G³odny wampir

Orzeszek-Quirka
To przychodzi jak nieznajoma, której twarz jeszcze nic nie znaczy. Przychodzi, zdejmuje kurtkê, czarn±, siada obok i pokazuje co¶, co ze sob± przynios³a. Jaki¶ folder? Czasopismo? Ch³odny komplet czerwonych mebli na zdjêciu. B±kam co¶, co mnie samej nie zadowala.
Ma na sobie czarny ¿akiet, czerwon± bluzeczkê i czarne spodnie. Nosi buty na obcasach. Wysokich. Pewnie z dziesiêæ centymetrów.
Ma wystaj±ce obojczyki i dobrze widoczny mostek. Jest chuda. Nosi krótki, p³aski ³añcuszek, pier¶cionki w kszta³cie obr±czek, bransoletkê z wygrawerowanymi nied¼wiedziami, zegarek.
Przychodzi i zamawia piwo. Niczego siê nie domy¶lam, jeszcze nie wyczuwam nadchodz±cej katastrofy. Nie patrzê w oczy, nie patrzê na usta. Tylko dziwi mnie, ¿e zmarszczki wokó³ jej ust u¶miechaj± siê do mnie, a jej rêka prowadzi moj± po dobrze ostrzy¿onej, kobiecej fryzurze. Nie staram siê zapamiêtaæ niczego, bo co¶ na kszta³t odruchu Paw³owa ka¿e mi siê spi±æ. Moja wierna, kochana intuicja w³±cza ¿ó³ty alarm.
Jasne, to g³os. Dlaczego, kurczê, maj± takie g³osy, co? Jedna sztanca? A ja mam w uszach co¶, co pasuje jak zamek do klucza? Jak rêkawiczka do rêki? Jak receptor do cz±steczki katalizatora?
Pojawia siê ta eteryczna substancja, oblepia mi uszy, ws±cza siê do ¶rodka i z moim mózgiem, z wysoko wyspecjalizowanym bia³kiem robi siê co¶ niedobrego. Zmienia siê kszta³t, w³a¶ciwo¶ci i charakter. Odt±d mam w g³owie jajecznicê.
- Yes, master! I can hear you! - wariat uwiêziony w zakamarkach mojego umys³u chwyta kraty i wyba³uszaj±c oczy, wyje przez okno do swojego pana.
No, dobra. "I can hear you", a ty mnie?
- Ja ciebie te¿. I`d love to make love to you - s³yszê i robi mi siê gor±co.
- Jeste¶ pijana, jutro nie bêdziesz pamiêtaæ - próbujê wykupiæ sobie polisê na ¿ycie.
- Bêdê. Zawsze pamiêtam, nawet jak pijê - odpowiada ona.
Czy by³o co¶ wiêcej? Jasne, ¿e nie. Mo¿e tylko list, który musia³am wys³aæ, ¿eby zado¶æuczyniæ jej pragnieniu krwi, a mojej chêci oddania siê. Lub mo¿e poddania. Chocia¿ t³umaczy³am sobie i jej, ¿e robiê to dla siebie, ¿e w ten sposób sobie pomagam i - oddajê sprawiedliwo¶æ jej hm mm... magii? Tak, magii. Niestety.
- Yes, master, from now on, I can hear you...

Czekam, a czekanie jest komórk±, która z³o¶liwie le¿y na stole i milczy. Zaraz ni± walnê o ¶cianê! Czekam, a czekanie jest mailami, które pisze kto¶ inny, nie ona. Czekam, a czekanie jest godzin± trzynast± dwana¶cie, piêtnast± zero cztery, szesnast± trzydzie¶ci, siedemnast± (jak dobrze, ¿e ju¿ pi±ta, mo¿e napisze z domu?). Wiem, ¿e ani jej w g³owie pomy¶leæ o mnie. Wiem to doskonale, ale to takie niewiarygodne. Po prostu w to n i e wierzê.
Czekam, a czekanie jest poniedzia³kiem, wtorkiem, ¶rod±, ale tylko do dziesi±tej rano, bo robi±c z siebie... lub mo¿e tylko sygnalizuj±c, ¿e... Siedz±c w wannie wysy³am jej sms-a. No, po prostu nie wytrzyma³am d³u¿ej. Odpowiada! Chce, ¿ebym napisa³a jej co¶ mi³ego. Co¶ mi³ego... ale jak to uj±æ w s³owa?
W czwartek by³o jeszcze gadu - gadu. Potem ju¿ tylko cisza. W koñcu (pisownia oryginalna):
"Hm, lubiê jak ludzie szczerze mówi±, co im na sercu le¿y. Do tego po³echta³a¶ moj± dumê (...) Pisanie z Tob± sprawi³o mi du¿o przyjemno¶ci (...) Cieszê siê, ¿e zwróci³a¶ na mnie uwagê (...) ale, przepraszam, je¶li zabrzmi to równie powa¿nie (...) mo¿emy siê spotkaæ np. podczas imprezy z moimi znajomymi lub na kawie (...) zupe³nie po KOLE¯EÑSKU.
Pozdrawiam Ciê ciep³o"

Tak. No to z jajecznic± w g³owie mogê siê teraz tylko pozastanawiaæ nad sensem ¿ycia, nad kobietami, i nad tym, ¿e kopniêta - kozio³kujê, jakby to nie by³a Ziemia tylko Ksiê¿yc. Bardzo, bardzo, bardzo d³ugo.
Oraz m±drze poczytaæ sobie w kibelku Nicole Muller. O, pisze co¶ fajnego:
"291. Intensywno¶æ i trwa³o¶æ wykluczaj± siê wzajemnie"
"222. Nie nale¿y gloryfikowaæ bólu. Wystarczy przyznaæ, ¿e jest konieczny"
To w koñcu warto by³o o tym wszystkim opowiedzieæ? Czy mo¿e nie ma o czym mówiæ... Czekam, a¿ mi siê rozja¶ni.
Data publikacji w portalu: 2003-07-29
« poprzednie opowiadanie nastêpne opowiadanie »

Witaj, Zaloguj siê

KONTAKT

Wy¶lij swój tekst! - napisz do Namaste
podpisz swoja pracê nickiem lub imieniem
(je¶li chcesz: nazwiskiem), je¶li chcesz napisz swój e-mail, podamy go w podpisie.

NASZA TWÓRCZO¦Æ

Jest jak delikatny kwiat. Ka¿da jej forma zawiera ¶lady g³êbokich wzruszeñ i emocji, przenosi pamiêæ o czasie minionym, chroni od zapomnienia chwile.

Tutaj jest miejsce dla Ciebie. Je¶li pisa³a¶, piszesz lub pisaæ zamierzasz, nie chowaj efektów swojego natchnienia do szuflady, podziel siê nimi.

Tu nikt nie ocenia, nie krytykuje. Mo¿esz przysy³aæ teksty podpisane imieniem b±d¼ pseudonimem, o dowolnej tematyce i formie. Mo¿e to dobre miejsce na debiut i nie tylko.

Zdecyduj siê.
To w³a¶nie od Ciebie bêdzie zale¿a³ kszta³t tej strony. Zapraszam do jej wspó³tworzenia.

Namaste

© KOBIETY KOBIETOM 2001-2025