Serce według mnie, część I - Smutek

Orzeszek-Quirka
- Take it easy: ) - odpikała, kiedy wysłałam smsa. Żałowałam w nim, że ją przestraszyłam. Cóż innego
mogłam powiedzieć? Że nie tego chciałam? Że miała się uśmiechnąć, czytając ten mój durny list, a potem odpisać coś równie miłego? Że naprawdę chciałam spędzić z nią trochę czasu w romantycznych okolicznościach, chciałam pójść na kawę, na spacer, może do kina. Pogadać, popatrzeć na nią, zapamiętać i wrócić do swojego życia. Mieć urocze wspomnienie, a nie paskudne uczucie, że przezwycięża zażenowanie, pisząc "kiedyś" lub "może".
Tak, biorę to łatwo. Lekko i zupełnie niewinnie.
Chociaż nie mogę mówić "to tylko mój egocentryzm" - jeśli "tylko" ma oznaczać to, co właśnie czuję. Nie jest się "tylko" we wspólnej celi z jednym wychodkiem, ani też "tylko" bez dachu nad głową. Nikt nikogo nie zamyka "tylko" w domu wariatów. Jest się tam "aż". To skutek błędów i gry wbrew regułom, wbrew prawu, to skutek pecha i może też jest to coś, co ma się wypełnić, bo los tak postanowił na samym początku. W moim przypadku to efekt chciwości. Chciwości i jeszcze raz chciwości. A także tego, że daję się złapać.
Jestem więc aż egocentryczką, której wydaje się czasem, że odnajduje klucz do siebie samej w cudzej kieszeni. Kiedy tak mi się właśnie wydaje, dopadam delikwentkę i bez wielkich wstępnych zabiegów dokonuję rewizji osobistej. Śmieszne, co się czasem okazuje.
...
- Wyglądam na leskę? - zapytała, podnosząc na mnie oczy. Tańczyłyśmy właśnie. Ktoś chwilę wcześniej zadedykował mi piosenkę.
Musiałam odreagować, uciec, więc najlepiej w hałas, w rytm, w inne, zwinne ciała. Do innego miasta. Na imprezę. Prosto w ten cały zgiełk.
- Jasne, no pewnie - uśmiechnęłam się trochę z góry, bo jej oczy były minimalnie niżej niż moje.
- Kurwa - zaklęła do siebie, jakby tego, niestety, się spodziewała.
- Wyglądasz... a co?... nie chcesz? Jak tak na ciebie popatrzę, to jestem pewna, że specjalnie wiele robisz w tym kierunku... zresztą z fajnym efektem - darłam się do niej, bo chyba zrobili głośniej. Myślałam, że to jej poprawi humor, ale gdzie tam. Była jeszcze smutniejsza.
Cały "parkiet" zajmowały pary i single tańczące jakiś pół-wolny kawałek. Jakiś, bo byłam pod wielkim wrażeniem, kiedy zupełnie niespodziewanie usłyszałam swoje imię w dedykacji i to wrażenie nie pozwoliło mi zorientować się, co właściwie leci. Widziałam ją wcześniej pod ścianą. Kilka razy zerknęła na mnie, potem poprosiła do tańca.
- Zatańczysz ze mną? - podeszła od tyłu i położyła mi rękę na ramieniu. Obróciłam się do niej niepewna, czy powinnam. To dosyć nowe dla mnie, że na imprezie branżowej trzeba uważać na etykietę. Zupełnie inną niż w lokalach heteryckich.
- Chyba tak...- zdecydowałam. Objęła mnie w pół. Była drobna, ale umięśniona. Tańczyła delikatnie się, poruszając na boki. Jakby lżejsza, niż mogło się wydawać.
- Jak długo jeszcze zostaniesz? - zapytała.
- A dlaczego pytasz? - odparłam. Nie odpowiedziała mi. - Już raczej niedługo. Jestem trochę zmęczona. Parę minut pewnie - dodałam - to od ciebie ta dedykacja? - wzięłam się na odwagę.
- Tak.
Teraz, o ile wzajemne położenie naszych ciał pozwalało - próbowałam ją obejrzeć. Typowy butch. Bardzo krótkie włosy, koszulka z krótkim rękawem, jakaś kamizelka, spodnie. Wszystko męskie, szarawe, obszerne. Jasne, że wyglądała na leskę. A na co innego? Tańczyłyśmy dalej.
- Jak masz na imię? - przerwałam milczenie.
- Magda - odpowiedziała mi głośno wprost do ucha, żebym w hałasie rozpoznała sylaby i popatrzyła na mnie, czy zrozumiałam. Miło z jej strony. Lubię u ludzi takie małe gesty sugerujące, że potrafią wejść w sytuację drugiej osoby. Nie lubię za to ciągle powtarzać "co?" Na przykład: "Co mówisz?", "Nie rozumiem. O co chodzi?", "Mów w moim kierunku!", "Co powiedziałaś?"
- Miło mi. A ja jestem...- chciałam dokończyć prezentację.
- Wiem, pytałam tamtą dziewczynę.
- No tak. Sama słyszałam, jak DJ zapowiadał. Którą... to znaczy, którą pytałaś?
- Tą, z którą tu przyszłaś. Zauważyłam cię na początku. I spodobałaś mi się - ciągnęła smutno. Tak naprawdę przyszłam z dwiema i jeszcze z kimś, ale to nie miało w tym momencie znaczenia.
- Wiesz, nigdy wcześniej mi się nie zdarzyło, żeby ktoś dla mnie zamówił piosenkę. To bardzo miłe - przemawiałam okrągłymi zdaniami, nie mogąc ukryć zadowolenia. Ach, jak mi było fajnie! Przytuliłam się mocniej. Kilka chwil później:
- Mogę postawić ci piwo? - zapytała, dotykając mojego policzka swoim.
- Nie wiem. Pozwól, że zapytam - zostawiłam ją na parkiecie i poszłam po konsultację. Po chwili szłyśmy w stronę baru.
Usiadłam na wysokim stołku, ona zamówiła piwo i spojrzała na mnie skupiona.
- Ile masz lat? - chciałam wiedzieć. - Dziewiętnaście. A ty? - Trochę więcej - przestraszyłam się. Dla mnie była bardzo młoda. Zbyt młoda.
- Więc myślisz, że wyglądam jak chłopak? - zapytała z nadzieją.
- Jak chłopak? - Tak, nie jak laska. - A, to o to pytałaś! No nie, nie. Od razu widać, że jesteś dziewczyną. Chociaż... no, może jesteś trochę chłopięca. W każdym razie - jesteś w moim typie - uśmiechnęłam się zalotnie. Chyba takiej odpowiedzi oczekiwała?
- Dobre i to. Pytam, bo chcę zmienić płeć. Jestem transseksualistą - powiedziała powoli. - Od kilku miesięcy ubieram się tak, jak teraz i coraz częściej mówię o sobie w rodzaju męskim.
Uśmiech zaparkował na moich ustach jak amerykański krążownik szos. Chybotał się jeszcze przez chwilę w tę i we w tą.
- Nie żartujesz, prawda? - ręką namacałam siedzenie stołka, tak dla pewności.
- Nie. Przychodzę tu, żeby sprawdzić jak ludzie na mnie reagują - podała mi moje piwo.
- To definitywne? Nie rozmyślisz się? - zabagniłam. Nie mogłam sobie wyobrazić jej jako mężczyzny. Drobna, średniego wzrostu, miła, młodziutka twarz.
- Nie. Niedługo kończę szkołę, a potem już tylko operacja - wykonała jakiś nieokreślony gest. - Chodź, pójdziemy usiąść na kanapy.
Zupełnie nie wiedziałam, co powiedzieć. Jeszcze trzydzieści sekund wcześniej podobała mi się.
Usiadłyśmy obok siebie. Pociągnęłam spory łyk lodowatego, gorzkiego płynu.
- Zapalisz?- wyjęła paczkę z kieszeni spodni i stukając nią o blat stołu wysunęła papierosa.
- Nie, dziękuję - zwróciłam uwagę na jej ruchy. Męskie. Ewidentnie. Tylko, co z tego teraz?
- Nic nie mówisz - powiedziała i zaciągnęła się. Nic rzeczywiście. Co mogłam jej powiedzieć? Co na Boga mówi się w takiej chwili? "Gratuluję"? "Wyrazy współczucia"? Cisza przedłużała się. Popatrzyła na mnie i na chwilę zamknęła oczy. Zacisnęła je. Potem otworzyła i znowu spojrzała.
- Nie chciałam cię wystraszyć. Naprawdę. Powiedziałam to wszystko, bo mi się bardzo spodobałaś i chciałam cię bliżej poznać. Porozmawiać o... pogadać po prostu - i dodała bardzo cicho. -... chcesz już iść.
- Tak, zbieram się. Trzymaj się i dziękuję za piwo. Take it easy - puściłam do niej oko i uśmiechając się, klepnęłam w plecy - nic się nie stało. Może kiedyś pogadamy dłużej, ale teraz... wiesz... - wstałam, zostawiając za sobą niebieski obłok dymu.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie następne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj się

