ tak musi zostać niestety. Mnie też serce pęka, gdy musimy się pożegnać... i dostaje kota, gdy zbyt długo Cię nie widzę. I wiem, że takie życie nie jest dla Ciebie wygodne-a wręcz przeciwnie-może być momentami dużą udręką. Widać takie życie jest nam pisane gdzieś tam na górze. I kurczę, wiem świetnie, jak to cholernie boli... Czasami piszesz-wieczorem, że siedzisz i myślisz o mnie... a ja w domu robię dokładnie to samo-rozmyślam sobie i roztkliwiam się z tęsknoty, bez sensu to wszystko jest czasami...
Choć z drugiej strony wiem, że gdybyśmy były razem naprawdę-dzień i noc, pewnie nie obyłoby się bez sprzeczek. Zawsze marzenia są piękniejsze od rzeczywistości.
Może nawet byłybyśmy sobą rozczarowane... a tak ocalimy nasze marzenia i pozostaniemy nieskazitelnie cudowne... będziemy kobietami naszych marzeń:))
Konfrontacja z rzeczywistością mogłaby popsuć wszystko. Oczywiście teraz wszystko obracam w żart... no, ale co mam robić, co nam pozostało... korzystać z każdej chwili i każdego dnia, który będzie nam darowany i cieszyć się nadzieją na każde kolejne spotkanie. Dziwne... niby optymistyczna pointa, ale jak smutno się zrobiło.
Kocham cię tak bardzo, że... hmmmm... moja ty, druga połóweczko - moje ty jabłuszko jedyne. Tak jak Ci napisałam wczoraj-byłam pewna, że nasza...."fascynacja"...czy miłość?... potrwa krotką chwilę i minie bezpowrotnie a tymczasem... nic nie mija a serducho boli jeszcze bardziej i... tez nic już nie rozumiem. Wiem jedno... KOCHAM I JESTEM KOCHANA... i to jest najważniejsze.
Całuję cię bardzo mocno i życzę miłego dnia kochanie
Aha... i kocham te twoje oczy... nawet jak są takie smutne.
Obiecaj mi, że zawsze jak coś będzie Cię trapić i męczyć-nie będziesz miała oporów, aby mi o tym powiedzieć. Przecież po to mnie masz... gdzieś tam daleko. Prawda? Zawsze i o każdej porze dnia i nocy-jestem dla Ciebie.
Pamiętaj o tym.Kocham cię.
Twoja na zawsze A.

I fragment piosenki Cohena jaki przysłałam mi pewnego dnia G

"W Moim Sekretnym Życiu "

Widziałem cię dziś rano
Pędziłaś przed siebie tak szybko
Chyba nie potrafię rozluźnić
Swojej dłoni wciąż ściskającej przeszłość
I tak za tobą tęsknię
Nie ma przy mnie nikogo innego
A my wciąż się kochamy
W Moim Sekretnym Życiu

Uśmiecham się, kiedy jestem zły
Oszukuję i kłamię
Robię, co trzeba
By przetrwać, ale wiem, co jest złem
I wiem, co jest dobrem
I oddałbym życie za prawdę
W Moim Sekretnym Życiu


Jak to możliwe, że tekst tak wiernie odzwierciedla stan naszego ducha w "naszym sekretnym życiu"???

A skąd sekrety? To nasza gra czy potrzeba i przymus?
Miłość ma całą gamę odcieni. Jest tyle różnych odmian uczucia zwanego miłością. I nie istnieje hierarchia ważności. Wszystkie są cenne i ważne. Każda ma coś szczególnego w sobie.
A sekrety - aby uchronić szczęście kilku osób nam obu bliskich. Moja G ma wspaniałą rodzinę, którą bardzo kocha, męża i dzieci a ja jestem z cudowną dziewczyną, która była moją pierwszą miłością. Była i jest. Jest kimś bardzo szczególnym w moim życiu-nie chcę jej skrzywdzić i nie potrafię z niej zrezygnować. Obie z G kochamy całymi sercami i nie chcemy ranić tych, na których nam zależy. Być może kosztem własnego szczęścia.

Sytuacja ta doprowadza oczywiście do wyrzutów sumienia, zadręczania się i czasami odrazy do samej siebie, że postępuje okrutnie i kiedyś prawdopodobnie zapłacę za to wysoką cenę. Ale uczucia, jakie mną władają od jakiegoś czasu są tak silne, że nie umiem postępować inaczej. Może kiedyś nabiorę tyle mądrości życiowej, że będę umiała lepiej radzić sobie z tego typu sytuacjami, gdzie główną role grają uczucia wyższe?
Opowieść ta nie ma zakończenia. Napisze je życie... na dzień dzisiejszy uczucia górują nad rozsądkiem. Nie potrafimy realnie ocenić sytuacji i jasno określić przyszłości. Ta dalsza i bliższa pozostaje w sferze naszych marzeń. Na każdą myśl o naszych marzeniach serce się wyrywa i krzyczy:"Tak właśnie będzie!!!"... ale jak wytrwamy w naszej miłości... czas pokaże.
Może kiedyś...
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

zoo

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Donald Trump nie chce finansowania organizacji promujących aborcję za granicą
justsomebody10 Posługiwanie się przykładem N. Vujicica nie ma, moim zdaniem, większego sensu, bo to jest wyjątek na tle setek tysięcy niepełnosprawnych. Od dzieciństwa był otoczony opieką, wsparciem,... opinia dodana 2017-02-11 13:52:24
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Ciekawe opowiadania :) wciągające ! polecam.\r\n\r\nPS. Odsprzedam za pare groszy . Więcej info na @.

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2017