KONTAKT

Wyślij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracę nickiem lub imieniem
(jeśli chcesz: nazwiskiem), jeśli chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZOŚĆ

Jest jak delikatny kwiat. Każda jej forma zawiera ślady głębokich wzruszeń i emocji, przenosi pamięć o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Jeśli pisałaś, piszesz lub pisać zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel się nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Możesz przysyłać teksty podpisane imieniem bądź pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Może to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj się.
To właśnie od Ciebie będzie zależał kształt tej strony. Zapraszam do jej współtworzenia.

Namaste

Ostatnio komentowane:

news Podpisz petycję: Liberalizacja ustawy antyaborcyjnej w Polsce
smaku Mieć zdrowe, własne dziecko w rodzinie własnej, to szczęście i jedyne marzenie małżeństw, oczywiste, bo dzięki temu mogą żyć, planować przyszłość, mają po co żyć. Życie bez dzieci jest... opinia dodana 2019-11-14 21:34:02
muzyka Zawsze mocno żyłam i teraz mam co wspominać
Hitoshi W piątek byłam na koncercie Closterkeller. Anja jest niesamowitą kobietą, jest charyzmatyczna, silna i pewna siebie, dała przepiękny występ. Uwielbiam ją.... opinia dodana 2012-11-05 20:27:47
literatura Lesbos Najlepsze opowiadania erotyczne - Warnock Kathleen
Za ile można by odkupić? Bo chyba po 30 zł. jest na rynku, to za drogo trochę, a bardzo spodobała mi...

Dołącz do naszej społeczności!

nowe i najaktywniejsze profile:

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2019